holandia
38
17

Ludzka krzywda

luty 2010, Kategoria: Praca i mieszkanie

Ludzka krzywdaOd czasu do czasu docierają do mnie opowieści o ludzkiej krzywdzie. O ludzkiej krzywdzie jaka ma miejsce codziennie w Niderlandach. O Polakach przybywających tu za chlebem i absolutnie nie przygotowanych do niderlandzkiej rzeczywistości. Do twardego świata holenderskich biznesmenów i pracodawców korzystających z taniej polskiej pracy i wyciskający z prostych, niemych i naiwnych Polaków wszystko co się da wycisnąć bez jednego słowa protestu z ich strony. Natura jest taka, że zgadza w milczeniu na wiele, kląć w duchu ale tylko w duchu.

Nie jestem w stanie tym ludziom pomóc. Większość z nich nie używa nawet internetu a i czytać rozległe teksty na Wiatraku to nie dla nich.

  • Słyszę przypadek pewnej matki z dwojgiem małych dzieci którą mąż opuścił i wrócił do Polski. Ona została bo tu ma pracę “in schoonmaak” (sprzątanie) i dach nad głową. Pojechała z dziećmi na święta do rodziny ale “baas schoonmaakbedrijf” (szef agencji sprzątaczek) w której pracuje kategorycznie każe jej wrócić na Sylwestra bo na ten dzień nie ma obsady do sprzątania. Gdyby na ten jeden dzień nie wróciła nie musi już w ogóle wracać.
  • Słyszę przypadek człowieka pracującego przez agencje pracy w rzeźni. W pracy doznaje poważnego obrażenia i z zakrwawioną ręką jedzie na pogotowie. Traci pracę a koszty medyczne w wysokości kilku tysięcy euro pokrywa ze swojej kieszeni bo nikt mu nie powiedział, że “basisverzekering” (podstawowe ubezpieczenie) pokrywa tylko kaszelek i chrypkę.
  • Słyszę przypadek pana co prosi w styczniu o dni wolne na ślub syna w maju ale “baas” nie daje mu ani jednego dnia wolnego bo już inni pobrali urlopy. Co teraz zrobić? Ryzykować stratę pracy? A może zdąży wyjechać w piątek i w niedzielę wrócić?

Gdy przychodzi wybierać między ludzką dumą a godziwą kromką chleba - co wybierasz?
Strach przed utratą nieźle płatnej pracy w Holandii każe ludziom przełknąć dużo krzywdy.

Kiedyś znałem pewną polską panią którą jej holenderski mąż traktował jak psa. Poradziłem jej wówczas od niego odejść.
- To gdzie mam iść?! - spytała - pod most?!
Kilka lat później jej holenderski mąż umarł, pani odziedziczyła po nim ładne mieszkanie własnościowe i rentę. Sam się dzisiaj z tego śmieję, że radziłem jej kiedyś iść pod most!

Ile takich historii zdarza się każdego dnia? Polacy nie znający zupełnie świata, naiwni jak dzieci, nie wiedzący nic; jak działają ubezpieczenia, na co wolno brać ryzyko a na co nie należy, jakie są ich prawa i obowiązki. Można wzruszyć ramionami i powiedzieć, że głupcy i matoły mają na co zasłużyli, ale ja wiem, że z takich głupców i matołów śmieją się Holendrzy i ja też do tych głupców należę.

popularne38 komentarze

extrabrzydal

Kilka lat później jej holenderski mąż umarł, pani odziedziczyła po nim ładne mieszkanie własnościowe i rentę. Sam się dzisiaj z tego śmieję, że radziłem jej kiedyś iść pod most!……zycie jest jak pudelko czekoladek nigdy nie wiesz na co trafisz…

user balkonende

zawsze walczylem o swoje i innych prawa,
nigdy sie nie obawialem, ze strace prace
nie moge zdzierzyc kiedy jeden pomiata drugim, zwlaszcza w pracy!
to co napisze, ktos uwazac moze za pitolenie, ale nawet szefowie w pracy pytali sie o moje zdanie, przez to tez mialem problemy -
bo moglem wiecej jak inni…

to jest olbrzymia tragedia o czym napisales,wykorzystywanie i manipulacja
traktowanie ludzi jak produkt. powiedzial bym 98% Polakow zgadza sie na wszystkie warunki ze wzgledu na strach i bezradnosc

user beata

Swietny artykul,zgadzam sie ale nalezy zauwazyc ze Polacy takie wybory dokonuja nawet we wlasnym kraju.Generalnie przerazajacy jest fakt ,jak ludzie potrafia traktowac innych ludzi.Szkoda slow ,czasami zachowania takie przechodza ludzkie pojecie.

user karol

Tak czytam wiatraka od jakiegoś czasu i nie mogę się oprzeć wrażeniu, że czasem wręcz zniechęca do Holandii. Pracuję w Polsce, ale z oczywistych powodów chcę wyjechać, a Holandia jest jednym z celów. Nie chcę pracować poniżej kwalifikacji, jestem inżynierem i jako taki chce znaleźć pracę. Ale jak to czytam to odechciewa mi się tego kraju. Przeczytałem już tonę opowieści i informacji o tym czego dopilnować, na co zwrócić uwagę i jakoś po lekturze tejże stronki mam nadal poważne wątpliwości. Z drugiej strony śledzę tez bloga pewnej Polki pracującej w swoim zawodzie w Rotte(n/r)damie, z którego można wywnioskować, że jak się stawia na swoim to się dostaje. To jak to jest tak na prawdę z tą Holandią - da się tam żyć, czy to orka pod wiatr i pod górkę?

user jacer

Da się żyć ale orka jest. Jak nie znasz języka NL to zawsze będzie trudniej. Angielski dobry ale też nie wszędzie.

user Darina

Do artykułu mogę dołączyć dziesiątki, setki czy nawet tysiące opowieści o gnojeniu pracowników w Polsce, biciu żony przez męża (a nawet odwrotnie), znęcaniu się rodziców nad dziećmi (i odwrotnie)
Tylko, że nic z tego nie wynika. Chyba tylko tyle, że życie (gdziekolwiek by się ono nie toczyło) to nie raj.
I każdy mam nadzieje zdaje sobie sprawę z tego.
A tym którzy sobie sprawy nie zdają to im zazdroszczę.

user balkonende

karol wszystko zalezy od ciebie i twoich mozliwosci.
mozna tu zyc jak w raju ale tez jak w piekle…

choc poczatki sa trudne, znaczy duzo latwiejsz niz kiedys to bylo- bo teraz to dostaniesz prace i dom i nawe auto
od firmy

user Darina

Nie wiem jaką uczelnie i jaki kierunek kończyłeś ale masz szanse (choć nie pewność), że nostryfikują Ci dyplom i spokojnie możesz szukać pracy w zawodzie.
Wlaśnie dopiero co koleżanka Bułgarka (też inżynier) dostała prace w zawodzie, choć jej holenderski jeszcze wcale nie jest perfekcyjny.
Także szansa jest całkiem spora.

user Justyna :)

Smutne ale prawdziwe. A najgorsze jest jak ktoś nie zna języka,już nie mówię o perfect holenderskim,ale chociaż angielski wtedy już jest łatwiej. A z tym wolnym też słyszałam wiele histori.
Czasem jak ludzie opowiadają to gorzej niż w obozach pracy,ale dziwi mnie dlaczego siedzą-chyba na własne życzenie.

user Obowiązkowy

>>> karol

“Tak czytam wiatraka od jakiegoś czasu i nie mogę się oprzeć wrażeniu, że czasem wręcz zniechęca do Holandii. Pracuję w Polsce, ale z oczywistych powodów chcę wyjechać, a Holandia jest jednym z celów.” - ja też chciałem wyjechać do Holandii; nawet uczyłem się przez rok intensywnie ichniego języka, a potem… potem trafiłem na ten blog co w połączeniu z kryzysem ekonomicznym sprawiło, że dziś klikam do was z Polski. Czasami, gdy czytam tego bloga, to łapię się na tym, że mówię do siebie “Boże, jak to dobrze że nie pojechałem do tej Holandii”. Ale chyba coś mnie jednak ciągnie do Holandii, bo - chociaż się tam nie wybieram - to bloga odwiedzam dość regularnie… nawet czasami coś napiszę.

>>> balkonende
“karol wszystko zalezy od ciebie i twoich mozliwosci.
mozna tu zyc jak w raju ale tez jak w piekle…” - no wiesz, to można powiedzieć o każdym kraju. O Polsce też. A np. w Chinach niektórzy inżynierowie z Polski wspaniale się urządzili. Nie dość, że nie są uitlanderen (czyli szacunek mają) to kasa im leci do kieszeni aż miło.

user broerkonijn

Nie bylo by wyjazdow za chlebem, gdyby na godziwy chlem mozna bylo zarobic w kraju. Niestety, rzeczywistosc jest taka, ze szanse zarobienia na ten chleb w kraju sa bardzo male. Szanse na zdobycie dobrej pracy bez tzw. plecow, taczek, chodow czy jak to inaczej nazwac, sa niewielkie.

user karol

Mi się jakoś udało, choć nie zarabiam kokosów to nie jest to też przysłowiowy tysiąc. Ale co z tego - żona pracy nie ma i nie zanosi się by jakąś zdobyła, bo nasze państwo jest przecież prorodzinne, więc matka zamiast do pracy to z dzieckiem w domu ma siedzieć, a nie dawać po żłobkach czy przedszkolach. Generalnie żeby zobaczyć tu jakieś pozytywne perspektywy to trzeba mieć porządną wadę wzroku.

user jaro64

Ja pracuje w holandii juz dosc dlugo i moim zdaniem wszystko zalezy od osoby ktora podejmuje tu prace.Tzn od podejscia do niej.Jak zaczynalem prace w NL to moj holenderski szef podchodzil do mnie podejrzliwie.Myslal chyba ot nastepny polaczek przyjechal zobaczyc ,popracowac,uzyc sobie.Te jego podchody trwaly okolo 6 mcy,ale gdy sie przekonal ze jestem Polakiem ktory powaznie podchodzi do tego co robi to przekonal sie do mnie.Jezdze juz do pracy do niego 6 lat.Prace mam ok,zakwaterowanie ok,placa ok.Przez te lata przewinelo sie tam gdzie pracuje mnostwo Polakow i byli rozni.Ale przewaznie to były osoby ktorzy mieli inne podejscie do pracy.W pracy byle do godz 17(zero zaangazowania).A w domu wiadomo popic,zajarac a jutro dzwoni do mnie powiedz szefowi ze chory jestem.Zapewniam ze oczywiscie nie wszyscy ale wiekszosc z ktorymi sie tu zetknełem niestety takie maja podejscie do pracy tu w NL.Pozdrwiam

user broerkonijn

Jaro,
jest dokladnie tak jak mowisz. Wszystko zalezy od podejscia do pracy. Jezeli ktos jest powazny, i serio traktuje to co robi, to zaden przelozony nie bedzie go traktowal lekce. Natomiast lesera mozna poznac bardzo szybko.

user balkonende

Obowiazkowy, nie zrozumialem cie
jeszcze raz.. bo twoja blyskotliwosc przenikliwosci przekracza moje horyzonta

user karol

Jaro - no właśnie na takie podejście miałem nadzieję - co wysyłasz w świat to też do Ciebie wraca, czyli jeśli jesteś w porządku, robisz swoje i nie ściemniasz, to tak też inni cię traktują. Nie patrzą ci w paszport, nie traktują jak barana ze stada, podchodzą jak do jednostki. Czyli wniosek płynie z tego taki, że sporo naszych rodaków jedzie za jakimś tam stadem z założeniem że są najmądrzejsi, dostaną coś za darmo albo szybko się nachapią, a tu na miejscu okazuje się że niekoniecznie…

user jaro64

Dokładnie a wszystko zamyka sie w powiedzeniu -JAK CIE WIDZA(obserwuja,patrza,słuchaja co mowisz,jak mówisz)-TAK CIE PISZA(tak mówią o tobie)Ja na swoją opinie o pracowniku z polski pracowałem pół roku.Pracuje juz około 6 lat.Utrzymuje kontakty gdy jestem w PL(3 mce)z kolegami gdzie pracuje w Holandi.Piszemy sms-y itd.Szef niedawno dzwonil abym był w NL znowu w pracy na początku marca.Nie wchodze mu w dupe gdy pracuje,nie cukruje mu tylko poprostu ROBIE CO DO MNIE NALEZY tzn NORMALNIE PRACUJE.Holender nie pilnuje mnie,nie sprawdza ile zrobie,czy dobrze zrobie bo wie ze moze liczyc na moje ;zdrowe; podejscie do tego co robie.I to mi sprawia najwieksza satysfakcje ze ktos w NL mi zaufał.pozdrawiam wszystkich.

user balkonende

jaro64, jest jeszcze jedna kwestia
tzn osobowosc pracodawcy i to nie ma zadnego odniesienia do rzetelnosci wykonywanej przez ciebie pracy.
sa tacy co traktuja swoich podwladnych jak szmaty nie liczac sie z niczym i sa tacy jak twoj pracodawca..

user broerkonijn

balkonende,
to sie oczywiscie samo przez sie rozumie, ale takich pracodawcow jest wszedzie bardzo duzo. z wlasnego doswiadczenia wiem, ze tacy sa tak w Holandii jak i w Polsce. Zaryzykowal bym nawet stwierdzenie, ze w Polsce jest takich duzo wiecej niz w Holandii.

user beata

Nie znam pracodawcow holenderskich ,ale co do polskich to sie zgadzam.Polak jak dorwie sie do “wladzy” to przy okazji traci wszekie cechy zachowan ludzkich i wydaje mu sie ze zlapal Pana Boga za nogi.

user Sylwana

Dokladnie Beata…Ja pracuje u holenderskiego pracodawcy juz prawie 5 lat i musze ci powiedziec,ze Holendrzy tacy nie sa…:)

user beata

A spotkalas sie z takim zjawiskiem w Polsce??

user balkonende

broerkonijn licytowanie nie ma sensu to nie aukcja, ja sie tylko odnioslem do ostatniego posu jaro64, ktory pisal o odbiorze pracownika przez pryzmat jego
samego, a ja dodalem, ze jest cos wiecej………………………….

user jaro64

Mi moj pracodawca holenderski nigdy nie dal do zrozumienia ze traktuje mnie inaczej od innych-oczywiscie po przekonaniu sie co do mojej osoby a co do stwierdzenia ze traktuje pracodawca swojego podwładnego to nie spotkałem sie z tym w ciągu mojej pracy u niego.Raczej zarzuciłbym to moim niektorym kolegom(co prawda pracowali tam krotko-4-5mscy)ze zachowywal sie jak bydło.Moze ty balkonende spotkales sie z tym czesciej niz ja dlatego piszesz o tym .A co do pracodawców w polsce to mam inne zdanie.Cwaniactwo.Złodziej goni złodzieja.pozdrawiam

user broerkonijn

balkonende,
Nie mialem zamiaru licytowac, mozliwe ze zle mnie zrozumiales, badz ze ja niezbyt precyzyjnie sie wyrazilem. Chcialem tylko zauwazyc, ze jest to problem, ktory dotyka nie tylko pracodawcow holenderskich (kilkanascie lat temu natknalem sie wlasnie na takiego padalca, i bardzo szybko mu podziekowalem). Razi mnie tylko, ze ludzie ktorzy swoja prace wykonuja na tzw. “odwal sie” maja najwiecej do powiedzenia w tym temacie i najbardziej narzekaja na pracodawcow. Jaka praca - taka placa i takie traktowanie pracownika.

user Sylwana

Osobiscie nigdy…:)

user jaro64

Podpisuje sie pod tym co broerkonijn napisałes .Dokładnie to ujołeś

user mar

Ten drugi przyklad chyba nie trafiony, nie trzeba miec extra ubezpieczenia na pogotowie i szpital, to jest wszystko w pakiecie podstawowym.

user Emilia

w grudniu wyjechalam z chlopakiem do bunschoten do pracy na miejscu pokazali nam nasz ‘dom’tzn stodołe…mielismy mieszkac w stodole…zimno bo to przeciez grudzien…na szczescie wyjechalismy do polski…mielismy wlasne auto…

choinka369

szukam ludzi ktorzy pracowaki w Pema Plastic pracuje tam polka ktora werbuje polakow do pracy z turkiem oszukuja ludzi nie eyplacaja kasy ani wakacyjnego nie dajmy sie tu oszukiwac zwlaszcza jakiejs glupiej polce

user pavson

Gdzie moge dowiedziec sie czegos o hol.kodeksie czy przepisach jakie obowiazuja pracownika i pracodawce np, ile kobieta moze dzwigac czy podnosic,w jakiej temp. nie mozna pracowac,ile dni urlopowych pracodawca moze zabrac gdy choruje sie tydzien itd,itd.Za jakies informacje z gory dziekuje.pozdrawiam

Andrzej

Przepisy te zaw3arte są w branżowym ukłądzie pracy, po holendersku w skrócie CAO, tutaj spis CAO: http://www.abvakabofnv.nl/cao%27s/Alle-Cao%27s/
Tutaj CAO po polsku w pdf: http://www.wiatrak.nl/images/Streszczenie_CAO_ABU_PL.pdf
i wiecej info: http://polski.szw.nl/index.cfm?rubriek_id=392239&hoofdmenu_item_id=14491

user pavson

Dzieki p. Andrzeju ale problem w tym ze np. pracodawca nie nalezy do zadnych zwiazkow branzowych,mysle ze najlepiej skontaktowac sie ze zwiazkami zawodowymi.

dankanl

Hej ,ja nie narzekam na moje biuro pośrednictwa (a przepracowałam tam trzy sezony)i pewnie bym przyjechała na czwarty ale ….no właśnie już nie zapewniają mieszkań ,czy może ktoś słyszał o pokoju do wynajęcia w R-damie?

user robert

Witam!Ja mieszkam w Holandii z rodziną od roku.Żona i dzieci chodzą do szkoły.Ja ciężko pracuję na dom.Ale nie brakuje nam na życie.Chcę tutaj zostać na stałe,mimo że nie raz mam dość głupoty urzedników,którym wszystko trzeba tłumaczyć jak małym dzieciom,a oni dalej nie wiedzą zabardzo o co chodzi i jak to załatwić?Wstydzę się nie raz za rodaków,którzy robią nem tutaj złą markę,ale ja tego nie zmienię.Ogólnie Holandia mi odpowiada.Trzeba zawsze być dobrej myśli i wyrobic sobie dora markę cięzką praca.Pozdrawiam wszystkich rodaków i trzymam za was kciuki:)

user Kasia

Witam wszytskich! Czy moglibyście podać jakieś pewne, najlepiej sprawdzone przez siebie biura pośrednictwa pracy? Byłam w NL i 2 tygodnie temu wróciłam, niestety firma do której pojechałam okazała się w upadłości, nie wypłacali pieniedzy. Mimo wszystko bardzo bym chciała wrócić do Holandii, ale boję sie, że kolejny raz pójdzie coś nie tak. Bardzo proszę o pomoc, z tego co czytam jest tu dużo doświadczonych już ludzi, którzy są dość długo w NL.
Pozdrawiam :)

user Anna

Jesli znasz jezyk angielski,moze probowac szukac pracy przez holenderskie biura np.Tempo-team,Randstad,Olimpia/przez te biura pracowalam i nadal pracuje przez Olimpie.Ale jesli wybierasz sie do Holandii radze pouczyc sie podstaw j.holenderskiego.Polecam dobra strone,sama nadal sie ucze,poniewaz łatwiej jest dostac prace,dogadac sie a i dobrze wiedziec co inni mowia,http://www.internetpolyglot.com/lessons-pl-nl,wsapniale lekcje ,bardzo przydatne slownictwo i nauka jest przyjemnoscia/pozdrawiam anna53

Ruda81

Kasia, jeśli szukasz pracy biurowej i znasz angielski to zgłoś się do Undutchables, to jest agencja, która zajmuje się rekrutacją osób z zagranicy do wielu dużych firm w Holandii. Mają wiele biur na terenie NL.

dodajDodaj komentarz