Wychowanie dzieci za granicą

Temat ten nie jest obojętny żadnej polskiej matce, a już szczególnie polskiej matce w Holandii. Mamy tu do czynienia z trzema kategoriami polskich matek:

dziecko

  1. polskie matki i holenderscy ojcowie,
  2. polskie matki i polscy ojcowie,
  3. polskie matki wychowujące dzieci samotnie.

Pierwsza grupa matek narażona jest na najgwałtowniejsze zderzenie kulturowe; jej własnych, polskich wyobrażeń o wychowaniu dzieci z holenderskimi tradycjami jej męża w domu jak i poza domem, wśród holenderskich rówieśników i w szkole. Z drugiej strona te matki wtopione w holenderskie rodziny najszybciej uczą się języka, przyswajają sobie holenderskie normy i wartości i wyrabiają jakiś konsensus między polskim i holenderskim wychowaniem dzieci.

Druga grupa obojga polskich rodziców tkwi dużo dłużej i mocniej w polskich tradycjach, integrują się dłużej (lub wcale) przez co ich dzieci wyrastają w podwójnym świecie wartości; świecie wewnętrznym (domowym, polskim) i zewnętrznym (poza domem, holenderskim).

W tej grupie można się spodziewać, że dzieci z polskich rodzin będą miały podobne problemy jakie ma druga generacja Turków w Holandii; dość wysoka przestępczość i relatywnie niski poziom uzyskanej oświaty w porównaniu do ich holenderskich rówieśników.

Trzecia grupa samotnych matek jest najtrudniejsza do określenia. Wśród nich są kobiety bardzo zaradne i przebojowe, dające sobie dobrze radę w Holandii ale i takie które całą energię wkładają w znalezienie nowego tatusia dla swoich dzieci co dzieciom nie wychodzi na dobre ale czyni je samodzielnymi, gdy mama zajęta jest romansami.

Introwertyczne pupile

Generalnie, w porównaniu do dzieci holenderskich, dzieci polskie wychowywane są znacznie bardziej opiekuńczo i ochronnie. Polak wyrosły w kraju gdzie historycznie czyhało na niego wiele zagrożeń, jak bieda, głód, choroby i brak oświaty kładzie na to dzisiaj znacznie większy nacisk w wychowaniu swoich dzieci niż to czyni Holender który od wieków żyje już w znacznie bezpieczniejszej i zamożniejszej społeczności. Polscy rodzice przykładają znacznie więcej uwagi do tego czy ich pociechy są ciepło ubrane i najedzone. Wkładają wiele starań aby ich dzieci się dobrze uczyły i zdobywały najwyższy stopień wykształcenia. Jednym słowem, starają się swoim dzieciom uchylić nieba.

Efektem tego są dzieci dość mocno rozpieszczone i wyrastając w tak ochronnym środowisku niezbyt śmiałe, introwertyczne i trudno dające sobie radę wśród konkurencji holenderskich rówieśników, gdzie dzieci są wychowywane dość swobodnie ale i samodzielnie i surowo.

Podam przykład dość kontrastowy ale symbolizujący różnice wychowania dzieci. W Holandii nie do rzadkości należą dzieci które już od 12-tego roku życia szukają sobie możliwości zarobienia "kieszonkowego" na swoje wydatki, co jest zresztą stymulowane przez rodziców aby dzieci uczyły się obchodzić z pieniędzmi i znać wartość zarobionych pieniędzy. Tak więc dzieci 12-14-letnie pracują w szklarni, roznoszą gazetki reklamowe itp. W Polsce w wielu rodzinach, szczególnie w miastach jest nie do pomyślenia aby ich dziecko w tym wieku pracowało fizycznie i zarabiało pieniądze. Wielu młodych ludzi nie skala się pracą przed napisaniem pracy magisterskiej.