holandia
31
31

Najlepsze restauracje w Holandii

marzec 2009, Kategoria: Turystyka i rozrywka, Kraj i ludzie

potrawy mistrzów kuchniCo roku wychodzi nowa edycja przewodnika po restauracjach Michalina największego autorytetu pod tym względzie w świecie.
W najnowszym holenderskim wydaniu znajdują się dwie restauracje z 3 gwiazdkami, 13 restauracji z 2 gwiazdkami i 68 restauracji z 1 gwiazdką. To wcale nie źle jak na taki mały kraj z reputacja „zjadaczy kartofli”.

Od lat w czołówce znajdują się trzy restauracje:

  • Oud Sluis w Sluis (ceny: lunch €65-110, a la carte €104-175)
  • De Librije w Zwolle (Lunch €65-110, a la carte €102-123)
  • Beluga w Maastricht (Lunch €50-120, a la carte €100-200)

Co prawda ja, w swej próżności i tak uważam, że nikt nie gotuje lepiej ode mnie, więc do tych restauracji nawet nie wchodzę, choć ceny są nawet przystępne.

Ale bez żartów, potrawy sa tam bajeczne i mimo wysokich cen na rezerwacje stolika można czekać kilka miesięcy.

Acha! Jeszcze coś. Najlepsza restauracja w świecie (także 3 gwiazdki Michelina, z kuchnią molekularną) znajduje się w miejscowości Roses na Costa Brava i nazywa się El Bulli, a diner a la carte kosztuje €230. Wszystkie ceny bez win oczywiście. Na sierpień jest jeszcze kilka miejsc!

O ile się orientuję to w Polsce nie ma restauracji z chociaż jedną gwiazdką Michelina, nie ma takowej na pewno ani w Warszawie ani w Krakowie. Czyżbyśmy jednak nie byli takimi smakoszami, czy raczej brak tradycji i talentu kucharskiego albo po prostu nikt by nas nie zaciągnął na kolacyjkę za 1000 zł na osobę?

popularne31 komentarze

user akustyk

odpowiedz ostatnia. ostatnie wieki to przewaznie bida w Polsce i w narodzie w zasadzie wyginela tradycja jedzenia poza domem. w ogole. jedzenie robi sie w domu i kropka.

moi staruszkowie nadal protestuja jak ich tu zabieram na glupi uitsmijter czy pannenkoeken i zawsze przyjezdzajac tutaj przywoza zapas miecha (”prawdziwe polskie mieso”) i chleba (”pradziwy chleb, nie ten piasek”), a moja mamuska jakby mogla to by z kuchni nie wychodzila - w nawiasach jej cytaty. a jak osmiele sie rzucic, ze po kolacji w knajpie mozemy jeszcze przed wyjsciem sobie zamowic kawke, to w ich oczach widze zgorszenie i slysze natychmiastowa reakcje: “w domu wypijemy, nie bedziemy przeplacac” :)

jak w takiej sytuacji maja funkcjonowac dobre restauracje? w miejscach turystycznych jeszcze jakos, ale to i tak w wiekszosci musi sie opierac na ludnosci lokalnej. a ta, w kraju nad Odra, je w domu. kropka.

co do jakosci to ja bym sie klocil. akurat skladniki zarciowe w Polsce sa lepsze i tansze niz w NL. a co do jakosci podniebienia to tez bym bynajmniej polemizowal - przynajmniej jak patrze co moi koledzy z pracy jadaja na lunch i jak “lekker” sa te syfiaste mieszanko-mielonki kosci, zelatyny i aromatow sprzedawane jako “Ham gerookt” czy inne wynalazki z AH :)

Karioka

Tak jak powyzej :) Wypisz,wymaluj …

Jak rodzinka sie zjezdza to sie siedzi w domu,mamy z kuchni nie wypedze,bo …trzeba pierogow pokleic,bigosu zrobic(3 dni nalezy podgrzewac,by nabral smaku)zrobic sernik i moze faworki…..

Kawa na miescie…? a po co wydawac pieniadze jak kawa w domu? Wode do picia…wezmiemy ze soba…do pociagu tez trzeba zrobic kanapki a nie frytkami z dworca sie obzerac…..

Sama zauwazylam, ze na takie bzdury idzie mnostwo kasy,ale czlowiek zrobil sie wygodny i w pospiechu dnia zapomni zrobic sobie lunch wiec co…? no standarcik ….broodje kip kerrie aub….

Bedac w Polsce na wakcjach zabralam swoja druga polowke na cyganski placek ziemniaczany,ktory w polowie byl surowy….nastepnym razem krecil nosem by jednak zjesc w domu i ganial tesciowa by ta zrobila golabki….bo nie ma to jak jedzenie tesciowej :)

Polska kobieta umie gotowac,wklada w to duzo milosci i serca.Mimo ze wiecznie zaganiana,ale dba o cieplo domu rodzinnego.
Wielki szacun!

Holenderka nie chce,nie ma czasu ;) i zawsze znajdzie jakies smoesje by kupic na obiad rodzinny krokketje i patat met…
Przez co takie szerokie tylki maja….

Zajadaja sie puree z kapusta kiszona,wrzucona prosto z torebki i wymieszana z ziemniakami…nazywajac to stamppot…brr sam kwas.

Kiedys zrobilam nasz polski bigosik i mowie to jest nasz stamppot…….to wylizane byly wszystkie garnki….

Tradycja jedzenia w domu, nie wynosi sie (tak mi sie wydaje) z biedy,ale to polska tradycja i chec naszych polskich matek,by zaspokoic podniebienie meza i dzieci i samemu byc z tego zadowolonym ze wszystko smakowalo i talerzy nie trzeba myc bo nasze jezory to za nia juz zrobily….

Terazniejsza mlodziez czesciej chwyta za jakas mrozonke z Biedronki czy zapiekanke na miescie….a ta z dworca to najlepsza….mniam mniam, nie moge sie doczekac jak znow rozplynie mi sie w ustach :)

Iron Lady

Oba komentarze zupelnie nie maja nic wspolnego z trescia tematu.Tutaj jest inna kultura.Nie chodzi o to ze obiad czy kawa zrobiona w domu jest tansza, bo wszyscy o tym doskonale wiemy..Holendrom chodzi o sama przyjemnosc pojscia do DOBREJ resteuracji,posiedziec przy winku, porozmawiac i zjesc obiad.Nie rozumie tej Waszej krytyki.Uwazam ze zyje sie raz,i kogo stac pozwala sobie na tego rodzaju przyjemnosci.Jezeli by kazdy tak myslal jak Wy,to zycie bylo by bardzo nudne.Nie wyobrazam sobie ciagle TYLKO w domu.To ze Polki lubia gotowac to ok, ale tez slysze czesto(szczegolnie pezed swietami)ze padaja juz z nog i klna na wszystko. Wypad do resteuracji to dla mnie relaks.Karioka nie zaliczaj czesci Holenderek do tych, ktore nie gotuja.Ogolnie kazda Holenderka gotuje obiady.Czy Tobie smakuje stampot zuurkool czy nie to tylko kwestia smaku i przyzadzenia.Moi goscie z Polski uwielbiaja ta potrawe i robie ja nawet bedac w Polsce bo mnie prosza.Sama piszesz ze nie mozesz sie doczekac zjedzenia zapiekanki.Jezeli juz tak, to taka zapiekanke nie powinnas kupowac pod dworcem, tylko zrobic sama w domu skoro nie uznajesz gotowych potraw.

Iron Lady

akustyk,pewnie nigdy nie posmakowales obiadu w takiej resteuracji ktore sa wyzej wymienione,bo mial bys inne zdanie o jakosci tych potraw!Nie porownuj UITSMIJTER i PANNENKOEK do obiadow w resteuracji z gwiazdka Michelina!

user Biedronka

Każdy ma chyba prawo do własnych przemysleń, po przeczytaniu artyułu, jak mi się wydaje. Każdy tez może mieć swoje zdanie i w końcu moze wydawać pieniądze jak chce. Ja do drogich restauracji nie chodzę, bo uważam, że to marnotrastwo! Ale jak ktoś śpi na pieniądzach, to mnie już nie obchodzi na co on wydaje i ile kosztuje jego kolacja. Ja osobiście z najprzyziemniejszych powodów, czyli oszczędności, nie widzę sensu wydawania masy pieniędzy na jakieś tam larytasy i siedzenie nad kieliszkiem wina w restauaracji(ciekawe ile taki kieliszek winka kosztuje???). Swoje pieniądze wole przeznaczyc na bardziej pozyteczne cele, bo na swiecie chyba są ważniejsze rzeczy niż to w ilu gwiastkowej restauracji się jada.

No ale znowu mam w temacie niezbyt dobre zdanie o naszych gospodarzach, którzy jak zauwazyła Karioke nie potrafią gotowac (w zdecydowanej wiekszości) albo nie mają ochoty. Pozostaje więc jedzenie na mieście. Przeciętniacy zamówią pizzę czy kupią coś na wynos w snack barze na rogu. Elita jak na elitę przystało musi bardziej o swoje rozpieszczone brzuchy zadbać i wybierze ekskluzywne restauracje. Iron Lady prosze nie broń chociaż w tym jednym temacie Holendrów, bo nie ma czego bronić. Kuchnia to ich słaba strona i tez spotkałam Holenderki, które potrafią gotować, ale należa one raczej do mniejszości.

user akustyk

mam wrazenie, ze jakas inna odpowiedz przeczytalas. bo na pewno nie ta, ktora ja napisalem…

Karioka

@ Iron Lady,

Mam wrazenie ze czytasz wszystkie komentarze w pospiechu i wyszukujesz czegokolwiek by sie przyczepic i nie daj Bog jak ktos zle sie wypowie o holendrach to ty odrazu z pazurkami ;)

Czytaj dokladnie prosze a potem rob z muchy slonia!
Takiego niebieskiego nawet jak masz przy swoim Nicku…

Pozdrawiam.

Andrzej

Nikt z szanownych czytelnikow nie jest tak mocno “sholendrzony” jak Iron Lady i to powinniśmy szanowac. W końcu dzieki Iron Lady mamy mozliwość przeczytać co może czuć i mysleć Holender. Takich okazji czesto nie mamy, bo po prostu Holender nie powie ci tak łatwo co myśli jak to robi Iron Lady!

Iron Lady

Karioka, wytlumacz mi prosze co zle przeczytalam?Moze Ty mnie nie rozumiesz?Ja wcale nie bronie Holendrow, tylko pisze to co jest faktem.To ze spotkalas zle holenderskie gospodynie, to nie znaczy ze wszystkie takie sa.
Biedronka tu nie chodzi o lEZENIU na pieniadzach, tylko chodzi o fakt samej przyjemnosci.Zaznaczylam przeciez,KOGO STAC!

Iron Lady

Dokladnie to Panie Andrzeju!!!

Iron Lady

Biedronka TY nie widzisz sensu wydawania pieniedzy na rarytasy, ale jest wiele ludzi co widzi!Ty nie widzisz w tej przyjemnosci zadnego pozytku, ale wiele ludzi widzi.Moze Twoje wydatki beda sie wydawac innym niepozytecznym celem????Ja osobiscie uwielbiam od czasu do czasu isc sobie z rodzinka na obiadek do resteuracji.Dzieci nasze bralismy od malego do resteuracji, bo uwazamy ze to nalezy tez do wychowania!

user Biedronka

Droga Iron Lady,

Sporzadzając listę moich wydatków, siegam dalej niż czubek własnego nosa i zapewniam Cię, ze pozytecznie wydaję moje pieniadze. Rarytasy tez jadam, ale we własnym wykonaniu, bo w przeciwieństwie do Holendrów wiem co dobre i nawet sama umiem te smakołyki przyżądzać. I jeszcze raz powtarzam, każdy wydaje pieniądze naco chce i każdy ma tez prawo do swojego zdania. Ja prezentuje mój pogląd a Ty swój. Niestety ja w wielu kwestiach Holendrów zupełnie nie rozumiem i szczerze nie zależy mi, zeby ich rozumieć. Do poprzedniego posta, dodam tylko, że śmieszy mnie, że wielu Holendrów (prawie wszyscy których znam) cały tydzień jedzą jakieś fast food a w weekend wybierają się do restauracji, aby wydac zaoszczędzone w ciągu tygodnia pieniądze na ekstra dinner, o którym trują później cały kolejny tydzień! Lubię dobrze zjeść na codzień a nie od wielkiego dzwonu i głosić o tym wszem i wobec. No ale to chyba różnica kulturowa i niech tak zostanie. Ja sobie w zaciszu domowym przygotuję zdrowy i niedrogi obiad a potem w miłym towarzystwie zjem, a Holendrzy niech jedzą na codzień chlebek z serem a po weekendzie pieją a restauracyjnych rarytasach. Każdy żyje tak jak lubi i każdy niech pozostanie wierny swoim wartościom.

Pozdrawiam

user jola b

Karioka najwazniejsze jest w kuchni zeby wylizane byly talerze,i po fakcie 30 glow zapytalo Cie co to bylo i jak sie to robi?JADLAM W NIE JEDNEJ RESTAURACJI NA CALYM SWIECIE ,od Hilton Hotel ,Marriot Hotel,Orbis Hotel,Bristol Hotel, i powiem jedno Najlepsza jest moja Kuchnia,co udowodnilam nie jednemu Gosciowi.Mysle,ze Karioka takze!!!Zapraszam!!!!

user jola b

Popieram Biedronke!!!!

Iron Lady

Biedronka,o to wlasnie chodzi, ze kazdy ma prawo do tego co mu najbardziej pasuje i kazdy zyje tak jak lubi!Nie masz jednak racji piszac, ze Holendrzy nie wiedza co jest dobre.To co Tobie moze nie smakowac, oni sie tym zachwycaja(i odwrotnie)Nie wiem jakich Ty masz znajomych, ale ja osobiscie nie znam takich, ktorzy by caly tydzien jedli fast food.W moim gronie nie znam takich.Ale pomijajac to,czy Ty myslisz ze tylko w Holandii jedza fast food?To jest teraz na calym swiecie przyjete.To ze nie zalezy Tobie na tym aby zrozumiec Holenderow to Twoja sprawa.Wielu Polakow ich nie rozumie.Oni nie oczekuja tego od nikogo i nie zadaja aby byli zrozumieni bo im naprawde nie zalezy na tym, ale w takim razie nie oczekuj nigdy od nich , aby oni zrozumieli Ciebie!Ciebie smieszy wiele ich zachowan, ale uwierz, ich smieszy rowniez wiele zachowan Polakow!

user Biedronka

Iron Lady,

Zle się wyraziłam pisząc: fast food, bo to jednoznacznie kojarzy się z barami szybkiej obsługi, a ja miałam na mysli, po naszemu: jedzenie na szybko! Bo jak dla mnie to ziemniak, gumowy kotlet i trochę przecieru jabłkowego, to takie nijakie danie na szybko.

A ja broń Boże nie oczekuję, że Holendrzy będą zadawali sobie trud, aby zrozumiec moje zwyczaje. Wcale tego od nich nie oczekuję. A że ich pewne rzeczy śmieszą, to też ich wolna wola. Ja mam swoje utarte przyzwyczajenia, nawyki, wpojone przez mamę :) zasady, których sie staram trzymac i czy ktoś je uwaza za głupie, śmieszne czy staromodne, to nie robi na mnie najmniejszego wrażenia. Wiem na przykład, że Holenderki uważają polskie kobiety za przesadnie zaabsorbowane domem, gotowaniem obiadków, plewieniem ogródka i ogólnie byciem kurą domową. A co ja na to? Wszystkie wyżej wymienione czynności uwielbiam wykonywać i mówię to Holenderkom otwarcie. Moje życie, moje wybory, moje szczęscie.

Iron Lady

I tak trzymaj Biedronka!:-)Bo tak ja Ty masz swoje zwyczaje, zasady i przyzwyczajenia,tak i oni maja swoje.Smiejscie sie wiec wzajemnie ze siebie a bedzie wesolo:-))))))

user michal

Fajnie czasami wyskoczyc i zjesc cos dobrego w restauracji wsrod ludzi ,zawsze to ciekawiej i sympatyczniej niz standardowo w domu i potem nie trzeba jeszcze zmywac.Bede namawial za rok tesciowa zeby wigilie spedzic w restauracji sama wygoda oczywiscie przy swiecach i z rodzina.

Iron Lady

michal,wlasnie o to mi chodzi!!!Nam jak najbardziej odpowiadaja takie wypady a szczegolnie teraz, kiedy przed obiadem mozna sobie posiedziec na tarazie, przy dobrym winku i w milym towarzystwie.Takie klimaty odpowiadaja nam BARDZO!!!:-)Swieta rowniez czesto spedzamy w resteuracji, wlasnie w gronie rodziny.Jest super!Trzeba od czasu do czasu zmienic kolor codziennosci!!!

Karioka

@ Panie Andrzeju,

Prosze nie dorzucac do ognia…i nie mowic mi ze by zrozumiec co moze czuc i myslec Holender to ja musze sluchac Iron Lady…
Szanuje pania Zofie,chodz nie zawsze sie z nia zgadzam.Normalka…Karioka tez nie zawsze papla to co kazdy chcialby uslyszec.

Ale…by zrozumiec co mysli /czuje Hlender potrzebne mi sa moje wlasne oczy,uszy,doswiadczenia,obeznanie sie w kazdym srodowisku i kulturze domu bo nie kazdy dom ma przed swoimi drzwiami wycieraczke z napisem “welkom”.

A i zaden nie wiem jak mocno “spolszczony holender” nie jest w stanie powiedziec co czuje i mysli Karioka…. Zofia czy Andrzej.

A po drugie proponuje panu napisac nowy artykul “Co znaczy byc “sholendrzonym”,co taka osoba mysli,kim jest,itepe itede…chetnie poczytam komentarze wiatrakowiczow” tych”scholendrzonych” i tych nie…. jak i Pana refleksje.

Bedac “sholendrzona”po 10 latach moge sie za kazdym razem zgadzac z pogladami Iron lady, a i odwrotnie po byciu 20/30-to letnim w Holandii moge miec calkowicie i to o 360* inne poglady i zdanie niz Iron Lady.

Bo jak tak to widze a ona inaczej.

Tak swoja droga to spotkalam wielu „sholendrzoych” ale jeszcze nikt nie opisywal Holandie i holendrow w samych superlatywach i nie bulwersowal się tak jeśli ktos inny mial inne zdanie na ten temat.
Mysle ze Iron lady zaluje ze urodzila się w Polsce i plynie w niej slowianska,piekna krew nie może już od dawna wyskoczyc z zoltych klumpow…to tak zartem nie obrazaj sie Zofia…
Ale tak ja to widze …

Pozdrawiam

user abecede

Czy Wy nie widzicie tego, że Pani Iron Lady nie broni Holendrów (nie pisze ani dobrze ani źle), ona ich jedynie tłumaczy. Tłumaczy nam początkującym i bardziej zaawansowanym emigrantom jak zrozumieć i pod jakim kątem patrzeć na Holendrów, żeby było nam łatwiej tutaj żyć! Dla mnie to jest mądre doświadczone oko. Chciałabym nauczyć się widzieć tak jak ta Pani. (a nie tylko porównywać Polak-Holender i wyśmiewać) Jeżeli zdecydowaliśmy się tutaj żyć - niestety trzeba się tego nauczyć. No i przede wszystkim szacunku- Pani jolu b.

martencja

Wychowywalam sie w rodzinie o tradycjach kulinarnych (dziadek szef kuchni rodzice restauratorzy). Wiem jak to wszystko dziala “od kuchni”. Mam kompletnego fiola na punkcie zdrowego jedzenia i swiezych produktow. Niejednokrotnie mialam okazje jadac w najlepszych knajpach w Polsce, Francji, Anglii, Niemczech, Czechach itd. itp. Powiem tak: niezaleznie od ilosci gwiazdek oraz prestizu lokalu zdarzaly sie sytuacje, ze podano zupe na kostce rosolowej, sos byl z dodatkiem jakiegos gotowca w proszku albo warzywa byly z tzw. mrozonki…
Polska na tle europejskich knajp wypada dosc blado. Komu by sie chcialo wstawac w srodku nocy i leciec na drugi koniec swiata po skladniki do salatki/deseru… Dlaczego w Polsce nawet w tych lepszych knajpach potrafia czlowiekowi za 50zl zaserwowac kieliszek ’siary’ zamiast wina?
Ale tak samo tu w Holandii mozna sie niezle nadziac. Dlatego tez nikomu tak nie ufam jak sobie i to co jem gotuje sama.
Jednak nie potrafie sobie odmowic raz na jakis czas wyjscia do restauracji dla samego faktu wyjscia z domu, posiedzenia, jak pisze Iron Lady, przy winku. Wogole dla samego klimatu.

I jeszcze taka mala dygresyjka na temat polek-kuchennych meczennic. To taka hipokryzja - widza holenderke, ktora nie gotuje i od razu wieeelkie halo i oburzenie, ze ona zimna, ze nie dba o dom, ze po co komu taka zona… ale jak same tkwia przy garach np. przed swietami to zaczynaja sie buntowac, ze caly ciezar przygotowan spoczywa na nich i juz takie szczesliwe ze swej kuchennej misji nie sa.

user ewa

To juz staje sie nudne ,moze by tak sie skupiac na temacie a nie na wypowiedziach pani Zofi.Przeciez bylo by nudno jak wszystcy tak samo by mysleli.TROCHE TOLERANCJI.

user adamsky

Nie lubię jadać w knajpach,bo nie ufam ,ze tam jest czysto, nawet jak jest czysto to wiem swoje :). Uzasadniam to tym,ze ludzie są tylko ludźmi, przychodzą zakatarzeni do pracy jak każdy z Nas, czasem w pospiechu nie domyją rak, czasem zapomną umyć dokładnie składników itd. Kiedy już muszę iść, to wymyślam coś co może być najbardziej świeże i nie wymaga to zbytnio obmacywania rękoma przez kucharzy i zazwyczaj musi być świeże,bo inaczej od razu czuć brak świeżości. Dlatego wole jeść w domu, taka fobia ;)Natomiast zdecydowanie bardziej mi smakuje piwo w knajpie oczywiście butelkowane.

user Gregor

Mysle ze o spedzaniu czasu w restauracjach,jest tematem dosc ciekawym.Twierdze jednak ze warto sprobowac potrawy,zeby porozmawiac na ten temat.Mozna takze zaplacic kupe pieniedzy ktore nie sa warte tych posilkow,ale rownierz mozna spedzic milo wieczor zachwycajac swoje podniebienie super posilkami.Moja opinia co do paru Chinskich res.jest ok.Co jak co, ale jeszcze sie nie zatrulem

user 12345

W Krakowie są dwie restauracje z jedną gwiazdką Ancora i Cyrano de Bergerac obie w okolicach rynku, cena za obiad ok 150 zł

user magda

Jak ktos tutaj na forum teskni za bigosem, za pierogami to zapraszam do siebie. Wlasna produkcja, mila zaciszna okolica, mozna sie tez polskiego piwka napic. Zapraszam do www.grootagelo.pl

user akustyk

nie przesadzajmy nagle z ta pewnoscia… bo jesli ktos mowi o samodzielnym przygotowaniu zarcia np. z miesa/ryby z Alberta Heijna… gdzie filet z wody (sprzedawany jako z ryby) potrafi walic chlorem na kilometr, a mieso jest wielokrotnie uzdatniane…
to ja juz chyba wole isc do knajpy ;) chocby do znajomego Chinczyka na porcje kot… pardon: kurczaka ;)

user Marzena

Michelin jest przewodnikiem turystycznym nie jest wyznacznikiem jakosci retauracji w Europie. To przewodnik wydawany we Francji co roku, zdobyl ogromna popularnosc. Ich oceny i gwiazdki odpowoiadaja temu czy warto wpasc czy nie :-). Niewiele mato jednak wspolego z oficjalnym rankingiem.
My w Polsce mamy swietne restauracje np:
Wierzynek -krakow, restauracja w Grand Hotelu w Sopocie, no i Bristol Belveder Warszawa i Podewils Gdansk, a podobno najdrozsza restauracja w Polsce to L`ecru Lodz.

a tutaj ciekawe linki :
www.forbes.pl/forbes/2008/04/17/156_kulinarny_i_cenowy.html

www.luxlux.pl/artykul/2864/restauracja_l_ecru

a jezeli chodzi o rankingi to podobny w Polsce w stylu to Ranking polskich restauracji wg Newsweek’a. Nie ma on zasiegu europiejskiego, jest przeznaczony na rynek krajowy.

Marzena

Wiec odpowiedz na postawione pytanie w tekscie nie jest az tak oczywiste jak poczatkowo czytelicy sadzili, bo faktem jest ze i w Polse istnieja ludziska ( nie tylko tzw. zagraniczniaki)skonne wydac marne 1000 zl na obiadek :-)

user Luna

hahaha…prawdziwa Polska! Dumna, zadufana w sobie i klotliwa. Na prostej drodze widzi klody i rodaka w lyzce wody utopi… ja! ja! tylko ja!
Smieszne i tragiczne…. wspolczucia warte.
Ps. Iron Lady, Martencja… genialne reakcje!

dodajDodaj komentarz