Polska w Unii
Odwiecznego wroga, bo powiedzmy sobie szczerze, że tak świadomie czy podświadomie czuje większość Polaków - gdy mamy do czynienia z Niemcami. Za kilka lat Polska zintegruje się całkowicie z Unia i wówczas Niemiec i Holender będzie miał w Polsce tyle samo praw w Polsce jak Polak w Niemczech. My będziemy mogli kupować w Niemczech wille, kamienice, działki rekreacyjne, gospodarstwa rolne, fabryki... i odwrotnie...
W latach dziewięćdziesiątych jedna z większych Holenderskich firm transportowych otworzyła swoją filię w Polsce. Kupili kilka hektarów gruntów w poznańskim. Jakże ironicznym jest, że właśnie na tym gruncie, równo 100 lat temu stał wóz Drzymały. Czy można bardziej symbolicznie? Czasami dopada mnie takie uczucie, że ta niebieska flaga - z białymi gwiazdkami w kręgu - może za 10 lat być w Polsce tak odbierana jak dzisiaj odbierana jest swastyka. Abym się mylił i młode pokolenia Polaków będą wiedziały lepiej ode mnie jak się zachować przy unijnym stole.
Powyższe refleksje nasuneły mi się na myśl po przeczytaniu felietonu
O Wandzie, co nie chciała Niemca





Czlonkowstwo Polski w UE tak samo jak kazdego kraju niesie ze soba kozysci i zagrozenia. O utrate tozsamosci Polakow nie obawialbym sie. Przezylismy Potopy, Zabory i takie tam inne. Oczywiscie hegemonia Niemiec jest zagrozeniem ale powstaje pytanie czy jest ona wieksza poprzez to ze jestesmy w Unii czy tez wrecz przeciwnia mniejsza.A moze tez nasze czlonkowstwo w Unii nie ma wcale wplywu na stopien zagrozenia z Niemiec?
Stare przyslowie pszczol mowi "Jesli nie mozesz pokonac swojego wroga to przylacz sie do niego." W przeciwnym razie niechybnie przegrasz.
My mozemy juz kupowac domki, dzialki i wille w Nieczech. Moi znajomi kupili sobie dom wolnostojacy w Berlinie (dawnej zachodniej czesci) za 100 kEuro. W Holandii bylby wart okolo 500k Twierdza ze przy berlinskich zarobkach duzo lepiej im sie to oplaca niz mieszkac i pracowac w Warszawie. Poza tym z Berlina maja blizej do dziadkow :-) niz z Warszawy. Mimo ze dziadkowie mieszkaja w Polsce.
Tak wiec nie ma sie co straszyc. Zagrozenia sa, byly i beda. Sztuka jest wykozystywac szanse i minimalizowac zagrozenia. Nie wstepujac do UE wpadlibysmy niechybnie w objecia WNP.
Mysle,ze fakt przystapienia Polski do U.E.przynosil do tej pory raczej same korzysci dla Polski.Spadala dla nas "manna z nieba"w postaci a to tych funduszy unijnych a to innych.Otworzyly sie dla wielu z nas mozliwosci,o ktorych dotad mozna bylo pomarzyc albo na nie dlugo czekac,unia zasponsorowala nam wiele.Chetnie korzystamy z przywilejow plynacych z bycia nowym czlonkiem U.E .Ale pytanie jak dlugo jeszcze bedziemy tak chetnie obdarowywani?Unia zapewne rozliczy wszystko do eurocenta co:rozgrabione ,
roztrwonione,przechulane i zawyzone.
Wiele bogatych panstw czlonkowskich unii
placi bardzo wysokie kary za niedotrzymanie terminow,niestosowanie nakazow i zakazow.A Polska bimba,w unii-taak!!,ale "Wolnosc Tomku w swoim domku"Oby sie nie okazalo,ze "Polak madry po szkodzie"i ta manna z nieba nie okazala sie lichwiarskim kredytem.
Dobrze,ze zmienia sie prawo,dostosowuje normy do europejskich,mozemy swobodnie po unii sie poruszac,pracowac,uczyc i leczyc.Naplywu Niemcow nie obawiala bym sie,przecietny polesianin nie sprzeda ojcowizny frycowi,...no predzej Holendrowi.Przeciez my Polacy zalewamy unie i to unia stanie sie predzej spolszczona niz na odwrot.Fakt Polacy nie lubili i nie lubia Niemcow ,ale do roboty jezdzili i jezdzic beda,czy otworzy sie niemiecki rynek pracy czy nie.O utrate tozsamosci tez bym sie nie obawiala.Pominieto w temacie fakt niezmiernie wazny,to ze Polska jest czlonkiem NATO,a sprawa suwerennosci jest i byla dla Polakow chyba rzecza wazniejsza niz czlonkowstwo w U.E.
Tożsamość jest dla nas sprawą pierwszoplanową, stawianą na równi z suwerennością, którą to wielokrotnie już w historii traciliśmy, z tych czy innych powodów. Myślę jednak, że Polska w tych czy innych granicach będzie istnieć, to jest pewnik.
Jeżeli zaś chodzi o unie, i cały związany z nią bałagan. To czy to się komuś podoba czy nie, musieliśmy zaakceptować a następnie przystąpić min. do tego już istniejącego tworu polityczno-gospodarczego. ZAŚ moment przystąpienia do niego sprowadził na nasze państwo zarówno plusy jak i minus. Choć w momencie, w którym utworzono ten swoisty układ, nikt nie zakładał, ze ów doskonały projekt, będzie posiadał jakiekolwiek słabe strony. Jednak wiemy, że nie ma rozwiązań idealnych w życiu, a co dopiero mówić o rozwiązaniach polityczno ekonomicznych, zwłaszcza na tak dużą skalę. Nie mogliśmy też sobie pozwolić by do UNI nie przystąpić, bowiem nie stać nas na postawę obojętną....... . Jeżeli zaś chodzi o zapędy hegemoniczne Niemiec, to czasem nam się tak tylko zdaje :-), choć trzeba przyznać że Niemcy są potęgą gospodarczą ówczesnej Europy, i na takie państwa jak Polska, Holandia, itd. wywierają szeroko pojęty wpływ, nie tylko z powodu bliskości granic.
Jeżeli zaś chodzi o naród Niemiecki, i wszystko, co się z tym pojęciem wiąże....to wiele się zmieniło, być może za ten fakt odpowiedzialny jest upływ czasu. Może to i dobrze, może właśnie nasze dzieci, wnuki nie będą w ogóle rozpamiętywać czy to dobrze czy źle, że obok zamieszkał Niemiec. Może właśnie, nadszedł czas, by zacząć coś od nowa bez uprzedzeń, bez wspomnień, bez urazów. Wydaje mi się, że następne pokolenie urodzone już w układzie schengen przekraczając granicę pomiędzy polską a Niemcami bez kontroli granicznej, nie będzie traktowała tego faktu jako czegoś nadzwyczajnego.
Dla mnie samej, przekroczenie granicy bez kontroli obowiązkowej, wywołało pewne przemyślenia: zastanawiałam się mianowicie nad reakcją mojego dziadka, któremu to niestety nie udało się dożyć owego dnia. Wiem, że nawet w najśmielszych marzeniach nie przypuszczał, iż pewnego dnia zniknie granice, ale nie zniknie Polska.
Myślę że ten fakt, wywarł by na tym człowieku walczącym w czasie wojny, jak i po niej o POLSKĘ wolną i suwerenną straszne wzruszenie........i tak jadąc tak sobie zwyczajnie znalazłam się raptem koło Berlina po drodze widziałam lasy którymi kiedyś podążał min. mój dziadek, po wolność.........którą ludzie ci wywalczyli po to by znów utracić na wiele lat. To pokolenie już odchodzi powoli, są jednak chyba jeszcze na ziemi nieliczni, którzy pamiętają jeszcze tamte czasy, zapewne to dopiero jest dla nich przeżycie, po tylu latach móc w końcu po prostu od tak sobie wyjechać, i wrócić, do istniejącej choć niekoniecznie idealnej POLSKI, jednak cokolwiek by mówić suwerennej, eh szkoda że nie mogę tego wszystkiego pokazać, wtedy może choć na chwilę wynagrodziła bym mu 35 lat które przyszło mu spędzić w więzieniu..........
Dodaj nową odpowiedź