Fotoradary z Monte Carlo

Kategoria: Motoryzacja

W latach przedwojennych osiedlił się w Holandii pewien Grek pochodzący z Jawy (wówczas holenderskiej kolonii) o nazwisku Maus Gatsonides. Był to zapalonym wynalazca, kierowca rajdowym i wielbicielem szybkich samochodów.

FotoradaryGadsonides kochał samochody i szybką jazdę.

W roku 1953 wygrał rajd Monte Carlo w swoim Fordzie Zephyr Six. Gatsonides wygrał także Tulpenrelly (Rajd Tulipanów) który jako mały chłopak miałem okazje podziwiać także w Polsce. Wówczas po raz pierwszy mogłem z zapartym tchem napatrzeć się na  takie futurystyczne maszyny jak Lamborghini, Ferrari i inne boskie maszyny ludzi-z-gwiazd tak bardzo kontrastujące z szaro-burymi Syrenkami i Fiatami 125p.

Gatsonides otworzył swój warsztat samochodowy, później pracował u Forda, następnie został kierowcą rajdowym Forda.

Człowiek ten irytował się niedokładnością pomiarów czasu w wyścigach. W tych latach (lata 1950) sędzia stał ze stoperem i włączał go i wyłączał ręcznie. Co zapewne wzbudzało emocje sportowców w razie konfliktów.

Gatsonides opracował pierwszy automatyczny pomiar czasu. Była to do dzisiaj używany wężyk gumowy na jezdni połączony z mechanicznym stoperem. Z czasem  wymyślał wiele innych aparatów do mierzenia czasu i szybkości różnych obiektów. W ten sposób doszliśmy do lat siedemdziesiątych XX wieku kiedy firma Gatsometer BV rozpoczęła produkcję fotoradarów. Dzisiaj firma prowadzona przez wnuka Timo Gatsonidesa jest światowym liderem w projektowaniu i produkcji różnych systemów foto-radarowych w Holandii popularnie zwanych flitspaal. Fotoradary tej firmy zna każdy Anglik i Australijczyk i tam zwane są one po prostu „Gatso”   lub Gatso Speer camera.

Dzisiaj firma Gatsometer BV produkuje aparaturę do "pomiaru opłat za kilometr" (rekeningrijden), kontroli trasy (trajectcontrole) i automatycznego odczytywania numerów rejestracyjnych i oczywiście fotoradary. Aparaturę tą sprzedają na całym świecie.

I tak od maniaka szybkości doszliśmy do ogranicznika szybkości.

Etykietowanie: fotoradar rajd samochody
14 komentarzy

A mi osobiście się ten artykuł podoba :) Jasne że dobrze poczytać w rodzimym języku co tam w polityce słychać, ale równie dobrze móc poczytać takie artykuły.
Wczorajszy temat też mi się podobał, bo w Holandii po raz pierwszy zobaczyłam czajkę na żywo (nie że w Nl pierwszy raz ale ogólnie tam gdzie mieszkałam ich nie było) i mogłam coś córci opowiedzieć o tym ptaku i nawet ją zaskoczyć znajomością nazwy Holenderskiej :)
Być może są to nudne tematy dla osób długo mieszkających w NL, ja mieszkam tutaj dopiero pół roku więc jak dla mnie to są ciekawe tematy.
Pozdrawiam pana Andrzeja i dziękuję za to że mu się tak chce codziennie (no prawie) pisać.

Ja sie cyrkiem “zakenvullers” podniecam z tego wlasnie powodu iz to oni decyduja w duzej mierze o jakosci mojego bytu tutaj. Jednak zapewne naleze do ''marginesu'' ktory, jak to pan Andrzej czesto podkresla, go nie interesuje.
Oby wybory te dzisiejsze i te za kilka miesiecy przyniosly pozytywne zmiany aby moim zmartwieniem byly jedynie czajki, fotoradary i interesujace strony internetowe, poniewaz na dzien dzisiejszy to raczej obawy o tym co dzieje sie w tym pieknym kraju (i nie mowie tego zlosliwie) zaprzataja moje mysli. Pozdrawiam serdecznie forumowiczow.

Ludzie -pozakładajcie sobie własne strony i będziecie się sami zajmować wyborem tematów.Mnie temat czajek zainteresował :)).Nie ma demokracji.Jego strona jego wybór.Kto nie chce niech nie wchodzi na "wiatrak".

demokracji nie ma nigdzie to slowo utopia tak samo jak socjalizm.
jesli bym mial sie przejmowac jak co poniektorzy sprawami polityki i jej wplywu na moje zycie, to nie pozostalo by mi nic innego jak zostac platnym morderca.

Zgadzam się z broerkonijn.
Zaiste nie ma lepszego tematu w dzień wyborów jak artykuł o fotoradarach :(
Zadziwiające, że o cyrku i "zakenvullers" mówi pan Andrzej. Ten sam który jednocześnie w swoich artykułach ubolewa nad ciężkim losem swoich nieporadnych i na każdym kroku wykorzystywanych rodaków.

Akurat w tych wyborach można było wziąć choćby małą część odpowiedzialności za wybór ludzi, którzy w najbliższych latach pokierują sprawami miejscowości, dzielnicy, ulicy na której mieszkamy. Najbliższej okolicy tej naszej 'nowej(drugiej)ojczyzny' za którą, jako mieszkający i pracujący w Holandii imigranci współodpowiedzialność ponosimy. Tym bardziej żal, bo pamiętam pański artykuł, w którym przeciwstawiał pan zaangażowanie wychowanych w demokracji Holendrów całkowitemu braku zainteresowania życiem politycznym nieokrzesanych Polaków.
Jak widać czasem lepiej narzekać i krytykować niż napisać obiektywnie o przysługujących Polakom prawach, odpowiedzialności i szansie na czynne współuczestniczenie i współdecydowanie o życiu społeczeństwa w którym żyjemy. Nikt od pana nie wymaga żeby wiatrak był wyłącznie polskojęzycznym przekładem holenderskich gazet ale ewidentna ignorancja w tym względzie jest rażąca. Wyraźnie kłóci się z postulatami, które głosił pan w kilku wcześniejszych artykułach związanych z tematem wyborów.

Czy to wyłącznie brak czasu i niechęć do polityki, czy pewien brak konsekwencji i obawa przed odpowiedzialnością i wyzwaniami wynikająca z ogromnej popularności portalu. Wiatrak już dawno przestał spełniać rolę informatora turystycznego. Dlatego być może w pewnych sytuacjach polityczna poprawność nakazuje by odwołać się do niezwykle interesujących, aczkolwiek zdecydowanie bardziej neutralnych tematów, jak ten o fotoradarach.
Fakt, że artykuły przygotowywane są z wyprzedzeniem nie jest w tym wypadku żadnym usprawiedliwieniem, bo o wyborach wiadomo nie od dziś.

Wiatrak

Co miałem do napisania o tegorocznych wyborach już napisałem.
Minione właśnie regionalne wybory obchodzą Polaków tyle co zeszłoroczny śnieg. Podobnie zresztą jak i Holendrów. Jedyna pasją jest ilość głosów oddanych w Almeren na Wildersa. Mnie też te wybory niewiele interesują a swój głos oddałem na partię choć ani jednego nazwiska z listy nie znam. Kto zna niech podniesie rękę!
PS. Na website Biura Naukowego partii Wildersa ukazał się idiotyczny artykuł o zagrożeniu Polakami. Pocieszne. Polityka!? ...już wolę pisać o radarach :-)

heh

Polaków interesuja wybory.

U mnie są wybory uzupełniające, bo se wziął i zmarł burmistrz i tylko 20% poszło.

A tu nagle czytam, że polaków obchodzi demokracja. A znacie chociaż ich programy?

Chociaz nie zawsez zgadzam sie z wypowiedziami P. Andrzeja to tym razem przyznam Mu racje - pisze o tym o czym ma ochote - jego prawo :) Polityka staram sie interesowac - przebrnelam nawet przez programy niektorych partii co by swiadomie zaglosowac ale jakos temat wyborow mnie nie podnieca - chetnie natomiast poczytalam o czajkach ! Mieszkam tu juz dosc dlugo a jakos o tej fajnej moim zdaniem tradycji nie slyszalam :)

Mimo, ze artykuly Andrzeja sa mocno kontrowersyjne, to Wiatrak jest jego witryna i ma prawo pisac o czym mu sie podoba.

Ewka
A jakbym na swojej witrynie napisał, że "Ewka jest głupia" (oczywiście tak nie twierdzę, ale załóżmy), ciekawe czy twój pogląd uległby wówczas zmianie?

Zawiodłem się panie Andrzeju.
"Minione właśnie regionalne wybory obchodzą Polaków tyle co zeszłoroczny śnieg."
Ma pan rację, niech Polacy się nie wychylają, niech zostaną sobie tam gdzie ich miejsce - przy 'obszczanym murku z nóżętami zatopionymi w łajnie'.

"Mnie też te wybory niewiele interesują a swój głos oddałem na partię choć ani jednego nazwiska z listy nie znam".

Tym zdaniem pogrążył się pan totalnie. W tym momencie pańskie artykuły o holenderskim 'sameleving' i problemach integracji wędrują automatycznie na półkę z bajkami dla grzecznych dzieci.

Faktycznie, zostańmy przy czajkach i fotoradarach. Czytelników portalu przez to nie ubędzie, a i sporo czasu można przy okazji zaoszczędzić.

2Ct, może i masz racje. Z drugiej strony czym tu się interesować? Raczej politycy powinni interesować się elektoratem. Zainteresowało się dwóch Polaków z Hagi. Którzy wystartowali z jakieś kanapowej partyjki. Poczuli się na starcie takimi wielkimi politykami,ze ich kampania ograniczyła eis do ogłoszenia w niedziela.nl i wpisu na forum - http://www.niedziela.nl/forum/viewtopic.... kilka dni przed wyborami. Liczyli,ze zagłosuje na nich tysiące Polaków mieszkających w Hadze. Nie wiem gdzie można sprawdzić glosy, ale nie daje nadziei na to ,ze zdobyli łącznie ( dwóch ich jest) więcej niż 200 głosów. Daje tak na wyrost ten z 8 miejsca może 120 a ten drugi może 80. Po co wciągać Polaków w politykę jak nikt się nimi nie interesuje, albo maja kandydatów, którzy nie szanują elektoratu. Niech zgadnę, poszli na kawkę do ambasady , pościskali raczki ważnym notablom i starej Polonii myśleli ,ze zostaną radnymi. Chyba,ze startowali ale nie chcieli jak Polka kandydatka M.Rojek cytat z z gazety "Popolsku" : "Na własną prośbę zajmuje na liście dalekie 15 miejsce.Nie mam jeszcze ambicji, by zostać radna". A szkoda chciałby się powiedzieć, bo sympatyczna się wydaje i startuje (w przeciwieństwie do dwóch panów z Hagi) ze znaczącej partii GroenLinks. Z drugiej strony jakby jakiś kandydat wywaliłby taki tekst a byłbym szefem partii przeprowadziłbym z nią rozmowę "wychowawcza", krotko po co startuje? Jako głosujący na ta panią poczułbym się oszukany. Zmarnowany głos. Chyba lepiej pisać i czytać o czajkach.

adamsky
Zgoda, z małym zastrzeżeniem.
Nie od razu Kraków zbudowano. Trudno oczekiwać, że dwóch polskich kandydatów dokona przełomu wśród Polonii w Holandii w kontekście udziału w wyborach. Ale zauważ, mówiąc o tego typu problemach, opisując podobne przypadki dowiadujemy się czegoś nowego, możemy wymieniać się poglądami na ten temat. Internet jest doskonałym narzędziem do tego. Trudno oczekiwać, że ni z gruchy ni z pietruchy na rynku jakiegoś miasta zgromadzi się liczna grupa Polonii, by przedyskutować problemy i szanse związane z wyborami do władz lokalnych. Nie znałem tej historii o której piszesz, więc uważam, że warto dyskutować i wyciągać wnioski na przyszłość.

Przepraszam ale muszę napisać dużą czcionką, żeby podkreślić swoje zdziwienie postawą Andrzeja i pozostałych popierających pogląd pomijania i przemilczania tematu wyborów.

NIE JESTEM W STANIE POJĄĆ, JAK MOŻNA OCZEKIWAĆ I WYMAGAĆ BY POLACY NA EMIGRACJI BYLI LEPIEJ ZORGANIZOWANI, POINFORMOWANI, WSPÓŁODPOWIEDZIALNI ZA SWOJE OTOCZENIE, BY SIĘ INTEGROWALI I CZYNNIE UCZESTNICZYLI W NORMALNYM ŻYCIU SWOJEJ MIEJSCOWOŚCI (NIE TYLKO ŻYCIU POLITYCZNYM) SKORO BAGATELIZUJE SIĘ, PRZEMILCZA, POMIJA TEMAT WYBORÓW. UDZIAŁ W WYBORACH JEST OCZYWIŚCIE TYLKO JEDNĄ Z MOŻLIWOŚCI WSPÓŁISTNIENIA W NOWYM SPOŁECZEŃSTWIE, ALE JAKŻE ISTOTNĄ. BAGATELIZOWANIE TYCH WYBORÓW JEST PRZEJAWEM KOMPLETNEJ IGNORANCJI.

Temat polskich kandydatów to jedno. Jest przecież również możliwość głosowania na kandydatów holenderskich bądź jakichkolwiek. Przecież nie narodowość jest istotna. I nie sprowadzajmy wyborów wyłącznie do problemów Polaków mieszkających w Holandii.

Podam przykład z własnego podwórka. Głosowałem na znajomą Holenderkę, ale nie dlatego, że ją znam tylko dlatego, że wiem co robi i czym się zajmuje na co dzień. Czynnie uczestniczy w życiu społecznym miejscowości, będąc radną odpowiadała m.in. za infrastrukturę turystyczną i inwestycje w mieście.
Czy żeby oddać na kogoś głos, ten ktoś koniecznie musi być Polakiem czy zajmować się wyłącznie sprawami Polaków?
W tym momencie nie były nawet istotne barwy partyjne, lecz to co reprezentuje sobą konkretny kandydat jako człowiek i jaki ma wpływ na zmiany w najbliższej okolicy.

Przyznam, że szczerość Andrzeja (człowieka mieszkającego ponad 25 lat w Holandii), z jaką przyznał się do nieznajomości żadnego z kandydatów z listy powaliła mnie na kolana. Osobiście nie miałbym odwagi cywilnej udzielać pozostałym na forum publicznym rad i wskazówek odnośnie postępowania w kwestiach integracji i odpowiedzialności obywatelskiej (nawet jeżeli jest się 'tylko' imigrantem), będąc kompletnym ignorantem w tych kwestiach.

Oczywiście nie każdy musi znać kandydatów, ale od czego jest internet i poczta pantoflowa. Dlaczego nie polecać sobie wzajemnie dobrych kandydatów. Dlaczego mamy uciekać od rozmów na te tematy ? Dlaczego nie można zwyczajnie porozmawiać i wymienić poglądów, nauczyć się i dowiedzieć czegoś więcej zamiast machać ręką i udawać, że problemy rozwiążą się same.
Ja nie widzę innej możliwości pomocy rodakom o których często pisze pan Andrzej: wykorzystywanym, oszukiwanym, poniewieranym, poniżanym, niż uaktywnianie się właśnie w takich momentach. Jeżeli ktoś by tych ludzi uświadomił i masowo wzięliby udział w wyborach, politycy (i nie tylko) nie bagatelizowali by ich głosów i nie wykorzystywali jako 'kiełbasy wyborczej'.

W jednej z okolicznych miejscowości jedna z lokalnych partyjek szła do wyborów z hasłem: 'wyrzucenia Polaków z hoteli, które zamieszkują'.
Nie pamiętam by w ciągu ostatnich lat doszło do jakichś rażących naruszeń porządku publicznego w wykonaniu tychże rodaków, zaś właściciele okolicznych supermarketów z trwogą spoglądali na wyniki wyborów obawiając się drastycznego spadku obrotów.
Ale liczy się 'nośne' hasło wyborcze!

Gdyby tysiące muzułmańskich (i nie tylko) mieszkańców Hagi zagłosowało w dniu wczorajszym, być może Wilders nie święciłby triumfu. A tak to musztarda po obiedzie. Lepiej machnąć ręką i jakoś to będzie. Wygodniej wmawiać sobie, że pojedynczy głos i tak nie ma żadnego znaczenia.
Zgadza się, pojedynczy głos nie ma.

2Ct
Sztuka perswazji czy kolejny, sympatyczny post z ktorego nic nie wynika?
"A jakbym na swojej witrynie napisał, że “Ewka jest głupia” (oczywiście tak nie twierdzę, ale załóżmy), ciekawe czy twój pogląd uległby wówczas zmianie?"
Nie.
Przyzwyczailam sie do zdolności lingwistycznych internautow, jezykowych 'kurw", etc.. Ten kolejny, druzgocacy, merytoryczny argument jest najczestszym przerywnikiem na wszystkich forach, wcale nie tylko dla ludzi z marginesu. "Kurwa", etc. jest wyrazem bez znaczenia, bez podtekstu, calkowicie niewinnym. Dlatego jezykowe "kurwy'', etc. mnie nie raza. "Ludzie posty (listy) pisza…".... Niech sobie pisza. Obchodzi mnie to jak zeszłoroczny śnieg w Kanadzie na ktorym nie bede jezdzic na nartach, bo za tydzien jedziemy do Austrii.
Szanse na Twoja, wlasna witryne szacuje na zblizone do zera. Pozostaje produkcja czestych, tasiemcowych, przemadrzalych, egotycznych elaboratow na Wiatraku, w których jedna ze stron usiłuje popisywać się rzekomą wiedza, wygłaszjąc nudne monologi, zjawisko, które niesamowicie mnie zaskakuje.

Ewka
Życzę ci udanego szusowania w Austrii i bezproblemowego powrotu do Holandii (kto wie, może granice zostaną wkrótce zamknięte dla przyjezdnych) ;)
Tak to już jest, że niektórzy nie są w stanie wyjrzeć poza czubek własnego nosa (nart). Czasem spotykam ludzi, którym jest na rękę, że innym rodakom powodzi się gorzej na emigracji. W ten sposób mogą leczyć swoje kompleksy. Poczucie swojej wartości budują bowiem nie na tym co sami osiągnęli i co sobą reprezentują, tylko na porażkach i niepowodzeniach innych.
Twój wtręt o wypadzie do Austrii, może świadczyć o tym, że taką właśnie jesteś osobą. Spędzając swój (zasłużony) wolny czas w Alpach, pomyśl sobie czasem o rodakach, którym powodzi się nieco gorzej. Być może ich sytuacja jest pochodną tego, że pomimo iż stanowimy jedną z liczniejszych grup narodowych w Holandii, jesteśmy często niedostrzegani i niedoceniani jeżeli chodzi o tutejsze życie społeczne(np wskutek niekorzystania z przysługującego nam prawa do uczestniczenia w wyborach). Ale pewnych problemów wygodniej czasem po prostu nie dostrzegać?

Fakt, że portal jest czyjąś własnością nie zwalnia jego autora z obowiązku zachowania minimum uczciwości publicystycznej, konsekwencji i odpowiedzialności za publikowane treści.
Wielokrotnie pisałem, ze mam ogromny szacunek do pana Andrzeja za jego kawał pracy i wysiłku włożony w portal, co nie znaczy, że muszę zgadzać się w wszystkimi poglądami przez niego prezentowanymi. Przepraszam, ale nie zauważyłem w swoim tekście, żadnej "językowej kurwy" pod twoim adresem, której poświęciłaś cały swój komentarz.

Pozdrawiam cię równie ciepło ;)

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Chcesz kupić dom w Holandii?
serwis reklamowy usługi