<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress/2.2.1" -->
<rss version="2.0" 
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">
<channel>
	<title>Rola języka i konstrukcje językowe</title>
		<link>http://www.wiatrak.nl/2239/rola-jezyka-i-konstrukcje-jezykowe/#comment-18359</link>
		<author>Andrzej</author>
		<pubDate>Thu, 18 Mar 2010 20:51:11 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.wiatrak.nl/2239/rola-jezyka-i-konstrukcje-jezykowe/#comment-18359</guid>
		<description>Artykuł nie pobudza do dyskusji ;-)
Czytając ostatnie akapity: "...wspomnienia pewnej Polki, przesłane na konkurs zorganizowany przez redakcje Rzeczpospolitej dotyczący wrażeń z krajów, w których bywają czytelnicy tej gazety. Dwa miesiące wakacji spędziłam na stażu w Holandii. Miałem okazję  mieszkać i pracować w tym kraju..." przypomina mi się list znajomych (docentów) emigrujących całą rodziną do Ameryki, a dokładnie do Waszyngtonu.
Pierwszy list przysłali zaraz po wylądowaniu w Waszyngtonie: "Lot w Boeing 747 mieliśmy fantastyczny, obok nas siedział murzyn i nasza córeczka po raz pierwszy w życiu zobaczyła murzyna. Był bardzo miły i prowadziliśmy ciekawą rozmowę. Waszyngton jest piękny i jest tam dużo olbrzymich budynków rządowych. Miejska biblioteka jest gigantyczna i już się cieszymy na myśl o czerpaniu z jej źródeł..."

Po roku przyszedł następny list: "Dorwałem nareszcie pracę w warsztacie samochodowym. Zbieramy pieniądze aby się wyprowadzić z Waszyngtonu bo tu k... sami murzyni i już mnie dwa razy napadli i okradli..." 

Już więcej wiadomości od docenta nie miałem. Ech... ten emocjonalny charakter kontaktów z innymi narodami czyli wariantywność!
:-)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Artykuł nie pobudza do dyskusji <img src='http://www.wiatrak.nl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /><br />
Czytając ostatnie akapity: &#8220;&#8230;wspomnienia pewnej Polki, przesłane na konkurs zorganizowany przez redakcje Rzeczpospolitej dotyczący wrażeń z krajów, w których bywają czytelnicy tej gazety. Dwa miesiące wakacji spędziłam na stażu w Holandii. Miałem okazję  mieszkać i pracować w tym kraju&#8230;&#8221; przypomina mi się list znajomych (docentów) emigrujących całą rodziną do Ameryki, a dokładnie do Waszyngtonu.<br />
Pierwszy list przysłali zaraz po wylądowaniu w Waszyngtonie: &#8220;Lot w Boeing 747 mieliśmy fantastyczny, obok nas siedział murzyn i nasza córeczka po raz pierwszy w życiu zobaczyła murzyna. Był bardzo miły i prowadziliśmy ciekawą rozmowę. Waszyngton jest piękny i jest tam dużo olbrzymich budynków rządowych. Miejska biblioteka jest gigantyczna i już się cieszymy na myśl o czerpaniu z jej źródeł&#8230;&#8221;</p>
<p>Po roku przyszedł następny list: &#8220;Dorwałem nareszcie pracę w warsztacie samochodowym. Zbieramy pieniądze aby się wyprowadzić z Waszyngtonu bo tu k&#8230; sami murzyni i już mnie dwa razy napadli i okradli&#8230;&#8221; </p>
<p>Już więcej wiadomości od docenta nie miałem. Ech&#8230; ten emocjonalny charakter kontaktów z innymi narodami czyli wariantywność!<br />
 <img src='http://www.wiatrak.nl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /></p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
