Analfabetyzm

Kategoria: Edukacja

Holenderskie Stowarzyszenie Pisania i Czytania rozpoczęło kampanię popularyzacji nauki czytania i pisania. W Holandii 1,5 mln
ludzi bardzo słabo umie czytać i pisać. Mogą to być zarówno młodzi
ludzie którzy się po prostu źle uczyli jak i wtórni analfabeci. Do tego
dochodzi też spora grupa starszych już dzisiaj kobiet które jeszcze nie
tak dawno, w holenderskiej kulturze nie zachęcano do nauki; bo po co to
kobiecie potrzebne?

Wystarczy, że znała swoje obowiązki domowe. Jeszcze 20 lat temu istniały w Holandii "szkoły gospodyń domowych" (huishoudschool) potocznie zwane szkołami szpinaku (spinazieschool) jako, że dziewczynki uczyły się tam gotować szpinak, sprzątać, zmywać, odkurzać, prasować, pielęgnować dzieci i męża. Ech... gdzie te czasy!analfabetyzm

Znalazłem taki komentarzu na Wiatraku na temat giełdy samochodowej:

"... jusz widze tyh chandlazy co teraz tam jerzdza to na niemcy sie pzeniosa tam ceny tez dobre a auta leprze."

- zastanawiam się nad tym, że jeśli założę, że autor tego komentarza należy do tej raczej nie najgorzej wykształconej grupy polskiego społeczeństwa która umie korzystać z komputera to jak piszą ci którzy nigdy nie wstawiają komentarzy na żadnym forum?

Oficjalne statystyki nie wykazują analfabetyzmu w Polsce.

48 komentarzy

Oj Andrzej Andrzej, kto wie, czy Twoja żona nie lepiej by zrobiła gdyby wyszła za mąż dla pobytu za Holendra.
Z takim "miłośnikiem" kobiet jak Ty chyba bardzo trudno żyć.
cyt. "dziewczynki uczyły się tam gotować szpinak, sprzątać, zmywać, odkurzać, prasować, pielęgnować dzieci i męża. Ech… gdzie te czasy!"
Zycie z kimś kto tak "kocha i szanuje" kobiety to musi być katorga.

Mam dla Ciebie temat na nastepny artykuł "Przyczyny nienawiści do kobiet mężczyzn z emigracji solidarnościowwej". Może być ciekawe.

Ale wracając do tematu. Odnośnie starszych pań, to akurat jeszcze chodząc do szkoły widziałam, że obok w sali miała zajęcia właśnie grupa analfabetów. Było tyleż samo kobiet co mężczyzn, jak młodych i starych, i co ciekawe tylko dwóch cudzoziemców, reszta Holendrzy.
Więc nie uogólniaj. Bo prawie 94 letnia babcia mojego męża do dziś czyta, zresztą razem z mężem 96 letnim panem, który albumy zakłada w ramach hobby.

Ja mam jeszcze jedną uwagę co do bibliotek. W biednej Polsce są bezpłatne, a w Holandii tylko do 18 roku zycia. Możliwe, że można by było uniknąć paru przypadków analfabetyzmu finansując biblioteki.

Co do przytoczonego fragmentu, mysle, żę to przypadek dysortografii. Małe szanse na wyleczenie tj. skuteczne nauczenie się ortografii pomimo całkiem dobrego ogólnego wykształcenia. Choroba.

Wiatrak

Nie rozumiem w którym fragmencie "nienawidzę" kobiet?

Nie spotkalam jeszcze analfabety w Polsce, czy w Holandii wiec nie jestem w stanie sie wypowiedziec na ten temat, jednak w obu krajach podaje sie niepokojacy wzrost analfabetyzmu funkcjonalnego. Tutaj juz mozemy podyskutowac...

Natomiast zainteresowal mnie watek kobiet.
Andrzej napisal ''ach gdzie te czasy...''
Kto wie, byc moze wroca szybciej niz nam sie wydaje, a moze nigdy na dobre nie odeszly...? Ostatnimi dniami w wiadomosciach podawane sa informacje zmniejszeniu dotacji panstwa do wydatkow rodzicow na opieke przedszkolna (http://media.rtl.nl/media/actueel/rtlnie...)

Jako ze przez jeszcze kilka lat temat bedzie mnie dotyczyl, sledze te informacje. Mimo ze tak czy tak przysuguje mi juz tylko dodatek 1/3 kosztow (obowiazkowa czesc placona przez pracodawce) to ciekawi mnie jaki bedzie mialo to efekt na pytanie ktore gnebi wiele matek - pracowac czy pozostac w domu i zajac sie domem/dziecmi? Ciekawe poczytac reakcje holenderskiego spoleczenstwa na te zmiany. Ogromna wiekszosc uwaza ze to jak najbardziej sluszne - baba powinna siedziec w domu i wychowywac dzieci, chcialas dzieci to plac, zajmijcie sie wychowaniem zamiast kariera itd itd. Dosc paradoksalny obraz '''wyzwolonej'' Holandii byc moze bardziej tradycyjnej niz nam sie czasami wydaje.

Mam nadzieje ze zaoszczedzenie w ten sposob 445 milionow euro jest warte ryzyka jakim jest zmniejszenie liczby pracujacych kobiet, dalsze zmniejszenie liczby dzieci - przekonamy sie za x lat gdy otrzymamy w wieku 67 lat ''pensioenoverzicht'' na ktory niedlugo nie bedzie mial kto pracowac.

Nie moge sie oprzec by nie przytoczyc zdania przeczytanego na necie...

''Zo blijft het in Nederland moeizaam vissen in de vijver met ambitieuze vrouwen voor de top...''

Karina a gdzie czytałaś te reakcje holenderskiego społeczeństwa? I na ile te reakcje odzwierciedlają opinie większości?
Ja w rozmowach towarzystkich (też nie odzwierciedlających większosći) nigdy nie spotkałam nikogo kto uważałby , że kobieta tylko do dzieci i kuchni. Natomiast pare razy zdarzyło mi się usłyszeć, ze "Holenderki są leniwe i nie chce im się pracować, dlatego nie idą do pracy, nawet jak dziecko już nie jest takie malutkie".
Różne są opinie.

Ogólnie wydaje mi się, że społeczeństwo holenderskie nie wymaga od kobiet pozostania w domu przy dziecku, a raczej stwarza taką możliwość, przynajmniej w dużo większym stopniu niż w Polsce, gdzie kobieta musi iśc do pracy, bo mężczyzna nie zarobi na tyle aby wystarczyło na utrzymanie rodziny.

Dlatego nei zdziwiłabym się gdyby statystycznie odsetek pracujących polskich matek był znacznie wyższy od pracujących matek Holenderek. Ale nie odzwierciedlałoby to przyzwolenia społeczeństwa na takie czy inne zachowanie a odzwierciedlałoby jedynie możliwość wyboru.

Osobiście wiem, że jak będę miała dziecko to przez pierwsze lata z nim pozostane w domu. Ale z wyboru, który tutaj mam. W Polsce musiałabym zapewne iść do pracy.

Zupełnie z innej beczki, ale niestety nie mogę juz odnaleźć właściwego tekstu, więc tataj coś wkleje:

http://biznes.interia.pl/news/wielka-kar...

Okazuje sie, że tendencja powrotu na wieś, która zauważyłam jeszcze meszkając w Krakowie potwierdza się też w statystykach.
Jednak nie kazdy chce mieszkać w mieście. Ja mogę ... ale tylko w Krakowie.

Darina - wrzuc te wiadomosc w google i przejrzyj wszystkie fora na ktorych czytelnicy moga dodawac komentarze. Nie wiem na ile odwierciedla to cale spoleczenstwo, z pewnoscia bardziej niz grupa wlasnych znajomych.

Wiesz, ja rowniez nie mam znajomych ktorzy dziela takie poglady, jednak obracam sie z dosc ''zamknietym''kregu przyjaciol.

Darina, a na jakiej podstawie Holandia stwarza mozliwosc powrotu do pracy w ''duzo wiekszym stopniu niz Polska''? Fakt, mozliwa jest praca na czesc etatu - choc w Polsce jest to tez powoli praktykowane.

w Holandii przedszkole jest bardzo bardzo drogie, kobiety zarabiaja 18% mniej niz mezczyzni, tylko 8.1% pracuje na wysokich stanowiskach - nie widze wielu roznic z Polska.

P.S. Ceny domow w Holandii w ostatnich latach zmusily wiele rodzin do tego, ze rowniez kobieta musi pracowac wiec nawet tutaj kolejne podobienstwo z Polska.

Dla mnie fora internetowe też nie odzwierciedlają "wiekszości". Bardziej oficjalne statystyki, ale nawet i z tym ktoś mógłby sie pokłócić.
Zreszta Karina, na prawde masz wrażenie, że Holenderki poddane są społeczno-moralnemu przymusowi pozostania w domu.
Ja mam absolutnie inne zdanie na ten temat. Nie dostrzegam takiego zjawiska ani w rzeczywistości ani w internecie.

W kwestii zarobków i stanowisk to nigdzie na świecie chyba nie jest dobrze. Ale nie o tym mowa.

Mysląc o możliwości zostania w domu przy dziecku nie z obowiązku a z chęci, mam na myśli fakt, że w Holandii zarobki są wyższe (wiedzą o tym wszyscy i pewnie dlatego Polacy emigrują do NL a nie odwrotnie). Mężczyzna przeciętnie zarabiający potrafi utrzymać żonę i dziecko bez większych ograniczeń (choć pewnie bez luksusów). Jest (jeszcze!!! zobaczymy jak długo) szereg pomocy w postaci tych wszystkich toeslag.
Jednym słowem Holandia nie pozwala nikomu na zycie poniżej pewnej granicy dochodu.
A Polska sie tym nie przejmuje, każdy musi sobie radzić sam. I to wiem na pewno, jako była (co prawda wiele lat temu na początku swojej "kariery" zawodowej) pracowniczka socjalna.

Zresztą o różnicy poziomu życia w Holandii i Polsce chyba nie ma co nikogo przekonywać... a już na pewno nie tych tysiące emigrantów przybywających do naszej NL w poszukiwaniu lepszego życia.

A różnie piszą. Ale jo i tak najbardzij lubia dostować esemesy łod kolygów po śląsku wtedy mom kupa śmiechu:-)

W Polsce przedszkola też nie są tanie, w porównaniu z dochodami Polaków to bardzo drogie.
A na dodatek trzeba ja płacić do 6r.ż dziecka. W Holandii o 2 lata krócej. Powiem odrazu nie wiem, nie znam się, ale słysze biadolenia na ten temat. W Polsce nie ma (chyba) systemu zwrotu wydatków poniesionych na opłacanie przedszkoli a w Holandii owszem są (przynajmniej jeszcze).

Sama zwróciłaś uwagę na możliwość pracy na częśc etatu. W Polsce są to bardzo rzadkie przypadki. Ja osobiście nie mam wśród swoich licznych znajomych i przyjaciół ani jednego takiego przypadku. Kobiety albo pracują na cały etat, albo wykonuja tzw. wolny zawód, który pozwala na wychowanie dziecka w między czasie. Jeśli sa takie przypadki to bardzo nieliczne i są to tylko wyjątki potwierdzające regułę.

Darina - piszesz ze ja uwazam ze ''że Holenderki poddane są społeczno-moralnemu przymusowi pozostania w domu''. Absolutnie nie zrozumialas co mam na mysli badz wyczytujesz to, co chcesz wyczytac. Z powodu ceny przedszkola wiele kobiet jest i bedzie poddane FINANSOWEMU przymusowi pozostania w domu. Wiesz ile kosztuje przedszkole w Delfzijl 4 dni w tygodniu dla jednego dziecka? 1292 Euro brutto, z czego sama doplacam 860 euro.

Pozycja zawodowa kobiet w Holandii to od lat temat rozmow i wymaga zmian. Zreszta juz niedlugo Komisja Europejska wprowadzi wymagania prawne jako ze kraje czlonkowskie same z siebie nie maja potrzeby by dobrowolnie cos zmienic.

O zarobkach, dodatkach i przecietnie zarabiajacych mezczyznach nawet nie bede zaczynac...bo nie mam pojecia jakie zarobki uwazasz za ''przecietne''?

P.S W Holandii zarobki sa wyzsze jak i koszta zycia. Wiekszosc Polakow zarabia tutaj, by moc wydac w Polsce. Mozemy tak porownywac w nieskonczonosc. Tylko po co? Zyjemy i pracujemy w Holandi wiec skupmy sie na sytuacji tutaj. Jest Ci tutaj dobrze, mnie tez, tylko nie oznacza to chyba ze mamy byc zaslepieni na negatywne zmiany jakie maja miejsce tylko dlatego ze jest nam lepiej niz mielibysmy w Polsce?

Koszta przedszkola W Holandii o 2 lata krócej???

Darina - na pewno? Z dojazdem do pracy wiekszosc rodzicow musi wyjechac z domu wczesniej niz godzina od ktorej otwarta jest szkola (stad ''voorschoolse opvang''). Wiekszosc rodzicow nie jest w stanie odebrac dzieci gry sa w pracy miedzy 12:00 - 13:00 na lunch (''tussenschoolse opvang''). Szkola konczy sie okolo 15:00 wiec sporo wczesniej niz praca rodzicow (''naschoolse opvang''). Do tego dochodza wakacje ktorych jest wiecej niz ilosc urlopu jaki mozna wziac: http://www.schoolvakanties.nl/land/Neder...

Oj chyba nie konczy sie sprawa przedszkola w wieku 4 lat...

''dlatego nie idą do pracy, nawet jak dziecko już nie jest takie malutkie”.

WYdaje mi sie i z tego co slysze kolegow w pracy, dosc czesto kobiecie ktora zrobila 10-12 letnia przerwe a pracy na opieke nad malymi/mlodymi dziecmi, jest bardzo ciezko ponownie znalezc prace. Dalej, wiekszosc oferowanych pozycji to 36-40 godzin. Przejscie na dosc powszechne ''pol etatu'' jest praktykowane raczej gdy wraca sie do pracy bezposrednio po urlopie macierzynskim. Nie wydaje mi sie ze Holenderki sa leniwe to raczej ich wybor badz finansowy przymus ze do pracy wracaja lub nie.

No i jak zwykle odeszlismy od tematu: Analfabetyzm. Analfabetyzmu wokol siebie nie widze (moze zle patrze), ale obserwuje wsrod moich rodakow zatrwazajace zjawisko totalnej nieznajomosci ortografii. Tlumaczenie, ze po kilku latach mozna zapomniec jezyka, ktorym poslugujemy sie od dziecka, jest dla mnie niewiarygodne. Po prawie trzydziestu latach poza Polska tego jezyka nie udalo mi sie zapomniec. Wystarczy - jak slusdznie w glownym artykule zauwaza autor - poczytac wpisy na forum, a wlos zaczyna sie jezyc na plecach.... Jezeli, jak to na wiatraku wiele osob zauwazylo, szkolnictwo w Polsce stoi na wysokim poziomie, to czy nie mamy tu do czynienia z tak zwany, analfabetyzmem wtornym?
Zjawisko to obserwuje rowniez posrod Holendrow, gdzie pojecie o ortografii jest mierne. Nieraz zdaza mi sie czytac perelki w stylu: "er word regen verwacht", badz "wat voor weer word er verwacht voor morgen?". Normalnie dramat. Zwlaszcza, ze Holendrzy mieszkaja w kraju, we ktorym sie tym jezykiem mowi na codzien. Pierwszy uderze sie w piers: mnie rowniez zdaza sie wywalic byka jak cholera, i kiedy zobacze co napisalem, to az mi sie slabo robi. Nasuwa sie jednak pytanie: dlaczego wiekszosc Polakow jest na bakier z ortografia skoro tak wychwalamy (ja tez) poziom polskiego szkolnictwa?

Broerkonijn - byc moze czas na uproszczenie polskiej gramatyki jako ze nalezy do jednej z najtrudniejszych, pelna regul i wyjatkow... ;-)

Faktem jest to ze wiekszosc z nas to wzrokowcy, czytamy coraz mniej ksiazek - ergo robimy coraz wiecej bledow.

Nie jestem absolutnie zadnym purysta jezykowym, nie jestem tez polonista, ale wydaje mi sie, ze sztuczne upraszczanie badz zmienianie regul jezyka pisanego do niczego nie prowadzi. Holendrzy juz to przerabiali - i w efekcie zamienili siekierke na kijek....

Wydaje mi sie ze bledy czysto ortograficzne (z, ch, h, razem czy osobno) sa najmiej wazne i kiedys ulegna uproszczeniu. Bo niby po co pisac ch czy h skoro wymawiamy to dokladnie tak samo?

Inna sprawa to bledy stylistyczne, wymowy no i znaczeniowe - to juz trudniej usprawiedliwic.

Broerkonijn - Nie wydaje Cie sie ze pomijajac inne zmiany jezyka Holenderskiego, zmiany jakie wprowadzil Marchant byly korzystne? Nie wiem czy wladasz niemieckim, ale odmiana przez przypadki to wciaz moja zmora w tym jezyku i ciesze sie, ze holenderska deklinacja ulegla uproszczeniu chociazby z tego powodu.

>Karnia D.

ch i h nie wymawia się tak samo. ch wymawia się miękko h twardo. Przed wojna ludzie umieli tak mówić, że było słychać hdzie jakie ch/h się pisze. Niestety, w szkołach teraz tego nie uczą.

Teraz nie ma alfabetyzmu teraz jest dysortografia i inne dyslekcje. :D

Na pewnym forum bardzo tępimy pisanie z błędami. Nowi, którzy tam przychodzą i wala ortografy są oburzeni ale to ich sprawa. Albo piszesz bez błędów albo wypad. W czasach gdy są słowniki przeglądarkowe, które podkreślają słowa źle napisane, pisanie z błędami to zwykłe lenistwo.

cyt.
"Ciekawe poczytac reakcje holenderskiego spoleczenstwa na te zmiany. Ogromna wiekszosc uwaza ze to jak najbardziej sluszne - baba powinna siedziec w domu i wychowywac dzieci"

To jak powinnam to odczytać żeby nie narazić się na zarzut, że czytam to co chce wyczytać.
Zdanie jest dość konkretne. Jeśli chcesz przekazać mi jakąś inną treść to napisz tą treść we właściwy sposób.

A a propos czytania tego co chce się wyczytać to o ile mi wiadoomo nie ma miedzy nami sporu o pozycje zawodową kobiet. Dosyć chyba wyraźnie napisałam:
cyt. "W kwestii zarobków i stanowisk to nigdzie na świecie chyba nie jest dobrze". Nie przekonywuj mnie zatem znowu do czegoś do czego przekonywać mnie trzeba. Wystarczy tylko dobrze przeczytać to co napisałam.

Rzeczywiście o "przeciętnych" zarobkach trudno dyskutowac w sytuacji gdzie każdy zarabia inaczej. A słowo "przeciętny" można rozumieć na sto sposobów.

Ale jest coś o czym wspomniałam i o czym dyskutowac można, bo jest bardzo konkretne. O tym z polska zwanym "minimum socjalnym", które w Holandii jest na realnym poziomie dającym możliwość każdemu na skromne ale godne życie. A minimum socjalne w Polsce to niestety nawet śmiechu nie jest warte.

I dlatego np. umiejąca skromnie żyć rodzina powiedzmy pana zatrudnionego w budownictwie czy fabryce przy zarobkach powiedzmy 1500 euro może sobie pozwolić na dzieci i na pozostanie kobiety w domu, bo rozmaite zasiłki wyrównają im ewentualny niedobór finansowy. Jeśli chcą mieć więcej dzieci i życzą sobie aby mama została w domu, którego powiedzmy nie mają, to przecież nie muszą kupować domu, mogą go wynająć korzystając z tych wszystkich huurtoeslag. Zresztą i przy zakupie nieruchomości przy niższych dochodach oraz w sytuacji pierwszego zakupu tez można korzystać z ulg.
Taka sama rodzina w Polsce gdy pan domu zarabia powiedzmy 2500zł (przy cenach życia codziennego np. żywności, odzieży czy sprzętów zbliżonych w obu krajach) nie moze sobie pozwolić żeby pani domu siedziała z dziećmi, bo w Polsce nikt rodzinie nie pomoże żadnymi dodatkowymi zasiłkami, pani domu musi iść do pracy. W Polsce pomaga sie tylko patologii. Patologiczna rodzina z 15dzieci pomoc otrzyma, alkoholik też może na nia liczyć, ale prawidłowo funkcjonująca rodzina, tylko uboga musi liczyć na siebie.

Oczywiście to wszystko nie zmienia faktu, ze nieruchomości są pierońsko drogie w Holandii i póki co jeszcze dużo droższe niż w Polsce.
Ale tak jak mówie, nie trzeba ich kupować.
A dlaczego?
Bo w Holandii w przeciwieństwie do Polski można nieruchomość wynająć za kwotę na którą cie stać. Mam na mysli mieszkania socjalne. A jak Cie nie stać to dostaniesz ten huurtoeslag (czy jak tam). Nikt pod mostem nie mieszka. Nie zauwazyłam też żeby Holendrzy gnieździli sie z rodzicami czy teściami. Prawie każdy mieszka tu osobno, czy bogaty czy biedny.
A w Polsce? Moja mama ma przyjaciółkę która w trzech pokojach mieszka z dwoma synami, dwoma synowymi i trzema wnuczkami. Duże miasto, najnormalniejsi ludzie na świecie, żadna patologia. Ona emerytka, synowie i synowe pracują. A mimo to nie stac ich na kupno nowego lokum. A wynajęcie (jak wiadomo w Polsce tylko prywatnie) to jeszcze gorszy pomysł.

Zawsze i wszędzie może być lepiej. Także w Holandii czy nawet Szwecji. Nie wmawiaj mi zaślepienia na negatywne zmiany bo nigdzie i nigdy nie twierdziłam, ze w Holandii w kwestii socjalnej dzieje się lepiej niż kiedyś. Przeciwnie. Przeszłości nie znam, ale wiem jak Holendrzy wzdychają do prawa jeszcze sprzed kilkunastu lat, co pozwala mi sądzić, że rzeczywiście kiedyś było lepiej.

Ale jako stosunkowo "świeża" emigrantka pamiętająca rzeczywistość w Polsce (dodam wcale nie ubogą, bo pochodze z jednego na jajbogatszych miast Polski a i sama ciężko pracowałam i nie hulałam zanadto) mogę co nieco porównać.
I niestety moim zdaniem, że tak powiem kolokwialnie wygrywa bezapelacyjnie Holandia (pomimo tych negatywnych zmian).
Odnośnie emigrantów, to sporo rzeczywiście inwestuje w Polsce, ale równiez duża jest grupa tych którzy zjechali tu całymi rodzinami i tu budują swoje zycie i wydają swoje pieniądze.
Prawie nie ma przypadków odwrotnych (moze poza paroma boerami, którzy postanowili osiedlić się w Polsce i bardzo sobie to chwalą).

Karina masz prawo uważać jak chcesz, jak każdy, ale nie wmawiaj komuś zaślepienia wkładając w jego usta coś czego nigdy nie powiedział.
Ty nie wiedzisz może różnic w poziomie życia, ale ja widzę, i widzi to też tysiące emigrantów, którzy budują sobie tu życie. A jesli nawet nie budują to właśnie tu przyjeżdząją żeby sobie je w Polsce poprawić.
O czym tu więcej dyskutować.
A, że nie jest idealnie, że jest gorzej, że pewnie będzie jeszcze gorzej. Taka jest rzeczywistość.
Ja sie nie boje, poradziłam sobie w Polsce, poradze sobie i tu.

Jacer - bardzo mozliwe, slabo pamietam przedwojenna wymowe ;-)
Takich zdolnosci nie posiadam - ''zaba'' czy ''rzeka'' to dla mnie po prostu z/rz. Bledow natomiast jak wiekszosc z nas, staram sie nie robic.

Zgadzam sie z Toba, jezyk sie zmienia, szkoly ucza inaczej niz kiedys.

Natomiast czytania ''po lebkach'', bez zrozumienia, co jest plaga dzisiejszych pokolen, niestety zadne slowniki przegladarkowe nie rozwiaza.

Dobrze Darina - Ciekawe poczytac reakcje holenderskiego spoleczenstwa na te zmiany. Ogromna wiekszosc uwaza ze to jak najbardziej sluszne - baba powinna siedziec w domu i wychowywac dziec. JEST TO DLA MNIE PEWNYM WSKAZNIKIEM TEGO O CZYM WIELU MYSLI, A DO CZEGO SIE NIE PRZYZNAJE(NIE PROBA WYWARCIA JAKIEGOKOLWIEK NACISKU SPOLECZNO-MORALNEGO NA KOBIETY).

Teraz lepiej?

Reszty wypowiedzi czytac i komentowac nie bede. WYdaje mi sie ze moje zdanie jest jasne. Darina, widzisz, nie lubie porownywania Polski z Holandia a juz w swoim pierwszym poscie to zrobilas (biblioteki). Nie mozemy i nie bedziemy w taki sposob dyskutowac bo nie ma czego porownywac.

P.S. Swoja droga jesli poswiecilas czas na podanie ile lat ponosi sie koszta przedszkola, moglabys chociaz dodac ze sie mylilas, co?

W Polsce dzieci idą do szkoły w wieku 6 lat (albo 7, sama już nie wiem) a w Holandii już w 4 r.ż. mogą. Dlatego jest to conajmniej 2 lata mniej płacenia za przedszkole.

Myślisz, że w Polsce dzieci do szkoły się nie dowozi? W Polsce dzieci też nie zaczynają zajęć o 7 rano. I choć nie mają tej godzinnej przerwy o 12.00 to zajęcia kończą w okolicach 13.00. Jak rodzic pracuje na cały etat to o której musi zacząć prace żeby o 13.00 bez problemów odebrać swoje dziecko?
Chyba to nie ja jestem jednak zaślepiona.
Problemów życia codziennego nikomu nigdzie nie brakuje.

Widze, że żyjesz w idealnym społeczeństwie w którym rzekomo większość myśli o jakiejś kwestii tak samo, a mimo to nie tworzy jakiegoś rodzaju przymusu w celu jej realizacji.

Ja żyje w mniej idealnym świecie, gdzie każdy ma zapewne inne zdanie na ten temat, co pozwala nie wytwarzać jakis psychologicznych przymusów.

Każdy ma swój świat i niech tak zostanie.

Nie lubisz porównywania Polski z Holandią (choć o tym zawzięcie dyskutujesz) to wg Ciebie oznacza, że ja nie mam prawa porównywać???

Moja droga różnica między rozpoczęciem szkoły przez dzieci w Polsce (6 lub 7 lat) a dzieci w Holandii (4 lata) to różnica dwóch lat. Może mogłabyś sie wysilić na stwierdzenie, że się jednak pomyliłaś. co?

Darina - naprawde sie nie rozumiemy. Skupiasz sie na pokazaniu roznicy 2 lat. Roznicy ktorej praktycznie nie ma poniewaz w obu krajach koszta przedszkola/opiekunki ciagna sie duzo dluzej. Zakonczmy juz co? Sama przyznajesz ze temat przedszkoli jest Ci niezbyt znany wiec chyba nie ma co brnac glebiej.

Może wysil sie i porównaj koszta przedszkola w Polsce w zarobkami polskich rodziców to wtedy ci sie coś rozjaśni. Tobie zdajsie temat przedszkola w Polsce tez znany jest równie "dobrze" jak mnie.
I nie próbuj mi znowu wmawiać, że uwazam, że sytuacja zw. z przedszkolami w Holandii jest dobra. Nigdy tak nie twierdziłam. A jedynie zrobiłam porównanie z Polską za co zostałam przez ciebie zbesztana - bo Ty akurat tego nie lubisz.

W jednym się absolutnie zgadzam, nie ma sensu ciagnąc tematu. Z osobą , która uwaza, że skoro ona nie lubi czegoś robić (porównywac) to inni tez nie powinni, raczej dosyć ciężko się rozmawia.

Darina - zgadzam sie z Toba w 100% w nieco innym kontekscie ale w 100%.

Panie tu jak zwykle pitu, pitu ;)
A ja osobiście znam 2 analfabetów, panowie po 40-tce. Nie wiem jakie kończyli szkoły (o ile w ogóle) ale pisać nie potrafią. Egzamin z kursu zawodowego zdawali ustnie z tego powodu.

smiac mi sie chce, bo na tym wiatrakowym forum wiekszosc jego uczestnikow skacze sobie do gardla, kloci sie, usiluje pokazac swa nieslychana madrosc, a przynajmniej wyzszaosc intelektualna nad innymi. ludzie nie szkoda wam nerwow? nie podniecajcie sie tak niezdrowo. idzcie lepiej na spacer.
naprawde smiac mi sie chce.

>marta

Nie na spacer ale na rower ;) albo do knajpy z dobrym piwem z małych NL browarów.

Co do przedszkoli w Polsce, to rząd właśnie zezwolił na otwieranie mini przedszkoli, takich dla kilku dzieci, nawet w domach.

Panie tu pitu pitu o przedszkolach a panowie muszą rozwiązywać fundamentalne sprawy zyciowe jak np. budowa stadionów na euro2012.
Do dnia kiedy panie nie wezmą władzy w swoje ręce, panowie w żadnym kraju nie będą w stanie pojąć w swoim umyśle, ze docelowo mądrzej jest zrobić darmowe przedszkola dla pracujących matek, bo wtedy i dzieci urodzi się więcej (bez becikowych), i liczba kobiet pracujących i płacących (nie małe w NL) podatki wzrośnie, a liczba rodzin korzystających z tych wszystkich toeslag spadnie.

Karina, ja mam do Ciebie pytanie jako do matki, której córcia z przedszkola już korzysta.
Jak to jest z tymi przedszkolami w NL?

Czy jest jakiś podział na państwowe i prywatne?
Czy to prawda, że jest taki duzy problem w dostaniu się dziecka do przedszkola?
Czy od kadry wymaga sie jakiegoś stosownego wykształcenia?
Czy są jakieś różnice cenowe pomiędzy przedszkolami?
Słyszałam , że są jakieś rodzaje przedszkoli zw. z metodami pedagogicznymi?
I czy wg Ciebie opłaca się posłać dziecko do przedszkola i iść do pracy, czy lepiej zostać w domu?

Marta lepiej śmiać sie niż płakać, a na spacer nikt nikomu nie broni.

Darina - chcesz mnie podpuscic badz sprawdzic? Pytam zupelnie powaznie. Jesli tak to zadalabym pytania w inny sposob;

Jakie sa formy opieki nad dziecmi w okresie przedszkolnym? - kinderdagverblijf/gastouderopvang

Ja zlozylam podanie do przedszkola w listopadzie 2008 roku, w czerwcu 2009 przyznano mi miejsce, we wrzesniu 2009 corka poszla do przedszkola. Czas oczekiwania jest bardzo zroznicowany.

Czy od kadry wymaga sie wyksztalcenia? - tak, SPW-3 Kinderopvang, na poziomie MBO

Sa roznice cenowe ale niewielkie. Panstwo zwraca maxymalnie (rok 2010) 6.25 euro za godzine (przedszkole), 5 euro za gastouders wiec ceny sa najczesciej nieco wyzsze niz wyzej podane. 1/3 (1/6 + 1/6 za oboje rodzicow)kosztow przedszkola pokrywa zawsze pracodawca i nie jest to zwiazane z zarobkami. Reszta jest zalezna od dochodow wspolnych. W roku 2010 gdy zarobki rodziny przekrocza 115 tysiecy euro dodatek wynosi 0. Wiec wowczas mozna liczyc tylko na 33.3% od pracodawcy ktore jest jedynie wyplacane przez fiskus. W roku 2011 granica gorna bedzie 100 tysiecy euro.

Nie wiem jakie metody masz na mysli. Kazde przedszkole ma pewien ''Pedagogisch beleidsplan''. Wiekszosc przedszkoli posiada rowniez wlasny ''Ontwikkelingsvolgsysteem'' na bazie ktorego rozwoj dzieci jest sledzony.

Nie wiem co masz na mysli ''czy oplaca sie poslac dziecko do przedszkola'' - oplaca w jakim sensie? Finansowym? zalezy jakie masz dochody. W sensie wlasnych ambicji - to zalezy od Ciebie samej. W sensie obawy o utrate wlasnej pozycji w pracy - byc moze. W sensie zycia spolecznego - zalezy od Ciebie samej. W sensie zycia rodzinnego - zalezy od Twojej rodziny.

Z pewnoscia rozwazylabym to czy dziecko zapisac do przedszkola czy do ''gastouderopvang''. Roznica w cenie jest niewielka, jednak ''opvangmoeders'' placi sie za wykorzystane godziny natomiast w przedszkolu (z wyjatkiem kilku miejsc flexi) trzeba sie zadeklarowac ile dni w tygodniu chce sie wykupic. W przedszkolu do ktorego chodzi moja corka caly dzien to 11.5 godziny (od 07 do 18:30). Mozna jedynie wziac badz caly dzien i wowczas trzeba placic za 11.5 godzi badz polowe dnia. Jesli wezmiesz wakacje, badz dziecko zachoruje pieniazki w przedszkolu przepadna. Z rodzinami ktore opiekuja sie dziecmi jest inaczej; placisz za wziete godziny.
Sama teraz orientuje sie w tej sprawie jako ze moja corka korzysta z przedszkola tylko przez 5-6 miesiecy w roku a placimy za 12.

Broń Boże nie chce Cie podpuszczać do niczego. Pytam jako przyszła mama, która prędzej czy później będzie miała taki problem.
Chce dobrowolnie zostać z dzieciątkiem, bo nie wyobrazam sobie zostawiać 3 miesięcznie dzieciątko na cały dzień z jakimiś obcymi ludźmi, ale też nie zamierzam czekać 10 lat na powrót do pracy. Bo po takim okresie już nie pewnie nie zdołam wrócić.
Dlatego sprawa przedszkoli jest dla mnie bardzo ważna.

Darina, w takim razie zwracam honor.

Wszystko ma swoje wady i zalety. Ja jako ze z przedszkola korzystam widze wiecej zalet niz wad.

dzizas, darmowe przedszkola. Co to nowa komuna?

Nic na tym wiecie nie jest darmowe, za wszystko się płaci. dlaczego niby z podatków nas wszystkich finansowac przedszkola tym co mają dzieci? Wy już kobiety lepiej sie nie bierzcie do rządzenia. To juz było np. w Wenecji. Nic dobrego z tego nie wyszło.

"Podstępna władza kobiet wykastrowała dożów"

Ja nie chce finansowac leczenia raka pluc palaczy, rehabilitacji tych ktorzy spowodowali wypadek po pijaku, zapomog dla tych ktorym pracowac sie nie chce, programow ''powrotu do spolecznosci'' dla pedofili - life is hard Jacer, nikt Ci nie obiecywal ze bedzie sprawiedliwie.

O przepraszam najmocniej ale jako zawodowy palacz muszę stanąć we własnej i nie tylko obronie. Cena tych śmierdzących zwitków bibuły i siana to w 80% podatki i akcyza, z której to finansowane są "różne" działania mające na celu zwalczanie nałogu jak i leczenie, tak twierdzi polskie Ministerstwo Finansów. Takie rozwiązania funkcjonują też w Europie. Na co z kolei w rzeczywistości te pieniądze idą, tego nie wiedzą nawet najstarsi holenderscy górale!?
Ale drogie Panie wciąż nie na temat. Artykuł o wiatrakach, a Wy wciąż o pierniku.
Proszę mnie wyprowadzić z błędu, jeśli się mylę, ale idąc tokiem rozumowania Pana Andrzeja wychodzi na to, że Pani Z., która, o dziwo, tym razem nie włączyła się żarliwie w dyskusję powinna być an....ką?

Glupi emigrancie (jak sie sam nazwales) ile mozna gadac o analfabetach?

Nie ciagnij za slowka - poniewaz wiesz tak samo jak i ja ze placic musi kazdy i na kazdego. Nie ma sprawiedliwego systemu ktory pozwolilby placic tylko za to z czego sie korzysta. Ktos kto nie ma dzieci placi tak czy tak czesc wydatkow edukacji, dlaczego wiec koszta przedszkola chciec z tego wylaczyc? Czy edukacja przedszkolna nie jest edukacja? Czy chodzi po prostu o zagonienie bab do kuchni? Czy tez o ordynarne oszczednosci budzetowe?

I to bardzo ordynarne a na dodatek wyjątkowo głupie. Bo darmowe przedszkola (tylko dla pracujących oczywiście) to z jednej strony wydatek dla budżetu ale z drugiej strony duży zysk, bo kobiety idą do pracy, płacą podatki i przestają korzystać z tych wszystkich toeslag plus wiele korzyści na przyszłość takich jak - więcej dzieci, które potem będą pracować na nasze emerytury. Również tych, którzy sami się na dzieci nie zdecydowali a emeryturki by też chcieli.
Niestety tak to działa, na emerytury obecne pracuje obecne pokolenie. Na emerytury nasze będzie pracowac pokolenie naszych wnuków.
Mozna powiedzieć, że ci którzy dzieci nie mają powinni otrzymywać w takim razie mniejsze emerytury, bo nie ponosili wydatków na własne dzieci, mogli zatem więcej zaoszczędzieć, i nie wydali na świat nikogo kto by na ich emeryturke zapracował.
Darmowe przedszkola to długofalowo duża korzyść - nieporównywanie większa niż leczenie nowotworów nałogowych palaczy czy zasiłki dla leniwców.

Now you're talking Darina!

I nawet nie za darmo ale przynajmniej za rozsądna cene.

Glupi emigrant,Pani Z stracila juz cierpliwosc i chec na zarliwe dyskusje,na dawanie porad,probowania tlumaczen itp.Niech kazdy zyje sobie w swoim swiecie ze swoimi zasadami i pogladami.Dlugo to trwalo, ale wreszcie zrozumialam:-)No coz, blondynka potrzebuje wiecej czasu:-)

Świetnie, teraz holenderskie kobiety nie tylko nie umieją czytać, ale też gotować i zajmować się domem. To trochę wyjaśnia. Gdzie ta zachodnia cywilizacja w tej Holnadii?

@Andrzej
Tak aporpos błędów w pisawni to na przycisku powinno być "Wyślij komentarz" ;)

Krystian, holenderskie kobiety nic nic nie umieja!Ulzylo Ci sie?Jak myslisz, jak by Holenderka ten komentarz "przeczytala"to wziela by go za powazny?WATPIE!

Krystian, à propos pisania, słowo "à propos" pisze się oddzielnie.
Tak to czasem bywa, niektórzy nie potrafią czytać a niektórzy także pisać.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Chcesz kupić dom w Holandii?
serwis reklamowy usługi