holandia
51
16

1000 lat kontaktów polsko-holenderskich oczami Holendra

czerwiec 2010, Kategoria: Polska - Holandia

Streszczenie introdukcji na spotkaniu holenderskiego biznesu w Polsce.

Mimo, że Polska nie jest naszym sąsiadem to jednak kontakty obu krajów sięgają już 1000 lat. To były niemal wyłącznie stosunki handlowe, czasami bardzo intensywne i zawsze przyjazne.kontakty polsko-holenderskieBazą tych kontaktów było rybołówstwo, handel i żegluga morska czyli branże w których my od zarania historii jesteśmy wyspecjalizowani.Podstawą bytu naszego narodu były niegdyś śledzie i zboże - nasz codzienny pokarm i drewno  - budulec bez którego nie mogła funkcjonować holenderska gospodarka. W te trzy towary obfitowała Polska. Już 1000 lat temu holenderscy handlarze dobijali do słowiańskich miasteczek portowych i skupywali śledzie. Śledzie peklowane, w beczkach. Następnie od XIII wieku rozwijał się wzajemny handel miast hanzeatyckich  z  Utrechtem, Zwolle, Kampen i Deventer po holenderskiej stronie i Gdańskiem  (Danzig), Wrocławiem (Breslau) i Krakowem (Krakau) po polskiej.Mimo, że z czasem znaczenie unii hanzeatyckiej* osłabło to od XV wieku handel z Polską kwitł nadal jak nigdy przedtem. W XVII wieku ponad połowa wszystkich statków wpływających na Bałtyk miała holenderską flagę. W tym czasie cały handel z krajami słowiańskimi był w holenderskich rękach. Drewno dębowe i zboże było najważniejszym surowcem sprowadzanym z Polski. Bałtycki handel był podstawą rozwoju i potęgi Niderlandów i nosił nazwę “moedernegotie“  (Matka Handlu). Zboże kosztowało w Gdańsku połowę taniej niż w Amsterdamie więc był to niezwykle lukratywny biznes. Z Amsterdamu do Gdańska płynęły m.in. mydło, olej, sukna, sól, wino, artykuły kolonialne i… cegła.W Niderlandach studiowało wielu Polaków, szczególnie polskiej protestanckiej szlachty na uniwersytetach w Harderwijk, Amsterdamie, Utrechcie, Leiden (Józef Wybicki - twórca polskiego hymnu) i Franeker u polskiego teologa Makowskiego. Wielu uczyło się sztuki wojennej pod dowództwem księcia Mauritsa (Krzysztof Arciszewski), Fryderyka Henryka Orańskiego i Willema Ludwika.Z tych historycznych kontaktów pozostały nam polskie nazwiska (Van Danzig, Polak, Pool, Mazur) i dawniejsze puby (De Pool, De Croon van Polen, Nieuwe Poolsche Koffijhuys) i dzisiaj hotel Krasnapolsky. Także tysiące holenderskich kupców, bankierów, rzemieślników i artystów zamieszkiwało Danzig i zwanego wóczas z holenderska “Danswijck“.  Wielu holenderskich architektów jak np. Hans Vredeman de Vries, Anthonie van Obbergen i Tilman van Gameren odcisnęli swoje piętno na przedwojennym wyglądzie Warszawy i Gdańska.Niderlandzcy uchodźcy religijni z okresu wojny osiemdziesięcioletniej  osiedlali się w Polsce i byli wysoko cenieni przez polskiego króla, szlachtę i miasta za ich prace melioracyjne (waterbouwkundige kennis). Holendrzy zasłynęli w XVI i XVII wieku regulacją Wisły i jej okolic, budową kanałów, rowów melioracyjnych, grobli, wałów, mostów, śluz i wiatraków. Obszar między Gdańskiem a Toruniem zwano też “Małą Holandią” (Klein Nederland).Po roku 1650 w wyniku wojen, zaborów i zapaści ekonomicznej, intensywne stosunki między naszymi krajami uległy spowolnieniu aż do najgłębszego upadku gdy Niderlandy koło 1800 roku stanęły pod zaborem Napoleona a Polska przestała oficjalnie istnieć po Trzecim Rozbiorze.Po I Wojnie Światowej kontakty z nową Polską zostały odnowione gdy setki polskich robotników znalazło prace w kopalniach węgla kamiennego w Południowej Limburgii.W czasie II Wojny Światowej, w roku 1944 i w następnych latach sławę i miłość mieszkańców Bredy zdobyli żołnierze Polskiej Brygady Pancernej generała Maczkaa  a w Oosterbeek polscy żołnierze Brygady Spadochronowej generała Sosabowskiego. Cmentarz w Bredzie do dziś świadczy o ofierze Polaków dla naszej wolności.W okresie Zimnej Wojny dopiero po śmierci Stalina stosunki naszych narodów zaczęły się odnawiać, wpierw ostrożnie z na polu wymiany kulturalnej i naukowej. Dopiero w roku 1976 zawarliśmy pięcioletnią umowę handlową i następnie umowę na dostawy polskiego węgla kamiennego dla naszych elektrowni.Przeprowadzone na wielką skalę, spontaniczne akcje pomocy Polsce po ogłoszeniu stanu wojennego zaowocowały wieloma trwałymi przyjaźniami.Po upadku berlińskiego muru, w roku 1990 następuje okres ekonomicznej i politycznej liberalizacji i ostrożnego odwiedzania Polski przez naszych turystów i polskich robotników sezonowych w Niderlandach.Wstąpienie Polski do Unii Europejskiej przynosi poszerzenie i pogłębienie kontaktów Polsko-Niderlandzkich na być może najwyższy historyczny poziom.

Więcej na temat kontaktów polsko-holenderskich w książce Polska i Niderlandy: 1000 lat kontaktów

* Miasta hanzeatyckie w granicach dzisiejszej Polski i z nazewnictwem polskim i niemieckim: Białogard (Belgard), Braniewo (Braunsberg), Chełmno (Kulm), Darłowo (Rügenwalde), Elbląg (Elbing), Frombork (Frauenburg), Gdańsk (Danzig), Goleniów (Gollnow), Gryfice (Greifenberg in Pommern), Kamień Pomorski (Cammin), Kołobrzeg (Kolberg), Koszalin (Köslin), Kraków (Krakau), Sławno (Schlawe), Słubice (Frankfurt am Oder), Słupsk (Stolp), Stargard Szczecinki (Stargard in Pommern), Strzelce Opolskie (Groß Strehlitz), Szczecin (Stettin), Toruń (Thorn), Wolin (Wollin), Wrocław (Breslau).Zobacz filmy: historia Hanzy i miasto hanzeatyckie

popularne51 komentarze

user rufus

dawniej zboze i sledzie za cegly a dzis hotel w bylym biurowcu w ktorym kwateruje sie tania sile robocza z polski z obowiazkowym wyzywieniem i limitowanymi odwiedzinami znajomych po grozba kar,historia zatacza kolo chcialo by sie powiedziec

user Darina

Taka piękna współpraca, a skończyła się tak niechlubnie - pracownikami sezonowymi.

user jacer

Niezapominajcie, że w Polsce jest np. Philips, najlepsza fabryka Philipsa w Europie, centrum księgowe Philipsa na Europę i wiele jeszcze innych firm holenderskich.

A ci holendrzy co przyjechali w XVII w. do Polski to nie byli tacy właśnie pracownicy sezonowi? Robili to co nie chcial nikt robić i zamieszkali tam gdzie nikt nie chciał.

user jacer

Jeszcze jedno. Głównych archeologiem Amsterdamu jest Polak, pan Gawroński.

user Darina

Jacerku i pewnie zarabiali po 6 euro za godzinę a w przerwach od pracy robili burdy uliczne.

Nie pleć już więcej Jacerku.

Nie robili to czego nikt nie chciał robić - tylko to CZEGO NIKT NIE UMIAŁ ROBIĆ. Znaczy się na logikę zostali zaproszeni do Polski jako ówcześni znakomici specjaliści w swojej dziedzinie, bo nikt w Polsce tego robić nie potrafił.
I to zostali zaproszeni przez samego króla a co za tym idzie zapewne ich też opłacał, a że król to pewnie nie oszczędzał.

Czy Beatrix zapraszała naszych sezonowych “specjalistów”. Nie przypominam sobie.

user Anula

Artykuł bardzo ciekawy.
Ale z drugiej strony chyba Andrzej zmienił tu wypowiedź na bardziej bezstronną.
Weszłam z ciekawości na stronę o książce “Polska i Niderlandy- 1000 lat kontaktów” (link w artykule) i tam Andrzej dał wpis, że kontakty te były raczej jednostronne, a PL pełniła w nich rolę raczej “parobka” bądź jedynie obserwatora, więc czym tu się chwalić.

W sumie cieszy, że nasze kontakty opierały się ( i opierają ) na handlu itp. a nie na wzajemnej niechęci.
Robotnicy sezonowi to przykład jednak, że jesteśmy tym gorszym bratem, ale to czysty rachunek ekonomiczny.
Sama doświadczyłam, jak pani z Holandii za lekcje j.polskiego, których miałam jej udzielać, zaproponowała mi żenująco niską stawkę, której Holendrowi nikt by nie proponował.

Wg mnie to, że Holendrów zaprosił sam król, dobrze o nich świadczy, ale nie musimy mieć kompleksów, że nas Beatrix jako robotników do NL nie zapraszała. :) Bez przesady.

user Zosia

Anula, wiedz o tym, ze nikt nie zapraszal tutaj Polakow.Holandia dala tylko pozwolenie i mozliwosci do pobytu tutaj.

user 2Ct

Zosia, przepraszam ale nie mogę się powstrzymać.
Ty tępa strzało! :)

user 2Ct

Darina
Czym innym, jeśli nie “zaproszeniem” jest twoim zdaniem otwarcie granic i zniesienie barier ograniczających napływ “taniej siły roboczej”?
Jeśli się kogoś nie potrzebuje to się mu przyjazdu nie ułatwia (patrz Niemcy, Austria). No chyba, że twierdzisz podobnie jak Zosia, że Holandia dobrotliwym narodem jest i z litości nad biednymi ludami Wschodu i miłości do odmiennych kultur otwarła szeroko swoje ramiona, licząc na owocną wymianę studentów? Jak można “dać pozwolenie i możliwości do pobytu tutaj” a nie zaprosić? :) Czym innym jak nie “zaproszeniem” są te setki biur i biureczek pośrednictwa pracy rozsianych po całej Polsce, reprezentujących potrzeby holenderskich pracodawców?
Z kogo próbujecie robić idiotów drogie panie?

user Darina

Holenderski rynek pracy został otwarty dla Polaków w 2007, czyli trzy lata po wejściu Polski do Uni, a prawie dwadzieścia odkąd Polska przestała być komunistyczna.
Jak na tak strasznie “potrzebujący” nas naród, to Holendrzy dość długo czekali z otwarciem rynku pracy.

Jesli ktoś plecie, że otwarcie rynku pracy związane jest z królową a nie prostą konsekwencją wejścia Polski do Unii, to ja oświadczam,że fantastów zyjących w swoim małym świecie nie umiem lepiej przekonywać.

I jeśli ktoś nie widzi różnicy pomiędzy cudzoziemcami - specjalistami w jakiejś dziedzinie, pracującymi pod specjalnymi auspicjami samego króla a hordą polskich pracowników sezonowych, którzy nie potrafią robić niczego a jedyne co posiadają, a na dodatek uważają, że to może być plus dla nich to … numer sofi, korzystający z faktu, że Holandia prędzej czy później musiała otworzyć swój rynek pracy, przyjeżdżają tu, znoszą poniżenia, niską pensje, fatalne warunki mieszkania a jedyną ich rozrywką jest pijaństwo.
Jesli ktoś nie widzi różnicy, to na na takie ograniczenie też nie mam lekarstwa.

user Darina

Ja w każdym razie widze różnice pomiędzy
- przyjęciem kogoś bo umie coś czego ja nie potrafię i zadbam o to aby jak najdłużej u mnie był i odczuł z tego tytułu korzysć finansową (ówczesni holenderscy przybysze szybko stali się tą bogatą cześcią społeczeństwa)
- a zaproszeniem kogoś kto nie umie niczego, a będzie dla mnie tylko kims kogo wykorzystam i będzie pracował ciężko, dużo i za kiepską kasę.

user 2Ct

Darina
Przykłady proszę:
-kto plecie? kto nie widzi różnicy?

Bo chyba sobie kobieto coś uroiłaś w swojej chorej główce. Kto napisał, że otwarcie rynku związane jest z królową? Bredzisz tak sama od siebie, czy próbujesz coś komuś na siłę udowodnić?
Jak słucham takich frajerskich wywodów i jechania po innych, tylko dlatego że mają gorzej to szlag mnie trafia.
W tym momencie należałoby zapytać jakie masz prawo do pomiatania innymi ludźmi, oceniania ich z własnego punktu widzenia (siedzenia).

Pochwal się proszę co takiego osiągnęłaś i jak ciężko na to pracowałaś w życiu, że teraz możesz nabijać się z tych, którym się nie powiodło i którzy muszą imać się mniej intratnych zajęć by utrzymać siebie i rodzinę. Znam wielu rodaków, którzy ciężko i uczciwie pracują w Holandii.

O kim mówisz, kogo próbujesz obrażać i czyim kosztem podbudowujesz własne ego?
Skoro ktoś zatrudnia kogoś, kto “nic nie umie” to świadczy o głupocie tego co zatrudnia, czy tego co jest zatrudniany?
To, że ktoś ma niska pensję, złe warunki i znosi poniżanie to wina pracownika czy dobrodusznego pracodawcy?

Twierdzisz, że ludzie zrezygnowali z luksusowych posad i super zarobków w kraju i wyjechali by dać sie poniżać
i pracować za grosze na emigracji?

Kobieto, w jakim ty świecie żyjesz?
Przyjmij do wiadomości, że świat nie składa sie wyłącznie z wysoko wykwalifikowanych specjalistów i ludzi o wyższym wykształceniu władających biegle kilkoma językami.

Ci INNI nie mają prawa do poszukiwania “lepszego życia” (cokolwiek by ono nie znaczyło). To że ty gardzisz najniższą stawką wynagrodzenia w Holandii nie oznacza, że dla kogoś kto znalazł się w potrzebie czy na życiowym zakręcie nie może oznaczać czegoś więcej.

Niedawno rozmawiałem z pewnym emigrantem z jednego z krajów afrykańskich. Biednego kraju. Jego ojciec zatrudnia na farmie imigrantów z innego afrykańskiego kraju. Jeszcze biedniejszego. Płaci im ok 6 euro………..na miesiąc.

Wytłumacz, jakie mamy prawo by kogoś oceniać, nie znając go kompletnie, warunków w jakich żyje, srodowiska w jakim sie wychował. Dlaczego mamy oceniać wszystkich innych, własną egoistyczną miarą?

user 2Ct

I błagam cie nie bredź, że Holandia 20 lat czekała na otwarcie granic.
Po pierwsze, Polacy pracowali na Zachodzie na długo przed wejściem do Unii. Otwarcie granic było jedynie oficjalnym przypieczentowaniem owego “zaproszenia” wynikajacego z zapotrzebowania na dodatkowe ręce do pracy.
Po drugie, Polacy nie są pierwszą i nie ostatnią grupą imigrantów zarobkowych na Zachodzie, a wcześniejsze grupy gastarbeiterów również w celach turystycznych tu nie przybywały i paszportów holenderskich siłą sobie same nie przyznawały.

Jednym słowem z tego co piszesz wynika, że Holendrzy są idiotami, bo wpuszczali do kraju niekontrolowany strumień niewykwalifikowanych pracowników z litości a teraz nie wiedzą co z tym “nadmiarem inwentarzu” uczynić.
To tak jakbyś świadomie zatrudniła samych pracowników - rencistów z grupą inwalidztwa i kazała im dźwigać ciężkie wory na plecach, a słysząc odmowę dziwiła się kto ci takiego burdelu w firmie narobił? Otóż nikt inny tylko ty sama droga Darino.

user Darina

Nazwałam rzeczy po imieniu, dosadnie ale niestety prawdziwie.

Możesz krzyczeć, wrzeszczeć, tupać nogami, pluć w ramach protestu przeciwko temu co powiedziałam.
Ale nerwowe reakcje nie pomogą zmienić rzeczywistości.
Nieprzyjmowanie rzeczywistości do świadomości nic nie zmieni.

Polacy nie przybywają tutaj bo ktoś czeka na Polaków z otwartymi rękami i strasznie nas potrzebuje.
Holendrzy mają dość cudzoziemców, bronią się przed nimi rękami i nogami (o czym świadczą ostatnie wyniki wyborów, gdzie pewna populistyczna partia wyrosła na swojej niechęci do cudzoziemców na trzecią siłę polityczną w kraju).
Możesz nie wierzyć, ale rzeczywistości nie zmienisz poprzez jej uparte zaprzeczanie. Gdyby teraz wszyscy Polacy zostali w domu, to szybko inni na nasze miejsce wkroczą.

Holendrzy nas nie potrzebują (mają miliony chętnych do emigracji), nie litują się nad nami (skąd ci taka bzdura nawet do głowy przyszła!!!), po prostu wykorzystują fakt, że mogą nas zatrudnić za równie marne pieniądze co nielegalnego emigranta, przy jednoczesnej pewności, że nikt mu nie zrobi nalotu na farme i nie wypędzi w połowie sezonu 3/4 robotników.
Ale czeka już na otwarcie rynku pracy długa kolejka za nami (Bułgaria, Rumunia). Mają z czego wybierać.
Ot cała filozofia “zaproszenia”.

Potępiam współczesne niewolnictwo, wszystkich decydentów którzy w tej machinie uczestniczą. Dla mnie to rodzaj przestępstwa.
A najsmutniejsze jest to, że Polacy w tym muszą uczestniczyć, bo ich własna ojczyzna nie była w stanie i nie jest w stanie im zapewnić miejsc pracy i godziwych zarobków.
Smutne jest, że ktokolwiek musi z tym uczestniczyć.

Ale wracając do samego początku rozważań, które zaczęło sie od Jacera. Porównywanie ówczesnych Holendrów przybywających do Polski do wspólczesnych pracownikó sezonowych to jest głebokie nieporozumienie.

Ps. niczego nie osiągnęłam i nie osiągam, nie robie karier, ani nie zarabiam milionów.

user 2Ct

Niepotrzebnie się powtarzasz, pisząc to co napisałem wcześniej:
Polacy nie pierwsi i nie ostatni i nie jedyni na emigracji….nie wyjątkowi i nie niepowtarzalni. Żaden Chrystus imigracji czy narodów. Naród jeden z wielu. Imigranci jakich wielu na świecie i jeśli marzysz o zaniku tego “procederu migracji” to odsyłam do działu z bajkami piętro wyżej.
Mieszasz pojęcia i próbujesz zaklinać rzeczywistość.
Te dwa fakty, że Holendrzy mają dość cudzoziemców, ale jednocześnie potrzebują rąk do pracy, kompletnie się nie wykluczają. Co ma piernik do wiatraka? W końcu ktoś ten przysłowiowy chleb musi upiec, żeby drugi mógł się nim napchać. A że naród się nagle cudownie nie rozmnoży to tego piekarza trzeba “sprowadzić” z sąsiedniej piekarni.
Nazywaj to sobie jak chcesz, zapraszaniem, sprowadzaniem, wykorzystywaniem, pseudo-zatrudnianiem współczesnym niewolnictwem itd.
Potępiaj czy nie, obojętnie.
Tylko proszę cię nie użalaj się nad piekarzem, że jest piekarzem ani nad dekarzem, że jest dekarzem, bo jakbyśmy zamiast piekarzy i dekarzy mieli mieć samych lekarzy to wsuwalibyśmy cały dzień pastylki a dziurę w dachu łatalibyśmy receptami.
I to, że niektórzy piekarze postanowili poszukać innej lokalizacji na swoja nowa piekarnie to też nic nadzwyczajnego (nie tylko we współczesnym świecie). I to, że pośród piekarzy można znaleźć też pseudo-piekarzy, których dana piekarnia decyduje się zatrudnić, albo np jakaś firma budowlana zatrudni ich jako dekarzy to też nic nowego.

I znowu muszę zapytać: kto pisał, że na Polaków czeka się z otwartymi ramionami i strasznie ich potrzebuje? Znowu sobie coś sama dopowiadasz.
Nie Polaków potrzebują, tylko Imigrantów. W tym również Polaków. Tysięcy rąk do pracy.
Choć mają ich już dość i bronią się przed nimi rękami i nogami to mimo wszystko ich potrzebują. Taka jest rzeczywistość. I o tym pisałem.

I choć oficjalnych zaproszeń nikt nie wysyła to uwierz mi, że idea zjednoczonej Unii i otwartych granic z litości nad naszą biedą nie wynikała, a dobroduszność była ostatnią myślą jaka przyświecała jej twórcom. Twórcom, którzy doskonali zdawali sobie sprawę z faktu, że w odizolowanej od świata Europie wkrótce zabrakłoby rąk do pracy.
Polski ten problem również będzie dotykał w coraz większym zakresie. Bo i pod tym względem Polska nie jest żadnym wyjątkiem. Choć będziemy się bronić rękami i nogami i oficjalnych zaproszeń nikt nie będzie wysyłał, będziemy potrzebowali imigrantów w naszym kraju. Piekarzy, którzy będą mieli potrzebę wypiekania chleba w choć odrobinę lepszych warunkach niż te, które zapewni im ich ojczyzna.

Jacer użył ironii, której nie dostrzegłaś, zaś wątek o królowej “zapraszającej” polskich spec-imigrantów stworzyłaś sobie ty sama na własny użytek ;)

Do twojej wiadomości: nie krzyczę, nie tupię. Jedynie stukam w klawiaturę.

user 2Ct

Na zakończenie dyskusji (i dnia) proponuję “Zosia quiz” (do wygrania album: “Złote myśli Iron Lady”):

pytanie 1:
Jakie Holandia dała tylko pozwolenie?
pytanie 2:
Jakie Holandia dała możliwości do pobytu tutaj?
pytanie 3:
Skoro nikt nie zapraszał tutaj Polaków, po co Holandia dała tylko pozwolenie i możliwości do pobytu tutaj?
pytanie 4:
Co robi tutaj Zofia, skoro nikt jej nie zapraszał, a pozwolenia i możliwości do pobytu tutaj wówczas jeszcze nie było? ;)

user kiwi

Swietne 2Ct , choc obawiam sie ze nie zalapie :)

Milego dnia.

user Zosia

2Ct,mylisz sie i to bardzo ze wtedy nie bylo pozwolenia i mozliwosci na pobyt tutaj.Jezeli nie znasz mojej sytuacji i nie wiesz nic o moim przyjezdzie tutaj, to prosze nie wypowiadaj sie.
Mnie Holandia nie zapraszala,dala mi tylko pozwolenie zamieszkania na stale tutaj.Chyba jest roznica miedzy ZAPROSZENIEM a POZWOLENIEM?Pytasz jakie Holandia dala mozliwosci do pobytu tutaj?Prace,zamieszkanie,pozwolenie na staly pobyt(oficjalnie)bo przed 2007 rokiem nie mozna bylo legalnie tutaj pracowac.Moze jestem tepa,ale nie kazdy moze posiadac ta”inteligencje” ktora Ty posiadzasz.

user Thomas

@2Ct ale zrobiles flame… najlepsze co potrafi polak: zament i bardacha :P

user Darina

No widzisz, powtarzam się, a ty dalej nie rozumiesz.

Zlituj i nie pisz po raz tysięczny o jakiejs litości.

Na okrągło, w koło macieju piszesz o jakiejs litości. Setny raz powtarzam, nikt nad nikim się nie lituje. Nikt nigdy o żadnej litości nie pisał … za wyjątkiem ciebie. Nie wkładaj ludziom w usta słow, których nie wypowiedzieli, nie wkładaj w usta ludziom wypowiedzi, które sam sobie uroiłeś.

Myśle, że dla większości w miare rozsądnie myślącej jest duża różnica pomiędzy zaproszeniem kogoś na intratne stanowisko, bo umie coś czego ja nie potrafię a wykorzystaniem hordy obcych sobie ludzi, których się nienawidzi do najgorszej roboty.
Wówczas król zaprosił Holendrów bo nikt na całym swiecie na tej robocie się nie znał. A obecni pracownicy sezonowi robią prace, która każdy potrafi zrobić, i nie ma znaczenia kto by to miał zrobić za marne pieniądze.
NIe wiedziałam, że to taki wysiłek intelektualny, żeby dostrzec tę różnicę w statusie obu “zaproszonych’ grup.

Jesli ktoś tej różnicy nie widzi, uparcie twierdzi, że to to samo (jak Jacer i ty) to rzeczywiście nie ma o czym mówić.

A ja mam pytanie: w którymż to miejscu Jacer użył ironi. Bo albo ja jestem ślepa, albo ty nie wiesz co to jest ironia. Dlatego pokaz prosze dokładniej gdzie jest owa ironia w tych dwóch prostych zdaniach, które J. napisał odnośnie tematu. Niech i ja dostrzege ową ironie.
I mam nadzieje, że nie będę musiała ci potem tłumacz co to jest ironia, bo tego bym już nie chciała.

Na koniec prosze zdecyduj się:
- najpierw tupisz, wrzeszczysz na mnie, że jakoby nie mam prawa obrażać innych
(twój cyt.:”W tym momencie należałoby zapytać jakie masz prawo do pomiatania innymi ludźmi, oceniania ich z własnego punktu widzenia (siedzenia)”).
- a potem otrzymuje odpowiedz , żebym się nie litowała (cyt. “Tylko proszę cię nie użalaj się nad piekarzem, że jest piekarzem ani nad dekarzem, że jest dekarzem”).

Może się zdecyduj wreszcie na ostateczną wersje, czy ja wg ciebie kimś pomiatam, czy nad tym kimś się użalam. A najlepiej nie pleć więcej, bo się to kupy nie trzyma. Z każdym postem awanturujesz się o coś innego.

A sprawa jest bardzo prosta. Awanturowanie się o nie wiadomo co nie zmieni faktu, że Holendrzy przybywszy setki lat temu do Polski nie byli wtedy odpowiednikami obecnych polskich pracowników sezonowych, ze względu na dużą różnice w statusie społecznym.

Ale jak sobie ktoś chce myśleć inaczej, zaklinać rzeczywistość, zapatrywac się na nasz status społęczny w NL nieco bardziej optymistycznie niż nakazuje rzeczywistość, to nich sobie myśli.
Co mnie to obchodzi, ja takich głupot na imieninach u cioci nie opowiadam, więc wstydzić się nie musze.

Ja to widzę w ten sposób, i dla nie to wszystko w tym temacie.

user 2Ct

Przeczytaj jeszcze raz post Anuli a potem swój. Może zrozumiesz co miałem na myśli.

Mnie Holandia ani nie zapraszała ani nie dała mi żadnego pozwolenia zamieszkania na stałe tutaj, ani nie dała mi pracy, ani mieszkania. Jeżeli otwarcie rynku pracy nazywasz DANIEM czegokolwiek to nie dziwię się, że ludzie wciąż emigrują. Skoro słyszą, że Holandia DAJE pracę i mieszkanie (choć nie zaprasza!) to jadą do Holandii.

Jak pozwalasz komuś wejść do swojego domu to go zapraszasz czy wypraszasz?

Nie wypowiadam się o twojej sytuacji i twoim przyjeździe (bo nic o nim nie wiem), za to ty często wypowiadasz się o sytuacji innych (również nic o niej nie wiedząc). Poza tym często w ogóle nie na temat (patrz odpowiedź na komentarz Anuli), chyba tylko po to byleby coś powiedzieć.

Mieszkanie po 10 osób w pokoju i prace za najniższą stawkę nazywasz DAWANIEM czegokolwiek?
Zastanów się kto kogo bardziej w tym momencie potrzebuje?
UWAGA! Nie mówię o Polakach, mówię o imigrantach.

Teraz wyobraź sobie taką teoretyczną sytuację, że w jednym dniu wszyscy imigranci w Holandii nie stawią się w pracy. Odpowiedz sobie sama na pytanie, czy zjesz w tym dniu świeży chleb, czy dowiezie cię na czas taksówka, czy ktoś wyrzuci twoje śmieci spod domu, czy ktoś załaduje twój bagaż na samolot, którym udajesz się na wymarzone wakacje?

Jeżeli twoja odpowiedź będzie negatywna, może to oznaczać, że POZWOLENIE jest konsekwencją ZAPROSZENIA (nie wyrażonego wprost) i REALNEJ POTRZEBY.

user 2Ct

DArina
Czytając twój ostatni komentarz, mam wrażenie, że użyłaś funkcji copy/paste. Chyba nie ma sensu robić tego samego. Dyskutuj więc dalej sama ze sobą, bo z tym co napisał Jacer twoje teksty nie mają zbyt wiele wspólnego. Wybacz.
Najlepszy jest ten o burdach ulicznych ;)

user Darina

No cóż, jesli dla kogoś brak zakazu wstępu do mojego domu jest jednoczesnym zaproszeniem to uchowaj mnie Panie od takich “zaproszonych”.
Ja nie zakazuje wstępu ludziom do mojego domu, ale jesli zyczę sobie żeby ktoś mnie odwiedził (zwłaszcza na dłużej) to wysyłam zaproszenie.

Jeśli ktoś z powodu braku wyrażnego zakazu wstępu w moje progi czuje się zaproszony to chyba jest z nim coś nie tak.

To jest zresztą bardzo dobry przykład.
Holendrzy wówczas byli odpowiednikami takich gości, do których wysyła się specjalne zaproszenie, bo bardzo chce się ab przybyli.
A Polacy to odpowiednik takich gości, którzy sami od siebie poczuli się zaproszeni, bo ktoś im nie dał wyraźnego zakazu odwiedzin.

user Darina

2Ct ty nie masz zielonego pojęcia o czym pleciesz. w koło macieju o jakiejś litości, a to kogoś obrażam, a to jednocześnie nad nim się lituje. Chłopie zastanów się nad sobą, usiąć spokojnie, rozluźnij się, usystematuzuj swoje poglądy, a wtedy moze ktos sie na rozmowę skusi.

user Darina

Holendrzy tak strasznie potrzebują emigrantów, że aż dziw bierze, że Holendrzy przed “erą emigracji” w ogóle przeżyli. Jak im sie to udało? Teraz są tak “uzależnieni” od emigrantów, że aż nieprawdopodobne, że dotrwali do XX wieku bez emigrantów. A na dodatek w spokoju, bogactwie i dobrobycie.
( 2ct - właśnie użyłam przykładu ironii - to tak na przyszłość, abyś wiedział co to jest ironia).

Holendrzy wykorzystują emigracje, bo to naród nie głupi i wie, że nie zaklina się rzecyzwistości tylko się ją używa do pomnażania bogactwa.
Ale gdyby emigracji zabrakło, to też by sobie poradzili … tak jak radzili sobie doskonale przez wieki, bez emigracji

Polacy ( i setki innych narodów) jakoś sobie radza bez emigracji, i nikomu bułek na śniadanko w Polsce z powodu braku emigrantów nie brakuje.
Przekonaj mnie mądrze i logicznie, że biedna sponiewierana komunizmem Polska bez emigrantów sobie radzi, a od wieków bogata i dobrze prosperująca Holandia z emigrantami i bez, by sobie bez emigrantów nie poradziła.
Tylko prosze mądrze i logicznie, bez dziwacznych wywodów nijak się mających do pytania.

W tym kontekście powstaje zasadnicze pytania.
Kto kogo bardziej potrzebuje?
Gdyby tak zabronic nagle Polakom jakiejkolwiek emigracji ekonomicznej?

Komu by zabrakło bułeczek na śniadanie?
-Holendrom, którzy prędzej czy póżniej sami by sobie bułeczki upiekli (choćby przymuszając cała horde bezrobotnych Holendrów z pod ciemnej gwiazdy do pracy)
-czy Polakom? z powodu braku pieniędzy i pracy.
Bo niby z jakiego powodu Polacy wyjeżdżają do pracy za granicą. Sam zauważyłeś, że nie dlatego, że są bogaci i świetni im się wiedzie.

Andrzej

Tak było 2500 lat temu w Atenach i tak jest dzisiaj w… nie przymierzając Amsterdamie, NYC, Londynie, Paryżu:
“Demokracji wspólnoty ateńskiej towarzyszyło jej ostateczne zamkniecie. Masowe nadawanie obywatelstwa cudzoziemcom, nieraz od pokoleń zamieszkujących w Attyce nie powtórzyło się już nigdy więcej. Obcy mógł zostać przyjęty do wspólnoty tylko za szczególne zasługi dla państwa na mocy uchwały zgromadzenia. Poza tym od około 450 roku p.n.e. obywatelem mógł być tylko ten kogo rodzice byli obywatelami. Poprzednio wystarczało, aby ojciec był obywatelem. Uchwalenie tej ustawy tłumaczy się mnożeniem przywilejów, które przysługiwały obywatelom, zdawano sobie sprawę z tego, że nie da się ich utrzymać, jeśli będzie rosnąć liczba obywateli. Jednak skutek ustawy był fatalny, nie potrafiono, uzupełnić drastycznych ubytków obywatelskiego grona wywołanych epidemiami i wojnami.
Nie wszyscy mieszkańcy terytorium polis ateńskiej mieli prawa obywatelskie. Byli to obcy przybysze tak zwani metojkowie. Głównym powodem ich pojawienia się w Atenach były przede wszystkim względy ekonomiczne. Bardzo dobrze rozwinięte rzemiosło i handel, obrót pieniężny powodował, że Ateny stawały się miejscem, gdzie łatwo zbijało się fortunę.
Najniżej w hierarchii społecznej starożytnej Grecji w tym oczywiście i Aten, stali niewolnicy.”
http://historia.na6.pl/struktura_i_organizacja_spoleczenstwa_aten

user kiwi

Co za bzdury ”Polacy (i setki innych narodow) jakos sobie radza bez emigracji”. Widac czarno na bialym jaka jestes obiektywna (i co widzialas, albo czego nie). Jedz do W-wy a zobaczysz ile jest emigracji (wietnamczykow, ukraincow, rosjanow) Jedz do Faranci (Paryz) a zobaczysz ile jest murzynow, arabow… Jedz do Barcelony a zobaczysz ta emigracje ktorej twierdzisz ze nie ma !!! Ile jest tego w Niemczech.
Bez emigracji gospodarka by sie zalamala, wiele zakladow pracy nie mialo by ludzi (rak) do pracy. Rynek otworzyli bo potrzebna im sila robocza (do ktorej sama sie zaliczylas przyjezdzajac tu 6 lat temu!) To bylo zaproszenie, otwierajac rynki dla polakow. Ale niech kazdy sobie tlumaczy jak chce, bez sensu jest wyprowadzanie go z bledu !

user Darina

Oj Kiwi, Kiwi, ręce opadają jak się jedno twoje zdanie przeczyta, to się nie ma ochoty już na nic więcej tego dnia.
A gdzieś ty się słoneczko u mnie doczytała, że jakoby we Francji, Hiszpanii czy Niemczech nie ma emigracji???
Nie myslałam, że ktoś może być aż tak oporny intelektualnie, że aż musze mu wymieniać nazwy krajów w których stosunkowo niewielki jest procent emigrantów.
Żaden przeciętnie inteligentny człowiek, który czasem mózgu używa nie zaliczy do tego krajów Europy Zachodniej.

A któreż to w Polsce zakłady pracy zatrudniają masowo emigrantów?

Bo ja z miejsca mogę Ci podać te zakłady, które padają i tracą prace Polacy, którzy potem musza np. do Holandii jeżdzić.
Polska jak narazie nie ma miejsc pracy dla rodaków a co dopiero dla emigrantów.

Kiwi, nawoływanie ciebie do rozsądku jest nierozsądne, więc tego nie czynie a życzę miłej niedzieli, bo mi się juz nie chce tematu ciągnąć.

user 2Ct

Darina
Czytając twoje komentarze odnosi sie wrażenie, że wyrasta nam na wiatraku nowa Iron Lady. Jesteś taką Zosią 2, podobny styl, identyczne nierozumienie tekstów innych i przeinaczanie ich wypowiedzi.
Domyślam się, że masz męża Holendra, stąd twój kompletny brak obiektywizmu w spojrzeniu na imigrantów.
Ty jesteś po prostu kimś lepszym, niż te mityczne “hordy”, których burd na ulicach tak bardzo się obawiasz.
Jesteś taką ciut lepszą kategorią obywatela II kategorii CZ.

Tak dla porządku: mój komentarz z 11:54 skierowany był do Zosi. Tam po słowie “UWAGA!” zaznaczyłem, że mówię nie wyłącznie o Polakach lecz wogóle o imigrantach, a ty tłuczesz i tłuczesz bez opamiętania w koło tylko o Polakach.

Jak będziesz miała kiedyś nieco więcej czasu, napisz proszę o tych wspaniałych czasach, kiedy to Holandia (i pozostałe kraje CZ) radziła sobie doskonale bez imigrantów
Chętnie poczytam i czegoś nowego się nauczę.

Na koniec życzę ci, żeby ci nigdy cieplutkich bułeczek nie zabrakło….

user Darina

I ty mówisz o zrozumieniu tekstów, ty, który nie odpowiedziałeś na żadno moje pytanie czy prośbę o wyjaśnienie.

No gdzie jest ta ironia jacera o której pisałeś?
Może w końcu dowiem się, czy ostatecznie obrazam kogoś, czy sie nad nim jednocześnie lituje. Jaka jest ostateczna wersja, bo co post to inne rewelacje nijak sie zresztą mające do tematu.
Pomóż mi zrozumiec swoje błądzące w ciemnościach teksty i zacznij odpowidac na najprostsze pytania, które ci nieustannie bez efaktów zadaje.
Chyba, że ich nie rozumiesz, to spróbuje jaśniej.

Odnośnie wspaniałych czasów kiedy to Holandia radziła sobie bez emigrantów, to zacznij studiowanie może od tzw. złotego wieku. Powodzenia w zgłębianiu historii Holandii.

user Zosia

Darina,szkoda slow!Jezeli ktos twierdzi ze pozwolenia i mozliwosci JESZCZE nie bylo kiedy ja tu przyjechalam, to nie ma sensu wogole cos pisac na ten temat.Tylko ta osoba nie zastanowi sie,jak to jednak mozliwe ze ja tu dostalam TO WLASNIE NIEMOZLIWE POZWOLENIE stalego pobytu:-)Mnie nikt tu nie zapraszal,JA sama prosilam o staly pobyt tutaj:-)A co Holandia mi dala???….duzo mozliwosci do prowadzenia NORMALNEGO ZYCIA!Reszte trzeba samemu sobie wypelnic i korzystac z tych wielu mozliwosci.

user Zosia

Darina, oj teraz Tobie sie dostalo na odmiane:-)))

user Zosia

Jak pozwalasz komuś wejść do swojego domu to go zapraszasz czy wypraszasz….
pozwolic komus wejsc do mojego domu nie rowna sie zaproszeniu.Zaproszenie a pozwolenie (jak juz pisalam)to dwie rozne rzeczy.Piszac ze Holandia DALA, mam na mysli POZWOLENIE na legalna prace i legalny pobyt bez ograniczen.Nie sadze ze wierzyles w to ze jak tu sie przyjedzie to dostaniesz juz na dzien dobry prace, mieszkanie itp:-)Hmmmm chociaz bym sie nie zdziwila, bo wielu Polakow LUBI TYLKO BRAC!

user 2Ct

Darina
Po pierwsze: Zmień nick na Iron Lady 2
Po drugie:
Ludzie, którzy nazywają pozostałych imigrantów (nie tylko własnych rodaków) “hordami wywołującymi burdy” a bezrobotnych Holendrów “Holendrami spod ciemnej gwiazdy”, a jednocześnie sami maja status imigranta w tym kraju nie są dla mnie partnerami do rozmowy. Takich ludzi “w realu” omijam na kilometr. Dopóki sami sie nie opamiętają i nie dojdą do pewnych wniosków nic nie jest w stanie ich przekonać. Jeżeli faktycznie jesteś tu od 6 lat (jak pisze kiwi) tym większy niesmak ogarnia czytając twoje wywody.
Trzeba mieć niezły tupet. Pozazdrościć!

Jeżeli masz męża Holendra to pozdrów go ode mnie, znam wielu wspaniałych Holendrów, których bardzo cenię. Czasem jednak nie mogę wyjść z podziwu gdy stykam się z rodakami cierpiących na chroniczne zakrzywienie pojmowanej rzeczywistości, którzy po kilku latach są bardziej holenderscy od niejednego Holendra.

Serdecznie namawiam cię do podzielenia się swoją wiedzą historyczną. To może być naprawdę interesujące. Wszyscy dowiemy się jak państwa CZ od wieków ciężko pracowały na swój dobrobyt, a kiedy już bez niczyjej pomocy osiągnęły jego szczyt, w XX wieku w końcu postanowiły wspaniałomyślnie podzielić się swoim bogactwem z dzikimi hordami ZNOSZĄC ostatecznie ZAKAZ ODWIEDZIN, aczkolwiek jednoznacznie nikogo wprost nie zapraszając :)

user Zosia

Wlasnie tlumaczylam mezowi Twoje komentarze 2CT:-)Jego reakcje zostawie dla siebie lepiej:-)
Radzisz Darinie zmienic nick na Iron Lady?On juz nie istnieje dawno:-)i nie przypuszczam ze Darina jest sklonna do malpowania:-)

user MK

mielecie jezorami jak przekupy :-)

a tak serio bez urazy, moze Zosie, Darine i Mnie i innych kobiet nikt nie zpraszal, ale to nie znaczy ze wszyscy emigranci przyjechali do Holandii na zasadzie laczenia rodzin czy cos w tym stylu, lub jako podwojni paszportowcy.
Bowiem pewna grupa emigrantow w tym Polkow zostala do Europy zach w tym Holandii zaproszona (przed rokiem 2004),jako wysokiej klasy specjalisci rzadkich branz, ktorych to na rynku pracy piekielnie brakowalo.
Pozwolenie na pobyc i prace wydawano w trybach przyspieszonych, i nie robiono z tym zadnych problemow ba nawet pomagano sie osiedlic i wogóle. oczywiscie tylko w przypadkach wyzej wymienionych - czyli tylko wtedy gdy twoja profesja -specjalizacja byla rzadka, do tego pacodawca musial wykazac ze nie mozna znalezc specjalisty na rynku rodzimym np. holenderskim, nastepnie unijnym, dopiero wtedy mogl siegnac na rynek pozaunijny - np. do Poski.

hmmm otwarcie granic uproscilo Europie zach sciaganie wysokiej klasy specjalistow, ktorych to nie trzeba juz zapraszac,
Zas wsytapienie np. Polski do uni, wysokiejklasy fachowcom umozliwilo wybor miejsca kraju pracy oraz nazwy firmy dla ktorej zdecyduja sie pracowac.
Wszystkim wiec wychodzi to na zdrowie.

user Darina

MK, “dyskusja” toczy się na temat, który rozpoczął Jacer twierdząc, że Holendrów, którzy przybyli do Polski setki lat temu w ramach jej odwadniania można porównać do współczesnych polskich pracowników sezonowych.
Nie mówimy o polskich specjalistach, rzadkich dziedzin, którzy zostali kiedyś zaproszeni. Nikt temu ani nie zaprzecza, ani nie potwierdza, bo w ogóle nie jest to przedmiotem dyskusji. Mowa jest o współczesnych polskich pracownikach sezonowych, przybyłych do NL po otwarciu rynku pracy.

user Darina

Zosiu lepiej nie tłumacz mężowi tych pożal się wywodów, szkoda na to czasu.

user kiwi

Boki mozna zbijac, to lepsze niz kabaret ! Dziewczyno ty umiesz czytac ze zrozumieniem ??? A jak sobie nie radzisz to, Zosiu helpen i na odwrot :) :) Szok !!!

user MK

Darina - Holendrow, ktorzy osiedlili sie na Zulawach, trudno i nie trudno porownac z dzsiejszymi pracownikami sezonowymi.

hmm Holendrzy ( Mennonici) ktorzy osiedlili sie w Polsce, byli przesladowani w swoim ojczystym kraju ze wzgledu na religie.
Szukajac spokoju wybrali Polske, ktora byla w owym czasie ostatnia w europie ostoja tolerancji.( ot przewrotnosc losu :-)
Jednak holenderscy mennonici spotkali sie z niechecia w Pl. Pewna grupa drobnych mieszczan uwazala ich za konkurencje dla swojej pracy (handlu, rzemiosla), dlatego Holendrzy zostali zmuszeni do osiedlenia sie na obrzezach miast. Do tego nie mogli kupowac domow w Polsce.
Tak naprawde pospolstwo czyli wiekszosc polska odnosila sie do nich z niechecia, opieka zas otaczali ich biskupi i bogaci mieszczanie. Ktorzy to liczyli na kozysci z tej wymiany.

i w tej sprawie - liczenia kozysci sie nic nie zmienilo.
Przeciwko tymczasowym pracownikom najglosniej krzycza drobni zjadacze chleba, tylko im tak naprawde przeszkadzaja emigranci, ale z drugiej strony tanie pomidorki i ogoreczki wcinaja :-)
cala reszta dzisijszych moznych tak naprawde liczyla na otwarcie granic, i naplyw taniej niewykwalifikowana sily roboczej.
Wiec specjalnie nic sie chyba nie zmienilo, lud zawsze bedzie krzyczal najglosniej, a mozni beda liczyc zyski.

user 2Ct

MK
W końcu jakiś w miarę obiektywny tekst.
Dodałbym tylko, że najgłośniej krzyczą drobni zjadacze świeżutkich bułeczek ;)

Darina
Jak to w końcu było z tą ciężką pracą obywateli cywilizacji zachodu na przestrzeni wieków i dzieleniem się dobrobytem z resztą świata? Dowiemy się w końcu czy nie?

user 2Ct

Jestem w stanie zrozumieć niezadowolenie Holendra w temacie imigrantów. W końcu jest u siebie. Ględzenia jednych polskich imigrantów na drugich raczej nie zrozumiem.
Nazywania polskiej emigracji (jako grupy) dzikimi hordami a bezrobotnych Holendrów ludźmi spod ciemnej gwiazdy (przez polskiego emigranta!!!) nie zrozumiem nigdy.

Darina, pozdrowiłaś męża ode mnie?
Musi być dumny z takiej żony. Polki.

user Darina

MK, pod tym względem patrząc można rzeczywiście na siłe szukać podobieństwa.
Ale na niechęci pospólstwa podobieństwo sie zaczyna i kończy.
Troche to chyba jednak mało, aby stanowczo twierdzić, że to ten sam rodzaj pracownika.
Troche przesadziłaś chyba w opisie trudnej sytuacji ówczesnych Holendrów w Polsce, tacy byli wg Ciebie zmuszani do tego czego nie chcieli … a jednocześnie otoczeni byli opieką możnych pod auspicjami samego króla.
Zresztą historycy nie mają wątpliwości, ówczesni przybysze, byli bogaci i szybko też stali na znacznie bogatsi niż otoczenie (co pewnie wywoływało u niejednego zazdrość i niechęć).
Nasi pracownicy sezonowi, nie bogactwem niestety kłują w oczy sasiadów a biedą i bywa często niewłaściwym zachowanie.

Jak chodzi o porównanie przybyszów, to nie ma co porównywać. Jedynie niechęć pospólstwa jest wspólna.
Ale to porównajmy raczej ówczesne polskie pospólstwo z obecnym holenderskim, które jak widać ma wiele wspólnego, a nie przybyszów, którzy jednak sie bardzo różnią.
A temat dotyczy przybyszów a nie autochtonów.

user jacer

Darina poczytaj sobie najpierw o historii holendrów w Polsce. Gdybyś nie wiedziała to ich wyganiali z NL, a nie że ktoś im zapraszał. Nie znasz historii polski, sorry.

Byłem na świetnej imprezie przez weekend. Tysiące ludzi o smutnych twarzach tam było, hehehe :)

user Darina

Jacerku to ty poczytaj o historii i nie kompromituj się więcej, boś sie już dość skompromitował. Nie wiadomo czy płakać nad tobą czy się śmiać.

Holendrzy byli prześladowani, oczywisty fakt i nie ciesz się, że posiadłeś tę wiedzę, bo żadna ona tajemna.
Nie zmienia to w żadnym razie równie oczywistej dla historyków kwestii zaproszenia.
Jedyny związek to może i jest taki, że jakby nie byli prześladowani, to może by z zaproszenia nie skorzystali, bo Polske i Polaków uważali za coś gorszego.

user 2Ct

Darina napisała:
“Nasi pracownicy sezonowi, nie bogactwem niestety kłują w oczy sasiadów a biedą i bywa często niewłaściwym zachowanie.”

Dopóki kłują biedą to “PÓŁ BIEDY”!
Nie daj Boże jak zaczną kłuć bogactwem, wtedy wszystkie “pozwolenia i możliwości pobytu tutaj” znikną szybciej niż się spodziewacie :)
Przecież nie przystoi by gość miał się lepiej od gospodarza. Tym bardziej gość “od czarnej roboty”.

Najgorsze, że zanim zaczną kłuć Holendrów, najpierw zaczną kłuć innych Polaków.
Jakiś czas temu na “Wiatraku” pojawił się mniej więcej taki wpis: “jak to możliwe, że zwykły polski pracownik rzeźni podjeżdża pod pracę zadbanym i nie starym samochodem, pewnie musi kraść”.
Bez komentarza.

A co do niewłaściwego zachowania to zastanawiam się czy Darina wychodzi wogóle gdziekolwiek, czy z powodu licznych burd ulicznych polskich hord w Holandii raczej siedzi w jednak domu?

user Darina

A ten dalej plecie, i nawet nie zauważa, że się na niego nie reaguje. Jak w jakimś psychotycznym transie.

user 2Ct

Darina
Jedno jest pewne, jak Zosi znudzi się kiedyś klikanie z dzikimi hordami, będzie miała godnego następce w twojej osobie.
Jak nakręcona w kółko to samo. Klapki na oczach, piana na ustach. Moje musi być na wierzchu. Holandia cacy, Polska be! Zero obiektywizmu. Co prawda do 42 letniego stażu emigracyjnego jeszcze trochę ci brakuje ale jesteś na dobrej drodze do osiągnięcia statusu GURU nr 2 polskich emigrantów na tym forum. Powodzenia.
I dalej czekam na twoje odpowiedzi. Ja na twoje odpowiedziałem.

user MK

Darina, zgoda to byli specjalisci, a o specjalistow inaczej sie zabiega - inna forma zapraszania istniej - od wiekow.

Tj.- Jezeli kiedys wladca potrzebowal rak do pracy wystosowywal ogolne oredzie informujace o mozliwosci przybycia w granice danego panstwa czyli nawolywal niejako do przybycia np. Tatarow
Jezeli potrzebowal specjalistow, to wtedy oredzie niewystraczylo by skusic potencjalnych delikwentow. Wladca indywidualnie dorzucal wtedy cos jeszcze - np. nadanie ziemi czy inne profity.

Wracajac do naszych pracownikow sezonowych ( czesto nie bedacych specjalistami) ktorych brakowalo w Nl.
To przypomniam ze Holandia dos szybko otworzyla rynek dla Polakow - tj. 2007.
Hronologia
1 maja 2004, rynki pracy otworzyly Wielka Brytania, Irlandia, Szwecja. 2006 - robi to Finlandia, Hiszpania, Portugalia i Grecja,Włochy,
2007 robi to Holandia,Luksemburg.
2008- Francja
2009 Belgia Dania

tylko Niemcy i Austria skozystaly z przyslugujacych praw i wstrzymali otwarcie rynkow pracy na maksymalny dopuszczony w traktacie akcesyjnym czas tj do 2011 roku.

Wniosek Holandia szybko zrezygnowala z przyslugujacego im prawa - blokowania otwarcia rynkow pracy do 2011 r
Zrobila to z wlasnej nieprzymuszonej woli, ( ten fakt jest porownywalny z dawnym oredziem jakie wyglaszal wladca, ktorym informowal o mozliwosci przybycia) bylo wiec to zaproszenie do przyjazu wystosowane wlasnie do taniej sily roboczej.
Nie czarujmy sie zniesienie obwarowania, bylo tozsame ze wzrostem liczby tymczasowych malowyspecjalizowanych Polakow w Nl. Bowiem specjalistow to oni sobie juz wczesniej umieli sprowadzic - nawet jak Pl nie byla w uni.

user Darina

MK
Wiesz na czym polega problem, na sposobie odbioru tego “zaproszenia”.
np.
Otwarcie rynku pracy w 2007, trzy lata po tym jak mogli już bez przeszkód otworzyć rynek pracy a 4 lata przed datą do której mogli jeszcze poczekać
- dla jednych (np. ja reprezentuje taką opcje) fakt czekania jeszcze dodatkowych trzech lat jest dowodem na to, że aż tak znowu nas ci Holendrzy w Holandii nie potrzebują.
Nie ulega wątpliwości, że Holandia zyski ma z taniej siły roboczej, bo z taniej siły roboczej zwykle się zyski osiąga.
Ale to jeszcze nie znaczy, że Holandia poszłaby z torbami, gdyby nas nie było. W co niektórzy usilnie chcą wierzyć. I nie ma problemu, każdy może wierzyć, w to tylko na co ma ochotę.
- dla innych (prawdopodobnie dla Ciebie), fakt, że mieli jeszcze 4 lata to dowód na to, że bardzo nas potrzebują.

I kto ma racje?
Holendrzy “wycieli nam numer” , że nie otworzyli natychmiast (jakby nas na zabój potrzebowali to by to przecież bez przeszkód zrobili), ale i nie czekali do samego końca tj. 2011r. czyli też się jakoś od nas szczególnie nie odganiali.

Moim skromnym zdaniem potrzebowali czasu żeby rozważyć zyski i straty z naszego przyjazdu. Bo gdyby tylko zyski byly, to nie czekaliby nawet do 2004r.
Tych specjalistów , których autentycznie potrzebowali, potrafili sobie sprowadzić i bez decyzji unijnych.

Dodam na zakończenie, ze jesli jakiś pracownik sezonowy, chce wierzyć, że jego praca jest wyjątkowa i absolutnie Holendrom do życia niezbedna, i bez niej przeciętny Holender umarłby z głodu, to nie ma problemu. Jesteśmy wolni i możemy wierzyć we wszsytko co chcemy.

user MK

Darina prosze nie wkladaj mi w usta czegos czego nie powiedzialam. :-)
Ja jedynie stwierdzilam, ze Holandia w 2007 roku dysponowala 200 tys wakatow, zas bezrobocie bylo w NL najnizsze w europie. Wiec niejako liczyli, ze Polacy je zapelnia. Zas to ze otworzyli rynek w 2007 roku, to byl bardzo przemyslany krok - (dlatego po 3 latach, bo wtedy uznali, ze Polacy juz wystarczajaco oswoili sie z nowa sytuacja polityczna. W zwiazku z tym nie rusza masowo na NL. Swoja droga, z perspektywy czasu mysle, ze to sie nieco pomylili. No ale wtedy nikt nie przypuszaczl ze w 2009/2010 roku nadejdzie czas kryzysu)

Jezeli idzie o waznosc pracy, to powiem ci tak wazna czy nie, ktos musi ja wykonywac. To doskonale rozumieja Holendrzy, Polacy zas nikiedy nie. Dlatego kazdej pracy nalezy sie szacunek. Obojetnie od jej rodzaju, tak naprawde kazde zajecie jest jednakowo wazne, i istotne.
Zas maloistotne jest to kto te prace wykonuje tzn. czy jest to Holender, polak czy kosmita

dodajDodaj komentarz