W Holandii stało się coś dziwnego z festiwalem Eurowizji.
Niegdyś był to festiwal Zachodniej Europy (z Izraelem) który nie wzbudzał w Holandii żadnych emocji, bo cóż miałby się ktoś podniecać taką staroświecką formą rozrywki. Festiwale przechodziły niemal niezauważalnie i niemal tradycyjnie holenderski piosenkarz kończył na samym dole punktacji.