Jak wychowywać dzieci w Holandii?
Mam ty na myśli poczucie bycia "polską wyspą" na holenderskim oceanie i uczucie, że moje własne dzieci czują się coraz lepiej w tym ocenie i oddalają od mojej wyspy.
Wychowanie w polskiej kulturze, dbanie o polski język, nauka polskiej historii, podtrzymywanie tradycji. Czy się uda? To jest strach, że dzieci się wyobcują. Strach uzasadniony, bo jakże często taka matka-polka z holenderskim mężem nie może się już dobrze porozumieć z własnymi dziećmi bo jej znajomość holenderskiego będzie zbyt ograniczona aby mogła prowadzić swobodną rozmowę a jej dzieci - jeśli już w ogóle będą chciały rozmawiać z matką po polsku - będą znały język matki (w najlepszym wypadku) na podstawowym poziomie.
Rozmowa z 16-letnim synem, może wyglądać tak:
Mama: Jesteś głodny Marcinku?
Marc: Nie mam honger ma, moet weg.
Mama: Tylko ubierz się ciepło!
Marc: widziałaś moja PDA?
Mama: Co to jest pejdeja?
Marc: laat maar... ik heb't al... ben weg, doei!
Pięknym w wychowaniu dzieci jest to, że my na to wychowanie nie mamy praktycznie wpływu. Wychowanie naszych dzieci to wypadkowa nas samych. Jacy my jesteśmy, jakie mamy charaktery - takie są nasze dzieci. Tego się w książkach nie nauczysz bo aby wpłynąć na dziecko zmusisz najpierw wpłynąć na siebie, a to już jest niemożliwe. Jabłko nie pada daleko od jabłoni. Człowiek tak naprawdę kształtuje się w pierwszych czterech latach jego życia. Nasiąka jak gąbka najbliższym otoczeniem. W tych pierwszych latach nabiera formy i charakteru, każdy następny rok życia ma już mniejszy wpływ na niego.
Ale nawet jakby doszło kiedyś do sytuacji, że nie zrozumiesz co mówią twoje dzieci w holenderskim towarzystwie to i tak Matka zawsze zostanie Matką i związek z dziećmi będzie miała nawet bez słów.
Czy wychowanie w różnych kulturach i różnych językach może dziecko wzbogacić czy ograniczyć?
Ja tego nie wiem.
Mój syn sam napisał co o tym myśli.
Myślę, że to jest zależne od stopnia inteligencji człowieka.
To tak samo jak czy lepiej być szeroko wykształconym i znać się na wszystkim po trochu - ale na niczym dobrze? Czy lepiej być świetnym specjalistą w jednej dziedzinie?
Są wybitni ludzie mający wiele talentów w różnych dziadzinach ale przeciętny człowiek nie może się znać na wszystkim, dlatego są geniusze - ale tylko w jednej specyficznej dziedzinie. Poza tym jest jeszcze cały legion Polendrów co się nie znają na niczym i nad niczym się nie zastanawiają tylko żyją jak umieją. I chwała im za to!
Dzięki temu każdy jest inny.




Broerkonijn napisał:
"Nie nalezy natomiast gloryfikowac wszystkiego co ma jakikolwiek zwiazek z Polska – to moze miec efekt dokladnie odwrotny od zamierzonego"
Zgadzam się w całkowicie. Wszelkie formy przymusu, nawet delikatnego mogą przynieść skutek odwrotny.
Powinno to być wychowanie naturalne, dwu a nawet trzyjęzyczne (osobiscie postaram się zastosować ten model - choć nie wiem czy mi się uda).
Dzien dobry Andrzeju, ciekawy temat, artykul taki sobie - szkoda. Dlaczego malo ciekawy - poniewaz skupiasz sie jak zwykle jedynie na przeszkodach, pozycjonujac polska matke w Holandi automatycznie na wyspie jako istote wyobcowana, ale ponownie - jest to moje zdanie.
Dla mnie jedna z najcenniejszych wskazowek do tego, jak wychowywac tutaj (czy gdziekolwiek indziej) nasze wspolne dziecko jest demokratyczny wplyw zachowania obojga z nas, ktory sprzyja wszechstronnemu rozwojowi intelektu - inteligencji, oryginalnosci, wytrwalosci planowosci i fantazji.
Tak na marginesie, poniezej link to artykulu napisanego juz jakis czas przez Manuele Gretkowska "Dzieci niedojrzałych rodziców".
http://www.dziennik.pl/dziennik/article4...
Ciekawy artykul do polemiki. Dosc mocno krytykowany.
Nie ma jednoznacznej metody ,ktora pozwolilaby wychowac dzieci.Mysle ze jest to indywidualna sprawa kazdego z rodzica.A przytoczona rozmowa przez Pana Andrzeja jest jest skrajnoscia,i nie koniecznie prawdziwa.
Nie mialam tego problemu mimo ze ja Polka a maz Holender.Wychowywalam nasze dzieci tak jak juz pisalam.Wychowywalam w holenderskiej kulturze,bo tak jak Pan Andrzej pisze, lepiej jedno a dobrze.Wiedzialam ze ich przyszlosc jest tutaj wiec wybralam kulture holenderska.Wiele czynnikow wplywa na charakter dziecka,ale watpie ze to w jakiej kulturze jest wychowane,ma cos wspolnego z tym, jak sie dziecko bedzie ksztaltowalo.
Masz racje beata, wychowanie dzieci to indywidualna sprawa kazdego.
Karina, swietny artykul.Popieram autorke!
Zosiu, ja z autorka w duzej mierze sie zgadzam, natomiast uwazam ze problem ktory opisala (kupowania dzieci prezentami, komercje wychowania, calkowicie bezstresowego wychowania) jest dosc mocno widoczny wlasnie w Holandii i innych krajach zachodniej Europy. Rowniez w Polsce zaczyna byc widoczny, jednak w (narazie) duzo mniejszym natezeniu.
Materializm w duzej mierze sadze negatywnie wplywa na wiekszosc dzieci,i daleko odbiega od wychowania.Jest poprostu czyms zastepczym i jednoczesnie najbardziej skuteczna metoda aby dzieci w ten sposob mogly zastapic sobie rodzicow.Prosze tez zwrocic uwage ze apetyt rosnie w miare jedzenia i dorastajace dzieciaki oczekuja z czasem czegos wiecej.Nie wiem jak tutaj ale w Polsce to widac np. z okazji komuni swietej -to przechodzi juz granice zdrowego rozsadku.Chce jeszcze dodac ,ze nie wazne co dziecko posiada wazne jakie ma wpojone wartosci i czy bedzie umialo wg. nich zyc.
Mam pytanie ..A co za roznica gdzie sie wychowuje dzieci??
Nie waznie jest "gdzie" sie wychowuje dzieci i w jakim jezyku sie wychowuje dzieci. Wazne jest "kto" te dzieci wychowuje i wedlug jakich wartosci moralnych.
... tak czytam to co napisalem, i zastganawiam sie, czy nie powinienem napisac: "zgodnie z jakimi zasadami moralnymi"?
Beata, trafne zapytanie...moim zdaniem wiecej zalezy od nas samych, rodzicow niz od miejsca w ktorym zyjemy. To bogactwo intelektualne a nie materialne powinno byc najwazniejsze w procesie wychowania dzieci.
Dlatego zamiast czytac o tym jak wychowac dziecko w Holandii w mieszanej rodzinie, poczytalabym o tym, jak wychowac szczesliwe dziecko - gdziekolwiek.
Zrozumialam i zgadzam sie z Toba.
Wydaje mi sie, ze jednym z najtrudniejszych zadan dla rodzica jest to, jak znalezc harmonie miedzy zachecaniem dziecka do samodzielnosci i swobody, a jednoczesnie bycie jego podpora gdy tego potrzebuje. Podazac za dzieckiem pomagajac mu stawiac kolejne kroki. To dla mnie chyba najwieksze wyzwanie kolejnego dziesieciolecia.
:-)
Kiedy w samolocie udzielane sa instrukcje bezpieczenstwa, mowi sie nam, ze najpierw nalezy zalozyc wlasna maske z tlenem a dopiero potem pomagac dziecku. Wydaje mi sie ze z wychowaniem dziecka jest podobnie. Jesli chcemy aby dziecko bylo szczesliwe, to musimy sie w pierwszej kolejnosci zatroszczyc o siebie. Spelnieni, szczesliwi rodzice latwiej daja dziecku poczucie bezpieczenstwa i oparcie.
To dopiero paradoks - poswiecajac sie bez reszty w 100% dziecku, bez balansu w innych dziedzinach zycia, predzej czy pozniej obraca sie to przeciwko dziecku.
Karina masz racje. Pan Andrzej znowu napisał o Polce w Holandii jako wyobcowanej i niemej biedaczce. Ta maniera zaczyna być już denerwująca.
Nie wiem z jakich źródeł pan Andrzej czerpie rewelacje o trudnościach porozumienia się "matki - Polki" z mężem i dzieckiem?
Badania jakieś przeprowadził może?
Panie Andrzeju podpiera się pan na jakiś wiarygodnych badaniach? Proszę podać, bo chętnie się zapoznam.
Mam nadzieje, że nie jest to zwykłe rzutowanie własnych trudności w adaptacji i komunikacji z holenderskim otoczenia. Choć przyznam, że z psychologicznego punktu widzenia tak to właśnie wygląda.
Uwazam ,ze Pan Andrzej ma jakis patent ,ktory pozwala mu na takie traktowanie nas Polakow nie zaleznie czego temat dotyczy.Sadze tez ,ze wszystko -no prawie wszytsko jest tendencyjne i zawsze my jako Polacy stoimy o szczebel nizej.Czy aby tak ma to wygladac i czemu pozniej sie dziwic ze dyskusje juz na starcie sa pisane prawie pod dyktando Pana Andrzeja(chodzi o atmosfere)
Co do wychowania dzieci, to dokładnie broerkonijn ma racje, najważniejsze według jakich zasad się dzieci wychowuje a nie w jakim kraju.
Ja dzieci jeszcze nie mam, ale mam świadomość, że będę miała holenderskie dzieci. Postaram się jednak zadbać o nauczenie języka polskiego (nie dla mnie - pomimo, ze jestem niemą, niezbyt bystrą biedaczką!). Chcę bowiem aby dziecko znało dodatkowy język w sposób naturalny, niejako dodatkowy atut w życiu. Znajomość języków jeszcze przecież nigdy nikomu nie zaszkodziła.
Mnie sie wydaje, ze Andrzeja meczy kompleks nizszosci zwiazany z tym kim jest, gdzie jest jego miejsce w kraju i swiecie w jakim zyje i ktory wokol siebie stworzyl. Natomiast ciagle proby projekcji tegoz kompleksu na innych uczestnikow forum staje sie dosc dokuczliwe.
Racja Beatko. Pan Andrzej w szczególnym "poważaniu" ma zwłaszcza Polki. Co rusz czytam o biednych, prawie niedorozwiniętych, niemych Polkach, które pojawiają się w Holandii i pan Andrzej niczym "dobry duch" chce nas ostrzec, że z naszym kobiecym poziomem intelektualnym lepiej zostać w Polsce. Bo itak będziemy niżej, będziemy głuche, głupie i nieme.
Co rusz pojawiaja się w artykułach wyjmowane jak zając z kapelusza "dramatyczne listy" jakis średnio pojętnych pań,które mają problemy komunikacyjne.
Panie Andrzeju albo ma Pan problem z szacunkiem do kobiet tj. ledwie ukrywanym przekonaniem o niższości kobiety albo tak jak wspomniałam zwyczajnie rzutuje Pan swój problem komunikacyjny na innych.
Za dużo tu takich przykładów żeby pomiąć to milczeniem.
A jeśli chce Pan aspirować do bycia osobą jak najbardziej obiektywną to mogę Panu zaproponować kontakt i rozmowę (oczywiście w niderlandzkim ew. angielskim) z moim nauczycielem niderlandzkiego z przeszło 25 letnim stażem pracy o tym jak wg niego i wg jego tak długiego doświadczenia radzą sobie Polki z językiem.
Może Pan mu powiedzieć, że pisze Pan artykuł do strony internetowej. To bardzo otwarty i mądry człowiek.
Myślę, że chętnie by każdy na Wiatraku przeczytał coś co nie jest "widzimisię" tylko poparte jest autentyczną wiedzą i doświadczeniem, kogoś kto nauczył już jezyka moze nawet setki tysiące ludzi (choć o liczby nie będę się spierać).
Anna mylisz sie bo ja jestem dluzej niz 30 lat tutaj i jak widac, moja aktywnosc na tej stronie rzuca sie chyba w oczy:-)Nie tylko to ze dla Holendra bedziemy rodowitymi Polkami, najwazniejsze jest to, ze same musimy sie czuc zawsze Polkami, obojetnie jak dlugo tu przebywamy.To ze Pani czuje sie NIEWOLNIKIEM,to Pani problem.To uczucie jest dla mnie obce.Nie kumam dokladnie o co Pani chodzi,pytajac......ciekawe jak to jest ze nie jestescie panie w naszej ojczyznie Polsce?To samo pytanie zadaje Pani!
Darina, to nie tak moze oszczednosc, jak wlasnie metoda wychowywania.Tutaj uwazaja ze dziecko od malego powinno znasc wartosc pieniadza,kupna,powinno wiedziec ze nie zawsze i wszystko jest do zdobycia.Dzieci jak dzieci,chca dorownac czesto rowiesnikom,to jest normalne, tylko wlasnie dobre wyjasnienie i konsekwencja rodzicow jest podstawa zrozumienia i zaakceptowania decyzji rodzicow przez dziecko.Ja spelnilam juz swoj obowiazek jezeli chodzi o wychowanie naszych dzieci, teraz przekazuje to w malej mierze wnukom, bo reszta to obowiazek rodzicow.Mam ich trojke, nastepne (blizniaki)w drodze i pragne,abym mogla jak najdluzej pomagac w tym tak waznym i pieknym zadaniu.
a ja bym zamiast wywodow szanownego wlasciciela wiatraka, na temat wychowania dzieci posluchala tak naprawde co w tej kwesti ma do powiedzenia jego zona czyli matka (Polka) doroslech juz badz co badz ich latorosli.
Ciekawi mi zwlaszcza jak poradzila sobie ona z tym trudnym wyzwaniem, (zdanie jej malzonka nie jako juz znamy)
Uwazam ze jej spojrzenie bylo by cenniejsze i bardziej ciekawe, zwlaszcza ze ma za soba napewno wiele doswiadczen i przemyslen w tym temacie.
Ps. No chyba z jest juz na tym forum jeszcze innna kobieta, ktora ma za saba te doswiadczenia :-)
Ja niestety jestem jeszcze w trakcie tej dlugiej i zmudnej drogi.
Witam Panie Andrzeju,Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku .
Mieszkam w Hollandi bardzo dlugo i czytam od dlugich lat strone pana Andrzeja , pisze pan Swieta prawde o wszystkim . widze , ze jedna z osob chciala by miec taka strone , ale trzeba miec taka madrosc i wiedze jaka posiada pan Andrzej - ponadto pan Andrzej ma wystarczajaco inteligencji i zasob wiedzy i napewno tzw. ludzie posilkowi mu sa nie potrzebni. Ciekawe jak to jest , ze ne jestescie panie w naszej ojczyznie Polsce ? z taka wiedza , tam jest nasza matka -Polska , my tutaj , czy bedziemy mieszkali 100 lat , my i nasze dzieci dla Holendrow z perfekcyjna mowa j. holenderskiego , zawsze dla rodowitego Hollendra - bedziemy Polakami .
Kazda z Polek , jest tutaj z roznych przyczyn , jedni z biur matrymonialnych , inni z powodow mterialnych i zauwazylam , ze masowo pisza Polacy krotko tutaj mieszkajacy , lub z Polski -a Polacy ktorzy sa tutaj 30 lat i wiecej , nie wypowiadaja sie tak aktywnie na tej stronie , mysle ze takie aktywne wspierania , przemadrzania sie , bardzo potrzebne sa w naszym panstwie -Polsce , czy nie zal Polakom biednych sytuacji starszych pan , dzieci w rodzinnym kraju - powiem jedno zal mi was SLOWIANIE - a to slowo znaczy Niewolnik , trzeba poczytac wiecej to bedziecie wiedziec panie -Dlaczego nazywamy sie Slowianie ! .
Anna hmmm piszesz ze pomimo wszystko nadal bedziemy Polakakmi, a kim niby mielibysmy byc jak nie Polakami :-)
Narodowosc to nie kolor scian, ktory mozna sobie od tak przemalowac, bez utraty swojej duszy i swojego JA.
Jak slusznie ktos zalwazyl czlowiek ksztaltuje sie pod wplywem rzeczywistosci ktora go otacza, jednak dom rodzinny niewatpliwie ksztaltuje najbardziej nasz harakter
Karina,jest bardzo wazne dawac dziecku ta pewnosc,ze moze ZAWSZE na was liczyc.Wtedy dla rodzicow i dziecka ta harmonia o ktorej piszesz bedzie dobra.
Nie jest wazne GDZIE to dziecko sie wychowa, ale w jakich warunkach rodzinnych,tzn czy ta harmonia tez istnieje miedzy rodzicami.Najdrozsze prezenty,markowe ciuchy lub inne rzeczy materialne nie zastapia nigdy milosci do dziecka.Piszesz ze w Holandii jest bardziej widoczny problem kupowania dzieci prezentami?Oj nie zgodze sie tak do konca.Czesto bylam gosciem na komunich Sw w Polsce i nie moglam oczom wierzyc, jakie prezenty dostaja dzieci na ta okazje.W Polsce to juz jest od dawna, jak mi mowila kolezanka ktora ma tez wnuki i juz nie wie co wymyslac na imieniny, urodziny, Mikolajki itp bo twierdzi ze one juz WSZYSTKO MAJA.Wiek-10 i 8 lat.Wiec w Polsce tez to jest!
Droga(lub "drogi" - w zależnosci jaka płeć kryje się pod autorką/em tekstu) panno Anno!
Proszę sobie wyobrazić, że i mnie też się zdawało, że cyt. "pan Andrzej ma wystarczajaco inteligencji i zasob wiedzy i napewno tzw. ludzie posilkowi mu sa nie potrzebni".
Jedynie słowa "ludzie posiłkowi (cokolwiek to jest?????)" zastąpiłabym słowami "wspieracze i klakierzy".
Nie będe odnosić się merytorycznie do Twoich wypowiedzi, gdyż przez Twój nienajlepszy sposób budowania zdań w języku ojczystym, miałam trudności ze zrozumieniem co chcesz powiedzieć w swoim wywodzie.
Anno droga! Dodam jeszcze odnosząc się do Twoich pragnień posiadania stronki internetowej ("widze , ze jedna z osób chciala by miec taka strone" - mniemam, że mówisz o sobie). Świat internetu kochana w dzisiejszych czasach przed każdym stoi otworem. A przy odrobinie szczęścia możesz już więcej z biura matrymonialnego nie korzystać bo internet to potęga. Wszystko można.
Powodzenia
Zosiu masz racje, prezenty komunijne w Polsce to lekka przesada.
Holendrzy może czasem zbyt oszczędnie podchodzą do kwestii prezentów, ale Polacy przeginają w drugą stronę. Wartość takich prezentów jest oszałamiająca, zupełnie niewspółmierna do zarobków i okoliczności obdarowywania.
W tym przypadku już wolę holenderską przesadną oszczędność.
Pani Aniu,swietnie ze doloaczyla Pani do nas i podzielila sie swoimi odczuciami bedac raczej obserwatorem niz udzialowcem w tych dyskusjach.Wyczuwam jednak ,ze nie jest Pani przychylna zadnej z wielu naszych wypowiedzi,za to wynosi pani ,pana Andrzeja prawie na piedestal.Przyznaje Pani ze mieszka bardzo dlugo w Holandii,ale jak mozna sie zorientowac to bardzo duzo wiedzy posiada pani na temat obecneij Polski i zycia w niej.To ze Polki sa inteligentne i posiadaja duzo wiedzy nie ulega zadnej watpliwosci ,wiec dlaczego swoja madroscia nie moga sie dzielic z innymi chociazby z Holendrami.Odnosze rowniez wrarzenie ze jest pani rozgoryczona piszac..."my tutaj , czy bedziemy mieszkali 100 lat , my i nasze dzieci dla Holendrow z perfekcyjna mowa j. holenderskiego , zawsze dla rodowitego Hollendra - bedziemy Polakami ."Zapewniam ze my jako polacy nie mamy tendencji do wyrzekania sie swojej narodowosci i nie jest to nam tak naprawde do niczego potrzebne.I tak zupelnie na koniec, dla pani.."Według Aleksa Donskiego określenie Słowianie jest słowem pochodzenia rdzennie słowiańskiego i wzięło się od słowackiego słowa słoboda (wolność),a tego juz pani nie dodala-dlaczego...?
Jeszcze raz powtarzam , Pan Andrzej napisal prawede i pan slowa mnie nie interesuja .
Jezeli jestescie tak bardzo aktywne w roznych dziedzinach a takze do ludzi , ktorzy stworzyli ten wesite , dla poznania kultur obu panstw , gdzie tak naprawde kultury obu panstw sa tak inne - ze zawsze beda jakies wieksze i mniejsze problemy , niz to jest w innych zachodnich panstwach. Druga sprawa , Kazdy ma prawo zyc tam gdzie chce , ja nikomu nie zazdroszce ze mieszkacie tutaj ,za kilka lat zmienicie swoj poglad , roznice byly , sa i beda , w roznych dziedzinach i to jest logiczne , ale lepiej przeczytajcie w wiatraku wszystkie madre poglady, opisy i wiedze o kulturze tego kraju , takze i polskiego, a nie zachowujcie sie jak ludzie sprzedajacy swoj towar na rynku , te wasze nerwowo napisane slowa sa typen krzykliwych slabych ludzi , nie umiejacych romawiac ,nie bede wiecej juz pisala , bo moja inteligencja jest inna od osob ktore nie wiedza co pisza, wklejam slowa Pana Andrzeja , ktore opisywal /wzialam z archiwum / kultur i znaczen , obyczajow ,i opisu nas Slowian /zaznaczam , ze nikogo nie chcialam i nie chce obrazic , ale widze , ze malo czytacie o histori w ksiazkach / mysle ze wiecej teraz czasu ludzie poswiecaja komputerom / niz ksiazce .
Monday, December 14, 2009
1116Sclave, Slaves, Słowianie
sierpień 2007, Kategoria: Polacy w Holandii, Holendrzy w Polsce, Kultura
Choć to może brzmieć obelżywie, ale faktem jest, że kultura Zachodniej Europy a szczególnie tej północnej, protestanckiej jest nam Polakom tak samo odległa jak kultura krajów azjatyckich.
Generalnie Polak jest tym od lekkoduchem co woła “jedz, pij i popuszczaj pasa” gdy tymczasem Holender jest “Żydem” który szuka możliwości zarobienia pieniędzy. Polak jest nieufny i nie wierzy, że obie strony mogą na interesie zarobić.
Holenderski kupiec zamierzający robić interesy w Polsce stara się poznać polski język i polską kulturę aby móc skutecznie robić interesy w obcym mu kraj. Gdy tymczasem my często poddańczo poszukujemy pracy u pana Holendra.
W wielu językach “Słowianin” pochodzi od łacińskiego słowa niewolnik. Tak nazywali nas Rzymianie i chyba nie bez powodu. W naszej słowiańskiej naturze jest dużo niewolniczych cech charakteru stawiających nas na pierwszym miejscu w Europie i poza nią wśród narodów szukających poza granicami swego kraju zarobku najmity.
Bądź miły i uprzejmy ale jednocześnie dumny, honorowy i nie poddańczy.
Anna
Ta ostatnia linijka jest SUPER !!!
P. Aniu to powinno byc Polakow motto zyciowe ! Szkoda ze jest odwrotnie :(
Pozdrawiam :)
to bardzo ciekawe z tymi niewolnikami...
domyslam sie, ze "romanski" tez pochodzi od slowa "niewolnik", patrzac na to ilu Hiszpan czy Portugalczykow pracuje obecnie poza granicami swoich krajow, bo panuje w nich taki burdel, ze strach patrzec.
a moze slowa "wloski" i "irlandzki" maja rodowod w okresleniach niewolnikow, jesli wziac pod uwage ilosc jednych czy drugich, ktorzy w okresie miedzywojennym masowo emigrowali z Europy do USA?
zreszta... co sie bedziemy krepowac: moze dorzucmy od razu Turkow do "Slowian", bo pasuja do tej teorii :)
mam prosbe: nie pieprzmy bzdur. slowo "slowianski" moze i miec lacinskie korzenie (co bynajmniej nie jest pewnikiem - polecam chocby: http://pl.wikipedia.org/wiki/S%C5%82owianie) ale ekstrapolowanie tej genezy na jakiekolwiek wnioski nt. charakteru ludzi swiadczy tylko o samopoczuciu piszacej to osoby.
a to, ze mnostwo Polakow wyjezdza do pracy za granica to jest pochodna bardzo wielu czynnikow. nie tylko pochodzenia etnicznego. uogolnianie tego na Slowian jest co najmniej bezsensowne - kontrprzyklad: Czesi, Slowency.
Akustyk , ty widze troche mieszkasz tutaj , czesto widac cie na forum ,slowa masz ostre jak osa!
A jesli chodzi ci o burdel , to w kazdym panstwie sa burdele / specjalna ulica pan -Kalverstraat / ,i slowa masz ciekawe jak np; Pieprzmy / zalezy co , i kogo , a ty jeszcze mozesz !!! , a moze nie mozesz kogo i dlatego brak ci tego , i same wulgaryzmy wypadaja ci z buzi , fajna masz kulture , a jesli chodzi o Turkow - powiem ci ze smieja sie z Polakow , mowia i nie tylko Turkowie -Holendrzy i inne narody , ze Polaka poznaje sie po jednym tylko slowie , mysle ze je czesto uzywaz , sklada sie z kilu liter - K...A , i duzo ludzi mowi ze wlasnie potym wulgarnym slowie poznaje sie ze to jest Polak .
czyli rozumiem, ze merytoryczna dyskusje sobie odpuscilismy?
za to ogladamy wypowiedzi od strony jezykowej i na jej podstawie wyciagamy wnioski o zyciu innych? z nieodlacznym przytykiem do zycia seksualnego, bo byloby w koncu nudno...
domyslam sie tez, ze dyskusje o uzywanym jezyku pisanym ograniczamy do stylistyki, a ortografii i gramatyki nie mieszamy w to zagadnienie? w sensie uzycia przecinka, nawiasow przy wtraceniach, tudziez po prostu kropki konczacej zdanie?
Panie Andrzeju jeŚli interesuje Pana obiektywne przedstawienie sprawy (a nie tylko ciągle z jednej i tej samej strony) to ja muszę powiedzieć, że bardzo poważnie zaproponowałam skontaktowanie z długoletnim nauczycielem jezyka niderlandkiego, który coś niecoś wie na ten temat i ma na podstawie tego długoletniego doświadczenia wyrobione zdanie na temat Polek (właśnie Polek a nie Polaków) przewijających się przez szkołe przez ostatnie przeszło 25 lat.
Bardzo cenne źródło wiedzy.
Żeby Pan jednak nie był zaskoczony, to w ramach wprowadzenia (ponieważ znam jego zdanie na ten temat bo wielokrotnie się dzielił ze mną swoją opinią) poinformuje, że uważa on, że Polki są bardzo inteligentne, mądre i zmotywowane do nauki i spośród wszystkich emigrantów UCZĄ SIĘ JEZYKA NAJSZYBCIEJ I NAJLEPIEJ.
To jest właśnei to co Pan od niego może usłyszeć - jesli się Pan zdecyduje.
Akustyk , dobranoc ,
daruj sobie te filozofie , / wspolczuje jesli masz kogos! z tymi drobiazgami/ ,mdlosci dostalabym od tych twoich dokladnosci wypowiadanych , a tak naprawde popatrz na siebie w lustrze - zobaczysz wtedy , ile masz niedoskonalosci w sobie - pod kazdym wzgledem , Dag!
No prosze, narodzily sie dwie nowe "gwiazdy" forum :)) Sylwana bis, czyli kiwi, i Anna, ktora cos probuje napisac / powiedziec, ale raczej jej sie to nie udaje.
"Polak Polakowi wilkiem"i jak tutaj dyskutowac na temat integracji miedzy nami ,a Holendrami,kiedy my rodacy nie potrafimy rozmawiac jednym jezykiem.A co do nowych "gwiazd" to zgadzam sie z przedmowca.Pozdrawiam
Jak wychowywać dzieci w Holandii?odnoszac sie do tematu ,chcialabym powiedziec ,aby wychowywac nasze pociechy tak aby w doroslym swoim zyciu nie zachowywaly i nie reprezentowaly sie z takich stron jak Pani Anna i Kiwi.To nie dobra wizytowka ludzi niby na poziomie.
to jeszcze w kontekscie tej "przynaleznosci" dzieci wychowywanych poza krajem pochodzenia swych rodzicow: czym to sie rozni od dzieci wychowywanych w Warszawie czy Krakowie przez rodzicow pochodzacych z, za przeproszeniem, Pypci Dolnych na Zywiecczyznie czy Kozich Bobkow na Sadecczyznie? to sa tez totalne zmiany kultury, gdzie rodzice przeszli zupelnie inne wychowanie niz ich dziecko?
lub tez, zeby jeszcze inne porownanie zrobic: w czym podobny jest kraj, w ktorym wychowali sie moi rodzice (post-stalinowski PRL) od kraju, w ktorym ja przezylem najbardziej definiujace swiatopoglad nascie (mloda III RP tuz po zmianach ustrojowych)? bo na moje oko, to byly dwa odmienne swiaty. mimo to, nie zauwazylem, zeby moje wychowywanie bylo w jakis sposob napietnowane.
przestanmy patrzec na temat z punktu widzenia panstwa narodowego (Polska byla, a nawet wciaz probuje takim byc) tylko zauwazmy, ze wokol nas, w Holandii, zyja tysiace dzieci z malzenstw mieszanych narodowosciowo, gdzie nierzadko zaden z rodzicow nie jest rodowitym Holendrem. i te dzieci swietnie sobie daja rade. a ze w rubrykach kraj zamieszkania i narodowosc wpisuja co innego? przeciez to nie ma zadnego znaczenia.
pochodzenie naprawde nie jest problemem. nawet inny jezyk w domu rodzicow nie musi byc problemem. mowie na przykladzie mojego dziecka, ktore w domu ma wylacznie polski, w zlobku mialo holenderski a w szkole ma angielski. Bulce sie calkiem dobrze ukladaja te jezyki w glowie i nawet ich specjalnie nie placze miedzy soba. co wiecej, mimo, ze holenderski zlobek skonczyla prawie pol roku temu (duzo dla 4-latka) i odtad nie ma stalego kontaktu z niderlandzkim, na cotygodniowym minibalecie zupelnie dobrze dogaduje sie z innymi rozowymi balerinkami. fakt, ma w domu matke i ojca mowiacych plynnie 4 jezykami i dogadujacymi sie w jeszcze w paru innych.
ale moze w tym jest rzecz? dac dziecku przyklad, ze cos jest naturalne. zamiast upierac sie przy projekcji na nie swoich obaw i lekow? bo tez podejscie dziecka do swiata jest kopia podejscia rodzicow i jesli oni maja odwage i entuzjazm, to dziecko tez tak bedzie mialo. a roznice w kulturach moga miec duza wartosc edukacyjna, zamiast byc zrodlem lekow.
moim zdaniem: najpierw dac dziecku poczucie bezpieczenstwa, akceptacji (trzeba je samemu miec) i wsparcia, a potem dopiero martwic sie, czy jego serce bije szybciej widzac date 1410 czy 1579. to naprawde ma drugorzedne znaczenie
akustyk: BRAWO!
OBSERWATOR PAJACOW , DOBRALES SWOJ PSEUDENIM - Z PRECYZJA DOBRANA DO TWOJEJ OSOBOWOSCI , ZA MLODY JESTES I ZA KROTKO ZYJESZ NA EMIGRACJI , ZEBYS WIEDZIAL I WIDZIAL TYLE CO JA DO TEJ PORY WIDZE I WIDZIALAM - JESTEM MATKA DOROSLYCH I SAMODZIELNYCH DZIECI , ROWNIEZ I BABCIA ,WIESZ NIEKTORZY MAJA TO SZCZESCIE DOCZEKAC CZASU BYCIA BABCIA LUB DZIADKIEM , TAKZE , NAJPIERW ZASTANOW SIE CO I O KIM PISZESZ I O KIM PISZESZ -BO ZYCIE OBCHODZI SIE Z TOBA ZBYT LAGODNIE , ALE JESZCZE NIC NIE WIADOMO CO CZEKA CIE W ZYCIU -JESTES ZBYT CWANY -DLATEGO DOBRALES SOBIE PASUJACY PSEUDONIM , ALE NAJPIERW ZACZNIJ OD SIEBIE, , TAKZE TYCZY SIE DO FILOZOFANIA WIELU OSOB , OGOLNA OPINIA LUDZI O POLAKACH JEST TAKA ; JEST TO JEDYNY NAROD W KTORYM NIE MA ZADNEJ SOLIDARNOSCI -KLOCA SIE MIEDZY SOBA , I WSZYSTKO CO SIE W TYM SLOWIE WIAZE ,NIE POTRZEBA DALEKO SZUKAC , WYSTARCZY NAPISAC COS NA FORUM . KIWI NIE PRZEJMUJ SIE WYPOWIEDZIA , POZDRAWIAM CIE , I ZYCZE CI I TWOIM BLISKU , SAMYCH POGODNYCH , SZCZESLIWYCH DNI W NOWYM ROKU !
KIWI , JA LUBIE NA TYM WEBSITE , POCZYTAC CO PISZE PAN ANDRZEJ -JEST DOJRZALYM ZYCIOWO MESZCZYZNA I MILO SIE CZYTA JEGO ZASOB WIEDZY .
Pragne dodac , ze napisalam inaczej , a po wyslaniu , list wyglada inaczej , pozmienialy sie litery , na wieksze lub mniejsze , jakies niedopisania , mam nowy komputer ,nie wiem co sie stalo , ale trudno , stalo sie , pisze ponownie , zobacze czy tez tak bedzie , jesli tak , cos gdzies jest nie tak , nie znam sie na tym , ale tak musi byc , zawiodla technika , ja zawsze pisze dobrze , bo moj zawod to lekarz -wiecej nie zdradze , bo wiem jak niektorzy potrafia byc uszczypliwi.
Beata , napisalas madre polskie przyslowie , jest nie tylko madre ale i prawdziwe , - POLAK POLAKOWI WILKIEM !
Przykre ale prawdziwe.
ubaw po pachy :D I ponownie Obserwator trafil w sedno :D
Dokładnie, Obserwator trafił w sedno, niezła trójca: Sylwana, Anna i Kiwi. Ja osobiście opuszczam juz komentarze w/w. Troche mi szkoda czasu.
Anna litery sie nie pozmienialy, tylko Ty mialas wlaczonego Capsa. Tak to sie nazywa Pani lekarko:-)
Akustyk napisał:
" ale moze w tym jest rzecz? dac dziecku przyklad, ze cos jest naturalne. zamiast upierac sie przy projekcji na nie swoich obaw i lekow? bo tez podejscie dziecka do swiata jest kopia podejscia rodzicow i jesli oni maja odwage i entuzjazm, to dziecko tez tak bedzie mialo. a roznice w kulturach moga miec duza wartosc edukacyjna, zamiast byc zrodlem lekow.
moim zdaniem: najpierw dac dziecku poczucie bezpieczenstwa, akceptacji (trzeba je samemu miec) i wsparcia, a potem dopiero martwic sie, czy jego serce bije szybciej widzac date 1410 czy 1579. to naprawde ma drugorzedne znaczenie"
Nic dodać nic ująć. Najlepsze zreasumowanie tematu.
Zasada prosta - nie projektować własnych leków, fobii i osobistych problemów na innych tj. własne dzieci ... i innych Polaków też(choć w przypadku autora Wiatraka chodzi głownie nie wiedzieć czemu o Polki).
Zosiu nie mów, Anna powiedziała, że jest lekarzem?
Darina, cytuje:
"ja zawsze pisze dobrze , bo moj zawod to lekarz"
:D
Juz mnie broerkonij wyreczyl, dzieki:-)
Anna jak leczysz tak, jak piszesz, to strach sie bac byc Twoim pacjentem:-)
Anno @ Napisalas ze “ja zawsze pisze dobrze , bo moj zawod to lekarz” - Wiesz tak czytam to i sie zastanawiam a co ma piernik do wiatraka
a kolejne zdania to juz zupelnie mnie zbily z tropu - cyt. ZA MLODY JESTES I ZA KROTKO ZYJESZ NA EMIGRACJI ... TAKZE , NAJPIERW ZASTANOW SIE CO I O KIM PISZESZ "
W zwiazku z ta wypowiedzia mam pytanie - Czy uwazasz ze zacny wiek jest gwarantem: dojrzalosci, nieomylnosci i posiadania szerokopojetego monopolu na wszech wiedze.
Odpowiedz prosze ?
Dzieki broerkonijn.
Ja nie mogę, ale zabawa, troche smutna ale mimo to o wyrażnych komediowym zabarwieniu. Co za gwiazda! Twierdziła zdajsie, że mieszka tu 30 lat i jest babcią. Czyli rozumie, że w Holandii pojawiła się już jako w miarę dorosła osoba. I tak szybko języka ojczystego (choć taka patriotka!) zapomniała? Ludzie na pewnym poziomie intelektualnym tak szybko i łatwo języka ojczystego nie zapominają.
Takie uwstecznienie językowe może zdarzyć się komuś kto przyjechał do innego kraju jako małe dziecko (jak syn autora Wiatraka)
A wiesz Zosiu, że ja bym się do pani doktor wybrała. Pani doktor! Jakieś namiary na pani praktykę poproszę!
To zalezy od tego, w ktorym kierunku rodzice zmierzaja i czy czuja sie w jakikolwiek sposob zwiazani z Polaka czy poprostu maja taki stosunek do PL jak do Polnocnej Oseti!
Wcale nie uwazam, zeby bylo koniecznoscia czy jakims wrecz zaleceniem krzewic kulture czy tradycje polska,jesli Polska jest tym samym dla kogos co wyspy Galapagos.
To, ze sie jest polakiem NIE OZNACZA,ZE MUSI SIE WYCHOWYWAC SWOJE DZIECI W POLSKIM DUCHU I WYRAZAC SIE POZYTYWNIE O KRAJU SWOJEGO POCHODZENIA!
TO JAKIS ABSURD!
Słowo daje pojade do pani doktor choćby na drugi koniec Holandii i zapłacę każdą cene żeby zobaczyć to zjawisko medyczne.
Anno pozwolisz ze jeszcze raz cie zacytuje (... "ja zawsze pisze dobrze , bo moj zawod to lekarz -wiecej nie zdradze , bo wiem jak niektorzy potrafia byc uszczypliwi") bo dreczy mnie jeszcze jeden fakt.
Tak nawiasem mowiac - Nie obraz sie ale co nas obchodzi to ze jestes lekarzem. Tak naprawde uwazam ten fakt za malo istotny gdyz tak naprawde niewiele mowi o tym jaka tak naprawde jestes osoba i co soba reprezentujesz.
Wiesz mozesz miec i 10 dyplomow w roznych dziedzinach i wejsc na giewont i wykrzyczec to ludziom tylko co to Ci da :-)hmm bo tak naprawde to jest maly szczegol, bo w zyciu licza sie inne sprawy !
Anna
Daj sobie spokuj szkoda z nimi dyskutowac, jak grochem o sciane !!
Zosia, Darina, broerkonijn, Obserwator Pajacow, akustyk, JEDNA WIELKA POMYLKA !!! Pozdrawiam ;)
Anna
P. Andrzeja tak, ale reszty to nie ;)
Ja tobie rowniez zycze wszystkiego NAJ,NAJ, i Twoim bliskim :)
No i juz po dyskusji???
@balkonende - w tak ekstremalna strone to tez sie chyba nie da. dziecko powinno miec tez dziadkow (ktos je w koncu musi rozbestwiac), a powiedzmy sobie prosto w oczy: pokolenie moich rodzicow po angielsku czy niderlandzku sie z maluchem nie dogada. a ruskiego maly czlowiek tez nie zna ;)
inna kwestia - jako rodzic jestes (do pewnego wieku) absolutnym wzorem dla dziecka. nie wydaje mi sie, zeby to bylo dobrym pomyslem, pokazywac dziecku wzor kogos, kto kompletnie odrzuca swoje korzenie. mozna byc wobec nich krytycznym, ale to nie jest dobry pomysl wyrabiac dziecku obraz, ze rodzice mieli nieszczeliwe czy zmarnowane dziecinstwo.
Beatko, chyba koniec. Tam gdzie inteligentni ludzie w jakims temacie sie ze soba zgadzaja, tam dyskusja sie konczy. To tak jak w tym dowcipie. Do przedzialu w pociagu wsiada dwoch rabinow i biskup. Po krotkiej rozmowie, gdy okazuje sie ze wszyscy jada do tego samego celu, zapada gleboka cisza. Na krotko przed stacja koncowa biskup pyta: Panowie, przez cala droge nie zamieniliscie ze soba ani jednego slowa. Czyzbyscie byli na siebie z jakiegos powodu obrazeni? Prawde mowiac, spodziewalem sie byc swiadkiem ciekawiej dyskusji? Na co jeden z rabinow odpowiada: Panie biskup, on szysko we, i ja szysko wem, wiec o czym mamy dyskutowac?
Nie znalam tego kawalu ale w zupelnosci odzwierciedla stan faktyczny naszych rozmow.Moze i przyda nam sie chwila na oddech ,oby tylko nie byla za dluga.Pozdrawiam
he he he broerkonijn świetne! Zupełnie tego dowcipu nie znałam - ale zdecydowanie warto zapamiętać - bo świetnie reasumuje dyskusje.
akustyk, jak juz wspomnialem wszystko zalezy od naszego stosunku do tzw korzeni i to nie ma zadnej konotacji z trauma czy wrecz luxusem zycia w PL,
a dziadkow sie ma po obu stronach wiec z tymi holenderskimi tez moga sie powyglupiac. Ale nie w tym rzecz,
jaki jest kolor flagi panstwa, z ktorego sie wywodzisz a czy jestes w stanie przekazac dziecku szacunek do 2 czlowieka-niezaleznie od tego czy to zebrak czy prezes banku, wspolczucie, milosc, sprawic zeby byl dobrym czlowiekiem a nie dbac o to, zeby wiedzial kiedy sa zielone swiatki w Polsce!
@balkonende - zgoda, dokladnie o to mi chodzilo.
balkonende @
Mam pytanie odnosnie tego co napisales -
(To, ze sie jest polakiem NIE OZNACZA,ZE MUSI SIE WYCHOWYWAC SWOJE DZIECI W POLSKIM DUCHU I WYRAZAC SIE POZYTYWNIE O KRAJU SWOJEGO POCHODZENIA!)
1. Co to znaczy wg. ciebie wychowywac dzieci w duchu Polskim na emigracji ?
( chetnie tez poczytam inne wypowiedzi w tym temacie )
MK,
Z racji tego ze zapytalas rowniez innych, oto moje zdanie na ten temat.
Zgadzam sie z balkonende. Nie ma zadnego przymusu. Jest tylko dobra wola rodzicow.
Co znaczy jednak – moim zdaniem - wychowywanie w polskim duchu?
1. Zadbanie o znajomosc jezyka (obecnie to zaden problem, mamy telewizje satelitarna, dziecko ogladajac kreskowki uczy sie jezyka, a w pozniejszym okresie dzieki tej telewizji utrzymuje znajomosc tego jezyka na dosc wysokim poziomie). Dawniej dziecko bylo skazane tylko i wylacznie na jezyk mowiony w domu przez rodzicow, co niestety znacznie wplywalo na bogactwo jezykowe i rozwoj dziecka (vide – moj brat, ktory mial 6 lat kiedy przyjechalismy do Holandii).
2. Zadbanie o obecnosc polskiej klasyki literatury dziececej w domu, czytanie dzieciom przed snem: Brzechwa, Tuwim, Chotomska, Konopnicka, Fredro itp itd: teraz zaden problem, podczas kazdego pobytu w Polsce mozna zaopatrzyc sie w w.w. literature, jest ogolnodostepna, pieknie wydana i cenowo bardzo przystepna.
Znajomosc jezykow jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodzila. Jestem zdecydowanym zwolennikiem wychowywania dziaci dwu-, a nawet trojjezycznie (angielski). Od znajomosci jezyka rozpoczyna sie zainteresowanie krajem, w ktorym sie tym jezykiem mowi. Nie nalezy natomiast gloryfikowac wszystkiego co ma jakikolwiek zwiazek z Polska – to moze miec efekt dokladnie odwrotny od zamierzonego.
ten dialog syna 16-letniego z matka jest bezsensu!!!!!!!
moim zdaniem matka z dziecmi uczy sie jezyka a maz w tym pomaga!:)
zadna szkola w nauki jezyka holenderskiego lub polskiego jest nie zbyt idealne,jak to specjalista powiedzial,lepszy kontak z rowiesnikami niz wieczna nauka!czlowiek latami musi dojsc do wlasnego celu!tak jest moje zdanie!groetjes
Zdarzylo mi sie dzis cos bardzo dziwnego i zdaje sie nie moc tego przetrawic. Dzis rano odwiedzili nas holenderscy znajomi z dziecmi. Wzieli ze soba rowniez 2.5 letnia bratanice. Jako ze jej rodzice sie rozwodza, w domu ''een hoop ellende'' i klotni, matka okazuje sie miec syndrom ''borderline''; zabieraja je od czasu do czasu zeby pobylo w innym srodowisku. Jak najbardziej logiczne. W kazdym badz razie dzieci sie bawily razem i w pewnym momencie gdy owa mala siostrzenica siedziala spokojnie na kanapie a moja corka w tym samym wieku lezala na podlodze, ta pierwsza od tak sobie wstala i kopnela ja kilka razy w glowe. Choc trwalo to frakcje chwili w oczach tej dziewczynki zablysnelo cos tak zlosliwego, zlego, naprawde mnie to przerazilo. Nie zrozumcie mnie zle, wiem ze dzieci jak dzieci lubia sie, za chwile sie niecierpia. Ale to bylo cos zupelnie innego, 2.5 roczna dziewczynka siedzaca spokojnie, smiejaca sie, nagle wstaje i kopie druga lezaca na podlodze dziewczynke w glowe.
Przez caly dzien nie moge pozbyc sie tego z glowy. Takie male dziecko ktoremu juz brakuje dzieciecej niewinnosci. Czego napatrzylo i nasluchalo sie w domu by w wieku 2.5 lat bylo zdolne do takiej zlosliwosci? Czy ma/moze miec to wogole cos wspolnego z tym co sie dzieje w domu podobnie jak np. syndrom dzieci alkoholikow? Zawsze wydawalo mi sie ze rozumiem to ze dzieci sa jak gabka i chlona wszystko co sie dzieje wokol nich, rowniez te bardzo zle rzeczy. Ciekawa jestem ile domowych sporow czy pokrzykiwan wchlonela moja corka.
Obserwuje swoja corke i widze ze jej bezinteresownosci i niewinnosc znika. Wie juz ze jak cos chce to najpierw musi grzecznie podejsc rodzicow, ze zycie dziala wedle zasady ''cos za cos''. Ale to jest dosc naturalne przejscie no i takie jest zycie.
Zastanowilo mnie natomiast jakie sa dzieci ktore na codzien widza wojne na ulicach, gwalt w domu, przemoc. Czy odebrana w takim wieku niewinnosc daje wogole szanse na bycie normalnym cokolwiek oznacza ''normalnym''?
Ja wiem, przynajmniej z z mojego doświadczenia, że dzieci zapamiętują najczęściej nie to co my. Świat dziecka to przeżywanie wszystkiego Pierwszy Raz. Co dla mnie jest błahostką - moje dzieci zapamiętały bardzo mocno lub odwrotnie. Nie doceniałem roli jaką jako rodzic spełniałem gdy moje dzieci miały rok, dwa, trzy. Rodzice się pocieszają, że "ona/ona z tego wyrośnie". Nie jestem przekonany.
Ja rowniez. Powiedzenie ''czym skorupka za młodu nasiąknie...'' nabralo dla mnie jeszcze innego zabarwienia.
Natomiast dopadlo mnie nowe nieznane wczesniej uczucie, ktore mnie rowniez przerazilo; patrzec na male dziecko i myslec ''een rotkind, ik kan je nu in elkaar slaan'' i moglabym to sobie umiec usprawiedliwic.
Kilka dni temu ogladalam dosc ostro krytykowany film The Reader/Lektor. Zal mi bylo kobiety ktora przyznala sie i zostala skazana za zabojstwo kilkuset osob. Dzis nie tylko mi jej zal ale w pewien sposob nawet moge zrozumiec jej powody. Granica miedzy dobrem a zlem jest naprawde bardzo cienka. Wielu pewnie mi teraz strzeli ''co nie wiedzialas tego?". Wiedzialam, ale...
W tobie przemawia teraz rozzłoszczona Matka której dziecku ktoś robił krzywdę - a chyba matki nic tak nie rozwścieczy jak krzywda jej dziecka. :-)
Ja nigdy nie zapomnę (gdy miałem 5 lat) pewnej okrutnej dziewczynki która mnie waliła po głowie płytą. W moim odczuci to była ZŁA dziewczynka co się nade mną znęcała. Nie wiem dla czego i czemu jej na to pozwalałem... Dużo jest ZŁYCH dziewczynek :-)
Oj duzo,duzo...!Ale niegrzecznych chlopcow o duuuuzo wiecej!Taki jeden lezy teraz jak scierwo w Liblii i wszyscy ,ktorzy maja do niego zal przychodza ogladac jak koncza ,,niegrzeczni chlopcy"!Myslal,ze jest krolem swiata a skonczyl jak pospolity bandyta!
W tobie przemawia teraz rozzłoszczona Matka której dziecku ktoś robił krzywdę - a chyba matki nic tak nie rozwścieczy jak krzywda jej dziecka. :-)
Nie Andrzej, to jest inne uczucie. Uczucie rozzloszczonej na inne dziecko matki jest mi juz znane ;-)
Dodaj nową odpowiedź