Reformacja w Niderlandach III

Kategoria: Historia

Reformacja w Niderlandach, odcinek trzeci.

2. Religia w życiu codziennym Holendrów

Holendrzy byli społeczeństwem bardzo religijnym spędzającym większą część dnia na modlitwie, modlono się zaraz po przebudzeniu, przed i po każdym posiłku. Religijność holenderska miała silne zabarwienie rodzinne. Ojciec rodziny przewodzi w wszystkich obrzędach, wieczorami czyta Biblie, inicjuje modlitwy i śpiewanie psalmów. Rola matki koncentrowała się na nauce pacierza i podstaw wychowania religijnego małych dzieci. Religia odgrywała ogromną rolę w procesie edukacji, każdą lekcje zaczynano i kończono modlitwą8. Podstawą nauczania w szkole oprócz, Biblii był katechizm heidelberski, zatwierdzony do nauki religii, na synodzie w Dordrechcie w 1618 roku. W życiu religijnym, każdego Holendra, bardzo ważnym wydarzaniem był dzień, kiedy dostąpił on do konfirmacji co wiązało, się z przystąpieniem do sakramentu Wieczerzy Pańskiej i od tego momentu mężczyzna zdolny był do obejmowania urzędów publicznych, kobieta, zaś była gotowa do prowadzenia domu.

protestanci

Ogromną zaletą kalwinizmu, były formy jego wyrazu praktykowane przez kaznodziei, którzy potrafili łączyć gwałtowność z prostatą wyrazu , wzbudzając tym samym ogromne zainteresowanie wiernych. Nabożeństwo rozpoczynało się od odczytania fragmentu Biblii, następnie podawano ogłoszenia o charakterze świeckim. Dominującym momentem nabożeństwa było kazanie, którego punktem wyjścia był zawsze tekst biblijny. Tematem kazań najczęściej bywało życie publiczne, z pominięciem polityki. Bardzo silne pośród kaznodziejów były postawy moralizatorskie, potępiano zbytek i przyjemności. Z wielkim zacięciem tępiono teatr i taniec oraz takie zwyczaje jak picie kawy i palenie tytoniu. W 1640 synod Holandii uchwalił nie dopuszczać do sakramentu Wieczerzy Pańskiej osób które zgrzeszyły uczestnicząc w balu lub maskaradzie9. Kościół kalwiński starał się wywierać nacisk na wykorzenienie pozostałości pewnych tradycji ludowych świąt, mocno związanych z katolicyzmem i tak w 1607 w Delft władze miejskie w dniu, powszechnie obchodzonym jako święto Mikołaja zabraniają sprzedaży ciastek i pierników w kształcie, różnych figur. Indoktrynacja w życie codzienne Holendrów przez kościół kalwiński była ogromna, w niedziele, kiedy odbywały się nabożeństwa, potępiano chodzenie po mieście, zamierały wszelkie formy handlu, po nabożeństwach, nauczyciele przepytywali dzieci, czy dokładnie wysłuchały kazania. W Amsterdamie na czas nabożeństwa zamykano bramy miejskie.

W przeciwieństwie do kleru katolickiego pastorzy protestanccy nie stanowili zwartej, jednolitej warstwy duchowej. Oprócz odprawiania nabożeństw pastor musiał odwiedzać chorych. Zdarzało mu się, że pełnił role oberżysty lub pisarza publicznego, na jego głowie znajdowało się utrzymanie wielodzietnej rodziny. Wynagrodzenia ustalały rady kościelne i bardzo często były one bardzo niskie. W Groningen, gdzie liczono się z groszem, wynosiło ono dokładnie siedem hektolitrów żyta i 75 florenów gotówką na rok10. Zdecydowanie inaczej wyglądało ich stanowisko społeczne, gdzie darzono ich ogromnym szacunkiem z strony władz publicznych.

Obok kościoła kalwińskiego istniał, także kościół waloński nie różniący się od kalwinizmu na podłożu dogmatycznym, jego odrębność polegała na tradycji liturgicznej i kwestii narodowościowej, nabożeństwa były odprawiane w języku francuskim, a pastorzy najczęściej pochodzili z: Francji, Szwajcarii i Belgii. Szeroka tolerancja religijna sprzyjała się szerzeniu rozmaitych sekt nie uznawanych przez państwo, owi różnowiercy swoimi środkami utrzymywali pastorów i zbory i nie brali natomiast udziału, w życiu publicznym, ponadto władze miejskie bardzo często za drobną opłatą przyznawały im wolność kultu. Działania te sprzyjały w istotny sposób powstawaniu nowych gmin religijnych co przyczyniło się do kształtowania opinii o Niderlandach jako państwie liberalnym. Oprócz wymienionych odłamów religijnych spore znaczenie mieli Remonstranci wyrośli z liberalnego skrzydła kalwinizmu Arminiusa11. W północnej Holandii i Fryzji mocną wspólnotę stanowili mennonici i anabaptyści - będący przeciwnikami jakiejkolwiek przemocy i fanatyzmu, rekrutowali się przeważnie spośród drobnomieszczaństwa i marynarzy. Swoją odrębność religijną manifestowali poprzez noszenie specjalnego stroju złożonego z czarnego, długiego surduta, szerokich, krótkich spodni z frędzlami i okrągłego aksamitnego kapelusza. Wiele osób należących do kościoła reformowanego, praktykowało pewne odstępstwa od ogólnie przyjętych zasad wiary. Wierni spotykali się na ćwiczeniach, gdzie czytali Biblię, w języku łacińskim, hebrajskim, greckim, na spotkania często przychodzili "pieczyści" uznający siebie za mistyków i mający proroczy dar interpretacji Pisma Świętego po, którego czytaniu wpadali w trans.

Wyznawcy kościoła rzymsko-katolickiego znajdowali się, w bardzo specyficznej sytuacji, do połowy XVI stanowili oni większość wyznaniową, udało im się przetrwać konfiskatę majątków i obalenie hierarchii. Jednakże zwycięstwo w 1618 wyznawców kalwinizmu powstrzymało zapędy kontrreformacyjne i odsunęło wielu katolików od aktywnego uczestnictwa w życiu publicznym. Osoby wyznania rzymsko-katolickiego posiadały zakaz zajmowania urzędów publicznych oraz sprawowania zawodu nauczyciela, gdyż łączyło się to nauczaniem elementów wiary reformowanej. Msze katolickie, można było odprawiać tylko prywatnie i zazwyczaj robiono to prywatnych domach, których wnętrza zaadoptowano do tego celu, czasami wynajmowano pomieszczenie od protestantów. Władze miejskie nie prześladowały ich zbyt mocno, nakładając na kult opłatę indywidualną, która często była bardzo wysoka, ponadto zabraniano katolikom wystąpień publicznych, procesji i zebrań. Ograniczano liczbę osób mogących wziąć udział w mszy, jednak przepis ten często łamano. Duchowni katoliccy pozostawali na wyłącznym utrzymaniu swoich wiernych, podobnie jak anabaptyści wyróżniali się jednolitym strojem na, który składał się czarny frak, krawat, laska i peruka. Katolicy byli obecni w wielu warstwach społecznych, można dość sporą frakcję stanowili wśród tkaczy i szlachty, w Amsterdamie udało się przetrwać klasztorowi Beginek, który był skupiony wokół tamtejszego kościoła, istniał tam, także kościół obrządku ormiańskiego, gdzie czasami chodzili katolicy holenderscy. W Holandii w dobie reformacji obecna była grupa osób na, którą składali się patrycjusze, pisarze i uczeni określano ich mianem "Libertynów"12. Wspólną cechą owej grupy były postawy, których rozpiętość sięgała "od sceptycyzmu filozoficznego do uczuciowego odrzucenia wszelkiej nietolerancji"13. Była to opozycja stricte humanistyczna, będąca obecna zarówno w łonie kościoła jak i poza nim, a jej korzenie sięgają bardzo mocno tradycji erazmiańskiej

.

<<< początek | ciąg dalszy >>>

________
8 Dzieci już najmłodszych lat był przesycone religijnością, czego dobrym przykładem jest Anna Schuurman, która w wieku trzech lat znała na pamięć cały katechizm, ponadto w czasie wielkich świąt uczono dzieci na pamięć całego tekstu nabożeństwa mającego się odbyć nazajutrz.
9 P.Zumthor, Życie codzienne w Holandii w czasach Rembrandta, Warszawa, 1965 s. 85
10 Ibidem, s.86.
11 Remonstranci zostali wykluczeni z kościoła reformowanego podczas synodu w Dordrechcie. W latach 1620-1621 spotkali się z prześladowaniami o podłożu politycznym, w późniejszym czasie ich sytuacja uległa zdecydowanej poprawie i około 1660 roku, można było ich spotkać nawet, w zarządach miast.
12 Według autora nazwa jest niejasna ponieważ "libertynizm" nigdy nie miał swojego dogmatu.
13 P.Zumthor, Życie..., s. 91-92.

Fragment pracy magisterskiej Patryka Piwockiego. Autor od kwietnia 2008 mieszka i pracuje w Holandii, mieszka w Groningen.

33 komentarzy

Widocznie Nord-Brabant nie ma takiej tradycji. Ja sie moge uderzyc w piers i szczerze powiedziec ze w tych terenach tego niewidzialam :(

Zreszta i w Arnhem tez nie, a mieszkalam tam 2 lata :(

Wiatrak

Jest wiele takich miejsc w NL,gdzie wciaz podtrzymuje sie konserwatywne,
tradycyjne podejscie do religii,czas jakby sie zatrzymal.
Religia wciaz odgrywa duza role w codziennym zyciu miasteczek i wiosek.
A te czarne stroje o ktorych ktos tam wspomnial to- de zo genaamde Zwarte Kousen Kerk!

Veendam (e) jest na polnocy Holandi, dokladnie provinc Groningen.

Mialem na mysli Volendam w prowincji Noord Holland na pl od Amsterdam. Veendam jest w prowincj Groningen. Vandam? na poludniu? nie mam pojecia gdzie jest?

Bylam kiedys w Vendam (na weselu Holendra :) o ile to mozna weselem nazwac ;) ) Rzeczywiscie tam jest ladnie "tak inaczej" jak tu na poludniu NL. Tyle tych kanalow... ,moze i cos tam jest ???

w tych miejscach o ktorych wspomnialem powyzej na pewno. W Volendam na 100% i nie tylko do kosciola, sa jakies specjalne spotkania czy dzielnice przeznaczone dla turystow..

Ooo, w TV ! To i ja widzialam :) Ale chodzi czy w niedziele tak chodza do Kosciola ? Ja tego niewidzialam !

w tych miejscach o ktorych wspomnialem powyzej na pewno. W Volendam na 100% i nie tylko do kosciola, sa jakies specjalne spotkania czy dzielnice przeznaczone dla turystow.

raczej sa (post)kalwinskimi ateistami. Co rozumiesz pod pojeciem strasznymi?

W Den Bosch powinno sie cos trafic. Osobiscie widzialem stroj z tego miasta w tv.

Nie wiem czy ksiedzu na swieczke starczylo ???

Moze i przed wojna jak tam byla taka bieda to i byli religijni ??? Za to teraz sa strasznymi ateistami !!! A na tace to dawali po 1 i 5 centow. Nie jestem zwolennikiem zeby Kosciol obrzucac pieniedzmi ale to bylo straszne 1/5 centow. Szok !!!

W Staphorst i w innych zerformowanych wsiach ludzie ubieraja w bardzo specyficzne ubrania. Nie sa to stroje ludowe ale stroje jakie nosilo sie w Holandii w XVIII XIX wieku. Najczesciej w czarnym kolorze, badz bardzo ciemnym. Obowiazkowo dluga spodnica dla kobiet i zakaz noszenia spodni. Dla panow obrocz koszuli kamizelki czesto kapelusz - trudno mi to opisac najlepiej samemu zobaczyc.

Bylam w Arnhem (to byly moje poczatki w NL)
A teraz w Den Boch.

a w jakim kosciele bylas? w Volendam w strojach ludowych chodza nie tylko do kosciola.

Gdzie te stroje widzieliscie, chyba na Chalowen ???
Bylam na mszy w Holenderskim Kosciele, najmlodsza osoba (procz nas) byla w wieku 50-ciu lat !!!!! A wsumie w calym kosciele bylo nas moze ze 20 osob ???? Moze ?

Wiatrak

Chciałby jedynie dodać, że opis życia rodzinnego, roli ojca, kaznodziei, itd. pisany jest w czasie przeszłym co sugeruje, że to historia z dawnych czasów, gdy tymczasem te przez wieki ugruntowane obyczaje widoczne są jeszcze doskonale dzisiaj w każdej dziedzinie życia.
Ojciec zasiadający na czele stołu z całą rodziną, krojący mięso w niedziele (bo w dni powszednie pracuje do późnych godzin). Holender z podniesionymi brwiami i paluszkiem w górze prawiący lekcję teologii czyli pouczający nas jak żyć. Wstręt do katolicyzmu jako do wiecznych wrogów i zaborców (coś jak dla nas prawosławie), miłość do pieniądza i strukturalne ukrywanie bogactwa... i tysiąc innych drobnych zachowań na co dzień, to efekt wiary Kalwina.

Kabareciarze, coś jak Laskowik i Smoleń.

Mysle ze mnie Pan zle zrozumial. Pas Biblijny istnieje i zaden Holender by sie z tego nie smial. Czy ten pas jest duzy to sprawa wzgledna, dla mnie nie, jezeli porownasz to do reszty ludnosci w Holandii. Turbo-konserwatywna Holandia rozleciala sie w pyl. Zaczelo sie w latach 60 a skonczylo niedawno, dla przecietnego Holendra z miasta czy wsi (niebiblijnej) Czytanie Bibili w niedziele, noszenie specjalnych strojow ludowych do kosciola, nie uzywanie radia, tv i pradu to zamierzchla przeszlosc. Groningen to jak wiesz "komunisci" u nas kiepsko z biblijnymi wsiami jedynie Grijpskerk sie jakos trzyma, ale bez porwnania do podanych przez ciebie Kinderdijk Lexmond.:-)

Czytanie Bibili w niedziele, noszenie specjalnych strojow ludowych do kosciola, nie uzywanie radia, tv i pradu to zamierzchla przeszlos....oj Patryk jeszcze w duzo regionach praktykuja to.To nie do konca PRZESZLOSC.

Ojciec zasiadający na czele stołu z całą rodziną, krojący mięso w niedziele (bo w dni powszednie pracuje do późnych godzin). ...a dziecko zapytuje mamy...kto to ten pan co nam mieso kroi w niedziele?:-)

Kalwinizm nie uznaje postow Martin Luter skasowal posty 500 lat temu. Nie trzeba sie umartwiac, zeby byc chrzesciajninem. Kalwin mial na ten temat takie same zdanie. Protestancka samodyscplina umiar byla jest bardziej skuteczna. Ja nie napisalem, ze tych praktyk sie nie praktykuje. Ale to juz naprawde znikoma mniejszosc. Wspolczesnie Holender to (post)kalwinski ateista.

Wiatrak

zgadza się. Bóg jest nieobecny... chociaż ten kaznodzieja żyje dalej! wielu holenderskich cabaretiers (jak to przetłumaczyć na Polski?) to właściwie nowocześni kaznodzieje z Freek de Jonge na czele.

Kabarecistow Panie Andrzeju"-)(chyba)

Wiatrak

Te biblijne wioski to nie jakiś tam skansen ale spory pas wsi i miasteczek ciągnący się przez cała Holandię zwany Bijbelgordel i na pewno (wykształcony) Holender by się nie skrzywił i roześmiał bo to jest fakt.
Przejedź się w niedzielę przed południem po wale wzdłuż rzeki Waal; od Kinderdijk do Lexmond - tam zobaczysz inną Holandię.

Tak bylo i gdzies tam jescze jest w Staphorst i innych biblijnych wioskach. Ale Holandia sie ciut zmienila, Holendrow jawnie przyznajacych sie do Kalwinizmu nie wielu. I ten obraz zycia codziennego to tylko w biblijnych skansenach. Gdyby Holender z Amsterdamu, Groningen czy nawet z Haren czy Zuidhorn przeczytal ten fragment to troche sie troche skrzywil albo rozesmial. Badz co badz jest to prawda, ale bardzo odlegla.

Nie sądzę żeby w Polsce katolickiej był jakiś wstręt czy niecheć do prawosławia. Po prostu jest to mniejszość, ale o ile mnie jest wiadomo to telewizja publiczna zawsze transmituje jakieś ważne dla tego kościoła uroczystości, czego nie czyni z innymi religiami.

Mnie w Holandii uderzyło wspólne jedzenie obiado-kolacji koło 17,18. Takie mam wrażanie, że w Polsce jest to mniej popularne, ludzie rzadziej razem zasiadają do stołu. Ale może to nie jest prawda i jest to kwestia tylko mojego osobistego doświadczenia.

Dodam tylko, że na szczęście już się kościoła katolickiego nie prześladuje, ja pracuje w szkole podstawowej protestanckiej i nikt mi się nie pytał jakiego jestem wyznania, jedyne co to muszę się z dziećmi modlić.

A miłość do pieniądza jest generalnie prawie u każdego człowieka u Holendra może o tyle bardziej widoczna, że go ma, u Polaka mnie widoczna bo go ma mniej. Ale większość pieniądze lubi bez względu na pochodzenie.
A ukrywanie bogactwa jest rozsądne, po co ktoś ma na ciebie napaść i odebrać ci mienie.

kiwi, 18 styczeń 2010 o 22:36 kiwi
Moze i przed wojna jak tam byla taka bieda to i byli religijni ??? Za to teraz sa strasznymi ateistami !!! A na tace to dawali po 1 i 5 centow. Nie jestem zwolennikiem zeby Kosciol obrzucac pieniedzmi ale to bylo straszne 1/5 centow. Szok !!!
Kobieto nawet o tym nie masz pojecia.Tutaj ksiadz otrzymuje normalna pensje,mieszka w normalnym domu,jezdzi normalnym samochodem a co najwajzniejsze!Nikomu nie odmowi pogrzebu dlatego ze ktos nie ma pieniedzy na oplate!A co sie dzieje w Polsce?Jakie palace maja ksieza?Jakimi samochodami jezdza?Ile kasy maja?A POMOGA BIEDNEMU KIEDY POTRZEBA?????NIGDY!!!!!!Nie mow mi prosze o polskim kosciele bo to jedno zaklamanie!Czytam, za tu w Holandii sami ateisci.Czy mam zrozumiec, ze ateista to ten ktory nie chodzi do kosciola czy ten, ktory nie wierzy w Boga?Bo to duza roznica.Prosze mi wytlumaczyc!

18 styczeń 2010 o 22:36 kiwi
Nie wiem czy ksiedzu na swieczke starczylo ???

Nie martw sie kiwi,na swieczke wystarczy a wiecej wymagan ksiadz tu nie ma!Ty sie idz pomodl o swoje zdrowie bo o rozum juz za pozno!

Troszeczkę za długie :D

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Chcesz kupić dom w Holandii?
serwis reklamowy usługi