Co mam zrobić ze sobą gdy jestem Polakiem ale nie chciałbym aby mnie zwano Pool?
Pool ma coraz bardziej negatywny wydźwięk.
Pool to “polaczek”.
Pool kojarzy się Holendrom z najprostszymi robotnikami najemnymi. Czy ja tego chcę czy nie chcę też jestem Pool. Żebym był nawet ambasadorem albo co gorsza Lechem Wałęsą - tipisch Pool!
Nie wstydzę się być Pool. Nie! Wręcz przeciwnie.
Tylko nie wiem co mam ze sobą zrobić gdy czytam o “Pool” w holenderskich mediach. Nawet gdy są ta wiadomości z założenia dobre dla Pool.
Holenderskie związki zawodowe zdają się coraz aktywniej stawać w obronie wyzyskiwanych Polaków. Pool i nowoczesne niewolnictwo . Pool wyzyskiwany. Pool dyskryminowany. Pool poniżany. Pool teroryzowany.
Nie mam do nikogo pretensji.
Nie mam pretensji do Polaków co przyjeźdźają tu zarobić na chleb i aby “nie podpaść” godzą się na wszystko… ot! taki mają charakter.
Nie mam pretensji do holenderskich biznesmenów, plantatorów i farmerów, że chcą wycisnąć jak najwięcej z niemej polskiej masy robotniczej. Kto jest słaby i da się wycisnąć ten będzie wyciskany.
Mam tylko pretensję do siebie, że jestem Pool, że jestem tym Pool opisywanym w gazetach.
W styczniowym numerze darmowej gazetki holenderskich związków zawodowych są dwa artykuły poświęcone Pool. Jeden o akcji związków w obronie Pool, a drugi to wywiad z Pool, tytuł: “Pool in het beloofde land”
“Pool Pijotr siedzi na zielonej skórzanej kanapie. Na stole półmisek ciasteczek, bo Pool jest gościnny.
- popatrz na moje meble; trzy kanapy, krzesło, stół, szafa, obrazek z chłopczykiem; wszystko co widzisz znalazłem na ulicy - mówi Pijotr z dumą.
Nasze śmieci, dla niego skarb.
- powiem ci jeszcze, że w Polsce mamy dużą sieć sklepów z używanymi meblami o nazwie “Holenderskie Meble”.
Nasze zużyte meble trafiające na śmietnisko są 800 km dalej na wschodzie warte jeszcze majątek.
To jest nowa Polska która rozliczyła się z komunistyczną przeszłością i tam też “Mercedes i Cola stoją na piedestale“.
Pijotr był kierowcą Tirów na trasie od Maroka do Kazachstanu. Praca, praca, praca. Nigdy w domu. Przyjechał z żoną Renatą do Holandii aby być razem i godziwie pracować. Agencja pracy nie dała tego co obiecywała. Znaleźli się na ulicy bez dachu nad głową. Dwa dni spali w samochodzie. Gmina się zlitowała i przydzielili im mieszkanko. Ale pracy nie ma. Wrócić na Tiry? Iść do szklarni? Een Pool kan alles leren.”(dziennikarz nie zadał sobie trudu napisać poprawnie imienia w magazynie FNV… ach to tylko Pool!)
Porady Związków Zawodowych FNV dla polskich pracowników (po polsku)
FNV Bondgenoten, styczeń 2010: Nowoczesne niewolnictwo
Wole ze FNV mial w tym interes niz plantatorzy-kolonialisci. Ja sam z uslug FNV korzystam z powodzeniem.
Tak, tylko dylematem jest, że ci “wyzyskiwani” Polacy są najbardziej atrakcyjni dla holenderskiego pracodawcy; cichy, posłuszny i zarabiający minimum. Gdyby Polak był tu tak wyszczekany, znał swe prawa i ich egzekwował to agencje będą szukać siły roboczej w innym kraju (Bułgaria, Ukraina lub dalej). Obecna sytuacja jest w gruncie rzeczy korzystna dla obu stron. FNV ma w tym też swój interes. Już nie mówiąc o tym, że członkowie FNV nie będą chcieli płacić składek członkowskich za Polaków.
Holendrzy sa rowniez wyzyskiwani, poczytaj dalej “DUS” o Hemie o Akzo Nobel to nie jest tylko kwestia wyszczekania i znajomosci swoich praw. Czy holendrescy pracownicy Hemy i AN nie sa wyszczekani i nie znaja swoich praw, a sa rowniez wyzyskiwani.
wszytko zależy od nastawienia jeśli potrafisz sam znaleźć prace dogadasz się po angielsku i chcesz uczyć się holenderskiego to nie dasz się wyzyskiwać bo jesteś w stanie znaleźć inna prace i to nie przez agencje ale bezpośrednio w firmie.
poza tym zgadzam się z Andrzejem w końcu jedziemy tam zarabiać a nie.
Poczucie wlasnej wartosci sprawia ze slowo POOL nie ma dla mnie zadnego znaczenia, nie wzbudza emocji - nic, ”nada”. Pisalam juz wczesniej ze wychowano mnie wedlug motta - nie badz jedna z miliona, badz jedna na milion.
W calej Holandii, czy Polsce czy nawet na calym Swiecie nie ma nikogo, kto bylby dokladnie taki sam jak ja. Wiec czy jest w stanie ktos wrzucic mnie do worka z masa innych, nalepic wizytowke z napisem POOL i ma to niby sprawic ze poczuje sie ponizona?
zazdroszczę ci Karina
W Francji jest zakaz uzywania nazw Turek, Polak, Niemiec, Rusek itd. Co prawda dotyczy to przewaznie (dzieci)emigrantow z drugiego pokolenia, badz tych co maja francuski paszport. Nie mozna przynajmiej oficialnie wrzucac ludzi do jednego worka,(np w mediach) kazdy jest Francuzem. Sami Francuzi uwazaja, ze gdyby tego nie pilonowali to otworzyli by sobie puszke pandory.
Andrzej,
jak to ks Twardowski pisal:
“śmiech i miłość mogą nas uratować. Jeśli umiemy pośmiać się z własnej słabości, to potrafimy się uleczyć. Każdy ma swoje słabości, ale najgorsze to stać na pomniku i byś śmiertelnie poważnym. Nasza śmieszność pozwala razem z innymi uśmiechać się do uśmiechu. Trzeba umieć śmiać się z siebie, by nie stać się śmiesznym”
No nic, zycze wszystkim dobrego wieczoru, ide w koncu obejrzec ”Bekarty wojny” Tarantino, poniewaz przymierzam sie do niego juz chyba od tygodnia.
a ja powiem tak, podobnie jak Karina nie przejmuje sie tym wszystki dookola, bo poprostu robie swoje ![]()
Zas to ze jestem Polakiem, no i coz, jest nas z 48 milionow z hakiem, kazdy wiec znajdzie w tym tlumie cos co mu sie niepodoba. ![]()
a na koniec w celu rozluznienia tematu, posluze sie slowami zespolu Raz Dwa Trzy i powiem tak jak oni:
…jestem Polakiem mam na to papier
i caly system zachowan
bylem miejscowy ale chwilowo
bo urzad mnie stad wymeldowal
mam to gleboko kluje mnie w oku
i drazni mnie otoczenie
ludzie za oknem moga mnie cmoknac
talerzyk leci na ziemie.”
Karina Bekarty Wojny na zwariowane kino podobnie co Pulp Fiction
czyli nie dla kazdego.
Generalnie te kino trzeba nawet nie lubic co wrecz kochac :-).
Pozdrawiam i milego ogladania
A cóż jest dobrego w Bękartach Wojny?! Żydzi podrzynający gardła faszystom? SF ze stajni reżysera egzaltującego od lat kubłami krwi? Teraz czas na film o młodziutkich powstańcach warszawskich gwałcących Niemki! Albo o więźniach Treblinki ćwiartujących esesmanów! Wspaniałe kino!
OK. Reservuar Dogs i Pulp Fiction jest świetne, ale po tym to już tylko próba szokowania młodzieży. Gdy Tarantino robi horror o zombies to jest OK, ale Glorious Bastards (Bękarty Wojny!? - co za tytuł!) to przesada a nawet pomijając temat reszta też nie zachwyca, tak ciekawy jak Alien vs. Predator.
No moze i przedobrzyl z tym niestereotypowym stylem i akcja.
Mysle ze nie uwzgledil ze zabral sie za temat ktory nikt nie potrafi traktowac z przymrozeniem oka.
Podsumowujac ciekawy sposb przedstawienia od strony technicznej tematu, tresc pol zartem pol serio typowa dla Tarantino, brak typowej logicznosci w akcj, co skutkuje zlamaniem wszelkich konwencji filmowych, jakie znamy jezeli chodzi o dramt wojenny.
Tak. Nazwali to drametem wojennym,ale dla mnie to raczej pastisz owczesnego kina.
Jak dla mnie film ten oglada sie znakomicie. Pod postacia parodii okraszonych absurdem, Tarantiono przedstawil karykature owczesnego kina. Posluzyl sie w tym celu hektolitrami krwi i ogromną liczba przemocy, okraszona duzo iloscia absurdu i kiczu, a takze, wznioslej tandety.
Film przez to nie jest stereotypowym filme, owczesnego kina, ze steretypowym ujeciem tematu, i tyle.
Bekarty wojny to raczej apel aby z lekkim przymrozeniem oka spojrzec na serwowane filmy do popcornu, tak naprawde bowiem film ten jest parodia naszych oczekiwan w stosunku do kina akcji.
Dobitnym filmem do Coca coli i popcornu jest zgadam sie z toba - Alien vs Predator, ale napewno nie moge postawic znaku rownosci pomiedzy nim a Bekartami Wojny. To zdecydowanie inne kino.
Masz rację MK, nieco się zagalopowałem. Nie mam dosyć poczucia humoru w TAKIM temacie. Wybieram mistrzowskie Pulp Fiction.
To, ze jestem Polakiem swiadczy o niczym
wiec dlaczego z tego powodu mam sie czuc zle? Nie mozna byc nazwana rzecza..
P. Andrzeju dobrze, że zdaje sobie Pan sprawę z własnego problemu. Ale pora nad tym popracować. Innych ludzi się nie zmieni, ale nad poczuciem własnej wartości można popracować.
Karina muszę powiedzieć, że “wyjmujesz mi słowa z ust”. Pierwsza niekontrolowana myśl jaka nasunęła mi się po odczytaniu tekstu to: i cóż w tym strasznego być “Pool”.
Nie jestem w stanie pojąć dlaczego ktoś czuje się gorszy tylko i wyłącznie z tego powodu, że jest Pool oraz, z tego powodu, że inni Pool bywają mniej inteligentni, wykształceni i zaradni. Przecież ludzie są różni na całym świecie, w każdym kraju są ludzie głupi i mądrzy a niektórzy to nawet i głupi i mądrzy za jednym zamachem.
Bardziej jest mi żal ludzi wykorzystywanych. A dlaczego to ma wpływać na moje poczucie wartości? Tego to ja nie wiem.
Coraz bardziej rzuca mi sie w oczy przepaść pomiędzy ostatnią emigracją a tą okołosolidarnościową. Mam wrażenie, że obecna emigracja (nie mówie o ludziach, którzy którzy są najgłośniejsi a którzy to ledwie się potrafią podpisać) ma większe poczucie własnej wartości.
Nowa emigracja nie przyjeżdża do nowej ojczyzny zafascynowana nią - bo zwykle zdążyła już w życiu zobaczyć podczas swobodnych wypraw turystycznych nie jeden bardziej fascynujący widok, w krajach w których niekoniecznie chciałoby się mieszkać.
Potrafi porozumieć się przynajmniej w angielskim. Jest bardziej świadoma i nie traktuje nowej ojczyzny jako potencjalnie rozwiązanie wszystkich kłopotów bo zna świat, bywa w nim, wie, że świat to nie raj. Pewnie dlatego omija ich poczucie zawodu. Nowych kolegów traktuje jak kolegów a nie lepszych przybyszów z lepszego świata.
Ostatnie czasy szczególnie te unijne okazały sie łaskawe dla nowych emigrantów: emigrant nie potrzebuje już wiz, pozwoleń a nawet paszportu, swobodnie nostryfikuje dyplom co pozwala na pracę we własnym zawodzie i łatwiejszy start - bez kompleksów.
Czego wszystkim nam życze.
Madrego to i milo posluchac, jak to mawial Pawlak w kultowej trylogii Checinskiego. Karina, Darina, odczuwam to samo co Wy. Nie mam zadnego kompleksu bycia Pool. Wrecz przeciwnie. Czuje sie tu u siebie w domu, i tak tez jestem traktowany, zarowno w zyciu prywatnym jak i zawodowym. Pool? Met plezier.
dolacze sie do ruchu mlodych. powiedzialbym wrecz, ze jakby nie polskie media, to jedyne negatywne opinie nt emigracji widzialbym w holenderskiej prasie dla malo rozgarnietych czytelnikow (pokroju Telegraaf). bo nawet w darmowych gazetkach do pociagu mozna przeczytac lepsze opinie…
Mimo wielu ekscesów swoich rodaków, “często zlej” prasy (jak zauważył akustyk w kiepskiej prasie coś tam czasem negatywnego jest) Nie mam żadnego kompleksu bycia Pool. Kilka razy się poczułem się “zawstydzony” (mimo,ze na czole nie mam napisane Pool)np. gdy siedziałem w kinie i podczas seansu weszło kilku pijanych baranów ze swoimi samicami(równie pijanymi) i zaczęli drzeć japy (otwory gębowe) “po polsku” (nie będę cytował) do proszących o cisze holendrów.
Jestem Polakiem wiec mam obowiazki polskie te slowa wyglosil Roman Dmowski polski patriota.Ja godnie reprezentuje swoj kraj rodzinny i nie mam zadnych komleksow z tym zwiazanych.Oczywiscie drazni stereotypowe podejcie do polakow.Ale to nie moja wina ,ze przyjezdza tu tyle roznego dziadostwa ludzi odmozdzonych ,pijakow i zuli z Polski.
Roman D. naczelny polski antysemita, kiepski wzor
to prawda niektórzy jadą tam tylko o piciu myślą a nie o pracy to oni nam wyrabiają opinie i to za nich musimy się wstydzić znajomy holender zapytał mnie kiedyś czemu nie znamy kultury picia nie mówimy stop tylko pijemy i niszczymy i w gruncie rzeczy pokazujemy dowody na nasz stereotyp polak =pijak sam byłem świadkiem jak Polacy opróżniali skrzynki piw w kontenerach podczas załadunku
Romek D., idol klanu Giertychw… brrrrr, az mi skora cierpnie na samo brzmienie tych dwoch nazwisk….
Powiewa stechlym smrodem nazizmu….
Daria nie mam komplesu bycia Polakiem, ale co do reszty przez ciebie napisanej, to
dzyn dzyn dzyn to ja dzwonie twoj budzik obudz sie pora wstawac.
Z tymi jezykami to nadal w wiekszosci znany w stopniu komunikatywnym czytaj - ” laden laden baas ”
PS. a co do tego calego balaganu ze zwiazkami zawodowymi, to wg. mnie najlepszy sposob na to by sie pozbyc Polakow z kraju tzn. wywalczyc im lepsze warunki placy i pracy.
Wtedy gdy pracodawce beda zmuszeni placic jak bog przykazal, to po co u licha mieliby zatrudniac Polakow, skoro za ta sama cene, zatrudnia Holendra, no moze i zrobi mniej, ale ile mniej problemow i zachodu, a takze ryzyka ze za rok czy dwa po tym jak zainwestuje sie w jego rozwoj zwinie manele i roci do Polski.
Czasy zlotego interesu na Polakach juz sie skonczyly, mysle ze to teraz to raczej kwestia przyzwyczajenia.
Moda na Polakow minie, to kwestia czasu, jak juz mowilam obecnie wkracza badz wkroczylo na rynek pracy nowe pokolenie niewyksztalconych Holendrow, bez dyplomow ktore mysle zajmie sie robota zarezerwowana dla Turkow i Polakow. W Hoandi zas ostana sie tylko te jednostki ktore okaza sie naprawde cenne i dobrze wykfalifikowane, a reszta no coz wroci do Polski
PRL, sposób wychowania, atmosfera rodzinna, otoczenie, kultura i setki innych argumentujących zachowanie Polaków wskazówek nie sposób tutaj wymienić. Od setek lat Polak się boi, czuje lęk i jest silny tylko w grupie oraz w…….. gębie
Nie można wmawiać sobie swojej wyższości - trzeba ją okazać i udowodnić na codziennych przykładach. Ile jest ludzi mówiących, ja się nie dam, nikt nie będzie mną pomiatał…? Tak się mówi tylko w gronie “samych swoich”, a w praktyce już gorzej. Nie chcę tutaj negować całej nacji, bo bardzo szanuję swój kraj i naród, ale jeśli się wszyscy nie dogadamy to nasz kraj może upaść dużo niżej niż nam się wydaje. Wiem, że większość z Was użyje w moją stronę ostrej riposty, bo przecież polski naród jest “wybranym”, najlepszym, najmądrzejszym i wszechwiedzącym, a co taki troll jak ja może wiedzieć na ten temat…? Sporo pracy czeka nasz Naród nad kulturą, zachowaniem i bytem, ale nie każdy chce przyjąć to do wiadomości, bo niektórym łatwiej żyć jak w komunie - cicho, boso i byle do jutra… Pozdrawiam wszystkich i Kocham Was Rodacy!!
Adriaan, co masz dokladnie na mysli mowiac ze:
”Nie można wmawiać sobie swojej wyższości - trzeba ją okazać i udowodnić na codziennych przykładach. Ile jest ludzi mówiących, ja się nie dam, nikt nie będzie mną pomiatał…? Tak się mówi tylko w gronie “samych swoich”, a w praktyce już gorzej.”
Co chcialbys uslyszec, jakie dowody w praktyce zobaczyc?
Jak wiemy z doświadczenia, polskie społeczeństwo uważa się za lepszych… Przykładem może być wmawianie sobie, że mamy bardzo uzdolnionych i uczonych profesorów w zalążku naszego małego świata, iż nasze uczelnie są jednymi z najlepszych. Więc zapytam wprost: skoro tak jest to dlaczego tak wzajemnie się nienawidzimy, nie rozumiemy i w jaki sposób tą “mądrością” przyczyniamy się do polepszenia naszego bytu i innego punktu widzenia na świat? Co do ludzi którzy ukrywają swój strach w codziennej otchłani, pogrążonej pracą dla nacji holenderskiej, to strach przed okazaniem domniemanej wyższości narodowej i stawieniem czoła wykorzystywaniu, poniżaniu w pracy i życiu codziennym, bo dlaczego mamy się “dawać” skoro będąc obywatelami UE jesteśmy też obywatelami Holandii, Niemiec, Francji i innych krajów członkowskich… Najważniejszym elementem całego problemów jest: spójność poglądów i problemy ze wzajemnym dogadaniem się, które powinno kreować swój wizerunek na zasadzie polak, polaka, polakiem będzie chronił.
Adriaan - wiesz, staram sie nie wrzucac wszystkich do jednego worka, tym samym nie lubie byc do takowego wrzucana. Nie czuje silnej przynaleznosci do nacji polskiej jak i holenderskieg czy jakiejkolwiek innej.
Pracuje i zyje na swoj wlasny rachunek , nie na rachunek jakiejkolwiek nacji. Czy naprawde istnieje koniecznosc nadawania etykietek? Staram sie zmieniac swiat wokol mnie i to jest moja ”cegielka” na drodze do ukazania mojej wlasnej wartosci jako czlowieka, czlonka rodziny i spoleczenestwa, pracownika i obywatela kraju w ktorym zyje.
Karina… i tutaj pojawia się problem: wrzucam wszystkich do “jednego worka” ponieważ każdy myśli tylko o sobie, nie potrafimy stworzyć zgranego i współpracującego ze sobą narodu. Gdyby tak było to nikt nie musiałby wyjeżdżać w poszukiwaniu pracy, bo u siebie mielibyśmy kokosy… Mnie pomimo młodego wieku, aż boli serce, że jesteśmy jedynym takim narodem, taką szarą myszą, która kompletnie się wyróżnia na tle innych nacji, czuć od nas na kilometry tę odrębność i wrogość nie tylko do innych narodów, co gorsza do samych siebie… ![]()
Adriaan - mamy nieco inne zdanie, do tego zupelnie sie nie znamy. Coz moge dodac? Wydaje mi sie ze wyjazdy za chlebem szarej polskiej masy skoncza sie za kilka lat, poniewaz powoli wkraczaja tansi robotnicy z kolejnych dolaczajacych do EU krajow.
Natomiast mala grupa osob ktore niekoniecznie wyjechaly w pedzie za chlebem (do tej grupy zaliczam siebie) najprawdopodobniej tutaj i w innych krajach pozostanie.
Czy natomiast powrot rzeszy Polakow rozwiaze problem naszej niejednolitosci narodowej? Czy naprawde emigracja jest przejawem slabosci i pojscia na latwizne czy tez jej zaprzeczeniem? Pozyjemy, zobaczymy, pietno naszej historii jest tak gleboko zakorzenione ze cudow w tym stuleciu raczej nie mamy sie co spodziewac.
Nie neguję tutaj emigrantów lecz kulturę, ale bez względu na nasze różniące się poglądy przyznaję Ci w jakimś procencie rację i pozostawiam Twoje słowo jako ostatnie na dopełnienie naszego wątku ![]()
Adrain ma troche racji Karina, i tak meczy mnie nasze nieustanne poczucie wyzszosci tzn. tego naszego nieustajacego poczucia lepszosci, wogole tego naszego rozdmuchanego naj. Te nasze poglady iz tubylcy to cwoki a ich system pelen ulomnosc, zas szkoly to tragedia, to juz pewien schemat.
Niby to nic zlego, ale zamiast tylko twierdzic ze sie jest super to moze w koncu wzielibysmy sie doroboty i pokazali co tak naprawde umiemy, a nie tylko bezsensownie mielec jezorem, i wzdychac jak to nikt nas nie rozumie i nie chce docenic. Przestanmy wiec mowic jacy to my jestesmy dobrzy a inni fatalni, tylko zacznijmy porownywac sie to tych lepszych i im sprobujmy dorownac.
MK - powiem ponownie to co juz powiedzialam - mam dwie rece do pracy i jedna glowe. Pracuje za siebie i dla siebie. Nie czuje sie odpowiedzialna za innych. Natomiast zwroty typu; wezmy, zrobmy, pojdzmy…z doswiadczenia wiem ze bezosobowe wyrazanie checi, polecen nie ma efektu, poniewaz nikt nie poczuwa sie do odpowiedzialnosci.
Posadz 1000 osob w sali i krzyknij, wstanmy i pojdzmy …cos tam robic. Ciekawe jaki bedzie tego efekt, smiem domniemywac zaden.
Jesli kogos meczy uczucie wyzszosci najlepszym rozwiazaniem jest sie nie wywyzszac. Poza tym dosc waznym jest umiec rozroznic dwa pojecia - wywyzszac sie a znac i doceniac wlasna wartosc.
Ja nie poczuje sie lepiej dlatego ze ktos powie ze Polacy sa najmadrzejsi. Jednoczesnie nie wywiera na mnie wrazenia, gdy ktos mnie obrazi, nazwie mnie Polaczkiem na dorobku. To dowodzi tego, ze mnie nie zna wiec po ch…ere mam sie tym przejmowac?
Trzeba wiedziec kim sie jest, wlasciwie siebie okreslic, aby zachowac godnosc. Nie pomoze w tym nazywanie siebie szara masa.
Moim zdaniem tylko czlowiem swiadomy swojej wartosci bedzie umial ja spozytkowac dla powszechnego dobra, w tym rowniez dobra innych.
Mam nadzieje ze nie zamotalam sprawy i rozumiesz o co mi chodzi. Ja po prostu odcinam sie od grupowania, szufladkowania i wrzucania wszystkich do jednego worka.
A dla zainteresowanych poniezej link do artykulu sprzed niespelna 2 miesiecy pt ”Obraz Polaka - malkontenta”. Nie po to aby udawadniac lub podwazac slusznosc tezy, ze my Polacy mamy sklonnosci do wywyzszania siebie, ale do refleksji nad mozliwa 2 strona medalu.
http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1500999,1,dlaczego-mamy-o-sobie-brtak-niskie-mniemanie.read
Karina zgadzam sie pewnosc siebie jest pozytywna, dobrze jak jest poparta rzeczowymi argumentami. Bowiem wg. mnie samo, chwal mnie bom wielki, moze smieszyc, i tylko odstraszac.
Jednak skromnosc tez, nie poplaca. W zyciu bowiem trzeba sie rozpychac lokciami zwlaszcza na emigracji, gdzie musisz byc nie sredniakiem ale tym najlepszym.
MK napisał/s: “Daria nie mam komplesu bycia Polakiem, ale co do reszty przez ciebie napisanej, to dzyn dzyn dzyn to ja dzwonie twoj budzik obudz sie pora wstawac. Z tymi jezykami to nadal w wiekszosci znany w stopniu komunikatywnym czytaj - ” laden laden baas ””
MK czy ja napisałam cokolwiek o Tobie???
Odnośnie problemu kompleksu bycia Polakiem to jesli masz pretensje to prosze kierunek - autor Wiatraka.
Bo ja (jakbyś przeczytała) tego rodzaju kompleksu nie mam. I na dodatek niewiele mnie nteresuje kto ma.
Twoja reakcja jest zatem kompletnie pozbawiona sensu w stosunku do tego co napisałam.
Bardzo nie lubie jak ktoś przeczyta moją wypowiedz po łebkach, nie zrozumie, a potem się jeszcze do niej odnosi w nienajbardziej kulturalny sposób. Także dzyń dzyń … to raczej na siebie.
Odnośnie kolejnej sprawy tj. jacy są Polscy emigranci, czy znają języki itp. to nie chce mi się ciągnąc tematu. Powiem krótko: każdy ocenia rzeczywistość na własnym przykładzie i każdy wybiera takie środowisko do funkcjonowania jaki mu pasuje.
Darina juz wyjasniam. Nie jestem anty Polsko nastawiona. Sadze ze Twoj wpis dotyczyl raczej naszych marzen i snow, niz statystycznej codziennosci, i nie jest to moj wymysl. ( Moze twoje srodowisko jest jakies cudownie inne, ale szczerze z tym obeznaniem swiata i jezykami i rownymi szansami to troche bajkowo i rozowo brzmi - polecam posluchac i pobserwowac naszych rodakow na zagranicznych wycieczkach)
Niestety zdecydowana wiekszosc naszych rodakow swoja kariere zaczyna od prostych prac, dopiero po jakims czsie jak wezma sie do roboty, sa w stanie to zmienic. Zdecydowanie pomimo otwartych granic, wiekszosc para sie zajeciami ponizej swoich kwalifikacji. ( Nie mowie ze wszyscy)
a moje Dzyn dzyn to tak troche humorystyczny dzionek mialam, i postanowilam do ciebie zagac. Chyba moge ?
Co do poczucia wyższości czy niższości (bo widze to wpadanie w dwie skrajności) czy to tak naprawdę trudno uwierzyć, że jest rzesza Polaków, którzy nie mają ani poczucia wyższości ani niższości. Nie muszą z żadnych z tych poczuć walczyć. Nie czują się gorsi od swoich kolegów Holendrów a jednocześnie nie uważają, że wszystko co polskie jest najlepsze.
Zawsze i od każdego znajdzie się ktoś gorszy i lepszy. Po co sobie to życie utrudniać rozważając to w kółko.
Jeszcze raz powtórze, nie chce i nie biorę odpowiedzialności za innych ludzi, nawet za mojego własnego męża, a co dopiero za zupełnie mi obcych ludzi, których nie znam, na oczy nie widziałam i o których mogę sobie co najwyżej w gazecie poczytać.
Nie uważacie, że to troche paranoiczne wstydzić się za ludzi z którymi się nie ma nic wspólnego tylko dlatego, że mówią tym samym językiem.
A co ma zrobić ktoś kto mówi paroma językami. Wstydzić sie za pół świata?
Więcej nie będę pisać bo wszystko ładnie za mnie wyjaśniła Karina.
Ps Darina cytuje - czy ( Polacy) znają języki itp. to nie chce mi się ciągnąc tematu. Powiem krótko: każdy ocenia rzeczywistość na własnym przykładzie i każdy wybiera takie środowisko do funkcjonowania jaki mu pasuje.
Dakladnie to ty ocenilas na swoim przykladzie i byc moze swojego otoczenia, zapewniam ze statystycznie to tak rozowo nie jest.
Liczne sa na to dowody i nie o to idzie by sie spierac, tylko o to by spojrzec bardziej realniej i obiektywniej na cala emigracje Polska.
Darina masz racje wstydzic sie za kogos to bez sensu. Tez uwazam ze trzeba zajac sie swoim zyciem.
No już dobrze, dobrze MK. Emocje mi opadły. Wszystko w porządku.
Nie żyje w bajkowym świecie (choć pewnie jestem optymistką-staram się) przeciwnie, życie mi dało w kość, ale pewnie dlatego, że nigdy mnie nie rozpieszczało nauczyłam się sama o siebie dbać i nie oczekiwać niczego od nikogo, wyłacznie za siebie brać odpowiedzialnośc, za siebie się wstydzić. Branie odpowiedzialności zbiorowej jest ponad moje możliwości.
Jesli ktoś ma na to ochotę, to proszę bardzo (zdajsie Adriaan o czymś takim pisał) ale niech potem nie ma pretensji, że ludzie są tylko ludźmi.
MK nigdy nie zaprzeczałam istnieniu rzeszy Polaków, którzy sobie fatalnie radzą na emigracji (i o tym wyraźnie napisałam). Ale jest cała rzesza, która radzi sobie dobrze. Cały świat składa się z ludzi którzy radzą sobie lepiej albo gorzej, albo sobie wogóle nie radzą. Świat to nie raj, a ludzie to nie anioły.
Ale jakie to ma dla nas znaczenie?
MK nigdy Cie nie podejrzewałam, że jesteś antypolsko nastawiona!
Tak sobie czytam co wszyscy piszą i przyłączam się do tych, którzy nie narzekają na to że są Polakami, owszem spotkałam się z niegodnym traktowaniem przez pracodawców ale to nie tylko Polaków tak traktowano, bo Holendrzy wcale nie mieli lepiej i tak samo ich zmuszano do nadgodzin jak nas, na równi, ale spotkałam się też z wspaniałym podejściem do pracownika, poczułam się dowartościowana i nie chodzi tu o finanse tylko o dobre słowo, pochwalenie że zrobiłeś coś z czego szef jest zadowolony. Nie wiem, może mam szczęście ale w moim miejscu pracy nie ma różnicy jakiej jesteś narodowości, stawki są takie same dla wszystkich w zależności od wykonywanej pracy, po uszach obrywa ten kto zasłużył bez względu na narodowość. Nigdy nie poniżono mnie w pracy z powodu mojej narodowości dlatego nie mam powodów wstydzić się że jestem Pool, jeśli się wstydzę to tylko za zachowanie co poniektórych naszych rodaków, przykre ale taka jest prawda.
Każdy naród jakoś zaczyna, ma swoje wzloty i upadki, ale dziwi mnie jedno: dlaczego Polska wyróżnia się jedynie upadkami? Tak bardzo mi zależy na tym by w naszym kraju było dobrze, że nie potrafię obrać tego w słowa lecz sami narzekamy, że mamy złą politykę, złe drogi, władze etc. Można tak wymieniać tuzinami. Jeśli ktoś chce powiedzieć coś mądrego niech nas uświadomi: dlaczego w każdym kraju germańskim ludzie mają dobrobyt?
Adriaan, to proste. Dla nich patriotyzm to nie galopowanie z szabla na czolgi, a praca, praca i jeszcze raz praca.
My potrafimy sie zjednoczyc i dzialac razem tyko wtedy, kiedy jestesmy przyparci plecami do muru. Oni pracuja razem przez caly czas. My kiedy mamy wolnosc zremy sie, podkladamy sobie wzajemnie swinie, szkodzimy sobie wzajemnie, i to calkowicie bezinteresownie. Oni zawsze potrafia sie ze soba dogadac, nie niszcza sie nawzajem, nie podkladaja sobie bezinteresownie swini.
My jestesmy wspanialym narodem, ale beznadziejnym spoleczenstwem. To wlasnie dlatego.
Broerkonijn nic dodać nic ująć. Polacy potrafią się zjednoczyć tylko jak stoją pod murem. Jak już mur przejdą to na tym się kończy mądrość.
Ja nie wierzę, że to się zmieni, w każdym razie nie za mojego życia. Pewnie dlatego nie jest mi trudno się “zholendrzyć”. To znaczy jest mi trudno technicznie (np. język). Ale serce mnie nie boli, nie protestuje - z czego się bardzo cieszę.
Bo pewnie gdyby moje serce mnie bolałao to siedziałabym na forum i opowiadała jacy Holendrzy są be i jak wszystko tu dookoła mnie jest złe i paskudne.
Az przykro czytac…
Karina takie jest zycie, nie trzeba dlugo szukac by na takie informcje sie napatoczyc w sieci, i nie tylko. Ne szukalam dlugo weszlam na twoj link ponizej znalazlam koleny.
Tylko na tamat polskich bezdomnych w tym wypadku w szwecji.
www.wiadomosci.onet.pl/6063323,2,relacjetv.html
Pewnie podobne pzypadki maja miejsce i w Holandi, Anglii, itd.. gdzie masowo za praca emigruje masa naszych rodakow.
Bardzo czesto ludzie decydujacy sie na emigracje sa nie przygotowani wogole na ten krok, i dlatego konczy sie to wszystko tragicznie. dowody takiego nieprzygotowania znajduje codziennie na Wiatraku.
MK, jak dobrze sluchalas, to Polacy sami wybieraja to bo wola zyc w Szwecji jako bezdomny,niz w Polsce na zasilku.Do konca nie wiadomo czy to Polacy czy Rumuni.Tu jeszcze nigdy nie slyszalam o takim przypadku.
a nie jest przypadkiem tak, ze te upadki Polski widzicie dlatego, ze chcecie je widziec? albo bo czytacie polskie media adresowane do spragnionych negatywnych newsow czytelnikow?
owszem, sa pozytywne rzeczy w Polsce. tylko trzeba sie wysilic i sprobowac je dostrzec
Zosiu masz racje to bardzo czesto ich swiadomy wybor. Najchetniej podpieliby sie pod pomoc socjalna Holandii.
Holendrzy uwazaja ze Polacy powinni sami rozwiazywac w swoim kraju swoje problemy, dlatego sa nawet sklonni zaplacic za wyeksportowanie takich jednostek do Polski. I w tym wypadku ja sie z nimi zgadzam.
Tutaj znalazlam cos na temat. bezdomnych Polakow w Holandii ( nie jest to duzy problem, ale cos jednak sie dzieje.
Podsumowujac poprostu szkoda gadac, jak czytam -”Ze sliepen op straat. Dan ga je vanzelf drinken, om warm te blijven.”
To mam malego nerwa.
www.dehoop.org/24431/dakloze-polen-bezoeken-het-inloophuis.html
www.ed.nl/regio/eindhovenstad/4353615/Eindhoven-helpt-dakloze-Polen-terugkeren.ece?start=3&sort=des
www.youtube.com/watch?v=pDCH4yf5Afo
Ps. mysle ze o to chodzilo autorowi wiatraka, jak napisal - Co mam zrobić ze sobą gdy jestem Polakiem ale nie chciałbym aby mnie zwano Pool?
Mysle ze po takich tekstach moze najsc czlowieka takie wlasnie pytanie.
Mysle ze niejeden z nas mialby ochote, wyeksportowac do Polki takiego delikwenta, a moze sie myle co myslicie?
Gdy ktoś z Holendrów powie do mnie Pool to ja mu odpowiadam : klote kaaskoop i sprawa rozwiązana.
akustyk - jestem naprawde pozytywnie nastawiona do Polski i tego co polskie.
Na tyle pozytywnie, ze bardzo powaznie rozwazamy wraz z mezem Holendrem powrot do Polski. Mamy nadzieje ze sie uda.
Nie staram sie na sile wynajdywac wiadomosci stawiajacych nas w zlym swietle. Po prostu za kazdym razem kiedy cos takiego czytam cos we mnie peka i robi mi sie naprawde przykro. Glownie dlatego ze rodacy ktorzy w takiej sytuacji sie znalezli, nie umieja badz nie moga sobie z nia poradzic i sie przeciwstawic.
@Karina - nie no, ja rozumiem. bardziej mialem na mysli biadolenie Adriaana, ze Polska to tylko upadki. ano nie. nie tylko. chyba, ze fakt, ze jako jedyne panstwo w Europie Polska miala dodatni wzrost gospodarczy w 2009, tez jest upadkiem ![]()
Akustyk - taka juz moja przypadlosc ze krytyke odbieram czesto zbyt osobiscie; nie moge byc przeciez chodzacym idealem
Tak na powaznie - zgadzam sie, aby moc rzeczowo polemizowac nalezy skupiac sie na argumentach obu stron. By szczerze rozmawiac o Polsce, nalezy doceniach jej dobre strony i potepiac negatywne. Skupianie sie jedynie na problemach i slabosciach niczego nie zmieni.
Zgadzam sie Karina z Toba.Szkoda i przykro .Nasuwa mi sie jednak mysl ,ze Ci ludzie czesto nie wracaja do kraju z powodu czekajacej na nich krytyki .Boja sie wysmiewania ,boja sie jak ich inni odbiora .Polacy maja to do siebie ze bez zastanowienia potrafia “zgnoic”innych.
@Karina - to nie tylko Twoja przypadlosc, tylko, moim zdaniem, polska ogolnie
z reszta sie zgadzam.
Beata - ja naprawde nie wiem dlaczego nasi rodacy tkwia w takich warunkach.
Mam pewne przypuszczenia, ale czy jest tak naprawde…?
Moim zdaniem Polacy pracujacy i zyjacy w takich warunkach, jakiej przyklad podano w artykule o Szwecji, wierza ze wolnosc to ”uswiadomiona koniecznosc”. Przez to akceptuja to co sie z nimi robi. Staja sie pewnego rodzaju niewolnikiem mimo ze tak naprawde mieli stac sie wolnymi ludzmi. Roznica niestety polega na tym, ze czlowiek wolny postawiony w takich warunkach probowalby je zmienic natomiast niewolnik sie podda. Uproscilam problem, poniewaz latwo ,jest powiedziec - probuj zmienic warunki w jakich sie znalazles. Wierze w to, ze mozna sie znalezc w sytuacji kiedy wyjscie z niej jest prawie niemozliwe. Byc moze jest to przyklad takiej wlasnie sytuacji.
Mozna tez na to spojrzec inaczej a mianowicie ,wybrali taka droge w wyniku uczieczki od innych problemow ,ich nie “zaradnosc”zyciowa dla nas jest nie zrozumiala ,ale moze oni tak poprostu chca.Duzo by pewnie mozna podac roznych powodow dla ktorych tak zyja.Szkoda mi tylko tych ktorzy potrzebuja pomocy ,ale nie umieja o nia zabiegac.
I pamiętam to lato gorące
Żyto, pagórki i maki na łące,
Wiatr niósł zapach jeziora,
Ksieżyc, gwiazdy z wieczora.
Tu nie pachnie mi juz pszenica,
Nie Polska dzis, a zagranica.
Odjeżdzać cieżko, serce boli
Nie dam sie w polsce za 1000 zniewolić.
Stanę się lepiej EURO niewolnikiem!
Bedę pracował w szklarni lub stał z palnikiem,
Warzywa obierał, sprzątał w restauracji,
Prosił o obywatelstwo obcej mi nacji.
Po latach może, a może po roku
Stac mnie bedzie na mieszkanie w bloku
W Polsce mojej pachnącej pszenica…
Lecz dzis ja tutaj - zagranicą.
Nie czynie podzialow
i przywiazania sie wyrzekam.
Ksiezyc i Slonce i jedna planeta.
Miliony gwiazd rozswietlajace niebo
i czerpie przyjemnosc z tego co jest a nie co sie wydarzylo.
Piekno pochodzi z wnetrza czlowieka
a nie z zeszlego lata, zboza czy miejsca urodzenia.
Ograniczenie - niezrozumienie prowadzi do flustracji, akceptacja swojego i innych zycia otwiera serce niekonczacej sie radosci……………………….
W dusznych norach emigrantów
ze wszystkich stron świata
dzieci idą spać, a za chwilę rodzice
uczyć się będą wymowy i czytania dziwnych słów
stawką kiedyś było życie lub wolność
dzisiaj przetrwanie –
stare problemy bledną z czasem śmieszą –
nowe o ostrych krawędziach ranią do szpiku łez.
***
Uciekli do wolności
a wpadli w ręce kapitalizmu
w którym dyktatorem jest życie
sługą – kapitalista
niewolnikami – oni
***
Wszystko zaczyna się od smaku, spojrzenia, tęsknoty,
snów niespokojnych.
Chorzy na tę chorobę wołają:
ten chleb mi nie smakuje…
te truskawki tak nie pachną…
to nie te drzewa, obłoki, trawa, ludzie,
to nie moje dzieci, żona, rodzina…
to nie takie życie miało być…
Adam Lizakowski
(poeta emigracyjny)
Ostrosc zaciera sie z latami
Kolo zycia
Blekitem zalani
W wymowie pelno kwiatow
Pojednani
,,niezapłacony czynsz”
Juz prawie pierwsza godzina
Zegar tyka i tyka,
Jest! Widze go! Podła gadzina
Od 2 tygodni mi tak umyka!
Wysłalem mu list polecony
Z 15 razy żem chyba dzwonił
Kolejny miesiac –czynsz niezapłacony!
Ostatni raz mnie żeś tak zwodził!
Łapie za poły brudaśniej kurtki
- Gdzie gnoju moje pieniądze!
A on na twarzy ma uśmiech cieniutki
- Chcesz swoje siano? Raczej nie sądze!
Na mieszkanie wpisać sie nie mogę!
Grzyb z sufitu wyłazi!
Zapomnij, ze do czysta domyję podłogę!
Tynk ze ścian złazi.
Ty tylko szczescie masz wlascicielu
Ze huurkomisji jeszcze nie wezwałem
Takich oszustow jak ty jest wielu!
Ja sie za głowe wtedy złapałem!
Ten Polak cwany! Ta nędzna żmija!
Przecież go tak ugościłem!
Jemu chyba szajba odbija!
Ale sie pomyliłem!
Prawda, smsy słał z pretensjami
Ale go nie słuchałem
Po co zagracać głowe bzdetami.
Płacił to płacił, pieniadze miałem!
Oj widze, ze ostatni ratunek
Na ulice posłac tego wariata
Dla huurkomisji mam pełen szacunek
Lecz wczesniej mu mały figiel spłatam!
Polak polakowi tutaj nie odpuści,
Bedziesz cholero spał na kempingu
I nawet niech sie niebo na mnie spuści!
Doniose na ciebie do belastingu!
I wam rodacy wszystkim dziekuje
Zeście do konca wiersza dotrwali
No trudno i tu znajda sie chuje,
Żebyście ich tylko nie naśladowali!