Sprzedawca małży - de mosselman

Kategoria: Ludzie

Seria artykułów o popularnych niegdyś w Holandii zawodach, które już dawno wymarły lub są na wymarciu.

Omułek jadalny - tak nazywa się bardzo popularna wśród narodów zachodniej Europy małża morska będąca także w Holandii przysmakiem o nazwie mosselenMosselen w Holandii można przyrównać do polskich (niegdyś) sezonowych przysmaków jak bób i jagody. Jak większość dzisiejszych przysmaków, także mosselen były potrawą pospolitą i jedzoną przez lud tak jak w Polsce grzyby. Z biegiem czasu szybko rósł popyt na owoce morza także i mosselen rosną w cenie i nie są już tanią potrawą.

Poprzez nowe metody hodowli i przechowywania małż, są one już dzisiaj dostępne cały rok w sprzedaży choć jeszcze niedawno (do lat '90) pojawiały się tylko sezonowo i to w miesiącach - jak to się w Holandii mówi - mających w swej nazwie literę "R" (september, oktober... czyli wszystkie oprócz miesięcy letnich gdy małże nie są tak smaczne).

sprzedawca małż w Rotterdamie

Mosselman czyli sprzedawca małży objeżdżał miasto ze swoim kramem i sprzedawał świeże małże, tak jak to było dawniej w polskich miastach ze sprzedażą jagód,  truskawek lub grzybów. Małże dzisiaj sprzedawane są już praktycznie gotowe do konsumpcji ale dawniej trzeba je było długo moczyć w wodzie i wielokrotnie dobrze płukać z piasku który uparcie siedział w muszlach (zobacz receptę na mosselen).

Dzisiaj słowo mosselman  kojarzy się Holendrom tylko z popularna piosenką a małże kupuje się "bij de visboer" czyli w sklepie rybnym lub  na targu czy nawet w supermarkecie.

Słowem "mossel" nazywają panowie czasami także żeński organ płciowy z powodu podobieństwa wyglądu.

<<< celnik | sprzątaczka >>>

Etykietowanie: małże sprzedawca zawód
11 komentarzy

To maja panowie skojarzenia :) Ale dobrze zrobione malze sa pyyyszne. I rzeczywiscie nie ma problemu z ich dostaniem.

Wybieram się do Makro i jakos nie mogę dojechać. W czwartki sa świeże dostawy z Morza Północnego. Śledzik tez podobno jest.

Wiatrak

Muszle należy przyrządzać jak najświeższe; podczas obfitego płukania (przed parowaniem) wyrzucić muszle otwarte i uszkodzone. Szybko parować pod przykrywką - tylko tak długo aby się muszle otworzyły a "mięsko ścięło". Do tego świeża bagietka i masło czosnkowe (własnej roboty! a nie ta margaryna z zielonym popiołem mająca uchodzić za masło czosnkowe!)
Przepis na masło czosnkowe:
- kostka masła (masło od krowy! a nie masłopodobne produkty Unilever) w temperaturze pokojowej,
- spora garść baaaardzo drobno posiekanej natki pietruszki,
- sól (może być vegeta dla odmiany), pieprz i spora łyżka soku z cytryny
- kilka zmiażdżonych ząbków czosnku (3-5 w zależności od 'mocy' czosnku)
Wszystko razem dobrze zmieszać, włożyć do ładnej masielniczki i wstawić na trochę do lodówki.
Mosselen są już do kupienia w każdym sklepie w Holandii i okolicach aż do Gibraltaru :-)

Przepisu na maselko czosnkowe nie znalam (na sos tak). Ale musze sprobowac zrobic, smacznie opisane moze byc do tego niezle ;)

Polecam rowniez ten przepis - podpytany w malen redtauracji w La Rochelle.

Warzywa do malz poddusic na prawdziwym maśle razem z plasterkami czosnku. Dodać soli, pieprzu. Nie dodawać wody. Dodać umyte
malze, zakryc i dusić od czasu do czasu mieszając aż wszystkie malze się otworzą. Na koniec zalać obficie słodka śmietaną do gotowania. Kilka minut i gotowe. Do tego świeża bagietka. Niebo w gebie!

macie sumienie? tak dreczyc czlowieka na diecie?

Wiatrak

Ostatnio wynalazłem następny przysmak, na gorąco i na zimno pycha:
kurze wątróbki pokroić w mniejsze kawałki (według uznania) i zmieszać z łychą Sambal Badjak i łyczkiem Ketjap Manis. Dobrze razem zmieszane wrzucić na patelnie z rozgrzanym olejem i usmażyć szybko. Mmmmm...

Moja siostra zapieka watrobke (pokrojona w male kawalki) owinieta w plasterek boczku, doprawione oczywiscie wedlog uznania (to przysmak jej meza :) ) Ja osobiscie nie lubie watrobki, lubie jej zapach smazonej, pieczonej ale przelknac nie moge.

Ale moge tez z tych ''morskich wynalazkow'' polecic krewetki na ostro. paczka krewetek,oliwa z oliwek,300g ryzu gotowanego,4cebulki,2 duze zabki czosnku,1papryczka chili,1puszka kukurydzy,2papryki (czerwona i zielona)pieprz,vegeta lub ziarenka smaku (wydaje mi sie ze sa lepsze) i curry. Na oliwie z oliwek podsmazyc krewetki, dodac cebulke, czosnek i reszte skladnikow pokrojonych w kostke. Na koniec ryz i wymieszac. Tez niezle ;) I salatka z paluszkow krabowych, paczka paluszkow krabowych, puszka kukurydzy, lodygi selera naciowego, cebulka czerwona, doprawic pieprzem i sola (ale ostroznie z sola) wszystko pokroic na malutkie kawalki i wymieszac z majonezem. Smaku nabiera smaku od 30min do 1godz. jak wszystkie skladniki sie polacza. Szybka, smaczna i sprawdzona ;)

Zawsze w NL małże jadłem w warzywkach drobno posiekanych, które znajdowały się w garnku razem z nimi. Nie wiem czy czasami nie robili na winie. Oczywiście jakieś dipy do tego.

Jacer na białym winie często robią tez pyszne.

Jako ze jestem uzależniona :-) od czosnku polecam- krewetki królewskie "gamba's" surowe (szare), nie obierac! Wrzucić do naczynia zaroodpornego, zalać oliwa, dodać plasterki czosnku, sól, pieprz, sucha papryczke chili i do piekarnika "aż zrozowieja". Do tego tylko bagietka i lampka białego wina...

P.S. Najsmaczniejsze jest to co uda się wyssac z głowy krewetki.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Chcesz kupić dom w Holandii?
serwis reklamowy usługi