Za mojego życia nie przeżyłem takiej euforii z wyboru jakiegokolwiek polityka jak teraz po inauguracji Baracka Obamy. Byli w Polsce ludzie płaczący na wiadomość o śmierci Stalina, na widok Wałęsy na płocie lub Wojtyły na błoniach jednak nie widziałem jeszcze 2 milionów ludzi wiwatujących wokół ich prezydenta.