Przewrócone biblioteki

Kategoria: Edukacja

Mamy bardzo wszechstronną wiedzę którą zaskakujemy często Holendrów.

przewrócona bibliotekaTen finał teleturnieju „1 z 10” (zobacz fragment) wyśmienicie ilustruje polski charakter ludzi wszechstronnie wykształconych. Chodzące ekcyklopedie do których nikt nie zagląda.

Każdy z nas zderza się regularnie z holenderską niewiedzą lub nawet ignorancją. My wszyscy (lub prawie wszyscy) posiadamy masę takiej wiedzy jak ci panowie z tego teleturnieju. Olbrzymia i kompletnie nieprzydatna w życiu wiedza. Ta wiedza nie daje nam nic; ani lepszego standardu życia, ani szacunku otoczenia, ani sławy ani pieniędzy. Daje nam jedynie możliwość chwalenia się tą wiedzą przed innymi rodakami w pracy, w sklepie i u cioci na imieninach. Holender natomiast nie zaprząta sobie głowy wiedzą o stolicy Boliwii, gdzie leży Lejda, jaki kolor ma forsycja, jak nazwa się list więzienny, jakim ptakiem jest emu itd. itd. Holender zna to co jemu jest praktycznie potrzebne do JEGO ŻYCIA. Skutecznie czyli doeltreffend.

Holendrzy nazywają takich wszystkowiedzących „przewrócone biblioteki” (omgevallen boekenkast) - w domyśle; ludzie, niczym przewalone regały z książkami – masa wiedzy ale rozrzucone po podłodze. Nieefektywne, nieskuteczne i niepraktyczne.

W jakimś sensie jesteśmy (my; Polacy i podobne nam narody słowiańskie na wschód od Polski) jak ten Joda z Wojen Gwiezdnych; mędrcy i filozofowie ale po uszy w bagnie. Wschodnia filozofia na granicy Zachodu. Nigdy nie wiadomo co w nas zwycięży: Zachodni pragmatyzm czy Wschodni romantyzm.

Etykietowanie: nauka wiedza
16 komentarzy

no dobrze, ale jak mi docent (po uniwersytecie!!!) jezyka holenderskiego mowi pokazujac na ameryke poludniowa ze to jest afryka to cos tu jest nie tak, czy nie? rozumiem ze takiemu docentowi znajomosc kontynentow do niczego sie w zyciu nie przyda.

nareszcie,cos pozytywnego.

Iron Lady - podalam tylko przyklad , akurat zachcialo mi sie komentowac artykul, mieszkam i pracuje w takim pieknym miejscu gdzie niczego nie musze nikomu udowadniac,dostalam oferte pracy jako jedyna z wolontariuszy, wlasnie dlatego , ze jestem soba, mam nadzieje, ze droga , ktora zmierzam zaprowadzi mnie do celu...

Onegdaj bralem udzial w swobodnej dyskusji o ,jak to sie mowi -"wszystkim i niczym" kiedy w pewnym momencie rozmowa zeszla na ,a jakze inaczej - "buitelanderow".Uczestnicy dyskusji zaczeli sie zastanawiac jakie jest ich tutaj zageszczenie a w ogole jaka jest gestosc zaludnienia Holandii w porowniu z taka Polska.Ja znajac powierzchnie naszego kraju i jej zaludnienie z latwoscia obliczylem poszukiwana wielkosc natomiast Holendrzy wiedzieli ,ze jest ich ok.15 mln.(piosenka-przeboj)ale nikt nie znal powierzchni wlasnego kraju.Troche zmieszani (a jednak) swoja niewiedza probowali to sprawe zbagatelizowac ,ze do "zycia" jest im to zupelnie niepotrzebne ,podobnie zreszta jak to sugeruje nam autor artykulu wprowadzajacego....,ja jednak zaripostowalem ,ze jezeli tak bedziemy stawiac sprawe to pozostanie nam tylko dyskutowac o rzeczach zamykajacych sie w trzech pojeciach :"zryc ,spac i sr...c".Doeltreffend, of niet,he?

im mniej wiesz tym duzej zyjesz.

oczywiscie zart.

hamster,dobrze ze pod wzgledem wiedzy moze Polak "zablysnac"moze tym poprawi sobie zdanie i poglad o Polakach.

Troche to wyglada jak usprawiedliwienie ich CZASEM bezdennej glupoty. Przeciez nie ma czegos takeigo jak niepotrzeban wiedza! Predzej czy pozniej wszystko sei przyda!

potwierdzam , lepiej zbyt duzo wiedzy niz jej brak, tym bardziej , ze nigdy nie wiadomo kiedy mozemy zablysnac ;)
mi juz nieraz sie udalo i to wsrod wszechmadrych Nederlandczykow , heh...
Wspaniale uczucie doswiadczyc takiego zdumienia , jak dobrze byc Polakiem!!!

w sumie to na dwoje babka wrozyla.

przezylem ostatnio dosc duze zdziwienie, kiedy moj szef (bylo nie bylo w informatycznej firmie) przybiegl z pytaniem co mialem na mysli piszac "kwantoren" i okazalo sie, ze to nie lapsus jezykowy, tylko facet faktycznie nie znal zagadnienia. podobnie mnie kiedys zdziwil, ze nie zrozumial pojecia "posprzatam ta stajnie augiasza"

z drugiej strony, nie da sie tu ukryc, ze podreczniki ladowane mi do glowy w polskich szkolach, nie okazaly sie zbyt pomocne w zyciu. ale zupelnie osobna kwestia jest pytanie, czy model ksztalcenia oparty tylko o wiedze praktyczna jest lepszy. bo jednak, bylo nie bylo, pozbawia on ludzi perspektyw i wyobrazni. a taka algorytmicznosc postepowania to tylko w krajach germanskich jest cnota ;)

:-) no tak taka wiedza jest zupelnie zbedna :-) tylko ciekawe czy wybierajac wycieczke docencik bedzie wiedzial gdzie tak naprawde sie udaje i co tam można zobaczyć.W skrócie tak to mniej więcej by wyglądało. W Norwegii był Oslo widział a fiordy to mu z ręki jadły hehehe.

a tak w temacie notki to mysle ze nadmiar wiedzy nikomu nigdy jeszcze nie zaszkodzil, a bogata wiedza ogolna byc moze nie przyda sie komus kto prowadzi nudne rutynowe zycie, takiemu czlowiekowi byc moze wystarczy wiedza na poziomie mikroba, dla mniejszości myślącej przerabianie chleba na gówno z pewnością nie napełni życia treścią

Pozdrawiam

Ja jestem za wszechstrona wiedza nie wiadomo kiedy morze sie przydac a Holendrzy nawet nie widza gdzie jest RP

muj znajomy pracuje w Nl w fabryce z holendrami ich zachowanie przypomina dzieci z zespolem Dovna prykanie ,bekanie,sex,fudbol,i wyzwiska od homoseksualistow widac wyklsztalcenie 5 klas szkoly podstawowej.

Karolina,ja dopiero wrocilam z Polski.W podrozy pociagiem z Krakowa do Rzeszowa,siedzialam w przedziale z mlodymi ludzmi i nie chcesz wiedziec jakim jezykiem oni sie poslugiwali a nie mowie juz o ignorowaniu przepisu zakazu palenia w tym przedziale.Chamstwo do potegi.Wiec nie tylko tutaj to sie spotyka.

Wiatrak

Najcelniej moje "przewrócone biblioteki" ilustruje ta tabela polskiej edukacji i rozdźwięku między teorią i praktyką. Wasze powyższe przykłady "zabłyśnięcia" bagażem wiedzy ogólnej jest dla Holendra niezrozumiały. Ten "błysk" to jego zaskoczenie, że jak to możliwe aby tak wszechstronnie wykształcony człowiek nie wiedział... patrz: druga kolumna :-)

Uwzam ze Holender jak jest sadownikiem np.wie wszystko na temat jablek i gruszek i nic go wiecej nie interesuje...moj maz pracuje w wielkiej stadninie koni,jest tam ponad 120 koni to sa te ja je nazywam stepujace....facet jezdzi na zawody,odnosza sukcesy ,sa mistrzami europy w swojej dziedzinie...stajnia gdyby byla w pl wiedzialiby o niej napewno wszyscy ...jak o tej w janowie podlaskim.....a tutaj sasiad ze wsi oddalonej od ww.stajni o 5km niema o niej zielonego pojecia:))Przeprowadzilismy sie niedawno do miejscowosci oddalonej od poprzedniego miejsca zamieszkania o 4km Kolezanka mojej corki 15letnia Roxanne ,nie wiedziala gdzie teraz mieszkamy bo nigdy ze swojej wsi nie wyjechla:))A kiedy chcialam kuopic znaczek pocztowy i powiedzialam Pani na poczcie ,ze chce wyslac list do Polski zapytala czy to w europie....:))

Wiatrak

Tutaj jest znacznie wieksza specjalizacja - fachowiec wie duzo o swoim fachu. Polak wie cos o wszytskim ale tlko troszeczke. kazdy wie ze w 1410 roku byla bitwa pod Grunwaldem ale ikt nie wie tak naprawde dlaczego i jakie byly konsekwencje tej bitwy (i czy w ogole byly).
Co za przypadek! Akurat kilka tygodni temu bylem w stadninie w Janowie Podlaskim i z duzym zainteresowaniem mialem okazje przygladac sie jak Amerykanin uczyl Polakow jak sie obchodzic z koniem, jak go traktowac dla dobrej prezentacji.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.

Z boku widać wyraźniej

Wiatrak.nl choć jest holenderski to na kurzej nóżce stoi i nie służy - jak powinien - do mielenia tylko do wentylowania!
Meer over wiatrak.nl weten?