Woda żywi i zabija

Kategoria: Kraj

Woda ma w Holandii kapitalne znaczenie. Walka i przyjaźń z wodą uformowało holenderski charakter narodowy. Woda zabijała ale dawała także dobrobyt. Holandia leży w wodzie, nad wodą i pod wodą. Holender czuje się w wodzie jak... ryba.

Holender zarządza wodą tak samo jak i zarządza przestrzenią, lądem, lasem i polem. Jak nikt inny, Holender umie obchodzić się z wodą i ją ujarzmiać. Jak żaden inny naród w świecie potrafi kontrolować ten żywioł.

Woda ma być lub płynąć tam gdzie chce człowiek i to niekoniecznie w dół - częściej pod górę. Tam gdzie w świecie potrzebna jest inżynieria wodna, konstrukcje wodne; nabrzeża, porty, tamy, kanały, śluzy, sztuczne wyspy, osuszania, pogłębiania - tam znajdziesz holenderskie firmy i holenderskich ekspertów.

zarządzanie wodąpoziom wody

Duża część obszaru Holandii leży poniżej poziomu morza (średnio ok. 5 m poniżej poziomu morza). Uważny obserwator zauważy w wielu miejscach tego kraju - jadąc dijk (grobla, wał) - znaczne różnice poziomu wody i lądu. Są miejsca gdzie poziom wód w kanałach jest wyższy od poziomu drogi biegnącej obok co daje przedziwny widok, gdy samochód jedzie niżej niż jacht płynący obok.

Gdzieniegdzie i turysta ma okazję się o tym dobrze naocznie przekonać i zaobserwować niezwykły obrazek gdy statek lub barka płynie wyżej niż obok kanału jadący samochód, lub zobaczyć sznur samochodów wjeżdżający pod rzekę lub kanał po którym akurat płynie statek pełnomorski.

Holandia

300 lat temu tysiące wiatraków w Holandii służyło do napędzania pomp wodnych niezbędnych o osuszania polderów i do przepompowywania wody z jednego kanału do drugiego położonego stopień wyżej. Bardzo skomplikowanym systemem zarządzania i obrony przed wysokim poziomem wód rzek i morza zajmuje się odrębne Ministerstwo Komunikacji i  Stanu Wody (Ministerie van Verkeer en Waterstaat). Systemy pomiarowe stale kontrolują poziom wód na terenie całego kraju i pompy wypompowują wodę niemal bez przerwy. I tak dzień i noc, rok w rok, już setki lat.

wały grożą przerwaniem

Etykietowanie: charakter woda
25 komentarzy

Użytkownicy muszą być zarejestrowani i zalogowani, aby móc komentować.

od Slonca i od Ksiezyca..
coraz wieksze wybuchy odnotowuja naukowcy na sloncu (Slonce ma kilka cykli, nadchodzi mega cykl, ktory pojawia sie co kilkanascie tysiecy lat),
bedziemy bardziej bombardowani przez wiatr sloneczny w zwiazku ze slabnacym polem magnetycznym Ziemi czyli slabnaca ochrona atmosfery, co spowoduje nasilajace sie potezne powodzie np.

I tak wszystko zależy od słońca. Od kilku lat jest wyjątkowo spokojnie na słońcu.

W latach 80 tych też były powodzie, tylko, że był zakaz mówienia o tym, bo w socjalistycznym raju nie ma takiego czegoś jak powódź.

To aktywnośc słońca doprowadziła do małej epoki lodowcowej w XVIIw i jak będzie chciało to doprowadzi i teraz. Człowiek nie ma tu nic do rzeczy.

adamsky, albo jestes pozbawiony sensu czucia i widzenia albo nie wiesz o czym piszesz, przeanalizuj sobie do czego takie zmiany (ktore wydarzaja sie na naszych oczach) moga doprowadzic w dzisiejszym swiecie borykajacym sie chociazby z ekonomia...
to nie jest 30 w Londynie to jest 37 w Moskwie

Jakis czas temu skute lodem amsterdamskie kanały nikogo nie dziwiły, dziś są wydarzeniem. Winnice w płn europie były norma kilkaset lat temu. Obecnie 30 stopni latem w Londynie nazywa się zmiana klimatu. Ekooszolomy wciskają nam bzdury na kolkach. Klimat zawsze się zmieniał. Więcej ludzi zawsze umierało w skutek wojen niż wskutek nagłych powodzi czy upałów.

Dzien Dobry p. Andrzeju,
Jestem stala czytelniczka pana bardzo ciekawych , zyciowych opisow , o wszystkim , i wiem ze zyje pan tutaj dluzej niz ja ze swoja rodzinka , ale niech pan wszystkich nie uogolnia slowami dotyczacego materislistycznych spraw , ja nie mam auta i nigdy nie mialam , zgodze sie ze duza ludzi przyjechala i przyjezdza za poprawieniem swojej sytuacji materialilnej , ale sa ludzie ktorzy nagle stracili tutaj zdrowie i zyja bo musza z roznych przyczyn, do nich naleze ja , mysle i licze kazdy cent od bardzo dlugiego czasu , zeby bylo na jedzenie, na dodatkowe oplte za niektore leki , teraz mysle jak kupic synowi cieple ubrania , a tak naprawde juz nie wiem jak wyglada zycie kulturalne , nie mam mlodych lat , napewno jest pan w moim wieku lub mlodszy troche ,ponadto pisal juz pan nie raz o roznych sytuacjach ludzi zyjacych tutaj i dobrze pan wie ze jest czesc ludzi ktora bardzo cierpi z powodu normalnej biedy , niech pan nie mysli , ze wszyscy Polacy sa tutaj bogaci , sa tacy co maja cukrzyce , nadcisnienie tetnicze , astme od tej ciaglej wilgoci , mysli pan ze maja pomoc ! bzdura , jak zglosila sie znajoma co tutaj wlasnie zachorowala , na raka , przezyla -ale za krotki czas dostala tromboze / zakrzep krwi w nodze , poszla do swego doktora , z bolu nie mogla wytrzymac -dawal jej tylko Paracetamol , i co z noga bylo coraz gorzej , stalo sie to co nie powinno sie stac gdyby ten konowal potraktowal ja powaznie robic szybkie badania , jest obecnie inwalida ,ucieli jej noge i tak w wiele Polek cierpi , a jedna poszla do socjalnego o pomoc , to daja jej 30 euro na tydzien na zycie , to sa Polki ktore nie maja innego wyjscia ,- nie lenie uchylajace sie od pracy ale ludzie schorowani ktorych i tak by nikt nie ztrudnil , a nie sa tez w stanie zagwarantowac ze zawsze sprostaja z wywiazaniem sie w pracy ze wzgledu na roznie samopoczucie , ani kasy zeby wrocic do Polski , tam tez teraz nikt by nie pomogl , bo wiem jak jest i my Polki ktore tutaj zachorowaly i same zycie ciagna wedza jak tutaj jet nie latwo zyc, wpadaja w ciezkie nerwice przez to ze maja b. trudne zycie i nie wiedza gdzie maja szukac pomocy , powiem panu , ze najwiekszym bledem zyciowym jest to ze zamieszkalam wlasnie w The Netderlads , a dlaczego - to pan dobrze wie i zna przerozne sytuacje ludzi , ale prosze o nie zaliczanie czastki kobiet ze wzgledu na materializm , bo naprawde jest czastka ktora tego nie zrobila , wyniklo to z innych sytuacji zyciowych , ze tutaj zyja , ale juz nie maja za co wrocic do innej Polski , od ktorej wyjechali , napisalam panu az za zbyt szczerze , mysle ze milo spedzil pan wakacje na Wegrzech , kiedys bylam w kilku miastach , ale to bardzo stare czasy , ja osobiscie lubie tych ludzi , bo sa przyjazni do Polakow , zycze milego weekendu ,i pozdrawiam pana i wszystkich na Forum, przepraszam za pismo , potrzebne sa nowe okulary te sie wysluzyly , kiedy beda nie wiem !!!!

Wiatrak

Nie przejmujcie się chłopaki. Wobec klimatu na Ziemi to jedno (nasze) życie ludzkie jest zaledwie mrugnięciem oka. Ziemia/Natura da sobie rade i człowiek jej nie jest w stanie zniszczyć. Żebyśmy dzisiaj, w jeden dzień, spalili wszystkie źródła energii i eksplodowali wszystkie głowice jądrowe to i tak Ziemia sobie z tym poradzi. Natura da sobie rade; z nami lub bez nas.
Te wszystkie bajdurzenia jaki to był klimat kiedyś a jaki jest dzisiaj pochodzi od krótkowidzów co nie sięgają pamięcią dalej jak 50 lat. Ludzie się zawsze przeceniają i wierzą, że mogą poskromić Naturę... lub ją zniszczyć.
... co nie zmienia faktu, że lepiej jak pojedziemy jutro do pracy / na zakupy / na weekendowy wypad = na rowerze = to pomorze to nam i Naturze.
Kto z Was, tych wzdychających i narzekających na zmiany klimatyczne już sprzedał samochód?
Wręcz przeciwnie! Większość z nas, w Holandii przyjechała tu właśnie po to aby sobie kupić wypasioną furę! Najchętniej dwunastocylindrową i czterema rurami wydechowymi! Obłudnicy!

i sobie samym, swieta racja....

Coraz goretsze lata, zoraz chlodniejsze zimy, coraz gwaltowniejsze zmiany pogody.... Niestety, sami sobie jestesmy winni. Nie jestem zadnym "zielonym" czy "srodowiskowym oszolomem", ale normalnym facetem na zimno oceniajacym sytuacje. I powtarzam, niezly los zgotowalismy naszym dzieciom.

sobie samym takze broerkonijn,
za szybko postepuja zmiany, ktore sa nieodwracalne, nadchodza bardzo ciekawe czasy - jesli to wogole mozna nazwac w ten sposob...

no i niestety przyjdzie dzien w ktorym woda ich zaleje,
czlowiek nie ujarzmil zywiolow,
jestesmy bezsilni...

Dzien dobry,
Tak masz racje , co niedawno zaczelo sie dziac z klimatem , nikt nie bedzie mial na to sily, czesc przezyje , a reszta zginie .
Mysle ze nie tylko w Hollandi , ale zobacz co dzieje sie od lat w Polsce , to nie ta Polska ktora opuscilam ponad 20 lat temu , szalone zmiany klimatu , upaly, powodzie itd... kiedys tak sobie marzylam jak dzieci dorosna !!!...., to przyznam sie ze po mimo tylu lat zycia w Hollandi , czuje ze moj mozg juz nie reaguje jak kiedys , to trudno mi opisac , ale w tym roku bylam z dziecmi juz doroslymi w Rabce Zdroj , widzialam dziury , poniszczone przez wode ulice itd..., niestety czuje w Polce prawdziwy las, wsie gdzie jeszcze slyszy sie prawdziwa Polska wies , te tabliczki religijne przydrozne, moja rodzinka pokochala gory ja tez , Krakow , choc pochodze z centrum Polski , i mysli jeszce kraza zeby jak bedzie wszystko ok, tam wrocic , ale - zadaje sobie pytanie -gdzie ? , zywiol zabiera prawie wszystko , napewno sa miejsca mniej zagrozone , zauwazylam ze masa ludzi ze wzgledu na ostatnie potopy , ucieka w strone wschodnich stron , jak Bialystok , Lomza , tak naprawde trudno jest teraz zdecydowac gdzie chcialoby sie wybrac swoje miejsce spokojne , szczesliwe na ziemi polskiej.
Drugie , zachowanie ludzi jest zupelnie inne niz moje , zdziwil mnie jeden fakt jak powiedzial do mnie / i cala zaloga sklepu , tam kupowalam kilka potrzebnych mi rzeczy do mojego hobby / i jak zawsze tak samo rozmawialam jak rozmawiam , wcale nie wiedzieli ze mieszkam na stale w Hollandi , patrzyli zdziwieni , ale bardzo sympatyczni - powiedzial mi pan od razu - pani to napewno nie mieszka w Polsce - bylam zdziwiona skad on wie , rozumiem akcent z roznych zakatkow Polski , ale mowie bardzo dobrze w jezyku polskim , to nie o jezyk chodzilo , o zwykla normalna ludzka reakcje zalatwiania zakupow , rozmowy / na koniec zakupow dostalam drobny prezent / , patrzylam na nich , czy oszaleli , jestem taka sama jak oni Polka , powiedziano mi ze moje zachowanie rozni sie obecnie od teraznieszego trybu zycia , Polacy juz to nie sa ci Polacy od ktorych wyjechalam dawno temu , powiedzieli ze jestem tak sympatyczna ludzka osoba ze bylo mi bardzo glupio , pytam co sie stalo - powiedziano mi ze reakcje , mentalnosc jest inna obecnie , nikogo nic nie obczodza czyjes reakcje , teraz ludzie bardzo udsuneli sie od siebie , liczy sie tylko standard zyciowy , spojrzalam na nich poczulam sie jak oslupiala , po przyjezdzie mam juz mieszane uczucia , ludzie , ja rowniez czasmi narzekamy na zycie tutaj -tutaj zniszczono tez wiele we mnie zwlaszcza zdowie i ciagla walka z lekarzami o zdrowie moich dzieci , teraz wiem jak mam , nikt nie wchodzi mi bez przerwy do domu do mego zycia , nie wiem jakby to bylo w mojej ojczyznie , skoro sa takie wielkie zmiany miedzyludzkie , i klimat tez , mysli moje sa tak rozne i inne , ze trudno mi pisac , nie nastawiam mysli negatywne , bo to bez sensu urajac i zameczac umysl wieloma sprawami , mysle ze trzeba nadal brac zycie takie jakie ono jest , a jak cos po prostu jakos sobie radzic jak zawsze .
Pomimo to jest to moja ojczyzna - moja matka i zawsze bede miala wiecej uczuc dobrych do mojej ojczyzny , bo trzeba przyznac , emigracja jest jak choroba - zrzera nas stopniowo , mysle ze wielu ludzi trzymaja rozne sytuacje ekonomiczne , czesc ma charakter ze wszedzie dobrze gdzie zyja , ale i czesc meczy sie wytrzymuje albo nie .
To prawda , woda jest silniejsza od zelaza,i moje mysli sa tez takie same , ze zywiol zniszczy kraje gdzie jest masa wod, a wiadomo ze Hollandia zbudowana , wyrwana jest wodzie , pod nami woda , przykre ale prawdziwe , pozdrawiam .

Dziekuje ci Kiwi , wiem , odbieglam od tematu , bo nie latwo mi jest , nie mam absolutnie gdzie wrocic -wiek itd...
W Polsce , teraz jest tez nie za dobrze , jesli mieszkasz Kiwi dlugo to mnie rozumiesz , jeszcze cos delikatnie poprobuje , moze ??? , nie wiem siedze w dolku , ale nie dlatego ze jestem szalona , ale znam ich reakcje , zagladam na wiatrak , to jak cos b. zlego z toba sie w inny sposob skontaktuje, zycze ci duzo zdrowka , pozdrawiam serdecznie ,Ania
Ania

Do Ania
Zaciekawila mnie twoja wypowiedz.wlasciwie to do konca nie rozumiem co tak wlasciwie sie stalo ze jest ci tu tak ciezko i nie potrafisz sama sobie pomoc.jesli bedziesz chciala i miala ochote podzielic sie problemem i wiecej cos napisac napisz do mnie na e-mail-anneke12vp.pl.Mysle ze nie jest to temat ktory mozna by ciagnac i rozwijac na lamach wiatraka.czekam na twoj odzew na e-mail poniewaz nie zawsze tu zagladam.pozdrawiam cieplo i pamietaj ze jesli nawet sie jest na samym dnie mozna sie z niego podniesc.i wierz mi -wiem co mowie.jeszcze raz pozdrawiam i czekam

balkonende - mogę się mylić co do miejsca zmian, ale wiem jedno - mamy taki wpływ na klimat jak na brudny dzieciak kąpiący się w morzu północnym na jakoś tego zbiornika.

Jak Jacer napisał , wybuchy na słońcu czy ogólnie aktywność - słonce dało życie na tej planecie i może je w każdej chwili odebrać. Słońce, to nie jakiś stabilny establishment, który decyduje o losach swoich niewolników lepiej lub gorzej w sposób logiczny. W necie można znaleźć wykresy z aktywności słońca i porównać z tym co się dzieje na ziemi. jakaś grupa ludzi uparcie twierdzi,ze ma wpływ na życie na ziemi. Może ma, ale w upływie czasu dla tej planety to jest jakieś 0,0005% czasu jej trwania. Jesteśmy jak ziarno na sacharze, jesteśmy ok. nie ma nas tez będzie ok.
Jakby od milionów lat była zima, wiosna , lato i jesień w naszej szerokości geograficznej bez zmian, to bym uwierzył. Wystarczy popytać osób, którzy analizują historie, kilka tysięcy lat wstecz. Termometrów nie było , ale są obrazy, przekazy na piśmie, badania geologiczne.

Musze sie zgodzic z Adamskim. Moja wiedza na ten temat, podobnie jak wiekszosci z nas, jest ograniczona, jednak z tego co czytam to ocieplenie naszej planety jest sprawa cykliczna i glownie z tego powodu z niemal 100% pewnoscia nie do powstrzymania. Kiedys juz wspominalam o ciekawej ksiazce: ''Unstoppable global warming: every 1,500 years''.

Globalne ocieplenie to z pewnoscia najlepsza sztuczka na podwyzszenie podatkow, pwrowadzenie podatku CO2 pod plaszczykiem ratowania Matki Ziemi. Zreszta o czym gadac jesli spekulacje o calkowitym stopnieniu lodowcow himalajskich w roku 2035 zostaja nagrodzone Noblem, zas kilka miesiecy pozniej okazuje sie ze nagrodzone badania byly nie potwierdzona zbieranka informacji przez studentow. Nagrodzony zlozyl przeprosiny, wprowadzono poprawke do raportu (The meltdown of the Himalayan glaciers is not going to be nearly as dire as a Nobel Prize-winning UN climate panel predicted, but it does still threaten the water and food security of 60 million people, says a new report.) i po sprawie, podatek CO2 w EU nadchodzi...

Kolejna ciekawostka, film: The Great Global Warming Swindle.

Zreszta (Andrzej - odniosles sie do samochodow a tym samym CO2) - wydaje mi sie ze jesli wszyscy odmowimy sobie jedzenia miesa raz w tygodniu efekt bedzie duzo wiekszy (1 bezmiesny dzien = 24 km przejechanym samochodem o emisji 160 gr CO2 na km).

adamsky zgoda,
ale nie ulega najmniejszej watpliwosci, ze kataklizmy sie nasilaja co stanowi powazne zagrozenie dla ludzi...

A co do Ziemi to nie mamy zadnego wplywu na to co sie dzieje a tym bardziej mozliwosci przeciwdzialania temu, wszystko sie zmienia - przemija
to jest natura Wszechswiata...

W kazdym badz razie kierunek rozwoju obrany przez czlowieka nie wyglada zbyt optymistycznie; malejace zasoby wody pitnej, gazu, ropy naftowej,
degradacja srodowiska, szerzace sie epidemie, nowe virusy, terroryzm, bron jadrowa, gospodarka swiatowa, rosnaca liczba ludnosci a co za tym idzie problemy z zywnoscia.
Najzabawniejsze jest zbudowanie wielkiego imperium, calego systemu opartego na elektrycznosci dzielacej nas o krok od powrotu doepoki kamienia......
pomijajac zagrozenia niezalezne od nas jak; tornada, trzesienia ziemi, tajfuny,
powodzie, wulkany, pozary, susze.......

Czlowiek chcial, byl nawet pewien, ze podporzadkowal sobie nature, planete.
Krotkowzroczny sen o potedze Ha hA
To byla tylko iluzorycznosc, slabszy nie moze zwycierzyc silniejszego.
To bylo nie wykorzystanie albo wykorzystane w niewlasciwy sposob 5 min dane nam rasie ludzkiej.
Jedyne do czego jestesmy zdolni to zniewalanie 2giego czlowieka i dewastacja miejsca, w ktorym zyjemy

czy ktos kiedys powiedzial, czlowiek jest intelig.....

Zgadzam sie z Andrzejem, ze Ziemia sama sobie poradzi z nami czy przeciwko nam.

Martwmy sie o samych siebie, zgodnie z nasza ''zwierzeca'' natura. Wybieganie wiekow w przyszlosc by ratowac Ziemie jest bezcelowe rownie jak proba zatrzymania czasu...

Karina nie kompromituj sie...
radzil bym ci na przyszlosc zabierac glos czy wyrazac swoje opinie w kwestiach, o ktorych masz pojecie...

balkonende - ja Tobie rowniez

balkonende - wody i żywności nigdy by nie zabrakło, gdyby były odpowiednio "racjonowane" niestety to śmierdzi komunizmem czyli utopia. Choć może za 100 lat wprowadza taki system o jakim nam się nie śni, nikt nie będzie chodził spragniony czy głodny.

Tymczasem nie przejmowałbym się huraganami, wysoka temperatura czy opadami deszczu. Przy dzisiejszej technologii damy rade,jeden warunek - jak mamy pieniążki. Patrz problem wody - Polska i Holandia. Ten drugi kraj teoretycznie powinien być co jakiś czas systematycznie zalewany, mimo to nie jest. Polska duży kraj , jest miejsce by robić tereny zalewowe, regulacje itd. Opady żadne tam monsuny w porównaniu do innych krajów. Mimo to ciągle ludzka praca i majątek idzie na marne. Najwiekszym zagrożeniem naszego gatunku jesteśmy my sami (a raczej nasza głupota i pazerność) nie zmiany klimatu. Znam taka "proekologiczna" holenderkę, co nawet nie je np. tuńczyka, bo jest to nie ekologiczne. Nie przeszkadza jej jednak to by drukować każdego emiala, co tam papier , przecież nie możliwe żeby był produkowany z drzewa...
Rodzi na naszych oczach następna religia i tyle.

Karina to wlasnie dzieki ludzia twojego pokroju jest tak cudownie na swiecie i przyszlosc jawi sie niczym rajskie ogrody, twoj cytat - martwmy sie o samych siebie zgodnie z nasza "zwierzeca" natura, wybieganie wiekow w przyszlosc....itd
mam nadzieje, ze nie musze rozwijac twojej glebi rozumowania (gdzie to prowadzi)......
Nie masz najmniejszej wiedzy odnosnie zmian zachodzacych i nadchodzacych, raporty naukowe dotycza dziesiecioleci.

adamsky tak i nie,
jesli czlowiek nie bylby barbarzynca napewno bylo by lepiej, tu zgoda
ale jest sila wyzsza - potega natury, z ktora nawet najbardziej zaawansowane technologie i fuzja wszystkich bankow swiata nie da rady. Najwiekszym zagrozeniem naszego gatunku jestesmy my sami(twe slowa) tu tez pelna zgoda
ale jest ale, zmiany klimatu tez maja duzy wplyw...

Balkonende, drazni mnie taki tok rozmowy.

Mozesz sie ze mna nie zgadzac, niezbyt mnie to interesuje - taka juz moja zwierzeca natura, jednak uszanuj odmiennosc moich poglodow i nie zarzucaj niewiedzy poniewaz nie jestes wszechwiedzacy. Jestem nastawiona do zycia dosc konsumpcyjnie wlasnie dlatego ze moja opinia na pewne tematy ulegla zmianie. Wierze, ze czlowiek moglby ale i tak niczego nie zmieni, bo taka jego natura. Ktos pod szyldem walki o pokoj, glodem zarobi miliony i na tym sie skonczy. Piszesz; wiecej ludzi na swiecie = problem glodu...problem istnieje od dawna, rozwiazanie jest znane i tylko data rozwiazania problemu jest przez FAO stale przesuwana, so why bother?

Powiesz - wiec zacznij zmieniac swiat na lepsze od samej siebie? No way! Nie rusze palcem i nie zamienie swojego 6 cylindrowego samochodu na Daihatsu z silnikiem 0.8 litra i niemal papierowa maska dopoki USA i Chiny czy Rosja nie zaczna w koncu od siebie. Codziennie ''mecze'' sie z papierkami i przepisami jakie musza spelniac statki by plywac po wodach terytorialnych USA. W tym samym czasie najmniejszy silnik samochodu BMW jaki jest na amerykanskim rynku to 3 litry. O czym my wogole rozmawiamy?

Moja wiedza jak kazdego z nas jest zapewne ograniczona jednak jestem niemal pewna ze kazdy ma cos ciekawego do powiedzenia. Problem ochrony srodowiska - z powodu mojego zawodu tylko jesli chodzi o atmosfere i wody - jest mi dosc dobrze znany. Emisje statkowe, problem wod balastowych, posiedzenia IMO, komisja techniczna KVNR, NIOZ - zaciekawilabym cie zmianami jakie nadchodza...tylko po co?

Nie musze byc wszechwiedzacy, zeby widziec brak czyjejs wiedzy w danej dziedzinie.
Ogolnie mozna rozmawiac o wielu rzeczach na forach publicznych z ludzmi raprezentujacymi rozny poziom wiedzy,
jednak kiedy dyskusja zaczyna przybierac precyzyjniejsza bardziej fachowa retoryke, dalsze wchodzenie w paplanie nie ma sensu, niemozliwoscia jest proba wyjasnienia kwadratury kola, komus kto zaczal czy skonczyl dopiero z tabliczka mnozenia, nawet z calkami...
Nie urazajac - obrazajac nikogo,
pewne osoby wypowiadajace sie biora
wiedze z wiki, czy od innych osob lub przeczyta jedna, dwie ksiazki pod wplywem ktorych zostaja wchlonieci, robiac z siebie zagorzalych zakladnikow jakis tam teorii.
Prawdziwa wiedza (odnosnie tego tematu)bierze sie z lat studiowania fizyka teoretyczna, kwantowa, kosmologia, astronomia i wiele innych dziedzin
nauki nie kilkugodzinnego szperania
w necie czy 2 ksiazek jakis tam populistow usilujacych narzucic swoj plytki sposob widzenia

Problem glodu, nie istnieje od dawna, bo jeszcze sie nie zaczal(ten o ktorym ja napisalem).

I pewnie Ty balkonende to ''wieloletnie studiowanie w tej dziedzinie ukonczyles'' ????
A ja mam wrazenie ze masz zadatki na ''filozofa''. Tylko nie wiem dlaczego.... ?

Wiesz po czym mozna poznac kogos na poziomie. A choc by po tym ze umie uszanowac czyjes odmienne poglady. I przede wszystkim nieobrazajac go.
To jest forum publiczne i KAZDY moze pisac co chce ;) (o ile nie jest to obrazliwe...) A jesli Ci to przeszkadza, to nie czytaj !