Heretycy nad Wisłą

Pierwsi holenderscy osadnicy przybywali na polskie ziemie już w XIII wieku zakładając m.in. miasto Pasłęk. Trzysta lat później, w XVI wieku dziesiątki tysięcy Holendrów uciekało przed prześladowaniami religijnymi z kraju. Wielu z nich; Menonitów i Anabaptystów wybrało na miejsce schronienia i nową ojczyznę dziewiczy wówczas wschód Europy. Na licznie kursujących na Bałtyk statkach handlowych, poprzez duński Öresund, dopływali do Gdańska.

W tym czasie Królestwo Polskie należało do najbardziej tolerancyjnych w Europie. Żadna religia nie miała jeszcze ugruntowanej przewagi. Katolicy, protestanci, prawosławni i mojżeszowi żyli obok siebie bez problemów jednoczeni intratnym interesem jaki był na polskiej ziemi do zrobienia.

Początkowo osadnicy holenderscy witani byli serdecznie przez magistrat bogatego Gdańska ponieważ Holendrzy posiadali umiejętność zamieniania bagnistych terenów w najżyźniejsze pola uprawne. A delta Wisły była wówczas tylko siedliskiem komarów i regularnie zalewała region.

wiatrak na Żuławach, początek XX wiekuHolenderscy heretycy budowli groble, wały przeciwpowodziowe, osuszyli dużą część Zalewu Wiślanego, budowali drogi, kanały, śluzy, mosty zwodzone i wiatraki tworząc w końcu z Żuław małą Holandię. "Olendry", jak byli nazywani, mogli wybierać własnego burmistrza, pastora i żyć według własnego biblijnego prawa.

Odłam menonitów zwany Amisz znamy współcześnie z Ameryki. Podobnie wyglądali ci "polscy" menonici; brodaci mężczyźni w czarnych ubraniach i czarnych kapeluszach. Kobiety w sukniach i czepkach.

Gdy jednak z czasem napływ uciekinierów z Holandii nie ustawał król Stefan Batory wydał w roku 1586 nakaz w którym żądał aby ta "ludzka plaga bez prawdziwej wiary zagrażająca porządkowi publicznemu" nie była wpuszczania więcej na ląd. Podobny los czekał tych ludzi i w dalszych wiekach.

Setki Holendrów a później ich potomków, szukając miejsca na ziemi gdzie mogliby żyć swobodnie według swoich biblijnych praw, ciągnęło w głąb kraju wzdłuż rzek (Wisła, Narew, Bug, Prypeć) zakładając nowe kolonie na mokradłach gdzie polski lub ruski chłop nie mógł żyć. Osuszali grunty, budowali wsie, własne szkoły i kościoły. Jednak życie w tym bezkresnym kraju nie było bezpieczne. Napady rabusiów, dzikich hord ze wschodu, najazdy kozackie i liczne zawieruchy wojenne dziesiątkowały kolonie "Olendrów", niszczyły całe wsie i ich dobytek, płonęły kościoły.

W tych czasach różnica poziomu rozwoju cywilizacyjnego Niderlandów w porównaniu do polskich kresów była wielka. Holendrzy czuli się lepsi od swoich polskich i ruskich sąsiadów którzy według ich opisów: "spali na słomie, jedli drewnianą łyżką z jednego garnka i nie nosili bielizny". Holendrzy posiadali zbyt mało ziemi aby się z niej utrzymać więc wynajmowali się do różnych robót: do budowy wałów obronnych, grobli i kanałów i nasypów kolejowych i innych prac ziemnych i wodnych - w których byli zresztą z natury specjalistami. Wielu tychże heretyków przeszło na prawosławną wiarę już pod rosyjskim zaborem, inni ruszyli dalej na wschód w poszukiwaniu bezpieczniejszych przyjaźniejszych krajów. Druga Wojna Światowa dopełniła ich rozproszenia. Znaczna ich część uciekła na Zachód przed zbliżającą się Armią Czerwoną a inni "roztopili" się wśród lokalnej ludności Europy Wschodniej.

Pasłęk - Pr. Holland

zalane ŻuławyDzisiaj w Polsce już trudno znaleźć ślady po Holendrach choć jeszcze do 1945 roku Pasłęk nazywał się Preußisch Holland (Pruska Holandia) i był stolicą Holendrów w tym regionie. Nie ma już wiatraków odwadniających kanały Żuław, nie ma już potomków dawnych Olędrów. Pozostały nieliczne holenderskie zagrody, kanały, wierzby, typowy krajobraz, budowle hydrotechniczne, mennonicie cmentarze i… problemy z wysoką wodą.

Także pobliski Nowy Dwór Gdański (Tiegenhof) był miasteczkiem menonitów ze słynną do dzisiaj gorzelnią menonickiej rodziny Stobbe produkującą m.in. holenderskiego jenevera o nazwie Machandel (gin/jałowcówka/Schnaps) – przez 200 lat słynnej gdańskiej wódki w charakterystycznych butelkach. Także słynny gdański likier Goldwaaser produkowała od XVI wieku gorzelnia jej wynalazcy Holendra Ambrozego Vermollen (Vermeulen).

Kanał Elbląski - to słynne arcydzieło inżynierii wodnej - został zaprojektowany przez holenderskiego pochodzenia inżyniera George J. Steenke.

W Pasłęku (Pruska Holandia) urodził się w roku 1712 Joachim Friedrich Henkel - chirurg który w roku 1769 dokonał pierwszego w nowożytnym świecie cesarskiego cięcia. Zdobył tym wielką reputację i został dyrektorem kliniki położniczej w Berlinie.

Poniżej dwa zdjęcia potomków menonitów żyjących dzisiaj na Syberii: Rudolf Hildebrant z żoną przed ich domem w Piczyńsku (300 km od Irkucka) i Zoja Koents przy kołowrotku.

menonici w Rosji

menonici w Rosji

Kilku wybranych słynnych menonitów w Holandii:

  • Jan Adriaanszoon Leeghwater (1575-1650), największy holenderski projektant osuszania polderów.
  • Joost van den Vondel (1587-1679), pisarzi dramaturg.
  • Pieter Teyler van der Hulst (1702-1778), kupiec z Haarlemu, założyciel muzeum Teylers'a.
  • Cornelis Lely (1854-1929), projektant osuszenia polderu zwanego dzisiaj Flevoland.
  • Anthony Winkler Prins (1817-1908), twórca holenderskiej enzyklopedii Winkler Prins.
  • Rodziny Verkade, Duyvis i Honig - twórcy znanych marek artykułów spożywczych a także rodzina Heijn - założyciele supermarketów Albert Heijn.

Najsłynniejszą przedstawicielką meonitów w Polsce była Anna German.

9 komentarzy

Użytkownicy muszą być zarejestrowani i zalogowani, aby móc komentować.

Ciekawa historia.

"Holendrzy czuli się lepsi od swoich polskich i ruskich sąsiadów": Ruscy chłopi w Gdańsku i w Prusach?! Chodzi chyba o etnicznych Niemców ktorzy byli poddanymi polskiej korony (bo tak chcieli).
Inna sprawa że heretycy zawsze byli lepiej wyksztalceni niz ogol spoleczenstwa wiec nezbyt sensowne jest porownywanie ich do zwyklych chlopow. Zeby zostac heretykiem trzeba bylo przynajmniej umiec czytac i miec spora odwage (w tych czasach na Zachodzie nawet za czytanie biblii mozna bylo trafic na stos). Mysle ze gdyby polscy heretycy (e.g. socynianie) znalezli sie na niderlandzkiej wsi wsi to takze dziwili by sie prymitywnym obyczajom swoich nowych sasiadow. Moim zdaniem fakt ze elita owczesnej Holandii wybierała tolerancyjną i otwartą Rzeczpospolitą swiadczy raczej o wyższości cywilizacyjnej ustroju tamtego państwa.

Wiatrak

Każdy czyta to o chce przeczytać :-). Nie pisałem o holenderskich kupcach w Gdańsku lecz o holenderskich chłopach osiedlających sie na nizinnych, podmokłych, bagnistych obszarach wschodniej Europy; od Wisły po Dniestr. Granice między Litwa, Prusami, Polska i Rusią w tamtych czasach nie były tak ostre jak dzisiaj. Te holenderskie kolonie z natury rzeczy miały kontakt z okoliczna rdzenną ludnością. Potomków tych menonitów znaleźć można jeszcze gdzieś na Syberii i w... Warszawie.

Ciekawy artykuł opisujący właśnie pozostałości po "Olendrach", wioska koło Elbląga nosi nazwę Mała Holandia.
http://przewodnik.onet.pl/38,1660,159556...

Wiatrak

Pan źle przeczytał. Nie ma i nigdy w Polsce nie było miejscowości o nazwie Mała Holandia. Tak nazywała autorka artykułu w Onecie Żuławy. Po wojnie wszystkie nazwy miejscowości zmieniono na Polskie.

Pzreczytałam z zaciekawieniem.W okolicach Grudzi/ądza /nad Wisłą/\znajdują się dawne, niezamieszkałe już chałupy holenderskie - ślad po byłych mieszkańcach-holendrach.Oglądałam właśnie je wczoraj, drewniane - ciekawe i inne niż polskie.AT

DO WIATRAK---- kolo Elblaga/przy obwodnicy znajduje się kompeks rekracyjno-rozrywkowy NOWA HOLANDIA fantastyczne jedzenie miejsce na odpoczynek z dziecmi(dużo adrakcki-najwieksza dmuchana zjezdzalnia na swiecie) polecam kilometry kamalow do pływania łódki kajaki rowery wodne wędkowanie wszystko w jednym miejscu http://www.nowaholandia.pl/

Zastanawiam się , czy nazwisko Olender ma jakiś związek z osadnikami holenderskimi .

Wiatrak

Ma jak najbardziej. Dla polskiego słuchacza "Hollander" brzmi jak Olander ponieważ litera H wymawiana jest bardzo miękko, niemal niesłyszalnie dla polskich uszu. Polacy wymawiają Hollander niemal jak Holendrzy Gollander.