Jak świat światem człowiek jest próżny i uwielbia uwieczniać swój obraz. Im większy władca tym więcej portretów, popiersi i pomników z jego podobizną. Od wieków rzesze artystów z Rembrandtem na czele zarabiało na chleb portretując możnych tego świata. Tak owocny rozwój malarstwa niderlandzkiego wiązał się z wyjątkowym bogactwem niderlandzkich mieszczan żądnych swoich portretów i gotowych za nie słono płacić.
W połowie XIX wieku świat oszalał na punkcie nowego wynalazku: fotografii. Nareszcie wynaleziono technikę aby uwiecznić nas bezbłędnie i do tego szybko i względnie tanio. Nie trzeba się było zdawać na talent malarza; światło samo malowało wierne odbicie rzeczywistości na srebrnej płytce.
Van Gogh urodził się (1853) już w epoce fotografii. Malowanie rzeczywistości taką jak ona była nie było już opcją. Fotografia była tanią i prymitywną imitacją sztuki malarskiej. Fotografia zmusiła malarzy do odejścia od utrwalania rzeczywistości. Największy portrecista jakim był Rembrandt nie wygrałby konkurencji z fotografem - ani wiernością portretu ani ceną. Malarstwo nie mogło już zadowolić się utrwalaniem na płótnie rzeczywistości.
Uznaje się, że pierwsze zdjęcie wykonał Francus Louis Daguerre i Nicéphore Niépce w roku 1826 a w roku 1837 Daguerre wynalazł procedurę utrwalania precyzyjnego obrazu na wypolerowanej srebrnej płytce - od jego imienia nazwane dagerotypem. Dagerotypy były drogie i dopiero dalsze szybko po sobie następujące wynalazki w tej dziedzinie doprowadziły do upowszechnienia fotografii, gdy to w roku 1888 Eastman Kodak wypuścił na rynek aparaty z rolką kliszy negatywowej i hasłem reklamowym „You press the button, we do the rest” (ty naciskasz guzik a my robimy resztę). Dwa lata później umarł Vincent van Gogh.
Czas naświetlania dagerotypów wynosił minuty a nawet dziesiątki minut, także wymagało to anielskiej cierpliwości pozujących do portretu i absolutnego bezruchu. Z tego powodu też ruchliwy paryski bulwar z tego dagerotypu wygląda jak wymarły.

Fotografia szybko zdobywała świat i w początkach XX wieku trafiła już nawet „pod polskie strzechy”. W wielu polskich domach znaleźć można portrety ślubne dziadków lub pradziadków z pierwszej połowy XX wieku. Jedyne zdjęcie jakie w życiu mieli zrobione.
Dzisiejsza lawina cyfrówek, inteligentniejszych od swoich użytkowników, produkuje miliardy tanich zdjęć z których każde jest udane. W każdej komórce jest aparat fotograficzny. Utrwalanie obrazu dawno przestało być elitarne. Potrzeba istnienia zawodowego reportera stoi pod znakiem zapytania. Najważniejsze wydarzenia i tak fotografuje przypadkowy przechodzień swoją komórką i wstawia na twitter.