Potop z 1953 roku
To był zbieg okoliczności jaki zdarzyć się może raz na kilkadziesiąt lat. Zimą 1953 roku niezwykle silny sztorm i huraganowy północno-zachodni wiatr napędził olbrzymie masy wody z oceanu "lejek" Morza Północnego. W Anglii, Belgii i Niemczech woda wdarła się wgłąb lądu. Także wzdłuż wybrzeża holenderskiego ten super-przypływ nagromadził wielkie masy wody morskiej wzdłuż "linii obronnej" wydm i wałów. Ale jednocześnie poziom wód w rzekach, po wyjątkowo obfitych opadach deszczu we Francji i Niemczech, doszedł do krytycznego poziomu. Te dwie masy wodne spotkały się w nocy 1 lutego 1953 w Zelandii, przerwały wały i rozlały po kraju. W tą mroźną noc, w ciągu kilku godzin zalane zostały prowincje Zelandia, cześć Brabancji i cześć Południowej Holandii.
W gwałtownej, nocnej powodzi (watersnoodramp), w mroźnej wodzie przy huraganowym sztormie, straciło życie 1835 osób. Po tej największej katastrofie w historii kraju, jeszcze tego samego miesiąca zaczął rodzic się plan ostatecznego odgrodzenia się od morza na zawsze. Powstał Plan Delta. Plan ten obejmował system zapór wodnych i wałów przeciwpowodziowych które mają zabezpieczyć Holandię przed taką tragedią.
Mimo dzisiejszego poczucia bezpieczeństwa termin: "Het wassende water" ma dla Holendra podobny groźny wydźwięk jak dla Polaka "agresja hitlerowska". Kilka lat temu tą tragedię istnego potopu sfilmowano z tytułem "De Storm".

Poniższy film dokumentalny Polygoon (odpowiednik Polskiej Kroniki Filmowej) ukazuje rozmiary tej katastrofy:





Prewencja czy zapobieganie, to nie jest niestety nasza mocna strona. Widać nawet po uśmiechach (stan uzębienia) dużej części Polaków (u młodszego pokolenia jest coraz lepiej)a co tam mówić dopiero o politykach, dla nich liczy się czas przed wyborami - zazwyczaj od 3 do 6 miesięcy. Później jakoś tam będzie, "trza pchać wózek i bydzie dobrze".
Widać nas stać na wydawanie miliardów na odszkodowania czy stawianie w kółko tych samych mostów i dróg.
W związku z powodzią w Polsce, warto odświeżyć temat. Zastanowić się co zrobiono po powodzi w Holandii i co zrobiono w Polsce. 1997 chyba wszyscy pamiętamy, później małą powtórką 1998 - wtedy naocznie moglem się przekonać o skutkach żywiołu.
Minęło 13 lat, durnie pod krawatami (przez ten okres rządziły w Polsce wszystkie ekipy poza UPR-em i innymi kanapowymi partyjami).Mam pytania, dlaczego Polacy głosują na durni: 1. którzy zajmują się sobą 2. zawsze ważne rzeczy odkładają na później 3. Chodzą w kaloszach po walach i udają zasmuconych i szukają teraz rozwiązań i piszą na kolanie ustawy.
Zbliżają się wybory prezydenckie, mam taki apel byśmy przynajmniej My, którzy jesteśmy z daleka od jazgotu polskich mediów (upolitycznionych) ocenili kandydatów na trzeźwo, bez emocji i dopiero zagłosowali.
P.S.
Jedne z trwalszych wałów, które uratowały mieszkancow znajdują się w częściach Polski należących kiedyś do Niemców. Inne wały, zapory i rozlewiska mamy od PRL-u. Ostatnie 20 lat nic wielkiego , kosmetyka, zresztą jak w innych dziedzinach.
W Polsce są inne priorytety.
Niedawno pewien profesor znanego polskiego uniwersytetu z wyraźną dumą i satysfakcją czytał mi artykuł z (bodajże) Wprost, że w Warszawie jest więcej drapaczy chmur niż w Brukseli. Tak kiedyś Wałęsa przechwalał się mnogością Mercedesów w Polsce. To inne priorytety niż nieefektowne grzebanie się w błocie. Bagger zostawiamy Holendrom :-)
co wy chłopaki porównujecie
dojrzała, bogata od wieków Holandia i ''przedszkolak'' Polska;)
Het Wassende Water - wspanialy serial obyczajowy. Polecam:
http://televisieseries.com/W/wassendewat...
WIOSNA moi drodzy nadchodzi, paki sie pojawily a na niektorych krzewach male listki, poczatek lutego niezla jazda!
Adamsky -sam napisales jestes daleko a wiec... nie pier...ol głupot.Ja jestem tez daleko i sie wyłaczam ale ciebie poczytac to juz...nocka z głowy.JESTES MEGA TEZTaki nauczyciel z daleka..
DO UPAŁÓW DALEKO A WAM JUZ MAKÓWY GRZEJE!!!!!
Dodaj nową odpowiedź