Polonia

Adama Lizakowski jest emigracyjnym pisarzem i poetą z Chicago.

Jest chora od lat, lekarze rozkładają bezradnie ręce.
Co jej jest?
Dawno powinna umrzeć, ale wciąż żyje, dlaczego?
Bo nie ma takiego lekarza, co by ją uśmiercił.
Nie ma też takiego lekarza, co by ją uzdrowił.
Na co choruje Polonia?
Choroba bliżej nie znana medycynie, jej opisu w żadnym
słowniku medycznym nie znajdziesz.
Dopiero po trzech latach można chorobę zauważyć gołym okiem.
Na czym polega jej objaw?
Wszystko zaczyna się od smaku, spojrzenia, tęsknoty,
snów niespokojnych.
Chorzy na tę chorobę wołają:
ten chleb mi nie smakuje...
te truskawki tak nie pachną...
to nie te drzewa, obłoki, trawa, ludzie,
to nie moje dzieci, żona, rodzina...
to nie takie życie miało być...
jestem samotny, umieram z tęsknoty...
choroba emigracyjna to rodzaj choroby czaru,
zaklęcia zemsty rzucone przez rządzę poznania
i sny źle tłumaczone.

Adam Lizakowski

Adam Lizakowski

Etykietowanie: emigracja Pisarz poeta
31 komentarzy

Chetnie skorzystam z tego zaproszenia...jezeli przysla mi bilet do Chicago...:) i pozbede sie mojej choroby :)

wiersz niczego sobie..jednak to stereotyp!

Słuchajcie, czy Wy odczuwacie tego rodzaju tęsknoty?
Ja zawsze miałam się za osobę wrażliwą, a tu nijak takich tęsknot w sobie nie mogę odszukać.
Może coś we mnie nie zaskoczyło jak należy. A może mnie jeszcze co napadnie z nienacka.

Trudno jest dzisiaj mowic o tesknocie, autor tego wiersza przebywa poza granicami kraju 29 lat. Wyjechal z Polski, gdy na telefon czekalo sie 15 lat, na kartki mozna bylo kupic tylko pol kilo miesa na miesiac, na mieszkanie w blokach 20 lat. Dawniejsza tesknota dzisiejszej nie rowna. O tym zawsze trzeba pamietac. Niestety nie ma ani daty napisania wiersza, ani notki bio o autorze, dlatego dla wielu interpretacja czy analiza nie bedzie latwa. Nie zawsze jest to wymagane i nie zawsze jest to pomocne, ale czesniej pomoga niz szkodzi. Legendarna teskno wykreowana przez Wielkich Romantykow dziesiaj jest tylko w podrecznikach do jez. polskiego. Nie dawne wydarzenia z epoki komunizmu odczytuje sie dzisiaj jak rysy twarzy w krzwym zwierciadle. Stad tez byc moze wielu czytelnikow odczyta ten wiersz jako satyre podszyta ironia.

Wyjechalam w czasie komuny, ale zawsze mialam mozliwosc powrotu do kraju.To byl taki komfort psychiczny wiedzac ze wyjezdzajac na stale za granice,moge jednak w kazdej chwili wrocic do Polski.

Lizakowski to wlasnie typowy przyklad emigranta ''solidarnosciowego''. Jego kawalki sa zabarwione niewolnicza nuta.

''...Emigrant wiele rzeczy powinien:
chwytać się każdej pracy, chodzić prostymi drogami
z góry za wszystko dziękować, nawet jeśli nic nie otrzymał
wierzyć, że są miasta i kraje szczęśliwe
w których rozumieją rozpacz i samotność...''

Ach, ja i tak wierze malemu ksieciowi...ze idac prosto przed siebie, nie mozna zajsc daleko...

dobra logika, jeszcze nie slyszalem takich argumentow "emigrant solidarnosciowy i "kawalki zabarwione niewolnicza nuta". To cos nowego. Krytycy literacy czegos takiego jeszcze nie wymysli, glupie ale dobre...

I jeszce na dodatek "Maly Ksiaze", idac prosto przed siebie, nie mozna zajsc daleko.." O co w tym wszystkim chodzi i czy mozna isc krzywo, tak, skoro idzie sie prosto...??? ale czy jest to proste myslenie Kariny, moze tez prostej dziewczyny...

I tu jest wlasnie sedno sprawy,
(o czym pisze chicago)
wyjazd z przymusu (czasy komuny),
ktory pociaga za soba oczywiscie wiele niedogodnosci,
- ktos jest tam gdzie musi,
z dala od rodziny i wszystkiego co bylo bliskie, stan wew rozdarcia i tesknoty
i wyjazd z potrzeby serca, ktory nie jest obarczony trauma rozdarcia, zawieszenia, czy nawet z koniecznosci trudnej sytuacji materialnej ale zawsze z biletem w dwie strony, mozliwoscia powrotu do kraju..

chicago - nie isc prosto wcale nie musi oznaczac isc ''krzywo'' i zbaczac z zalozonego celu. Drogi zycia sa krete, no chyba ze decydujesz sie przejsc zycie na skroty...jako emigrant, niewolnik, chwytajacy sie byle czego, byle kogo ''z gory dziekujac za wszystko'' rece ktora bije tylko dlatego ze jednoczesnie karmi.

karina,
wrocmy do wiersza, i tego co jest tam napisane.Generalizujesz plus jakies ogolnie tematu i pozwalasz sobie na wiele nadinterpretacji. Mowa jest wierszu o chorobie smaku, pamieci oraz ciaglym ogladaniem sie za siebie, do przeszlosci, do dziecinstwa, lub tego co pozostalo w starej ojczyznie.
Czytaj dokladnie i analizuj.

a ja wylapalam ze autor mial swoj debiut 3o lat temu, czyli cos kolo stanu wojennego musial wyladowac na emigracji, byc moze mial wtedy kolo 30 byl dojzalym facetem, ktorego zawirowania polirtyczne zmusily do wyjazdu z ojczyzny. Stad tez ta tesknota. O nostalgie emigracyjna zdecydowanie duzo latwiej jak zostaje sie emigrantem z woli jasnie panujacego systemu.
Mysle, ze wyjezdzajacy wbrew sobie duzo trudniej akceptuja nowy kraj i nowa inna rzeczywistosc.
Uwazam ze emigracja tego poety, zdecydowanie odbiega od tej dzisiejszej. Obecnie Polacy sa nadal emigrantami systemowymi, ale w obecnych czasach przesladuje ich chroniczny brak pieniedzy i perspektyw rozwoju jakie funduje im obecny system, a to nie jest to samo. - choc i z tą teza podjelabym polemike. hmmm.... bo jednak im dluzej analizuje tym mam wiecej watpliwosci.
Dlatego wniosek jest taki, iz nadal emigrujemy z winy systemu - czyli politycznie hmmm choc zmienil sie system i nie czujemy sie ubezwlasnowolnieni we wlasnym kraju, to nadal uwazamy ze to jeszcze jest nie to do czego dazylismy. Wkuzra nas nasza szara zeczywoistosc i niekiedy czujemy sie zmuszeni wyjechac wbrew sobie.
Powod naszych pzrekonan hmm moze nasze mazenia sie zbytnio odrealnily, a moze nasze oczekiwania urosly do niebotycznych rozmiarow, hmm kto wie.
W kazdym razie gdzies tam na wschodzie lub w malych miescinach czujemy sie zmuszeniu przez ststem i uklady do emigracji, a to zas rodzi cierpienie i udreke i lkanie do poduszki.

Ps. Karina sorki za Groningen, bo to nie mialo byc nic osobistego.

chicago - generalizowania nauczylam sie od Andrzeja, powoli zaczyna do mnie docierac iz wyjatki w naszym swiecie sie nie licza...

Nie uraz sie, szkoda mi czasu na doglebna analize wiersza ktory mnie nie porusza. Tesknota za przeszloscia nie jest choroba jedynie emigrantow a z pewnoscia nie wszystkich. Powody z ktorych ja sama i ''moje'' pokolenie 30-latkow decyduje sie na emigracje jest tak rozne od tych w latach 80-tych wiec i tesknota inna.

Ja, emigrant 32 letni nie mysle ''ten chleb mi nie smakuje…''. Ja mysle - o ten chleb smakuje inaczej...ale rowniez dobrze.

MK - haha, nie jestem obrazliwa. Natomiast twoje zdanie o skapstwie ''grunningers'' to wlasnie taki stereotyp...

Karina to prawda z tym groningen i polnoca kraju polecialam stereotypowo. Jednak takie zdanie maja o polnocnych mieszkancach teggo kraju limburgczycy i brabantczycy, ale to juz dluzszy temat do dyskusji.
W kazdym razie, beznadziejnie plytkie wydalo mi sie zdanie tych X i Y Holendrow dlatego tez lekko z humorem podeszlam do sprawy, a niestety forum ma to do siebie ze czytasz tylko slowa, a tak naprawde nie wiesz co autor mial na mysli. Ja mam czesto sarkastyczne podejscie i lekko oszczypliwe do roznych rzeczy, ale nigdy nie kieruje swych uczczypliwych slow osobowo.
Czuwaj :-)
Ps. a jezeli chodzi o nieszczesny wiersz to tez jakos mnie nie poruszyl, czy tesknie, hmmm pewnego dnia obudzilam sie rano i poczulam ze wlasnie na nowo sie narodzilam, i poczulam ze calkiem calkiem fajnie jest mieszkac sobie w tym malym kraiku.

MK - racja

Wydaje mi sie, iz ciekawsze od tego wiersza jest zastanowic sie jak ''utkany'' zostal obraz emigranta na przestrzeni lat poczynajac od, ze tak go nazwe ''niepodleglosciowego'', poprzez ''solidarnosciowego'' to tego ''dzisiejszego''.

obraz zawsze sie zmienia, ale idea obrazu nie. Na Solidarnosci skonczyla sie emigracja, teraz sa albo najemnicy do pracy, albo najmici. Nie mozemy sie zastanawiac w "prozni", aby sie zastanowic musimy miec sie nad czym zastanawiac. Dobrze byloby mniec ze trzy wiersze napisane przez osoby, ktore emigrowaly z kraju przed stanem wojennym, kilka lat po nim, i tych co wyjechali za praca 1-3 lata temu. Wtedy mozna wiecej na ten temat powiedziec i sie zastanowic. Sam wizerynek to tylko gdybanie nic wiecej. Licza sie tylko przyklady i konkrety w poezji przede wszystkim. Nie tylko co mial na mysli, ale jak to poeta napisal.

cyt. "obraz zawsze sie zmienia, ale idea obrazu nie".
Jaka idea?

cyt. "Na Solidarnosci skonczyla sie emigracja, teraz sa albo najemnicy do pracy, albo najmici"
Z Wikipedii
"Emigracja − dobrowolne lub przymusowe opuszczenie kraju. Jej przyczyny mogą być polityczne, ekonomiczne, religijne lub naukowe". Ja od siebie dodałąbym jeszcze, że prywatne.
Rozumie, że chciałeś powiedzieć, że przyczyny się zmieniły?
Emigracja to opuszczenie kraju. To, że ktoś opuszcza kraj bo ma takie "widzimisie" nie powoduje, że przestaje być emigrantem.
Emigracja nie ma żadnego wydżwięku, ani pozytywnego ani negatywnego. To po prostu stan faktyczny opuszczenia kraju i nic więcej - nawet jeśli poeta chciałby czegoś więcej.

A swoją drogą faktycznie ciekawy byłby obraz emigranta na przestrzeni ostatnich powiedzmy 50 lat.
W różnych okresach ludzie opuszczali inną Polskę i z innych powodów.
Mysle, że taki obraz na przestrzeni dziejów mógłby być interesujący.

definicja emigranci w wikipiedi zaciemnia sprawe na emigracje, dzisiaj to cliche albo archaism. Jaka emigracja, gdzie kazdy moze ile chce ile razy moze powroci do ojczyzny. Znajomi z Londynu i Paryza studia w Opolu zaocznie i dwa razy w miesiacu leca do Opola na wyklady. Skoncza studia w Polsce i wracaja. W Anglii tylko dorabiaja do studiow i poznaja jezyk, to ich cel, a nie emigracja. Gdzie, za czym po co??? Opuszczenie kraju dzisiaj to tylko chec zobaczenia czegos nowego i dorobienie sobie na mieszkanie lub samochod, ale nie ukladanie planow do konca zycia. Tak mysli wiekszosc mlodych dzisiaj.Kiedys byly bilety tylko w jedna strone.

Cieszmy sie wiec, ze emigracja ''nowej'' generacji oddala jak opisuje to Lizakowski ''uczucia zawieszenia na krzyzu w prozni'' i bycia ''malym, smiesznym emigrantem, nikim''.

Obraz emigranta ulega zmianie i moim zdaniem powinno miec coraz bardziej pozytywny wydzwiek. Emigrant nowej generacji tworzy obraz czlowieka, ktory wie czego chce, ''uczy sie swiata''. Nalezy do wielu srodowisk, probuje pokazac swiatu, ze ''nadaje'' sie ,do zycia w swiecie, nie tylko w Polsce.
Bycie ''swiadomym emigrantem'' to moim zdaniem nie powod do wstydu, smutku czy nostalgii, ale powod do dumy ze stajemy sie pelnoprawnymi obywatelami Europy i Swiata. Tego przeciez chcielismy i o to walczylismy?

Dokladnie tak Karina!

w dzisiejszym swiecie czy moze bardziej doslownie Europie slowo emigrant jest anachronizmem

karina zmienila zdanie, tak ja Polska, bilety w dwie strony, tylko pozostaje male pytanie, czy wszyscy w kraju moga wyzyc i chca zdobyc dobry zawod i wyksztalcenie? Bo dzisiaj wyksztalcenie to zawod i kasa, mniejsza lu wieksza, ale kasa.
Kiedys zarabialo sie w PRL miesiecznie tyle ile kosztowala para jeansow. Dzisiaj troche wiecej, a swiat nalezy do odwaznych. Pana Lizakowskiego wiersz nie mowi o odwadze, ale o smaku, ktory mamy w sobie od dziecinstwa. Pisze tez o Polonii, ktora nie jest emigracja w calosci, ale jej bogarcza czescia itd. NIkt na to nie zwrocil uwagi, ale kazdy mam cos do powiedzenia nie na temat zreszta.

Karina nic dodać nic ująć.
Po prostu cieszmy się, że nie musimy przeżywać takich rozterek, że nie musimy czuć, ze coś nam odebrano a wszystko dookoła jest obce.
Nam nic nie odebrano - nam dodano: nową kulturę i nowych ludzi do poznania, nowy język do nauczenia i wszystko to nie musi odbywać się kosztem poprzedniego życia. Możemy jak tylko chcemy często wracać do Polski (mnie odległość "Holandia - Polska" zajmuje mniej czasu niż "lotnisko - dom" w obrębie jednego miasta), możemy mieć polską tv, za groszę rozmawiać z mamusią, a zupełnie za darmo przez internet z przyjaciółmi itp.
Kolejna życiowa przygoda.

2Polonia

Jest chora od lat, lekarze rozkładają bezradnie ręce.
Co jej jest?
Dawno powinna umrzeć, ale wciąż żyje, dlaczego?
Bo nie ma takiego lekarza, co by ją uśmiercił.
Nie ma też takiego lekarza, co by ją uzdrowił.
Na co choruje Polonia

o czym sa slowa tego wiersza???

Wiatrak

To co piszesz Darina jest prawdą ale ten twój młodzieńczy optymizm nie koniecznie udziela się każdemu. Zauważcie, że na tych stronach najchętniej i najczęściej wypowiada się jedynie kilka osób, młodych osób, mieszkających krótko za granicą i które należą do elit polskich na obczyźnie. Myślę, że większość czytelników która tutaj nigdy się nie wyrywa do dyskusji może też myśli, że "ten chleb mi nie smakuje…
te truskawki tak nie pachną…
to nie te drzewa, obłoki, trawa, ludzie,
to nie moje dzieci, żona, rodzina…
to nie takie życie miało być…"
Poza tym, moim zdaniem dużą różnicę między Polakami w Europie a w USA robi ten bezmiar oceanu pomiędzy nami. Tutaj mamy Polskę w zasięgu ręki, co już psychologicznie ma inne znaczenie, niż Polska widziana z Chicago; dla wielu nieosiągalna wówczas i nadal za daleko dzisiaj.
Myślę, że jest wielka różnica gdy jedziemy mieszkać do innego miasta w Europie lub gdy "odlatujemy" na inny kontynent skąd bilecik do mamusi kosztuje rok(lata?) wyrzeczeń. Wielu nigdy już ojczyzny nie zobaczyło.
Ci co jeżdżą ("zjeżdżają") niemal co weekend do rodzinnego domu nie mogą znaleźć wspólnego języka z "tamtą" emigracją z Chicago bo nie znają ich doświadczeń.
Mam nadzieje, że odezwie się ktoś z Holandii który ten wiersz "czuje" tak jak pan Adam Lizakowski z Chicago.

Wiesz Andrzeju, troszke czuje ten poem
i jego przeslanie wciaz zywe
ale jestem popaprany
i ucinam korzen przywiazania,
moja ojczyzna jest Planeta Ziemia
a moze i Wszechswiat a domem cialo,
w ktorym przebywam

chicago- to jest o potrzasku
iluzorycznej chorobie,
niechci bycia gdzie sie jest
wciaz trwajacej..
niezadowolenie i pejzaz malowany na przepieknym plutnie

Andrzej, Milosz mowil o tworczosci Lizakowskiego, iz bedzie „brutalnym glosem bolow licznej diaspory emigrantow po roku 1980”. Tym wlasnie jest. Wydaje mi sie ze tylko tak grupa emigrantow naprawde moze poczuc to, co on sam. Prawdopodobnie ty rozumiesz i czujesz go bardziej niz wiekszosc mojego pokolenia.

Mysle.ze z emigracja jest tak - na poczatku rzeczywiscie ten chleb jest niesmaczny, mieso smakuje beznadziejnie ...jedziesz do kraju i tam trawa wydaje sie bardziej zielona, ludzie dobrze ci znani, swojscy. Potem zaczynasz zyc innym zyciem. No coz chleb gdy sie poszuka mozna kupic rownie smaczny, do smaku miesa sie przyzwyczajasz. Wtedy jedziesz do kraju, w odwiedziny i jakos to cie mierzi, tamto nie do konca pasuje. Juz nie czujesz sie u siebie. A czy na emigracji czujesz sie juz u siebie ? No wlasnie - troche tu a troche tam. Chyba,ze jestes z natury obywatelem swiata - nie tylko na papierze. Ilu jest takich ? Pewnie sporo i bedzie coraz wiecej bo zyjemy szybko, coraz szybciej i juz nie przywiazujemy sie do miejsc tak silnie. Ale przyznam szczerze ...nadal wszytsko co polskie budzi we mnie sentyment, czasem rozczula. I to sie chyba nie zmieni.

sprawa z emigracja jest zlozona, sklada sie z wielu warstw i kazdy z nas nalezy do innego. Zrouzmiec te warstwy to znaczy poznac emigracje i Polonie. Inaczej na to patrza ci co sa poza krajem 6 miesiecy. 4 lata, 20 lat, 40 lat i jeszcze wiecej. A w Chicago sa i tacy co nigdy w Polsce, albo jej nie pamietaja albo nie byli i tez za nia tesknia. Poczawszy od koloru oblokow poprzez smak truskawego. Choroba-czar, magia i zauroczenie, czym czego nie dostrzega sie na codzien.
Ten wiersz jest o tym.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Chcesz kupić dom w Holandii?
serwis reklamowy usługi