Holandia JEST Europą. Unia Europejska może się obyć prędzej bez Polski, bez Włoch a nawet bez Wielkiej Brytanii ale nie bez Beneluxu. Holender nie musi nikogo przekonywać, że JEST Europejczykiem ani mu to nawet do głowy nie przyjdzie, że ktoś w to może wątpić. Unia Europejska jest instytucją która się Holendrom opłaca. Unia Europejska to przede wszystkim unia handlowa a Handel i Holandia to jedno.
Nieco inaczej wygląda to w Polsce.
My musimy wciąż gorliwie udowadniać przed samym sobą i przed resztą świata, że jesteśmy częścią Europy.
Chcemy także należeć do Unii Europejskiej tak jak każdy człowiek chce należeć do Klubu Bogatych a nie do Armii Zbawienia. Unia przeznacza dla Polski 10 mld euro rocznie. To da się zauważyć chociażby w polepszającej się infrastrukturze; modernizacji dróg, kanalizacja i ładne chodniki w miasteczkach na wsiach.
Naszym dylematem jest jednak to, że chcemy należeć do tej Zachodniej Cywilizacji - jak tych słów z lubością używają Holendrzy (Westerse Wereld) ale jednocześnie zdecydowana większość Polaków należy duszą i kulturą do Europy Wschodniej. Bo tak naprawdę to Polska zwrócona jest na Wschód – bo ten Wschód zna i rozumie. Bruksela – to nie nasz świat. Daleki, dziwny i niezrozumiały. Jedynie bogaty. Dlatego też tylko 17% Polaków zainteresowana jest wyborami do Europejskiego Parlamentu. Myślę, że wybory w Moskwie cieszą się większym zainteresowaniem w Warszawie.
W obecnym europejskim parlamencie na 785 posłów Holandię reprezentuje 27 posłów. Jednocześnie wśród Holendrów (i nie tylko), w miarę rozrastania się Unii, spada nią zainteresowanie. Powiem brutalnie. Dla Holendra Polska (czyli Wschodnia Europa) nigdy nie należała do Europy i nie jej miejsce w Unii. Podobnie jak Turcja. Nasze miejsce w tej Unii, czyli uważanie i respekt musimy sobie wywalczyć, tak jak wywalczyła je sobie Finlandia i Irlandia. Te nadchodzące wybory będą dla Holendrów pierwszymi wyborami w Unii poszerzonej z 15 do 27 krajów i mało jest tutaj ludzi którzy tak naprawdę to rozszerzenie popierają a już na pewno negatywnie wyrażają się o wejściu Polski i Rumunii do UE.
Nasza polska historia jakże mocno spleciona z zachodnioeuropejską jest jednak historią nielicznej elity magnatów, niemieckich, żydowskich, holenderskich kupców i przemysłowców i żydowskiej klasy średniej… Ten kraj przestał istnieć w latach czterdziestych XX wieku. My tworzymy Nową Polskę. Naszymi pradziadami są chłopi pańszczyźniani i ten pańszczyźniany rdzeń tkwi w nas jeszcze mocno pod werniksem mającym z nas stworzyć docentów, magistrów, wrocławskich i warszawskich mieszczan czyli burżujów jak ich dawniej polski chłop nazywał.
To z łatwością widać po warszawskich politykach. I po mnie. I po wielu z nas. Wyśmiewanie się z Kaczyńskich ma ukryć w tym chichocie nasze chłopskie kompleksy gdy patrzymy na naszych polityków na tle przywódców Zachodniej Cywilizacji.
Może lekki wyjątek stanowi część narodu z regionów gdzie Polacy byli tak długo pod niemieckim i austro-węgierskim wpływem, że łatwiej im mentalnie ponownie wejść do Europy.
Wybory do Parlamentu Europejskiego w Polsce w 2009 roku odbędą się 7 czerwca 2009.
Zainteresowanie Polaków unią spada. Bruksela leży za daleko dla przeciętnego Polaka któremu bliższe sercu są ruskie pierogi niż moules spéciales .
Polaków interesuje jedynie to, że parlamentarzysta będzie zarabiał zawrotną sumę 7 tys. euro kiedy to powinien zarabiać średnią krajową aby tym zadośćuczynić naszej żądzy urawniłowki i tym się wyróżniać w europejskim tle jako słowiański biedak z „byłego kraju komunistycznego”.
Co my mamy wybierać?
Kto z was pójdzie na te wybory?
W tm art.to troche przesada.Przecietny Holender moze i nie chce Polski w Uni,bo nie ma pojecia jakie korzysci przynosi to dla Holandi.Poszerzenie Uni o Polske i inne kraje to nowe rynki zbytu,nowi konsumenci,tania sila robocza itd.Co za tym idzie,ogromne pieniazki dla krajow starej Uni.
albo Zalm albo Bos otwarcie mowili, ze bez naplywu polskiej sily roboczej ekonomia tego kraju by siadla. a ministrowi od liczenia kasy w tym kraju (osiagajacym nowe wyzyny w tym narodowym sporcie) raczej wierze. wiec chyba nie przesadzalbym z tym tonem…
inna kwestia… tak sie ostatnio przygladam wydarzeniom i mentalnosci ludzi we Wloszech czy Hiszpanii (odp. 10 i 12 gospodarka swiata) i coraz latwiej mi dojsc do wniosku, ze Polska nie ma sie przy nich czego wstydzic. tak, miala trudniej historycznie i byla dalej od wydarzen. a mimo to ludzie sa normalniejsi. bardziej pracowici, lepiej zorganizowani (co w zasadzie jest proba powiedzenia, ze Wlosi i Hiszpanie kompletnie na tym punkcie leza), z wiekszym parciem na poprawe swojej sytuacji. a do tego, o dziwo, mniej stlamszeni przez katolicyzm i na pewno ze znacznie wiekszym przywiazaniem do demokracji zamiast socjalizmu (Hiszpania) czy monarchii (Wlochy).
nie od razu Rzym zbudowano i wykrzewienie mentalnosci komunistycznej w Polsce potrwa. ale ludzie maja potencjal umyslowy i checi, zeby nad Wisla zrobic nowoczesny kraj europejski. bo jesli w ww. Wloszech czy Hiszpanii sie dalo, to ja naprawde nie potrafie watpic w Polske, bo Polakom naprawde blizej mentalnie do np. branych jako wzor Niemcow, niz tym dwom nacjom.
inna kwestia, ze ta docelowa Polska nie musi wygladac jak kraje germanskie. miejmy nawet nadzieje, ze nie bedie, bo mentalnosc ludzi jest inna. i to nie zawsze oznacza gorsza.
tyle ode mnie.
Ostatnio przerazily mnie ulotki SP ich anty unijny program,przecietny niderlanczyk nie chce rozszerzenia granic unijnych i naplywu taniej sily roboczej.W sile rosnie tez nacjonalizm-Holandia dla Holendrow.Na poczatku tez lekcewazono wypowiedzi Hitlera-koniec byl zalosny
czy te 7 tysiecy euro ma byc malo? Dla ludzi, ktorzy dostaja kase z klucza partyjnego, a nie za wiedze i umiejetnosci?
Panie Andrzeju widzial pan testy na zwykla sekretarke do Brukseli? Ciekawy jestem ilu wielkich europolitykow by go zdalo - pewnie kilku. Stara europa jest doslownie coraz starsza, do tego kilkadziesiat milionow muzlmanow na karku, Europa Wschodnia raczej ratuje tutejsze tylki, nie wszytko da sie przeliczyc na kase.
Akustyku, Zgadzam się z Twoim punktem widzenia odnośnie naszej pracowitości i motywacji do pracy. Jednak zważ na fakt, że kraje te mogły się rozwinąć gdyż miały własny przemysł. U nas z tzw. “polityką miłości” wyzbywamy się wszystkiego za bezcen. Moim zdaniem to błąd zważając na fakt, że inne państwa starają się wzmocnić swoją pozycję. Stosunek do rozszerzenia między innymi o Polskę widać klarownie w gorszych czasach kryzysu, gdzie społeczeństwa obawiają się tzw. taniej siły roboczej, która jest zagrożeniem dla pracy i poziomu ich życia. Jak widać ideał wspaniałej, kochającej UE to tylko mit. Dla mnie jest jasne, że chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze dla rządów. Jeśli chodzi o stosunek do napływu pracowników z UE to uważam, że narody Europy szukają tzw. kozła ofiarnego, gdyż jak wiadomo pracownicy z tzw. Nowej Unii pracują ciężko i uczciwie. Problem państw zachodnich widzę natomiast w rzeszy emigrantów, którzy żyją z socialu i na każdym kroku próbujących wyciągać pieniądze z budżetów tych państw. Zachęcam do wzięcia udziału w wyborach do PE.
Zastanawiam sie ,czy to jest jakas aberracja czy tez regionalizm to uporczywe mlocenie mantry o przynaleznosci Polski do jakiegos mitycznego “Wchodu” podczas gdy aktem Chrztu z 966 zajelismy jednym skokiem miejsce w rodzinie narodow Kultury Lacinskiej,co potwierdzil zlozeniem holdu Boleslawowi Chrobremu sam cesarz Swietego Cesarstwa Rzymskiego- OttonIII !.Jezeli za podstawowa ceche “kultury europejskiej” uznamy jej plebejska prowieniencje to naturalnie Holendrzy pasuja do tego obrazu doskonale.Jak wiadomo 20% ludnosci I Rzeczypospolitej stanowila szlachta podczas gdy w Holandii tzw.”adel” to raptem 1% populacji!Przy czym w Polsce istniala jeszcze kasta magnaterii czego Holandia nie znala i wystarczy tylko popatrzyc na kompleks palacowy Potockich w Lancucie przy ktorym Soesdijk prezentuje sie jak kurnik, zeby sobie uzmyslowic,jaka potega byla I Rzeczypospolita.Bogacaca sie w niesamowitym tempie na zaopatrywaniu Europy zachodniej w zywnosc szlachta polska naturalnie zamieszkiwala wystawne dwory na prowincji podczas gdy mieszczanstwo gniezdzilo sie w zasmrodzonych i zatloczonych miastach gromadzacych wszelakiego rodzaju rzemieslnikow , kupcow i handlarzy czym wyrosla na etosie rycerskim szlachta naturalnie sie brzydzila.Tylko w wiekszych miastach panowie magnaci fundowali sobie palace,rynek w Krakowie jest nimi wlasnie otoczony.Jezeli juz mowa o chlopstwie ,to trzeba przyznac ,ze w czasach zaborow jego szeregi zasilily masy zubozalej szlachty,ale nie ma ona nic wspolnego z chlopstwem panszczyznianym ,ktore po zniesieniu pansczyzny stworzylo nowa warstwe wielkomiejskiego proletariatu.Jezeli tzw.Polska miedzywojenna przestala istniec w latach 40-tych XX w to tylko za sprawa paktu Ribbentrop -Molotow ,ktory zaowocowal napadem na nasz kraj dwoch najwiekszych bandytow jakich dotad nie znala historia i wymordowaniem przez nich wiekszosci polskich elit ,ktora to akcje uzgodniono juz w pazdzierniku 39′ na wspolnej naradzie oficerow Gestapo i NKWD w Zakopanem!Po wojnie eksterminacja polskiej inteligencji (gen.Nil,rtm. Pilecki)byla kontynuowana przez wladze tzw. Polski Ludowej z nieslabnoca sila a jej tempo przyhamowala dopiero tzw. odwilz pazdziernikowa zainicjowana objeciem wladzy przez Gomulke,ktory rowniez cudem uniknal losu Slanskiego czy Radka.Reasumujac mozemy stwierdzic,ze do zadnej Europy wchodzic nie musimy bo nigdy jej nie opuscilismy ,przynajmniej w tej czesci narodu ,ktora nie zostala tu przywiana roznie wiejacymi ze wschodu wiatrami powojennej historii a ruskie pierogi sa b. smaczne i nigdy bym ich nie wymienil na hutspot.Nawiasem ,kiedy w barze mlecznym kucharka wychylajac sie z okienka zawolala na sale “kto zamowil ruskie?” to po chwili milczenia ktos jej odpowiedzial:”Nikt,same przyszly!”
Ewa jest zaszokowana antyunijna retoryka SP a przeciez i dla nas Unia nie jest zadnym Bozym dopustem.Kiedy w 2006 roku gruchnela straszliwa wiesc, ze polscy tubylcy zamierzaja wybudowac sobie droge laczaca kraje lezace po wschodniej stronie Baltyku, poprzez Polske z poludniowa Europa to Bruksela podniosla larum bo przeciez wiekszosc ladunkow z poludniowej Europy jechala na polnoc przez porty… niemieckie!Oczywiscie przeciwko tym bezczelnym planom zaprotestowal Greenpeace, zas pewna wychodzaca w Warszawie gazeta zaczela zbierac podpisy pod petycja do prezydenta, zeby “ratowac” doline Rospudy!Stocznie tez nam gladko skasowano (Nelly Kroes) za to pelna subsydiowana para pracuja stocznie niemieckie i …holenderskie a nowa transza pozbawionych pracy polskich stoczniowcow jak nie wezmie udzialu w kursach strzyzenia baranow (przy pomocy unijnych dotacji) to zwali sie nowa fala na zachodnie szklarnie ,bo na budowach coraz trudniej o zatrudnienie.Nacjonalizmy sie tez zadne nie budza ,tylko kazdemu blizsza cialu jest koszula dlatego jak glosowac to tylko na Libertas ,bo tylko oni moga jeszcze zapewnic nam jakas godziwe pozycje w Unii wobec przewagi paktu francusko-niemieckiego.
Holandia może i jest Europą, ale na szczęście Europa nie jest Holandią.
Polska jest w Europie i ani na moment nie była poza nią. Udowadniać nikomu i niczego nie musimy, a jeżeli musimy to świadczy to o jego ignorancji a nie o naszym „chciejstwie czegokolwiek”.
Holender jest Europejczykiem, niestety przeciętny Holender nie potrafi wskazać na mapie obszaru ani granic tej „swojej” Europy (uliczna sonda w 2 programie holenderskiej TV).
UE się Holendrom opłaca, niestety przeciętny Holender ma zupełnie odmienne zdanie na ten temat, bo w mediach słyszy wyłącznie o zagrożeniach czyhających ze strony nowych państw członkowskich, o nieadekwatnie wysokiej składce, jaką Holandia (holenderski podatnik) musi rokrocznie wpłacać do UE. Wczoraj podano jak ogromnie holenderska gospodarka (głównie handel) zyskała na wejściu do EU 10 nowych państw na przestrzeni ostatnich 5 lat (ale o tych o pozytywnych aspektach mówi się niezwykle rzadko). W czasie wyborów zawsze lepiej (łatwiej) postraszyć wyborców tym co nieznane. Przeciętnemu holendrowi robi się wodę z mózgu, strasząc go hordami dzikich najeźdźców a to z Europy Wschodniej, a to z krajów muzułmańskich, czego efektem jest rosnąca popularność partii G.Wildersa. Pod tym względem to oświecone, zachodnie i „tolerancyjne” społeczeństwo NICZYM nie różni się od „zaściankowego” społeczeństwa polskiego, które w okresach nieco mniej stabilnych politycznie bądź gospodarczo (kryzys) z jednakową naiwnością kieruje swe sympatie na populistyczne „pacynki” pokroju Tymińskiego czy Leppera.
Naszym dylematem nie jest, fakt że chcemy należeć do „Zachodniej Cywilizacji” –naszym dylematem jest fakt, iż” Zachodniej Cywilizacji”, może nawet bardziej niż Wschodniej wciąż trudno jest wyzbyć się tkwiących głęboko w podświadomości starych podziałów, które funkcjonowały po obydwu stronach żelaznej kurtyny przez dekady. „Zdecydowana większość Polaków” nie jest zwrócona ani na Wschód, ani na Zachód, bo jest zwrócona na „swoje podwórko” i zajęta własnymi, codziennymi problemami, podobnie jak „zdecydowana większość przeciętnych Holendrów”. Dlatego zainteresowanie wyborami i polityką w ogóle spada, niezależnie od kraju i rodzaju wyborów. Jeżeli chodzi o wybory w Moskwie to faktycznie, chyba tylko w Warszawie mogą cieszyć się większym zainteresowaniem, niż wybory do EU :). Nie musimy również o nic walczyć (ani o respekt ani o szacunek), bo Europejczykami jesteśmy od tysiącleci a jeżeli ktoś jest ślepy i głuchy na otaczającą go rzeczywistość, to żaden argument (tym bardziej siłowy) do niczego go nie przekona. Tacy ludzie potrzebują czasu by pewne fakty przyswoić i zrozumieć. I powiem brutalnie, jeżeli dla kogoś (Holendra bądź nie) Polska i Europa Wschodnia nigdy nie należała do Europy, to jest zwyczajnym DURNIEM i IGNORANTEM, więc tym bardziej jakiekolwiek formy robienia czegokolwiek na siłę przyniosą skutek odwrotny od zamierzonego.
Mam ponadto w głębokim poważaniu, czy nasi pradziadowie byli chłopami, rzemieślnikami, czy uczonymi – istotne jakimi byli ludźmi i jakie wartości przekazali następnym pokoleniom. Jeżeli ktoś krytykuje i wyśmiewa kogoś jedynie po to by ukryć własne kompleksy ,to świadczy wyłącznie o nim jako o człowieku, bez względu na to czy jest rolnikiem czy docentem. Rozumiem, ze twierdzenie o wyższości ludzi wykształconych z miast Zachodu nad prostymi ludzmi z małych wiosek Wschodu ma stanowić Pański mały wkład w uzupełnienie teorii Darwina, bądź dawać podwaliny pod nową teorię mającą dowodzić istnienia tzw. rasy „panów” i „podludzi”? ???????????
Holenderscy politycy licytują się i debatują, która partia w większym stopniu ograniczy rozrost biurokracji w Brukseli i zwiększy cięcia wydatków na utrzymanie unijnego molocha (likwidacja siedziby w Strasburgu) a jednocześnie wyrwie jak największy kawał tortu dla własnego obywatela, tymczasem przeciętny obywatel tego „holenderskiego pępka UE” ma w poważaniu cały ten „cyrk”. Nie wybiera się nawet na wybory. Na pytanie dlaczego, odpowiada: „po co mam głosować, skoro ONI tam i tak robią wszystko po swojemu”? Typowo „wschodnie” podejście i zaangażowanie, czyż nie?
Ja bym jeszcze dodal ,ze ktos kto watpi w przynaleznosc Polski do Europy jest nie tylko zwyczajnym DURNIEM i IGNORANTEM, ale na dodatek niskich lotow prowokatorem podkladajacym z malpia zloslosliwosc pineske na siedzeniu fotela.W jakich kategoriach moralnych nalezy tez ocenic fakt ,ze “uitgerekend” prowadzacy ta stronke-podkreslam,wlasnie ON a nie
i nikt inny - powoluje sie na opinie Hansa Franka ,zbrodniarza rezydujacego raptem 60 km od komor gazowych KL.Auschwitz?
Nie mamy prawa nikomu odmawiac kompromitowania sie ,ale jako Polacy, mamy obowiazek reagowania na ewidentne faszowanie historii naszego kraju i proby dyskredytowania dorobku pokolen naszych rodakow,bo jak widomo od rzemyczka do koniczka i kiedy zaraz po IIWS bylismy uznani za pierwsza jej ofiare to w miare uplywu czasu zamienilismy sie we wspoltworcow zaglady Zydow a pikanterii dodaje fakt ,ze pisze o tym “Der Spiegel” wydawany na terenie kraju gdzie odbyla sie pamietna Konferencja w Wanzee,na ktorej niemieccy specjalisci roznych zawodow omawiali techniczna strone wytepienia 11 mln. europejskich Zydow .
Pisząc o “durniu i ignorancie” nie miałem na myśli autora artykułu, lecz odnosiłem się do fragmentu tekstu:”Dla Holendra Polska (czyli Wschodnia Europa) nigdy nie należała do Europy i nie jej miejsce w Unii.”. Uważam, że autor ma prawo pisać o swoich subiektywnych odczuciach, tak samo jak my mamy prawo komentować pewne rzeczy i reagować. Takimi zasadami rządzi się forum i dyskusja w ramach obowiazujacych zasad wolnosci wypowiedzi. Pozdrawiam forumowiczów ![]()
Wydaje mi sie , ze dalsze drazenie tego tego tematu jest zajeciem czysto akademickim. Bardziej pasjonujacym dla socjologow ( duma narodowa , patriotyzm ) czy nawet psychologow ( problemy z ego i samotozsamoscia ).
Wspolczesny swiat rzadzi sie prawami czysto ekonomicznymi i jak slusznie wczoraj na spotkaniu ze studentami zauwazyl Dalaj Lama ( osobiscie nie uwazam go za jakikolwiek autorytet , a jego poblazliwy usmiech wzbudza jedynie moja irytacje) zaniklo juz dawno pojecie “my , wy ,oni”. Jest juz tylko “my” .
Wzajmnie powiazani przeroznymi zaleznosciami i czy to nam sie podoba czy nie skazani na wspolne zycie w tej globlnej wiosce.
@Paul. Porównywanie Łańcuta(Polski) do Soesdijk(Holandii) jest pocieszne. Szlachta i magnateria to może i była w Polsce wyśmienita ale MY jesteśmy chłopami pańszczyźnianymi i nogi grzaliśmy w krowim gównie a nie przy kominkach… jak to robiła polska magnateria i większość Holendrów. Pańszczyzna w Polsce, tak naprawdę, funkcjonowała jeszcze 40 lat temu gdy tymczasem w Holandii chłopi stanowili już tylko znikomą część społeczeństwa.
Piszę o Europie, Unii (i o NASZEJ europejskości) w takim znaczeniu jak to rozumie Holender (Belg,Francuz,itd). Pod słowem Europa stoi Cywilizacja Zachodnia jak to z uwielbieniem tu wszędzie się powtarza (Western world i Western culture)
Geograficznie zawsze byliśmy w Europie tylko tu nikogo to nie interesuje. Podobnie zresztą jak i przynależność Turcji do UE nie zależna jest od jej położenia geograficznego. W Turcji też stoją piękne pałace, ładniejsze niż w Soesdijk lub Het Loo. ![]()
Zgoda, tylko jaki płynie dla nas wniosek z tego pławienia sie Zachodu w swojej zachodniości? Punkt widzenia Holendra, Belga, Francuza itp. ma być dla nas wyznacznikiem, przed którym mamy paść na kolana?
Czym ten wspaniały Zachód tak NAPRAWDĘ różni sie od reszty światai i dlaczego ludzie żyjący w tej cudownej kulturze nie są świadomi nawet swojego geograficznego ustyuowania? Jakich to wspaniałych zachodnich mężów stanu ma Pan na myśli? Przykładem, że ten mityczny Zachód niczym nie rózni się od Wschodu niech bedzie fakt, że i jedna i druga kultura potrafiła stworzyć bliźniaczo podobne “ideologie zagłady”.
Daleki jestem od ocen, która kultura jest lepsza. To nie ma sensu. Faktem jest, że żyję na Zachodzie i widzę zasadnicze różnicę między naszą kulturą i kulturą Zachodnią. Staram się przez to wytłumaczyć nasze problemy adaptacyjne. Nic więcej. Kiedyś zdawało mi się, że równie dobrze mogę być Paryżaninem jak i Warszawiakiem ![]()
Podzial o jakim mowi Andrzej istnieje, wg. pojecia geograficznego Europa ciagnie sie az po ural, jednak w umyslach ludzkich granica przebiega duzo wczesniej. Mysle ze taki zarys Europy, narodzil sie wraz z zelazna kurtyna, i ostal sie do dzis w umyslach. Datego tak uparcie Holendrzy twierdza za to ich kraj lezy w sercu Europy, na domiar zlego moze Baltyckie zwą Morzem Wschodnim - ost zee.
dziwy dziwy doprawdy dziwy.
a tak apropo udawadniania, to chyba jakos nam to nie najlepiej wyszlo, bo frekwencja nie byla najlepsza, mozna powiedziec ze raczej bylismy znow na niechlubnym koncu listy, a przeciez to my sami chcielismy do tej Uni
No tak ale jak zwykle wyciagac dlonie po pomoc to my umiemy, i obawiam sie ze niestety tylko to, bo reszte jak widac mamy w nosie. Daltego tak mi sie cos zdaje ze istoty uni dlugo jeszcze nie zrozumiemy.
Właśnie o to chodzi że żadna nie jest lepsza ani gorsza. A do tego by udowodnic ze sa nieco różne nie potrzeba żadnych skomplikowanych wywodów i porównań. Wystarczą rzeczowe informacje, z których kazdy wyciągnie sobie to co mu potrzebne. Jest Pan daleki od ocen a utknął Pan w sztucznych podziałach między Wschodem a Zachodem. Czy widzi Pan też np. jakieś różnice w adaptacji np Włocha w Norwegii, albo Łotysza na Węgrzech? Rozumiem, że tu aklimatyzacja obywa sie bez jakichkolwiek problemów. Warszawiak nigdy nie bedzie Paryżaninem, tak samo jak Amsterdamczyk nigdy nie bedzie Paryżaninem i odwrotnie. Pan opisuje coś co jest czymś oczywistym, bo podziały obowiazują w obrębie róznych środowisk, na róznych poziomach a problemy adaptacyjne, które Pan tłumaczy są analogiczne dla kazdego z nich. Wschód-Zachód, biali-czarni, chrzescijanie-muzułmanie, bogaci-biedni, garbaci-wyprostowani, Ślązacy-Zagłębiacy, rolnicy-politycy
itd itp. Do jakiegokolwiek “kręgu” by Pan nie należał, przechodzac do kolejnego (przeciwstawnego) naraża sie Pan na konieczność adaptacji i wszelkie uciązliwości z tym zwiazane. I jak pokazuje rzeczywistość ludzie, o dziwo, przemieszczają sie w obrębie tych różnych środowisk. Z tego co Pan pisze niezbyt jasno wynika na ile stara sie Pan jedynie TŁUMACZYC, a na ile chciałby Pan zatrzymać każdego w jego własnym “kręgu”. A to juz robi się nie ciekawe, bo zaczyna przypominac jakieś chore ideologie zwiazane z segregacja i izolacją jednych od drugich. To juz przerabialiśmy niejednokrotnie w przeszłosci i wiemy jak sie skończyło. Zamiast zmierzac do obalania tych sztucznych granic, jedynie je Pan pogłębia, bo przecież zgodzimy się, że stworzone zostały sztucznie, umownie przez nas samych i nikt nam ich odgórnie nie narzucił. Jezeli posadzi Pan czarne dziecko obok białego albo dziecko chrzescijańskie obok muzułmńskiego i nie nawkłada im w głowy chorych uprzedzeń, to nawet nie zorientuja się, ze w jakikolwiek sposób różnia sie od siebie, kolory to przecież też rzecz umowna, sfera “odczuć” zmysłów. Doskonale to widać na przykładzie zwierząt. Dla psa nie ma najmniejszej różnicy jakiej rasy, koloru skóry, wyznania jest jego pan. Niezależnie od jego swiatopogladu i np stopnia uposledzenia słuzy po prostu CZŁOWIEKOWI. Pogłebiając te umowne róznice uzyskuje Pan efekt odwrotny od zamierzonego. Bo jeżeli róznice bedą sie zacierać ktoś powie: “eee, tam jest przecież tak samo, to po co mam wyjeżdżać”. A jeżeli uparcie bedzie Pan wyolbrzymiał te róznice, to chęć poznania czegos lepszego, innego bedzie popychała wciąż nowych ludzi do wyjazdów.:)
A tak wogóle to przestrzegając przed wyjazdami innych, rozumiem ze bazuje Pan na własnych doświadczeniach, człowieka któremu sie nie powiodło, załującego swojej decyzji i rozważającego powrót? Bo jezeli sie Panu powiodło to wracamy do tematu hipokryzji, a jezeli sie nie powiodło to te nawoływania są biciem głowa w mur. Ci którzy zagladaja na “witrak”, najczęściej znajduja sie juz bowiem po tej “drugiej stronie” ![]()
Miał Pan w jakies problemy z adaptacją w Holandii wynikające z faktu, iż pochodzi Pan ze Wchodu? Pani Zofia nie miała żadnych. Więc problem nie istnieje
Dobrej nocy.
No i co z tą “najlepszą na świecie” holenderską kranówką ?
Pozdrawiam.
Andrzej @
Bzdura na resorach z tym grzaniem przez Holendrow nog przy kominkach!Widziales w filmie “Ciske de rat” w jakich norach zyli Holendrzy w miastach w latach 30-tych XX wieku?!A inny film o mlodej prostytutce tez z okresu lat 20-tych ub. wieku(”Keetje de tippel”,czy cos w tym rodzaju) .Smrod ,brud i ubostwo!Magnateria nasza nie ma holenderskiego odpowiednika,bo wystawiala ona sobie prywatne armie w ilosciach o jakich holenderski stadthouder mogl sobie tylko pomarzyc, natomiast liczna warstwa szalchecka nie skonczyla sie na rozbiorach i przeszla w ziemianstwo ,ktore dotrwalo nawet do dziaiaj a przed wojna przeciez tylko one zamieszkiwalo prowincje w swoich wystawnych dworkach i palacykach oddziedzieczonych po swoich szlacheckich przodkach i nikt tam nog w krowich odchodach sobie nie grzal!Te dworki byly rozsadnikiem czysto polskiej kultury i dopiero “ludowe panstwo” zniszczylo ta warstwe spoleczna ,sprowadzajc ja na skraj nedzy ale stalo sie to dopiero po “wyzwoleniu” i rzeczywiscie w PGR-ach panowala swojego rodzaju panszczyzna ,jezeli jak juz twierdzisz ,ze mialo to miejsce przed 40 laty.Obok ziemian istaniala tez w Polsce warstwa bogatych chlopow,bo gen.broni Tadeusz Kutrzeba dowodca Armii “Poznan” pochodzil wlasnie z takiej rodziny i nog w krowich lajnach na pewno nie wygrzewal ,tak wiec niech juz kazdy do siebie ograniczy to pokrzkiwanie …”MY” !Cywilizacja Zachodnia to nic innego jak Cywilizacja Lacinska wyrosla na podlozu chrzescijanstwa i radze zapoznac sie z pracami na ten temat prof. Konecznego,ktory cieszy sie wielka atencja naukowcow amerykanskich! Jeden z czolowych ideologow amerykanskich neokonserwatystow ,czyli do niedawna rzadzacej partii republikanskiej, niejaki prof.Houtington opiera wszystkie swoje prace na dorobku naszego uczonego,ktory jasno udowadnia,ze Polska od 966 r.znajduje sie w strefie Cywilizacji Lacinskiej a wiec europejskiej! Turcja jest panstwem azjatyckim (bo ten europejski skrawek nie ma znaczenia) o kulturze orientalnej opartej na Islamie i tak pasuje do Europy jak krowa do karety zas palace lndyjskich maharadzow sa jeszcze wspanialsze wiec jaki ma sie z tego wyciagnac wniosek?
Szkoda tylko, ze Polska nie utrzymala tego poziomu,bo pozniej bylo odwrotnie przez dluuuuuuuuuugie lata!Masz racje Paul, ze w tych czasach byla bieda w Holandii,tylko pozniej swoja praca i madrym rzadzeniem, wybili sie na panstwo, ktore teraz jest jednym z najbogatszych!
Piepsze to wszystko!!! Bylem,jestem i bede zawsze Polakiem.
Iron Lady@
Tylko to,jak piszesz : “pozniej swoja praca i madrym rzadzeniem, wybili sie na panstwo,….” trzeba jeszcze umiejscowic w CZASIE!Zapewniam,ze Holendrzy w 20 -leciu miedzywojennym nie byli wcale niegospodarni ani leniwi,ponadto osczedzone im byly zniszczenia I WS a jednak bieda na wsiach byla niemniejsza niz w Polsce ,czego dowodem jest serial TV “Wassende water” i przyznam szczerze sam bylem zaszokowany ogladanymi obrazami z biednymi jak mysz koscielna holenderskimi chlopami zwanymi “dagloners”.Przedtem mialem lepsze zdanie o pozycji ekonomicznej przewojennej NL.Niemniej po wojnie wszystko zmienilo sie na lepsze jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki i nie zadzialaly tu zadne czary tylko …Pomoc Marshalla,ktora wspanialomyslnie odrzucila (na rozkaz Stalina) PRL i malo tego ,ze odzrucila to jeszcze placila niesamowity haracz swoim wyzwolicielom.Ocenia sie ,ze w tym czasie Sowiety zdarly z panstw tzw. demokracji ludowej okolo 200 mld $ co na te czasy bylo zawrotna suma podczas gdy USA taka sama kwote wpompowaly w cudowny zachod i potem sie dziwic ,ze w NRF smigaly Merce a w NRD popierdywaly trabanty i wartburgi.
@dWuCeT. Odpowiadam na twoje pytania: “…przestrzegając przed wyjazdami innych, rozumiem ze bazuje Pan na własnych doświadczeniach…”
- tak, na własnych doświadczeniach, tak jak każdy z nas bazuje na własnych i obserwacji świata wokół.
“człowieka któremu sie nie powiodło…” - nie znam definicji powodzenia więc to jest zbyt względny termin. Sam nie jestem w stanie ocenić mego życia jako sukces lub porażkę… ot, życie.
“…Panu powiodło to wracamy do tematu hipokryzji”
- zapewne jestem hipokrytą, dlatego tak łatwo mi pisać tego rodzaju oceny. Gdybym mieszkał w Ostrołęce myślał i pisał bym inaczej.
“Ci którzy zaglądają na “Wiatrak”, najczęściej znajdują się już bowiem po tej “drugiej stronie” :)” - nie, zdecydowana większość odwiedzających Wiatrak mieszka w Polsce. Dokładnie 75%.
“Miał Pan w jakieś problemy z adaptacją w Holandii wynikające z faktu, iż pochodzi Pan ze Wchodu?”
- Tak miałem i mam. Ty nie masz?
Ja nie mam problemów, gdyż moim guru jest Pani Zosia widząca Holandię jedynie w kolorowych i pozytywnych barwach, co i mnie zaglądającemu na to forum zdarza się udzielać. ![]()
Podjął się Pan odpowiedzi na pytania retoryczne z samego końca mojego komentarza. Odpowiedzi wybiórczej i nieco pokrętnej. Sedno tego co chciałem przekazać było nieco wcześniej. Chodziło mi o to, że zbytnio wyolbrzymiając pewne rzeczy osiąga Pan skutek odwrotny do zamierzonego. I obawiam się, że o ile 25% ludzi “po tej stronie” jest w stanie z Panem polemizować “filtrując” Pana wywody w stylu “gówna i kominka” o tyle pozostałe 75% dla których ten portal stanowi nie tylko źródło informacji o Holandii ale także w pewnym sensie stanowi medium opiniotwórcze o tym kraju, ma zniekształcony obraz rzeczywistosci Holandii, która jawi sie jako siedlisko mitycznych potomków Jana Sixa, którym nie godni jesteśmy nawet butów czyścić. W tym dostrzegam pewne niebezpieczeństwo. Napisał Pan kiedyś”„Dzisiaj staram się na Wiatraku m.in. zapobiec i zniechęcić innych do “wyjazdu na Zachód w celach zarobkowych” bo tu nic nie zyskają a tam dużo stracą.” Osobiście zdecydowanie bardziej preferuję tę część “wiatraka” w której nie wciela Pan w życie powyższej zasady.
A co do Pańskich „odpowiedzi” to odpowiedział Pan pokrętnie rozbijając proste i konkretne pytanie na kilka części, co zmieniło jego sens. Stara się Pan zniechęcić ludzi do wyjazdów jako człowiek, który żałuje swojej decyzji, czy który jej nie żałuje? (nie chodzi o stan posiadania lecz raczej o stan ducha). Proste pytanie, prosta odpowiedź. Odpowiedź „ot, żyje sobie” to odpowiedź pokrętna. Moim zdaniem ŻADNA z odpowiedzi nie daje Panu podstaw, by decydować bądź wpływać na podejmowane przez kogoś decyzje. Każdy podejmuje decyzję we własnym sumieniu, natomiast dywagacje na temat „gówna i kominka” nie powinny mieć na ten proces najmniejszego wpływu.
Wybory samorządowe, czyli słów kilka o “wysokim” stopniu świadomości politycznej Holendrów. Czy dla Holendra - wykształconego mieszczucha, od stuleci żyjącego w Zachodniej Cywilizacji, od dziesięcioleci w wolnym państwie demokratycznym, wychowanego w duchu “samenleving” (życia we wspólnocie)- poczucie odpowiedzialności za “własne podwórko” jest większe niż przeciętnego Polaka-obszczymurka?
Eeeeeeee tam! Zero różnic! ![]()
http://www.nu.nl/politiek/2177773/kwart-weet-van-gemeenteraads–verkiezingen.html
Na szczęście są obszary “zero różnic” ![]()
… chociaż może to tylko przypadkowa zbieżność, te 26%?