Juliusz Jabłecki: Europolityka
Zadziwiającą cechą polskiej dyskusji o przystąpieniu do strefy euro jest… jej brak. Inteligentny laik, który pragnąłby wyrobić sobie własne zdanie na ten temat, jest skazany na wygłaszany ex cathedra monolog przedstawicieli różnych środowisk - świata polityki, nauki, finansów i businessu - którzy mniej lub bardziej jednolitym głosem zapewniają o ekonomicznych zaletach pozbycia się złotówki i przystąpienia do strefy euro. (..)
W tym miejscu powinno być już jasne dlaczego lobbyści na rzecz przystąpienia Polski do strefy euro posługują się raczej argumentami ekonomicznymi niż politycznymi: łatwiej przecież przekonać Polaków do “instytucji redukującej koszty transakcyjne” niż do “budowania ponadnarodowego państwa europejskiego”. Rzecz w tym, że są to dwie strony jednego medalu - euro musi pociągnąć za sobą centralizację polityczną, a centralizacja polityczna byłaby nic nie warta bez euro. Dlatego niezależnie, czy popiera się projekt wejścia Polski do Eurolandu, czy nie, warto mieć na uwadze, że będzie to transakcja wiązana.
Juliusz Jabłecki Tekst ukazał się pierwotnie w “Gazecie Polskiej” nr 683 z 13 września 2006
Wstąpienie Polski do strefy EURO pociągnie więc za sobą skutki polityczne. To będzie następny poważny krok na drodze integracji Polski w Eurolandzie. Integracji czyli zrzekania się suwerenności i wielu naszych obyczajów i interesów na rzecz dobra ogólnego Unii, na rzecz dominujących Niemiec. W tej Unii jesteśmy i długo będziemy jedną z najbiedniejszych prowincji.
Przez wieki walczyliśmy o niepodległość. W momencie jak ją otrzymaliśmy wstąpiliśmy do Unii. Unii krajów Zachodniej Cywilizacji w której wiodącą rolę spełnia i spełniać będą Niemcy. I tu jest problem.
Obawiam się, że po okresie zachwytu z dobrodziejstw jakie Unia Polsce przynosi przyjdzie czas, że Polacy zobaczą jak bardzo ich kraj nie jest już ich. Niemiec będzie odkupywał od biednych chłopów na Pomorzu i Mazurach swoje sentymenty.
Polska wynegocjowała w Brukseli 12-letni okres przejściowy od momentu wstąpienia do Unii, w którym zakup ziemi dla cudzoziemców (czytaj Niemców) będzie ograniczony lub niemożliwy. Okres ten upłynie w roku 2016.
Od roku 2016 każdy obywatel Unii będzie mógł zakupić grunty i nieruchomości w Polsce bez żadnych ograniczeń.
W roku 2020 po masowych strajkach w warszawskiej fabryce Daimler-Chrysler, na kolei, w zakładach Thomsona i Philipsa gdzie domagano się równouprawnienia Polaków we własnym kraju i równych płac - rząd Polski złożył w Brukseli wniosek o wystąpienie Polski z Unii Europejskiej.
To już wiemy jak bardzo wielki błąd Polska popełniła. To jest jakaś paranoja!!! Wystarczy chwilę pomyśleć i przeanalizować sytuacje, czemu niemcy mieli by chcieć wykupić naszą polską ziemię jeśli jej cena już teraz jest dużo wyższa od ceny ziemi w Niemczech? Niemcy nie są aż tak głupi i liczyć umieją. NIe rozumiem czemu ten artykuł ukazał się na tej stronie. Do tej mory sądziłem że jest to strona na której można znaleźć rzetelne informacje. Ale po przeczytaniu tej czarodziejskiej wróżby ręce mi opadają. Gratuluję fantazji. Oby tak dalej…
Ksenofobiczny i nacjonalistyczny przekaz. Kto czytuje ta “Gazetę Polską”. Najbardziej rozwalają mnie ludzie, którzy głosowali przeciw wstąpieniu do Unii, po czym jak już to nastąpiło, to byli pierwsi do tego żeby wyjechać. Osobiście znam kilka takich rodzin. Wśród nich właśnie znalazłem osoby czytujące tą gazetę. Ehhhh, szkoda słów…
To fakt, że ten artykuł nie ma nic wspólnego z Wiatrakiem. Napisałem go bo takie myśli mnie czasami nachodzą spacerując po Mazurach lub Śląsku i podsłuchując niemieckich turystów. Może się mylę. Może to moja paranoja. Ilu ksenofobów i nacjonalistów liczy Polska tak naprawdę, w głębi duszy? Mną targają wątpliwości.