Sanatorium jest w Holandii słowem niemal nieznanym. Zarezerwowanym jedynie dla starych elit z grubymi portfelami. Można jeszcze usłyszeć o sanatorium w starym ardeńskim kurorcie Spa lub szwajcarskim Davos.
Dla Polaka sanatorium to ważna zdobycz postkomunistyczna, wciąż mimo narzekań świetnie prosperująca.
Sanatorium oferuje zabiegi szamańsko-medyczne w szerokiej skali, pomagające na wszystkie dolegliwości.
Lista jest długa: okłady borowinowe, kąpiel solankowa, perełkowa, gimnastyka kardiologiczna, indywidualna - ćwiczenia bierne lub czynne, jonoforeza, galwanizacja, prądy diadynamiczne, laseroterapia, interdyn, magnetoterapia, aerodyn, terapuls, ultradźwięki, diatermia, aquawibron, masaż klasyczny, podwodny, wirowy, materac masujący, lampa Bio-V, sollux, jonoforeza, hydroterapia, balneoterapia, krioterapia, światłolecznictwo, laseroterapia, elektrolecznictwo, magnetoterapia, kinezyterapia, kąpiel solno-aromat. “z Morza Martwego”, emulsja kąpielowa relaksująca “Tołpy” … i wiele innych.
Sanatorium jest typowo polską instytucją pozwalającą 40- i 50-latkom na swoisty „skok w bok”, oderwanie się od codziennego szarego życia, domu, dzieci, małżonka. Sanatorium to dwa tygodnie kawalerskiego (lub panieńskiego) życia. Pod płaszczykiem leczenia chronicznych schorzeń odbywają się „wieczorki kawalerskie” z wódeczką i zakąską na które zapraszane są co atrakcyjniejsze panie z turnusu. Wieczorek zapoznawczy i sobotnie dansingi należą do obowiązkowych gwoździ programu każdego turnusu. Na drugi dzień już od rana zabiegi lecznicze, spacery po parku z papieroskiem, leczenie kaca zardzewiałą wodą ze słynnego leczniczego źródła Pieniawa lub Józef. Studiowanie tablicy ogłoszeń i jadłospisu na dzień jutrzejszy. Pogadyszki z sąsiadką na ławce. Kojenie zszarpanych nerwów. Ej! Życie!

Wiersz z sanatorium
Autor: malaM
tuż przy krawędzi zmierzchu wieczór rżnie
w śliczną melodię na kurzej łapce
a ja w ledwie zielonej trawie z zadęciem
patrzę się księżycowi w okrągły tyłek
i nawet miejscowość opodal to jakieś zadupie-zdrój
jutro sobota jak bańka mydlana pęknie
na dancingu wśród leciwych anielic
zżeranych zazdrością pudrowanych pudeł
dam o pewnym statusie zwiędłych piersi
wypchanych watą dekoltów i zatuszowanym
mdłym powiewem przetrawionego potu
tak smutno mi i plugawie o tym myśleć
odwracam się więc dupą do księżyca
jem świeży szczaw
pierwszy w tym roku
…
Funkcja sanatorium jest polskim tabu. Niech żyje sanatorium!
Polskie sex wczasy.Moherowym beretom tez cos sie nalezy.
“Na deptaku w Ciechocinku…”skad ja znam tych podsiwialych casanova’s w zoltych garniturkach udawajacych amerykanow, do ktorych wzdychaja co turnus nowe lecz znudzone i podstazale mezatki.
Na dacingach nawet najbardziej polamanemu i schorowanemu kuracjuszowi po “zdrowotnych wodach”wszystko a wszystko przechodzi..hahaha
No coz holenderscy emeryci az tak dobrze nie maja,choc slyszalam ze znajomi znajomych to nawet regularnie jezdza do slowackich kurortow i sanatoriow i nawet jest to od lat dosyc popularne,choc organizowane na wlasna reke.
Nutka zazdrości?
Ja dokladnie nie wiem o co chodzi z tymi udrowiskami, niesmialo sie domyslam ![]()
Wuja Wladziu jest stalym bywalcem. Juz podstarzaly wdowiec co roku wyjezdza (najczesciej moja mama go wiezie), a waliski??? Gory walizek i pachnidel i ciuszkow takich jakich przez caly rok nie nosi! A nawet raz kiedys przywiozl taka Pania Ele bodajze (nie wiem czy nie jako pamiatke z tych senatoryjnych wczasow), ale dlugo nie pobyli razem. Och, jaki ten nasz wujo wladzio zadowolony wraca! Tak wypoczac ulala!
Artur
Nutka zazdrosci???No cos ty! za staruszkami lub kawalerami w wieku mojego taty???Ja za mloda jestem ,na zdrowie nie narzekam,nie w glowie mi sanatoria,wole na wczasy.
A swoja droga, to wujcia kombatanata kuracjusza tez mam i wujcia w Ciechocinku ,co od lat pokoje goscinne dla kuracjuszy ma ,a ile sie zawsze usmieje z jego opowiesci…hahaha
Ale zobacz i starszym sie cos z zycia nalezy. Ja jestem szczesliwa jak widze wuja jak wraca z senatorium, wiesz ta radosc na jego twarzy jest nie do opisania. On taka wokol siebie aure roztacza ze poprostu kazdy sie w domu umiecha. A historie jakie ze soba przywozi sa nie do opisania!
Slyszalam wypowiedzi osob ktore czesto jezdza do senatorium:)………….imprezy,picie a szczegolnie wyjazd z ta mysla, ze daleko od domu i luzik!:) Luzik pod wzgledem” kontaktow”Senatorium, to najwieksza mozliwosc do zdrad,pijanstwa i tp
i co w tym złego. Nic co ludzkie nie jest nam obce :-).
Dlatego co to za różnica, młodzi wybierają dyskoteki , lub wczasy, ludzie starsi sanatorium, i co za problem.
ten swoisty sposób spędzania czasu jest tak samo stary jak i ludzkość ;-), a w związku z tym nić i nikt nie jest w stanie tego zmienić. To prawda sex w Polsce to nadal temat tabu, sama nie wiem dlaczego ? co jest w tym złego ?
W kazdym razie zawsze na urlopie znajdzie się jakiś lowelasik albo pani spragniona
taK TO JUŻ JEST NA TYM SWIECIE. A NA ZAKOŃCZENIE TEMATU wakacyjnych bądź urlopowych romansów polecam starą jak swiat piosenkę ![]()
jestesmy na wczasach
http://pl.youtube.com/watch?v=RRfiddT5-aM
No wlasnie tutaj podoba mi xie ze nie musze wstydzic sie seksualnosci i wszystkiego co sexem zwiazane. Niekiedy ta otwartosc (ale w negatywnym znaczeniu) troszeczke mnie przytlacza (kiedys siedzialam w poczekalni do lekarza i czytam artykol o zgrozo! holandia na pierwszym miejscu na SWIECIE gdzie powstaje najwiecej produkcji dieren-mens sex!!!????) ja sobie mysle no gdzies tego musi byc granica! Gdzie? Nie wiem?
Kiedys pytalam mojego meza (on mieszka tu 15 lat) o campingi, on mi odpowiedzial ze ten caly cyrk z campoingami to tez czesc jednej wielkiej seksualnej wakacyjnej zabawy! Ja sie pytam jak? On mi powiedzial ze jego byla z kuzynkami: tata zawozil je karawanem na postuj odczepial zyczyl milych wakacji i odjezdzal i tak dziewczyny chodzily od jednego do drugiego czasami chlopcy do nich przychodzili. Organizowane byly gang-bangi i orgie. No nie wszystcy tutaj poczywiscie wykorzystuja te karawany po to aby sie grupowo kochac, ale zobaczcie: lato, wakacje, mila atmosfera, piwko, grill i tyle dziewczyn i chlopcow!
Turnus mijs, a ja niczyja - kwintesencja leczenia sanatoryjnego.Nazywane jest to także krzakoterapią, bo uzdrawiają nie tyle te wszelkie pseudomedyczne zabiegi, ale błysk w oku pana Zdzisia;)
przecież,co my tu gadamy-sex,sex i nic innego w sanatorium
[…] Sanatorium […]