Vaste lasten – stałe wydatki
Vaste lasten (stałe wydatki) – tego pojęcia praktycznie nie znałem w Polsce. Przynajmniej nie znałem go w tak bogato rozbudowanej formie jak go znam dzisiaj. Stałe wydatki to przekleństwo Cywilizacji Zachodniej. Nienawidzę vaste lasten!
Każdy człowiek chętnie chce wiedzieć ile zarabia jego sąsiad i znajomy. Każdy Polak chce wiedzieć ile zarabia tak naprawdę Anglik, Holender czy Niemiec. Jednak podanie sumy dochodu miesięcznego brutto ani nawet netto nie wiele mówi. Ważne są vaste lasten i co z nich pozostaje jako vrij besteedbaar inkomen (wolne dochody do dyspozycji). W miarę długości życia w Holandii wzrastają nam także vaste lasten. To pewien wskaźnik dobrobytu i integracji w tym kraju.
O swoich zarobkach nikt z nas chętnie nie mówi publicznie.
Ja zrobię wyjątek.
- Polak będzie swe zarobki znacznie zaniżał aby wzbudzić politowanie a może nawet jakąś jałmużnę (prezenty).
- Holender po prostu nie powie ci ile zarabia abyś przypadkiem nie odkrył, że zarabia więcej od ciebie. Pytanie gom o zarobki odbiera jako bezczelność.
- Amerykanin dumnie dzieli się tą informacja wiedząc, że i tak zarabia więcej od ciebie i chce być z tego dumny.
Ja w styczniu 2009 zarobiłem 2000 euro. Przynajmniej tyle wpłynęło na nasze wspólne z żoną konto bankowe. Ale cóż ci po tej wiadomości? 2000 euro to w momencie pisania tego artykułu (1€=4,7 zł: 21 marca 2009) stanowi równowartość ok. 9400 złotych. Kawał grosza w Polsce.
Tylko, że w tym styczniu 2009 roku z tej sumy 9400 złotych musieliśmy zapłacić vaste lasten w postaci:
- Wonen (mieszkanie): 3300 zł / € 700
- Huishouden (życie): 1900 zł / € 400
- Overige (różne ale obowiązkowe opłaty): 1400 zł / € 300
- Medische kosten (ubezpieczalnia): 1200 zł / € 250
- Vervoer (komunikacja, benzyna): 500 zł / € 110
- Belasting (podatki miejskie): 500 zł / € 107
- Telecom (media, telefon): 700 zł / € 130
- Verzekeringen (ubezpieczenia) 300 zł / € 64
- Kleding (ubrania): 300 zł / € 64
-----------------------------------------
Razem: 10100 zł / € 2150
Czyli wydałem 700 złoty (€ 150) więcej niż zarobiłem... Na szczęście są miesiące gdy zarobie więcej a rachunków do zapłacenia wpadnie na słomiankę trochę mniej.
Wszystkie te wyliczenia ułatwiła mi bardzo niezwykle pożyteczna strona Yunoo.nl gdzie po zarejestrowaniu się można przenieść swoje wszystkie transakcje bankowe i w prosty i ładny wizualnie (zobacz screenshot obok; z mojego finansowego miesiąca listopada 2008) sposób przekonać się jak te vaste lasten niszczą nasz cały dorobek.
...i to wszystko jest już zarobek netto... co dopiero mówić o brutto! Gdzie te czasy kiedy wystarczyło płacić cesarzowi dziesięcinę!
Mam wrażenie, że podatki nie funkcjonują jeszcze w mentalności Polaków. Gdy kiedyś podałem listę holenderskich zarobków (oczywiście jak zawsze w Holandii są to roczne sumy brutto) to i tak na wielu polskich forach wypisują, że sprzątaczki w Holandii zarabiają 100 tys. zł! I taka wiadomość napełnia następny autokar jadący w kierunku Venlo/Hengelo.
PS. Na słomiankę wpadł mi właśnie nieoczekiwany rachunek: mandat za przekroczenie o 32 km/h szybkości na A58. € 198,- ... Ach! - Pomyślicie: na biednego nie trafiło!





"rowniez nie lubie ludzi zyjacych ponad stan" - jakie to typowe dla malomiasteczkowej polskiej mentalnosci.
Nie jestem w stanie sobie wyobrazic, jak mozna kogos nie lubic tylko dlatego, ze wydaje swoje pieniadze! Zalosne.
Marzena, masz calkowita racje! Tak wlasnie Polacy reaguja.Jezeli chodzi o ten moj telefon, to mam go za friko kiedy przydluzam sobie abonament.W zyciu nie kupowala bym co rok nowej komurki.Juz wiele takich rocznych ktore nie urzywam rozdalam znajomym w Polsce.Wiec oddaje cos na cele harytatywne hahaha
Marzena, jak by czlowiek bral sobie do serca to jak reaguja ludzie na forum, to by nie mial zycia.Mnie jest to naprawde obojetne.Co bys nie robila i mowila to i tak zawsze jest zle:-)
co to za historia! 2000 netto dla samotnej osoby, bez samochodu, bez wlasnej dzialalnosci i powinna zaciskac pasa?!! to bajka jakas! jesli wynajmiesz pokoj (jesli chcesz uzbierac troche, to bez sensu wynajmowac mieszkanie) to bedzie ok 900 euro stalych wydatkow- i to moim zdaniem zawyzona kwota.
no dziewczyny sie rozkręciły, przydałby sie basen i duzo kisielu :) a tak na powaznie rownież nie lubie ludzi zyjących ponad stan i nie wszyscy jestesmy skonstruowani tak zeby posiadac co sie da... mi np. bardziej zalezy na sukcesach zawodowych i mozliwości robienia ciekawych rzeczy w zyciu, czyli bardziej "być" niz "miec" ale to tez pewna forma samodowartosciowania, pozdrawiam
@Drogi Panie Andrzeju, prosze nie tracic optymizmu. W ostatecznosci pozostaje jeszcze "krantenwijk":-).
Koszty stałe są wszędzie.
rozumiem,ze to koszty na rodzine. a ile zarabia Pana zona? albo ile, by pan wydawal, gdyby nie byl zonaty?
Ile bym wydawał gdybym nie był żonaty!? Dużo, dużo mniej! :-)
Tak na serio: to są nasze wszystkie i łączne dochody wpływające na jeden, wspólny rachunek bankowy. Więcej szczegółów tak publicznie nie będę podawał.
ale to znaczy, ze Panska zona albo nie pracuje,albo pracuje na jakies 1/3 etatu. minimalna pensja netto w Holandii to cos kolo 1200 e. wiec jesli oboje byscie Panstwo pracowali to chyba powinno byc wiecej. jeszcze biorac pod uwage, ze przynajmniej na poczatku pensja rosnie z wiekiem (czyli najmniej zarabija mlodzi ludzie zaraz po szkole czy po studiach). oczywiscie nie chce byc wscibska, ale Pan zaczal ten temat :-D
pozdrawiam
Artykuł bomba! bardzo popieram takie publikacje otwierające oczy naiwnych nieco szerzej. Tak właśnie wygląda wyśniona nasza west-europa. Polaków zawsze interesuje poziom zarobków które bezpośrednio przekładają na własne podwórko myśląc jak by to było prosto gdy w kieszeni tyle sieki. Nie wiele osób jest w stanie zrozumieć to że ustabilizowane życie pociąga za sobą ogromne koszty które rosną nierzadko szybciej niż dochody, i tylko bierząca analiza i dobre planowanie mogą uchronić nas przed zejściem pod czerwoną kreskę. Nie twierdzę że życie na przyzwoitym poziomie nie jest możliwe ale przestrzegam przed przed nadmiernym optymizmem. Na nieszczęście nigdy nie będziemy zarabiali tyle ile byśmy chcieli a nasze vaste lasten zawsze będą za wysokie.
Artykul bardzo ciekawy i dla mnie osobiscie dosc przerazajacy...Planuje wyjazd do Amsterdamu, mam zarabiac 3500 euro brutto (czyli netto zdaje sie ok. 2000) i myslalam, ze cos odloze... Amsterdam to z tego co czytalam drogie miasto - czy ktos moze mi doradzic, czy dla osoby samotnej bez samochodu takie zarobki oznaczaja koniecznosc zaciskania pasa? Przy okazji - Panie Andrzeju, dziekuje za Wiatraka, jedno z najlepszych zrodel ciekawostek o Holandii jakie znam. Pozdrawiam!
@karolina
Przy dobrych wiatrach polowe dochodu wydasz na 'utrzymanie' - o ile chcesz mieszkac blisko centrum w osobnym mieszkaniu w bezpiecznej dzielnicy.
Zalezy tez gdzie bedziesz pracowac i mieszkac-najlepiej bowiem dojezdzac rowerem :)Najtaniej i najzdrowiej :)
Proponuje poszukac lokum w Amstelveen (poludnie). Nie koniecznie bedziesz musiala zaciskac pasa, ale tez nie przesadzac z wiekszymi wydatkami.
Pozdrawiam & Powodzenia!:)
gdziekolwiek byle nie w Amsterdamie. jesli tylko jest taka mozliwosc, to szukac lokum blisko stacji kolejowej, a pod odpowiednim dworcem w Amsterdamie sobie podstawic rower.
bilet miesieczny kolejowy jest przy tym refundowany przez pracodawce, co powinno byc na dzien dobry zapisane w CAO. mozna nawet kupic bilet laczony z komunikacja miejska i dojezdzac autobusem/tramwajem. i to tez jest refundowane.
@karolina: taka rada a propos Holandii - unikac mieszkania w centrum miast i myslec o komunikacji przede wszystkim rowerowej i publicznej ;)
Holendrzy wydaja na zycie przecietnie 30% swoich dochodow jako rodzina nato miast polacy 80% to taka subtelna roznica.A wydawane tu pieniadze na podatki zwracaja sie wpostaci porzadnych drog,zadbanych miast i ulic i calej socjalnej sfery na wysokim poziomie ktora wpolsce wogole nie istnieje.To jakas paranoja porownywac zarobki tu i tam ,przeciez poziom dochodu i rozwoju dzileli przepasc pomiedzy tymi krajami.Holandie mozna porownywac ze szwecja czy szwajcaria.Polske mozna ze slowacja czy rumunia to ten poziom.
Serdecznie dziękuję za odpowiedzi!
Michal sprecyzuj co oznacza 30 % na zycie, bo to dosc szeroki termin.
Masz rację Magda. W pierwszym roku pobytu w Holandii koszty stałe naszej 4-osobowej rodziny wynosiły nawet mniej niż 900 euro mies. Jak piszę powyżej: "W miarę długości życia w Holandii wzrastają nam także vaste lasten. To pewien wskaźnik dobrobytu i integracji w tym kraju".
czyli zwiekszacie potrzeby :-). za to nie widze zwiazku z integracja.
Magda masz racje, wzrastajace vaste lasten sa wynikiem wzrastajacych dochodow, ktore to niekoniecznie musza byc wynikiem integracji, nie koniecznie tez musza isc w parze z dlugoscia pobytu. Tak wiec jak widac kwota kosztow stalych i jej krzywa to indywidualna sprawa kazdego czlowieka.
.... a tak a propos twojego sposobu na zycie to wybacz ale niektore jednostki zycie na wynajetym pokoju w nieciekawej dzielnicy bez auta, moga postrzegac wlasnie jako zaciaganie pasa :-) Pamietajmy ze punkt widzenia zmienia sie wraz z miejscem siedzenia to tyle.
Gdy VasteLastenPolak=VasteLastenHolender to znaczy, że Polak=Holender (w grubym uproszczeniu :-) )
a od kiedy zaciaganie pasa jest perojatywne? osobiscie uwazam, ze zalosne jest zycie ponad stan lub kupowanie przedmiotow wedlug ich ceny, a nie przydatnosci. np. mam w pracy kolege, ktory szpanuje telefonem za 700 euro. zrobmy rachunek: kolega wart jest tyle co jego telefon, ergo 700 euro raczej bezwartosciowy jest chlopak:-). gdzie napisalam, ze to moj sposob na zycie i ze pokoj ma byc w nieciekawej dzielnicy? ro dobre roziazanie dla kogos kto chce zaoszczedzic i jest singlem...zaoszczedzic np na wlasne mieszkanie, zamiast brac 110 % kredytu :-)
Andrzej, szczerze nie rozumiem o co Ci chodzi. Polak/Holender/Francuz/wszyscy musimy placic podatki, koszty utrzymania, jedzenie, ubrania, telecomy, wakacje, rozrywki,uzywki, meble, przedmioty przydatne i zbedne smieci, prezenty urodzinowe, bilety i gadzety :-)
Magda dlaczego zakup telefony za taka sumę uważasz za życie ponad stan. :-) Może dla niego to po prostu normalny telefon i tyle, a ze sie cieszy to co w tym zlego, a ze sie smuci ze nie ma modelu drozszego, to coz kazdy ma z nas inne problmy. Dla ciebie jego problem moze byc blachostka dla niego wrecz przeciwnie, wszystko zalezy od tego w jakich kregach sie obracamy. widzisz byc moze w pewnych kregach ten telefon moze uchodzic za hit, a w innych byc to poprostu przecietny telefon.
A tak wracajac do tematu dla ciebie ( hipotetycznie ) życie na wynajętym pokoju może być rzeczą normalna, a dla innych życie w taki sposób, może być postrzegane właśnie jako zaciąganie pasa. – po prostu zależy do jakiego standardu jesteśmy przyzwyczajeni.
oups...chyba rozumiem :-)
Marzena nie chodzi o kwote. dla kogos telefonem wymarzonym jest taki za 200 euro, dla kogos innego za 500. chodzi o okreslanie swojej wartosci poprzez kupowanie przedmiotow. tzw dowartosciowywanie sie. swiadczy to czesto o niskim poziome samoswiadomosci. to w sumie banal, ale brzmi dobrze : miec czy byc.
i jeszcze raz od kiedy zaciaganie pasa jest perojatywne?
:-)
Nie mam z tym problemu,bo za kazdym razem przydluzajac abonament, wybieram sobie nowy telefon:-)Uznaje tylko Nokie,obojetnie jaka, tylko zeby dzialala:-)Nie wiedzialam, ze swoja wartosc okresla sie kupnem i cena przedmiotow.Hmmmmmmm,Co to sie porobilo na tym swiecie?:-)))))))
Wiesz co pojecie zycia ponad stan, tez zalezy od punktu widzenia. Bo jeżeli mieszkasz w dzielnicy w której wszyscy zarabiają 10 tys, i ty zarabiasz te nędzne 10 to jestes biedakiem. Podobnie jest z pojęciem towaru luksusowego, dla jednego zakup butelki Whisky 20 letniej będzie luksusem, a dla innego zakup paczki papierosów. Jak widzisz każdy rozumie inaczej pojecie towar luksusowy. Jednak każdy z nas bez wyjątku chce zyc „luksusowo „ czyli na odpowiednim poziomie, bo tak już człowiek jest skonstruowany.
Hymmm.... Co znaczy żyć na odpowiednim poziomie, generalnie w uproszczeniu to żyć tak by było milo i jeszcze cos zostało. Jednak dla każdego z nas limit minimum jakie musimy zarobic by tak się stało będzie inny.
Dlatego tez każdy z nas ma inne wyobrażenia o tym ile musi zarabiać, by wystarczyło. Generalnie tak w mocnym uproszczeniu każda kwota wystarcza by przeżyć, jednak dla każdego z nas pojecie to ma inny wymiar. Dlatego tez kwota 2000 euro może dla jednego człowieka być synonimem luksusu, zaś drugiego biedy a dla trzeciego może być suma za która da się jakoś przeżyć.
A wracając do nieszczęsnego telefonu, to wiesz wszystko zależy za ile kto kupuje gadżety :-) tak wiec dla ciebie zakup takiego telefonu może być zbędnym luksusem, a dla kogoś innego zakup takiego telefonu może być zupełnie normalną rzeczą na świecie
Magda patrz wpis Iron Lady doskonale opisuje to o czym pisalam - Bo dla Iron Lady to poprostu telefon ktory potrzebuje by normalnie funkcjonowac, i tyle.
ok. wrocmy do poczatku.bo robi sie zawiklane. nie czytasz co ludzie pisza, tylko przetwarzasz dane, zeby potwierdzic swoja opinie w ktora brniesz. napisalam: zyc ponad stan LUB kupowac przedmioty wg ich ceny, a nie przydatnosci. jesli odniesiesz sie do tego zdania to uznam, ze polemizujesz ze mna. w innym przypadku prowadzisz monolog. tym bardziej, ze pozniej abstrahowalam od kwot.
Marzenna...o co Ci chodzi? bo w sumie wypowiedz Iron Lady to ilustracja do mojej teorii
Gazela wcale nie musi umieć biegać szybciej niż lew. Wystarczy, że będzie biegała szybciej niż inne gazele!
Podobnie jest z Paniami i ze stanem/poziomem życia. Nie ważne czy to będzie Audi A6 czy Cinquecento, ważne aby to było auto droższe niż ma Kowalska! (przy czym "Kowalska" = twoje otoczenie/środowisko) :-)
nie utorzsamiam sie z podobna postawa. zabawny przyklad z gazalami :-)
Dziekuje Andrzej o to mi chodzilo :-). Fantastyczne porownanie.
Magda mowisz ze dla ciebie taka postawa jest obca :-)
To wberw logice, bowiem kazdy z nas ma pragnienie posiadania czego max wypas, tak juz jestesmy skonstruowani
:-). Dlatego tez kazdy z nas zyje troche ponad stan, taka to juz natura czlowieka.
Marzena ciesze sie, ze chodzilo Ci o to o co Ci chodzilo. tylko jaki zwiazek ma to, to o co Ci chodzilo, z moimi wypowiedziami? dlaczego sie do nich odnosisz skoro mowisz o czyms zupelnie immym? nie jestesmy "tak skonstruowani", "tak skonstruowane" jest nasze nieswiadome "ja".
To bylo odniesienie do twojej wypowiedzi ,,osobiscie uwazam, ze zalosne jest zycie ponad stan lub kupowanie przedmiotow wedlug ich ceny, a nie przydatnosci." i krytyki jaka zamiescilas w odniesieniu kolesia ktory wg. ciebie szpanuje telefonem.
Bo jak widzisz kazdy z nas ma zapedy do szpanerstwa, i tak byc moze dla ciebie i twojego otoczenia zakup telefonu " ergo za 700 euro " jest zbytkiem, zas dla goscia z twojej pracy lub dla kogos innego poprostu ot zakup -Telefon jak telefon.
a dlaczego zeszlam na ten temat.
Bo widzisz mnie sie zdaje ze nie ma sensu dyskusja ile musze miec by zyc na odpowiedniej stopie, dla kazdego z nas bowiem kwota ta bedzie rozna, tak samo jak roznie bedziemy rozumieli pojecie zyc na odpowiednim poziomie.
Marzena masz racje: kazdy z nas potrzebuje dowartosciowac sie przedmiotem, zaszpanowac czyms, zeby poczuc sie wazniejszym, wartosciowszy i spelnionym. jest to logiczne z ogolnie przyjetymi zasadami logiki :-)
czy poczulas sie teraz bezpieczniej?
oj Magda widzisz to nie tak :-) raczej wystepowalam tutaj w roli adwokata diabla.
diabel nie potrzebuje adwokata...ma agencje reklamowe :-)
Nie sadzicie kobiety, ze to sa wszystko tylko rzeczy nabyte?Czy to jest tak wazne ze ktos zyje ponad stan?Czy to jest wazne ze sie ma taki a nie inny samochod?Czy to jest wazne ze sie posiada komurke za 1 lub 700 euro?Uwazam ze kazdy zyje wedlug zawartosci swojego portfela.Szpanier to najlatwiejsza metoda.Cenie ludzi ktorzy wiele w zyciu osiagneli, ale nigdy o tym nie mowia i nie daja poznac tego po swoim zachowaniu.W moim zyciu wartoscia jest cos innego jak martwe rzeczy.Mnie jest obce dowartosciowanie sie jakimkolwiek PRZEDMIOTEM!Wartosc czlowieka polega na czyms innym!
dokładnie iron lady, mnie też drogi samochód ani wystawne restauracje nie ciągną, nie tym można mnie zainteresować.
Iron Lady, dokladnie tak jak mowisz kazdy zyje wg. wlasnego portfela.
Niekiedy jednak ludzie zbyt pochopnie
posadzaja kogos o spzanerstwo np. tylko dla tego ze pan X jezdzi lepsza fura nz my zaraz musi zyc wg. nas ponad stan, lub byc szpanerem. ehh Uwielbiamy zwlaszcza my Polacy zagladac komus do portfela, bo wg. nas wszyscy powinni miec przynajmniej tak samo przechlapane w zyciu, co my.
Dlatego najchetniej zmusilibysmy pana X do zakupu skody, bo tak by bylo rozsadniej i sprawiedliwiej oczywiscie wg. nas . Bo juz samym tym ze jezdzi do pobliskiego sklepu na zakupy, swym nowiutkim auteczkiem wkurza nas, bo niby dlaczego jezdzi no pewnie dlatego by poszpanowac. :-)
Widzisz droga Iron Lady ty napisalas (calkowicie nieswiadomie) ze wymieniasz telefon co rok, a uwiez mi ze w niektorym srodowisku w Pl, posadzona bys byla o to ze ci kasa do glowy juz udezyla :-). Tak to juz jest ze twoje niewinne slowa zostaly by wylowione z niewinnej skromnej rozmowy i wykorzystane przeciwko tobie.
ehhh, zobacz jak ludzie reaguja na forum na ciebie i twoje slowa. Niewiem co bys nie pisala i tak zostaniesz posadzona o wszystko co najgorsze.
Pozdrawiam
Ps. a tak jeszcze by, zapomniala bo ktos kto ma wiecej to powinien i tak zyc w ascezie, by nikogo przypadkiem nie urazic, a najlepiej to oddac wszystko na cele harytatywne haaaa
Dodaj nową odpowiedź