Wiatraki mielą wodę

Kategoria: Kraj

Wiatrak po holendersku nazywa się windmolen czyli dosłownie młyn wietrzny. Młyn - bo wiatraki służyły do mielenia. Do mielenia ziarna ale także, jak to się w Holandii mówi, przede wszystkim do mielenia wody.

Wiatraki

Park wiatraków w Kinderdijk najlepiej ilustruje dlaczego w Holandii budowano tak dużo wiatraków i do czego one służyły. Rzędy wiatraków przepompowywały wodę z jednego kanału do drugiego - położonego nieco wyżej a z tego z kolei następny rząd wiatraków pompował wodę do jeszcze wyższego kanału aż w końcu dosięgnęła woda poziom pobliskiej rzeki Lek. Już setki lat temu Holendrzy wykorzystywali w ten sposób siłę wiatru - w kraju w którym często i mocno wieje. Pierwsze wiatraki istniały tu już w XII wieku.

W Polsce holenderscy osadnicy w żuławskiej depresji także budowali wiatraki dla tego samego celu osuszania podmokłych ale bardzo żyznych terenów delty Wisły. Kilka szczątków holenderskich wiatraków można jeszcze tam znaleźć.

Niestety po II wojnie światowej nie było komu zająć się holenderskim dziedzictwem na Żuławach gdzie dla nas przybyłych na te ziemie Polaków wszystko co kojarzyło się z pruskim, niemieckim lub krzyżackim (czyli także holenderskim) było synonimem zła.

Dzisiaj opadły już wojenne emocje i pomału zaczyna zauważać się działania na rzecz ratowania zabytków holenderskich na polskich ziemiach.

Etykietowanie: wiatraki woda
7 komentarzy

Wiatrak

Zgadzam sie z tobą Marzena prawie całkowicie, z wyjątkiem tego, że nie przemyśłałem tego co piszę. Czasami piszę może zbyt chaotycznie lub zbyt skrótowo, jako, że nie miejsce na Wiatraku na historyczne wywody. Historia zostawia wiele miejsca na interpretacje (także dla mnie) i wiele z polskiej historii jest i było moim zdaniem interpretowane dla potrzeb chwili.

Witam wszystkich,

bedzie to moj 1 komentarz w serwisie i niestety niegatywny, gdyz nie moge czytac jak ktos wypisuje bzdury kompletnie nie majace pokrycia w historii:

(...) Niestety po II wojnie światowej nie było komu zająć się holenderskim dziedzictwem na Żuławach gdzie dla nas Polaków; pruskie, niemieckie, krzyżackie lub holenderskie to było to samo Zlo.

Ostatnie zdanie niniejszego artykulu kompletnie mnie zaskoczylo,poniewaz jest to 1 osoba w historii stawiajaca znak rownosci poniedzy przymiotnikiem holenderski oraz rzeczownikiem zlo piszaca po polsku....coz dodac, kazdy ma prawo interpretowac historie na swoj sposob, tylko wolalbym aby pseudohistorycznymi „prawdami” lub uprzedzeniami nie infekowal innych.

Pozdrawiam, Robert

Wiatrak

@Robert. Za duży zaszczyt aby mówić, że jestem 1 osobą w historii stawiającej dziwne znaki równości. Zreszta to nie ja stawiam. Nie pisałem o sobie. Jutro odpowiem panu obszerniej co mam na myśli. A temat jest śliski.

Jeżeli chodzi o notki podejmujące zagadnienia historyczne, to niestety niekiedy też mam podobne odczucia co Robert.
Niekiedy mam wrażenie, ze interpretacje przedstawiane na wiatraku, nie są do końca przemyślane.
Jednak jeżeli chodzi o te konkretną notkę, to jest w niej przedstawiona pewna racja, jednak autor zapomniał o tle historycznym tamtych czasów.
Po pierwsze Polacy w tamtym okresie zajęci byli walka o wszystko co Polskie, zajęci byli też celami wyższymi, i swoimi osobistymi tragediami. Wiele osób migrowało, szukało własnego miejsca na ziemi, do tego formował się nowy system, który negował wszystko co zachodnie. Niszczono kościoły, lub zamieniano je na składy, dewastowano system kanałów, eh to były czasy w których starano sie wyplenić z umysłów ludzkich słowo własność, odpowiedzialność, i zastąpić to wszystko słowem "ludowe".
Przy tym nie widzę tez logicznego powodu, dlaczego mięlibyśmy zając sie wiatrakami - bo niby w imię czego. Wysyłając oskarżenia zastanów się czy Holendrzy z własnej inicjatywy, lub za sprawą rządowych projektów zajęli by sie polskimi wiatrakami, w takich okolicznościach.. Nie sadze :-).
Jeżeli rozmawiamy o faktach, czy konkretnych postawach musimy patrzeć szerzej. Ludność Polska po II wojnie światowej na nowo znów musiała uczyć się położenia geograficznego i Politycznego swojego kraju. Skutkiem tego był bałagan nie tylko w umysłach, ale i w prawie. Bo jak wiemy prawo wszelakie zostało wywrócone. Zapanowała dzicz, a aby nad nią zapanować potrzebowano czasu, wiadomo jednak ze czas haosu to czas dewastacji. Ponadto trzeba pamiętać ze Polacy nie wiedzieli co będzie dalej z ta Polską, nie mieli tez ochoty pracować dla "republiki ZSRR"
Polaków nikt nigdy nie zdobedzie siła, nas zdobywa sie sercem, nie batem.
Jarzmo niewoli zawsze zrzucimy !!

No to ja dla załagodzenia tego małego sporu opowiem, że jest ciekawa historia o "Kinderdijk". Dlaczego właśnie "kinder..." . W niedawno wydanej książce pt. "Verhalen van Nederland" jest krótka opowieść o powodzi, która nawiedziła Holandię. Dawno, dawno temu.. Na wodzie znalazło się malutkie dziecko w kołysce. Razem z żywym kotkiem, dzięki czemu była równowaga. Kiedy kołyska zbliżyła się do tamy, jacyś ludzie usłyszeli płacz dziecka, udało się je uratować. A to miejsce nazwano Kinderdijk. Jeśli coś przeinaczam, to proszę o wybaczenie, bo książki ni mam, a po holendersku to tak tyle o ile władam na razie.

Robert, nie zrozumiałeś sensu ostatniego zdania. Sens jest taki, że nie Andrzej postawił znak równości między: "holenderski" a "zło" lecz znak równości postawili ówcześnie żyjący, nastawieni negatywnie do wszystkiego co mogło zawierać w sobie pierwiastek GERMAŃSKI i dla których dziedzictwo, które pozostawili holenderscy osadnicy nie różniło się znacząco od tego co pozostało po innych znienawidzonych nacjach, dlatego popadało po wojnie w ruinę i zapomnienie.

One understands that modern life seems to be very expensive, nevertheless different people need cash for different issues and not every person earns big sums cash. Hence to receive quick mortgage loans or secured loan will be a proper solution.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Chcesz kupić dom w Holandii?
serwis reklamowy usługi