Współczesne wyobrażenia Holandii III

Kategoria: Kultura i sztuka

Analizując powstawanie stereotypowych wyobrażeń o Holandii, warto zastanowić się jak swój kraj i samych siebie postrzegali i postrzegają sami Holendrzy oraz jaką maja opinię w pośród innych nacji.

W interesujący sposób próbuje tego dokonać Richard Hill tworząc określony szkic cech odnoszących się do kultury i historii Holandii, a zrekonstruowany przez samych mieszkańców tego kraju. O największych zaletach i wadach pisze najsławniejszy historyk holenderski Johan Huizinga określając je jako: uczciwość, niechęć do wielkich Latawce nad Morzem Północnymsłów, odporność na polityczne skrajności i wstręt do narodowego samouwielbienia, który idzie w parze z pewną potrzebą narodowego samoponiżania. Są też zwolennikami wolności indywidualnej, za co Europejczycy powinni im być wdzięczni 9. Mamy szeroko otwarte okna naszego domu, pozwalamy wiać przez nie zarówno wiatrowi od morza jak i od lądu 10. Ponadto holenderski historyk określając narodowy charakter swojej nacji ujmuje go mianem burgerlijk, - czyli mieszczańską mentalnością klasy średniej, która to zakorzeniona jest w tradycji XVI i XVII wieku i nawiązuje przede wszystkim do idei niezależności i sprzeciwu, jaki niderlandzcy mieszczanie wyrażali podczas hiszpańskiej ingerencji w ich sprawy. Pochodzi, także ona z ich kupieckiego usposobienia, które sprawiło, że unikanie konfliktu urosło wtedy do rangi swoistej postawy moralnej, z drugiej strony zdaniem Huizngi specyficzna mieszczańska mentalność stała się źródłem narodowych przywar takich jak: grubiaństwo, pycha i skąpstwo. W artykule opublikowanym w „The Netherlands ‘ Journal of Sociology", Vol. 18 , 1982, s.62. pod tytułem What is typically Dutch? Bert van Heerikuizen rozszerza tą listę przywar o brak romantyzmu, emocjonalny chłód, brak wyobraźni i upartość 11. Jeden z cytowanych w książce Hilla anonimowych mieszkańców uważa, że mamy skłonność do wymądrzania się w każdej sprawie, która do nas nie należy 12, z kolei socjolog Jan van Laarhoven opisuje Holandie jako (...) kraj praktycznej tolerancji i niepraktycznej pedanterii 13 potwierdzając tym samym wcześniej stereotypowe wyobrażenia. Powyższą tezę potwierdza też inny holenderski socjolog pisząc My Holendrzy, uważamy, że trzeba ludziom doradzać, jeśli to nie my mamy słuchać rad 14

Zaskakujące, więc wydaje się to, że zestawiając ze sobą dwa zupełnie odmienne spojrzenia na tą samą problematykę z dwóch zupełnie innych źródeł w odrębnych odstępach czasowych otrzymujemy dużo podobnych wniosków, świadczących o tym, że ukształtowane od XVI do XVIII wieku wyobrażenie Holendra nie uległo zbyt dużej zmianie.

W dalszej części swojej pracy o stereotypach w Europie Richrad Hill kreśli obraz Holendra nieodbiegający od tego, jaki mieli polscy podróżnicy np. powtarzając argument o skąpstwie pisze Wyjeżdżając z Belgii do Holandii, od razu wiemy, że trafiliśmy do innego świata: autostrada zwęża się z czterech do trzech pasów, a potem do dwóch, znika oświetlenie. Wystarczy kilka chwil, by zrozumieć, że z kraju o szerokiej duszy przenieśliśmy się kraju fundamentalnie oszczędnego. 15 W dalszym fragmencie możemy znaleźć wyjaśnienie tej istotnej cechy narodowej W każdym razie reputacje skner zawdzięczają Holendrzy swojemu autowizerunkowi w nie mniejszym stopniu niż realiom: wiele znaczących niepowodzeń marketingowych można przypisać temu, że holenderscy menadżerowie nie docenili gotowości swych rodaków do płacenia wyższej ceny za lepszą jakość. Ale Holendrzy szybko się uczą! 16. Tak samo jak polscy korespondenci autor przywołuje opinię o czystości Holendrów należy przy okazji dodać, że płaski i zalewany wodą krajobraz przyczynił się do ukształtowania się bardziej intymnego aspektu holenderskiego życia, a mianowicie obsesyjnej dbałości o czystość możliwej dzięki dostatkowi wody 17.

Oprócz wymienionych wyżej niezmiennych od stuleci cech-stereotypów, autor zwraca uwagę na inne istotne jego zdaniem problemy, np. dotyczące dostosowania do zmieniającego się świata naród rozsądny, uczą się dostosowywać do zmieniającego się świata i przy okazji tworzą społeczeństwo prawdziwe pluralistyczne i demokratyczne - aczkolwiek w opinii wielu osób przeorganizowane do poziomu kafkowskiego koszmaru sennego. 18 W innych miejscach zaś przypisuje on Holendrom poczucie wyższości i zarozumialstwa względem innych. Asertywność - często, choć nie zawsze złagodzona tolerancyjnością - stanowi dominującą cechę Holendrów. Jej źródłem jest po części pełne zaufanie do własnej społeczności, jakakolwiek by ona nie była, po części zaś fakt, że Holendrzy, z niewielkimi wyjątkami, są narodem względnie dobrze wykształconym. Mają, więc podstawy do poczucia wyższości, chociaż nie jest to miłe. 19 Źródłem poczucia wyższości jest nawet ich kultura kawowa, zadziwiająca obcokrajowców z mną włącznie 20.

Wspomniany wielokrotnie Richard Hill podsumowując rozdział o Holendrach pisze: A Holendrzy wracając do naszego tematu - są postrzegani jako dbający o czystość i zarazem oszczędni. Czemu nikt nie zaprzeczy 21. W dalszym, więc ciągu Holender jawi się jako osobą skąpa, dbająca o czystość, trochę przemądrzała i nieskłonna do radykalnych osądów.

Zupełnie inaczej ocenia współczesną Holandię i jej mieszkańców urodzony tutaj, angielski pisarz, dziennikarz i komentator polityczny Jan Buruma, który pisze, że: Holandia trochę przypomina ekskluzywny klub. Ten klub narodowy ma swój regulamin, swoje szyfry znane wszystkim członkom, swoje pasje (futbol), swój sentymentalny monarchizm i poczucie rodzinnej wspólnoty, po holendersku nazywane „gezelligheid". To ciepłe „gezelligheid" można okazać osobie goszczącej w kraju, ale imigrant szybko poczuje się wykluczony z towarzystwa 22. Przywiązanie do „gezelligheid" potwierdza profesor z Tilburga Hugo van der Poel, lecz uważa, że wiąże się to z domatorskim stylem bycia Holendrów. Swoją interpretacje opiera na analizie wnętrz, przedstawianych na obrazach starych mistrzów holenderskich 23. Cytowany wcześniej holenderski socjolog Herman Vuijsie analizuje obecną sytuacje w sposób następujący: Świat patrzy ze zdziwieniem, bo Holandia zawsze wydawała się miłym i spokojnym krajem, gdzie zmiany zachodzą bardzo powoli. Prawda jest tak, że jesteśmy bardzo dziwnym krajem, który popada z skrajności w skrajność. Gdy dokonujemy jakiegoś wyboru, to brniemy w radykalizm. Aż pewnego dnia orientujemy się, że poszliśmy za daleko, i nagle zawracamy w zupełnie odwrotnym kierunku 24.

Analizując mentalność współczesnego społeczeństwa holenderskiego William Z. Shetter uważa, że: Dzisiejsi Holendrzy wciąż odnoszą się nieufnie do nazbyt spektakularnych sukcesów indywidualnych czy działania na pokaz, nie lubią zachowań postrzeganych jako obnoszenie się z dostatkiem materialnym, w życiu publicznym zachowują dyskretny dystans, staranie chroniąc strefę prywatności, z łatwością i bezwarunkowo akceptują outsiderów a przede wszystkim pielęgnują wszelkie instytucje społeczne, które to wszystko zabezpieczają 25. (...)Holendrzy mają jeden z najbardziej zaludnionych krajów na świecie i mogą żyć jedynie dzięki jednoznacznej akceptacji niezmiernie drobiazgowego, zarazem elastycznego systemu współzależności 26.

Simon Schama porusza funkcjonujący od bardzo dawna i aktualny do dnia dzisiejszego problem sprzeczności pomiędzy surową kalwińską moralnością a materializmem 27 i pisze tak: Wracamy, więc do tego, od czego zaczęliśmy - do moralnej geografii holenderskiego umysłu, dryfującego między obawą przed potopem a nadzieją wybawienia, między zaspokajaniem apetytu a wypieraniem się go, między powściągliwym korzystaniem z dobrobytu a zatraceniem się w jego nadmiarze, (...) to jest klasyczna sprzeczność między materializmem a moralnością 28. Powyższy problem autor ten przedstawia też bardziej ironicznie pisząc: Być Holendrem to znaczy mieć własny oryginalny sposób godzenia się z moralną dwuznacznością materializmu - przez życie z nią, na co dzień: w niedziele kazanie o broni jądrowej, w poniedziałek rytualne zamiatanie chodnika przed domem 29.

Ciekawe i niezwykle ważne jest postrzeganie holenderskiej mentalności przez przedstawicieli innych narodowości oraz to, jaki jest obraz Holandii wśród innych krajów. Z kolei znany włoski dziennikarz Luigi Barzini w swojej książce Europejczycy charakteryzuje Holandię i jej mieszkańców w sposób następujący: Holandia jest krajem germańskim, ale w rzeczywistości - nie całkiem. Morze zbliżyło ją do Brytyjczyków. Angielski jest drugim językiem kraju. Francja pociągała Holendrów pod wieloma względami - swoją kulturą, elegancją, „art de vivre, filozofią a od końca XVIII wieku także ideami politycznymi. Podobnie jak francuscy chłopi im klasa średnia, Holendrzy żywią nabożny szacunek dla zysku, są obsesyjnie oszczędni i umieją sprytnie inwestować. Z tych samych powodów, co Wenecjanie i Brytyjczycy - moralnych, lecz także związanych z handlem i podróżami morskimi- czczą wolność i tolerancje, drogie sercu chrześcijan i postępowych liberalnych myślicieli, lecz także niezwykle istotne dla swobody handlu. Dzięki temu ich kraj był zawsze otwarty dla uchodźców: hiszpańskich i portugalskich Żydów z uciekających przed inkwizycją, Żydów z Rosji i Polski 30 uciekających przed pogromami, Żydów niemieckich uciekających przed Hitlerem, protestantów z krajów katolickich i katolików z krajów protestanckich, kupców i bankierów z Belgii, Francji i Niemiec, którym za bardzo dały się w we znaki ograniczenia narzucane przez merkantylistyczną kontrolę. W Amsterdamie i Brukseli drukowano książki zakazane w innych krajach i szmuglowano je przez granice. Tradycja, o której mowa wzbogaciła Holendrów pod względem moralnym, kulturalnym, i finansowym. (Przyczyniła się miedzy innymi do tego,że holenderscy bankierzy finansowali rewolucję amerykańską) Akceptowali i szanowali wszystkie poglądy i wszystkie rasy. W sferze prywatnej Holendrzy zawsze byli kalwinistami i nadal są kalwinistami, ściśle przestrzegającymi zasad swej religii i studiującymi Biblię. Nawet Żydzi, katolicy i ateiści w tym kraju pozostają pod wpływem etyki kalwińskiej.(...) Kalwinizm ma oczywisty związek z powołaniem do handlu. Włochowi trudno jednak pojąc czy to kalwiniści ukształtowani przez surowe zasady religii stają się najlepszymi kupcami czy też kupcom najbardziej odpowiada kalwinizm jako najlepszy przewodnik do sukcesu w interesach? 31.

Lugii Barzini dostrzega także inną ważną cechę w mentalności tego narodu nie akcentowaną przez innych autorów, pacyfizm. Zamiłowanie do pokoju miało mieć związek zdaniem autora z stworzeniem postaw pod pomyślny rozwój gospodarczy kraju w XVII wieku i unikaniu jakichkolwiek konfliktów zbrojnych i koncentrowanie się na konsolidacji oraz obronie swojego dobrobytu, który mógł zostać utracony w razie wojen prowadzonych w Europie. Holenderski historyk Joris J.C. Voorhoeve twierdzi, że nurt pacyfistyczny w polityce wzmocnił się wraz zawarciem Pokoju westfalskiego, w którym uznano niezależność Zjednoczonych Prowincji i ustanowiono zasady polityki niezaangażowania, która polegała na dążeniu do przyjacielskich stosunków oraz zawierania morskich i handlowych traktatów z wszystkimi, ale bez angażowania się po czyjeś stronie 32. Voorhoeve analizując zagadnienie pacyfizmu w Holandii twierdzi, że: Tak pożądane przez Holendrów pokój i stabilizacja bywały zagrożone za każdym zachwianiem się europejskiej równowagi sił [...] Holendrzy starali się naprawiać sytuację, ale ich wysiłki dyplomatyczne nie były stanowcze i zdecydowane w momencie, gdy ich polityka zagraniczna ograniczała się do dążenia do pokoju i zysku za wszelką cenę państwo podupadło (...) później w XIX wieku niezaangażowanie, nie uczestniczenie w polityce międzynarodowej i ścisła neutralność stały się obsesją. Kraj odszedł od polityki mocarstwowej i zajął się wyłącznie reformami wewnętrznymi, sprawami kolonii oraz międzynarodowym handlem i finansami 33. Oprócz inspiracji płynących z konsolidowania bogactwa impulsem dla holenderskiego pacyfizmu była specyficzna odmiana kalwinizmu sławiącego idee pokoju, rozbrojenia i braterstwo wszystkich ludzi. Wraz z wzrastającą laicyzacją i mniejszą rolą kościołów pokojowe poglądy pacyfistyczne zyskiwały masowe poparcie pośród socjalistów 34. Holendrzy jednak nobilitowali ufność w to, że inni będą przestrzegać umów, ślepe przywiązanie do ideałów pacyfizmu, obronę praw człowieka, świętość neutralizmu. Nie uważali się za słaby naród usiłujący w niespokojnych czasach jakoś przetrwać w otoczeniu wojowniczych sąsiadów, ale za „jedynych normalnych ludzi w tym zwariowanym świecie „ (istotnie nimi byli, co pociągało za sobą katastrofalne skutki), „wyspę normalności wśród powszechnego szaleństwa" czy latarnie morską w mrokach tego świata". Byli przekonani, że ich historyczna misja polega na tym, by" nie dać się ponieść namiętności do wojny i strzec wartości moralnych całego rodzaju ludzkiego, a zwłaszcza Europy" 35.

Wspominany wyżej urodzony w Holandii angielski pisarz i publicysta Jan Buruma zwraca uwaga na „dramatyczną przemianę" społeczeństwa holenderskiego w latach sześćdziesiątych, która miała istotny wpływ na określenie się aktualnie panującego modelu „multikulturalizmu" oraz problemów powstałych w wyniku jego funkcjonowania W latach sześćdziesiątych społeczeństwo przeszło dramatyczną przemianę. Jeszcze w połowie tamtej dekady większość czasu antenowego w weekendy zajęta była przez katolickie i protestanckie audycje religijne lub świeckich kaznodziejów, którzy mówili o problemach moralnych z ateistycznej perspektywy. Gdy w roku 1964 w telewizyjnym programie satyrycznym wykorzystano „Ojcze Nas" w dość niewinnym - z dzisiejszej perspektywy - skeczu, odpowiedzią były tysiące listów od oburzonych widzów. W niektórych grożono autorom śmiercią. Potem na fali rewolty 1968 roku nastąpiła gwałtowana sekularyzacja, której efektów ciągle doświadczamy. Najostrzejsze ataki pod adresem muzułmanów pochodzą dziś z strony ludzi, którzy wychowali się w głęboko religijnych rodzinach, a w latach 60 i 70 stali się radykalnymi lewakami. Określali się wtedy jako zwolennicy multikulturalizmu. W ostatniej dekadzie dokonali zwrotu niemal o 180 stopni. Ci ludzie boją się powrotu religii, tego, że w miejsce moralności protestanckiej czy katolickiej, której opresywności doświadczyli na własnej skórze, pojawi się równie opresywne muzułmańskie normy obyczajowe 36.

Jan Buruma analizuje, również, jaki wpływ na holenderską mentalność, dogmaty multikulturalizmu i aktualną politykę miał Holocaust i sposób zagłady Żydów w samej Holandii Przez ostatnie dwieście lat Holandia była spokojnym burżuazyjnym społeczeństwem. W takim społeczeństwie inaczej niż w warunkach dyktatury lub okupacji, ludzie nie są poddawani poważnym testom charakteru. II wojna światowa była najbardziej dramatycznym wydarzeniem tego okresu. Nic, zatem dziwnego, że powraca w różnych politycznych debatach. Trauma Holocaustu sprawiła, że w latach 70 i 80 trudno było kwestionować dogmatyczny multikulturalizm, bo wszelką krytykę zachowania mniejszości etnicznych - również tą uzasadnioną - uznawano za rasizm, próbę ponownego stygmatyzowania mniejszości. Dużą rolę odegrało zbiorowe poczucie winy, że Holendrzy nie zdołali uratować Żydów oraz że po wojnie państwo trochę zbyt szybko przejęło pozostawioną przez nich własność, czemu towarzyszyły nastroje antysemickie. Z drugiej strony muzułmańskich radykałów kojarzy się z nazistami uważając ich za nowe egzystencjalne zagrożenie zarówno dla Żydów, jak i zachodnich wolności 37.

Patryk Piwocki

<<< część II | część IV >>>

______________________
9 Z. Herbert Martwa natura z wędzidłem Warszawa 2003,s.12.
10 J.Balicki Amstrdamskie Abc. Warszawa 1974, s.181.
11, 12, 13, 14 M. Korzewski O Tolerancji w społeczeństwie i Prawie Holenderskim, Kraków 200, s.156.
15, 16, 17, 18, 19, 20, 21 R. Hill, My Europejczycy Warszawa 2004, s.167.
22 J. Buruma Kryzys holenderskiego multikulturalizmu., Europa 2005.
23 R Hill, My Europejczycy Warszawa 2004, s.170.
24, 25, 26 „Gazeta Wyborcza" 13.04.2006
27 Dzisiaj wskutek dużego zlaicyzowania społeczeństwa bardziej trafne będzie stwierdzenie o post-kalwińskiej moralności, czy katalogu pewnych postaw czy zachowań, który nie jest związany z wyznaniem kalwińskim, ale ma w nim swoje korzenie.
28 Simon Schama Zakłopotanie bogatych[w] w Richard Hill, My Europejczycy Warszawa 2004 s168-169.
29 R. Hill My Europejczycy Warszawa 2004 s.166.
30 Stefan Bratkowski w wstępie do tej książki zauważa pewną nieścisłość wobec prezentowanych przez Barziniego faktów odnośnie Żydów uciekających przed prześladowaniami z Polski i Rosji do Holandii, Bratkowski twierdzi, że w XVII wieku nie było jeszcze Żydów w Rosji a do XVIII wieku ciągnęli oni z całej Europy do Polski, zaś kiedy w XIX wieku uciekali przed pogromami z Rosji a nie z Polski jak pisze autor to nie uciekali do Niderlandów.
31, 32 L Barzini Europejczycy, Warszawa 2001 s, 226-227.
33, 34, 35 Joris J.C. Voorhoeve Peace, Profits, and Principles.s. 25 [w] Luigi Barzini, Europejczycy Warszawa 2001 s,228.
36, 37 J. Buruma, Multikulturalizm jest całkowicie skompromitowany, Europa 3.03.2007.

37 komentarzy

I też nie wypowiadał się o całym wszechświecie, o odległych galaktykach, o alfa centurionie o siódmym pasażerze nostromo itp. odlatujesz.

ten człowiek bierze za wzór Belgie jakby nie wiedział, że tak jest w całej Europie.
Nie wiem dlaczego nie chcesz tego zrozumieć? Dziwne.

Chcesz żeby były oświetlone, tylko po co? Masz światła w samochodzie, wszędzie to wystarcza.

Jest dobrze i bezpiecznie, jezeli się umie jezdzić w nocy. W całej Europie jest bezpiecznie.
Jak ktos nie lubi jechać w nocy jedzie w dzień. Ja nie lubię jechać nocą, ale mam znajomych co tylko jada w nocy, i brak oswietlenia nie jest dla nich problemem. Jadą po nocy na narty do Austrii i jeszcze dalej.

Powtarzam, gość napisał bzdure i tyle.

Wybacz, ale nie jest mnie w stanie przekonać i nakłonić "do zrozmienia" ktoś kto "wie wszystko".
Wole słuchać z uwagą tych, którzy mają racjonalną świadomość, że wiedzą mniej.

No cóż, ja nie wiem czy ten człowiek wiedział i co wiedział o Europie.
Ale widzę, że Ty jak zwykle wiesz co ten obcy nam człowiek wiedział a czego nie.

Nie będe z tym dalej polemizować bo nie ma sensu.
Mam wrażenie, że nie będę w stanie ci w odpowiedni sposób wyjaśnić jak ważna jest kwestia dobrej widoczności na drodze i skoro nic (poza oszczędnością) nie stoi na przeszkodzie aby widoczność poprawić to czemu tego nie robić.
Po co stosować ABS - skoro są hamulce?
Po co stosować wspomaganie kierownicy - skoro kierownica się przecież rusza?
Po co stosować lusterka, skoro przecież sie można obrócić i też sobie człowiek wszystko zobaczy jak należy?
Tyle człowiek niepotrzebnych rzeczy używa w samochodzie.
Że nie wspomne o radio. Masz? Po co? Sam sobie możesz zaśpiewać.

Ten człowiek nie wypowiadał się na temat całego świata tylko Nl.

Odnośnie ignorancji:
Jedni choć dużo widzieli, ale ponieważ nie widzieli wszystkiego to o wszystkim się nie wypowiadają.
A inni niewiele widzieli, a i tak wiedzą "wszystko".

Dla ciebie dziwienie się oznacza ignorancje, a dla mnie przekonanie, że wie się wszystko oznacza ignorancje.

I jeszcze raz powtórze, że w mojej opinii, choćby cały świat (i tym samym chce uciąć bezsensowną dyskusje na temat świata) jeżdził nocami w czarnych tunelach to nie oznacza, że tak jest dobrze i bezpiecznie.

Ale ja nie muszę być wszędzie, żeby wiedzieć, że tylko! Belgia ma wszystkie autostrady oświetlone.

Więc dla mnie dziwienie się, że jak się wjedzie do NL jest ciemno jest bezsensu.

Dlatego zdanie tego człowieka uważam za oderwane od rzeczywistości. Inaczej mówiąc jest takim samym ignorantem jak Polacy, którzy mówią, ze wszyscy w NL jarają.

No ale gdzie w Europie tak jest? W Niemczech?

No daj spokój.

Choć z drugiej strony Holandia nie ma problemów z bezpieczeństwem na drodze. Może takie drogi wymuszają większą ostrożność. Na mnie w każdym razie ' czarne tunele" wymuszają.

Nie chce mi się bezsensownie dyskutować gdzie w Europie tak jest , bo
- po pierwsze nie rozmawiamy o Europie tylko o NL
- po drugie ani Ty ani ja nie byliśmy "wszędzie" żeby się tak autorytatywnie wypowiadać
- po trzecie jakikolwiek zły przykład gdziekolwiek by nie był nie dla wszystkich musi stanowić normę ... w każdym razie ja wole dobre przykłady

Ten gość nie widziałi ja też nie widuje. To jest już nas dwoje.

A ja od Bredy do Amsterdamu jechałem oświetloną. Swiatła skończyły się za Amsterem w kierunku na Hoorn. Czyli A27, A2, także A1 jest oświetlona. Myśle, że wiekszość w obrębie Randstaad jest oświetlona, ale to Polacy w NL powinni lepiej wiedzieć niż ja, hehe :)

Widzisz, jak się mieszka dalej to się widzi więcej :)

Dla mnie wynaturzeniem jest Belgia, żaden kraj w Europie nie oświetla autostrad, więc pretensje do NL, że też nie oświetlaja jest bezsesnu.

Randstaad to jeszcze nie cała Holandia, nawet nie jej polowa. Co zresztą nie ma znaczenia jak chodzi o oświetlenie ulic, bo w Holandii ulice poza miastami czy wsiami są nieoświetlone. I choć nie przejechałam nocą wszystkich ulic Holandii to nie podejrzewam żeby jedne drogi były zaszczycane oświetleniem a drugie już nie.
Oświetlenie drogi (choćby symboliczne, tak aby człowiek mniej więcej widział czy droga idzie prosto czy skręca a nie kruczo-czarny tunel) to nie upiększenie ulicy tylko bezpieczeństwo na drodze.

Ja tam widziałem oświetlenie autostrad w NL. Widocznie ten gośc nie. :) Dodam więcej, jedno z najnowocześniejszych rozwiązań Philipsa.

Patryk, bardzo fajna praca magisterska, mam nadzieje, że była piątka :)

Patryk, komentarz Burumy nie uważam za złośliwy, tylko prawdziwy.

Gdy mamy gości w domu, to też jest fajnie, się je, się pije, się śmieje, jest przyjemnie. Ale gdy goście nagle przesiadują za długo a my mamy swoje obowiązki, to mogą poczuć, że są wykluczeni.
Nawet gdyby ci goście zamieszkali obok, to i tak nie skumają szybko czym się zajmujemy, jak się poruszamy w bardzo dobrze znanej nam rzeczywistości itd. Zaczynają się czuć wykluczeni, obco, a codziennie przecież nie możemy z nimi długo przebywać, bo mamy swoją rodzinę.

Ten fragment wogóle mnie nie dziwi.

Ten komentarz Iana Burumy uwazam za bardzo trafny, ale zarazem troche zlosliwy.

Holandia trochę przypomina ekskluzywny klub. Ten klub narodowy ma swój regulamin, swoje szyfry znane wszystkim członkom, swoje pasje (futbol), swój sentymentalny monarchizm i poczucie rodzinnej wspólnoty, po holendersku nazywane „gezelligheid”. To ciepłe „gezelligheid” można okazać osobie goszczącej w kraju, ale imigrant szybko poczuje się wykluczony z towarzystwa

Bardzo mnie rozbawiło swoją trafnością spostrzeżenie o zwężających się od granicy z Belgią autostradach z czterech do trzech pasów, a potem do dwóch, oraz o znikającym oświetleniu dróg. Jeśli ilość pasów oraz wąskie ulice tłumaczyłam sobie małą powierzchnią kraju i koniecznością zmieszczenia wiele na niewielkiej przestrzeni o tyle brak nocnego oświetlenia ulic od autostrad po małe uliczki było dla mnie zagadką niesłuchaną. Jak to możliwe, że tak mądry naród posuwa oszczędność nie tylko do granic absurdu ale do granic ryzykowania bezpieczeństwem kierujących. Dla mnie to zagadka.

broerkonijn

Bardzo ciekawe opracowanie.

Gość napisał jedynie, że Holandia przeciwieństwie do Belgii jest kiepsko oświetlona, co jest prawdą.

Całą resztę wynurzeń stworzyłeś sobie sam: od świata po jakieś galaktyki.
Sam sobie odpowiedz co jest bzdurą.

Podejrzewam, że panu Hillowi nie chodziło spisywanie przewodnika z dokładnymi informacjami gdzie co,ile, jak i na którym kilometrze.

Spisał po prostu swoje ogólne sprzestrzeżenie, że w Belgii autostrady są szersze i dobrze oświetlone w przeciwieństwie do Holandii. Zrobił to zresztą w lekki i dowcipny sposób.
Śmiem twierdzić, że nie myślał aby informawać czytelnika, że ... 3 kilometry przed granicą jest takiej wielkości autostrada a dwa kilometry poza granicą juz autostrada jest inna.

Troche więcej wyrozumiałości dla rozmaitych środków przekazu literackiego.

Pan Hill uważa, że mówi to o charakterze holenderskiego narodu a Andrzej uważa, że nie mówi.
Mam nadzieje, że nie nie musimy trzymać się karnie opinii Andrzeja i że pan Hill też może mieć prawo do własnej opinii. Zwłaszcza, że jest biedaczek cytowany i to zresztą bez własnej zgody (choć prawdę mówiąc nawet nie wiem czy żyje).

Wiatrak

Pan Hill (zapewne już b. dawno temu) napisał "Wyjeżdżając z Belgii do Holandii, od razu wiemy, że trafiliśmy do innego świata: autostrada zwęża się z czterech do trzech pasów, a potem do dwóch, znika oświetlenie." - to mija się z prawdą bo nigdy nie było i nadal nie ma 3-4-pasmowych autostrad przed holenderską granicą ani w Niemczech ani w Belgii. Po obu stronach granicy były zawsze 2-pasmowe autostrady. Tak samo w całej Europie autostrady nie były (są) oświetlone z licznymi wyjątkami ale wjeżdżając z nieoświetlonej niemieckiej autobahn wjeżdżałeś zawsze na nieoświetloną snelweg w Holandii. Wyjątek stanowiła Belgia która miała oświetlone wszystkie autostrady - co nic nie mówi o charakterze holenderskiego narodu ;-)

Dziekuje wszystkim za pochwaly. Moja praca otrzymala bardzo dobra ocene, ale nie odbylo sie tez bez krytyki, moim zdaniem jak najbardziej zasluzonej, wiele w tej pracy brakuje, na przyklad nie napisalem nic o tym jaki jest obraz Holandii w wspolczesnej polskiej literaturze - to bylby ciekawy rozdzial. Wiele tej pracy brakuje i pare rzeczy mozna by poprawic.

Darina

A ja myślę, że wiele mówi o panu Hiilu, a nie o Holendrach czy Holandii.

Jacer
Podobnie jak Twoje opinie nie mówią o Holandii tylko o Tobie
a i moje opinie także mówią bardziej o mnie niż o Holandii.

Każdy widzi świat po swojemu.

Ja staram się przedstawiać fakty. Jeżeli wiem, że w NL są oświetlone snelwegi to tak jest.

Więc jedynie moje opinie mogą mówić o mnie, że nie kłamie :)

Twoje prawdy absolutne (np. oświetlone wg Ciebie drogi w Holandii) mówią o Tobie nie tyle, czy kłamiesz czy nie, a jedynie czy masz o czymś pojęcie czy nie.
Na zakończenie mała rada - posłuchaj jednak tych, którzy mieszkają w Holandii i po jej drogach (zresztą świetnych) jeżdzą a nie ... byli w niej raz i akurat pewnie przejeżdżali po terenie zabudowanym.

Zresztą nie będę ciągnąć tematu i nie będe dalej Cie przekonywać, że białe jest jednak białe a nie czarne.
Skoro widzisz inaczej (np. światła, których na terenie niezabudowanym nie ma) to już nie mój problem.

Sory, muszę to powiedzieć. Głupia jesteś. Podałem ci autostrady, które mają oświetlenie.

Koło Tilburga Philips robi eksperymenty z najnowszymi typami oświetlenia.

Jacer powiedział:
" Ale ja nie muszę być wszędzie, żeby wiedzieć, że tylko! Belgia ma wszystkie autostrady oświetlone.
Więc dla mnie dziwienie się, że jak się wjedzie do NL jest ciemno jest bezsensu".

następnie:
"Ja staram się przedstawiać fakty. Jeżeli wiem, że w NL są oświetlone snelwegi to tak jest"

Choć dobrze by było żebyś się jednak ostatecznie zdecydował czy widziałeś te światła czy nie.

i vice versa Jacer (dowód jak wyżej, lepszego nie potrzeba - jesli oczywiście jesteś w stanie to wogóle pojąć)

Mozna być i raz i więcej zobaczyć niż mieszkać non stop i nic nie widzieć. Zapewniam cię, że byłem więcej niż raz i więcej niż 10.

Ale co tam. Wpisujemy w google, szukamy, wchodzimy na profesjonalny portal o oświetleniu i czytamy:

Sieć autostrad w Holandii posiada praktycznie na całej swojej długości oprawy oświetlenia ulicznego. Poszukiwanie energooszczędnych rozwiązań oświetleniowych może przynieść więc duże oszczędności zużywanej energii elektrycznej i obniżenie kosztów eksploatacji

A teraz odszczekujemy.

Umiesz czytac, to poczytaj ośliku coś sam napisał:

cyt. ” Ale ja nie muszę być wszędzie, żeby wiedzieć, że tylko! Belgia ma wszystkie autostrady oświetlone.
Więc dla mnie dziwienie się, że jak się wjedzie do NL jest ciemno jest bezsensu”.

następnie:
cyt. “Ja staram się przedstawiać fakty. Jeżeli wiem, że w NL są oświetlone snelwegi to tak jest”.

Wiesz co to znaczy ośliku "cytat" - to znaczy ni mniej, ni więcej, żeś sam to osobiście w bólach twórczych wymącił.

Nie będę już więcej z tobą dyskutować, bo są ludzie (do których się bez wątpienia zaliczasz) o pewnym poziomie intelektyualnym (nazwijmy to dyplomatycznie ujemnym) z którym raczej mi nie po drodze.

Powodzenia

Nigdzie nie napisałem, że wszystkie, wyraźnie napisałem, że za Amsterem w kierunku Hoorn nie są.

Ale co tam, encyklopedia PWN:

oświetlone autostrady (dł. 3,3 tys. km)

Dobra, będzie podpowiedz.

Skoncentruj się na słowie TYLKO z wykrzyknikiem i słowie wszystkie.

I skup się na tym, że napisałem, że nie wszystkie. Wjezdzając od Niemiec nie jest ale po kilku/nastu kilometrach już jest.

Ty twierdzisz, że W OGÓLE nie są.

Darina i Jacer,dajcie juz sobie na luz ...jak jedno i drugie ma po czesci racje...w Nl sa tylko oswietlone autostrady w poblizu miast i na zjazdach(wyjazdach), a reszta tonie w blogiej ciemnosci no i w terenie zabudowanym...a miedzy wsiami,ciemnica,ze czesto o drzewa zaczepiaja(po kilku glebszych...:)i nie tylko pool ale tez i miejscowy...:)

broerkonijn

Zgadzam sie z busia. Oboje macie racje :))
Wezmy autostrade A12 od niemieckiej granicy do Utrechtu: Odcinek przejscie granicane Beek - Arnkem jest nieoswietlony. Odcinek Arnhem Velperbroek - knooppunt Grijsoord jest oswietlony. Odcinek knooppunt Grijsoord - knooppunt Maanderbroek jest nieoswietlony. Odcinek knooppunt Maanderbroek - zjazd Veenendaal jest oswietlony. I tak moglbym wymieniac dalej, ale nie ma sensu :))

Oboje macie racje. Sa odcinki oswietlone, ale tez sa odcinki nieoswietlone. Sa odcinki dwupasmowe, ale tez sa odcinki trzy, a nawet czteropasmowe.

Boze czy wy wszystko musicie w ramy ubrac. Wyjzalam przez okno i musze powiedziec ze moja wioska jest oswitlona :-) no moze lampy winny byc co dwa metry a nie co trzy, to wtedy bysmy osiagneli efekt swietlny belgijskich autostrad haaa
Prawda jest taka ze oswitlenie belgijskich autostrad jest ewenementem ktory rzuca sie w oczy, jak diabli, zwlasza ja pzekroczymy granice nl.
Pamietam swpja pierwsze wrazenia z tego widoku szczena opoada, tego widoku tez nie obaczymy w Niemczech, choc i tam fragmentarycznie podobnie jak i w nl sa oswirtlone autostrady.
Jednak nie ma mpojecia czy to wynik skapstwa czy tez braku dbalosci o bezpieczenstwo. Bo czego jak czego ale tego to Niemcom nie mozna zarzucic,

Busia, Broerkonijn, MK ja już miałam skończyć ale widze, że Wy za to dzielnie nas zastępujecie i z dobrą radą na ustach (dajcie już spokój) ciągniecie tę troche jednak bezsensowną dyskusję.

Nie mamy "po części racji", bo to , że jakiś odcinek jest oświetlony z jakiegoś powodu (np. bezpieczeństwa), to jest to wyjątek, który potwierdza regułę, że drogi (i jeszcze raz powtarzam !!!! na terenie niezabudowanym!!!!) toną w ciemnościach.
Podobnie jak w Belgii jakiś odcinek może być nie oświetlony z jakiegoś powodu to jeszcze nie znaczy , że cała Belgia jest nieoświetlona.

Co do oświetlenie Europy (jakiekolwiek by nie było). To ktoś mi moze powiedzieć, jaki to ma związek z oświetleniem w NL?
Oraz jaki ma związek oświetlenie wsi i miast Holandii z oświetleniem terenów niezabudowanych?

Kochani zreasumujmy:
Zacytowany w tekście pan Hall wspomniał, że holenderskie drogi w przeciwieństwie do belgijskich są źle oświetlone.
Co JEST PRAWDĄ.
Czy ktoś widział, że jest odwrotnie?
Chyba nie.

Ujął też swój opis w pewne ramy literackie a np. pan Andrzej potraktował to jak dosłowny przewodnik. Cóż, nie każdy musi mieć wyobrażnie literacką.

Następnie pan Hall uznał, że to jest objaw holenderskiego skąpstwa.
Ma prawo do własnej opini?
Mam nadzieje, że każdy z nas ma.

A reszta opowieści typu, że taki odcinek w NL ma światełko, że jakaś wieś ma światełko, że Europa ma światełko. Albo nie ma. Jaki to ma związek z sednem sprawy?

Dobra, to na koniec tej gadki wyjawię wam dlaczego Belgia ma oświetlone autostrady.

Po wojnie Niemcy zobowiązały się, że w ramach odszkodowań będą przesyłac Belgom prąd za darmo w jakieś tam ilości. Dla Belgów ta ilość energii była za duża, nie mieli co z nia zrobić. Dlatego powstał pomysł oświetlenia autostrad.
Dziś już Niemcy nie dostarczają Belgom energii el. za darmo, jednak Belgowie mają kilka elektrowni atomowych z tanią energią więc oświetlają. I także podgrzewają autostrady w pewnych miejscach.

Także to nie skąpstwo wpłyneło na to, że Holendrzy nie mają wszystkich autostrad oświetlonych tylko to, że Belgowie mieli nadmiar darmowej energii i oswietlili drogi.

Czyli wracając do artykułu Hilla pojechał stereotypem, uproszczeniem. Takim samym jak Polacy określają Holendrów, ze wszyscy jarają ziele.
Dziwne, że Hill tego nie wie. Mam cos za darmo i robie z tego użytek a innym przypisuje skąpstwo, że nie robią tak samo. wybitnie głupie.

Na dzień dzisiejszy najnowocześniej oświetloną autostradą w Europie jest A16 w NL.

Poziom natężenia oświetlenia zmienia się wraz z nadchodzącym zmrokiem. W razie wypadku kamery na autostradzie przesyłają sygnał do centrali aby włączyć max natężenie oświetlenia. Zapalić wszystkie oprawy może operator smsem, itd.

pzdr. inż elektryk.

A ciekawe ile energi zuzywa ten bezsensowny komentarz moj???

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Chcesz kupić dom w Holandii?
serwis reklamowy usługi