Jakich z artykułów żywnościowych z Polski najbardziej wam brakuje w Holandii?
Powiem szczerze, że z handlem nie mam nic wspólnego i to co piszę dalej nie jest poparte doświadczeniem tylko moim rozumowaniem. Z polskimi sklepami mam tylko tyle wspólnego, że ich potrzebuję. Jestem smakoszem i lubię zjeść dobrze. Nie musi to być kuchnia polska ale w ogromnym wyborze pyszności jaki dzisiejszy świat nam przynosi polska kuchnia jest moją kuchnią dzieciństwa, sentymentów i bez polskich produktów nie jest możliwa w Holandii. Dlatego ten artykuł napisałem w moim własnym, prywatnym interesie ponieważ zależy mi na dużej ilości polskich sklepów, bardzo dobrze zaopatrzonych, we wszystkich holenderskich miastach.
W dużych miastach gdzie mieszka wyjątkowo dużo Polaków jak np. Haga lub Antwerpia prosperuje nieźle wiele polskich sklepów. Są względnie dobrze zaopatrzone; codziennie świeży chleb w kilku gatunkach, nawet chleb razowy, chałka i inne wypieki. Polskie wędliny na wagę w dużym wyborze i standardowo reszta polskich produktów od mąki kartoflanej po keczup, od sardynek w oleju po makaron babuni, od gorącego kubka po piwo Żubr.
Powiedzmy sobie szczerze; na sprzedaży takich produktów ciężko jest zarobić na życie!
Zysk na tych produktach nie może być wielki. Nawet jeśli na tym polskim bochenku chleba sklepikarz zarobi 100% to jest to i tak 70 - 90 centów.
Ile trzeba by tych chlebów sprzedać aby opłacić zarobek sprzedawcy (min. 200 euro dziennie brutto) czynsz za lokal i podatki?
Ile trzeba dziennie sprzedać paczek parówek, śledzi, makaronu, bułki tartej i mąki wrocławskiej aby zwróciły się koszty tego handlu?
Mam wrażenie, że wielu przyszłych przedsiębiorców myślących o otwarciu sklepu nie zdaje sobie z tego sprawy jaki będzie jego krąg klientów i na jaki obrót i jaki zysk może liczyć. Często jest to chyba biznes na zasadzie "wishful thinking" (piękne angielskie określenie: myślenie życzeniowe - cecha wielu ludzi o nieuzasadnionym praktycznie, naiwnym optymizmem)
Kocham polski chlebek, kaszaneczkę i salceson, więc chętnie wpadam do różnych polskich sklepów na terenie Holandii i najczęściej zastaje za szyldem "POLSKI SKLEP" niepocieszający obraz siermiężnego sklepu przypominającego do złudzenia chłopski sklep GS-u z lat sześćdziesiątych XX wieku. Pusty sklep bez klientów, sporadycznie wpadający Polak po piwo, prawie przeterminowane towary i panienka za ladą zbijająca nudę ploteczkami z rodakami.
Szacuję:
Utarg dzienny: 120 euro.
Ale ta panienka musi dostać za ten dzień za ladą (9 godzin) ok. 80 euro (minimum gwarantowane prawem)
plus czynsz: min. 30 euro za ten dzień
i koszty zaopatrzenia także około 50 euro.
Podliczając wychodzę na około 40 euro dziennie na minusie, czyli straty.
Pewnie są dni lepsze (piątek, sobota) ale i są dni znacznie gorsze gdy nikt nie zajrzy do sklepu. Holender taki sklep omija szerokim łukiem, widząc tak ponury wystrój i zaopatrzenie. Myślę, że otwarcie polskiego sklepu w Holandii zasługuje częściej na lepsze rozeznanie rynku i dobrze działający system zaopatrzenia.
Mam wrażenie, że ta część potencjalnych klientów będących tymczasowo w Holandii zagląda do polskiego sklepu sporadycznie zaopatrując się na własną rękę w Polsce lub w Aldi a ta grupa "zasiedziałych" Polaków omija ten sklep tak jak i Holendrzy. Tam gdzie są bardzo duże skupiska Polaków w największych holenderskich miastach klientela się znajdzie, ale co z resztą?
- Poszukaj polskiego sklepu w swojej okolicy TUTAJ.





Karina,bocwine- tu:lekko starsze buraki z liscmi( nie jak w PL - z przerywki), zamawiam w warzywniaku,co wlasciciel robi bardzo chetnie i za pare dni mam na zupe,ktora smakuje prawie... jak nasza...;)a przy okazji podaje przypadkowym klientkom przepis na zupe,bo zawsze znajda sie "Pytajki" A na co mi te liscie...czy gotuja bocwinke,nie sprawdzalam...;);)Smacznego!
@busia
Dziekuje za pomysl, wyprobuje, kto wie, moze botwinka po NL bedzie rownie smaczna ;-)
Witam,informujac stan zaopatrzenia sklepow Polskich jest dosc slaby jak na ilosc slepow (a"la Tureckich)Co do utrzymania sklepow jest bardzo zroznicowane(lokalizacja i metraz wchodzi tutaj w role)Znajac zycie duzo osob utrzymuje sie z innych zrodel dochodow(Handel bez akcyzy)Prowadzac sklep wiem cos o tym.Polskie artykuly sa dosc drogie i marza jest dosc niska na uzyskanie wysokich zyskow.Coraz wiecej polskich produktow ukazuje sie w duzych koncernach spozywczych.Co z pewnoscia oslabi rynek malutkich przedsiebiorcow.C 1000,Hoogvliet itp.
Otworzenie sklepu to inwestycja 10.000 Euro ale co dalej?To kwestia reklamy,zaopatrzenia i z pewnoscia obslugi.Smialo dobry punkt moze uzyskac 5.000 Euro obrotu na tydzien.
Pozdrawiam Gregor
2Ct , czego ty jestes taki zaczepny , widze ze jestes bardzo zazdrosny o website Pana Andrzeja ! jest to bardzo madry i kulturalny czlowiek i dziekuje temu Panu ze taka madry website zalozyl , mieszkasz b. malo w Hollandi ,a wogole nie chcialabym zebys mial taki website , jestes z kutura do tylu , takie o sobie dajesz zdanie , po tym co napisales , od lat czytam strone P . Andzrzeja i wiem ze jest ok! , tutaj tez widac jak Polak Polakowi i nie tylko w tej sytuacji jest podly , nawet teraz w tej powodzi , gryza sie jak szczury , wstyd !!!!!
Co do strony to owszem przyjazna i wszystko OK tylko przydala by sie tez i wersja mobilna. Jestem w Wolsce na wakancjach i wstyd sie przyznac ale nie dorobilem sie jakos laptoka a z neta korzystam przez komorke wlasnie i wyswietlanie pelnych stron www strasznie pozera kilobajty z pakietu...
@2Ct: Po 3 tygodniach offline już się za tobą stęskniłem. ;-) O mojej autoreklamie chciałem wkrótce napisać bo rezultaty marketingowe są zaskakujące.
Ja byłam raz w polskim sklepie w Deventer. Za ladą młody polski chłopak dobrze mówiący po holendersku. Zaopatrzenie nie najgorsze, choć polskiego pieczywa nie widziałam. Ale weszłam tam po południu, więc może już wykupili. Sklep był czysty i schludny, za to z klientów akurat tylko my, jednak nie mogę stwierdzić na tej podstawie, czy brak im zbytu.
Do Deventer mam kawałek, mieszkam pod granicą niemiecką, więc byłam tylko raz z ciekawości. Gdybym miała polski sklep pod ręką, od czasu do czasu kupowałabym coś na pewno.
Mój holenderski mąż myślał nawet, żeby otworzyć taki sklep, ale wybiłam mu to z głowy, bo duża niepewność inwestycji. Mieszkamy przy Niemczech, Polaków jest tu trochę, ale nie tyle, ile na zachodzie Holandii.
Z polskich produktów brakuje tu mi kaszy, twarogu, galaretki, polskich batoników "Grześki", korzenia pietruszki - tego ostatniego nie widziałam nigdy w sklepach.
Zamiast kaszy manny można kupić coś, co się nazywa chyba Brinta. Ja kupiłam podobny produkt o innej nazwie w sklepie Aldi. Bardzo smaczny, ma 7 zbóż, konsystencję jak kleik dla dzieci, nie jest ani słony, ani słodki, więc można sobie doprawić, jak się chce. Dodaje się do gorącego mleka i miesza bez gotowania. Nazwa - Albona 7 Granen.
Andrzej swietna nowina!
Andrzej ciesze sie. To b. dobra nowina. Pozdrawiam
Zosiu,
Nie chce mi sie ciagnac tego tematu, ani dyskutowac z Toba ! Bo nawet sie nie da ! W kazdym razie nie dlugo musialam czekac zebys sama zobaczyla.
Widac ze masz dobra pamiec, ale krotka !!!
A ograniczenie to widac Twoje, i nie tylko przeze mnie zauwazone.
Jak bys nie byla klotliwa to bys sobie darowala 2Ct, ale nie moglas wytrzymac. Tylko ze on jest cwany i ma Twoje zaczepki gdzies. I tak z Toba trzeba. Pozdrawiam,
kiwi nie daj do konca poznac Twoje ograniczenie.Skoro piszesz...Oj, Zosiu jak widac nie tylko mi do gardla bys chciala skoczyc ?! I nie tylko ja mam jakies ale, co do Twojej osoby… Powinno Ci to dac do myslenia ?
Pozdrawiam
Wiec do kogo to napisalas skoro wymieniasz moje imie?Zaczepki?????Gdzie ja Cie zaczepialam?Gdzie?Kiedy????W poprzednich wpisach prosilam Cie pare razy, abys wstawila moje chamskie komentarze ktore mi zarzucalas i do dzis nie mam odpowiedzi.Nie zmyslaj wiec prosze rzeczy, ktore nie istnieja!
Zosiu,
Ja rowniez wczesniej nie pisalam do Ciebie, i nie do konca o Tobie, choc wtracilam Cie,(nie teraz oczywiscie) a Ty tez sie wtracalas ;) Wiec dlaczego ja nie moge ??? Moze byc Ci obojetne tak jak i mi Twoje ''zaczepki'' do mojej osoby ;) Ale masz to czego chcialas. Tak to jest, kto pod kim dolki kopie ten sam w nie wpada.
kiwi, a czy ja pisalam do Ciebie lub na Twoj temat???Miej sobie ile chcesz tych ALE, mnie jest to zupelnie obojetne!
Oj, Zosiu jak widac nie tylko mi do gardla bys chciala skoczyc ?! I nie tylko ja mam jakies ale, co do Twojej osoby... Powinno Ci to dac do myslenia ?
Pozdrawiam ;)
bo przecież nic tak nie poprawia humoru i nie podnosi własnej wartości jak świadomość, że drugiemu się nie powiodło.
2CT kazdy sadzi wedlug siebie!!!!!!!!!
zapatrzonych na koniec własnego pół-holenderskiego, pół-polskiego nosa rozemocjonowanych krzykaczy na czele z Zofią.
A tym razem o co Tobie chodzi 2CT?Daj spokoj ludziom i przestan cwaniaczyc!
@Pizza Driver: mobilna wersja Wiatraka także będzie. Modernizacja serwisu się przeciąga (pracujemy powoli - bo za darmo) ale już widzimy na horyzoncie jak idzie Nowe!
@Darina: W nowej wersji Wiatraka nie będzie możliwości podszywania się nickami.
Ja chcialbym powiedziec ze wszystkie produkty potrzebne do zycia znajduje w AH i nie mam potrzeby poszukiwac polskich sklepikow wokol ,ktorych gromadza sie pijaczki i zule .Bylem kiedys w Polskim sklepie w Amsterdamie i autentycznie jakis pijany ment zaczol sie do mnie dostawiac ,chodzilo mu chyba o pieniadze .Postraszylem go policja i sie opamietal ale wlasciciel wogole nie reagowal.Mialo to miejsce w srodku sklepu ,wlacieiel zignorowal cale zajscie.Od tamtej pory noga moja tam nie stanie .Mam odraze do takich miejsc.Brakuje mi tylko prasy sportowej z Polski ale mam zaprzyjaznionego dostawce ,ktory mnie w Pilke nozna,przeglod,futbol i inne tytulu regularnie zaopatrykuje.Tak wiec jak najdalej od skupisk polskiej zulerni.
Karina D. nie martw się. Ta niezrównowazona osóbka, która nieustannie się podszywa pod Ciebie jest całkowicie do rozpoznania, choćby przez błędy ortograficzne jakie sadzi. Zresztą tak jak jej charakterystyczny styl wypowiedzi. Ponieważ kojarze ten styl, nie jest to pierwszy występ tej osoby, to taka propozycja do Andrzeja, że może jednak uda się coś zrobić, aby każdy miał swój stały nick i nie można było się pod inne nicki podszywać i aby ograniczyć ilość wypowiedzi pod różnymi nickami.
''Mam wrażenie, że ta część potencjalnych klientów będących tymczasowo w Holandii zagląda do polskiego sklepu sporadycznie zaopatrując się na własną rękę w Polsce lub w Aldi a ta grupa “zasiedziałych” Polaków omija ten sklep tak jak i Holendrzy. Tam gdzie są bardzo duże skupiska Polaków w największych holenderskich miastach klientela się znajdzie, ale co z resztą?''
@Andrzej, zgadzam sie; pomijajac fakt iz jak przypuszczam w moich okolicach brak sklepu z polskimi produktami z powodu malej liczby Polakow, nie czuje jego braku ani potrzeby, by taki otwarto. Wiekszosc produktow, na ktore od czasu do czasu mamy z mezem ochote kupujemy w Polsce. Mam tutaj raczej na mysli produkty takie jak slodycze i przyprawy.
@2Ct - ''Na taki obraz polskiej emigracji nie powinno być zgody. Powinniśmy się temu przeciwstawiać. Celowo używam zwrotu “powinniśmy”, bo wszyscy współtworzymy tę naszą emigracyjną społeczność.''
Ja rowniez nie potrzebuje jak to nazwales ''adwokatow'', jednak nie potrzebuje rowniez towarzyszy niedoli. Jesli uwazasz iz twoje przypuszczenia wiazace sie z biznesem sklepowym maja wiecej wspolnego z wyzyskiem niz z uczciwym zarobkiem, nie korzystaj z ich uslug (ja rowniez nie korzystam). Nie poczuwam sie bycia czescia ''emigracyjnej spolecznosci'', nie pozwalam sie wrzucac do jakichkolwiek ''workow'' i z pewnoscia nie mam potrzeby zwalczania praw nimi rzadzacych.
Z gory przepraszam iz moja wypowiedz ponownie nie odnosi sie do tresci artykulu ;-)
@ Pizza Driver: popieram, mobilna wersja na smartphone by sie przydala. popieram pomysl.
@ Karina: Tak wlasnie myslalem, ze ktos Ci "kolo piora" robi, bo to nie byla wypowiedz w Twoim stylu.
@ Andrzej: Jest jedno rozwiazanie: przy kazdej wypowiedzi automatycznie ujawniac numer IP (wiele forow korzysta z tej opcji), i zawsze bedzie wiadomo kto co napisal.
Ja myślę, że przedsiębiorczy rodacy otwierający sklep w Holandii opierają swój plan biznesowy raczej na "myśleniu życzeniowym" (wishful thinking) niż na rzeczywistym rozeznaniu rynku, jego "głębokości" i znajomości potencjalnej klienteli w regionie. Mimo to, życzę wszystkim polskim sklepom jak największego sukcesu na tym niełatwym polonijnym rynku w Niderlandach bo kieruję się osobistym interesem mając często ochotę na 'polski smaczek'!
(Przy okazji proszę szanownych czytelników o podsyłanie aktualizacji Wiatrakowej Mapy Polskich Sklepów w Holandii )
Andrzej
Chętnie zapoznam się z rezultatami marketingowymi.
Być może okaże się, że na rodakach-obszczymurkach można zbić niezłą kasę również na emigracji ;)
Przyznam, że przez moment zastanawiałem się nad pańska ofertą, ale ostatecznie przeważyła dusza zawistnego obszczymurka i postanowiłem nie nabijać kasy komuś, kto na łamach swojego portalu (a być może również poza nim) uprawia antyreklamę swojego kraju i swoich rodaków, za których przyszło mu się wstydzić w dobie otwartych granic i z którymi przez tzw. "barierę pokoleniową" raczej się nie identyfikuje.
A tak zupełnie poważnie, to na kilkadziesiąt komentarzy o "krakowskiej i bocwince" (czyli zupełnie nie na temat) jedynie Gregor odniósł się do treści artykułu.
Brak jakiejkolwiek reakcji ze strony właścicieli sklepów i ich klientów oznaczać może tylko jedno. To, że jedni Polacy próbują nieudolnie oszukiwać drugich, wciskając im przeterminowany kit, licząc na to, że tęsknota zmusi ich do przepłacania za "poczucie kawałka polskiego smaku w gębie". Robią to na tyle nieudolnie i nieprofesjonalnie, że muszą do tego procederu dokładać. W tym momencie, ci którzy nie dali się nabrać i nie korzystają z ich usług zacierają ręce ze złośliwym uśmieszkiem, bo przecież nic tak nie poprawia humoru i nie podnosi własnej wartości jak świadomość, że drugiemu się nie powiodło.
Na taki obraz polskiej emigracji nie powinno być zgody. Powinniśmy się temu przeciwstawiać. Celowo używam zwrotu "powinniśmy", bo wszyscy współtworzymy tę naszą emigracyjną społeczność. Siebie z tej grupy absolutnie nie wyłączam i tą zasadą kieruję się we wszystkich moich komentarzach, apelach i krytycznych uwagach zamieszczanych na tym portalu.
Jako, że odnoszą się one z reguły do treści artykułów, stanowiących punkt wyjścia do dyskusji, często błędnie odbierane są przez niektórych jako personalny atak na autora portalu.
Andrzej, poruszając kontrowersyjne tematy i prezentując prowokujące do dyskusji teksty jest przygotowany na głosy krytyki i świadomy tego co robi.
Nie potrzebuje adwokatów, klakierów ani tym bardziej kompletnie ograniczonych światopoglądowo i zapatrzonych na koniec własnego pół-holenderskiego, pół-polskiego nosa rozemocjonowanych krzykaczy na czele z Zofią.
Mam ten komfort, ze w poblizu mam sklep ktory oferuje rozne produkty z Polski (nie jest to typowy "polski sklep", tylko normalny market z kilkoma polkami polskich produktow), a pozatem regularnie jestem w Polsce, wiec zaopatrzenie mam na bierzaco. Czego brakuje mi najbardziej? Tylko i wylacznie dobrej, polskiej kielbaski na grilla. Niestety, w tym markecie nie ma polskich wedlin. Oprocz kielbaski moge zaopatrzec sie we wszystko: kiszone ogorki, majonez kielecki, slodycze czy nawet soczki Kubus dla moich malych szkodnikow.
Mi brakuje polskich ciast (sernika, makowca, sernika na zimno z serkow homogenizowanych, nie zawsze mam zelatyne :( ) Masla roslinnego ktorego tez uzywam do jednego pysznego ciasta :) Mezowi oczywiscie wedliny :) Kaszaneczki na grila ;) no i ''kaczki'' A propo mozna tu kupic kaczke ??? Pytalam juz w miesnym ale nie maja, jest w ogole w sprzedazy w NL ??? W moim miescie tez jest niewielkie ''stoisko'' z polskimi produktami, ale wybor straszny! Ogorki kiszone, PIWO to podstawa i chyba jako jedyne im schodzi :) zupki w proszku, majonez i pasztety z puszki! Nie mam pojecia kto to kupuje ? Bo to samo (po za ogorkami) mozna kupic tu, rowniez smaczne !
@ kiwi
Znalazlam rozwiazanie na brak polskiego twarogu na sernik. Podaje przepis, ktory juz wielokrotnie wyprobowalam. Sernik jest naprawde pyszny i puszysty. Moja mama ktora mieszka w Polsce sama zaczela go juz robic.
http://www.ah.nl/recepten/recept?id=5750...
Jesli chodzi o zelatyne, to ja juz nauczylam sie uzywac tej w ''plastrach'' ktora jest ogolnie dostepna.
Zac kaczka...piersi dzikiej kaczki i kaczke w calosci zamawiam najczesciej u ''poelier'' - nie wiem jaki jest polski odpowienik tego slowa. Poza tym, kaczke/ges etc mozna kupic w prawie wszystkich niemieckich supermarketach jesli masz dostep (dla mnie 20 minut samochodem wiec dosc czesto zaopatruje sie w wedliny, chleb, dodatki do ciast wlasnie w Niemczech).
Karina
Dzieki za przepis, napewno go wyprobuje bo strasznie lubie sernik, a moge go zjesc tylko jak jestem w PL :(
Nie probowalam tej zelatyny w plastrach, choc widzialam. Niczym sie nie rozni od naszej (chodzi mi o smak,zapach) zeby pozniej serki nie przeszly??
A kaczke to wiem ze mozna kupic w Niemczech, ale jak mam ze 150km do Niemieckiej granicy to troszke daleko na same zakupy ;) Ale na pierwszy rzut wysle meza do tego ''poelier'' Taka kaczuszka pieczona tez za mna chodzi ;)
Dzieki,
>broerkonijn
Uważaj z tymi kiełbasami na grilla. Większość polskich jest z peklosolą a ona w połaczeniu w grillem drzewnym wytwarza rakotwórcze związki. W Niemczech kiełbasa na grilla nie może być z peklosolą. Można ją łatwo poznać, bo jest szara a nie różowa.
Dla mnie piwosza, kupowanie polskiego koncernowego piwa w NL to jakis absurd. :) Jest tyle super piw z małych holenderskich i belgijskich browarów, że nie ma potrzeby katować się wyrobami piwopodobnymi.
A rzodkiewka jest w NL? Do gziki obowiązkowa.
Jest rzodkiewka, szczypiorek tez :) :) Nawet czasem oczywiscie w sezonie sa grzyby z PL (kurki) ;) Ale prawdziwych jagod (lesnych) nie ma :) :) A szkoda, bo pyszne sa pierozki albo swieze cieplutkie jagodzianki :)
Jest rzodkiewka, szczypiorek tez :) :) Nawet czasem oczywiscie w sezonie sa grzyby z PL (kurki) ;)
@jacer
ech, to straszenie rakotworczymi substancjami.... nie zjem takiej kielbaski, to umre zdrowy :)) ale tak na powaznie - w Polsce taka kielbase kupuje z pewnego zrodla, wiec z tym akurat problemu niema. A co do piwa - mieszkam praktycznie na niemieckiej granicy, i u mnie w domu nie uswiadczysz piwa holenderskiego (poprostu mi nie smakuje, jest niewystarczajaco gorzkie). Pije najczesciej gorzkie piwo niemieckie lub czeskie, od czasu do czasu kupuje Zywca. Rzodkiewke oraz biala rzodkiew (rettich) mozna znalezc na prawie kazdym stoisku AGF w supermarkecie, a napewno na targu.
Nie wiem czy straszenie, w Niemczech kiełbasa grillowa jest wyraźnie oznaczona i jest szara czyli bez peklosoli. Coś w tym musi być jeżeli Niemcy aż tak tego pilnują.
Stwierdzam, że jakość wędlin w PL radykalnie spadła. Dobra kiełbasa musi kosztować nawet 30zł/kg. Od czasu gdy raz na miesiąć mam kiełbe z domowej produkcji żadna sklepowa mi nie smakuje. Przepaść w jakości jest ogromna.
Zalezy jakie holenderskie. Jeżeli koncernowe to to jest ten sam badziew co w PL. Heineken to przecież to samo co Żywiec. Małe holenderskie browary to głównie górna fermentacja, inne style piw niż koncerniaki. Więc goryczka zalezy od stylu i wiele, wiele innych smaków. Niemcy ok, ale mnie już nudzą, nudne te ich piwa. Amerykańskie niezależne browary to jest teraz najwyższa liga. Coś niesamowitego, ich piwa smakują jak dobre piwa domowe.
witam ,
macie fajnie , ze mozecie pojesc takie jedzenie z moich starych czasow , ja rowniez jezdze po zakupy do najblizszej granicy , a odemnie jest 40 minut jazy autem do NIEMIEC , -do miasteczka , bardzo fajnie tam sie czuje , troche odskoczni od Hollandi , ,jezdzi tez sporo Hollendrow , i naprawde swietnie mozna sie zaopatrzyc , pozwiedzac i niedawno byl rynek i jadlam z dziecmi polska kielbaske KRAKOWSKA -tylko NIEMCY , maja inny sposob pieczenia -ale pycha , czulam sie jak za czasow mojej mlodosci , podam miasto,i jego strone , kazdy moze zobaczyc jest tam tez webcam ;
www.meppen.de
O polskich sklepach , am obecnie rozne zdanie , sa produkty / trzeba bardzo uwazac na date gwarancji , i bylo nieraz , ze wiezlismy w lodowce w aucie i wydliny niektore po wyjeciu i wlozone do lodowki w domu , na drugi dzien byly juz do wyrzucenia , pozatym mam wrazliwe jelita , jak jem polskie produkty dostaje dolegliwosci jelitowych , jak kupie w NIEMCZECH , takich sytacji nie ma , dobrze jeszcze znosze jedzenie w Hiszpani, ale to tylko jak jedziemy na wypoczynek , mowiac ogolnie, zywnosc holenderska , nie jest taka zdrowa jak duzo mowia , moja znajoma musi bardzo uwazac , a wogole to ciezko jej zyc , niedawno dostala 2 typ cukrzycy/ jest szczupla/ , tak kobieta naprawde nie wie co jesc , narazie ja ma od krotkiego czasu , dostaje lek , ale widomo ze to choroba niewyleczalna .
Ale polecam ta niemiecka miejscowosc , i blizutko granicy holenderskiej.
pozdrawiam Agata.
Absolutna zgoda.
W Polsce wedliny ze sklepow to juz nie to co kiedys bylo, totalna porazka. Domowy wyrob, albo mala masarnia, produkujaca domowym, gospodarskim sposobem.
Za piwem gornej fermentacji raczej nie przepadam. Jezeli juz, to niemiecki Weizen, ale najczesciej pilsnery, ale jak najbardziej gorzkie.
>broerkonijn
Jak lubisz bardzo goryczkowe piwa to szukaj styli: IPA czyli India Pale Ale lub Bitter.
Jak będziesz w Amsterze to koniecznie wstąp do Beer Temple z tyłu pałacu na Dam w lewo, i zamów sobie Double IPA, 60 jednostek IBU goryczki :) Przepyszne.
tutaj tez widac jak Polak Polakowi i nie tylko w tej sytuacji jest podly , nawet teraz w tej powodzi , gryza sie jak szczury , wstyd !!!!!
Tak Karina D, masz racje,szybko minela ta jednosc polakow po ostatniej tragedi.Sprawdzily sie dokladnie slowa jednej osoby ktora wstawila tu komentarz o zjednoczeniu Polakow po tragedi w Smolensku!
TO NIE NA TEN TEMAT ,
ZAL MI TYCH BIEDNYCH LUDZI CO TERAZ PRZEZYWAJA POWODZ , KLIMAT TAK SIE SRASZNIE ZMIENIL W POLSCE I NIE TYLKO , NIE DAJ BOZE TEGO W HOLLANDI , BO TO BY BYLA TEZ TRAGEDIA , CZYTALAM ZE FRANCJA , NIEMCY JUZ POJECHALI Z POMOCA , A GDZIE INNE PANSTWA , NASZ KRAJ OD HISTORI , CIAGLE DOSTJE PO TYLKU , A CIERPIA NAJWIECEJ BIEDNI PRZECIETNI LUDZIE , ZAWSZE KOCHALAM I KOCHAM SWOJA OJCZYZNE , CZY TU JESTEM SZCZESLIWA , WIELKI ZNAK ZAPYTANIA ? , TAK JAK KIEDYS PISAL PAN ANDRZEJ , ZE LUDZIE SA TUTAJ SZCZESLI I ZYJA BO CHCA , A INNI BO MUSZA .
POZDRAWIAM , A PANA ANDRZEJ SZCZEGOLNIE1, SWIETNA STRONE PAN ZALOZYL , WILE WIEDZY MAM OD PANA .
>Karina, spokojnie Tusku nad wszystkim czuwa. :)
Jak tylko przyszli do władzy to odrazu wykreślili wielkie inwestycje przeciwpowodziowe, które przygotował PiS, i które miały być w całości wykonane za unijne pieniądze.
Bronek woda postoi i spłynie do morza Komorowski tez zadba o ludzi, więcej optymizmu. :)
Bardzo latwo sie zrzuca odpowiedzialnosc na rzad Tuska (ktorego nie jestem ani sympatyzantem, ani przeciwnikiem; jestem wobec niego neutralny). Prawda jest jednak taka, ze Polska miala 13 lat (od powodzi w 1997 roku) na stworzenie systemow wczesnego ostrzegania, wzmocnienie istniejacych i budowe nowych walow przeciwpowodziowych, budowe nowych zbiornikow retencyjnych, regulacje rzek itp itd....
Co zostalo zrobione? Nic. Dokladnie nic. Kazdy jeden rzad sprawe z gory na dol koncertowo cieplym moczem olewal
Niestety, wbrew przyslowiu, Polak nie jest madry po szkodzie. Po szkodzie jest tak samo lekkomyslny jak i przed szkoda.
To nie jest zrzucanie, to są fakty. W 2008 wywalili te projekty do kosza, zaraz po objęciu władzy z nienawiści do PiS. Za rzadów PiS tama koło Wadowic dostała największe środki na donończenie budowy. PO praktycznie zablokowało budowę, której brakuje miesięcy na dokończenie. itd. itd.
Jacer, chodzi mi o to , ze to nie tylko rzad Tuska dal ciala. Kazdy jeden rzad od 1997 roku traktowal ochrone przeciwpowodziowa per noga. I nie tylko jeden rzad Tuska jest tu winny (bo winny jest) ale wszystkie poprzednie rowniez, wlacznie z rzadem PiSu.
Dokladnie tak jest, rzad rzadowi robil na zlosc aby bron Boze nie wyszlo na wierzch ze przeciwnik ma racje. Koszmar ! A kraj, ludzie, i wtedy i teraz poniosa wielkie straty. Tak to jest, chytry dwa razy traci. Teraz bedzie trzeba odbudowac drogi,mosty, linie elektryczne, miljonowe odszkodowania ludzia wyplacic i W KONCU jakies zabezpieczenia porobic. A mozna bylo tego uniknac :( Zeby tylko zadnego ''kryzysu gospodarczego'' nie bylo ? Jak w Grecji czy Portugali.
Chyba mamy dwie Kariny forum. Ja (ta z Delfzijl) zmienie swoj nick na Karina D.
Karina
Komu bylo BARDZO zle w Pl ten ma i BARDZO zle zdanie na jej temat. A Holandie traktuje jak ziemie obiecana. Ja osobiscie rowniez BARDZO tesknie za Polska, w ostatnich latach Polska sie bardzo zmienila (na lepsze oczywiscie). I mam taka skryta nadzieje ze tak dale bedzie :) Na stare lata NAPEWNO wroce do PL ;)
Ja NAPEWNO nie wroce do Polski,nawet w trumnie:-)bo tu mam cala rodzine i wiekszosc mojego zycia spedzilam tutaj.Z Polska wiaze mnie tylko moje polskie pochodzenie.Odwiedzamy czesto Polske,ale jak za dlugo tam jestem to tesknie za Holandia:-)Mimo tego kocham moj kraj!!!
Mi najbardziej brakuje polskiej kiełbasy i wędlin, zaopatruję się w nie raz w miesiącu w Haarlem w polskim sklepie.
Bardzo brakuje mi twarogu i akurat nie kupuję w tym sklepie gdyż mają taki który jest strasznie nie smaczny... Gdyby mieli z innej firmy też chętnie bym kupiła.
I to w zasadzie wszystko... wszystkie inne produkty zastępuję sobie holenderskimi :)
Zosiu, podkreslilas fakt ze nigdy do Polski nie wrocisz duzymi literami, twoja sprawa. Nie obraz sie, ale w ten sposob twoje bledy rzucaja sie jeszcze bardziej w oczy. Na pewno piszemy osobno!
A ja trafiłam tu na tak pyszną kiełbaskę coś z rodzaju białej, ale nie jest to klasyczna biała ani w wydaniu polskim ani holenderskim. Jadam ją z żurkiem przywiezionym z PL. Nigdy czegoś tak pysznego wcześniej nie jadłam. Jak ją gotowałam, to trzy obce koty wlazły mi do domu z ogródka i nie chciały sie dać przepędzić.
Z Polski przywożę sobie tylko żurek. Mnie nie tyle brak polskiej kuchni, co kuchni mojej mamy. Prawie wszystko jestesmy przecież sobie w stanie tu zrobić. Tyle, że ja nei jestem najlepszą kucharką na świecie.
No może za wyjątkiem sernika, ale przepis Kariny D. sprawę ratuje.
KarinaD,wiem ze osobno, w "pospiechu" ominelam spacje,ale chyba ty(zwracajac sie do kogos)pisze sie przez duze T:-)
twoje?Raczej-Twoje
Zosiu - twoje NAPEWNO rzucilo mi sie w oczy z powodu wyolbrzymienia wielkimi literami. Na marginesie mnie uczono ze ''Ty'' uzywa sie jedynie w formalnej, grzecznosciowej pisowni. Zgodzisz sie chyba, biorac nawet pod uwage twoj wiek, ze mozemy pozbyc sie tej sztucznej formalnosci?
Karina D,a mnie uczono ze "Ty" zwracajac sie do kogos obojetnie w jakiej formie.No ale nie jest to wazne,pisz jak uwazasz,na pewno sie nie obraze:-)
Zastanawiajac sie nad polskimi przysmakami przyszlo mi do glowy cos, czego bardzo dawno nie jadlam a czego tutaj w Holandii nie udalo mi sie kupic - szczaw i botwinka. Nawet poszukiwania w sklepach w ekologiczna zywnoscia i na targu nie pomogly. Wedlug sprzedawcow nie ma popytu na te warzywa ktore juz lata temu zniknely z kuchni holenderskiej. Jedyna mozliwosc to wlasny ogrodek...
Chociaz rzucilo mi sie oczy w jednej z ksiazek Jamiego Oliviera byly przepisy na botwine.
Sluchajcie panie , ja tez mieszkam tutaj bardzo , bardzo dlugo , wiem ze tez robie bledy w pisowni , gramatyce , ale to znaczy ze tak bylo , przebywamy ciagle w tej kulturze holenderskiej i ich jezyku ,moje dzieci tez nie mysla zeby na stale wracac do Polski , a tez teskna za nia , choc sa tutaj urodzone , i wiadomo z ja matka , nie odjade od nich , oni sa moim calym zyciem i moj wnuczeta ,ale jest i czasami b. ciezko -ta choroba emigracyjna , nigdy sie nie zagoi., nie wiem jak panie , ale moze ja taka tepawa jestem / choc posiadam wyksztalcenie odpowiednie / , ale robie bledy i napewno nie raz bede robila , jestesmy tylko ludzi , mysle ze kazdy czlowiek robi nieraz jakis blad , po co sobie tak przygryzac.
Jesli chodzi o szczaw to nic nie wiem , ale kupujac mlode buraczki - sprzedawca na rynku zaczal mi lodigi-liscie na botwine odrywac , ja w ostatniej chwili powiedzialam , prosze nie odcinac od buraczka i tak zrobil , patrzyli niektorzy na mnie jak na ufo , a ja ucieszylam sie ze mam cale buraki i potem fajna zupke , oni tak jak ogorki kiszone , nie akceptuja , ach my Polki zawsze sobie poradzimy , pozdrawiam wszystkich , zycze przyjenego wypoczynku .
Andrzej nie ma nic innego do roboty, niż zaglądanie rodakom do portfeli i "szacowanie" ich obrotów.
Szanowni przedsiębiorcy-handlowcy, badanie rynku i analizę opłacalności macie już zrobione.
Gratis!
Chętnie poznamy miesięczny "utarg" osoby zajmującej się projektowaniem stron internetowych, jak również odpowiedź na pytanie, czy niedawna autoreklama swoich usług na łamach portalu Wiatrak przyniosła zamierzony skutek marketingowy ;)
eh dobrzy ludzie mam nadzieje ze chociaz ze swoimi dziecmi po holendersku nie gadacie pozdrowienia z tiel a w PL Z CHEŁMA HEHE
Polskie sery:
http://www.rp.pl/artykul/513003_Migracja...
zdecydowanie najbardziej brakowalo mi zupek chińskich amiono, ale na szczęście otwarto PS w moim miescie i problem się rozwiazał. Życze wlaścicielom sklepu powodzenia:) Aczkolwiek sama nie nastawialabym się wylacznie na polską klientele i np umiescilabym napisy przynajmniej w języku niderlandzkim, jeśli nie dodatlkowo i w angielskim. Zadbalabym o reklame np w prasie lokalnej, jakies akcje ulotkowe co jakis czas...
Przedstawiamy Państwu największą ofertę polskich produktów dostępną poprzez Internet. Asortyment ponad tysiąca pozycji sprawia , że każdy klient znajdzie produkt dla siebie, pyszne kiełbasy, soczyste szynki, nabiały, słodycze, oraz wiele innych polskich i śląskich produktów. Zaoszczędźcie czas i pieniądze kupując w naszym sklepie. Świat zakupów zmienia się już dziś, dołączcie do naszej grupy klientów, i zyskujcie rabaty z kolejnymi zakupami. Zapraszamy.
www.polnischeshop.de
Strona wyglada przyzwoicie, asortyment rowniez. Jako ze w tym roku Polski juz nie odwiedze byc moze skorzystam.
A dlaczego ta strona jest tylko niemieckojezyczna?
Skoro sa to polskie produkty to przydaloby sie aby byla tez po polsku.
Strona jest po polsku: kliknij na flagę.
Sklep rzeczywiście wygląda dobrze... przynajmniej na obrazku. Myślę, że wysyłkowa sprzedaż "ojczyźnianych" produktów ma przyszłość. Wielu rodaków mieszka zbyt daleko od przyzwoitego polskiego sklepu. Piszę przyzwoitego - bo tych sklepów powstaje jak grzybów po deszczu i tak samo szybko znikają oferując konserwę tyrolską, kaszę jęczmienną, Tyskie i wafelki.
Na wiatrakowej liście stoi prawie 50 sklepów http://www.wiatrak.nl/node/9880 na mapie googla http://g.co/maps/vdsjh ale na ile ta lista jest aktualna?
Apel: sprawdź na mapie http://g.co/maps/vdsjh w swoim regionie na ile informacje są aktualne. Gdy nie - daj znać - to pomorze nam wszystkim!
Ups:) Przepraszam autora strony:)
Dodaj nową odpowiedź