Temat złożony, i trudno go wyczerpać. Przykładów, doświadczeń i wniosków można by podawać w nieskończoność,....Bowiem ile ludzi tyle ścieżek wydeptanych. Nigdy nie można kierować się w podjęciu decyzji, cudzymi wzlotami bądź upadkami. Decyzję czy zostać czy wyjechać musimy podjąć sami, w oparciu tak naprawdę o nasze predyspozycje.
Wydaje mi się, że często niestety marzenia są motorem napędzającym ludzi do wyemigrowania. W ferworze poprzedzającym wyjazd, zapominają o zdrowej kalkulacji, gdzieś, więc znika rozsądek i trzeźwe myślenie. Zwłaszcza ludzie młodzi wkraczający w życie podatni są na bajki, którymi karmią ich koledzy. Wobec perspektywy zakosztowania raju, głusi są na argumenty rodziców, usilnie nawołujących ich do skończenia szkoły, którą dopiero, co zaczeli, hym .........widzą swoich rówieśników w ślicznych furkach, wypachnionych i wyszykowanych na weekend. Ten obraz jest starannie wykreowany przez te osobniki.
Tak taki obraz zachodu posiadał nasz chrześniak, marzył mu się wyjazd. Mój małżonek więc załatwił mu pracę, najpierw pracował razem z innymi Polakami, mieszkał z nimi, i jadł, i spał i patrzył jak spędzają popołudnia. Według zasad dla taniej niewykwalifikowanej siły roboczej. Nie był zachwycony, za zarobione pieniądze miał się sam utrzymać, z lekka pomocą oczywiście. Zero zachwytu :-)
Po tym okresie próbnym, wzięliśmy go do siebie zmienił pracę i firmę. ( oczywiście po znajomości) Tutaj miał idealny kontrakt, i normalne warunki pracy. Dostał więc lekcję, ze można normalnie i fajnie, ale wszystko zależy od niego. Jeżeli nie ma teraz ochoty kontynuować nauki to proszę bardzo- Firma pierwsza czeka z utęsknieniem. Oczywiście nie miał ochoty tam wracać i do całej atmosfery w pracy i po pracy. Wrócił do kraju, chodzi do szkoły :-)( Te cały eksperyment zafundowaliśmy mu na wakacje kolejny raz nie zdał roku)
....takich przypadków i innych to można by mnożyć. Nie znaczy to oczywiście że zawsze wszystko kończy się czarno, są też różowe zakończnia ale wszystko zalezy od nas samych, nie wystarczy tylko chcieć.....
Masowa emigracja zarobkowa to temat ciagle powracajacy wsrod Polakow,bo sporo nas wyjezdza.Wielu, az za wielu moich znajomych i przyjaciol opuscilo Polske.Blizej mam nawet do niektorych z nich teraz,bo pracuja tu w Holandii lub Anglii czy Niemczech.
Pracownicy Zakladow Miesnych,ktorym jeszcze dwa lata temu,naliczalam wyplate 400 czy 800 zlotych ,w wiekszosci wykrawaja teraz mieso w Holandii i dobrze,bo za godne pieniadze.
W moim pokoleniu powodem emigracji stal sie chyba dodatkowo wyz demograficzny.
Wowczas wyz od paru rocznikow siegajacy do klas "g" szkol podstawowych ,potem przepelnionych szkol srednich, az wreszcie pekajacych w szwach rosnacych jak grzyby po deszczu ,uczelniach wyzszych.Sytuacja powyzsza nie dala nam czesto mozliwosci zdobycia wymarzonej kariery,a nawet zwyczajnej ale godnej pracy. Otworzone europejskie rynki pracy otworzyly nam troche skrzydla, staly sie dla wielu z nas pierwsza od wielu lat dobrze platna praca,szansa na rozwoj kariery,najczesciej jednak ucieczka od zwyklej polskiej biedy.
Czesto jest tak,ze zbyt wiele oczekujemy
obiecujemy sobie przed wyjazdem.Zachod wydaje sie byc dla nas "brama do raju",
myslimy,ze jak juz tam bedziemy to wszystko samo sie ulozy,bo juz przeciez gorzej byc nie moze niz w Polsce.
Liczymy tez za bardzo na pomoc przypadkowo spotykanych Polakow,ktorzy powinni nam zalatwic prace,lokum -a wlasciwie niby dlaczego?,ze pochodzimy z tego samego kraju.
Czy wiekszosc z naszego pokolenia powroci?Asia,bez wyksztalcenia,samotnie wychowujaca corke,obecnie w U.K.,na pewno nie ,bo wie ,ze i tak nie ma i nie bedzie miala perspektyw w Polsce.
Jarek (U.K) spec.wod-kan-gaz,firme w PL prowadzi ojciec,wroci jak sie jeszcze troche dorobi,bo ojciec z praktykantami na zlecenia na 4 lata wprzod.
Szwagier lekarz juz zmienil plany i z Polski nie wyjedzie -powod do 800zl doskoczylo "0"na pasku wyplaty.
Mozna by jeszcze wiele pisac,bo roznie sie tocza losy naszych rodakow.
Na koniec jednak podam sytuacje,ktora nie zapomne do konca zycia.Otoz pare lat temu w autobusie jadacym do NL,
spotkalam pewnego stuszka,rolnika z Podlasia,ktory jechal dorobic na wnukow(sieroty)bilet byl ostatnim wydanym groszem,nie znal jezyka,naprawde nic nie wiedzial,lecz byl przekonany,ze sobie sam poradzi.Odmowil mojej wrecz wymuszonej pomocy ,rady,pieniedzy
poszedl w tlum,a ja mam do tej pory niespokojne sumienie.
Gryzomir znany dobrze mi utworek, też robię przy tym sentymentalna. Generalnie strasznie się rozklejam jak o poranku wjeżdżamy autkiem do Polski, nie raz uroniłam już więcej niż jedną łezke. eh ............ Zaś ( los się musi odmienić) link wkleiłam bo wydawał mi się adekwatny do poruszanego tematu ( zwłasza w stosunku do turystki małżeńskiej)
Zaś co do Kazika to jego utworki sa tylko zrozumiałe dla Polaków, ( młodsze Pokolenie chyba już niezbyt lubi Kazika choć mój syn lubi go słuchać.)
Pozdrawiam
Temat złożony, i trudno go wyczerpać. Przykładów, doświadczeń i wniosków można by podawać w nieskończoność,....Bowiem ile ludzi tyle ścieżek wydeptanych. Nigdy nie można kierować się w podjęciu decyzji, cudzymi wzlotami bądź upadkami. Decyzję czy zostać czy wyjechać musimy podjąć sami, w oparciu tak naprawdę o nasze predyspozycje.
Wydaje mi się, że często niestety marzenia są motorem napędzającym ludzi do wyemigrowania. W ferworze poprzedzającym wyjazd, zapominają o zdrowej kalkulacji, gdzieś, więc znika rozsądek i trzeźwe myślenie. Zwłaszcza ludzie młodzi wkraczający w życie podatni są na bajki, którymi karmią ich koledzy. Wobec perspektywy zakosztowania raju, głusi są na argumenty rodziców, usilnie nawołujących ich do skończenia szkoły, którą dopiero, co zaczeli, hym .........widzą swoich rówieśników w ślicznych furkach, wypachnionych i wyszykowanych na weekend. Ten obraz jest starannie wykreowany przez te osobniki.
Tak taki obraz zachodu posiadał nasz chrześniak, marzył mu się wyjazd. Mój małżonek więc załatwił mu pracę, najpierw pracował razem z innymi Polakami, mieszkał z nimi, i jadł, i spał i patrzył jak spędzają popołudnia. Według zasad dla taniej niewykwalifikowanej siły roboczej. Nie był zachwycony, za zarobione pieniądze miał się sam utrzymać, z lekka pomocą oczywiście. Zero zachwytu :-)
Po tym okresie próbnym, wzięliśmy go do siebie zmienił pracę i firmę. ( oczywiście po znajomości) Tutaj miał idealny kontrakt, i normalne warunki pracy. Dostał więc lekcję, ze można normalnie i fajnie, ale wszystko zależy od niego. Jeżeli nie ma teraz ochoty kontynuować nauki to proszę bardzo- Firma pierwsza czeka z utęsknieniem. Oczywiście nie miał ochoty tam wracać i do całej atmosfery w pracy i po pracy. Wrócił do kraju, chodzi do szkoły :-)( Te cały eksperyment zafundowaliśmy mu na wakacje kolejny raz nie zdał roku)
....takich przypadków i innych to można by mnożyć. Nie znaczy to oczywiście że zawsze wszystko kończy się czarno, są też różowe zakończnia ale wszystko zalezy od nas samych, nie wystarczy tylko chcieć.....
To tyle a na zakoncznie link na piosenkę Kazika – los się musi odmienić
http://nl.youtube.com/watch?v=XpRQ27PgFos
@Marzena
Mialem cos napisac ale nie mam nic do dodania oprocz tego, ze ja najbardziej lubie ta piosenke Kazika http://pl.youtube.com/watch?v=umxZIDaCeu8
Robie sie przy niej sentymentalny ;-)
Pozdro!
Masowa emigracja zarobkowa to temat ciagle powracajacy wsrod Polakow,bo sporo nas wyjezdza.Wielu, az za wielu moich znajomych i przyjaciol opuscilo Polske.Blizej mam nawet do niektorych z nich teraz,bo pracuja tu w Holandii lub Anglii czy Niemczech.
Pracownicy Zakladow Miesnych,ktorym jeszcze dwa lata temu,naliczalam wyplate 400 czy 800 zlotych ,w wiekszosci wykrawaja teraz mieso w Holandii i dobrze,bo za godne pieniadze.
W moim pokoleniu powodem emigracji stal sie chyba dodatkowo wyz demograficzny.
Wowczas wyz od paru rocznikow siegajacy do klas "g" szkol podstawowych ,potem przepelnionych szkol srednich, az wreszcie pekajacych w szwach rosnacych jak grzyby po deszczu ,uczelniach wyzszych.Sytuacja powyzsza nie dala nam czesto mozliwosci zdobycia wymarzonej kariery,a nawet zwyczajnej ale godnej pracy. Otworzone europejskie rynki pracy otworzyly nam troche skrzydla, staly sie dla wielu z nas pierwsza od wielu lat dobrze platna praca,szansa na rozwoj kariery,najczesciej jednak ucieczka od zwyklej polskiej biedy.
Czesto jest tak,ze zbyt wiele oczekujemy
obiecujemy sobie przed wyjazdem.Zachod wydaje sie byc dla nas "brama do raju",
myslimy,ze jak juz tam bedziemy to wszystko samo sie ulozy,bo juz przeciez gorzej byc nie moze niz w Polsce.
Liczymy tez za bardzo na pomoc przypadkowo spotykanych Polakow,ktorzy powinni nam zalatwic prace,lokum -a wlasciwie niby dlaczego?,ze pochodzimy z tego samego kraju.
Czy wiekszosc z naszego pokolenia powroci?Asia,bez wyksztalcenia,samotnie wychowujaca corke,obecnie w U.K.,na pewno nie ,bo wie ,ze i tak nie ma i nie bedzie miala perspektyw w Polsce.
Jarek (U.K) spec.wod-kan-gaz,firme w PL prowadzi ojciec,wroci jak sie jeszcze troche dorobi,bo ojciec z praktykantami na zlecenia na 4 lata wprzod.
Szwagier lekarz juz zmienil plany i z Polski nie wyjedzie -powod do 800zl doskoczylo "0"na pasku wyplaty.
Mozna by jeszcze wiele pisac,bo roznie sie tocza losy naszych rodakow.
Na koniec jednak podam sytuacje,ktora nie zapomne do konca zycia.Otoz pare lat temu w autobusie jadacym do NL,
spotkalam pewnego stuszka,rolnika z Podlasia,ktory jechal dorobic na wnukow(sieroty)bilet byl ostatnim wydanym groszem,nie znal jezyka,naprawde nic nie wiedzial,lecz byl przekonany,ze sobie sam poradzi.Odmowil mojej wrecz wymuszonej pomocy ,rady,pieniedzy
poszedl w tlum,a ja mam do tej pory niespokojne sumienie.
Gosia bardzo madrze opisalas ta rzeczywistosc!
Gryzomir znany dobrze mi utworek, też robię przy tym sentymentalna. Generalnie strasznie się rozklejam jak o poranku wjeżdżamy autkiem do Polski, nie raz uroniłam już więcej niż jedną łezke. eh ............ Zaś ( los się musi odmienić) link wkleiłam bo wydawał mi się adekwatny do poruszanego tematu ( zwłasza w stosunku do turystki małżeńskiej)
Zaś co do Kazika to jego utworki sa tylko zrozumiałe dla Polaków, ( młodsze Pokolenie chyba już niezbyt lubi Kazika choć mój syn lubi go słuchać.)
Pozdrawiam
Dodaj nową odpowiedź