Polski budowlaniec w Holandii (ZZP'er) bez znaku jakości?

Kategoria: Wydarzenia

W roku 2007 zarejestrowało się w Holandii 7 tys. firm jednoosobowych (tzw. ZZP'ers). Dzisiaj jest ich zapewne ponad 10 tys. Polskie firmy remontowe i budowlane widoczne są w Holandii wszędzie. Maja pełne ręce roboty. Pracowitość i konkurencyjne ceny muszą być solą w oku ich holenderskich kolegów po fachu.

Wśród tych tysięcy polskich budowlańców znajduje się dosyć amatorów których praca pozostawia wiele do życzenia ale przede wszytskim pozostawia po sobie niezadowolenie i skargi holenderskich zleceniodawców. Na te skargi nakładają się złorzeczenia holenderskich budowlanych ZZP-ers którzy nie mają ochoty na konkurencję z Polakami.

znak jakości budowlańcaDo tej pory każdy mógł zarejestrować swoja firmę w Kamer van Koophandel (Izba Handlowa) jako balarz, murarz, cieśla i sztukator niezależnie od tego czy się na tym znał i czy miał do tego uprawnienia. To ma się wkrótce zmienić.

Holandia planuje wprowadzenie  znaku jakości którego posiadania będzie dawało klientom gwarancję jakości i dobrej roboty. Certyfikat jest inicjatywą związku zawodowego prywatnych budowlańców (FNV Zelfstandigen Bouw) który właśnie otworzył nową stronę tego certyfikatu (keurmerk).

Ten znak jakości ma być znakiem rozpoznawczym dla pracujących na własny rachunek w budownictwie. To gwarantuje dobre wykonanie prac  małych niezależnych firm budowlanych.

Aby uzyskać tą etykietę, ZZP'er musi spełniać surowe wymagania dotyczące umiejętności, profesjonalizmu i przedsiębiorczości.

W miarę postępującego kryzysu, twarda walka konkurenyjna będzie tylko wzrastać.

Etykietowanie: budowa jakość praca
56 komentarzy

broerkonijn

Przepraszam, a co w tym zlego? Moze to wlasnie wyeliminuje fuszerow wszelkiej masci i proweniencji. Place i wymagam. Proste jak budowa cepa na lozyskach.

Bardzo dobrze, wyeliminuje to te tzw zlote raczki, ktore w polskich warunkach nauczyly sie fuszerki i kombinacji. To nie sprawa kryzysu a wolnego rynku.

Wiatrak

Może nie byłoby w tym nic złego ale ja nie mogę oprzeć się wrażeniu, że takie decyzje podejmowane są wyłącznie aby ochronić własny rynek i uprzykrzyć życie Obcym. Podobnie gmina Rotterdam wprowadziła właśnie podatek śmieci (afvalbelasting) od ZZP'ers zarejestrowanych na adres domowy. Na tej samej zasadzie każe się Arabom płacić grube pieniądze za sprowadzanie żony ze własnego kraju, zabraniało się używania anteny satelitarnej na balkonie, lub rytualnego zabijania owieczek.

broerkonijn

Calkowicie chybione porownanie. A w ktorym to miejscu (prosze o cytat poparty dowodem) FNV Zelfstandigen Bouw zabrania polskim ZZP'rs starania sie o certyfikat? Nie badzmy paranoikami.

Wiatrak

Och, słowo pisane stoi daleko od od ludzkich uczuć. Onderbuikgevoelens rządzą (oficjalnie od roku) Holandią ale nie stoi to na papierze. Porównania bardzo trafne imho, aczkolwiek także polski onderbuikgevoel nie pozwala nam stawać w jednej linii z "turasami". Co to jest onderbuikgevoel? hmmm... to też uczucie nie stojące na papierze http://nl.wikipedia.org/wiki/Onderbuikge...

broerkonijn

Tu bede polemizowal.
Czyjs onderbuikgevoel to jedno, zimne fakty to drugie. Czyjs onderbuikgevoel mnie obchodzi tyle co zeszloroczny snieg. A fakty pozostaja faktami. Oczywiscie kazdy moze je sobie interpretowac na swoj wlasny przasny sposob oraz innych mierzyc wlasna miarka, nie zmnienia to jednak faktu ze zaproponowany certyfikat to bardzo dobra sprawa. Chcesz konkurowac? Zapraszamy, nikt ci nie zabrania, a wrecz przeciwnie. Trzymaj sie jednak pewnych standardow. Zarowno etycznych jak i fachowych.

Wiatrak

Ja myślę, że uczucia są znacznie ważniejsze niż fakty oficjalnie przeniesione na papier. Generalnie zgadzam się z tobą co do przydatności systemu który "odsiewa" partaczy i amatorów, ale... Holandia naszpikowana jest "keurmerk'ami" (bio, eco, best... na każdym produkcie kilka) które najczęściej są niczym innym jak komercyjnym magicznym słowem mającym coś sprzedać i pobić konkurenta który tego znaku jakości nie posiada (nie posiada chociażby dla tego, że jest to "własny" znak jakości jednego potentata).

broerkonijn

Co jak co, ale FNV raczej nie zaliczal bym do organizacji probujacych ograniczac komukolwiek dostepu do rynku. Akurat certyfikatu wydanego przez FNV (jakkolwiek jestem przeciwnikiem zwiazkow zawodowych jako orgfanizacji z natury szkodliwych) nie zaliczal bym do znakow "wlasnych" jakiegos potentata.

Wiatrak

Jakość (albo nawet częściej subiektywne "poczucie jakości") wiąże się z ceną produktu. Holenderski klient - wybierający polskiego malarza-amatora pracującego czasami nawet za 1/3 ceny certyfikowanego malarza holenderskiego - wie co robi. Gdy wykonana praca nie będzie go satysfakcjonowała; chętnie ponarzeka na Poolse Klusser przemilczając przy tym, że zaoszczędził 60% kosztów. Pierwszą funkcją znaku jakości jest usprawiedliwienie wyższej ceny. Pieniądz to jest cholernie mocny argument :-) Przylepiając sobie etykietkę "najlepszy malarz świata" walczy z konkurencją.. Na tej samej zasadzie działa keurmerk: "Dobre, bo Polskie" :-)

broerkonijn

Nie bedzie mial powodu do narzekania kiedy Poolse Klusser posiadajacy certyfikat wykona prace szybko, sprawnie, uczciwie i tanio. Powtarzam - nikt nie broni polskim samodzielnym bez personelu starac sie o certyfikat. Nic nie stoi na przeszkodzie certyfikowanym jednoosobowym firmom w konkurowaniu cenowo z firmami holenderskimi. Ponawiam prosbe - prosze o cytat badz dokument z ktorego niezbicie bedzie wynikalo ze jednoosobowe firmy prowadzone przez obcokrajowcow wykluczone sa ze staran o certyfikat. Ale po cholere sie o to starac, jezeli mozna ponarzekac i zwalic wszystko na "onych".

Wiatrak

Zgadzam się z tobą zupełnie. Mimo to dla wielu polskich ZZP'er jest to kolejna bariera przy słabej znajomości języka. Podwyższa koszty = osłabia konkurencyjność. Poza tym aby otrzymać ten certyfikat (cena w tym roku €100 euro a następne lata po €200) wymagane jest ubezpieczenie CAR (konstrukcji all-risk). Podejrzewam, że to ubezpieczenie, właśnie dla polskich zzp'ers (domniemane ryzyko), może nie być tanie (a zawiera i tak spore własne ryzyko).
Ja też bym nie był zadowolony gdybym zmuszony został kupować w jakimś stichting etykietkę uprawniającą do publikacji Wiatraka i zawierać ubezpieczenie na wypadek głupich tekstów.... choć być może poprawiłoby to jakość serwisu :-)

Obydwaj Panowie maja racje, choc Wiatrak patrzy zbyt krytycznym okiem diagnozujac w sposob odbiegajacy od stanu faktycznego z lekka.

broerkonijn

Andrzeju, tu mnie rozbiles....
#quote#
Mimo to dla wielu polskich ZZP'er jest to kolejna bariera przy słabej znajomości języka.
#unquote#

Decydujac sie na swiadczenie uslug w obcym kraju znajomosc jezyka jest podstawa.....
Ja pani pomalowac okna? My wykafelkowac lazienke?

litosci.......

holandyja

Dobre broekonijn...haha

A póżniej: Ja nie przyjmować reklamacji.

holandyja

Występuje tu w opisanym wypadku pewna równowaga rynkowa, chociaż gdyby się głębiej przyjrzeć ta równowaga nie występuje. Polskie firmy remontowe są konkurencyjne dla holenderskich ze względu na zbyt zaniżone ceny usług, a holenderskie firmy dla polskich ze względu na pewność, że praca będzie wykonana profesjonalnie. W moim odczuciu ja ryzykuje zatrudniając polskich fachowców bez certyfikatu...taka jest moc certyfikatów jakości, a jeśli ktoś tego nie rozumie to niech jeszcze bardziej zaniży ceny albo zmieni pracę.

holandyja

I oczywiście biednym Polakom nie pozwolą się rozwijać niedobrzy Holendrzy, cały czas rzucając kłody pod nogi i niechętnie udzielającyh certyfikatów. Słuchajcie, wystarczy, że taki polski fachowiec źle mówi po holendersku i już ta jakość nie powinna być przyznana, bo niby jak ma on zrozumieć o co klientowi chodzi. Dlatego na starcie może być on zdyskwalifikowany.

Twierdzisz, że podatek od śmieci nie powinien być przyznawany ZZP'om, a ja twierdzę odwrotnie. Jesli ja założe jednoosobowom firmę produkującą kartki okolicznościowe to wiadomo, ze będę produkować tych śmieci podwójnie i nieważne czy będzie to adres domowy czy nie, są to odpady z produkcji, która mi przynosi zyski.

Zgadzam sie z holandyja i nie dziwie sie holenderskiej checi zaostrzenia a raczej uregulowania szarej strefy niekonkurencyjnosci, polskim fachowca wyjdzie to tylko na dobre, podnoszac wiarygodnosc polskiego sztukadora i eliminujac tzw zlote raczki, nie wspominajac o lepszych zarobkach. Niestety kapitalizm nie zna kompromisow. .Heej!

holandyja

I jeszcze coś o polskich odczuciach.

Polacy sa tak mentalnie różni od Holendrów, że nie trudno o konflikt interesów. Polacy nie potrafią dyskutować w cywilowany sposób, wytrącają nieraz z równowagi niejednego Holendra, a w większości wypadków budząc ich politowanie. Narzekanie...dużo gadki, mało czynów. Poleganie na informacji pantoflowej przekazywanej przez innych mądrych polaków, którym łatwo takimi manipulować.

A Holender? Nie no Holendrzy som głupi, bo każą nam przestrzegać ich głupiego prawa, zabierajom nam polskie dziewczyny i w ogóle to som tak głupi, że głupsi być nie mogom. A my Polacy to my im pokażemy...

Wiatrak

ZZP'er budowlandy nie pracuje w domu, śmieci i inne odpady budowlane pozostają u klienta. Do domu przywozi kielnię, pędzle i drabinę.
Władanie językiem jest oczywiście jak najbardziej pożądane ale faktem jest, że wielu go nie zna (dostatecznie) a nawet nie ma szans się języka nauczyć pracując po 60 godz./tyg. w tynkowaniu. Nie chce być tak jak wy surowym w ocenianiu Poolse Klussers. Mi nie przeszkadza gdy w chińskiej restauracji kucharz nie zna ani słowa po holendersku i że nie ma certyfikatu... aby to nasi było lekker i niedrogie! Sambal bij?!

holandyja

Wszystkie zaostrzenia prawne wynikają z kontroli nad społeczeństwem pod względem gospodarczym.Fakt. Nowe prawa nie zawsze są mądre i dobrze przemyslane i nie zawsze nam się podobają, a zwłaszcza gdy trafia dokładnie w nasz interes.

Tak jak mówi Baca. Jest to inwestycja. Lepiej spojrzeć z pozytywnej strony, że polscy fachowcy w końcu będą konkurencyjni dla holenderskich fachowców.. Ale mentalność polska jest inna...po co mi jakiś papierek?I do tego holenderski.

Brak przyszłościowej kalkulacji.

Wiatrak

O polskim i holenderskim charakterze napisałem na Wiatraku już dosyć. To jest druga strona medalu. Większość problemów polsko-holenderskich jest spowodowana - moim zdaniem - słabą znajomością języka i kulturowymi różnicami. Właściwie to kultura i język są ze sobą nierozerwalnie wiązane. Kto nie zna Holendrów nie będzie mógł się dobrze komunikować.

Ja w tej kwestii 100% racje przyznaje panu andrzejowi. Wczesniej interesowalam sie ta tematyka ze wzgledu na certyfikaty ktore przyznaje sie biura posrednictwa pracy.
Szczegolnie przemawia do mnie:
Może nie byłoby w tym nic złego ale ja nie mogę oprzeć się wrażeniu, że takie decyzje podejmowane są wyłącznie aby ochronić własny rynek i uprzykrzyć życie Obcym.

FNV Zelfstandigen Bouw - ilu jest tam zarejestrowanych polskich fachowcow?

Panie andrzeju bardzo tani ten certyfikat, czy aby napewno taki tani?

broerkonijn

#quote#
Mi nie przeszkadza gdy w chińskiej restauracji kucharz nie zna ani słowa po holendersku i że nie ma certyfikatu... aby to nasi było lekker i niedrogie! Sambal bij?!
#unquote#

Prawda, tylko ze ten kuchaz jest pracownikiem swojego szefa, a nie samodzielnym podmiotem gospodarczym.
Andrzeju, brniesz...
Prowadzac dzialalnosc gospodarcza masz do czynienia z Belastingdienst, KvK, Bankiem i wielu innymi instytucjami. Nie znasz jezyka? Nie zakladaj wlasnej firmy, bo potem bedziesz ciezarem sam dla samego siebie.

Wiatrak

Żyjemy w Królestwie Regeltjes. Sami Holendrzy to dobrze widzą. Nowy Jork przestałby funkcjonować po dwóch dniach gdyby tam było tyle Regels. Kapitalizm bez kompromisów! Kraj o tak dużej regulacji sam siebie hamuje.

broerkonijn

Wiec witaj w tak ulubionej Unii Europejskiej :)

holandyja

Chiński kucharz nie musi znać języka jeśli zna recepturę potrawy, którą ma zamiar ugotować. Recepturę na którą klient nie ma żadnego wpływu, bo wybiera ją z menu i jesli mu się nie podoba wybiera inną potrawę. Nie musi nawet być kucharzem i mieć certyfikat i będzie mógł gotować dla klientów restauracji w której pracuje. Tyle tylko, że taki kucharz bez certyfikatu musi liczyć się z tym, że będzie pracował w taniej restauracji, a jego wynagrodzenie będzie o wiele mniejsze niż prawdziwego kucharza.

Inaczej jest z kafelkarzem. Receptura jego pracy jest o wiele większa niż menu chińskiego kucharza. To nieograniczony wachlarz pomysłów klienta. Wpływ klienta jest ogromny, to on chce być tu "szefem" i mieć kontrolę nad pracą kafelkarza, tak aby jego koncepcja idealnej łazienki miałą ujście w rezultatach pracy kafelkarza, którego zatrudnił. Stąd język takiego fachowca musi być tak bogaty, aby mógł zrozumiec o co dokładnie klientowi chodzi.

Organizacji udzielajace certyfikaty jakości, nie interesuje jakie prace będzie wykonywał. Czy będzie to zwykłe malowanie, tynkowanie czy też skomplikowana koncepcja łazienki, którą chce sobie zrobić klient. Oni zakładają, ze taki fachowiec będzie mógł zrobic każdą pracę. Bo w końcu chodzi tu o jakość. Fachowiec niegodny takiego certyfikatu, nie może konkurować z takim który mu się certyfikat należy. Obniża to jakość wszystkich certyfikatów.

Wiatrak

@sivom: na stronie "Keurmerk Kwaliteitsvakman" http://keurmerkkwaliteitsvakman.nl/veelgesteldevragen/ podane są ceny, (2012: €99, 1013: €199) aczkolwiek ja jestem człowiekiem podejrzliwym, często pewne koszty "administracyjne" i inne nie są podawane i jak mówiłem duża niewiadomą jest wysokość premii wymaganego CAR ubezpieczenia. Poza tym sądząc z opisu: http://keurmerkkwaliteitsvakman.nl/voordeel_vakman/ certyfikat ten wydaje się być bardzo atrakcyjnym i godnym polecenia.

holandyja

Wiatrak: "Nie chce być tak jak wy surowym w ocenianiu Poolse Klussers."

Mam wrażenie, że oceniasz ich pod tym względem, ze musza byc twoimi bliskimi znajomymi. Dlatego masz tak wiele zrozumienia, co pewnie jest zrozumiałe...

Tylko pamietaj, ze holenderscy fachowcy równiez borykają się z własnymi problemami prowadzenia działalności. Oni równiez mają do zapłacenia rachunki,muszą podołac konkurencji, inwestują tak jak każdy inny i poddają się woli nowych uregulowań prawnych. Nikt ich nie żałuje, bo i nawet nie chcieliby być żałowani. Bo niby dlaczego? Każdy walczy na swoim skrawku...

Rozumiem, że pracując po 60 h tyg trudno wygospodarować czas na naukę języka, kiedy czas na relaks się należy. Moim zdaniem trzeba brać zatem mniej zamówień i poświęcić ten czas na naukę zamiast narzekać, że ci Holendrzy tacy niesprawiedliwy. Język to podstawa. Nie znając języka nie byłabym tak arogancka i nie twierdział, ze holenderski certyfikat mi sie należy.

Komunizm utarł w naszych głowach, że skoro pracuję fizycznie to nie muszę się komunikować, a to bardzo błędne twierdzenie bardzo obce Holendrom.

Wiatrak

Certyfikat oferuje m.in. (tłumaczone ze strony keurmerkkwaliteitsvakman.nl)

- Profesjonalny znak jakości. Twoi klienci natychmiast widzą, że robisz dobrą robotę z gwarancją.
- Ty otrzymasz zaufanie coraz większej liczby klientów.
- Jesteś łatwej do znalezienia dla większej liczby klientów. Znajdują cię poprzez www.kwaliteitsvakman.nl.
- Jesteś rozpoznawany z logo Znaku Jakości.
- Możliwość dobrej taryfy za pracę. Etykieta wyraźnie pokazuje, że dobra jakość, lepsze ceny, więcej dochodów, większe bezpieczeństwo na przyszłość.
- Otrzymasz podręcznik, który zawiera model oferty i faktury, także wytyczne i wskazówki dla ukierunkowania na klienta.
- Otrzymasz obszerne materiały promocyjne do reklamowania.

Twoje materiały promocyjne:
- Naklejki z logo na autobusie.
- Broszury i ulotki dla klientów.
- Notatnik.
- Banery dla twojej strony internetowej.
- Promocyjne długopisy, opakowania i notatniki
- Przykłady ogłoszeń i reklam do umieszczania w prasie
- aktówkę

holandyja

Same plusy :D

i to ma kosztowac 99€ na rok (2012?) w zyciu!

p.s: o biurach z certyfikatem podobnie jest napisane, a jednak pracownicy maja z nimi nie lada problemy...

Wiatrak

Właśnie. Są tysiące Agencji Pracy z wszelkimi możliwymi certyfikatami, naklejkami, etykietkami gdy w rzeczywistości są to nowocześni handlarze niewolników. Łapią dzikich w puszczy lubuskiej i sprzedają na brabanckich plantacjach. Polecam książkę "Chata Wujka Krzyśka".

broerkonijn

.....................

keurmerkkwaliteitsvakman!!!
co za bleblanie!!!
-zaufanie wiekszej liczby klijentow
-lepsza rozpoznawalnosc
Ktos zaklada, ze klijent to jest potencjalny idiota i trzeba stworzyc logo aby oznaczyc fachowca, ktorego klijent ma sobie wybrac.

Ktos wpadl na dobry pomysl jak wyciadnac kase od ludzi.
Holendrzy sa jednak doskonali w przeroscie formy nad trescia:)))

iga5 To nie chodzi o naklejki, tylko pewnego rodzaju sito, ktore odcedzi tych nie za bardzo wykfalifikowanych, tanich pracownikow od profesjonalnych firm, do ktorych mozna sie dostac bedac absolwentem np szkoly malarskiej etc...

Wiatrak to pojechales po calosci... .

Najlepszym znakiem jakosci jest fachowosc. Najlepsza reklama jest zadowolony klijent.
Rzadne certyfikaty nie byly, nie sa i nie beda miara faktycznej dobrej jakosci.

Poza tym jaki znak fachowosci mozna dac dla tzw klusjesmannen?
Wachlarz prac jakie wykonuja jest bardzo szeroki...malowanie, tynkowanie, elektryka, hydraulika, stolarka i wiele innych.
Kto jest w stanie sprawdzic jakosc tych prac...za 99euro?
Aby wystawic miarodajny do jakosci pracy certyfikat trzeba by min pol roku sprawdzac jakosc wykonanych prac przez danego fachowca.
Mam w rodzinie fachowca budowlanego (Holendra), ktory ma swoja jednoosobowa firme.
Facet cieszy sie bardzo dobra opinia wsrod swoich klijentow. Ceny ma bardzo wysokie, a zlecen wiecej niz moze wykonac.
Nie jest fachowcem z hydrauliki i elektryki...a jednak te prace wykonuje, bo nie oplaci sie brac innego fachowca.
U nas w domu zrobil tynki i lazienke i to zrobil dobrze ale hydraulike spierzyl!

holandyja

Iga5 pocieszny brak wiedzy...Po co są certyfikaty? Po co jest kontrola jakości? Czemu trawa jest zielona?

Jestem fantastycznie mądra, że nie musze sobie zadawać takich niemądrych pytań...

holandyja, ja jestem z zawodu budowlancem, a Ty?
Zdobywalam swoja wiedze przez wiele lat szkoly

ja tylko wypasam owce (czasem sie tez zdazy jakis baran) na halach.....

iga napisalas, ze najlepszym znakiem jakosci jest fachowosc, jestem przekonany tak samo jak Wiatrak, ze pieniadz.
Uzywanie odpowiednich materialow, narzedzi, kto o tym ma pojecie zamawiajac usluge - niewielu, a potem sie okazuje, ze cos odpada, nie domyka sie czy sie wykrzywilo, bo ktos chcial zaoszczedzic na remoncie.
Bardzo latwo jest sprawdzic wiedze teoretyczna czy praktyczna nawet w ciagu kilku minut (pamietaj, ze wiekszosc tych pracownikow jest dyplomowanych), jesli sie spotka 2 fachowcow od razu wiedza z kim maja do czynienia.
Zaprzeczylas sobie na koncu wypowiedzi.

"Zaprzeczylas sobie na koncu wypowiedzi"
Ktorymi slowami sobie zaprzeczylam?

slowami opisujacymi brak majstersztyku holendra w dwuch profesjach, a jednak zatrudnienie go - bo (jak to ujelas) nie oplaca sie brac innego fachowca, pomimo tego, ze ten robotnik spieprzyl ci hydraulike...... czyli jaki z tego wniosek, ze jednak sie oplaca

Tak myslalam, ze nastapilo jakies nieporozumienie:)
To jest brat mojego maza, stad wiem dokladnie jakie ma wyksztalcenie i w czym jest dobry.
Wyrementowal nam pol domu ZA DARMO!, zrobil lazienke...no a ze sp...lil hydraulike, mowi sie trudno:)
Wiedzialam o tym wczesniej i moglam choc zapytac czy tak przypadkiem pomocy nie potrzebuje w tej dziedzinie...choc pewnie i tak Polki by nie posluchal:)

oke
ide troche bryndzy i oscypkow narobic, sliwowica sie zaprawiajac Swist!

Ale zaraz - zabraniają świadczyć usług bez certyfikatu, czy nie? Jeśli nie, to jaki problem? A jeśli tak, to to uderza głównie w Holendrów, bo ci tak łatwo kraju na przyjaźniejszy nie zmienią.

no wlasnie nie sadze zeby te certyfikaty w holendrow uderzaly, te certyfikaty maja na celu udarzanie ,,we wszystko inne co holendrem nie jest"

Ja powiem szczerze ze jesli juz kozystam ze zlotej raczki i innych specjalistow to prawie zawsze szukam ich na werkspot.nl - gwiazdki i recenzje wystarczaja (przynajmiej dla mnie)

A ja mysle ze znowu jakis Wiatraczek wymyslil jak tu zarobic na naiwnych Polaczkach. Ludzie ogarnijcie sie . Certyfikaty :DDD A zdrugiej strony, czy wszyscy Holenderscy zzp to tacy fachowcy???? Pozdrawiam

Flow nie bierz tak wszystkiego do siebie, oprocz Polakow jest jeszcze kilka nacji, ktore pracuja w tych zawodach, nie sadze zeby to bylo wymierzone w krajan.
Troche traci fobiami, co by Holendrzy nie zrobili od razu bija w dzwony oburzeni Polacy. Nawet jakby bronili rynu pracy przed jak to Wiatrak nazwal obcymi, to coz w tym zlego, skoro sa u siebie i walcza o swoje interesy. Miejmy nadzieje, ze partacze holenderscy, ktorych tez nie brakuje takze zostana obieci nowymi rozwiazaniami - czyli zostana pozbawieni mozliwosci powieszenia sobie certyfikatu na scianie offisu

Posiadanie takiego certyfikatu uderzy przede wszystkim w klijentow.
Ktos, kto bedzie mial taki certyfikat z marszu podniesie ceny swoich uslug.
Ceny uslug w Holandii sa horendalnie (teraz juz wiem skad to okreslenie) wysokie, a beda jeszcze wieksze.
Sprzedarz domow maleje a ceny remostow rosna:-)
Ot i wymyslili sobie ludzie sposob na wyrownanie dochodow.
Mniej pracy a dochody te same...sprytnie:-)

Wiatrak

Nie wiem Baca co ty tam z wierhu widzisz, ale Tutaj, w Holandii Pool stał się synonimem Klusser. Tak jak po obiad Holender idzie do Chińczyka, tak po remonty idzie do Polaka. ZZP'er, Klusser = Pool. Żadna inna nacja.

iga cos ci sie zbytnio kojarzy zamieszanie przy ustawie zdrowotnej ,ktora uderza w pacjenta, poprzez bunt lekarzy z sytuacja w NL, analogia ta sama

Wiatrak widze rozne rzeczy, ostatnio widzialem klebiace sie chmurzyska,
a rumuny, turasy to co?

Bardziej mnie interesuje ustawa zdrowotna w Holandii, a tu tez zmiany...tylko twarde jak beton polskiego klusser, nic zmienic sie nie da:(
Plakac i placic:(

Ja zalozylem firme ZZP w 2005 roku .Pracuje wyloncznie z holederskimi firmami malarskimi jako ich podwykonawca ,tylko w styczniu ,lutym robie cos dla prywatnych klientow i wiem ze wytargowac dobra cene z nimi nie jest lekko dla tego gdyby nie praca w ciaga roku od marca do grudnia dla duzych firm to nie byloby mi latwo konkurowac z innymi polskimi ZZP ktorzy jezdza na polskich numerach,kupuja material w bouwmaat a nie np. w sigmie gdzie ceny i jakosc farb jest duzo wyzsza.Takze nie dziwie sie holederskim zzp gdy slysza ze polak na fakture bierze 15€ na godzine to jak mozna znim konkurowac ,gdzie minimalna cena za malowanie zeby sie opalcalo to 25€ na godzine .Ale koszta tego pl zzp sa duzo nizsze ,czasami firma jest zarejstrowana wpolsce ma jeszcze 5 ludzi ktorym placi 0d 12 do 16 euro na godzine nie musi im palcic wakacyjengo,emerytury nic i jak tu ztakim konkurowac?

Dokladnie michael, dlatego wprowadzenie uregulowan w jakims stopniu wyrowna konkurencyjnosc, wszystkim to wyjdzie na dobre, o ile bedzie to przeprowadzone w sposob, w ktorym gropy interesow nie beda mogly naciskac i wplywac na ksztalt tej inicjatywy.

Wiatrak

To co pisze michael to jest jedna strona medalu z którą trudno się nie zgodzić, ale... prawdziwa konkurencja (na ile jest ona przykra dla zasiedziałych struktur) to właśnie rozbijanie układów, niepisanych umów i obniżanie kosztów.
Przykład:
- Chińczycy mogli by sprzedawać w Europie swoje nowe samochody po €2000 gdyby nie to, że My uważamy to za nieuczciwą konkurencję.
- po Nowym Jorku jeżdżą żółte taksówki prowadzone przez najprzeróżniejsze ciemne typy nie znające nawet angielskiego, nie mają żądnych wymaganych w Holandii certyfikatów i uprawnień ale jeżdżą zawsze, wszędzie i tanio.
- wiele nieoficjalnych karteli (piwo, telecom, farma, banki) sztucznie utrzymuje wygodne dla nich ceny nie dając szans wejścia na rynek konkurentom bo próg certyfikatów i uprawnień jest niemożliwy do przejścia.
Zrozumiałe, że dobry fachowiec chce w Holandii zarabiać min. €30/h i nie ucieszy go "polaczek" pracujący za €10/h. Różnica jakości może i jest ale różnica w cenie jest na pewno!
Tak samo jest w naturze; kiedyś zdechły piękne dinozaury a przeżyły wstrętne szczurki :-)
Tego zresztą boi się Europa patrząc jak zapieprzają Azjaci za dolara na godzinę!

Wiatrak sprawa wcale nie jest talka przejrzysta i jednoznaczna. Konkurencyjnosc zalezy od segmentu gospodarki tzn nie wszedzie jest ona mozliwa, musza byc ograniczenia i normy nawet ze wzgledu na dobro klienta, nieuczciwych przedsiebiorcow. Jesli bysmy podazali twoim tokiem rozumowania (czyli wolna amerykanka rynkowa) to mozna by to bylo porownac do krajobrazu florydy po przejsciu huraganu....
Wolnosc jest mozliwa w swiecie czy spoleczenstwie gdzie panuje wzajemne poszanowanie, wspolpraca dla dobra ogolu...

Jakis zwiazek zawodowy, do ktorego przynaleznosc nie jest ani obowiazkowa, ani powszechna, wymyslil sposob, w jaki sciagnac jeszcze wiecej czlonkow i kasy. Beda dawac, za odplatnosc oczywiscie, nic nie znaczace dyplomy, ot co.

Nie bylo by w NL polskich malarzy za 6euro/h gdyby Holendrzy nie byli skapi. Sa chytrzy, nie chca placic duzo, to dostaja w zamian bylejaka jakosc.

Na rynku jest miejsce dla tanich i drogich wykonawcow. Obok siebie prosperuja chinskie knajpy z bami na wynos za 4,50 euro, gdzie mieso pewno z stuletniego kota pochodzi, jak i knajpy, gdzie bez 100 euro nawet nie ma co robic rezerwacji.

Polacy pracuja za rozne stawki, znam takich, co robia za 8 euro na h, a i takich, co biora 80 euro (serio, serio). Kazdy z nich ma pelna agende na pare mcy do przodu ;)

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.