Czarni żołnierze - Holendrzy w szeregach Waffen-SS

Kategoria: Historia

Zwycięzców nikt sądzić nie będzie - to są gorzkie słowa holenderskich weteranów z ochotniczych oddziałów Waffen-SS okresu drugiej wojny światowej. Nie czują skruchy, nie mają wyrzutów sumienia ani poczucia winy. Szkoda im tylko, że przegrali.

Hitler w Warszawie

Polskimi oczami i po 80 latach

Dla polskiego czytelnika należy się nieco słów wprowadzenia, aby przybliżyć i pomóc zrozumieć Holendrów i ducha tamtych czasów, czyli lat 1933-1944. My Polacy staliśmy w oczach tych żołnierzy w jednym szeregu untermenschen, podludzi - tak samo jak Bolszewicy, Żydzi i wszyscy Słowianie. To niemal uniemożliwia wejść w skórę 18-letniego holenderskiego chłopca z roku 1940, ja jednak próbuję. Wróćmy się 80 lat wstecz do Niderlandów:

plakaty propagandowe

1. Holendrzy są narodem germańskim i kulturowo są - a na pewno byli sto lat temu - najbliżsi Niemcom. Między Niemcami a Holendrami jest może mniej różnicy niż między Polakami i Ukraińcami.  

2. Rodzący się w początkach XX wieku faszyzm, antysemityzm i nauki czystości ras zdobywały wielu zwolenników w Holandii, podobnie zresztą jak w wielu innych krajach Europy, Polski nie wyłączając.

3. Holendrzy z natury są narodem pragmatycznych kupców a nie wojowników i robią wszystko co im przyniesie korzyści bez przesadzania z hasłami typu "Bóg-Honor-Ojczyzna". W roku 1940 wielu sądziło, że Trzecia Rzesza rozciągać się będzie od Renu do Kaukazu.

Adolf Hitler

4. Sukcesy gospodarcze jakie w ciężkich latach kryzysu odnosili Niemcy pod kierownictwem Adolfa Hitlera wzbudzały podziw i zazdrość, szczególnie u biednej lub bezrobotnej części holenderskiego społeczeństwa. Wielu wyjeżdżało ochotniczo do pracy w Niemczech gdzie można było dobrze zarobić.

5. W praktyce, gdy Holandia znalazła się pod niemiecką okupacją w 1940 r. kraj funkcjonował nadal nie inaczej jak przed wojną. Poza nielicznymi wyjątkami ruchu oporu, cały kraj kolaborował z okupantem, przeciętnemu obywatelowi nie robiło wielkiej róznicy czy w ratuszu urzęduje Niemiec czy Holender. W proporcjach do liczby mieszkańców właśnie Holendrzy wydali w ręce okupanta największą liczbę Żydów w Europie. Deportowano 107 tys. Żydów. Na deportacje Holendrzy patrzyli przez palce. Holenderska policja skwapliwie ścigała i przekazywała Żydów w ręce Gestapo.wojna z Bolszewikami

6. Niemal każdy mieszkaniec Zachodniej Europy był wrogiem bolszewickiej Rosji i maszyna propagandowa Goebbelsa umiejętnie tą wrogość wykorzystywała wpajając wszystkim okupowanym narodom Europy, że celem niemieckiej krucjaty jest zniszczenie pogańskiego bolszewizmu.

7. Wielu młodych holenderskich chłopców urodzonych w latach 1922-1925 (wówczas w wieku 16-19 lat) oczarowały niemieckie osiągnięcia gospodarcze lat trzydziestych, idee czystej germańskiej rasy, wielkiego germańskiego cesarstwa i po prostu przygody pchały ich ku najlepszej, zwycięskiej armii świata, stworzonej jakoby dla "krucjaty antybolszewickiej".

8. Dla młodych chłopców okres przysposobienia wojskowego, dyscypliny i wspólnej walki był najlepszym okresem ich życia. Słowo "kameraadschap" - koleżeństwo, braterstwo, przyjaźń przewija się zawsze we wspomnieniach Holendrów służących w niemieckiej armii. Zresztą te słowa są wspólną cechą wspomnień wszystkich weteranów wszystkich wojen.

plakaty propagandowe

9. Wreszcie może najważniejszy punkt: zwycięzców się nie sądzi - weterani wojny stojący po przegranej linii frontu - historia ocenia bardzo surowo. Kto wie jak będą oceniane nasze czyny za 80 lat?

Holendrzy w SS

Czarni żołnierze

Niemcy pod hasłem "bratni naród germański" otwierali w Holandii biura rekrutacyjne do niemieckiej armii. W maju 1940 r. powstał pułk SS-Standarte "Westland" który w grudniu 1940 r. wszedł wraz z pułkiem "Germania" i "Nordland" w skład dywizji "Wiking". Germania składała się głownie z Holendrów i Flamandczyków a Nordland z Duńczyków i Norwegów. Holenderskie jednostki zwały siebie "Czarnymi Żołnierzami" (Zwarte Soldaten).

Waffen-SS liczyło w maju 1940 r. ok. 900 tys. żołnierzy z czego 25 tys. ochotników z Holandii. Była to największa cudzoziemska armia w niemieckich siłach zbrojnych. Cztery do sześciu tysięcy z nich poległo, głównie na wschodnim froncie.

wojskowe szkolenie holenderskiego Waffens-SS

Dywizja "Wiking"

W dywizji „Wiking” służyli oprócz Holendrów także Duńczycy, Norwegowie i tzw. Volksdeutsche. Holenderska część dywizji "Wiking" brała udział w "Operacji Barbarossa" - ataku na ZSRR i ich szybkim marszu przez Ukrainę w kierunku na Charków i roponośny Kaukaz. Po porażce pod Stalingradem "Wiking" brał także udział w krwawej obronie Budapesztu aż ostatecznie 9 maja 1945 ich resztki zostały wzięte przez Amerykanów do niewoli w miasteczku Fürstenfeld w Austrii.

ochotnicze legiony SS

Wilczy hak SSOchotniczy Legion Holenderski

Ochotniczy Legion Holenderski (Vrijwilligerslegioen Nederland) został sformowany po napaści Niemiec na ZSRR w czerwcu 1941 r. Składał się on głównie z zwolenników holenderskiej faszystowskiej partii NSB i na początku 1942 r. został rozlokowany na froncie pod Leningradem. Ostatecznie zdziesiątkowany legion bronił jeszcze Berlina.

Krucjata antybolszewicka lub raczej kolonizacja dzikich pól

Według niemieckiej propagandy cała wojna we Wschodniej Europie był świętym obowiązkiem chrześcijańskich Germanów przeciw pogańskim Bolszewikom. Jednocześnie zdobyte obszary miały być przygotowane pod germańską kolonizację. W zasadzie wszyscy napotkani na drodze do zwycięstwa III Rzeszy byli zagrożeniem bezpieczeństwa armii. Ludność cywilna, komuniści, partyzanci a szczególnie Żydzi. Akcje ludobójstwa niemieckiej Sicherheitspolizei pod nazwą Einsatzgruppen były wspomagane zarówno przez Wehrmacht jak i Waffen-SS - także holenderskie oddziały z dywizji "Wiking". Dowody na to leżą w archiwach Niderlandzkiego Instytutu Dokumentacji Wojennej (NIOD).

Z pamiętnika holenderskiego żołnierza oddziałów Wiking:

"4 lipca w Tarnopolu. Tu też Rosjanie zachowują się jak dzicz. Jak wszędzie Żydzi mieli tu wszystko w rękach i znęcali się nad ludem. Dla wszystkich jest jasne, że my SS-mani jesteśmy bezlitośni wobec Żydów. Z tego powodu bardzo się cieszyliśmy, że miejscowa ludność cywilna własnoręcznie zegnała wszystkich Żydów do więzienia, gdzie otrzymali zasłużoną karę. W tym więzieniu zabito poprzednio setki Ukraińców. Głównie Żydzi odgrywali w tym mordzie istotną rolę. W tym samym miejscu otrzymali sami karę. Oko za oko i ząb za ząb!"

Holenderscy SS-mani kierowali się głównie motywami ideologicznymi. Przekonani byli, że Słowianie i Żydzi to Untermenschen, gorszy sort ludzi; jak w pamiętniku innego żołnierza z 4 lipca 1940 pod Tarnopolem:

"Zasadzka urządzona przez Rosjan, także Rosjan przebranych jak cywile. Zostaliśmy ostrzelani z okienka w piwnicy. Wrzuciliśmy dwadzieścia litrów benzyny do dziury i dwa ręczne granaty. Wielki huk i płomień. W ciągu kilku minut wyszło dwunastu cywilów, w tym siedmioro Żydów, a ośmiu zostało zabitych przez granaty ręczne. Żydzi musieli najpierw wykopać swój grób zanim ich zastrzeliliśmy. Wśród wyżej wspomnianym dwunastu były trzy kobiety, jeśliby można je było w ogóle nazwać kobietami. Jeden żydowski komisarz sam musiał wykonać stryczek na którym został powieszony." [źródło]

ochotnicze legiony SS

Rozliczanie pokonanych

Ci którzy przeżyli front wschodni, nie dostali się do niewoli rosyjskiej lub nie zostali natychmiast straceni po wojnie w różnych okolicznościach - zostali w Holandii lub w Niemczech skazani na 6 do 12 lat więzienia. Każdy z nich po powrocie do kraju został potraktowany jako zdrajca ojczyzny którego pozbawiono narodowości. Chociaż oni póki żyli do zdrady ojczyzny się nie poczuwali. Twierdzili, że ojczyzny nigdy nie zdradzili.

Czemu Holendrzy tak a Polacy nie?

Niejeden zastanawia się czemu Holandia z tak czarnymi kartami swojej historii jak masowa kolaboracja, prześladowanie Żydów i 25 tysięcy Holendrów w SS, nie ma jednak dobrą opinię w świecie gdy tymczasem Polaków posądza się regularnie o zbrodnie wojenne i antysemityzm? Moim zdaniem odpowiedź jest jedna: Holendrzy do swoich czarnych kart historii się zawsze przyznawali ze skruchą gdy tymczasem w Polsce wyciąganie ponurych wydarzeń z tego okresu jest traktowane jak zdrada, zniesławienie i potwarz. Myślę, że Polacy zbyt gorliwie zaprzeczają, stawiają siebie wyłącznie jako ofiary wojny bez cienia refleksji - co zawsze jest podejrzane. Polacy zdają się zapominać, że cudzoziemcy patrzą na nas inaczej niż my siebie sami widzimy. 

Dokumenty i wspomnienia

Telewizyjny film dokumentalny, rejestrujący wspomnienia byłych członków Waffen-SS tzw. "Czarnych Żołnierzy":

 

Wspomnienia holenderskiego weterana Waffen-SS z Almelo z 1976 r. i unikalne nagrania z okresu wojny:

 

Kronika filmowa z wiecu holenderskich faszystów zagrzewających do walki o "Wolną Europę"

 

Być może dla poniektórych powyższy artykuł będzie brzmieć jak straszne usprawiedliwianie zbrodni. Ja niestety wiem, że gdy przyjdzie czas, klimat i okoliczności to każdy młody mężczyzna jest w stanie popełniać czyny o które by siebie nie posądzał. Każda wojna wydobywa z mężczyzny to co najpotworniejsze i najdziksze w człowieku. Mam nadzieję, że przynajmniej w Europie wojny już nigdy nie będzie!

Przeczytaj także:

Etykietowanie: Holendrzy Niemcy wojna
3 komentarzy

Użytkownicy muszą być zarejestrowani i zalogowani, aby móc komentować.

Można się zgodzić z większością tez zawartych w artykule jednak skala okrucieństwa, nienawiści, pragmatycznego i psychopatycznego mordowania wśród jednostek wermachtu i armii japońskiej była chyba czymś nienormalnym w historii wojen. Zauważmy, że podczas I wojny Światowej do takich masakr ludności cywilnej nie dochodziło, dlaczego? Czy mordom podczas II wojny światowej winny był tylko rasizm i związane z nim odhumanizowanie ofiar w celu ich późniejszej eliminacji? Ja sądzę, że takie mordy są możliwe w społeczeństwach łatwo ulegających autorytetom, zdyscyplinowanych, gdzie występuje ponadto czynnik zrobienia kariery. Zauważmy, że polscy żołnierze w II wojnie światowej nawet gdy niemcy dostali się do ich niewoli to w większości przypadków ich nie zabijali mimo wiedzy o zbrodniach na polakach. Nie twierdzę, że Polacy to anioły ale skala zbrodni niemców po prostu nie daje mi spokoju i nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że polscy żołnierze roztrzaskiwali by główki małych dzieci kolbami karabinów, to potrafią jedynie nieliczne narody. Pozostał mi w pamięci pewien przykład zachowań niemieckich, podczas rzezi Woli w Powstaniu Warszawskim dowódcy niemieccy spytali żołnierzy niemieckich z jednostek policyjnych stacjonujących w Poznaniu o to ilu z nich godzi się na dokonywanie egzekucji, odmówiło jedynie 20 procent z nich, co najważniejsze nie groziła za odmowę żadna konsekwencja. Prawda jak zwykle leży w szczegółach Wiatrak.

Wiatrak

I WŚ była wojną respektujących się mocarstw. Natomiast II WŚ była (w oczach i sercach Germanów) krucjatą na "Dziki Wschód". W pewnym sensie wojną kolonialną. Bestialstwo wobec Słowian i Żydów było zalegalizowane prawnie. Ludzie są bestiami gdy się im na to pozwoli. Przykładów bestialstwa wiele, nie tylko u Niemców i nie tylko w IIWŚ. To był (jest?) duch/klimat tych czasów. Ustanawiamy prawa bo czujemy, że bez nich jesteśmy tylko bydlętami.

Tak, niemiecka cecha to przestrzeganie prawa, japońska cecha to dyscyplina i bezgraniczne posłuszeństwo autorytetom, Polacy są bardziej krytycznie nastawieni do praw, to daje efekt w postaci różnego rodzaju przekrętów ale także efekt, że złe prawo jest odrzucane społecznie. Druga sprawa, co nas chroni przed złym prawem oprócz wiary w Boga? Przykładów bestialstwa jest mnóstwo ale to niemcy ustanowili bestialstwo prawem, i to ich właśnie odróżnia od reszty.