Wizerunek Holendra

Kategoria: Ludzie

Fragment pracy magisterskiej. Autor od kwietnia 2008 mieszka i pracuje w Holandii, mieszka w Groningen.

stereotypy i szufladki

 W analizowaniu wyobrażeń o Holandii i Holendrach należy zwrócić uwagę na dwie istotne rzeczy: pierwszą z nich jest to, że od momentu dotarcia do Polski wiadomości o buncie niderlandzkich prowincji przeciw Habsburgom do XVIII wieku wykształcił się kanon stereotypów, wyobrażeń i opinii funkcjonujący w wielu dziedzinach życia do dnia dzisiejszego. Drugą kwestią jest natomiast ukształtowanie się od XIX wieku do dziś nowych formacji stereotypowych, które wraz z poprzednimi tworzą ustalone, sztywne reguły przez jakie postrzegany jest dziś ten naród i jego mieszkańcy. Możemy, więc stwierdzić, że istnieją tutaj niezmienne szablony wyobrażeń jak i nowe stale się pojawiające.

Na podstawie wybranych przykładów przedstawione zostaną opinie o Holandii i Holendrach, pojawiające się w Polsce od XVI wieku do dziś. W kontekście tym istotne jest jednak zwrócenie uwagi na różnorodną interpretacje tych samych wydarzeń, zależną w dużym stopniu od zmiennej sytuacji politycznej i przemian kulturowych w naszym kraju. Na początku warto zwrócić uwagę na czynniki odpowiedzialne za powstawanie negatywnych obrazów obcych w naszym kraju.

Zasadniczym problemem według Janusza Tazbira było przekonanie, że Europa nie dorównuje Polsce pod wieloma względami, ponadto warstwa szlachecka obawiała się zamachu na swoją wolność oraz zmiany ustroju, co oznaczałoby zmniejszenie jej znaczenia. Działaniom tym towarzyszyła ksenofobia religijna oraz obawa o utratę takich wartości jak: język, obyczaj i polska tradycja historyczna[1]. Przekonania te wynikały, również z następstw rozwoju kapitalizmu, na fali, którego nastąpił wzrost i znaczenie klas oraz warstw społecznych takich jak np. chłopstwo. W krajach, gdzie następowało to najszybciej (np. w Holandii) silniejsza niż wcześniej pozycja chłopstwa czy mieszczaństwa odgrywała coraz ważniejszą rolę na płaszczyźnie społeczno-ekonomicznej. Informacje i naoczne relacje o takim stanie rzeczy powodowały umacnianie się negatywnych emocji względem cudzoziemców, bowiem stanowiły zagrożenie dla istniejącego porządku w kraju. Pejoratywne opinie o zagranicy i negatywne obrazy obcych w Polsce zdaniem prof. Tazbira opierały się przede wszystkim na trzech głównych dogmatach dotyczących roli Polski w ówczesnej Europie. Pierwszy z nich to „dogmat spichrza Europy" wedle, którego szlachta polska utrzymuje narody Europy Zachodniej, drugi to mit o „przedmurzu chrześcijaństwa", gdzie szlachta polska broni najważniejszych wartości, czyli prawdziwej wiary chrześcijańskiej, ostatnie to przeświadczenie o doskonałości ustroju Rzeczpospolitej[2]. W XVII wieku Polak obserwował inne nacje patrząc na nie z różnych punktów widzenia i tak np. z punktu widzenia szlachcica - demokraty najbardziej interesujące w innych krajach były wydarzenia wiążące się z zmianą powszechnie przyjętego prawa feudalnego, np. powstanie chłopstwa przeciwko królowi w Holandii, czy też posiadanie przez angielski parlament większych praw niż król. Wraz z wybuchem ruchów Reformacyjnych ważniejsze niż wcześniej stają się postrzeganie przez pryzmat katolika. Polak- katolik nazywa heretykami albo lutrami Niemców, Duńczyków i Czechów. Zwraca uwagę na podział między kalwinów i katolików w Holandii, Szwajcarii czy Francji, oraz na relacje krajów chrześcijańskich z Turkami, Holendrów i Francuzów, którzy utrzymują z nimi kontakty obrzuca ciężkimi obelgami, natomiast prawosławnemu Moskalowi i luterańskiemu Szwedowi przypisuje związki z diabłem.

Z punktu widzenia Polaka - żołnierza, komentarze najczęściej dotyczą żołnierskich zalet i wad poszczególnych nacji, autorzy pamiętników z tamtego okresu zwracają uwagę na dobre uzbrojenie twierdz hiszpańskich, doceniają umiejętności fortyfikacyjne Holendrów i Moskali, holenderski sposób trzymania żołnierza i pozytywną przydatność w boju Anglików, Szkotów i Irlandczyków, negatywnie zaś opiniują nieprzestrzeganie rycerskich reguł walki przez Niemców i Kozaków[3].

W XVIII wieku wskutek pogorszenia się sytuacji gospodarczo-politycznej kraju zmienia się optyka postrzegania Polski przez Polaków. Nie ma już pompatycznego tonu stawiającego Polskę i Polaków nad resztę Europy. Zaczyna dominować przeświadczenie o konieczności sięgnięcia po wzory i pomoc państw górujących nad ówczesną Rzeczpospolitą w tym na Anglie J. Michalski (1973, s133-134) [4].

Wraz z zmianą mentalności zmienia się sposób patrzenia na inne narody, zaczyna się zwracać uwagę na bardziej pozytywne cechy a nawet starano się szukać gotowych wzorców możliwych do zastosowania w Polsce. Zmienia się optyka postrzegania innych. Teraz XVIII- wieczny Polak patrzy jako obywatel państwa podupadłego, mniej jest opinii negatywnych a więcej tych, które wyrażają zazdrość wobec innych nacji, wskazuje się na Anglików jako tych, którzy Losem całej Europy rozporządzają za przyczyną dobrego handlu, ufności w bankach, prostoty, osobistej swobody i bezpieczeństwa obywateli; podkreśla się zamożność Holendrów, których obywatele czyści, choć skąpi, maja państwo, które jest niemal stolicą handlu całej ziemi; docenia się amerykańską demokracje i kulturowe osiągnięcia Francuzów[5]. Wspomina się także losy państw znajdujących się w takiej samej sytuacji jak Polska, co pomaga leczyć własne kompleksy i poprawić samoocenę.

W XIX wieku w kraju dominuje zespół poglądów podkreślający, że na Zachodzie powstał wyższy typ cywilizacji, który jest normą i miarą oraz, że wartości przez niego posiadane są uniwersalne i będą promieniować na pozostałe kraje. Polska jest, co prawda trochę opóźniona, jednak pozostaje najbardziej zachodnim narodem Słowiańszczyzny i z tego powodu jej historycznym zadaniem jest służyć za cywilizacyjny pomost pomiędzy Zachodem i Wschodem. Jak twierdzi Jerzy Jedlicki Polak ma świadomość pewnego odsunięcia od centrum Europy ze względu na wchłonięcie przez Rosję, jego zdaniem do Europy nie należącej, uważa siebie za średniego ucznia szkoły europejskiej i z podziwem patrzy na prymusów Anglie i Francje do których zwraca się po poradę i daje wyraz rozczarowania i zawodu, kiedy jej nie otrzymuje[6]. Polak stara się dostrzegać, również tych, co prezentują podobny do niego poziom, prawie tak samo postrzega ich zachowania i problemy.

Cechami konstytutywni dla tej grupy jak podkreśla Jedlicki są: odwaga, chęć zrzucenia obcego jarzma, walka o niepodległość[7]. Tak postrzega się Węgrów - naród dumny ma swą narodowość i niepodległość, Greków powstających przeciwko Turkom i przypominających cnoty dawnych Hellenów, Hiszpanów opierających się bohatersko despocie Napoleonowi, Włochów w osobie Garibaldiego, zrywających z dawną gnuśnością i lenistwem, zdobywających się na powstanie przeciw Austriakom[8].

W świadomości Polaka następuje reorientacja dawnych ocen postaw innych nacji. Powstanie Holendrów w XVII przeciwko Habsburgom oceniane wcześniej jako rebelia i bunt chłopstwa wskutek zmiany sytuacji politycznej, ekonomicznej, kulturalnej i mentalności w XIX wieku wspominane jest jako romantyczna walka o niepodległość.

Stereotypowe wyobrażenia dotyczące Holandii i Holendrów w Polsce pojawiają się wraz dotarciem informacji o buncie części prowincji niderlandzkich przeciwko hiszpańskim Habsburgom i powstaniu Republiki Zjednoczonych Prowincji Niderlandów, w których władzę z rąk szlachty przejął jak piszą XVII wieczni autorzy plebs, chłopstwo. Fakt niezwykły w tym czasie i naruszający wyobrażenie Polaka o ustalonym porządku feudalnym[9]. W Niderlandziech przymierze w Wielki Piątek wyszło, przed którym posłał był arcyksiążę jmć kanclerza swego do Holendrów upominając ich łagodnymi słowy, aby do posłuszeństwa dziedzicznego i własnego pana swego przystąpili (...). Ale chłopstwo tamte hardzie i odpowiedzieli legacyją, jakoby jako żywo żadnego pana z domu rakuskiego i burgundzkiego nie mieli J. Ossol.132.[10](...) tak elusi rusticatem [ wydrwiłem prostactwo wiejskie] pysznego chłopstwa , którzy vanissimo spiritu [niesłychaną pychą] nadęci, rozumieją , że wszystek świat ich adorare [podziwiać] ma jako jakie fortunae miraculum [fortuny i natury cud]. J. Ossol.110.

W XVII wieku wypomina się Holendrom przyjazne stosunki z Turcją oraz zatargi z domem Habsburskim, posądza się ich także o szpiegostwo na dworach europejskich. Miewają oni posła zawsze u Porty w Konstantynopolu i do praktyk wszelakich subtelnych bardzo są subtelni Holandrowie i ważą to na wielki koszt. U wszystkich dworów w chrześcijaństwie mając albo posły owe, albo agenty swe, albo też po prostu szpiegi. Na co i na sumpty wojenne ledwo wiary godne nakłady czynią. J. Sob.68.[11]

W XVIII wieku następuje pewna redefinicja postrzegania Holendrów wynikająca zdaniem autorki[12] z zmiany sytuacji politycznej w Polsce i liberalizacji poglądów - dawną rebelię wspomina się teraz jako walkę o niepodległość. Siedemnaście niderlandzkich prowincyj są tak piękne; bogate, że znaczniejsze królestwo chrześcijańskie swoje i te wszystkie prowincje bywali pod jednym panem duces Burgundiae im panowali. (...) ale za rebelią divisum est [podzielone jest] tych prowincji władztwo i wielkie stąd wojny między Niderlandami a królem hiszpańskim się toczą. J Sob.59.[13]

Miał ten naród piękne swe w dziejach epoki i dość wspomnieć długie ich wojny o niepodległość. JUN I 235.[14]

            W aspekcie religijnym dominuje niechęć do kalwińskich Holendrów, przypisuje im się zaciekłą wrogość do katolików, posądza o podjudzanie Turków przeciw krajom katolickim. Wiary u nich nie dopuszcza się inakszej, tylko kalwińskiej, której tam jest gniazdo prawie. Augustyna confessione [wyznanie luterańsko-augsburskie] się brzydzą, a dopiroź nami katolikami, którzy są tam in summa oppresione [ w największym ucisku, mianowicie Holandowie sami, którzy by się katolikami pokazali wielce bywają uciskani i karani, lubo jest ich tam siła potajemna. J. Sob. 65. [15]

(...) dziwnie ze sobą wadzili ratnione pradestinationis [ z powodu wiary w przeznaczenie], (...) Kiedy jednak na katoliki [ zeszło w obradach] prędko się zgodzili, bo nie nowina Holandrom praktykować [ intrygować, podpuszczać] Turki same na katoliki. J.Sob. 65.[16].

Ciekawą sprawą wydaję się, że wśród wszystkich przytaczanych wspomnień nie ma ani jednej wzmianki o słynnej jak na tamte czasy, holenderskiej tolerancji religijnej, która ukształtowała pogląd o tym kraju jako przyjaznym innowiercom. O tym jak wyglądała ta swoboda religijna pisze Paul Zumthor Obok dwóch kościołów oficjalnych istniały dzięki znacznej tolerancji różne mniejszościowe kościoły reformowane. Nie uznawani przez państwo, różnowiercy ci własnym kosztem utrzymywali pastorów i zbory i choć odsunięci od udziału w rządach, cieszyli się przynajmniej w życiu prywatnym, całkowitą swobodą religijną. Gdy jakieś ugrupowanie, pragnąc urządzić zebranie publicznie, zaangażować pastora lub profesora, zwróciło się z prośbą do władz miejskich, te sprawdziwszy, że nowe wyznanie w niczym nie sprzeciwia się konstytucji, przyznawały mu za pewną opłatą wolność kultu. Tu i ówdzie ograniczano tą wolność sprzeciwiając się wznoszeniu prawdziwych kościołów, a czasem też władze domagały się dla swoich przedstawicieli wolnego wstępu na wszelkie zgromadzenia. Wobec takiego prawodawstwa gminy religijne krzewiły się bujnie ku podziwowi cudzoziemców; wszystko to znacznie przyczyniło się do opinii liberalizmu, jaką cieszyły się Niderlandy.[17]

Postrzeganie przez pryzmat kulturowy w tamtym okresie sprowadza się do opisu posiłków, pożywienia i ewentualnie komentarzy odnośnie oryginalnego budownictwa. Od XVIII wieku rzeczy typowo kojarzące się z Holandią to: sery, wiatraki i krowy[18].

Możniejszy zaś [w Hiszpanii] maja pałce, cegłę w drewno budują po niderlandzku. Anon. 85. (...) na szołdrach [ w szynkach] i serze olederskim . Pawł. 254.                            

(...) być to może, ze nigdy nie piją wody surowej, lecz od rana do wieczora stoi na stole herbata z fajerka, każdy, kto chce pije, a cukier biorą tylko w usta. Do śniadania używają kawy, lecz bardzo cienkiej, (...) chleba dwojakiego używają jeden żytni, lecz nie mielony tylko z moczonego i deptanego ziarna, (...) drugi z pszenicy (...) razem bywają krajane, masłem smarowane i serem na tarze utartym posypawszy obydwa w jedno złożony każdemu bywa ofiarowany. (...) Potraw najwięcej wieprzowiny i tuczonych wołów wydają potem gorzałkę żytnią Hanewer lub wina Brandweyn pić zwykli, a później wina reńskie najwięcej, niektórzy zaś piwa używają. Dzwon.57-58.

(...) z malowaną czerwona kopułą holenderski wiatrak [ na Wołyniu] KKI 318[19]

            W polskiej świadomości między XVII a XVIII wiekiem bardzo mocno tkwiło przekonanie o wielkiej zamożności Holendrów, co wiązało się bezpośrednio z prowadzaniem przez nich handlu na ogromną skalę zarówno w Europie jak i w koloniach. Dla Polaków przykładem były kontakty handlowe z Gdańskiem obrót zbożem, w późniejszym czasie na pewno wielu z nich słyszało, bądź miało styczność z holenderską Kampanią Wschodnioindyjską.

Jeden z Polaków Teodor Anzelm Dzwonkowski obywatel miasta Krakowa, właściciel znaczniejszych kamienic na rynku, podróżnik i pamiętnikarz pod koniec XVII wieku zaciągnął się na jeden z Holenderskich okrętów płynących do Przylądka Dobrej Nadziei tak wspomniał osiadłych tam Holendrów. Również ten nasz wojażer jako niewiadomy miejsc tamtejszych, chcąc być zawsze bezpiecznym, do głównego miasta Kapu (Kapsztadt) udał się acz nie znalazłszy żadnego Polaka, wszelako złoto najlepszym było wszędy przewodnikiem i przyjaźni skojarzeniem, natychmiast jako we wszystkich portowych miastach miał wszystko za pieniądze. Przybyli tu dawniej na kompanicznych statkach i już osiedli z Prus i Gdańska uznali go swoim ziomkiem i do poufałej przyjaźni przyjęli. Chodził z nimi razem na ich sobotnie ansamble, które tam w obszerniejszych domach miasta odbywają. Idą na takowe zabawy mężowie z żonami matki z córkami i wszystka prawie młodzież miejska, gdzie za dwa złote holenderskie nie tylko smaczną kolację, wyborne wino, muzykę i tańce, ale nawet najczulszych zabawek miłosnych używać można. Nie można wiedzieć wprawdzie: wino? Czyli klima to sprawuje? Że żadnej zazdrości spostrzegać tam nie można, gdyż prawie quis quod libit  (co kto lubi) tam zachowuje się; że ani córka matki, ani żona męża, ani też mąż żony wcale się nie wystrzegają. Każdy bawi się z tym, do kogo powziął jakoweś upodobanie, a po licznych toastach miłości bliźniego nawzajem spełnianych, w różne strony ogrodu lub pokoi do tego jakby umyślnie przysposobionych parami rozchodzą się, skąd ledwie czasem nazajutrz rano do domów swoich; powracają[20]

Polacy, którzy osobiście odwiedzili Niderlandy zwracali uwagę na bogactwo holenderskich gospodarzy i holenderskiej wsi oraz na hojność rządu w przeznaczaniu środków na wojsko, co bardzo imponowało naszym mieszkańcom, bowiem sami mieli z tym problem w własnym kraju[21]. W bydło są tam ludzie zamożyści i w nabiał obfici, około którego umieją chodzić. J. Sob. 65.

(...) z kupiectwa ustawicznego po Nowym Świecie, po tak wielu insułach infułach królestwach i w chrześcijaństwie i pogaństwie, rzemiosła wybornego wielkie zyski, a zysków bogactwo, a z bogactwa potęga. J. Sob.67.

Miasto Amsterdam nad wszystkie inne holenderskie najdawniejsze i najbogatsze w kupce i kupuje [towary] (...) sroga tam była rzecz korzenia, cukru i różnych galanteryj, w Europie naszej niewidzianych. J. Sob. 70, 74.

(...) to miasto niegdyś od rybaków na samych tylko bagnach rozłożone, do tej świetności teraz doszło, że stolica handlu całej ziemi nazwać nie może, całe jest obwarowane murami, fosami i dookoła (...) wiele gmachów olbrzymiej wielkości murowanych znajduje się na palach dębowych, daleko więcej od samych murów kosztujących. Dzwon 56[22].

Oprócz wymienionej wcześniej sprawności kupieckiej, polscy podróżnicy spostrzegają zamiłowanie i kulturę pracy, tudzież perfekcyjną znajomość sztuki żeglarskiej i rozmaitych rzemiosł. Naród ten wszytek niderlandzki ma to, iż jest bardzo dowcipny nie tylko do wyzwolonych nauk, ale ad artel mechanicas [umiejętności mechanicznych], do wszelkich rzemiosł, jako malarstwa, ad texturam [do tkactwa], do robienia płócien subtelnego do wyszywania prawdziwie subtelnego, do skulptur w marmurach, w kamieniach nawet i stolarskich i snycerskich robotach oraz do rozmaitych kupiectw, ad rem nauticam et maritimam [do spraw żeglarskich i morskich] i do wielu rzeczy inyszych, że im prawdziwie staropolska przypowieść nasza służyć może, że z nich urobie, co kto chce.

(...) do nawigacji haniebnie [nadzwyczajnie] są sposobnie z przyrodzenia. J SOB.[23].

Z negatywnych cech przypisują holendrom sknerstwo i żądze zysku, ponuractwo, małomówność oraz specyficzny wygląd fizyczny Znać, że tamtejszym nic nie szkodzi, wszyscy wyglądają czerstwo i otyli, lecz bez zębów.(...) mało wspaniałomyślności w życiu prywatnym aż do sknerstwa posunięta oszczędność (...) Duch kupiectwa i żądzy pomnażania cały naród ogarnia: o każdym Holenderczyku słusznie powiedzieć można amore senscit habendi [starzeje się z żądzy posiadania] JUN 235.[24]

Większość przytoczonych cytatów pochodzi z opisów polskich podróżników, ich największa intensywność i skrupulatność przypada na XVII i XVIII wiek, kiedy to Niderlandy stanowiły potęgę ekonomiczna i kolonialną. W ich opisach dominuje próba odnalezienia sposobu prowadzącego do bogactwa, negatywne emocje wywołuje emancypacja z ustalonego porządku feudalnego i dominacji Habsburgów oraz upodobania religijne [25].

Na podstawie tych informacji otrzymujemy bardzo homogeniczny stereotyp Holendra, który, pomimo że ukształtował się na przełomie XVI-XVIII wieku w wielu aspektach pozostaje aktualny.

Zrekonstruowana powyżej wizja mieszkańca Niderlandów i jego kraju, opiera się przeważnie na informacjach zawartych w pamiętnikach, co zdaniem wielu historyków powoduje, że zaprezentowane wiadomości mogą być co najwyżej subiektywną oceną ich twórców oraz, że pamiętnik nie może być całkowicie obiektywnym i dokładnym źródłem, historyk musi odwoływać się do bardziej wiarygodnych i dokładnych materiałów jako że pamiętniki zajmują ważne miejsce w zespole materiałów źródłowych, ale nie najważniejsze, nie jedyne i koniecznie muszą być kontrolowane z innymi źródłami [26].

Celem zaprezentowanych powyżej fragmentów wyobrażeń, wspomnień i opinii nie jest poszukiwanie „prawdy historycznej" oraz odpowiedzi na pytanie jak było naprawdę? Tylko prześledzenie jakiego rodzaju poglądy odnośnie Holandii i jej mieszkańców występowały oraz co mogło powodować ich zmienność, bądź stałość, z jakich pozycji były konstruowane oraz jakie różnice mentalne i na przykład religijne wpływały na ściśle określony sposób kategoryzowanie i oceniania.

Patryk Piwocki

 


[1] [2] J. Tazbir W cudzym i własnym zwierciadle, s.193. [w] Z. Bokszański Stereotypy a Kultura, Wrocław 1997 s,85.
 [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14]  [15]  [16] A. Niewiara, Wyobrażenia o Narodach w Pamiętnikach i Dziennikach z XVI i XIX wieku, Katowice 2000, s. 27.
 [17] P. Zumthor, Życie codzienne w Holandii w czasach Rembrandta, Warszawa 1965, s 87.
[18] [19] A. Niewiara Wyobrażenia o Narodach w Pamiętnikach i Dziennikach z XVI i XIX wieku Katowice 2000, s. 113
 [20][21] [22] [23] [24] [25] T. Dzwonkowski, Pamiętniki, czyli po ojcu dla Józefy z Dzwonkowskich Komornickiej, Warszawa 1985 s 67.
[26]
Z. Wojtkowiak Nauki pomocnicze historii najnowszej źródłoznawstwo, Poznań 2003, s.49.

25 komentarzy

A ja tych ludzi w wiosce nie rozumiem , bo tam sie jeszcze nikt nie wprowadzil wiec nie za bardzo moga oni cokolowiek powiedziec o POlakach

Kazdy zle zachowujacy sie czlowiek niszczy opinie temu "normalnemu".Ale tylko madry czlwiek zaczeka, pozna druga osobe, a pozniej bedzie ocenial nowego przybysza. Roznie to bywa z nami- ludzmi.

Poza tym watpie, zeby teraz moi holenderscy znajomi , po tylu latach tutaj zmienili co do mnie zdanie, jesli poznaja innych , mniej kulturalnych Polakow.
Ale co fakt , to fakt. Opinia sie niesie jak liscie na wietrze, wiec nie trudno tu dostac przydomek pijaka.
Ale nikt ni eobiecywal, ze bedzie latwo :)

@Patryk.
Masz racje, ale z drugiej strony ludzie sa ludzmi- wiele slyszeli, wiele pewnie widzieli i czytali, dlatego tak sie zle nastawiaja.Uwazam,ze to blad,ale to tez naturalne ludzkie zachowanie.

W piatek siedzialam u fryzjera i przejrzalam miejscowa gazete. Na pierwszej stronie artykul o Polakach, w sumie o ich domu.
ABOost wynajal wielki dom na jakies 15 osob, warunki nie najgorsze o ile sie orientuje. Jednak wlasciciel po wielu latach wynajmowania postanowil sprzedac dom , bo jak stwierdzil: "boi sie, ze Polacy zniszcza mu mieszkanie". Dom kupil moj sasiad o dziwo, teraz ma plan go wyburzyc i postawic nowy. I musze przyznac, ze artykul troche niesprawiedliwy, bo mieszkanie widzialam- Polacy naprawde o ta chate dbali. I nie, ze bronie!

Chociaz jestesmy slawni i mamy dla siebie pierwsza strone :P

..taaaaaaaak...szkoda tylko ,ze ta "slawa"dotyczy tylko polakow.Tak z drugiej strony..dlaczego holendrzy sie nas tak panicznie boja?Mysle,ze tak naprawde nie chodzi tu o jakies dewastacje prywatnych posesji,czy burdy pijackie...mysle,ze holendrzy specjalnie wyolbrzymiaja te niefortunne zdarzenia,poniewaz boja sie konkurencji wlasnie ze strony polakow,a nie warokanczykow,turkow,czy surinamczykow!No tak w dobie terazniejszego kryzysu,to "wyolbrzymianie i naskakiwanie" na polakow sadze,ze bedzie jeszcze wieksze!Wedlug kategorii myslowych holendra:..."lepiej polaka szybko i skutecznie stlamsic,nie dac mu szansy pokazania sie ,ze jest kulturalny,ze jest fachowcem w tym co robi,ze jest w koncu normalny...,no bo przeciez on moze okazac sie zaradniejszy i sprzatnie nam ..Sadze,ze holendrzy wtedy akceptuja inne nacje narodowosciowe,kiedy one zbytnio nie wychodza "przed szereg",daja sie zapuszkowac w ich standardy mysleniowe i nie stanowia konkurencyjnosci dla ich spoleczenstwa.A tak "innych"..nie dostosowanych ...trzeba jak najszybciej usunac z Holandii.

Patryk,oni tez czytaja gazety i ogladaja TV:-)
Sylwana, mylisz sie troche.Jezeli Holendrzy nie akceptowali by inne nacje,to nie bylo by tutaj ich tak duzo.Znam wielu Polakow, ktorzy sa zaakceptowani przez swoje otoczenie,ktorzy pracuja wsrod Holendrow i obie strony nie maja nigdy wzajemnych problemow,tylko wlasnie IM reszta psuje opinie o Polakach.Niestety coraz czesciej!

Jezeli sa bardzo zreformowani jak ci w Staphorst to nie ogladaja tv i nie sluchaja radia a z gazet czytaja tylko reformatorisch dagblad. Tak jak napisal akustyk ci ludzie maja odczuwac niepokoj, ale z drugiej strony nie maja oni zielonego pojecia o Polsce i Polakach, pozatym nikt tam sie jeszcze nie wprowadzil wiec nie za bardzo jest o czym rozmawiac. A jezeli by sie okazalo ze tych 100 polakow to ciezko pracujacy ludzie nie robiacy zadnych problemow?

Co do Staphorst, mieszkam teraz w podobnym- Grafhorst :D

Wiekszosc nie ma tv, sami wiecie..

Byc moze rzeczywiscie czuja sie niepewnie, nie mam pojecia o co w tym chodzi. Ja tez mam dobrych przyjaciol , ale zawsze jak cos nie tak, to oczywiscie to wina Polakow.
Sytuacja z dzis- z naszej "siostrzanej firmy zwolniono 14 osob- powod, przeniesienie produkcji do Polski, bo taniej. Kto teraz najgorszy?Polacy! Oczywiscie rozgorzala u mnie w pracy dyskusja...
Po drugie- gdzie sa kubki z kantyny? Sprzataczka- to Polacy wyniesli je na linie produkcyjna!
Kto nie sprzata?- Polacy sa brudni i nie sprzataja. Mimo,ze sprzataczka widzi jak szef nie potrafi odstawis brudnego kubka do zmywarki...
i tak dalej.
Oczywiscie sa rozni ludzie. Ale jak wiadomo- jak my Polacy chcemy pracowac, lubuimy i potrzebujemy kasy- to potrafimy naprawde wiele zdzialac. A Holender zna swoje praawa- 45 minut przerwy to 45 , nie mniej a raczej wiecej. Nie za szybko, bo po co? Nie twierdze, ze to zle cehcy,ale tak to miedzy wyglada...A jesli pracodawcy zalezy na szybkim wykonaniu pracy, to wexmie 5 Polakow z biura i zrobia MU TO W 2 DNI A NIE w tydzien...
Moj znajomy mowi zawsze, ze zna fajnych Polakow, ale przeszkadza mu to, ze my zabieramy im prace... (Ale nie zauwazy ,ze Holendrzy nie chca pewnych prac wykonywac ...na moje miejsce, do laboratorium przemyslowego , szukali chetnego przez 2 lata)

Jezeli ci ludzie nie beda sprawiac problemow...to czesc ich zaakceptuje i moze nawet niektorych zaprosi na kawe , a czesc i tak wynajdzie jakis problem. :)

Tak to prawda Kassia,ze holendrzy pewnych prac i tak nie chca wykonywac!A ich zarzuty,ze zabieramy im prace sa wyssane z palca i tyle.

Ja jestem dobrej mysli, ze Holendrzy w miare szybko nas zakceptuja, podobnie jak bylo wieloma innymi nacjami, ktore tutaj sa i dzis sie o nich praktycznie nie wspomina

siema z zwiazku z powzszym tematem to holendrzy nic nie maja do polakow w czasie dzisiejszych kiedy nie jest latwo nawet w tej holandii holendzry sa bez pracy

Zosiu,ja nie powiedzialam,ze holendrzy nie akceptuja inne nacje.Ja opowiedzialam tu o konkurencji ,jaka my polacy stwarzamy dla nich swoim wyksztalceniem,itd.Ja z rodzina chociazby od kilku lat mieszkam wsrod holendrow i takze jestesmy w pelni akceptowani przez nich.Mamy wsrod nich wspanialych przyjaciol!Chociaz wspominajac poczatki, nie bylo lekko ich do siebie przekonac!Ja pracuje tu jako verpleegkundige pare lat ,i uwierz mi ...moje kwalifikacje byly poczatkowo bardzo surowo sprawdzane...Razem ze mna prace zaczela w tym czasie moja kolezanka Petra..ona natomiast nie musiala wykazywac jaka jest dobra w tym co robi.Takie Zosiu sa realia jezeli chodzi o prace w sektorze medycznym.Dlatego wspomnialam wczesniej o tzw.konkurencji miedzy wyksztalconymi holendrami a polakami.Owszem holendrzy maja taka nature,ze sa tolerancyjni,i to sie im chwali;Ale holender wolalby raczej widziec u siebie polaka dostosowanego do ich regul,pracujacego co najwyzej w sektorach rolniczych czy budowlanych.Kazdy ma inne odczucie,ja mam takie po kilku latach,tak wiec z ta akceptacja zbytnio nie przesadzalabym !Sa holendrzy ktorzy akceptuja i znam ich takze wielu,ale sa i tacy ktorzy"udaja"ze akceptuja..niestety.

merytorycznie nie mam sie jak odniesc, ale napisane jest dobrze i ciekawie. oby wiecej takich artykulow!

Artykuł po części wyjaśnia i obrazuje uniwersalne przyczyny i mechanizmy powstawania stereotypowego postrzegania tego co odmienne, nieznane, obce. Zasadnicze pytanie brzmi, czy ludzie będą kiedykolwiek zdolni wyzbyć się takich subiektywnych uproszczeń w ocenie innych oraz co zrobić, by obiektywna i uczciwa dyskusja nie była przysłaniana przez takie właśnie stereotypowe myślenie.
Do kanonu takich "wiatrakowych" stereotypowych poglądów-wytrychów nie ułatwiających rzeczowej dyskusji zaliczyłbym bez wątpienia "leniwych polskich obszczymurków, których przodkowie grzali nogi w gównie (zamiast przy kominku), bez opamiętania onanizujących się swoją narodową martyrologią".

Wiatrak

Jedno co mnie uderza w powyższej pracy to fakt, że postrzeganie Holendrów przez Poalków od wieków nic się nie zmieniło. Cytaty sprzed setek lat, tu przytoczone można by było równie dobrze usłyszeć dzisiaj:
"...sprawności kupieckiej, zamiłowanie i kulturę pracy, tudzież perfekcyjną znajomość sztuki żeglarskiej i rozmaitych rzemiosł",
"W bydło są tam ludzie zamożyści i w nabiał obfici, około którego umieją chodzić",
"sknerstwo i żądze zysku, ponuractwo, małomówność",
a szczególnie: "Polacy, którzy osobiście odwiedzili Niderlandy zwracali uwagę na bogactwo holenderskich gospodarzy i holenderskiej wsi oraz na hojność rządu w przeznaczaniu środków na wojsko, co bardzo imponowało naszym mieszkańcom, bowiem sami mieli z tym problem w własnym kraju".
Nic się nie zmienia od setek lat. Podobnie stereotypy Polaka w oczach Holenderskiego kupca także są takie same jakie były 400 lat temu.

no, ze sztuka zeglarska to jeszcze sie jakos trzyma, ale rzemioslo... ? w zyciu ;) i z tym ponuractwem sie nie do konca zgodze. raczej w druga strone.

a co do stereotypow o Polakach, to nie bardzo widze w artykule kawalek na ten temat. a ja nie kupuje tego, ze nie ulegl zmianie. bo w tym samym okresie czasu Polanda przeszla duzo wieksze zmiany historyczne, ktore znacznie silniej odbily sie na charakterze narodu. co wiecej, jako ze Holendrzy swojego grajdolka raczej nie opuszczaja (dopoki nie gonia za forsa poza granicami), za to od kilku lat przyjezdza do nich sporo emigracji z Polski, to ta probka na podstawie ktorej mieliby stereotypowo oceniac, jest chyba zupelnie inna. 400 lat temu bylismy narodem scisle feudalnym. i choc sporo tego w mentalnosci spolecznej zostalo, to jednak zaszly tez spore zmiany

Artykul dotyczy tylko stereotypow Holendra i Holandii a nie na odwrot. Co do steretypow to sprawa wyglada nastepujaco: Pozostala i funkcjonuje stala grupa sterotypow np skapstwo, osczednosc jak i pojawila sie nowa grupa sterotypow, ktora wczesniej z roznych powodow kulturowych badz ekonomicznych nie miala mozliwosci zaistniec np stosunek do aborcji, homoseksualizmu czy miekkich narkotykow. (patrzac polskim okiem) Masz oczywiscie racje Akustyk, ze zaszly ogromne zmiany przez ostatnie 400 lat, mnie sie w zwiazku z tym nasuwa pytanie, kto to jest Holender? 400 lat odpowiedz byla o wiele latwiejsza

Wiatrak

Ja zmian w wizerunku nie zauważyłem. A codzienne zycie tylko te stereotypy potwierdza (po obu stronach Odry).

Akurat dzisiaj niechciani Polacy w mediach tu i tu . W małej "biblijnej" wiosce koło Nieukoopse Plassen mieszkańcy protestują przeciw powstaniu "Polenhotel". Według mieszkańców wsi Polacy pija tanie piwo, piją, awanturują sie i kradną. "Każdy nowy Polak to jeden za dużo". To tak na marginesie wizerunku Polaka.

@Andrzej - mysle, ze warto rozgraniczyc dwa fakty: "stereotyp polskiego gastarbeitera" od "stereotypu Polaka ogolnie". to tak jakby oceniac wszystkich Holendrow tylko na podstawie masowo najezdzajacych (nadal) Europe Poludniowa wlascicieli kamperow. czy moi staruszkowie chcieliby pod samym domem camping dla "nederlandse caravanen"? absolutnie nie. i dziala tu bardzo podobna argumentacja jak w komentarzach do podklejonego artykulu: okolica przestalaby byc cicha i nikt by na przyjezdnych nie zarobil (bo na senseokoffiepads i binnenbanden 28" nie zrobisz fortuny, a wszystko inne maja ze soba).

kwestia osobna jest jak stereotyp wplywa na rzeczywiste postrzeganie w kontakcie osobistym. wydaje mi sie, ze w dzisiejszej, otwartej kulturowo Europie, w coraz mniejszym stopniu. na pewno bardziej w Polsce, bo dopiero niedawno sie odizolowala, ale ja bym nie przecenial tego aspektu zycia spolecznego.

tak jeszcze sprostowujac/dodajac: cala dyskusja kreci sie poniekad wokol stereotypow praktycznie wygenerowanych na warunkach holenderskich, tj. na podstawie obserwacji dokonanych na ziemiach kraju wiatrakow. nieodmiennie, to jest skazane na silna subiektywnosc.

dla pelnego obrazu warto by sie zapytac o "mecz na wyjezdzie" czyli stereotypy o Holendrach i o Polakach powstale na terytorium Polski - gdzie to my jestesmy w domu otoczeni "moralnym nadzorem" krajan, a oni przyjezdzaja i sie wyrozniaja. jakie zachowania wtedy zwracaja uwage? jakie stereotypy taka sytuacja generuje?

ja jestem bardzo ciekaw. w wolnej chwili poszukam sobie chocby tematycznych blogow. fajna obserwacja byl komentowany juz przez nas blog Jana Hunina, ale nic nowego juz sie nie dzieje.

Wydaje mi sie ze mieszkancy tej cudownej mocno zreformowanej wsi sa nie tylko przeciw Polakom. Podobna reakcja byla by gdyby mieli mieszkac tam Niemcy albo np Wlosi, kazdej z tych grup zostal by wtedy przypisany inny zestaw stereotypow.
Jakby mieli tam postawic pole wiatrakow to tez by byli przeciw, zwraca moja uwaga informacja ze nasi krajanie pija tanie piwo, a to dopiero a jaby pili czerwone wino to co wtedy ?

zgadzam sie z Patrykiem. chodzi w dosc duzym stopniu o niechec do zmiany istniejacego status quo, bo to autochtonom grozi zepsuciu idealnego obrazu, w ktorym wszystko jest dopiete na ostatni guzik i bezpieczne.

a ze to mowimy tu nie o 10-15 osobach, ale o 100 nowych mieszkancach, ktorzy beda wiosce narzucac swoje zachowanie a nie uczyc sie i przejmowac jej obyczaje - to na pewno nie polepsza odbioru sytuacji.
nie oszukujmy sie, ale taka grupa jednonarodowosciowa, zebrana w swoim "getcie" ze wzgledu na robote, wiec nie poczuwajaca sie do jakiejkolwiek wspolnoty z obecnymi mieszkancami - to nie jest wymarzone sasiedztwo. ja bym sam takiego nie chcial w swojej dzielnicy, nie zaleznie od tego jaka flage by sobie wywiesili.

Ja doskonale rozumie ta ludnosc.Nie tylko tam(w wiosce) patrza krzywo na polskich przybyszow,bo rok temu w Roterdamie tez buntowali sie mieszkancy jednego osiedla,poniewaz wlasnie Polacy swoim niekulturalnym zachowaniem zmusili tych ludzi do protestu.Szkoda tylko ze ci Polacy niszcza opinie swoim rodakom tym, ktorzy ciezko pracuja i chca tu spokojnie i normalnie zyc!

To prawda Zosiu!Szkoda,ze tacy polacy niszcza nam tu mieszkajacym na stale opinie!Szkoda tylko,ze w ten oto sposob najczesciej wlasnie mowi sie tylko o polakach.

Pozdrawiam pana Andrzeja , od dawna czytam pana zawsze madra wiedze, gdyby nie pan , malo wiedzialabym o tym naprawde trudnej dla mnie kulturze , a mieszkam tutaj dlugo, zycze panu duzo zdrowia , bo to jest najwazniejsze , pozdrawiam serdecznie.

maria, czy moge zapytac co uwazasz za trudna kulture tego kraju?Z czym masz trudnosci?

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.