Węglarz - kolenboer
Szybko rozwijający się przemysł i zapotrzebowanie na energię spowodowało otwieranie coraz to nowych kopalń węgla kamiennego w początkach XX wieku w Limburgii. Z węgla kamiennego produkowano także w gazowniach tzw. gaz miejski (koksowniczy) używany niegdyś w miastach w latarniach ulicznych i kuchenkach gazowych. Węglem opalane były piecyki stojące w "huiskamers". Jednak już w roku 1959 odkryto w prowincji Groningen olbrzymie złoża gazu ziemnego (wydobywanego we wsi Slochteren) który w szybkim tempie wyparł drogi węgiel kamienny.
Kolenboer - zawód węglarza zniknął tak szybko jak zniknął węgiel w Holandii na początku lat siedemdziesiątych XX wieku. Piece węglowe (kolenkachel) zamieniono szybko na piecyki gazowe, które jeszcze dzisiaj można w starych domach znaleźć wciąż w użyciu.
Po Warszawie jeszcze do lat 80-tych można było zobaczyć podobny obrazek; wielka fura ciągnięta przez dwa silne konie i na stercie węgla (tylko luzem, nie w workach) dwóch umorusanych węglarzy rozwożących węgiel po domach. W tych czasach istniało jeszcze powiedzenie "klnie jak furman" które już wyszło z użycia bo furmanów nie ma a dzisiaj cała Polska klnie.
<<< wytwórca chodaków | bednarz >>>




Dodaj nową odpowiedź