
Holender ma życie zaplanowane. Nic go nie może, albo nie powinno, zaskoczyć. Wszystko zostało uregulowane: rzeki, kanały, poldery, hipoteki, ubezpieczenia, przepisy. Na wszystko jest czas, na wszystko jest pora, według dawno ustalonych reguł. W środę mielony, w sobotę do IKEA, w niedzielę na kawę do teściowej, w lipcu do Dordonii. Jutrzejszy dzień jest znany, i za tydzień, i za rok. Ojciec był urzędnikiem teraz ja jestem urzędnikiem, ojciec jest dentystą i ja będę dentystą, ojciec był kaznodzieją i ja będę kaznodzieją. To nazywa się ładnie z francuska burżuazja a po naszemu mieszczaństwo. Jadąc na ferie zimowe ubezpiecza się na wypadek braku śniegu. Ubezpiecza się od wszystkiego nieprzewidzianego. Od urodzenia już płaci składkę na swój pogrzeb. Nie ma miejsca na spontaniczność, wygłup, prowizoryczne działanie. Nieprzewidziane jest do maksimum eliminowane. Nieprzewidziane wybija Holendra z tropu. Czuje się zagubiony.
Dla kontrastu my Polacy i inni Wschodni Słowianie jesteśmy znacznie mniej zorganizowani, znacznie bardziej chaotyczni, improwizujący na każdym kroku, spontaniczni. Życie jet nieznaną przygodą, pełną tajemnic i niespodzianek. Chaos i anarchia. Brak planu, reguł i norm. Żyje się tylko raz! Tu i teraz! Przyszłość nie przynosi nic dobrego więc najpijmy sie teraz! Szczególnie mężczyznom dodaje taki stan adrenaliny i satysfakcji z życia.
Jeden milion Holendrów bierze codziennie środki antydepresyjne a 1,6 miliona Holendrów jest alkoholikami. Tak dobrze uregulowane życie pozbawia sensu życia. Brak nieznanego, niespodziewanego. Brak spontaniczności. To stwarza psychiczne problemy u mężczyzn którzy potrzebują akcji, przygody. Pozostaje monotonia, bezsenność i depresja.
Z najnowsza nawigacja TOMTOM nigdy nie pomylisz drogi!Poleca-Sven Kramer.
Ciekawe jak dzisiaj navigacja poprowadzi Justyne-oby lepiej jak svena.A tak na powaznie z tym planowaniem Holendrow.Mój szef powiedział mi w listopadzie co bede robił 20 marca.Rozpisał mi na czynniki pierwsze moj…grafik pracy po przyjezdzie do Holandii.A w Polsce to przewaznie(nie zawsze)żyje sie chwilą,jakos to bedzie.Na przykładzie mojego szefa moge powiedziec ze nic go nie zaskoczy chyba ze siła wyzsza jak np.pogoda lub …nieplanowana nieobecnosc polskiego pracownika.Pozdrawiam i zycze miłego weekendu.
Polacy chcieliby się bardziej widzieć jako spontaniczni i tak pięknie niezorganizowani.
Ale ten brak zorganizowania nie jest ani piękny ani dobry ani nie służy nikomu ani niczemu.
Holendrzy są rzeczywiście dużo bardziej zorganizowani i to mi się baaaardzo podoba. Bardzo sobie cenię swój czas i cieszy mnie, że nigdy nie muszę stać w wielkich kolejkach (szczególnie u lekarza).
Choć prawdę mówiąc trudno mi jest to do końca porównywac, bo w Polsce mieszkałam w wielkim mieście gdzie zawsze, wszędzie i o każdej porze był ścisk i tłok, a teraz mieszkam w niewielkim mieście gdzie nikt się nie spieszy i nigdy nie ma nigdzie tłoku.
ha ha ha faktycznie od tego spokoju mozna depresji dostać. Ja poprosze taką depresje od spokoju jaką można dostać w Holandii niż taką od szaleństwa jak w Polsce.
Co do Kramera to faktycznie był niefajny wypadek. Ja nie zauwazyłam żeby Holendrzy jakoś szczególnie dziwnie zareagował.
Jestem bardzie niż przekonana, że Polacy tłukli by i przeżywali taką sytuacje dużo gorzej i z dużo większymi emocjami.
Odrazu w Polsce pracę straciłby trener a 38 mln ludzi słyszałoby od rano do wieczora na każdym kanale jedno i to samo. Temat byłby tylko jeden.
Podczas gdy pan komentator w telewizji holenderskiej zreasumował tę nieszczęsną transmisje - życie toczy się dalej. I trener pracy nie stracił.
Uważam, że Holendrzy zachowali się w tej sytuacji w klasą.
To nie byla wina Svena, tylko jego trenera.
Darina wlasnie to jest ta holenderska trzezwosc.Trudno, stalo sie i idziemy dalej.Sven Kramer wspolpracuje juz od wielu lat ze swoim trenerem i uwaza( jak wypowiadal sie w gazecie) ze jak kazdy czlowiek i tez on moze popelnic blad.Masz racje, to jest klasa.
I to mi się spodobało. Oglądałam z mężem transmisje i wysunełam przypuszczenie (zgodnie z moim polskim doświadczeniem) że trener pewnie straci pracę po takim strasznym błędzie. Na co mój spokojny małzonek oświadczył - no coś ty, przecież to przykry błąd, ale błąd. Każdy błędy popełnia. A Sven tyle osiągnął ze swoim trenerem , że mowy nie ma o jakiś zwolnieniach. A potem Sven sam to potwierdził.
Potem pokazał mi mój mąż pare dowcipów w internecie na temat tej sprawy. Okazało się, że Holendrzy potrafią się ztym bez najmniejszych problemów pogodzić a nawet śmiać z tego.
Mnie też się to bardzo spodobało. Świadczy to o klasie społeczeństwa.
Fajny tekst i duzo w nim prawdy
Co do wpadki Svena a raczej trenera to zgadzam sie z Darina - w Polsce zapanowalaby zaloba narodowa - mnie samej chcialo sie plakac podczas transmisji a moj maz na to:…”no coz stalo sie - ludzie moga sie mylic”
I nastepnego dnia Sven dziarsko ruszyl na kolejny trening …Polak pewnie juz by sie do konca Olimpiady nie podzwignal z zalu, rozpaczy i zlosci. Ale …ja to chyba rozumiem bo we mnie jest 100 % polskiej krwi ![]()
Coś w tym jest. Mój kuzyn wie już co będzie robic do sierpnia.
Ale on jest na emeryturze więc sobie planuje.
Planowanie fajna rzecz, ale też fajnie w piątek w południe zadecydować, że jedziemy na weekend do Karpacza. Żona zaskoczona ale szczęśliwa, że coś się dzieje. Witaj przygodo.
Co do kramera to zgadzam sie z wszystkimi.Zobaczcie jaki szum w Polsce jest Bo KOWALCZYK NIE ZDOBYŁA JESZCZE ZŁOTEGO MEDALU.Ona juz pomału psychicznie siądzie przez tych polskich pseudo dziennikarzy.Tylko lamentuja i coągle pieprza tylko o tym złotym medalu.Uwazam ze justyna i tak zrobiła bardzo duzo na olimpiadzie.Poprostu trzeba dac jej spokój a nie podsycac atmosfere w jej grupie.Polacy uczcie sie od holendrow zdrowego podejscia w tej kwesti.
jaro64
A ty już się czujesz Holendrem? ![]()
a czemu pytasz?Zawsze bede polakiem ,nie czuje sie holendrem i nigdy nim nie bede.Jesli w ciagu 5 lat(60mcy)przebywałem tam ponad 4(50mcy)to utozsamiam juz sie z moimi przyjaciolmi z nl ,ktorych mam tam bardzo duzo.Wiesz jak widze w pl taki marazm,podejscie ludzi do wszystkiego to dziwisz mi sie ze taka jest moja opinia o Holandi,holendrach.Nie twierdze ze wszystko w Polsce jest be,be, ale do Holandi nam ….troszeczke…brakuje.Pozdrawiam
No bo napisałeś, “Polacy uczcie się”
Ja bym napisał: Polacy uczmy się
Ale tak się tylko czepiam. ![]()
Zaplanowane zycie to super sprawa.Organizacja to spokoj efektywniejsza praca mniej nerwowosci .Uczmy sie od Holendrow bo to dobre jest…..
ok.ŻLE to ująłem.Mysle ze to zaleta umieć przyznać sie do błędu.Pozdrawiam
Andrzej Łapicki w dzisiejszej Rzepie.
Niewiele zwojowaliśmy podczas „meczu ostatniej szansy” – „Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało”. W trzeciej minucie jest 3:0 dla Słowacji: „Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało”.
Stało się – przegrywamy, ponosimy klęskę, ale zadziorny chór zagłusza wszystko swoim optymizmem – „Nic się nie stało…”. Pozwólcie państwo, że przytoczę z pamięci radiową relację z Vancouver, którą usłyszałem 20 lutego, wracając z premiery „Dozorcy” w Teatrze Narodowym: „Wokół nas leży śnieg, unosi się zapach wiosny, zapach zwycięstwa, zapach Adama. Piękniejszy zapach ma tylko Ammann”. Simmon zdobył złoto, Małysz zdobył srebro – dodaję dla porządku.
Nie godzę się na to. Trzeba wygrywać, nie cieszyć się z brązu. Wart jest tylko zwycięzca. Uczmy tego dzieci. Nie ma żadnego pudła, pierwszej dziesiątki – bzdura – jest tylko zwycięzca. Nie można się całe życie pocieszać jak w przedszkolu, na szczycie jest tylko jeden. Czy w piłce, czy w biegu na 100 m przez płotki, czy na scenie. Nie ma pojęcia siódmego tenora – jest tylko pierwszy tenor. Nie ma drugiej tancerki – jest primabalerina. Ktoś wynalazł szczepionkę na grypę – to jeden – tylko jeden. Na szczycie jest miejsce tylko dla jednego. Na Mount Everest wszedł jeden – Hillary. A reszta? Kto zna ich nazwiska? To pocieszanie jest jak poprzestawanie na małym. A w tym przypadku potrzebna jest ambicja i pycha, żeby zajść jak najdalej. Tu trzeba wygrać, a nie zapewniać, że „nic nie szkodzi”. Szkodzi. Słowacja już prowadzi 4:0 – nic się nie stało?! Kostium pływaka był nieaerodynamiczny? Koleżanki biegaczki chorują na astmę i mają rozszerzone pęcherzyki płucne? A co mnie to obchodzi!
Nie ma honorowych porażek, nie ma „o włos przegranych” – rację mają tylko zwycięzcy. Nie wystarcza 17. miejsce, nie wystarcza tłumaczenie, że ze Słowacją przegrała nawet Anglia. Mamy dość klęsk – chcemy wygrywać. Kto zawiódł – dostaje gwizdy. Kto pokonał siebie – osiągnięcia przekuwa na pieniądze (i to duże), bo dostaje nie tylko orzełka na śniegu „od sponsora polskiej reprezentacji 2010”.
A propos reprezentacji – niedawno media ogłosiły, że część obiektów na Euro 2012 nie powstanie, a te które powstaną, będą odnowionymi starymi obiektami. Nie warto już nawet pytać, co powstanie i w jakim tempie oraz co oznacza słowo „nowy”.
Nic dziwnego, że takie zbiorowisko – zwolenników piwa i „Polak potrafi” – jak spotka prawdziwą przeszkodę, pęka. To tacy ludzie decydują, że ceną za zdobycie kiosku z papierosami jest hekatomba. 250 tysięcy zabitych – stolica spalona – „nic się nie stało…”. Nie, na to nie ma zgody. Rację ma tylko ten, co wygrywa.
To komentował marcin zimoch z PR.Najlepszy Polski komentator!!!!!!!
ZLOTO DLA JUSTYNY !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!TYLKO PIERWSZE MIEJSCE SIE LICZY SUPER
Zloto dla Holenderki- SNOWBOARD.Sukces dla kraju bez gor i sniegu:-)
Brązowy medal dla polek w druzynowym biegu w łyżwiarstwie szybkim!!!Sukces dla kraju który nie posiada ani jednego sztucznego toru!!!!pozdrawiam
hehe,to byla dobra riposta jaro64!pozdrawiam i polecam komentarze Tomka Zimocha na You Tube do zdobyczy medalowych Malysza i Kowalczyk,tak ku pokrzepieniu serc w ta ponura i deszczowo-depresyjna niedziele!
Pavson-moja riposta?hm…raczej odpowiedz i to niestety jest szczera prawda.Że zdobylismy te 6 msdali to chyba cud.Mamy dwie gwiazdy-reszta no coments.Te medale zamazały cały obraz naszej bazy w sportach zimowych.Pozdrawiam.PS. a T.Zimoch to extraklasa.TV powinna zrobic …transfer i kupic go za kazde pieniadze!!!
Niestety. Jako jedyny narod na swiecie swietujemy i rozpamietujemy kleski, porazki, przegrane bitwy, przegrane powstania, przegrane mistrzostwa swiata itp itd. W 1974 w Niemczech i w 1982 roku w Hiszpanii nie bylismy zwyciezcami. Podczas obydwu imprez mielismy przeogromna szanse zdobycia mistrzostwa swiata. W obydwu polfinalach - w 1974 przeciw Niemcom a w 1982 przeciw Wlochom - zlekcewazylismy przeciwnikow i obudzilismy sie z reka w nocniku. Kleske potrafilismy obrocic w sukces - TRZECIA DRUZYNA SWIATA!!!! A kogo to obchodzi? Nie zdobylismy zlota…
jaro64 - nie tylko do sportow zimowych nie ma bazy. Bazy nie ma do uprawiania zadnego sportu. Nikt mi nie wmowi ze w Polsce nie ma tylu pilkarskich talentow co w malutenkiej Holandii. W kazdej dobrej lidze europejskiej graja absolwenci holenderskich szkolek pilkarskich. A nasze grajki? Jak juz jakis zagraniczny klub ich przez pomylke kupi, to z reguly grzeja lawe (z malymi wyjatkami jak Blaszczykowski czy Boruc). Bez inwestycji w sport, w szkolenie mlodzierzy, zawsze bedziemy sie cieszyc z honorowej porazki, z przegranej o wlos, czy z trzeciego miejsca na podium….
Ja w kwestii formalnej.
“my Polacy i inni Wschodni Słowianie”
My Polacy jesteśmy, niestety lub “stety”, zaliczani do Słowian Zachodnich. Ja nie czepiałbym się, gdyby było napisane wschodni Słowianie, ale w tym przypadku (tzn. w artykule) chodzi o konkretną kategorię Słowian, a nie o Słowian-mieszkańców wschodniej części Europy. Osobiście mnie takie nieporozumienie nie boli, ale wymądrzam się w tym poście dlatego, że - jak mi się wydaje - Pan Andrzej lubi w tym blogu spychać czasami Polaków daleko na (dziki) Wschód.
http://pl.wikipedia.org/wiki/S%C5%82owianie_zachodni
PS
Gdy spotkacie Czecha, nie mówcie mu, że jest Słowianinem Zachodnim, bo się obrazi. Trzeba mówić, że Czesi to Germanie
Wtedy może nawet postawi piwo.
Zgadza się, że zaliczam Polaków do Słowian Wschodnich (nawet tych dzikich). A na pewno nie mamy nic wspólnego z Czechami. Mapka w wiki dzieli Słowian na grupy językowe ale nie kulturowe.
Polska to Europa Środkowa, czy tak trudno to zrozumieć?
Europa kończy się na Uralu i tam jest wschód Europy.
Panie Andrzeju, skoro upiera się Pan przy Słowianach Wschodnich, to proszę o poparcie tej tezy jakimś źródłem naukowym.
A wracając do głównego tematu, rzeczywiście umiejętność planowania Holendrów jest godna naśladowania. Jednak są momenty,jak chociażby piątkowy wypad wieczorny, kiedy ta fantazja i spontaniczność też się przydają. Reasumując, grunt to znaleźć złoty środek.
broerkonijn zgadza sie,ja tylko podałem przykład łyżwiarstwa szybkiego.
Polacy Słowianami Wschodnimi? Interesujące.
Ja też poproszę o jakieś w miarę naukowe potwierdzenie kulturowego podziału ludów.
ja powiem tak, pewne zachowania konserwatywne, czy zamilowanie do stabilizacji i przewidywalnosci, i plkanowania i wszystkiego co znane dobrze, to typowe dla tzw. zachodniej cywilizacji, ktora od lat wielu prowadzi dostatnie i stateczne zycie.
Sklonnosc do rewolucji i spontanicznych ruchow cechuje spoleczenstwa dorobkiewiczow. Sadze ze za parenascie lat pokolenie naszych dzieci tez sie tak rozleniwi i nie bedzie skore do gwaltownych zmian i wprowadzania nowych trendow, bo wg. utartych wzorcow nie zmieniamy latwo tego co nam pasuje.
Ilu naukowców, tyle opinii. A szczególnie gdy chodzi o sprawy narodowe. Moim zdaniem LWIA CZĘŚĆ (z naciskiem na lwia!) polskiego narodu ma swoje korzenie nad rzeką Prypeć. Ten olbrzymi obszar leżący (dzisiaj!) częściowo w Polsce, ale w większości na Białorusi i Ukrainie zwany był Polesiem lub Poleskimi Błotami (Kto widział film Konopielka ten bardziej rozumie o co mi chodzi). Obszar leżący z grubsza między Warszawą, Białowieżą, Pińskiem, Homelem, Kijowem, Lwowem i Lublinem. Dzisiaj sztucznie potworzone granice poprzecinały regiony ze sobą bliskie etnicznie i kulturowo i zmusiły miliony ich mieszkańców do przeniesienia się o nieraz tysiąc kilometrów na zachód. Dlatego uważam, że Polacy należą do tej samej grupy Słowian co Rusini i Ukraińcy, czyli do Wschodnich Słowian. Wojna i polityka dość znacznie wyeliminowała religię prawosławną (i cyrylicę) z dzisiejszego państwa Polskiego przez co pozornie zbliżyliśmy się do Zachodu. Faktem jest, że język polski zbliżony jest bardziej do języków Słowian Zachodnich (czyli Czechów i Słowaków) ale kulturowo znacznie bliżsi są nam Ukraińcy.
To nie dotyczy rdzennych Ślązaków, Kaszubów, ludów Karpackich, a także pewnych pozostałości porozbiorowych.
Etnografia i Etnologia to moja pasja którą zajmuję się od lat. Swoje opinie popieram tylko swoimi doświadczeniami i obserwacjami choć jak każdy człowiek mogę się mylić.
>>>Andrzej
Przeczytałem uważnie Pana post i postarałem się odtworzyć Pana pogląd.
Pana pogląd jest taki: w czasach II RP na Polesiu mieszkało mnóstwo Polaków. PO II WŚ nastąpiła zmiana granic - Polesie zostało przecięte granicą, nastąpiła zmiana granic. Wówczas ogromna ilość poleskiej ludności - jako że nie mieszkali już w Polsce - przeniosła się do “nowej Polski” (do PRL), zajmując miejsce Niemców, których uprzednio wygnano z Heimatu. Czyli teraz te ogromne połacie Polski (zachodnie “ziemie odzyskane”) zamieszkiwane są przez ludzi, których rodzice i przodkowie od wielu setek lat mieszkali daleko na wschodzie II RP, czyli prawie na Ukrainie, Białorusi i Rosji. Czyli siłą rzeczy większą część naszego kraju zajmują ludzie wywodzący się ze Wschodu, czyli Polacy to Słowianie Wschodni. Ci przybysze ze Wschodu byli od wieków prawosławni i używali cyrylicy, ale wojna to zmieniła - i teraz są katolikami posługującymi się alfabetem łacińskim.
“Wojna i polityka dość znacznie wyeliminowała religię prawosławną (i cyrylicę) z dzisiejszego państwa Polskiego” - moja kontynuacja Pańskiego wywodu: wystarczy spojrzeć na statystyki: przed II WŚ bardzo dużo osób mieszkających w II RP było wyznania prawosławnego i posługiwało się cyrylicą. Wojna i polityka zmusiły ich do porzucenia tego. Ci ludzie przyjęli bardziej zachodnie opakowanie (zachodni alfabet i religia - co zbliżyło ich do Zachodu), ale w środku (mentalnościowo, kulturowo) to są ludzie ze Wschodu.
Panie Andrzeju, czy taki jest właśnie Pana pogląd? Czy tak Pan uzasadnia twierdzenie, że Polacy to kulturowo, metalnościowo Słowianie Wschodni, choć językowo Słowianie Zachodni? Innymi słowy - czy tak pan uzasadnia to rozdarcie lingwistyczno-kulturowe narodu polskiego? Jestem bardzo ciekaw Pana opinii.
Przemyslałam sprawę. Muszę się zgodzić, że kulturowo (czyli umownie) Polacy to Słowianie Wschodni a jedynie oficjalnie Zachodni.
W każdym również moim zdaniem (po przemyśleniu) Czesi mają w sobie coś z nutki germańskiej. A Polakom bliżej do wschodu.
Przejaskrawione ale grubsza tak. Ale żadne rozdarcie lingwistyczno-kulturowe. Prędzej dzisiaj mamy rozdarcie kulturowe między wschodnimi korzeniami i zachodnimi dążeniami. Polesie to kolebka Polaków. Nie z czasów IIRP tylko znacznie wcześniej. Lwia część tego ludu nie umiała pisać do niedawna ani po łacinie ani cyrylicą, jedynie kościoły walczyły ze sobą o dusze wiernych. Na tym obszarze powstawały więc takie “konstrukcje” jak polski kościół unijny itp. Nie twierdzę, że Polacy byli prawosławni i używali cyrylicy. Było różnie i granice nie były wyraźne. Przekonany jestem, że statystyki na ten temat nigdy nie były rzetelne bo panująca władza miała swoje cele polityczne. Twierdzę jedynie, że znaczna część polskiego prawosławia została po dobroci lub gwałtem unicestwiona zarówno za drugiej jak i trzeciej RP. Dzisiaj prawosławie zaczyna odżywać na byłych “Ziemiach Odzyskanych”. Po rosyjsku (czy raczej po rusku?) można dzisiaj porozmawiać w niektórych miasteczkach na Pomorzu i Mazurach.
Zejdźmy na poziom konkretów (rozmawiajmy bardziej jak Holendrzy :)).
“Twierdzę jedynie, że znaczna część polskiego prawosławia została po dobroci lub gwałtem unicestwiona zarówno za drugiej jak i trzeciej RP”
Bardzo mnie dziwi taki pogląd. Kto miałby w czasach PRL unicestwiać polskich prawosławnych? Ja nie słyszałem o żadnych represjach wobec takiej ludności. Była np. akcja Wisła, ale to dotyczyło zdeklarowanych Ukraińców, a my tu mówimy o polskiej ludności (chyba żeby przyjąć założenie, że byli to polscy prawosławni, których władza ludowa za pośrednictwem propagandy ogłosiła ukraińskimi nacjonalistami - ale obecnie polscy historycy nie wypowiadają takiego poglądu). Komiczna to scena - oficer UB odwiedza polską rodzinę prawosławną i mówi “Jeśli nie przejdziecie na katolicyzm, to stracicie pracę albo przesiedlimy was z ojcowizny na obce ziemie.”
Nie słyszałem też, żeby tego typu “unicestwienia” były przeprowadzane w czasach II RP (chyba żeby np. przyjąć założenie, że historycy w dzisiejszej Polsce - podobnie jak w PRL - nie mogą pisać o czym chcą i dlatego nie informują o tego typu prześladowaniach prawosławnych w okresie międzywojennym; albo że nie uprawiają obiektywnej historii, ale upolitycznioną; a może jestem niedouczony? - w takim razie proszę o namiary na jakieś publikacje na ten temat).
“Po rosyjsku (czy raczej po rusku?) można dzisiaj porozmawiać w niektórych miasteczkach na Pomorzu i Mazurach.”
Niezwykle dziwi mnie taki pogląd. Jestem z Pomorza. Od urodzenia. Nie słyszałem, żeby można było porozmawiać na Pomorzu po rosyjsku (wytłaczając emigrantów z Rosji, rdzennych Rosjan, bo takich tu też mamy). Na Pomorzu można usłyszeć prócz Polskiego Kaszubski - włączając np. Radio Kaszebe, ale to chyba nie jest język rosyjski (rusiński). Na Mazurach prócz polskiego można natknąć się na niemiecki, a niektórzy starsi ludzie mają wschodni akcent, ale rosyjski…? Proszę o jakieś linki, jakieś namiary, bardzo chętnie się tym zapoznam, jeśli to prawda.
“Polesie to kolebka Polaków.”
Chyba żaden poważny historyk nie zaryzykuje takiego twierdzenia
Mówi Pan, że jest Pan zapalonym etnografem i że posługuje się Pan metodą obserwacji i na tej podstawie dochodzi Pan prawdy o narodzie polskim. Ale jakże można obserwować ten naród, mieszkając w NL?! Same wyjazdy urlopowe do PL nie wystaraczą.
“Ilu naukowców, tyle opinii.”
To jest przesada, zarozumialstwo. To jest podważanie wartości dociekań naukowych. Oczywiście zawsze znajdzie się ktoś, kto ma odmienne zdanie (np. “holocaustu nie było”), ale to nie znaczy, że nie ma sensu wspieranie się autorytetami, czyli tym, co piszą zawodowi historycy. (”Olać publikacje historyków i socjologów, ja tutaj z Holandii widzę lepiej, jak to było i jest z narodem polskim”.) Holendrzy maja większe zaufanie do autorytetów niż (niektórzy) Polacy (niemało jest takich Polaków, co zawsze “wiedzą lepiej i wiedzą swoje”.)
„Muszę się zgodzić, że kulturowo (czyli umownie) Polacy to Słowianie Wschodni a jedynie oficjalnie Zachodni.”
Nie ma żadnej oficjalnej klasyfikacji, która stwierdzałaby, że Polacy są kulturowo Słowianami Zachodnimi. Podobnie – że są Słowianami Wschodnimi.
Jestem już zmęczony, powiem tylko w skrócie, że gdybyśmy byli w ponad 50 % Słowianami Wschodnimi, to Polska demokracja nie przetrwałaby 20 lat po transformacji w 1989r i teraz mielibyśmy to, co w Rosji, gdzie na demokrację mówi się diermokracja (diermo - gówno) i gdzie nie ma nawet związków społeczeństwa obywatelskiego, gdzie z prezydenta oficjalnie „wybranego” w demokratycznych wyborach robi się cara (car Putin); o burdelu na Ukrainie nie wspomnę, a w Polsce aż takiego nie ma, bo żeby nie było takiego burdelu, to trzeba umieć się dogadywać w sprawach polityczny, ergo – wyznawać wartości demokratyczne. Jasne że w Polsce jest też burdel, ale mniejszy, a w Czechach korupcja – wg Transparency International – jest większa niż w PL. Oczywiście, że Holendrzy uważają Polskę za Azję, ale to mnie nie obchodzi – nawet mówię im, że i’m from a Russia-like country; więcej wiedzieć im nie potrzeba. Trzeba jednak interesować się trochę Rosją i Ukrainą, obserwować te kraje, żeby twierdzić, że Polacy to Słowianie Wschodni. Ale Holendrzy i mieszkający długo w Holandii oraz niektórzy Polacy wrzucają wszystkich do jednego wora.
“Ludzie mają krótką pamięć” - tak mówił Jan Nowak Jeziorański. Nie pamiętacie, co było w Polsce jeszcze 20 lat temu? Tylko przywiązanie do wartości demokratycznych - a więc kulturowy wyznacznik nie przynależenia do Wschodu - sprawiły, że mamy nasza demokracja przetrwała próbę czasu.
Dla mnie kolebka to Wielkopolska. Tu jest prawdziwa Polska.
Pisze że holendrzy cierpią na depresje,ciekawe czy polacy są uśmiechnieci i zadowoleni z życia bo jakoś tego nie widze.
Zależy jacy, wśród moich znajomych wszyscy są zadowoleni z życia ![]()
@Obowiązkowy: “…dotyczyło zdeklarowanych Ukraińców” - deportowano ludzi mieszkających na swojej ziemi od wieków, a czy się deklarował czy nie to już mnie nie obchodzi. Wyobrażam sobie sytuację, że stając przed wyborem deportacji będę deklarował, że jestem Szwajcarem ![]()
Może ta scena UBeka i chłopa nie byłą aż tak komiczna jak z pozoru wygląda. Do tej dyskusji wciągamy kiepskie stosunki polsko-ukraińskie które są zbyt świeżo w pamięci obu narodów aby już dzisiaj można było rzetelnie i obiektywnie je oceniać. Nacjonalizm bierze górę.
Nie tak dawno w miejscowości Biały Bór (pomorskie) rozmawiałem z miejscowymi 16-latkami po ukraińsku. (no… ja raczej słuchałem bo takim poliglotą nie jestem
). Znajduje się tam także piękna nowa cerkiew i dwie szkoły ukraińskie.
Na Mazurach w Górowie Iłowieckim pruski kościół gotycki przemieniono w cerkiew.
W Gorzowie Wlkp. zbudowano nową cerkiew, najliczniejsi wyznawcy prawosławia mieszkają dzisiaj woj. zachodnio-pomorskim. Tam buduje się najwięcej cerkiew - jak słyszałem od metropolity w Jabłecznej.
Pochodzenie z Pomorza od urodzenia o niczym nie świadczy, najwyżej o tym, że twoi dziadkowie przybyli tam w latach ‘40 XX wieku z innych regionów Europy.
Moje wyjazdy urlopowe nie mają tu nic do rzeczy ani o niczym nie świadczą także. Na urlop jeżdżę raczej do innych części Europy. Śmiem twierdzić, że na ogół człowiek mieszkający w jednym domu, w jednym mieście, w jednym kraju wie o nim mniej(brak perspektywy) niż osoba z zewnątrz.
“Nie ma żadnej oficjalnej klasyfikacji, która stwierdzałaby, że Polacy są kulturowo Słowianami Zachodnimi. Podobnie – że są Słowianami Wschodnimi.” - właśnie ją zrobiłem, co nie znaczy, że Polak będzie się chciał zgodzić na klasyfikację równającą go z Ruskim (brrr…) - koszmar! ![]()
Diermokracja… , że my patrzymy na Rosjan i Ukraińców z góry - to nie nowość, ale w ocenie z tutejszej perspektywy wcale nie ma aż tak wielkiej różnicy między rosyjską i polską demokracją. Na Putina narzekają tak samo jak na …… (nazwisko dowolne). Tak jak piszesz: “Holendrzy uważają Polskę za Azję” - może nie każdy i nie zawsze, ale przynajmniej od Azji niedaleko ![]()
Odeszliśmy nieco od tematu. Daleki jestem od równania nas Polaków z Rosjanami bo różnic jest zbyt wiele, ale mówiliśmy o przynależności kulturowej Słowian. A to co innego niż chęć przynależenia do Zachodu.
.. myślałem, że moim problemem jest właśnie za dobra pamięć! Pamiętam jeszcze co było 10, 20 i 40 lat temu!
Odnosnie artykulu a zwlaszcza ostatnich zdan to pelna zgoda.Takie zycie jest wyzute z wszelakiego piekna a ci ludzie sa nieszczesliwi- wew pusci…..
napisal bym nawet kalecy w pewnym stopniu niepelnosprawni.
“Takie zycie jest wyzute z wszelakiego piekna a ci ludzie sa nieszczesliwi- wew pusci….. napisal bym nawet kalecy w pewnym stopniu niepelnosprawni.”
Ale za to wszyscy ich podziwiają za organizację. Bardziej zorganizowani, “zaplanowani” i przewidywalni są chyba tylko Szwajcarzy.
No ale ja bym nie używał tak mocnych słów (”kalecy”), to jest obrażanie innych za tę ich inność. Dla ciebie zorganizowany i “zaplanowany” Holender to kaleka, a ty ze swoją radosną słowiańską spontanicznością możesz być dla niego dzikusem, barbarzyńcą (lub małpą), który nie rozumie do końca, na czym polega cywilizacja.
A tak całkiem na poważnie - ja nie jestem pewien, czy lekarze psychiatrzy stwierdzają istnienie związku między depresją, bezsennością i alkoholizmem a stopniem, do jakiego zaplanowane jest życie. Może Polak, któremu narzucono by taką organizację skończył by na oddziale bez klamek i odwyku, ale Holender… niekoniecznie. Pamiętajcie, że kultura to nasza druga natura.
Ja ze swoja slowianska natura, dostaje szewskiej pasji, jak moj maz (Holender) planuje kazde nasze wyjscie z domu.
On musi wiedziec wczesniej kiedy, na ktora godzine…a mnie wnetrznosci sie przewracaja.
Ja bym chciala ot tak spontanicznie…dzwonimy do znajomych i idziemy na kawe, zwyczajnie pogadac.
Zgadzam sie tez z tym, ze takie zaplanowane zycie jest jakims powodem depresji. Tu starsi ludzie maja tak wszystko zaplanowane, ze oni wykonuja to mechanicznie, zero myslenia, inprowizacji.
Fajne jest zycie w Holandi ale bieda dla naszej slowianskiej duszy:((
witam, nie wiem czy to moje kolejne urojenie ale artykul znowu jest napisany w taki sposob ze holenderjest postawiony w dobrym swietle w stosunku do polaka. Ja pracuje jakos project manager w stoczni remontowej i trudno jest mi powiedziec ze holendrzy nie sa zaskoczeni. oni sami siebie zaskaakuja. robia inspekcje a potem okazuje sie ze jest co innego na statku. trudno to nazwac planowaniem. lubie holandie i jej zalety ale nie demonizowalbym ze jest taka wspaniala. osobiscie chyba dam sobie spokoj z czytaniem artykulow bo sluza do wyladowania frustracji Andrzeja.
Patryk ja myśle, że wręcz przeciwnie. Ja odebrałam wwymowę artykułu zupełnie inaczej (ale to o co mu chodziło może potwierdzić tylko Andrzej). Ja odebrałam wypowiedź tak, że Polak to ten ze słowiańską duszą, to ten radosny, ciekawy, twórczy osobnik a Holender to biedak taki nudny i nieciekawy ze swoim planowaniem, które wg niektórych skończyć się może depresją.
Nadmienie, że ludzie są różni, i np. ja z krwi i kości Polka prędzej dostanę może nie depresji ale szału od dzikiego chaosu Polski niż spokoju i zorganizowania Holandii.
A z drugiej strony, masz racje Patryk, nigdzie nie ma tylko dobrze, lub tylko źle. Ale ja rozumie mówimy o pewnej masie a nie o każdym osobym przypadku.
A swoją drogą jak Wy to robiliście, że w Polsce przychodziliście bez umawiania się do znajomych. Ja od 15 roku życia gdy zaczęłam mieć znajomych i przyjaciół z całego miasta nigdy bym się nie odważyła przyjść do kogoś bez zaproszenia.
Z bardzo prostego powodu. Jechać półtorej godziny na drugi koniec miasta żeby klamke pocałować (bo znajomy przecież nie wie, że zamierzam go odwiedzić) to dla mnie zbyt wielkie poświęcenie.
Przyjaciele z osiedla to co innego. Ale i Holendrzy znowu się tak nie trzymają dziko zasad. Moi holenderscy teściowie zawsze wpadają niezapowiedzianie, tak zresztą jak i my do nich. Przyjaciele to samo. Nawet wczoraj wieczorkiem mieliśmy niezapowiedzianą wizytę naszych holenderskich przyjaciół.
Zapowiedziane wizyty mają charakter praktyczny jeśli ludzie mieszkają daleko. A jeśli mieszkają blisko to jeśli jesteś z Holendrem w zażyłych stosunkach to wpadnie bez zapowiedzi bo akurat był na spacerze w pobliskim parku.
Darina: ha ha ha faktycznie od tego spokoju mozna depresji dostać. Ja poprosze taką depresje od spokoju jaką można dostać w Holandii niż taką od szaleństwa jak w Polsce.”
Owszem, Holendrzy zyja spokojniej niz Polacy ale powinnas wiedziec, ze najczestszymi przyczynami depresja sa:
- rozwod
- smierc bliskiej osoby
- przewlekla choroba i chroniczny bol
- konflikt w pracy
- utrata pracy
- samotnosc, izolacja
Te sprawy dotykaja wszystkich ludzi na calym swiecie i Holendrzy nie sa tu zadnym wyjatkiem. Jezeli widzisz usmiechnietego Holendra to nie znaczy jeszcze, ze on nie ma problemow tylko w przeciwienstwie do Polakow nie obnosza sie z tym.
Kiedys planowalem pierdnac i sie zesr…em!Od tamtej pory pelny spontan!
Mar “powinnam wiedzieć” i wiem. I śmiem twierdzić, że dużo więcej niż Ty - z racji edukacyjno - zawodowych.
Także pouczenia (oczywiste i wysoce nieodkrywcze) nabywaj dalej a następnie zachowaj dla siebie lub pouczaj kogoś kto to bardziej doceni.
Bardzo mnie to cieszy, ze wiesz wiecej niz ja, wiec wykaz ta swoja wiedze zamiast wypisywac glupoty o depresjach ze spokoju… ![]()