Tak się już nie da żyć - stękają Polacy od wieków

Imprezka polonijna z okazji 75-lecia wyzwolenia holenderskiego miasta Breda. Przybyło dużo Polaków z kraju i Polonusów żyjących w Beneluksie. Wszyscy zakochani w Ojczyźnie. 

- A panowie skąd? - pytam grupę facetów pod 60-tkę. Brzuchaci faceci w skórzanych kurtkach z emblematem na plecach zawierającym wszystkie symbole polskiego patriotyzmu.
To gang motocyklistów - tej szerzącej się w Europie hałaśliwej plagi niedowartościowanych staruszków.
- My z Brukseli - słyszę odpowiedź i na moje zdziwienie jeden dodaje - my tam już długo, 30 lat. Na budowach. Ale, wie pan, ten Zachód już się kończy. W Belgii już się nie da żyć. Jest coraz gorzej. Wie pan, Belgowie to taki głupi naród, że jak im każą tak - to oni tak robią. A nam rzucają kłody pod nogi. 
- Uciążliwe przepisy? - pytam.
- taaaa... Coraz trudniej normalnie żyć - ciągnie motocyklista z Brukseli - wie pan, my jesteśmy nauczeni, że przepisy trzeba jakoś obejść, a ci Belgowie nie. Ale to już niedługo. Wybudowałem dom w Siedlcach i za parę lat wracam. Tam będę żył normalnie.

motocykliści

Tęsknota za normalnością

"Żyć normalnie" - to hasło słyszymy od każdego Polaka już co najmniej 60 lat. Niezależnie od miejsca, czasu czy politycznego ustroju. Polacy we własnym kraju są przekonani, że za granica żyje się normalnie, ale równie dobrze polscy emigranci żyjący za tą granicą. W utyskiwaniu na wszystko we własnym kraju nie są Polacy odosobnieni. Grecy podobnie; przesiadując całymi dniami w tawernie, nie myślą zabrać się do roboty aby polepszyć swój byt. Wolą przy kawie, wspólnie narzekać na rząd, banki, polityków, Merkel i cały świat który się na n ich uwziął.

Powiem więcej; takie narody kochają narzekanie ponad wszystko. Użalanie się daje im więcej rozkoszy i satysfakcji niż każde inne zajęcie.