Słowianie czy slaves?

Kultura Zachodniej Europy - a szczególnie tej północnej, protestanckiej - jest nam Polakom tak samo odległa jak kultura innych kontynentów. Zaprzeczają temu tylko ci którzy tej kultury tak naprawdę nie znają. Generalnie Polak był i jest lekkoduchem wołającym "jedz, pij i popuszczaj pasa" gdy tymczasem Holender jest "żydem" który w życiu przede wszystkim szuka możliwości sukcesu w granicach norm biblijnych.

Tak zresztą było przez wieki i do dzisiaj się nie zmieniło. W interesach Polak jest nieufny, podejrzliwy i nie wierzy, że obie strony mogą na interesie zarobić. Natomiast holenderski kupiec zamierzający robić interesy w Polsce stara się poznać polski język i polską kulturę aby móc skutecznie robić interesy w tym obcym mu kraj. Nie poddaje się przeciwnościom i dąży do celu uparcie.

Tymczasem my Polacy często poddańczo poszukujemy pracy u "Pana Holendra" gdy on nigdy nie zgodziłby się na tak często złe i upokarzające warunki życia, pracy, mieszkania w zamian tylko za czterokrotnie wyższe wynagrodzenie.

rzymski targ niewolników

W wielu europejskich językach słowo "Słowianie" i "niewolnik" to niemal lub to samo słowo (sclave, slaves, slaven). Tak już Rzymianie nazywali narody sarmackie - nie bez powodu.

W naszej słowiańskiej naturze jest dużo głęboko zakorzenionych niewolniczych (u podłoża feudalnych, pańszczyźnianych jeszcze) cech charakteru. Te cechy stawiają nas na pierwszym miejscu w Europie XXI wieku wśród narodów szukających poza granicami swego kraju zarobku i doli najmity.

Póki sami będziemy najmitami - póty będziemy przez innych traktowani jak najmici.