Błędy, jakie Polacy popełniają na Zachodzie

Jakie błędy popełniają Polacy na Zachodzie? W Wielkiej Brytanii, Niemczech i Holandii - krajach do których w poszukiwaniu pracy wyjeżdżają najczęściej. Kardynalnym błędem jest mierzenie Zachodu naszą własną polską miarą.

1. Polak za granicą porusza się jak głuchoniemy i niewidomy. Na oślep, po omacku, ostrożnie a jednocześnie ryzykownie. Jak ślimak posuwa się "na dotyk", ostrożnie i nieufnie do przodu a na koniec topi się w szklance piwa (ślimaki uwielbiają piwo).

ślimak

2. Różnice cywilizacyjne sprawiają, że niewiele daje kierowanie się intuicją i wiedzą nabytą w Polsce.

Pisząc "cywilizacyjne" narażam się automatycznie na protesty zwolenników "jednej europejskiej cywilizacji łacińskiej" która według nich jest uniwersalna dla Polski i Zachodu. Pojęcie cywilizacji łacińskiej wprowadzone przez F. Konecznego w początkach XX wieku jest dla Polski korzystne i w teorii się zgadza, ale doświadczalnie nie za bardzo.

3. Polacy łączą w sobie paradoksalnie dwie przeciwstawne cechy charakteru. Z jednej strony duma narodowa, pycha i wyniosłość "na swoim podwórku" a z drugiej strony mizantropia, introwersja, poddańczość i uległość "u dziedzica" czyli w tym wypadku obywatela Zachodu.

4. Nabyte w Polsce cechy charakteru jak nieufność najczęściej tylko przeszkadza w normalnych kontaktach z otwartym społeczeństwem Zachodu. Polak będzie nieufny gdy to nie jest potrzebne a łatwowierny gdy ufać nie powinien. Poruszanie się po obcym świecie potęguje obawę represji i kary.

5. Emocjonalne podejście to problemów bierze górę nad rozsądkiem.

6. Przez niechęć i brak motywacji do nauki języka nie dają sobie szansy na integrację w społeczeństwie. Zamykają drogę do równoprawnego życia i poczucia się jak "w domu".

7. Charakter strusia; chowanie głowy w piasek w razie problemów co prowadzi najczęściej do jeszcze większych problemów.

8. Podejrzliwość jest ohydną cechą i źle świadczy nie o tym, kogo podejrzewamy, tylko o nas samych.

9. Nieufność. Zachodnich przedsiębiorców w Polsce lub pracujących z Polakami w swoich krajach szybko uderza olbrzymia nieufność i podejrzliwość Polaków co znacznie utrudniająca kontakty i interesy. 

10. Szczerość. Polacy mają skłonność do kłamania. Każdy z nas to może zaobserwować w swoim otoczeniu lub u siebie samego. Kłamstwo jest drugą naturą nieufnych ludzi. Wielu wychodzi z założenia, że lepiej skłamać jak powiedzieć prawdę. Tymczasem te drobne i głupie kłamstewka są wyraźnie widoczne dla ich Zachodnich partnerów. Na ile Polak uważa, że ma do czynienia z głupkiem któremu można wszystko wcisnąć - to się myli. Ten Zachodni "głupek" przejrzał cię już dawno i wie, że ten naród już taki jest. Przedsiębiorcy mający doświadczenie w pracy z mieszkańcami Karaibów lub Bliskiego Wschodu są przyzwyczajeni do mentalnych różnic. Niejeden Polak odbiera te jego zrozumienie za głupotę a swoje cwaniactwo.

11. Wrogiem Polaka na Zachodzie jest jego, zakodowany z Polski, tryb myślenia. Co w Polsce jest normalne i logiczne nie musi być tak samo postrzegane w obcych krajach.

Etykietowanie: Holandia Polacy praca
11 komentarzy

Użytkownicy muszą być zarejestrowani i zalogowani, aby móc komentować.

Jakby połączyć punkty 8 i 9 w jedno to mamy nowy dekalog!Jakże prawdziwy...

"Uwielbienie Zachodu", odcinek No #429876 pt. "Wypierz swój polski mózg i żyj w Holandii jak rasowy Holender".

Po raz kolejny niniejszy portal daje znać że jest anty-polski, że jest (dosłownie) rasistowski. Można promować "zachód" - zgoda. Ale czemu jest to robione na chama z podskórnie szyderczym stosunkiem do Polaków?

Ktoś ucieka za granicę i będzie uczył ludzi jak być "właściwym" Polakiem "za granicą"... Ludzie, litości. Dlaczego mamy się wstydzić kim jesteśmy i dlaczego mamy małpować "zachód"? Po co to wchodzenie "ludziom z zachodu" do tyłka? Japończycy nie muszą imitować Amerykanów by robić z nimi interesy, to że Amerykanie lubią V8 5,7 l wcale nie znaczy że Japońskie oferty muszą być DOKŁADNIE TAKIE SAME (to taki łopatologiczny przykład). Trzeba umieć uszanować odmienności kulturowe. W pracy jesteśmy od pracowania. Kogo to tak naprawdę obchodzi jakie mamy cechy dopóki wydajnie pracujemy????? Ktoś nam wrzuca, a tak naprawdę spycha nas, byśmy się "integrowali" z holenderskim myśleniem. Po jaką cholerę? I czemu to działa tylko w jedną stronę? Czy Holender będzie w dyskusji starał się zrozumieć myślenie Polaka? Nie za bardzo! Zresztą po co miałby to w ogóle robić?? Na studiach ekonomicznych w Holandii np. uczy się holenderską młodzież że Włosi lubią nie spłacać do końca swoich zobowiązań. I z góry programuje się w ten sposób Holendrów negatywnie do Włochów. Ja z doświadczenia powiem że te dokładnie same numery zdarzają się też Holendrom tylko że nas Polaków nie uczą tego w (polskiej) szkole. Widać że pasowałoby wrzucać dokładnie takie same rasistowskie poglądy w polskich szkołach skoro Holendrzy to u siebie praktykują.

Co Holendrom do prywatnego życia Polaków? W pracy wykonujemy polecenia przełożonych i gówno ich obchodzi jaka jest nasza osobista sfera. Tutaj ktoś na portalu internetowym nagania by wyprzeć się polskości. Halo - a można założyć portal i rasistowsko podkreślać negatywne cechy Holendrów, np. ich bezmyślność gdy działają czysto instynktownie (mam wiele przykładów gdyby ktoś pytał)? Przykład pierwszy z brzegu: jednego holenderskiego pracodawcę przezywano "struś", bo wszystkie decyzje podejmowała jego rodzina, a on sam "chował głowę w piasek". Farmer miał uprawę truskawek i był marionetką w rękach rodziny. Rodzina kazała by Polacy pracowali "na biało" od poniedziałku do piątku oraz "na czarno" w sobotę/ niedzielę. On to skrupulatnie (w gruncie rzeczy bezmyślnie) stosował zalecenia rodziny. Przykład nie jest zmyślony. Potem polscy pracownicy wkurzyli się czemu Holender ma ich "dymać" i założyli za pośrednictwem organizacji sprawę przeciwko takim warunkom pracy. Holender próbował początkowo uciec od odpowiedzialności ale skończyło się na tym że musiał SŁONO zapłacić za pracę w weekendy. Praca w weekend jest po podwyższonej taryfie gdyby ktoś nie wiedział.

Żyłem i pracowałem z Holendrami i nie rozumiem ludzi którzy zachłystują się Holandią. Entuzjazm który panuje w Holandii jest wdrukowany Holendrom (oraz ewentualnie naturalizowanym imigrantom) już w szkole podstawowej. Ludzie mało spostrzegawczy ulegają holenderskiej socjotechnice. Nie ma w tym absolutne nic nadzwyczajnego, po prostu realizowane jest pranie mózgu. Imigranci połykają tę socjotechniczną przynętę i potem tryskają entuzjazmem (podniecanie się błahymi rzeczami/ bycie pewnym i zadowolonym z siebie nawet gdy nam nogę urwie).

Masakra. Pranie mózgu. Ja, dat kan!

Popieram przedmówcę. Mieszkam w Holandii, ale mam już po dziurki w nosie tutejszych tubylców. Wolę przebywac z napływowymi z innych krajów. Holendrzy myślą, że mogą każdego oceniać nic nie wiedząc o nim. Zachowują się jakby wszystkie rozumy pozjadali i wszystko wiedzieli. To ich "Hoe gaat het" albo "Succes" z fałszywym uśmiechem jest doprawdy irytujące. Nie chcę generalizować, ale większość Holendrów jakich poznałam jest fałszywa. Uśmiechają się, a za plecami rąbią tyłek.

AL

Ja mam pytanie do czytelników:
Czy ktokolwiek ma holenderskich przyjaciół, za którymi przysłowiowo "poszedł by w ogień" ( a czy oni by poszli za tobą? :)))
Czy ktokolwiek dobrze się czuje w ich towarzystwie na dłuższą metę?
(Pytanie to nie dotyczy szczęśliwych "mieszanych" małżeństw/związków)

Jo to dupca, nie integruję się.
Znajomość języka pogłębiam, bo mi jest potrzebny na codzień, TV oglądam bo nawet jest fajna, darmowe gazety czytam w wc :)
Ale sorry, helaas pindakaas nie jestem zainteresowany jakimiś socjalnymi relacjami.
Jak kiedyś pisałem w ciągu 7 LAT poznałem 5 (słownie PIŃĆ) osób o których mogę powiedzieć że są w miarę w porządku.

No jak z reguły lubię i szanuję Wiatraka (odmiana celowa) to dziś się nie tylko zdziwiłam ale i wkurzyłam. NIe będę antypunktować artykułu bo szkoda miejsca ale parę rzeczy wytknę. Znajomośc języka innego niż ojczysty nie jest w Europie powszechna i nie mamy się czego wstydzić - nadrabiamy wieloletnie zacofanie. Nieufność, podejrzliwość może być i jest formą obrony w świecie gdzie wszystko jest inne - emigracja. Te chechy mogą być pomocne w poznawaniu nowego otoczenia. Chowanie głowy w piasek to nie nasza narodowa cecha - to cecha ludzi czujących się niepewnie w całkowicie nowym otoczeniu. Tak zachowują się imigranci a nie (tylko) Polacy. Punkt 2 i 11 to właściwie to samo tylko z różnego podejścia. Tryb myślenia i wiedza nabyta w Polsce? No a gdzie ma być nabyta i czego podczas tego nabywania się uczymy? Zycia w Holandii (na Zachodzie) czy życia w Polsce? - pytanie retoryczne. Intuicja przywołana w punkcie ostatnim jest cechą pozytywną i trzeba się postarać by to słowo miało chrakter pejoratywny - autorowi się wydaje, że mu się to udało. Wystarczy odniesień. Reasumując: argumenty słabe czy wręcz żadne. Przykro mi to napisać ale wygłąda z nich "kompleks... Polaka" - przepraszam, nie chciałam urazić. Naszym największym błędem w kontaktach w innymi narodami jest nasz kompleks narodowy. Czujemy się gorsi a nieufnością, arogancją, kłamaniem(koloryzowaniem rzeczywistości) emocjonalnością itp. staramy się podnieść sobie samoocenę. To jest fakt. Aleopisane zachowanie jest jednak całkiem charakterystyczne dla Emigrantów, nie tylko Polaków. Wyjeżdżasz do kraju, który uważasz za lepszy i czujesz się w nim gorzej niż jego mieszkancy bo jesteś emigrantem. Nawet jeśli nikt nie traktuje cię jak obywatela II kategorii (co w końcu zdarza się całkiem często) ty sam widząc te różnice kulturowe, o których piszesz na początku, poruszając się po omacku, jak głuchoniemy (a niby jak masz się poruszać? dyplomu z kultury np. Holandii w końcu nie robisz by wyjechać za chlebem) czujesz się gorzej, niedopasowany lub wyrzucony poza nawias np. społeczności lokalnej.
Głowa do góry! Polacy to wartościowy naród. Mający swoje wady ale który naród ich nie ma. Rozejrzyjcie się dookoła. Popatrzcie na inne narody. Nie jest z nami tak źle. Powiem więcej drzemie w nas siła, którą inni podziwiają... niekoniecznie może jak jesteś Emigrantem w ich kraju.
Kiedyś na urlopie spotkałam Brytyjczyków. W czasie wieczornych rozmów przy drinku usłyszłam wiele bardzo miłych słów na temat Polaków. Zdziwiło mnie to ale i ucieszyło. Byłam i jestem z nas dumna! Nie żeby nie było nad czym pracować ale też nie ma co biadolić.
Swoją drogą niezła analiza Emigranta... choć trochę chaotyczna.
Pozdrawiam mimo wieczornych emocji.
Pozdrawiam
Alexi

W pelni podzielam poglad Jagody-bez-maliny odnosnie arogancji i megalomanii Holendrow ,ktorzy sadza ,ze zjedli wszystkie rozumy swiata , niemniej pozwole sobie zauwazyc ,ze nie to bylo mysla przewodnia wywodu Macieja R.Nie to!

@Wiatrak nieładnie,usuwasz komentarze mówiące prawdę o Holandii,Wiesz dobrze kto postepował wcześniej tak jakTy.

Ale zes sobie pospiewal -no to teraz przez kolanko i lanie w pupke jak kiedys nasze mamusie.A swoja droga to erco nie sciga sie na wiedze tylko o Holandii , on ma niestety szersze horyzonty niz ty lub wiatrak.Caly twoj wpis to ...lajno....fe!

jesli chodzi o temat artykulu to troszke utozsamiam sie z alem.Nie integruje sie bo po co?Mamy inna mentalnosc niz holendrzy i niestety nigdy nam to sie nie uda.Ale ja poprostu nie chce .Czekaja na mnie polskie wierzby ,zapach polskiej trawy i tam sie spelnie.Tu tylko kasa niestety....nie lubie o tym tak myslec to jednak tak jest.Zabiore moje kochane dziatki i zrekompensuje im te lata niedoli -poniekad z mojej winy bo je tu zabralam -ale kto nie byl mlody i glupi?

Czyli co Wiatrak?Koneczny z Levi Straussem maja racje.Bo już 5 razy usunąłeś moja prośbę o ustosunkowanie sie Ciebie do tezy postawionej przez tego drugiego wybitnego etnologa, a która jasno określa przynależność Holandii do właściwej sobie grupy kulturowej.Bo teza dotycząca Polski postawiona przez Konecznego jest oczywista oczywistością niepodlegającą dalszej dyskusji.Polska to zachód koniec i kropka czego nie można powiedzieć o Holandii.

Dobre, gorzkie... hehe

W Holandii mieszkalem przed Unia,
z polaczkami na czarno ale wtedy to byl hardkor, ciasnota itd...
Mam podobne obserwacje : holenderska glupia konsumpcja, sztucznosc itd.

ALE, Szanowni Rodacy i -Daczki,
to dlatego ze wiekszosc z nas miala do czynienia z robolami
w szklarni albo wlascicielami takowych...

A Holendrzy inni istnieja ! Czesto takich spotykalem na Zachodzie, w czasie wakacji, pod namiotem. Inteligentni i tak dalej.
Nie oceniajmy ich tak, tylko po tych z ktorymi mamy kontakt.
Tam tez sa normalni, fajni ludzie, chociaz depresja to ponoc glowna choroba spoleczna aktualnie, to info od mego holenderskiego nauczyciela.

Zwykle mamy w glowie jakas generalizacje, no i potem widzimy przez swoje filtry.
Mimo tego, zgadzam sie, ze wiekszosc tego spoleczenstwa jest marna,
sztucznosc raz jeszcze...

PS szukam materialow do ksiazki o Euroemigracji 2004,
napiszeta cos ?
Jesli potrafisz i lubisz pisac, zapraszam do kontaktu :
poprzez mego bloga.

Pozdrowienia z Francji

Maciek