Miasto I
Polskie miasta przez wieki zamieszkiwali Niemcy, Żydzi, Holendrzy, Prusacy, Ślązacy, Węgrzy, Duńczycy, Szwedzi, Czesi i Francuzi ale rzadko my; Polacy. A jeśli Polacy to jedynie elity arystokratyczne, kulturalne, świeckie i duchowne w Wilnie, Krakowie lub Lwowie - mało mające wpływ na życie chłopów z Wołynia i Mazowsza.
My jesteśmy narodem kochającym POLE. Dlatego tez nazywamy się POLE. Polanie.
Ognisko na polu. Dym. Rżący koń.
Piosenki przy ognisku. Pieczeń z ogniska, gorzałka i pieśń patriotyczna.
Zbieranie grzybów, jagód i umiłowanie pięknych drzew; starego dębu, lipy i modrzewia.
Co my robimy w miastach?!
Miasto to postęp.
To cywilizacja.
To dobrobyt i bogactwo.
Więc wszyscy chcemy być z miasta.
Chodzić we fraku i kłaniać się holenderskim kupcom.
Nasi dziadkowie na lepiance, gdzieś na Wołyniu, modlili się do ducha lasu a my chodzimy do IKEA w Delft.
Nasi dziadkowie pletli kobiałki na lepiance a my zamawiamy i-Poda na internecie.
Jesteśmy z tego dumni. Tak. Jesteśmy?
Dlaczego wstydzimy się swojego pochodzenia?
Dlaczego nie możemy pójść śladem Finów i z dumą pasterzy reniferów nie jesteśmy w stanie dołączyć do Zachodniej Cywilizacji.
A może... tak na prawdę... my nie chcemy dołączyć do tej Cywilizacji?
Może my jednak wolimy Wschodnie Stepy a nie Zachodni Czar?
Ja mam dylemat. Taki sam dylemat maja Rosjanie. Mało kto z Polaków widział Rosyjska Arkę - polecam. W Holandii jest do zdobycia. W Polsce nie.
...ale temat miał być o miastach.

Kto z was wie jak powstaje miasto? Ja nie wiem. Posłucham Holendra. On mieszka w Mieście już 500 lat.
Zobacz ciąg dalszy: Miasto II >>>




Cala prawda, niestety tak jest. My Polacy pochodzimy w przytłaczającej większości z wiosek (przed wojna na wsi mieszkało ponad 70% Polaków). Mieszczuchami jesteśmy co najwyższej w 2-3 pokoleniu, co powoduje brak pewnych nawyków i zachowań (nie sugeruje,ze ludzie ze wsi są gorsi). Dlatego często wiele cech Holendrów nas dziwi. Zycie w miastach, to pewne reguły zachowań, tak jak inaczej pracuje się malej familijnej firmie a inaczej wielkiej korporacji.
Dodałbym do tego, że nawet 2-3 pokolenia to mało aby zmienić obyczaje. Jesteśmy lustrzanym odbiciem naszych rodziców a oni z kolei naszych dziadków itd.
Znam panią która w czasach flower power słuchała Hendrixa i Baez, uprawiała wolną miłość a dzisiaj chodzi w chuście lub mocherze i słucha Radia Maryja. Niczym jej babka. Bo dziadek i babka jadali wciąż jabłka...
To tylko młodość karze nam się buntować przeciw swym ojcom ale po czterdziestce wracamy na tory rodziców.
A ja wciaz zbuntowany.
Znaczy chyba ,mimo lat,ze wciaz mlody.
z drugiej strony... zawsze są wyjątki :-)
pierwsze miasta powstaly na bliskim wschodzie 10 - 12 tys. lat temu,
ludzie zaczeli tez uprawiac ziemie.
Nie bylo co prawda barow szybkiej obslugi ani metra ale porownujac do owczesnej Europy to jak
Tokyo i delta w Bangladeszu.
Dodaj nową odpowiedź