Stałem w kuchni kroić pora do jak najbardziej typowo-holenderskiej zimowej zupy erwtensoep gdy przyszło mi do głowy, że por jest tak ważnym i typowym holenderskim warzywem którego często używam gdy tymczasem w Polsce ma on jedynie szczątkową rolę.
Ba! Powiem więcej. We wschodniej Polsce znam wyśmienite gospodynie i kucharki, które pora nawet nie znają! Gdy to usłyszałem zdawało mi się, że to żart a jednak nie. W okolicznych sklepach pora nie widziałem.
Dawniej, przynajmniej w centralnej Polsce, por był jedynie w komplecie z „włoszczyzną” na zupę. Do niczego innego nie był używany.
Włoszczyzna. Tu mi jej brakuje.
Por jak i większość warzyw przyszedł do nas z Włoch. Z włoszczyzny. Swoją drogą jakże jeszcze niedawno nasi dziadowie jedli tylko krupy ze skwarkami lub grzybami. Nie było ziemniaków, kalafiorów, pomidorów i ogórków! Jeśli ktoś nie wierzy niechże się spyta stuletniej babci w Polsce czy jadła te warzywa w dzieciństwie.
W Holandii prei (por) jest najpopularniejszym warzywem i zajmuje pierwsze miejsce przed kalafiorem.
Por jest w holenderskiej kuchni używany niemal codziennie, najczęściej jako dodatek do innych warzyw (jak w zupie lub do roerbakken; smażenia w woku) ale też często jako podstawowe warzywo. Oprócz tego są pyszne quishe i torty porowe.
Typowy holenderski przepis:
Duszone pory (gestoofde prei)
Składniki dla 4 osób:
4 ładne świeże pory
40 g masła
Pół szklanki wody i kostka bulionu
Sól, pieprz, ewentualnie tarty ser do smakudo zaprawienia:
150 g kwaśnej śmietany (może być równie dobrze slagroom z łyżeczką soku z cytryny) i łyżka mąki skrobiowej (np. maizena)
Najbardziej zieloną część odkroić (to zielone nadaje za to świetnie do innych potraw: woka lub zupy) a resztę dobrze umyć i pokroić w kawałki (na własne uznanie 3-6 cm). Wrzucić pory do garnka do reszty gotujących się już składników i pod przykrywką dusić na najmniejszym ogniu ok. 15 minut (w połowie duszenia pory przemieszać).
Na koniec zaprawić według uznania i umiejętności. Można np. Odlać do naczynia wody z duszenia, dodać śmietany i mąki skrobiowej, dobrze wymieszać i wlać z powrotem do porów aby osiągnąć ładną, kleistą masę. Można dodać nieco startego starego sera do smaku.
Smacznego
Mniam uwielbiam por dodaje do wszystkiego co możliwe… mi w NL brakuje korzenia pietruszki
A mnie w Holandii brakuje ogorkow kiszonych,nigdzie nie moge kupic malych ogoreczkow gruntowych.A jezeli chodzi o Prei..mmmm…to lekker….
Ogorasy kiszone sa w Ijsselmuiden , w C1000, jest taka “polska polka”.
Co do korzenia pietruszki, tez mi go brakuje, dlatego kupuje duzo w Polsce i mroze:)
Moi znajomi Holendrzy, jak zobaczyli korzen pietruszki, to nie mogli sie nadziwic , ze to warzywo takli korzen posiada ![]()
Pietruszka korzenna jest w Holandii nieznana. Znana jest jedynie “peterselie” naciowe. Pietruszka (peterseli) naciowa nie ma korzenia, więc zrozumiałe jest zdziwienie Holendra gdy mu próbowałaś wmówić, że peterseli posiada taki korzeń. Znana w Holandii jest natomiast pastinaak (po polsku: pasternak) - korzeń wyglądający niemal identycznie jak polska pietruszka ale o innym smaku.
pietruszkę naciową uwielbiam też, ale bez korzennej zupka nie ta sama, też właśnie przywożę i mrożę
tu znają tylko tę odmianę bez korzenia a szkoda, przecież pietruszka ma swój unikalny smak
dziwią się holendrzy a przecież seler jadają i nać i korzeń więc czemu nie korzeń pietruszki ![]()
Nie jestem specjalistą, ale z tego co sie orientuje, to po prostu holenderski klimat i holenderski grunt nie nadawał sie zbytnio do uprawy pietruszki i ogórków (gruntowych). Te warzywa są zdecydowanie bardziej znane i uprawiane na wschodzie Europy. Pietruszki korzennej trudno znależć w całej Europie zachodniej a i ogórki gruntowe nie ciesza sie wielka popularnością (poza marynowanymi w occie).
Nie wiem jak to jest z tym klimatem,ale ogorki gruntowe mozna bez problemu kupic w pierwszej niemieckiej wsi/miescie przy granicy NL/D. W Groningen na rynku rybnym jest kram, gdzie mozna je kupic w sezonie. Slyszalem tez od innych krajan, ze jak sie pogada z panem z takiego warzywniaka, to moze takie ogorki specjalnie dla ciebie sprowadzic.
ja widziałam w warzywniaku ogórki małosolne ![]()
Tak jest Panie Andrzeju.Ja juz pare probowalam zasiac ogorki.Nasiona przywiozlam sobie z Polski, ale nic z tego.Tak jak Pan pisze,tutejszy grunt i klimat nie nadaje sie na tego rodzaju warzywa.Podobnie jest z piwonia.Nie bedzie tu kwitla ta, ktora z Polski sie przywiezie.No ale nie tylko roslinom grunt tu nie odpowiada:-)
Mam to wielkie szczescie, ze korzen pietruszki moge kupic w miejscowym warzywniaku. Wczesniej spotyklam go tez w tzw. “groene winkel”. Chociaz jak nie moge dostac pietruszki, to i pasternak sie nadaje, np. do zup czy salatki warzywnej. Zapach jest mniej wiecej taki sam, tylko konsystencja inna (szybko sie rozgotowuje).
A ja musze napisac wam, ze ostatnio wlozylam do ziemi te zwykla zielona karbowana pietruszke co mozna wszedzie w doniczce w kazdym sklepie spozywczym dostac i wypuscila po jakims czasie wlasnie korzen. Niby jest mniejszy niz te typowe polskie pietruchy, ale do zupy mialam
Pozdrawiam
Sseeee jest polskim poro-jadem i potwierdza, jest wiele osób, które w ogóle nie wiedza, jakie to jest cudowne warzywko. Ale też, teraz zauważa wielkie zainteresowanie nowinkami, byc może to tylko w jej otoczeniu jest takie zainteresowanie, na wsiach polskich w ogóle się mało je jarzynek, głównie mięso i nabiał.
Idealna - zdaniem Sseeee potrawa - to duszony por, ale zupełnie inaczej, niz tam jest w przepisie, na samym maśle albo oliwie z oliwek, z minimalna ilością soli, na minimalnym ogniu, można doprowadzić je do mocnego zażółknięcia… ale nie zbrązawiać. To wszystko. Taki por podany z bułeczką, albo ryżem, albo kasza gryczaną, to mniut w gębie.