Gugluj siebie samego

W Holandii nazwa wyszukiwarki Google doczekała się szybko czasownika googelen czyli „guglować”. Guglowanie jest najczęstszą czynnością Holendrów na internecie.

Guglój siebie samego Niedawno w przypływie spontanicznego samouwielbienia poguglowałem sobie na siebie samego. Wpisałem imię i nazwisko. W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku robiłem to częściej. W tamtych latach regularnie dostawałem maile od zupełnie mi nieznanych Amerykanów z moim nazwiskiem którzy w poszukiwaniu swoich (europejskich) przodków trafiali na mnie jako, że ja byłem jedynym Skibińskim jaki nie mieszkał w Ameryce ale na starym kontynencie i jednocześnie był obecny na sieci. To były czasy pionierskie i internet funkcjonował tak naprawdę jeszcze tylko w USA. Wówczas zrobiłem nawet listę tych poszukujących przodków. Wszyscy Amerykanie są emigrantami, czują się nieco sierotami i brak im historii. Każdy biały Amerykanin chciałby najchętniej wieżyc w to, że jego przodkowie przybyli na nowy kontynent na żaglowcu Mayflower z Holandii. A jeśli już nie na Mayflower to, że chociaż pochodzą ze starej europejskiej szlachty. Gdy więc rozpoczęła się era internetu poczęli szukać swoich europejskich „korzeni”. Niestety większość musiała się rozczarować - nie pochodzą od arystokratycznych rodów Zamojskich lub Branickich lecz od chłopów z „za Buga, którzy w zgrzebnej koszuli, boso za gęsiami chodzili”. Dzisiaj więc, poguglowałem siebie samego - i co? Internet trafia już nawet pod polskie chłopskie strzechy. Może jeszcze nie dosłownie pod chłopskie, bo polskich chłopów na sieci jeszcze mało ale sieć szybko rośnie. Ze względów dla mnie nie bardzo zrozumiałych słowo „chłop” – tak bardzo przecież polskie jak mało co – jest prędzej obelgą niż pochwałą. Ten chłopski kompleks ciąży podświadomie na generacjach Polaków. Ale to już tak w nawiasie. Dzisiaj pod moim imieniem i nazwiskiem znajduję na Google.pl: - siebie samego - lakiernika samochodowego - lekarza gastrologa - jubilera - mechanika samochodowego - radcę prawnego i wielu innych Nie ma już na pierwszej stronie ani jednego Skibińskiego z amerykańskich emigrantów.