Jak polubić kwaszone ogórki gdy podniebienie przywykłe do frytek?
Osiedlając się w Holandii lub każdym innym kraju Zachodu zna tylko naszą własną, swojską Polskę.
Szedł przez życie ze swoją polską miarą opisującą otaczający go świat. Chcąc czy nie chcąc przymierza wszystko co w Holandii doświadcza do swoich polskich norm, miar i wag. Mierzy co jest dobre i co złe polskimi normami.
To jest mimowolny i nieunikniony błąd.
To tak samo jakby mierzyć calową rurkę centymetrem - nijak nie da się tego zmierzyć.
Zawsze będzie coś odstawało od logicznej jednostki naszej miary.
Wiele lat trzeba aby obok naszego centymetra dorobić się jeszcze calówki!
Najzwyklejsza psychologiczna (początkowa)reakcja prawie każdego człowieka gdy styka się z czymś nowym. Nie ma tu podziału na narodowości czy rasy. Każdy człowiek tak reaguje.
Przykładem takiego działania mogą być stereotypy, dzięki którym łatwiej jest nam pojąć i na swój malutki sposób uporządkować nową rzeczywistość. Dlatego na początku pełnią one nawet pozytywną funkcje. Problem zaczyna się gdy to trwa za długo.
U jednych trwa to krócej (łatwiej się przystosowywują) u innych dłużej, a u jeszcze innych nigdy się nie kończy.
Jedno jest pewne każdy takiego okresu przystosowawczego (czyli próby mierzenia "calowej rurki centymetrem") potrzebuje, a chodzi jedynie o to, zeby ten okres w którym człowiek dojdzie do wniosku, że "się nie da, bo zawsze będzie coś odstawało" przyszedł jak najszybciej.
Jak zwykle :) calówka używana w Holandii jest lepsza i nowocześniejsza od centymetra używanego w Polsce i oczywiście dlatego, bo jest używana w Holandii :)
Z mojego, polskiego punktu widzenia łatwiej zmierzyć cal centymetrem niż centymetr calówką....
a niektórym Holendrom życia zabraknie, żeby odkryć, że pewne rzeczy na świecie mają wymiar tylko w centymetrach.....
Nie ma w tym nic dziwnego.
Najzwyklejsza psychologiczna (początkowa)reakcja prawie każdego człowieka gdy styka się z czymś nowym. Nie ma tu podziału na narodowości czy rasy. Każdy człowiek tak reaguje.
Przykładem takiego działania mogą być stereotypy, dzięki którym łatwiej jest nam pojąć i na swój malutki sposób uporządkować nową rzeczywistość. Dlatego na początku pełnią one nawet pozytywną funkcje. Problem zaczyna się gdy to trwa za długo.
U jednych trwa to krócej (łatwiej się przystosowywują) u innych dłużej, a u jeszcze innych nigdy się nie kończy.
Jedno jest pewne każdy takiego okresu przystosowawczego (czyli próby mierzenia "calowej rurki centymetrem") potrzebuje, a chodzi jedynie o to, zeby ten okres w którym człowiek dojdzie do wniosku, że "się nie da, bo zawsze będzie coś odstawało" przyszedł jak najszybciej.
Jak zwykle :) calówka używana w Holandii jest lepsza i nowocześniejsza od centymetra używanego w Polsce i oczywiście dlatego, bo jest używana w Holandii :)
Z mojego, polskiego punktu widzenia łatwiej zmierzyć cal centymetrem niż centymetr calówką....
a niektórym Holendrom życia zabraknie, żeby odkryć, że pewne rzeczy na świecie mają wymiar tylko w centymetrach.....
Oj agata, strasznie mnie rozbawila Twoja wypowiedz :) Ale i strasznie sie spodobala :) :) Pozdrawiam.
Dodaj nową odpowiedź