Współczesne wyobrażenia Holandii II
Jak wynika z przytoczonych fragmentów dominującymi sprawami, o których piszą największe polskie gazety są wydarzenia polityczne i społeczne, czasami kulturalne. Niektóre poruszane są z powodu, kontrowersji, jakie wywołują w Polsce np. eutanazja, legalizacja miękkich narkotyków, czy bardzo liberalne prawo aborcyjne. Na ich podstawie możemy dowiedzieć się, że w Holandii dochodzi do zabójstw na tle konfliktu kulturowego, nasilania się niezgody pomiędzy rdzennymi Holendrami a muzułmańskimi imigrantami, holenderski rząd stara się przymusić wyznawców islamu do przyjęcia holenderskich wartości i radykalnie zaostrza prawo imigracyjne, Holandia na fali nastrojów anty-emigracyjnych odrzuciła w referendum konstytucje europejską, istnienie coffie shoppów w przygranicznych miastach wywołuje poważny konflikt z Belgią, spada spożycie marihuany wśród mieszkańców Holandii, a coffie shoppach przesiadują przeważnie turyści. Najbardziej zaś kontrowersyjna sprawa, która była obszernie opisywana to dokonywanie eutanazji na nieuleczalnie chorych noworodkach przez lekarzy z Groningen. W dziedzinie kultury dominuje temat malarstwa niderlandzkiego, mocno eksponowany w 2006 roku z okazji 400 setnej rocznicy urodzin Rembrandta.
Analizując szczegółowo zaprezentowany materiał prasowy, należałoby najpierw zwrócić uwagę, w jaki sposób dokonywana jest selekcja prezentowanych komunikatów prasowych w gazetach? Wybór ten jest dokonywany z uwzględnieniem faktu, co może zainteresować potencjalnego odbiorcę poszczególnej gazety, oraz co może być dla niego kontrowersyjne z punktu widzenia polskich realiów kulturowych. Oczywiście owa kontrowersyjność będzie zupełnie inaczej odczytywana przez poszczególne tytuły prasowe. Wydaje się jednak analizując wyżej zaprezentowany materiał, że istnieje stały kanon zagadnień wzbudzający spore emocje, niezależnie od opcji światopoglądowej. Do takich niezmiennych punktów o zabarwieniu społecznym obecnych na łamach polskich gazet należy: aborcja, eutanazja, prostytucja, legalna sprzedaż miękkich narkotyków, małżeństwa osób tej samej płci i możliwość adopcji dzieci przez te osoby. Sposób opisywania i wartościowania owych zagadnień jest uzależniony oczywiście od linii poszczególnej gazety, jednak żadna z nich nie podjęła się próba analizy danego tematu z szerszej perspektywy. Często też dochodzi do sytuacji, kiedy niektóre nagłówki artykułów sugerujące negatywne wartościowanie omawianego tematu, zawierają zupełnie odmienne treści, na przykład w artykule Lekarze pomagają umierać chorym dzieciom opisującym dokonywanie eutanazji na śmiertelnie chorych i cierpiących dzieciach. W komentarzu redakcyjnym jak i tekście pada pośrednio bardzo istotne pytanie o to czy byt rodzący się bez mózgu czyli nieposiadający jakiekolwiek świadomości jest człowiekiem? A jeżeli nie to, czym jest ten byt? Czy w takim razie eutanazji podaje się człowieka czy coś zupełnie innego? Kwestia eutanazji nie staje się tematem przewodnim w przeddzień wyborów parlamentarnych w Holandii- czytamy w „GW", która dziwi się, że problem ten jest marginalizowany w debacie przedwyborczej, gdzie dominuje motyw wysłania wojsk do Afganistanu i problemy z emigrantami. Artykuł ten jest chyba najlepszym przykładem kategoryzowania problemów i prezentacji danej problematyki wyłącznie z polskich uwarunkowań kulturowych. Jest, również praktycznym potwierdzeniem często przywoływanej tezy o badaniu kultury przez kulturę i implikowaniu jej swoich wartości. Autor tego artykułu pomija sprawy istotne z punktu widzenia przeciętnego holenderskiego obywatela, a przedstawia jakie są stanowiska w sprawie eutanazji różnych stowarzyszeń lekarskich i oczywiście kościoła katolickiego, chociaż tu pojawią się ogromny problem, bowiem z jednej strony cytuje on krytyczne wypowiedzi katolickich duchownych, a z drugiej zauważa, że 92% katolików w Holandii akceptuje ten proceder uważając, że jeżeli Bóg dał im życie to oni mają prawo mu je zwrócić, co można uznać za odpowiedź na pytanie dlaczego ten temat nie jest numerem jeden przed wyborami, skoro reszta społeczeństwa jest zeświecczona a protestancka część wyznaje podobny pogląd. Całość artykułu zbudowana jest wedle założenia co może być atrakcyjne i kontrowersyjne dla polskiego czytelnika, ale nie jest istotnym problem dla przeciętnego mieszkańca Holandii.
Analizując ten artykuł jak i zapewne wiele innych można dostrzec, że obraz danego zagadnienia konstruowany jest wedle określonego szablonu kulturowego, który można przykładać do omawianej problematyki. Oprócz istnienia wspomnianego cywilizacyjnego szablonu, należy uwzględnić w nim pewne przesunięcia, do których dochodzi podczas odczytywania i interpretacji pewnych faktów. Proces ten jest uwarunkowany na przykład przekonaniami religijnymi, ideologicznymi, znajomością tematyki która odgrywa duża role w opisywanym przez daną osobę zagadnieniu. Patrzenie w właśnie taki sposób zdaje się być kluczem do odpowiedzi na pytanie dlaczego czytając nagłówki i artykuły otrzymujemy taki specyficzny obraz, który sprzedawany jest w mediach jako „rzeczywisty i prawdziwy".
Budzący zainteresowanie wydaje się być obraz Holandii widzianej z turystycznej perspektywy jako kraj pięknej architektury, krajobrazów, wspaniałych artystów malarzy, rowerów, „dzwonów i kanałów", „ziemi wydartej morzu", tulipanów, „święta sera i królowej" „Wenecji północy" i fenomenów kulturowych, z których największym zainteresowaniem pośród piszących jest: „legalna prostytucja „ i mityczna dzielnica czerwonych latarni" i „lubieżna stolica". Spoglądanie z punktu widzenia turystycznego stawia pytanie o autentyczność doznania, czyli o różnice pomiędzy tym co widzą, co chcą widzieć lub co też wydają się widzieć współcześni turyści w tym przypadku autorzy artykułów1. Turystyczny obraz Holandii wyłaniający się z artykułów o tej tematyce jest poza nielicznymi wyjątkami pozytywny. Holandia to kraj przepięknych zabytków, wspaniałych muzeów, prawdziwy raj dla rowerzystów, cudowna architektura z wspaniale zorganizowaną bazą turystyczną, na każdy sposób podróżowania, „kraj na każdy sezon", gdzie prawie każdy mówi po angielsku. Turystyczne opisy są miłe i przyjemne nie znajdujemy tu krytyki istniejących uwarunkowań dotyczących kwestii eutanazji czy aborcji, bo to nie interesuje współczesnego turysty, który, chce oglądać kanały, wiatraki i zobaczyć na własne oczy obrazy Rembrandta i Van Gogha. Przewartościowaniu ulega ocena „legalnej" prostytucji i możliwości zakupu miękkich narkotyków. Wcześniejsze artykuły poruszające wspomniane zagadnienia były najczęściej negatywne w swojej wymowie. W opisach o charakterze turystycznym wspomniane kwestie przedstawiane są jako: neutralne, ciekawe, atrakcyjne dla przyjezdnych nigdy zaś jako szkodliwe, niebezpieczne czy niemoralne. W tej samej gazecie możemy, więc jednego dnia znaleźć artykuł krytyczny wobec łatwego dostępu do miękkich narkotyków w Holandii, a na przykład następnego dnia, w dodatku turystycznym dowiedzieć się jakie są najsłynniejsze coffie shopy w Amsterdamie, kto je założył i jaka była ich historia. Wspólnym mianownikiem dla prawie wszystkich doniesień turystycznych z Holandii jest przedstawianie jako jednej z atrakcji turystycznych atmosfery wszechogarniającej wolności, „w tym kraju wszystko wolno" „prawie wszystko jest dozwolone „ i jest to „ziemia obiecana wszelkich swobód". Konieczne w takim przypadku wydaje się postawienie pytania dlaczego turystę obowiązują inne normy moralne?
Na zrekonstruowany powyżej na podstawie informacji prasowych katalog problemów i znaczeń, należałoby spojrzeć poprzez semiotykę, albowiem pozwala ona dostrzec w tych tekstach istnienie ideologii i mitów, oraz pokazuje, że programy informacyjne prezentowane przez media, nie są zwierciadłem świata, lecz jego skonstruowaną reprezentacją i należy je raczej rozumieć jako miejsca walki o prawdę i sens2. Realizm prezentowanych przez media faktów jest jednak bardziej konsekwencją konwencji estetycznych, a nie odzwierciedlaniem „świata rzeczywistego" 3
Kontynuując zaproponowany przez E.T. Halla schemat podziału przekazów, należy odpowiedzieć na pytanie, jakie istotne informacje uzyskujemy analizując jeden z wolnych sposobów przekazu na przykład książkę Zbigniewa Herberta Martwa Natura z wędzidłem:
W czasie codziennego deptania ulicznych bruków, muzealnych, parkietów nie opuszczała mnie dręcząca myśl, że wędrówki okażą się jałowe, jeśli nie uda mi się dotrzeć do interioru - wnętrza Holandii nietkniętego ludzka ręką, tożsamego z tym, na jaki patrzył mój bohater zbiorowy: mieszczanin holenderski z XVII wieku - tak abyśmy zaistnieli w tej samej ramie, na tle wiekuistego obrazu 4
Dolina jest nieckowata i tak zielona - czarnozielona, fioletowo-zielona, że wszystko nasyca się tym gęstym, wilgotnym kolorem, tylko rzeka Ijsel zachowała swój popielaty kolor, niby sztandar suwerenności, zanim roztopi się w bezmiarze innych wód 5
Jestem zatem w Holandii w królestwie rzeczy, w wielkim księstwie przedmiotów. Po holendersku „schoon" znaczy piękny i czysty zarazem, jakby schludność podniesiona została do rangi cnoty. Codziennie od wczesnego ranka unosi się nad całą krainą psalm prania, bielenia, zamiatania, trzepania, polerowania6
W licznych pamfletach renesansowych i barokowych Holendrzy występują jako ciułacze, dusigrosze, opętani żądzą posiadania. Ale prawdziwe bogactwo jest rzadkie. Obejmuje wyłącznie warstwę regentów, to znaczy tych, którzy tradycyjnie zajmują najwyższe urzędy państwa i prowincji. Kościół kalwiński nie propaguje powszechnego ubóstwa, występuje tylko przeciw ostentacji w strojach, uciechach stołu i świetności pojazdów. Na szczęście istniało szereg sposobów, aby ulżyć sumieniu nękanemu przez nadmiar dóbr doczesnych, jak na przykład zakładanie przytułków dla biednych, dzieci i starców, z czego powstał „system socjalny" niemający sobie równego w świecie 7
Przyroda rzuca człowiekowi wyzwanie, także estetyczne. Nie jest zatem rzeczą trudna do pojęcia, iż pewna monotonia krajobrazu holenderskiego rodziła marzenia o florze różnorodnej, wielobarwnej, niezwykłej. Być może drzemała w nim tęsknota za utraconym rajem, którzy malarze średniowieczni przedstawiali w postaci rozarium, sadu czy kwietnika. Wiekuista zieleń bardziej przemawia do wyobraźnie niż wiekuiste światło 8
Na przykładzie fragmentów książki Zbigniewa Herberta potencjalny odbiorca, zyskuje choćby tylko, za sprawą samego stylu pisania kompletnie inny obraz Holandii. Sama forma wydaje się dla potencjalnego odbiorcy tego dzieła bardziej rzeczywista i prawdziwa. Autor na wstępie stawia sobie karkołomny, ale jakże szlachetny cel dotarcia do wnętrza Holandii. Wnętrze którego szuka znajduje się jego zdaniem w „deptaniu ulicznych bruków i muzealnych parkietów", a także w jego własnej interpretacji historii tego kraju. Większa część jego książki poświęcona jest malarstwu to przez nie stara się „czytać" Holandię, przy czym nie poświęca się tylko samej interpretacji treści obrazu, interesuje go prawie wszystko dookoła, ile zarabiali malarze? W jakich żyli warunkach? Jak potoczyły się ich losy? Jak była recepcja malarstwa w czasach nowożytnych? W części Apokryfy autor zawarł cykl krótkich esejów historycznych o charakterze antropologicznym.
Czytając Herberta na pierwszy rzut oka widać, że autor jest zafascynowany krajem, o którym pisze. W jego sposobie narracji dostrzec można, że jest ona konstruowana, trochę wedle polskich kryteriów. Na przykład opis heroicznej postawy i obrony mieszkańców Lejdy przed hiszpańskim wojskiem, wydaje się być podobnie zmitologizowany jak opisy obrony Częstochowy w polskiej historiografii i literaturze. Autor akcentuje te same cechy charakteru i zachowania, które z polskiego punktu widzenia wydają się nam kulturowo bliskie czyli: poświęcenie, honor, odwaga, heroiczność, walka za ojczyznę, jedyną różnicą jest brak mistycznego artefaktu (jakim w obronie Częstochowy, był święty obraz). Tak jak wielu innych zwraca on uwagę na czystość i piękno „holenderskiego stylu życia" Ciekawa jest jego analiza potrzeby piękna monotonnego niderlandzkiego krajobrazu, jak również opisy przyrody, różniące się od tego co można wyczytać w artykułach turystycznych.
Na podstawie zastosowanych wyżej przykładów, szybkiego i wolnego przekazu, możemy porównać oba procesy powstawania, funkcjonowania i trwałości informacji zawartych w jednej i drugiej formie przekazu. Pierwszy z nich jest na pewno łatwiej przyswajalny i dociera do większej grupy odbiorców, jednak jego powierzchowność, która jest związana z szybka formą powoduje krótką trwałość oraz zmienność zawartych w tej formie komunikatu wiadomości. Drugi rodzaj przekazu nie ma możliwości dotarcia do tak dużej grupy odbiorców jak pierwszy, ale treści, jakie generuje są trwałe i z racji formy przekazu wydają się być bardziej autentyczne, co nie zawsze musi być zgodne z rzeczywistością. Obydwie formy mogą przyczyniać się powstawania stereotypów, najistotniejszy jednak w tym przypadku pozostaje fakt „realności oddziaływania", czyli tego, jakie skutki i konsekwencje powoduje funkcjonowanie stereotypu powstałego wskutek określonej formy przekazu.
_______________________
1 P. Zajas O autentyczności i ponowoczesnym rozumieniu doświadczenia turystycznego.
2, 4 Ch. Baker Studia Kulturowe, teoria i Praktyka, Kraków 2005 s.32.
4, 5, 6, 7, 8 Z. Herbert Martwa natura z wędzidłem Warszawa 2003,s.12.




Niestety, statystycznemu zjadaczowi chleba w Polsce (wiem, takich nie ma, ale musialem uzyc takiego okreslenie), mieszkajacemu w malej miejscowosci, a wiekszosc populacji Polski zamieszkuje wlasnie male miejscowosci, Holania kojarzy sie wlasnie z eutanazja, prostytucja i narkotykami. Jeszcze kilka lat temu probowalem tlumaczyc o co w tym wszystkim chodzi, ale gdzy dzis slysze stwierdzenie: Wy tam w Holandii zabijacie emerytow i palicie skrety - wzruszam poprostu ramionami i nawet nie reaguje na takie brednie. Szkoda mojego zdrowia.....
My mieszkając w Holandii wiemy, że starsze osoby w Holandii nie muszą obawiać się o swoje życie oraz to, że Holendrzy nie mają wiekszego problemu z narkomanią i prostytucją niż Polacy (a może nawet mniejszy).
A dlaczego Polacy myślą?
Bo kierują się stereotypami. Zwłaszcza ci prości ludzie, którzy nie potrafią wyjść poza ciasnotę swojego umysłu. Łatwiej im jest kontrolować ten "straszny" świat filtrując go własnymi stereotypami.
Dokladnie tak jest jak piszecie.Ja gdy wracam w grudniu do Polski to zamiast opowiadac jak mi jest w Holandi itp musze wysluchiwac bzdurnej gadki mojej rodziny i bezsensownych pytan.Tesciowa -holandia jest be bo tam eutanazja,tesc-ty to sie naoglasz prawi mi homoseksualizm tam przeciez jest.A rozpierdala mnie(sory)najbardziej szwagier,ty to masz dobrze tam w tej holandi-wszyscy jaraja ile chca co chca kiedy chca.No i jak tak ich posłucham to juz w ciagu tygodnia mi sie odechciewa odwiedzin rodzinki.Tlumacze im nic nie wiecie o tym kraju , o tych ludziach a pierdzielicie glupoty.Dochodzi do kłótni i tak to przebiega moj urlop w Polsce.Widza tylko czubek swojego nosa.Tak,tak wiem ze nie mozna tak mowic o bliskich ale niestety ja juz wymiekam przy nich.Jedyna osoba ktora ma takie zdanie jak ja o Holandi jest moja zona ktora tu tez byla przez krotki okres bo 11 mcy ale zobaczyla jak tu sie zyje,jakie osoby zamieszkuja ten piekny kraj.I ona tez juz nie ma sił na to wszystko co mowia osoby o holandi ktore widzialy holandie na mapie.Pozdrawiam
Teraz chcac szybko uciac bezsensowna dyskusje mowie takiemu jednemu z drugim: wiesz jak to wyglada w Holandii? Jak wracam z pracy to podjezdzam pod dom starcow zeby dokonac eutanazji na pierwszym lepszym emerycie a potem jade sobie do coffee shopu zapalic jointa. Wolno mi, a co....
chyba skorzystam z twojej rady.hehe-dziekuje
Ja miałam taką sytuacje pare lat temu , że pewna osoba zapytała mnie czy będę trzecią żoną mojego męża. Bo to niby Holendrzy tacy rozpustni. Powiedziałam jej, że nie, będę jego pierwszą żoną, bo mój przyszły mąż to homoseksualista i nie potrzebuje więcej żon. Chyba się poczuła usatysfakcjonowana odpowiedzią bo nie skomentowała. I głowę daje, że uwierzyła - bo w końcu każdy prawdziwy Polak wie, że każdy Holender to gej.
Darina dokladnie.Bo polacy to ch.. wiedza o holandi ,holendrach a jak przyjdzie co do czego to sami experci.Nieraz mowie do zony ze mnie chyba rodzina wydziedziczyla juz (hehe)bo zawsze jak slysze to co sie w polsce mowi o Holandi to mowie im ze POLSKA TO CHORY KRAJ CHORZY LUDZIE.Ale zaraz mam pytanie od mojego wykształconego szwagra-A HOLANDIA TO CO?no coments.
Podobnych przykladow ja rowniez moge podac wiele.Rozmawiajac raz ze znajoma,tez krytykowala Holandie(w ktorej nigdy nie byla)szczegolnie o eutanazji miala wiele do powiedzenia.Jak ja zapytalam skad ona ma te (zupelnie mylne)wiadomosci to powiedziala ze ksiadz na kazaniu im wszystko o tym morderstwie tlumaczyl.Bylam zaszokowana i nawet nie staralam sie tlumaczyc jak to tu wyglada.To jest wlasnie to ograniczenie i niewiedza tych Polakow, ktorzy znaja Holandie tylko z mapy jak pisze jaro64
broerkonijn,dobry pomysl, ale watpie czy JA z moim impulsywnym charakterem:-)tak na spokojnie mogla bym odpowiedziec:-)Sprobuje jednak kiedys:-)
Witam!
Holendrzy nie sa lepsi. Tez maja utarte stereotypy na temat Polski i nie staraja sie wyjsc poza nie.
Ostatnio smiac mi sie chcialo podczas takiej jednej rozmowy.
Pracuje od niedawna jako nauczyciel w holenderskiej szkole sredniej. Rozmawialam podczas okienka ze starszym nauczycielem Holendrem o Polsce. W latach 80tych jezdzil z jakas orkiestra w okolice Poznania i mieli kontakty z polska orkiestra. Poza tym wspolpracowali z jakas organizacja, ktora wysylala paczki zywnosciowe biednym Polakom. No i tak rozmawialismy, mowilam mu, ze Polska sie od lat 80 tch bardzo zmienila i nagle padlo pytanie:
A czy twoja rodzina tez dostawala takie paczki z zywnoscia?
W tym momencie szczeka mi opadla. Odpowiedzialam: Wiesz moi rodzice sa oboje po studiach i mialam szczesliwe i dosc dostanie zycie. I szczerze mowiac teraz tu w Holandii zyje z moim holenderskim mezem, ktory sie doktoryzuje, skromniej niz wtedy gdy bylam w Polsce
Tak samo jak Polacy mało wiedzą o NL, tak samo Holendrzy o Polsce.
Pierwsze z brzegu pytania.
A wy tam macie murowane domy?
A czy u was śnieg jest cały rok?
A czy macie samochody?
Pokazując zdjęcia z Polski np. Wrocławia, Krakowa mówią: że ich oszukuje, bo to nie może być Polska. Gdy się upieram, że tak, obrażają się.
Kobieta kuzyna, wykładała architekturę w szkole, nie chciała jechac do Polski - słynne: tam nic nie ma. Gdy kuzyn dostał odemnie piękny album/przewodnik po Polsce na papierze kredowym, szczęka jej opadła i w tym roku wybiera się na dwa tygodnie.
Ciekawe co Polacy mieszkający w NL wiedzą np. o Grekach, Portugalczykach czy Węgrach? :) Pewnie tak samo nic co Polacy o Holandii.
Zosiu kochana nie denerwuj się. Oczywiscie , że Holendrzy są we własnym kraju i mają prawo robić to co chcą i basta. Cokolwiek robią to niech sobie robią. To ich podwórko i ich królewstwo.
Stworzyli sobie piękny i dobry kraj, gdzie my wszyscy mamy możliwość bez większych problemów się zadomowić. Dali nam dużo większe możliwości niż sami by w naszej ojczyżnie otrzymali jako emigranci.
Koniec kropka.
"Co ma bieda do wyksztalcenia?". Wyksztalcenie nie jest gwarancja dobrobytu, ale dobre wyksztalcenie zwieksza szanse na sukces, dobra prace. Sukces na rynku pracy jest w dużej mierze związany z poziomem wykształcenia.
Jan de Boer wie tyle samo o Polsce co Jan Kowalski o Holandii. I jeden i drugi nie zmieni swojego zdania. Wyjatkowo irytujaca jest meczaca, doskwierajaca i zniechecajaca do dalszych kontaktow jest natarczywa i moralistyczna obecnosc glosnygo, przecietnego Holendra, w rozmaitych zakatkach swiata, gdzie spedzamy nasze nurkowe urlopy.
magda, nie rozumie dlaczego Ci szczeka opadla.On poprostu tylko zapytal,bo w tych czasach bardzo duzo holenderskich rodzin i organizacji, pomagalo polskim rodzinom.Dlatego zapytal czy Twoja rodzina tez otrzymywala takie paczki.Czy mam zrozumiec ,ze jego pytanie bylo dla Ciebie obrazajace?Czy uwazasz, ze ci ludzie ktorzy otrzymywali pomoc w tamtych czasach powinni sie wstydzic tego?
Wystarczy ze wyslesz zdjecia z Holandii,zaraz pada pytanie .."A co wy tam cpacie?,ze jestescie tacy usmiechnieci.."to pokazuje jak ludzie sa ograniczeni.
beata, no przyznaj sie ze cpasz:-)))))))bo Ty za czesto jestes usmiechnieta:-))))))))
Magda zastanawiam sie rowniez nad Twoim zdziwieniem.Czy ludzi z wyzszym wyksztalceniem nie sa nigdy w potrzebie ? Troche to zabrzmialo snobistycznie.
Tak Zosiu!! cpam a co 2 godziny daje sobie w kanal hahahhahh:))
beata :-)))))))))
Nie uwazam, zeby pytanie tego Holendra byla na miejscu. Jesli ktos byl lub jest biedny, to na pewno przykro byloby mu o tym opowiadac. A powiedzialam, ze rodzice sa po studiach, bo ciekaw byl z jakiej rodziny ja pochodze. Co ma to ze snobizem wspolnego? Nie rozumiem.
Tak masz racje zbyt pochopnie uzylam tej definicji.Nie mniej jednak cecha snoba (nie bierz tego do siebie)jest,chec pokazanie ,ze jest sie lepszym od innych.Twoje zaznaczenie ,ze rodzice sa po studiach odrazu skojarzylo mi sie z ta cecha.Nie bylo to moim zamiarem.
Ja rowniez odebralam to tak samo jak Ty beata.
magda,nadal nie rozumie dlaczego piszesz, ze jego pytanie bylo nie na miejscu.Nawet gdybys korzystala z pomocy to zaden wstyd i on wcale nie chcialby wyrzadzic komus przykrosci tym pytaniem.Zle jego pytanie przyjelas.
A ja muszę przyznać, że zgadzam się z wyjaśnieniem Magdy:
"Jesli ktos byl lub jest biedny, to na pewno przykro byloby mu o tym opowiadac"
Uważam, że pytanie na miejscu.
nie na miejscu
Pan kolega Magdy potraktował Magdę stereotypowo. Bo jacyś Polacy 20 lat temu z jego pomocy skorzystali to dla tego pana jest jednoznaczne, że 40 milionów Polaków z pomocy korzystało.
Nie ma znaczenie czy to powód do wstydu czy to radości. Nie o to chodzi.
Chodzi o to, że ten pan zaprezentowaół postawę, taką jaka nam się rozumie prawie wszystkim nie podoba tj. "skoro ja znam pare przypadków osób korzystających z pomocy, to oznacza, że wszyscy Polacy z pomocy korzystali".
Nie muszę chyba dodawać, że to kompletna bzdura.
Jak sama Magda pisze ,jest to starsza osoba ,wiec mozna domniemywac ,ze pomoc innym byla dla niego czyms waznym ,a moze i emocjonanym,wrocil poprostu myslami w tamte czasy.Dla niego byla to rzecz normalna i zakladam ze nie chcial nokogo tym urazic.W zasadzie nawet nie o to mi chodzilo i powiem szczerze ze czytajac wypowiedz Magdy uderzylo mnie wlasnie to ,jaka padla odpowiedz." Wiesz moi rodzice sa oboje po studiach i mialam szczesliwe i dosc dostanie zycie"Po przeczytaniu tego zadalam sobie sama pytanie...co ma bieda do wyksztalcenia?,a tym bardziej w czasach kiedy ona praktycznie "panowala wszem i wobec"Sadze tez ,ze ludzie ktorzy przezyli biede potrafili sie z niej dzwignac,potrafia teraz z duma o tym mowic.
Wymagamy aby Holendrzy wiedzieli o nas wszystko - zapomnijcie :) Pytanie tego starszego pana wcale nie musialo byc obrazliwie - wszytsko zalezy od kontekstu. Moze on sam wysylal te paczki i byl ciekaw czy moze akurat taka trafila do tej osoby. Kazdy by byl. Przeciez tej biedy w POlsce lat 80-tych nie ma sie co wstydzic - zreszta biedy wogole nie nalezy sie wstydzic jesli nie wynika z lenistwa a ta nie wynikala. Ci co pamietaja - wiedza. Holender zapyta o wszystko poza wysokoscia Twojej pensji bo to akurat uznal by za niegrzeczne - inne pytania dozwolone :) Zgadzam sie z Jacerem - czy my tez mamy gleoboka wiedze o innych narodach ? Zwykle konczy sie na paru ogolnych informacjach. Dopiero w trakcie bezposrednich rozmow z cudzoziemcami widac,ze np. ocena okreslonego wydarzenia z historii danego kraju nijak sie ma do opinii samych obywateli tegoz kraju. Wlasnie w trakcie takich rozmow zrozumialam np. dlaczego Putin cieszy sie takim powazaniem wsrod Rosjan :) Co robic ? warto rozmawiac i prosze nie doszukiwac sie tu analogii do pewnego programu TVP :)
Enelko sama sobie zaprzeczyłaś.
Bo skoro w kulturze holenderskiej nie leży wypytywanie o zarobki, i co za tym idzie jak rozumie wszelkie próby wgłębiania się w stan posiadania sąsiada czy kolegi odbierane są jako niegrzeczność.
Rozumie, że w holenderskiej kulturze (jak to sama przedstawiłaś) pytanie czy ktoś otrzymuje pomoc materialną (lub otrzymywał) jest próbą uzyskania informacji na temat statusu materialnego rozmówcy (obecnego lub byłego).
Z punktu widzenia człowieka pochodzącego z kultury w której się nie pyta o zarobki, pytanie czy ktoś pobiera(ł) pomoc jest pytaniem niegrzecznym.
No nie do konca Darina - tak mi sie wydaje. Czym innym jest pytanie czy KIEDYS Twoja rodzina otrzymywala paczki (w koncu chodzi o odlegly czas) a czym innym ile obecnie zarabiasz. Zrozumialam,ze chodzi o czas przeszly a nie pytanie czy TERAZ rodzina takie paczki otrzymuje. Tak wiec dla mnie pytanie niegrzeczne nie bylo. Ale skoro ktos poczul sie urazony to oczywiscie znaczy,ze pytanie bylo z jego/jej punktu widzenia niemile i basta. Mnie by nie urazilo :)
Kolege nalezaloby zapytac: A czy Twoja rodzina korzysta z Banku Zywnosci? To, ze kolega jest nauczycielem nie swiadczy o tym,ze rodzina kolegi nie zyje w biedzie i, ze nie może zaspokoić podstawowych potrzeb życiowych.
Rok 2010 zostal przeciez ogłoszony Europejskim Rokiem Walki z Ubóstwem i Wykluczeniem Społecznym. Unia Europejska jest jednym z najbogatszych rejonów na świecie, a mimo to aż "bijna 700 duizend huishoudens in Nederland moeten rondkomen van een inkomen op of rond het minimum".
Enelko, ale co to znaczy przeszłość. Przeszłością jest wszystko co już się wydarzyło.
Nie ma jakiegoś ograniczonego czasu , że np. przeszłością jest to co wydarzyło się 20 lat temu, a to co wydarzyło się miesiac temu czy wczoraj to już przeszłością nie jest.
Skoro o przeszłość mogę jednak w Holandii pytać, to mogę też zapytać o wynagrodzenie sprzed miesiąca.
Ale w jednym masz racje Enelko, ogólnie też myśle, że my sobie tu dywagujemy, a tak naprawdę tylko Magda może powiedzieć czy pytanie było niegrzeczne. Bo po pierwsze było skierowane do niej i tylko ona ma prawo zdecydować czy ja to obraziło, a po drugie tylko ona zna tego pytającego, słyszała pytanie, ale tez i sposób jego zadawania, wie co mówił wcześniej i jedynie ona może najwięcej powiedzieć o motywach pytającego.
Więc nie nam rozstrzygać. Pozwólmy innym odczuwac to co uznają za stosowne, nawet jeśli my odczuwamy inaczej.
Tak pięknie się różnimy i nie próbujmy tego na siłę zacierać.
Ja powiem tylko jedno....kiedy Holendrzy sa zainteresowani polskimi sprawami jest zle, kiedy sa obojetni to tez zle!Co Wy wlasciwie oczekujecie od Holendrow?Dajcie juz spokoj i koncentrujcie sie na Waszym zyciu tutaj a nie szukajcie kwadratowych jaj!
Nikt nie wymaga od Holendrow, ze beda sie interesowac sprawami zwiazanymi z Polska. Wrecz przeciwnie; najlepiej jak sie nie beda zajmowac problemami, ktore ich nie dotycza, w mysl zasady: "doe maar niks, ga maar lekker thuis op de bank gaan zitten, dan kan je geen schade aanrichten".
Mozna tez spojrzec uwazniej na wlasne podworko.
Ewka, oni sa w swoim kraju i maja prawo siedziec sobie na banku i nic nie robic.Robia(lub nie robia) jak chca i kiedy chca.Jest tylko problem w tym, ze czasem musza spojrzec na "cudze"podworko,bo maja duzo doswiadczen, ze poza ich podworkiem dzieja sie rzeczy ktore nie zawsze sa do zaakceptowania.
Dodaj nową odpowiedź