Ludwik Zamenhof i esperanto
Szczególnie na wyspie Texel język esperanto był bardzo popularny i używany przez wielu mieszkańców tej wyspy czego dowodem jest bodajże pierwszy obelisk esperanto w świecie który właśnie tam postawiono i stoi do dziś. Poza tym w Bergen op Zoom i na wyspie Vlieland stoją monumenty poświęcone esperanto.
Język esperanto był szczególnie popularny w pierwszej połowie XX wieku. Dopiero nazi w okresie okupacji zabronili używania "żydowskiego" języka. Po II Wojnie Światowej esperanto na krótko znowu odżyło ale Europa dzieliła się już na "strefę" angielską i rosyjską i popularność uniwersalnego języka zaczęła pomału spadać, choć nadal jest na świecie jej wielu zagorzałych zwolenników mających bardzo dobre argumenty przemawiające za esperanto (co dosłownie znaczy "mający nadzieję")
Światowe Stowarzyszenie Esperanto ma wciąż swoją siedzibę w Rotterdamie. Na internecie świetnie działa słownik holendersko-esperancki.
Istniało nawet "państwo" które w pewnym momencie wprowadziło jako język oficjalny esperanto: Neutralny Moresnet leżący u styku Holandii, Niemiec i Belgii. W państwie tym 2500 mieszkańców mówiło esperanto do czasu gdy w roku 1919 zostało wcielone do Belgii. Akurat do Belgii... kraju który ma największe problemy językowe w Europie i nadal nie wie jakim językiem ma mówić!
Ludwik Zamenhof, z pochodzenia Żyd, okulista, urodził się w Białymstoku czyli na granicy wielu kultur i narodów jakie wówczas (koniec XIX wieku) zamieszkiwały te tereny: Polacy, Rosjanie, Żydzi, Białorusini, Niemcy, Litwini i nawet Tatarzy. Nic dziwnego, że tam właśnie, w Białymstoku, gdzie na ulicy rozbrzmiewało tyle języków, urodziła się u Zamenhof idea stworzenia jednego ponadnarodowego języka.
Swoją drogą to naród Żydowski, bez własnej ojczyzny albo raczej gdy ich ojczyzną był cały świat, zawsze byli prekursorami w unifikacji świata, w jego globalizacji - co miałoby zwiększać ich bezpieczeństwo - nauczeni wiekami pogromów w Hiszpanii, Niemczech i w Polsce. W teorii jeden wielki komunistyczny świat z jednym światowym językiem znacznie ułatwiałby życie.

Wracając do wynalazcy esperanto to już samo jego nazwisko tłumaczone na różne kultury doprowadza do zamętu: Ludwik Łazarz Zamenhof, Eliezer Lewi Samenhof, Ludoviko Lazaro Zamenhof, Ludwik Lejzer Zamenhof. On sam jako język ojczysty miał już trzy języki: rosyjski, polski i jidisz. Ponadto nauczył się niemieckiego, francuskiego, łaciny, greki, hebrajskiego, angielskiego, włoskiego, hiszpańskiego i litewskiego - razem 12 języków.

- Zamenhof pracował także nad czymś w rodzaju jednej uniwersalnej religii mającej zjednoczyć istniejące o nazwie Homaranismo i ta idea ma wciąż swoich zwolenników w świecie.
Holendrzy - trochę podobnie do Żydów - zorientowani są bardzo międzynarodowo i jedną z ich ważnych cech jest znajomość obcych języków i także chęć uczenia się obcych języków i umiejętność komunikowania się z każdym, jeśli to tylko może przynieść interes. Nic dziwnego więc, że właśnie w tym kraju esperanto cieszyło się względnie dużą popularnością w czasach gdy angielski nie był jeszcze tak dominującym językiem w świecie.

- Myślę, że Polska a szczególnie Białystok nie wykorzystuje dostatecznie potencjału i wielkiej szansy promocji miasta esperanto.

Dzisiaj najpowszechniej używanymi językami na świecie są w kolejności:
1. mandaryński
2. hiszpański
3. angielski
- Wiatrak w esperanto: ventmuelilo





Idea z Esperanto była dobra, jednak dziś taką role przejmuje j. Angielski, co w zasadzie jest lepsze bo wiele osób (UK, USA, NL) już zna ten język.
Międzynarodowa rola j.angielskiego pomału się kończy z powodu dużej agresji kulturowej i politycznej.Nie są popularne narody narzucajace swoją kulturę innym. Globalizacja jednej kultury człowieka jest niemożliwa z powodu różnych warunków środowiskowych. Pomoc i szacunek wzajemny dla zróżnicowanych kultur i ich pielęgnacja, to podstawa globalnej jedności. Z tego powodu ponadnarodowy "neutralny" język jest koniecznościa. Esperanto ma więc na nowo dużą rolę do odegrania w pokojowym wsółistnieniu. Jezyk angielski, podobnie jak rosyjski czy niemiecki, kojarzy się z agresorem. Nie wiem czy esperanto przyjmie się w kulturach azjatyckich.
Angielski jest "międzynarodowy" tylko z nazwy. Dokładniejsze badania pokazują, iż 80% Europejczyków nie rozumie angielskiego na poziomie bardziej zaawansowanym niż wskazanie drogi, czy zakupy. Wadą angielskiego jest trudna wymowa, niefonetyczna pisownia i pogmatwana gramatyka z dużą ilością słów wieloznacznych i zwrotów. Uczyć się go trzeba około 10 lat, a i tak mówi się na poziomie gorszym od rodowitego anglika. Esperanto nie posiada zupełnie tych wad - ma prostą wymowę, gramatykę, jednoznaczne słownictwo. Dobrze można się go nauczyć w 1 rok. Zatem uczenie angielskiego jest czystym marnotrastwem czasu i pieniędzy - i tak większość tego języka się nie nauczy.
Angielski jest nosnikiem informacji,
zywym jezykiem, ktory ma tysiace twarzy.
Nic nie jest w stanie go zastapic,
wbrew w/w opiniom rozwija sie i staje coraz bardziej powszechny.
Jezyk angielski to esperanto dzisiejszych czasow, dawno temu wyszedl poza ramy narodowo-kulturowe, przestal byc jezykiem wyspy a stal sie jezykiem swiata.. jest fonetyczny, miekki,
zawierajacy w sobie slowa, okreslenia nie wystepujace w innych jezykach
tzn okreslajace rzeczy w bardziej precyzyjny sposob.
esperanto to fikcja, sztuczny, martwy spis nieistniejacego jezyka,
(lata swietlne od Lacinay, ktora wciaz odgrywa wazna role) skazany na pozostanie tym czym jest - teoria
Mam nadzieję, że esperanto jednak w przyszłości będzie "urzędowym językiem" ułatwiającym ludziom życie, którzy coraz częściej zmieniają miejsce swojego pobytu i ojczyznę.
Mam na myśli "dwujęzyczność państw w urzędach", gdzie wszelkie dokumenty będą wydawane w języku danego państwa i równolegle tłumaczone na esperanto. Trudno dzisiaj jest np. Polakowi by w Hiszpanii złożyć podanie o pracę po angielsku. Dokumentów nie trzeba by tłumaczyć, gdyby wystawiane były w obu językach równolegle tzn. akt urodzenia po polsku i pod spodem mniejszymi literami esperanto.
chetnie bym poznala esperanto.jak zdobyc wiadomosci na temat nauki jezyka?
Wpisz w google (onet.pl)esperanto, tam jest mnóstwo wiadomości na temat. Jak zaczniesz się pantofelku uczyć to ja też i będziemy sobie w tym języku dla nauki korespondować?
Ja żałuje, że łacina nie jest już tym międzynarodowym językiem co nigdyś. A jednak wciąż używamy tak wielu określeń i słów pochodzących z łaciny. To jest martwy a jednoczśnie nad podziw żywy język. A poza tym jaki piękny.
Sądzę,że esperanto ma wiele z łaciny i jest bardziej ludzkim językiem. Łacina jest dla elit.
Lacina wciaz jest miedzynarodowym jezykiem uzywanym w medycynie, farmakologi, biologi(wszystkie zwierzeta i rosliny maja lacinski odpowiednik), w kosciele katolickim.
jezyk tak jak wino, potrzebuje czasu by sie wyksztalcic, kazde slowo to ladunek energii, potrzeba setek lat aby jezyk byl w miare funkcjonalny i dojrzaly
Balkonende:
... filozofii i w ogóle nauce.
Nie wyraziłam się jednak jasno. Miałam na myślu łacine, która mogłaby pełnić jak niegdyś funkcje języka, którym ludzie posługują się w ramach komunikacji codziennej. Tak jak obecnie angielski.
kuba:
Dziś używamy w zyciu codziennym bardzo wielu słów, które są pochodzenia łacińskiego (może nawet o tym nie wiedząc) , z tego tytułu łacina jest moim zdaniem "bardziej ludzkim" językiem.
Darina, z pewnością masz rację w każdym języku jest sporo łaciny, jednak łacina kojarzy mi się z elitą, tak samo jak j. angielski kojarzy mi się z elitą "panami" świata. Esperanto, to zlepek logiczny różnych języków, dlatego uważam, że byłby bardziej bliski ludziom o różnych kulturach dający im równe szanse.
kuba
w przypadku języków to raczej demokracja nie ma nic do rzeczy, raczej różne uwarunkowania społeczne i kulturowe. Czyli taka idea "równości" językowej jak esperanto jest ideą.
Wg mnie nieprędko jeszcze jakiś inny język zastąpi angielski. Zgadzam się, że jest on współczesnym esperanto. Podobnie było z łaciną w średniowieczu lub z francuskim w wiekach późniejszych.
Język to wytwór kultury, który podlega ewolucji, ale z zasady raczej nie rewolucji. Stąd, choć może i idea wprowadzenia esperanto jest szlachetna, to trudno ją zrealizować i tak się właśnie stało. Angielski stoi tu na uprzywilejowanej pozycji, a nie sądzę, żeby jego nauka była jakoś specjalnie trudna. Tym bardziej, że angielskiego pełno w mediach itp. - łatwiej się osłuchać, co też bardzo ważne ważne.
Jeszcze mam małą uwagę gramatyczną. O ile mnie wiedza nie myli, to nazwy narodowości piszemy wielką literą, nazwy zaś wyznań małą. Czyli Holender, Żyd, Polak, Anglik. A mała litera w słowach: muzułmanin, żyd, chrześcijanin. Stąd autor artykułu powinien zachować konsekwencję, pisząc "Żydzi", a nie "żydzi".
Anula,
Masz rację, jednak "uprzywilejowany j.angielski" wyróżnia Anglików i Amerykanów. Zgoda, jest bardzo ogólnie już znany i popularny. Esperanto stanie się równie popularne bez "wyróżnień" już po roku obowiązkowego nauczania we wszystkich szkołach. Ponieważ się nie będzie tak bardzo rozwijał jak inne "żywe" języki daje równe szanse wszystkim i będzie niezwykle precyzyjny.Tutaj nie będzie "niuansów językowych" które wprowadzają niezrozumienie i nieporozumienie. Nie będzie lepiej i gorzej mówiących z "obcym akcentem". http://esperanto-nadzieja-ludzi.blog.one...
To jest bardzo przekonywujące co piszesz Geo. Obawiam się jednak, że w naturze duża ryba pożera małą rybę i na tej zasadzie duży język amerykański połyka małe języczki. Kolonizatorzy narzucają swój język kolonizowanym.
Andrzej,
Nie chodzi o pożeranie kogokolwiek i czegokolwiek. Chodzi o wygodę. Podwójne urzędowe druki ułatwią nam życie i nie obrażą nikogo.
Jestem za tym ,aby nie eliminować angielskiego (języka panów) lecz obowiązkowo wprowadzić we wszystkich cywilizowanych szkołach esperanto jako języka pokoju i prawdy.
Dodam jeszcze, że wprowadzenie esperanta wcale nie oznacza wyparcia języka angielskiego - przecież kto będzie chciał, to dalej się go może uczyć i używać. Chodzi tylko o to, aby nie wymuszać stosowania tego języka w kontaktach międzynarodowych, ponieważ ze względu na jego trudność, nie nadaje się do tego celu - i niech ktoś powie, że jest inaczej, że wszyscy mówią super po angielsku i dogadują się na każdy mozliwy temat - nie jest tak, o czym dobrze wiedzą nasi eurodeputowani, którzy milczkiem siedzą w parlamencie europejskim właśnie z powodu słabej znajomości angielskiego. Pomyślcie też, za czyje pieniądze uczy się dzieci tego języka i ile to kosztuje? Kto na tym zarabia? A i tak w starciu z Anglikiem czy Amerykanem w rozmowie zostaniemy przegadani lub wyśmianie (czasem po kryjomu).
Znacząca większość przeciwników Esperanta nie zna tego języka i nie ma właściwego odniesienia. Być może znaja w jakimś stopniu angielski i wiedząc ile osiagnięcie tego stanu kosztowało ich wysiłku, są przeciwni wszelkim zmianom. Prawda jest natomiast taka, iż angielskiego należy uczyć się minumum 6 lat w dobrej szkole, tymczasem esperanta mozna samemu nauczyć się w jeden rok. Mówiąc po angielsku zawsze mamy kłopoty z doborem właściwych słów - w Esperanto problem nie istnieje, jeśli jakiegoś słowa nie znam, to sobie go utworzę - 1000 rdzeni esperanckich odpowiada 50 tysiącom słów w innym języku (np. angielskim). Angielski posiada niefonetyczną pisownię - muszę uczyć się wymowy wyrazu oraz jak się go zapisuje. Esperanto ma pisownię w 100% fonetyczną i można się jej nauczyć w 5 minut - poprawnie wymówiony wyraz mozna zapisać tylko w jeden sposób. Gramatyka angielska wcale taka prosta nie jest i sprawia kłopoty - w esperanto gramatykę można sprowadzić do 16 prostych reguł. Angielski posiada olbrzymią ilość idiomów - w esperanto mówimy zgodnie ze znaczeniem słów, gdyż językiem tym posługują się ludzie różnych narodowości i nie tworzą oni specyficznych, narodowych zwrotów - inaczej nie byliby zrozumiani. Angielski posiada dziesiątki dialektów - nauczenie się jednego nie gwarantuje zrozumienie innych - esperanto jest jedno dla wszystkich. Angielski niszczy języki narodowe - esperanto zachowuje je. Sądzę, że z czasem ludzie po prostu dojrzeją do ideii esperanta, musimy czekać tak jak przy wprowadzeniu elektryczności, kolei, samolotów itp. wynalazków, które początkowo były przyjmowane nieufnie.
Zgadzam się z Tobą. Jeżeli będziemy się nazywać wzajemnie pięknoduchami, idealistami, to angielska "kultura" będzie królowała w technologi. Od nas zależy czy będzie tak ,czy inaczej. Andrzej zacznij to zmieniać bo warto! Powiadom mnie ,to zacznę się uczyć esperanto -języka prawdy.
Esperanto ma tylko jedną wadę: nie jest językiem nacji mającej całkowitą supremację w dzisiejszym świecie. I czy nam się to podoba czy nie to angielski króluje technologii, kulturze, oświacie itd... Esperanto pozostaje językiem pięknoduchów i idealistów. Chwała im za to!
Wypieranie języka polskiego przez angielski już się rozpoczęło - nasze dzieci uczy się tego języka już od przedszkola, w naszej mowie pojawia się mnóstwo zbędnych, angielskich określeń - stosujący je uważają, że są "trendy". Problem zauważyli Szwedzi, gdzie język angielski zaczyna odgrywać większą rolę od rodzimego języka szwedzkiego - jeszcze trochę i to samo będzie w Polsce - aby znaleźć pracę, trzeba będzie posiadać dobrą znajomość angielskiego, a polski przestanie się liczyć jako język narodowy. Przecież powstają nawet szkoły dla dzieci polskich, gdzie przedmioty uczy się po angielsku - to jest chore. Gdyby wprowadzić Esperanto, to ze względu na jego prostotę i łatwość nauki, wszystkie te zabiegi byłyby zupełnie zbędne. A czas zaoszczędzony na nauce trudnego języka angielskiego możnaby przeznaczyć na bardziej produktywne zajęcia. Ale cóż - głupota ludzka i chciwość nie zna granic. Zamiast uczyć dzieci prostego esperanto, będziemy uczyli trudnego angielskiego, i wielu z uczących się języka tego płynnie nie opanuje...
Dla zainteresowanych, na stronie:
http://edu.i-lo.tarnow.pl/esp/util/porko...
znajdują się odpowiedzi na setki zarzutów w stosunku do języka Esperanto. Większość z nich pochodzi z czystej niewiedzy i ignorancji lingwistycznej krytyka. Niektóre są uzasadnione.
Zapraszam
Język to więcej niż słowa. http://www.wiatrak.nl/151/jezyk/ Język to część kultury człowieka. Gdy nie umiem mówić po polsku - nie jestem już Polakiem. Gdybym mówił TYLKO esperanto nie należałbym do żadnej kultury, do żadnego narodu. Byłbym bezpaństwowcem. Przybłędą. Wiecznym cudzoziemcem. Nie możliwy jest świat wielu narodów i jednego języka. Amerykanie i Anglicy też nie mówią jednym językiem.
Żydzi nie mieli swojego państwa, ani praktycznie nawet jednego własnego języka i kultury. Nic dziwnego, że Zamenhoff widział szanse w esperanto tak jak wielu Żydów widziało też szansę w zjednoczonym komunistycznym świecie. Ja sam jestem także jak najbardziej ZA! Piękne ideały! ...Tylko obawiam się, że to tylko moje puste słowa bo i tak będę godoł po polsku a komunizm podoba mi się w teorii ale w praktyce lubię być burżujem.
Nawet tutaj nikt nie napisze komentarza w esperanto tylko w języku swoich matek.
Esperanto nie odbiera w żadnym stopniu nikomu języka swoich matek i ojców. Przeciwnie, dba o czystość języków ojczystych w przeciwieństwie do zaśmiecającego inne języki narodowe - slang języka anglosaskiego. Sądzę, że raczej umocni tożsamość narodową regionów i ułatwi "bezosobowo" komunikację, a nie "komunizm" w narodach. Precyzja wypowiedzi i łatwy dostęp do niezbędnych współczesnemu człowiekowi dokumentów eliminuje zbędne emocje i kompleksy językowe, bo jeszcze nikt go nie zna, poza nielicznymi "entuzjastami". Po roku samodzielnej, czy wspólnej nauki w szkołach równocześnie, mogą tym językiem posługiwać się w razie potrzeby wszyscy. Esperanto język nadziei nie będzie nigdy językiem najeźdźcy - agresora, czy zakłamanej polityki.
Wlasciwie to nie jest zly pomysl, jako jezyk komunikacji międzynarodowej (bez znaczenia czy esperanto czy lacina - ważne , że nie używany w mowie potocznej przez jakiś naród). Jezyk czysty, konkretny, bez zbędnego słowotwórstwa, które tak się chetnie pojawia w moedertaal, bez powiedzonek, przysłów i innych. Konkretne słowa, jasna prosta gramatyka, żadnych udziwnień i wyjątków.
Marzenia!
Do Andrzeja:
Nie rozumiesz ideii Esperanto - ten język nie ma zastąpić wszystkie inne języki na świecie, lecz być drugim językiem dla każdego. Najpierw uczymy się języka naszych rodziców i otoczenia - to nasz język kulturowy, pierwszy, którym najlepiej się posługujemy wewnątrz naszej grupy. Drugim powinien być Esperanto do porozumiewania się na zewnątrz tej grupy. Jest to jedyne rozsądne wyjście - język angielski jest zbyt trudny, aby go płynnie opanowało wiekszość uczących się i dodatkowo wymaga długiego czasu nauki (około 10 lat) oraz częstego używania, aby nie wyjść z wprawy - inaczej zaczynasz sie jąkać, szukać na siłę brakujących słów - rozmowa często się urywa. Jesli mówisz z anglojęzycznym, to czujesz się jak uczeń, który nie odrobił lekcji i jest właśnie przepytywany przez nauczyciela. W rozmowie jesteś spychany na drugi plan - często możesz zostać ośmieszony. Druga rzecz, angielski rozbił się na wiele dialektów - nauczenie się jednego z nich i tak nie gwarantuje płynnej konwersacji z każdym znającym ten język - różnice są w wymowie, zwrotach, a nawet w gramatyce (o pisowni już nie wspomnę np. colour - color). Z Esperanto nie ma tych problemów - zwykle nie trafisz na osobę mówiącą tym językiem od urodzenia (jest ich tylko około 2000), każdy musiał włożyć tyle samo wysiłku w naukę i ludzie się szanują. Z angielskim chcą od ciebie brać pieniądze, z Esperanto chcą z tobą rozmawiać. Jeśli słyszę, że ktoś mówi, że angielski jest bardzo prosty, to śmiać mi się chce (a może płakać) - taka osoba najczęściej nie zna angielskiego, albo wydaje się jej, że zna. W prostej rozmowie od razu wychodzą na wierzch podstawowe braki - niezgrabne zdania, źle użyte idiomy, zła wymowa, itp.
Dodaj nową odpowiedź