Jak długo trzeba tu żyć aby nie być gościem?

Ile lat, ile dziesięcioleci, ile generacji potrzeba aby nie czuć się gościem tam gdzie mieszkamy?
Myślę, że mało jest ludzi co się nad tym tak naprawdę zastanowiło. Szczególnie wśród emigrantów.

Ale kto jest emigrantem?

bagaż dziedziczny
W Polsce żyje jeszcze generacja która wyemigrowała ze swoich ziem rodzinnych do Olsztyna, Kołobrzegu lub Wrocławia. Czy oni już są u siebie? Może im przychodziło to łatwiej bo na ogól zostawali wśród swoich, samych swoich.

Ale jak jest z Polakami poza Polską?
Nawet na lamach Wiatraka wypowiadają się ludzie którzy po kilku latach pobytu w Holandii czują się u siebie ale są i tacy co po 40 latach czują się nadal gośćmi. Od czego to zależy? Czy od naiwności tych młodych, czy od charakteru, czy od umiejętności dostosowania się do warunków?

Ale na ile trzeba się dostosować aby twój Holenderski sąsiad nie widział w tobie gościa?

Wat spreek jij goed Nederlands zeg!
(Ho! jak ty mówisz dobrze po holendersku!)

Te słowa słyszą wszyscy cudzoziemcy którzy potrafili się tu dobrze zaadoptować.
Gdy tego zdania jeszcze nie słyszałeś to coś jest niedobrze.

W Holandii osiedla się coraz więcej polskich rodzin. Sprowadzają lub rodzą tu dzieci z nadzieją, że ich dzieci będą miały tu lepiej niż by mieli we własnej ojczyźnie. To tylko nadzieja. Przyszłości nikt nie zna, także ci rodzice. Ci rodzice znają tylko siebie, tu i teraz. Nie są w stanie wiedzieć jak ich dzieci będą się czuły i jak myślały za dwadzieścia lat. Jak będą się czuli ludzie urodzeni już w Hadze lub Groningen ale z korzeniami jeszcze w Andrychowie lub Sieradzu.
Bo czyż rodzice nie będą się starali zachować i przekazać język, tradycje, kulturę i obyczaje swoich przodków? Czyż nie będą wychowywać swe dzieci w Hadze na „dobrych Polaków”? Czyż nie będą żyć tylko i wyłącznie w polskim getcie, izolując się od Holandii. Czyż nie będą otaczać się tylko polskimi mediami, polskimi znajomymi i własną rodziną, jeśli uda im się ich ściągnąć?

Już to w Holandii przerabialiśmy 40 lat temu kiedy przyjeżdżali tu gastarbeiterzy z Turcji i Maroka. Nie widzę powodu aby proces integracji Polaków był inny.
W moim mieście jest więzienie dla młodzieży od 12 do 21 lat (Jeugdinrichting). Aż 80% młodzieży to druga generacja Marokańczyków i Antyliańczyków. Czy ich rodzice przybywając do Holandii mogli o tym pomyśleć, że ich dzieci z braku tożsamości narodowej zejdą na złą drogę?

W Stanach Zjednoczonych wybory prezydenckie wygrał murzyn. Barak Obama. Jak wielka była euforia z tego powodu wśród murzyńskiej części amerykańskiego społeczeństwa. Ciemnoskóra amerykańska aktorka Whoopi Goldberg powiedziała po ogłoszeniu wyników wyborów: „zawsze widziałam siebie jako Amerykankę ale wczoraj wieczorem dostałam nagle uczucie, że mogę wreszcie postawić moje walizki”.
Miała na myśli, że wciąż czuła się gościem w podróży!
Ciemnoskórzy Amerykanie, potomkowie niewolników, po co najmniej 200 latach czuli się nadal gośćmi wśród białych. A co dopiero powiedzieć o Żydach którzy żyli w Polsce niemal tysiąclecie i jakże skwapliwie pozbyliśmy się tych gości z naszego kraju?!

Zacytuje tu fragment wspomnień pana Tofik Dibi, marokańskiego członka holenderskiego parlamentu:

Poczucie gościa z walizką dostałem już we wczesnym dzieciństwie. Dokładnie kiedy po raz pierwszy mogłem pojść się bawić do mojego holenderskiego kolegi z klasy. Za nim wyszedłem z domu jeszcze mnie rodzice upominali abym się grzecznie zachowywał aby oni nie myśleli, że my jesteśmy inni. Byłem bardzo podekscytowany bo słyszałem już jakie piękne zabawki miał mój kolega. To co w jego pokoju zastałem było istnym katalogiem Intertoys w rzeczywistości. Czas leciał szybko i zanim się spostrzegłem wybiła godzina szósta. Czas obiadu. Mama kolegi wołała do stołu. Na moje spojrzenie zastygła w milczeniu. Poczerwieniała i zaszeptała do synka: „Czemu nie powiedziałeś, że on tu zostanie jeść?”. Następnie uprzejmie wyprowadzono mnie za próg. Uczucia wstydu jakie mnie wtedy wypełniło nie zapomnę nigdy. Często po tym w życiu czułem ciężar tej walizki chociaż ja też urodziłem się w Holandii to czuję się gościem.

Ten ciężar walizki z emigracyjnym bagażem będą mogły ocenić tylko nasze dzieci.
Dla rodziców Holandia jest tylko tym czym Polska nie jest: dobrobytem, wyższą kulturą, ładnym mieszkaniem, wspaniałym samochodem. W gruncie rzeczy rodzice myślą o sobie, są nieświadomymi egoistami. Dla dzieci tu urodzonych lub wychowanych te wszystkie dobra będą już czymś normalnym, ich własnym, nie dającym powodów do zadowolenia, tak samo jak Polak mieszkającym w Kielcach też nie wpada w euforię, że w sklepie za rogiem kupuje świeży polski chleb i może sobie ponarzekać z panią w budce ruchu kupując bilet na autobus do cioci.

Etykietowanie: emigrant gość
101 komentarzy

"Jak dlugo trzeba tu zyc aby nie byc gosciem"

Moim zdaniem:
Tylko zyc to nie wystarczy, trzeba chciec i robic. Jezeli nie chcesz byc gosciem tam gdzie jestes, to zyj zyciem tego srodowiska. Nie odzielaj sie. Przestan zyc czasem przeszlym. Nie martw sie czasem przyszlym. Zyj teraz, dzisiaj. Wtedy twoje zycie i twoje troski beda podobne do zycia i trosk ludzi ktorych spotykasz w pracy, na ulicy czy w sklepie. Jezeli w kazdym dniu bedziesz sie trzymal dnia dzisiejszego to znajdziesz wspolny jezyk, nawet slabo go znajac. Nawet przybity swoja wlasna troska bedziesz potrafil usmiechnac sie do innego czlowieka, bo bedziesz domyslac sie czym on zyje niezaleznie od jego pochodzenia czy rasy. Ten usmiech inni moga czytac jako sztuczny, kiedy tak nie musi byc.
Nie pytany unikaj tematow o Polsce. Dla innych sprawy polskie sa nie wiecej wazne niz sprawy Antyli czy Indonezii.
Moze lepiej jest porozmawiac o chorym piesku sasiadki staruszki, dla ktorej piesek bardzo duzo znaczy. Albo zapukaj do sasiada i powiedz ze zauwazyles, ze ma zepsuta tylnia lampke w rowerze. Nie narzucaj sie z naprawianiem, zrob to jezeli cie oto poprosza. I tylko kedy naprawde ty bedziesz to chcial zrobic sam.

taka postawa umozliwia "postawienie swoich walizek na ziemi, a nawet ich rozpakowanie".
Ci ktorzy tego chca zycze powodzenia.
Jezeli chociaz jednej osobie pomoge tym moim pisaniem postawic swoja walizke, to cel mojego pisania bedzie spelniony.

Holendrzy to narod ,ktory cale zycie przemieszcza sie po calym globie,stawia sobie nowe wyzwania i wszedzie sie dostosowuje,odnosi sukces.Kazdy ma prawo wyboru.NORMEN EN WAARDEN-jak to wyglada w polskiej rzeczywistosci?Nie mam wyrzutow sumienia ze moje chlopaki sie tu wydorosleja i naucza sie tolerancji,zdobeda dobre wyksztalcenie(dyplomy liczace sie w calym swiecie)bo ja musialam tu jeszcze studiowac-drugi raz to samo.Dzieci wychowujemy dla innych nie dla siebie ,zawsze moga wrocic ,ciagle mam dom i czesc majetnosci rodzinnych w PL.Ja tu sie czuje super,nie wstydze sie ze jestem Polka,ale nie chce byc holenderka.Jestem niepoprawna optymistka i spotykam ciagle fajnych holendrow na swojej drodze zycia,ciagle sie czegos od nich ucze i moge sie dalej tu rozwijac(a jestem po 40).Moja kolezanka wrocila do ojczyzny-no i zalicza kolejne doly.

0

akustyk@
Jestem w glebokiej roztrece...czy przy pomocy tej wstawki "ku" zostalem pozdrowiony czy tez nie? A moze to jakas nieznana mi maniera w sztuce epistolarnej lub li tylko zwykla figura stylistyczna...Cokolwiek by to jednak nie bylo to ,na tym polu musze sie oglosic ...pokonanym!

Kazdy musi byc swiadomym egoista,zyje sie tylko raz. 7lat temu podjelam decyzje wyjazdu do NL,po 3 latach zdecydowalam
zabrac tu rodzina.Nie jest latwo,ale nie dajemy sie. W PL mam siostre i siostrzencow ,im tez nie jest latwo.Maja tez pelno problemow,innych niz ja .Wiem jedno -podjelam sluszna decyzje'.Moje dzieci nie chca wracac do PL.

Swiadomosc narodowa-jestem europejczykiem,mowi moj 16 letni syn.

skad sie bierze ta potrzeba podkreslania obcosci Polakow w Holandii i przekonanie, ze przyjezdzajacy tu ludzie sa skazani na odtracenie i rozdarcie miedzy tu i tam?

pytam, bo poprzez prace mojej zony (w miedzynarodowej organizacji) mam kontakt z wieloma osobami, ktore przyjechaly tu z Niemiec, Anglii, Francji, Hiszpanii, Wloch, Portugalii, Serbii, Polski, ... i ktore tu zdecydowaly sie kupic dom, urodzic i wychowac dzieci, pracowac, itd. itp. i obiektywnie rzecz ujmujac, dla ogromnej wiekszosci z nich opuszczenie kraju urodzenia nie stanowi ZADNEGO halo. sa tu, bo tu maja prace, podobaja im sie warunki do zycia i czuja sie komfortowo w tym kraju.

prawda, to nie jest reprezentatywna grupa emigracji w ogole, bo spora czesc z nich ma niezle zarobki i obraca sie w duzym stopniu w srodowisku miedzynarodowym. ale tez wiele osob, chocby ze wzgledu na swoje dzieci, mowi dobrze po holendersku i plynnie porusza sie w tym spoleczenstwie. a spoleczenstwo bynajmniej nie odrzuca ich.

to na czym polega ten (teoretyczny) problem, ze Polacy mieliby byc inni? kurcze, przeciez nie jestesmy ograniczonymi mentalnie idiotami. OK, wiekszosc Polakow ma katastrofalna znajomosc angielskiego, a przy tym wywodzi sie ze spoleczenstwa mocno hermetycznego i homogenicznego - co niewatpliwie mocno utrudnia kontakt z innymi nacjami. ale jesli mowimy o ludziach mlodych i ambitnych, to to przeciez nie rzeczy nie do obejscia. a przeciez ci co przyjezdzaja to glownie ludzie mlodzi, otwarci na nowe rzeczy i potrafiacy dostosowac sie i nauczyc innej kultury. i wbrew obrazom malowanym przez paszkwile polskiej Gazety Wybiorczej czy w pewnym stopniu ten blog, oni naprawde nie placza w chusteczke za utraconym rajem tylko zyja problemami codziennymi. i nierzadko zle im nie jest.

ja wiem, ze moj obraz emigracji jest co najmniej niepelny i niemiarodajny. ale pozwolilem sobie spuscic balon irytacji protekcjonalnym tonem i, nomen omen bardzo nie-holenderskim, przeswiadczeniem o "wiedzeniu lepiej co innemu dobrze". sporo moich znajomych zyje rozsianych po swiecie i w krajach zamieszkania czuja sie dobrze i nie ma w nich poczucia kulturowego muru, czyli za przeproszeniem: "sikania pod wiatr". zyja i ciesza sie swoim zyciem

"jakże skwapliwie pozbyliśmy się tych gości [Żydów] z naszego kraju?!"

1968 Żydzi zostali zmuszeni do emigracji przez władzę, która nie pochodziła z wyboru Polaków.
W czasie II wojny światowej Żydzi byli eksterminowani przez władzę, która również nie pochodziła z wyboru Polaków. Oczywiście, że Żydzi spotykali się z niechęcią ze strony Polaków (niektórych środowisk, czego najostrzejszym przejawem był pogrom w Kielcach), ale trudno postawić znak równości między niechęcią a pozbywaniem się. Myślę więc, że nie można mówić o tym, że Polacy skwapliwie pozbyli się Żydów. Można natomiast powiedzieć, że cytowane zdanie jest typowe dla mieszkańca Zachodu, który ma w świadomości, że na wschodzie Europy istniej taki kraj jak Polska. Często z takim poglądem spotykałem się wśród Niemców.

"Dla rodziców Holandia jest tylko tym czym Polska nie jest: dobrobytem, wyższą kulturą, ładnym mieszkaniem, wspaniałym samochodem".
O jakiej wyższej kulturze Pan pisze?W każdym kraju żyją ludzie bardziej lub mniej kulturalni.Czytając Pana- ośmielę się to nazwać wypociny odnoszę nieodparte wrażenie ,iż Pan zalicza sie do tych drugich.To nie jest juz pierwszy stek bzdur które Pan wypisuje ,stek bzdur które pośrednio lub tez nie obrażają Polaków.Więc gdzie ta kultura u Pana??????????

Kiedy przyjechałam do Holandii, byłam przekonana, że zostanę tu na zawsze. W Polsce zostawiłam pracę za 600 złotych, niespłacone długi, które zaciagnęłam w trakcie studiów i szare życie. Tak mi się wydawało, bo dziś widzę to zupełnie inaczej. Mieszkam tu 7 lat, mój mąż 11 i fakt, że nasze walizki leżą na strychu a nie stoją spakowane przy drzwiach, ale poczucie, że jesteśmy tu gości tkwi w nas głęboko. Dlaczego tak się dzieje? Myślę, że euforia minęła, pożyczki spłacone, dobrobytu mamy po uszy. Pojawiła się tęsknota za drobnymi rzeczami, zauważamy różnice, pomiędzy nami a Holendrami. Denerwuje mnie ten luzacki, bezsteresowy sposób życia! Dziwne prawda? Ale z drugiej strony bardzo łatwe do wytłumaczenia. Moi znajomi nie więdzą jak to jest urodzić się i wychowac w komunistycznym kraju, stać w koleice po cukier z kartką w ręce, widzieć pomarańcze raz w roku na Święta i ckakać pod słońce na widok zwykłego landrynka. Zabrzmiało pewnie, jakbym była stara zrzęda, ale nia nie jestem. Mam 27 lat i chcąc niechcąc pochodzę z innego świata, którego Holendrzy nigdy nie zrozumieją. Bo moi rówieśnicy wychowani są w innej rzeczywistości, w dobrobycie, w przepychu, w świecie nieograniczonych możliwości. Kiedy tu przyjechałam tez nie mówiłam rewelacyjnie po angielsku. Nie jestem tępakiem, ale poprostu nie miałam możliwości, aby się uczyć języków obcych. Takich jak ja śa tu setki. Nie jesteśmy gorsi czy głupsi, ale dane nam było urodzić sie w innej rzeczywistości. Dziś mówię po angielsku i holendersku, mam pracę i ogólnie nie moge narzekać, ale to nie mój dom, to nie ludzie wśród których chcę wychowywać swoje dzieci (jeszcze ich nie mam, ale piszę juz o przyszłości). Oczywiście,że są ludzie modzi, którzy potrafią się do nowych warunków przystosować, nauczyć nowej kultury i żyć w harmonii z otoczeniem. Tylko, że trezba tego chceć, a ja nie chcę, bo nie widzę nic w Holandii, co chciałabym przyjąc i przekazać kiedyś własnym dzieciom. Gdzie wspólczucie, którego nauczyli mnie rodzice, szacunek dla starszych, bezinteresowność, gościnność, ploteczki u sąsiadki, nieoczekiwana wizyta przyjaciółki, która właśnie przejeżdzała niedaleko i tak sobie wpadła na kawę, rodzina na noedzielnej wizycie i pyszne pączki z marmoladą, które mistrzowsko piecze moja mama? Tego tutaj nie ma. Niestety nie nalężę do ludzi, którym pieniądze wynagrodzą wszystko. I ma świetą rację pan Andrzej pisząć, że rodzice są egoistami, którzy podejmują decyzje zyciowe za swoje dzieci, bo kierują nimi materialne cele, wykręcają się wymówka, ze tutaj ich pociechy czeka lepsze życie. A prawda jest, że te dzieciaki staną się dorosłymi bez świadomości narodowej i kulturowej. Nie będą ani Polakami, ani Holendrami i będą czuli ogromną pustę. Oczywiście rodzice zaprzeczaja, twierdząc, że wychowanie i wartości przekazywane w domu kształtują światopogląd dziecka a potem młodego człoweika, ale sa w błędzie. Chyba, że rodzice zgadzją się ze wszystkim, co uchodzi za normalne w holenderskim społeczeństwei. Tak, wtedy problemy znikaja, bo dziecko przychodzi, ze szkoły i mówi, że pani nauczycielka wyszła za żonę i że i ono na wzór belferki zwiąże się z najlepsza przyjaciółką. A mamusia dziecko uściska i w euforii zadzwoni do męża z komunikatem: Zdzichu, nasza mała duma jest lesbijka! Wiem, że to drastyczny przykład, ale ja nie chcę życ w kraju, z którego regułami się nie zgadzam, a juz na pewno nie chcę ,aby moje potomstwo przejęło ten światopogląd. I znowu zapewniam, że nie jestem jakąś fanką Rydzyka, ale pewne rzeczy mnie w tej społecznosci rażą i nie zgadzam się z ponującymi tutaj poglądami. I mogę uchodzić za niepotrafiącą się dostosować do noiwoczesnego świata wariatkę, ale ja wiem, że nie chcę całe życie być tutaj gościem. Wiem, że niebawem wrócę do mojej szarej Polski. I niech będzie szara, brudna i obdarta, ale ma coś czego nie ma żadne inne miejsce na świecie: moją rodzinę, przyjaciół, wspomnienia, znane miejsca, i poczucie, ze się jest w domu. Pozdrawiam pana Andrzeja :)

Masz racje poloq !...byc moze ktos poslugujacy sie forma:... "pozbylismy sie Zydow" uprawia tutaj jakas forme politycznego ekshibicjonizmu i zabiera glos we ...wlasnym imieniu bo jak juz dzisiaj wiadomo wydarzenia marcowe 68' byly wylacznie wewnetrzna rozgrywka na szczytach wladzy PRL o czym zwykly smiertelnik nie mial wtedy zielonego pojecia i dopiero po latach dowiedzial sie (ze zdumieniem),ze Polske w tym czasie opuscila znaczna ilosc Zydow!Zadziwia mnie rowniez niefrasobliwosc sposobu podejscia do kwestii Ziem Odzyskanych.Skoro we Wroclawiu na Ostrowiu Tumskim spoczywaja piastowscy wladcy Slaska to jak mozna mowic,ze Polak,dajmy na to ze Lwowa, osiedlajac sie we Wroclawiu, przybywa na obca ziemie?Jak wiadomo w Trenczynie Kazimierz Wielki wziety w czesko -krzyzackie kleszcze zrzekl sie praw do Slaska na rzecz Luksemburczyka -krola Czech.Oznaczalo to tylko ,ze piastowscy ksiazeta zostali lennikami krola Czech natomiast Niemcy byli tam tylko elementem naplywowym, podobnie jak teraz Turcy w Holandii czy Niemczech.Slask zostal zajety zbrojnie (podbity) przez Prusy okolo 1740r a w 1871 znalazl sie w granicach dopiero co proklamowanego cesarstwa niemieckiego gdzie pozostawal do 1919 kiedy to wybuchly na nim 3 powstania.Tak wiec Slask byl "niemiecki" raptem... 48 lat bo przeciez Prusy to nie Niemcy !Kiedy w 1702 Fryderyk I jako lennik Najjasniejszej Rzeczpospolitej bez Jej zgody koronowal sie na krola Prus to byl to akt nielegalny ,zatem samo krolestwo pruskie po tym czasie bylo tworem nielegalnym!....patrz ustalenia Pokoju w Muenster z 1648 r.Tak wiec prawnie zarowno Prusy krolewskie jak i lennicze ksiazece stanowia integralna czesc Polski.
Kiedys juz wspominalem na tym forum,ze Hiszpania ,Portugalia ,Anglia i Francja (nawet 2X) wygnaly Zydow a poniewaz jedyne schronienie znanlezli oni w Polsce dlatego rabin Isaak Moseles mogl z czystym sumieniem napisac ,ze to wlasnie Polska uratowala europejskich Zydow od zaglady !Nie mozna wiec miec zatem zadnej watpliwosci co do faktu ,ze Zydzi u nas czuli sie jak u siebie w domu. Potwierdza to takze francuska XVIII wieczna encyklopedia nazywajaca Polske "Judeum Paradisum "(Zydowski Raj)Jedyna krzywda jaka spotykala Zydow pochodzila wylacznie od najezdcow i okupantow a PRL byla zakamuflowana forma sowieckiej okupacji.Wracajac jednak do tematu przewodniego,czyli ...czy jestesmy tutaj goscmi?Holenderskie kryteria swojskosci sa tak wysrubowane,ze przybysze urodzeni nawet w 3-cim pokoleniu beda uznawani za gosci zatem nie ma sensu zostawanie na sile Holendrem ...bo i tak nie znajdzie to uznania u tubylcow a rzucona uwaga:"wat spreek je goed Nederlands zeg" w moim odczuciu jest tego potwierdzeniem.Sposob zachowania sie ,czy wrecz maniery sa w duzej mierze wypadkowa sytauacji i warunkow materialnych w jakich zyja przedstawiciele danego narodu.Mozna by wrecz zawyrokowac,ze zwierzeca wprost walka o byt na jaka skazani sa od bez mala od 60 lat Polacy nie mogla sprzyjac zlagodzeniu ich obyczajow.Chcialbym zobaczyc w tej sytuacji owe "kulturalne" europejskie narody przed ktorymi tak niektorzy bija poklony.Pamietam reportaz w niemeieckiej TV z podkarpacia ,gdzie sedziwy ukrainiec opowiadal o przemycie przed wojna spirutusu z Rumunii do Polski.Rumunskich celnikow mieli w kieszeni ale Polaka nie mogli za Chiny przekupic. "Moze malo mu dawaliscie? "- pytal domyslnie niemiecki dziennikarz."Alez skad ,dawalismy mu 5 razy wiecej niz Rumunom i nie wzial"- z rezygnacja machal reka ukrainski przemytnik."Dlaczego?"-zapytal teraz juz naprawde zaciekawiony Niemniec.
"Bo to byl Pan"-odpowiedzial miekko stary.Poniewaz wypowiedzi ukrainca nie byly dubbingowane to uslyszalem to w oryginale i po ukrainsku brzmi to identycznie jak po polsku...Niemiecki narrator przetlumaczyl to jako "Herr" ale nie oddawalo to jednak kontekstu w jakim to slowo bylo uzyte a przeciez dla niektorych "niemiecka kultura" to ho,ho ,wrecz Olimp!Co prawda bedac gosciem nie wypada sie zle wyrazac o gospodarzach ,ale tym wszystkim ktorzy uwazaja,ze kultura holenderska jest wyzsza od polskiej polecam chwile zastanowienia sie nad celem przeprowadzanej tutaj juz od kilku lat kampanii pod haslem "Normen en waarden".Zaden z dotychczas przedstawianych w jej ramach postulatow ani mnie nie zdumial ani nie byl mi obcy....I na koniec jeszcze mala ciekawostka .Nie wszyscy wiedza,ze Holendrzy masowo opuszczaja swoj kraj a roczna transza emigracyjna dochodzi do 100 tys.! W wiekszosci wypadkow tlumacza ten krok zalewem ich kraju przez obcych ,ale nie bierzny sobie tego do serca ,bo nie maja oni na mysli Polakow!W kazdym razie pewien urodzony w Holandii Indonezyjczyk (rodzice sa Indonezyjczykami)oswiadczyl mi,ze nie jestem...Europejczykiem i nie pozwolil sobie nic wytlumaczyc!

Gosciem to ja sie czuje w Polsce. W Holandii mam swoje mieszkanko, sasiadow, prace i wszystko czego do zycia potrzebuje.

Osobiscie nie znam tych problemow Biedronka, poniewaz moj maz jest Holendrem.Wychowalismy nasze dzieci nie na"wzor" holenderskich lub polskich zasad, tylko na wzor, ktory uwazalismy za dobry!Jak do dzis(odpukac)zrobilismy to doskonale!Kazdemu tego zycze!

Iron Lady,
Mój mąż nie jest Holenderem i może dlatego żadne z nas nie czuje się tutaj jak u siebie w domu. Gratuluję dzieciaków, ja jednak nie zaryzykuję i nie chcę wychowywać dzieci w tym obcym mi kraju. Ale myslę, że kazdy ma prawo wyboru i fakt ten szanuję. Jednak z obserwacji własnych i doswiadczeń znajomych i przyjaciół (Polaków i nie tylko) doszłam do wniosku, że planowanie przyszłości sobie i przyszłej rodzinie tutaj, dla mnie osobiście nie ma większego sensu. Być może osobom związanym z Holenderem taka decyzja przychodzi łatwiej. Nawet to rozumiem, bo majac męża Holendra nie czułabym, że jestem obca a moje dzieci nie byłyby Polakami ale "pół na pół". Ale co się znowu będę rozpisywać. Każdy ma własny rozum i robi jak chce, prawda? Komu tu dobrze niech sobie żyje a komu źle niech jedzie do Polski. Uważam, że to wszystko kwesia charakteru i pragnień życiowych. Ja napisałam tylko, jakie jest moje zdanie na ten temat. Pozdrawiam

ja w tym wszystkim nadal nie rozumiem przeswiadczenia niektorych piszacych, o koniecznosci istnienia jakichs korzeni i referencji.

w zlobku mojego dziecka jest dziewczynka, ktorej ojciec jest Wlochem, matka Chinkom i wszyscy w domu porozumiewaja sie po angielsku, a w zlobku dziecko ma holenderski. w mysl tych teorii o korzeniach to dziecko jest chyba jakims, za przeproszeniem "kundlem" bez dominiemywanych tu podstaw do egzystencji. tylko ze mala jest przy tym bardzo sympatyczna, bystra i pelna radosci dziewczynka. ma dom, z ktorego wynosi cieplo i tolerancje.

tak ze z mojej strony taka propozycja: zamiast dorabiac ideologie do wpojonej w Polsce ksenofobii, moze pomyslmy o dzieciach wychowywanych w takich mieszanych rodzinach badz w obcych krajach jako nie pozbawionych kulturowych podstaw, ale jako bogatych w wiele takich tradycji ;) bo one nierzadko na tym wiecej zyskuja niz traca :)

jeszcze krotko o tym egoizmie rodzicow odbijajacym sie na dzieciach... dlaczego wyjazd za granice za lepsza praca, pieniedzmi i warunkami do zycia jest tu zaliczany do negatywnych postepkow wzgledem dzieci, a nie jest nim np. opuszczenie Pypciow Dolnych, babci, dziadkow i rodzin, na rzecz dajmy na to Warszawy, w ktorej rodzic, chwytajac szanse, zasuwa od 8.00 do 20.00, by zarabiac gorzej niz w Holandii, miec dla dziecka mniej czasu i mniej mozliwosci rozwoju a dac mu perspektywe dorastania w otoczeniu innych dorobkiewiczow wysoko zadzierajacych nosa?

przepraszam, ale nie kupuje tych uproszczen.

Od wielu osob uslyszalem, ze mowie dobrze po holendresku, co moim zdaniem w zaden sposob nie przeklada na moje zaklimatyzowanie tutaj jak no to ze jestem juz dobrze zaklimatyzowany wedlug holendrow. Pomimo szerokich studiow dotyczacych holendreskiej , kultury, liteartury, historii i po czesci jezyka, ktore to mialy mnie uzbroic w cos co pozowli mi doskonale funkcjonowac tutejszej rzeczwistosci, to musze szczerze przyznac ze ponioslem dotkliwa porazke. Pierwszy raz przyjechalem do Holandii 10 lat temu a potem co roku na kazde wakacje, zajmowalem sie domem, kiedy moi polsko-holendrescy znajomi wyjezdzali na wakacje, dzieki nim zwiedzilem prawie cala nl, poznawalem jak funkcjonuja tu klasa srednia. Po studiach zdecydowalem sie przyjachac na "stale" do Groningen oczywiscie zeby znalezc prace i douczyc sie jezyka. Pol roku poswiecilen na analize informacji z internetu odnosnie pracy w nl wszystkich sztuczek jak oszukuja Polakow itp. Po 9 miesiacach pobutu szczerze przyznaje ze nikt niegdy nie probowal mnie tyle razy oszukac, naciagnac. Najlepsze w tym wszystkim jest to tylko raz biuro zlamalo prawo reszta opiera grze kulturowej, ktora holendrzy sprytnie wykorzystuja do oszukiwania i mydlenia mi oczu, np pewnien koles z biura najdzie mnie w moim prywatnym domu bez zapowiedzi niby ze tak przechodzil, a tak naprawde zeby skontrolowac no i oczywiscie wszytsko z usmiechem na twarzy. Piszesz a raczej narzekasz na turecka i marokanska mlodziez, tez tak myslalem zanim tu przyjechalem. mam wrazenie ze turcy sa bardziej kontaktowi i sensowniejsi od Holendrow, pewnien turek z ktorym pracowalem zaprasza nas reguralnie do domu i do tego muzulmanin, sprzedawca z tureckiej resteuracji wciskal mi pizze na kreche, a budzie , gdzie kupuje kibbeling pani jest nie mila (holenderka) wiec o co chodzi?

Biedronko!!! W chwili obecnej mam 37 lat, mój mąż 38. Przyjechaliśmy do Holandii w 2007 roku, w kwietniu 2008 ściągnęliśmy do siebie dzieci w wieku 8 i 12 lat.
Uwierz mi - nie żałuję i nie planuję wracać do Polski. Powiedz mi że jestem egoistką - ok. Niech ci będzie. Powiem ci jedno - nie wyjechałam z Polski dla siebie ale właśnie z myślą o dzieciach.
Piszesz o komunizmie - wydaje mi się ze mogę coś więcej powiedzieć na ten temat z racji swojego wieku. Nie zamierzam jednak tego robić bo naprawdę nie ma czego wspominać - te puste półki, kartki na wszystko, stan wojenny... W roku 1980 mój ojciec pracował w Wiedniu na delegacji. Gdy pojechaliśmy do niego czułam sie jak w raju - kolorowe sklepy, nieznane owoce, słodycze, zabawki, wszędzie czysto, zielono. Zapytalam mamy - dlaczego tego nie ma w Polsce??? Jej odpowiedz brzmiala - jak bedziesz miala wlasne dzieci to u nas tez będzie tak dobrze....
W zasadzie miala rację, ale co z tego jak większość kolorowych, drogich rozreklamowanych zabawek i słodyczy była dla moich dzieci nieosiągalna??? Nie mieliśmy pracy, pieniędzy, perspektyw na przyszłość. Państwo dawało jałmużnę nazywaną zasiłkiem dla bezrobotnych, zasiłkiem rodzinnym.
Powiedz co ci przyjdzie z tradycji i korzeni jeśli nie masz co do garnka włożyc??? Miłością do ojczyzny dzieci nie nakarmisz, niestety.
Może i jesteśmy gośćmi w tym kraju, uczymy się dopiero języka, jego zwyczajów, poznajemy kulturę i tradycję. Jednak nie czujemy się tu obco - sąsiedzi witają nas na ulicy, przysyłają kartki świąteczne, pytają o polskie zwyczaje. Nie zamykamy się w kręgu samych Polaków, mamy holenderską kablówkę i staramy się żyć rytmem holenderskiego dnia (pory posiłków). Co do posiłków - jesli nie odpowiada ni holenderskei jedzenie w domu gotuję typowo polskie potrawy - kluski śląskie, żur, sernik czy nawet pączki z marmoladą - to można zrobić samemu we wlasnej kuchni nawet będąc marnym kucharzem takim jak ja.
Moje dzieci dzisiaj nie chcą wracać do Polski. Kiedyś gdy dorosną zadecydują same gdzie chcą mieszkać - może w USA, w Australii a może w Kamerunie czy Chinach - to będzie ich decyzja. Jesteśmy obywatelami świata. Granice stoją przed nami otworem. A tradycje zawsze można pielęgnować we wlasnym domu.
Pozdrawiam

Wiatrak

Gdyby komentujący dodawali swój "staż" w Holandii (ilość lat) i narodowość ewentualnego partnera - dawało by to znacznie jaśniejszy obraz procesu poczucia integracji.

Beata,dalas swietny przyklad,ze tylka dobra checia i proby dostosowania sie i akceptowania holenderskiej kultury,tradycji i zwyczajow, mozna osiagnac bardzo wiele.Tak jak piszesz,swoje tradycje zawsze mozna pielegnowac w domu.Bardzo madry i logiczny komentarz wstawilas.Taka mentalnoscia jaka TY masz,osiagniesz tu wiele! Uwierz mi!Zycze Ci,abys osiagnela z rodzinka to,czego pragniecie i tego co Wam w zyciu daje szczescie i satyswakcje!Wszystkiego Najlepszego Beata!

Bardzo ciekawe porownanie do emigracji wewnetrznej ,ktora odbywa sie w Polsce.Duzo ludzi emigruje do Warszawy za praca itd.Tamtejsza mentalnosc to niebo a ziemia w porownaniu z Holandia.Agresja ,kasa na pierwszym miejscu ,doslownie wyscig szczurow i jaki to wplyw potem ma na dzieci ,dla ktorych rodzice pracuja od switu do nocy za duzo mniejsza kase niz w Holandii.Otoczenie tych zchamialych i cwanych polskich dorobkiewiczow robi swoje.Takze nierozumiem problemu holenderska rzeczywistosc jest zupelnie inna ,wokol sympatyczna atmosfera,otwarci ludzie inny swiat.Swiat przyjazny ludziom.

Beato!
Nie jestem na tyle naiwana, aby myśleć że tradycja nakarmie swe dzieci, ajk to piszesz. Wiem, że kiedy do garnka nie ma co włożyc, to ma sie gdzies własny kraj, rodzine , która nie może Ci pomóc i całą resztę. Zdaje sobie doskonale sprawę z sytuacji w Polsce, sama przed przyjazdem tutaj mialam marna pracę za 600 złotych, z czego prawie 200 złotych szło na dojazy, do tego raty za studia i jeszcze musiałam dopożyczac, żeby jakos przetrwać. To był czas, kiedy brakowało mi pieniędzy, niemiły czas, trudny. Dziś mam pieniądze, ale brakuje mi innych rzeczy. I patrząc właśnie z dzisiejszej pespektywy, po różnych doświadczeniach, mam prawo do takeigo a nie innego zdania. Piszesz, że jestes tu od 2007 roku. Wybacz, ale to nie długo i dobrze Ci życze, ale jeszcze te sąsiedzkie uśmiechy i pytnia bokiem Ci wyjdą. Teraz jestes w euforii, że ludzie sie Tobą interesują, jacy mili, że karte na święta przyślą, ale za 10 lat będziesz odbierać to w inny sposób. będzie Cię denerwować, że tak długo tu mieszkasz, a oni wciąż traktuja Cię jak gościa. bo oczywiście nikt tutaj niepisze o tej drugiej stronie. Bo nawet jeśli Polak czuje się jak jeden z Holendrów, to wcale nie znaczy, że oni traktują go jak swojego. Wiesz mi Beato, mój mąż jest tutaj już ponad 11 lat, mówi świetnie po holendersku, pracuje z samymi Holendrami, ale zawsze daja mu odchuć, że to nie jest jego kraj. Niech sobie to każdy nazywa jak chce, i myśli że to jakas paranoja, ale ja twierdze, że do wszystkie w życiu trzeba mieć odpowiednie predyspozycje. Do życia za granica też. Ja myslałam, że je mam, ale czas pokazał, że jedank nie. Przyjmuje ten fakt z pokorą i nie mam zamiaru się męczyć, bo ta hoelnderska gościnność trochę zaczya mi bokiem wychodzić. Wiem, że człowiek z Polski, którego na nic nie stać, uwaza że bluźnię, ale takie sa moje obecne odczucia. W rok nie poznasz kraju i ludzi, a poczatkowa euforia pieniądzem, kiedyś mija i widzi sie świat z innej perspektywy. Nie bez znaczenia jest fakt nieznajomosci języka. Na początku cieszy, kiedy Holendrzy chwalą za każde nowopoznane słówko, a potem wkurza, jak ciągle poprawiają. Przykładów mogłabym mnożyć w nieskończoność, ale to nie ma wiekszego sensu. Też kiedyś twierdziłam, ze to raj na ziemi, a dziś widze to inaczej. A mam znajoma, która po 18 latach pobytu wciąż twierdzi, że jest w tym kraju zakochana. Szanuję to! A wracając na koniec do dzieci, nie aby komuś przykrosć zrobić, ale właśnie w weekend usłyszałam od kogoś pewną historię i przytoczę ją tutaj. Od razu zapewniam, ze nie wrzucam wszystkich do jednego worka i byc może bardzo różnie, ale ta historia jest smutna. Polka, mieszkająca ponad 40 lat w Hoalndii ma syna, który wychował się tutaj i cóż, jest tak na prawdę holendrem. Dobra praca, żona-Holenderka i holenderski sposób myslenia. Matka-samotna, bo ojciec nie żyje mieszka w sporym domku na obrzeżach miasta. Ma pomoc z Polski, która jej prząta a od czasu do czasu syn zajrzy. Owa pani poskarżyła sie swojemy znajomemu (to tez mój znajomy, stąd ta historia), ze przykro jej, że syn jest taki obojetny. Znajomy zwrócił uwagę synowi, ze stara matka potrzebuje więcej uwagi, na co syn powiedział, że on jest wychowany na zachodzie i takich rodzinnych sentymentów nie ma! Pozostawiam bez komentarza, ale to nie jedyny taki przypoadek jaki znam. Pisze o nim, bo ostatio zasłyszany. Dom domem i wychowanie wychowaniem, ale nikt mi nie powie, że otoczenie nie ma wpływu na światopodląd młodego człowieka. Nie życzę nikomu podobnych przeżyć, gdziekolwiek by nie żył: tutaj cz w Polsce, bo przecież wszędzie może byc podobnie. Pozdrawiam

Panie Andrzeju,
Wlasciwie to bardziej interesowalby mnie punkt widzenia Panskiego syna. Chyba, ze powyzszy artykul nie jest bazowany na osobistych doswiadczeniach. Dla mnie wychowywanie dzieci multikulturowo i wielojezycznie to raczej ogromne wzbogacenie dla nich niz robienie im krzywdy.
Pozdrawiam,
Ella (lat 36, 8 lat w Holandii, maz Holender)

adamsky

Zgadzam się w dużej części z @akustykiem. Dodam,ze pewne rzeczy się zacierają takie jak tożsamość narodowa, religia (na szczęście), korzenie itd. Świat się zmienia, dzięki komunikacji, usuwaniu granic, powszechnej nauce języków obcych, unifikacji produktów i ogólnie całego naszego życia itd. To dobry znak na przyszłość.Szczególnie dla przyszłych pokoleń,ze nie będą musiały walczyć miedzy sobą za idee jakiś idiotów, którzy doszli do władzy. Co do Nas samych, Dwa pokolenia odizolowane od świata i mamy symptom "obcego" choćby nie wiem jak inni się starali nas ugościć.

Wiatrak

@Ella. Ja mam dwóch dorosłych synów. Jeden urodził się jeszcze w PL, co ma na niego wpływ ale tych czasów sam nie pamięta. Drugi urodził się tutaj. Nie będę pisał za nich. Piszę jak sam to widzę i czuję. Myślę, że w duszy moich synów siedzi więcej niż to chcą pokazać. Rozmowy z rodzicami w których otwierasz swoją dusze nie należą do zbyt częstych. Spytajmy się samych siebie: czy nasi rodzice wiedzą/wiedzieli co my czujemy i jak przeżywamy? (28 lat w NL wraz z polską żoną)

Biedronka , czytalam ciebie -stwierdzam ze to co piszesz TO SWIETA PRAWDA !!!, wiesz mi ze widzialam prawie swoje zycie tutaj / a mieszkam 19lat , i mam dzieci -dorosle , i widze tez tak jak piszesz wstretna egoistycznosc wobec bliskich -oni tak zyja -sama holenderka -mloda dziewczyna , powiedziala mi -ze my jestesmy kalwinoswskiej kultury - i uczucia mojej kultury sa im obce , rodzina owszem -ale bedankt en dag! , liczy sie pieniadz i kariera , nawet gdy umrze ktos z rodziny - reakcja tak / uczuciwo odmienna od naszej / , ja sama niedawno stracilam 2 bliskie mi osoby , i bylam rowniez na pogrzebach moich tesciow holenderskich / starcy 90 letni / , widzialam jak jest to dla nich normalnoscia odejscie bliskich / , nie bede sie rozpisywala , Biedronko , zawsze bedziemy tutaj jak w hotelu / , i wszystko co napisalas jest prawda , a ta pani co szaleje ze szczescia 18 letniego zamieszkania -wiem kto to jest -najslawniejsza pani na tej stronie , nie czytam jej wypowiedzi , bo to sa jej urojenia , a tak naprawde jest jak pisalas / napewno sa charaktery ludzkie ktore ze wszystkim jest im dobrze .
pozdrawiam

IK-POLEN IN NEDERLAND

WITAM OBECNUCH NA FORUM !
PO 1).JA JESTEM POLAKIEM/POLKA,ALE JESTEM CZLOWIEK,WIEC CALA PLANETA JEST DLA MNIE PRZEZNACZONA.
NIE JESTEM PATRIOTA,BO CO POLSKA ZROBILA DLA MNIE?
POLSKI RZAD ZRE POLSKE I POLAKOW I WYPIJA NASZA KREW!
JA JESTEM POLAKIEM,PRZEZ PRZYPADEK,BO AKURAT SIE W POLSCE URODZILAM.

ROWNIE DIOBRZE MOGLAM SIE W URODZIC W AMERYCE,HOLANDI,CZY AFRYCE.
KOLOR MOJEJ SKORY JEST TEZ PRZEZ PRZYPADEK BIALY,ZE NASZYMI PRZODKOMI BYLI,NASI CIEMNOSKORZY SASIEDZI,WIE CHYBA ,KAZDY CZLOWIEK.
JA JESTEM MIESZKANCEM ZIEMI,MIESZKANCEM TEJ PLANETY.
A TYLKO POLITYKA I CALE TO GOWNO,SPRAWILY,ZE KTOS JEST POLAKIEM ,A INNY CHINCZYKIEM.JESLI JESTESCIE NA TYLE INTELIGENTNI,ZEBY ZROZUMIEC ,O CZYM MOWA ,TO JESTESCIE TOP!TERAZ MIESZKAM W HOLANDI,JUZ 7 LAT.
CZUJE SIE ZAAKCETOWANA.MAM WIELU HOLENDERSKICH ZNAJOMYCH ,PRZYJACIOL.
TO JEST KOCHANI:JESLI JESTES ARTAKCYJNA,MILA,EEYGADANA,INTELIGENTNA ,KOMUNIKATYWNA OSOBA,A DO TEGO,MASZ TO COS,TO NA CALEJ TEJ KULI ZIEMSKIEJ,LUDZIE BBDA CIE LUBIEC,SZUKAC TWOJEGO TOWARZYSTWA,A JESLI O MEZCZYZN CHOIDZI CI BEDA CIE ADOROWC,SZUKAJAC SZANSY U CIEBIE,KOBOETY BEDA CIE LUBILY,ALE Z DYSTANSEM,GDYZ,JESTES DLA NICH ZA DUZA KONKURENCJA,BO LEPIEJ STOICH NA RYNU,JEST NA CIEBIE ZA DUZY POPYT,A KOBIETY JAK I MEZCZYZNI PILNUJA SWOJEGO TERYTORIUM.
WIEC JESLI JESTES KIMS,WSZEDZIE BEDZIESZ KIMS.
CZY TU W HOLANDI,CZY W POLSCE.
BUZKA.

Biedronka,szkoda ze Ty masz takie doswiadczenie.Ja mam zupelnie inne po 40 latach pobytu tutaj.Nie tylko na poczatku mojego pobytu usmiechali sie do mnie sasiedzi, robia to nadal.Dla mnie sa mili, wyrozumiali, uprzejmi i zawsze chetni na jakakolwiek pomoc.

Iron Lady,

To zapewne kwestia charakteru, jak kto co odbiera. Nie napisałam, ze do mnie się już nie uśmiechają, bo nadal to robią a ja uśmiecham sie do kazdego. Jestem wesołą osobą, otrawtą na ludzi, ale najbardziej cenie sobie szczerość, której Holendrom często brakuje. Dlatego właśnie potrafię odróznić usmiech życzliwy od uśmieszku. Jestem otawrtą osobą, która co na sercu ma to zaraz powie, dlatego ten chłodny stosunek do ludzi, tak charakterystyczny dla Holendrów poprostu mnie denerwuje i strasznie mi przeszkadza. Na przykład sytuacja kiedy sąsiadka, najsłodsza, od rana do rana się uśmiecha i zawsze jakiś komplement powie, pięknego dnia z tym swoim uśmieszkiem z jakąs głupia pretensją wyskoczy. Może dla Pani to normalne po tylu latach pobytu tutaj, ale dla mnie nie. A potem dowiaduje się od kogoś innego, ze ta sama sąsiadka na nas na całą dzielnicę nadaje, bo obcokrajowcow nie lubi. Dalej się do niej usmiecham, ale szczerze szlak mnie na jej widok trafia! A Holendrzy tak są uprzejmi, jak im to na rękę, ale na pierwszym miejscu stawiają zawsze siebie. I jak trzeba to z tą swoją uprzejmościa potrafią dobitnie powiedzieć o co im chodzi. Ktoś już o tym tutaj pisał :)
Jesli o mnie chodzi miałam aż nadto sytuacji, kiedy straszna dwulicowość tego narodu ujawniła się, a ja barzdo tego nie lubię. Cóż to chyba taka słowiańska dusz: jak kogoś nie lubię, to go unikam i mówię prosto w twarz o co mi chodzi, a jak kocham to na zabój. A Holendrzy to zawsze uprzejmi, tak na wszelki wypadek!

zgodnie z apelem: od 1,5 roku w Holandii, zona Polka, dziecko urodzone w Polsce od listopada 2007 w holenderskim zlobku.

otoczenie i znajomi niemal wylacznie nie-Polacy. w firmie mojej zony praktycznie wszystkie nacje Europy. w mojej, oprocz mnie sami Holendrzy (no dobra, jeden Fryz :) ).

moj optymizm wzgledem zaaklimatyzowania sie w tym kraju bierze sie z kontaktow z zyjacymi tu od lat nie-Holendrami (ale przewaznie tez nie-Polakami). praktycznie zadna ze znanych mi osob nie ma opisywanych wyzej problemow adaptacji kulturowej

2003r.przyjazd do Holandii ,mieszakam tu z zonka ,prowadze wlasna dzialalnosc,w pracy kontakt wylocznie z holendrami .Planujemy tutaj zyc i mieszkac do emeryturki i dalej .Pozdrawiam.

ja mieszkam w Holandii 9 miesiecy moja partnerka zyciowa jest Polka, mam zanjomych (dobrze zaklimatyzowanych polaków), zle zaaklimatyzowanych polaków, emigrantów z róznych stron swiata i rdzennych holendrów)

Biedronko, takie przypadki o których piszesz - brak zainteresowania dorosłych już dzieci swoimi starymi, często zniedołężniałymi rodzicami to nie są przypadki istniejące tylko i wyłącznie w Holandii. Uwierz mi że takie "kochane" dzieci mogą mieszkać również w Polsce czy w każdym innym kraju. To tak naprawdę kwestia wychowania!!! Nie kraju w którym żyjesz/mieszkasz. Jeśli dziecko zostanie mądrze wychowane (mam tutaj na myśli szacunek dla osób starszych a w szczególności dla rodziców) to żadne złe wpływy otoczenia mu nie zaszkodzą. "Mądre" wychowanie to niestety nie jest moim zdaniem wychowanie "bezstresowe" w którym zdecydowana większość rodziców tak naprawdę robi dziecku ogromną krzywdę pozwalając mu dosłownie na wszystko (mówiąc obrazowo - "narobić" sobie na głowę).
Moim dzieciom od maleńkości tłumaczyliśmy że należy szanować starszych - babcię, dziadka, rodziców. Ustępować miejsca w zatłoczonym autobusie, pomóc nieść siatki i tym podobne. I teraz już obserwuję ze dzieci potrafią pokazać mi "niewłaściwe" wg nich zachowanie innych dzieci. Wiem że będą postępować wg wpojonych im zasad, ponieważ moje wychowywanie dzieci nie skończyło się po przekroczeniu granicy Polski. Trwa nadal pomimo zderzenia dwóch różnych kultur i światopoglądów.
Co do dwulicowości Holendrów - nie mów mi że nigdy nie spotkałaś dwulicowego Polaka!!! Ja niestety znam takich co potrafią nasłodzić ile wlezie a za plecami obgadają na siedem stron świata.
Wracając do tego czy za 10-20 lat nadal będę czuła się tu gościem - wątpię. Nie czuję się gościem teraz więc nie rozumiem dlaczego mam czuć się gościem później. Myślę że to sprawa nastawienia. Poza tym emigracja, tęsknota z tym związana czy uczucie wyobcowania nie jest znana tylko Polakom. Od wieków ludzie rożnych narodow emigrują do innych krajów, na inne kontynenty w poszukiwaniu swego miejsca na ziemi. Popatrz na inne narody - także emigrują czasem tylko za chlebem, czasem zmusza ich do tego sytuacja w kraju (wojny, prześladowania).
Nie rozumiem twojego nastawienia - nie gniewaj się ale jeśli ci tu nie podoba to spakuj walizki i wróć do kraju za którym tak tęsknisz. Chyba nikt nie trzyma cię tutaj siłą???

Masz prawo do własnego zdania - to prawda. Ale nie nazywaj innych egoistami bo nie znasz powodów dla których wyemigrowali z własnej ojczyzny. Na pewno nie był to dla niektórych łatwy wybór.

Iron Lady - dziękuję za ciepłe słowa. Jestem tutaj naprawdę nie dlugo, ale Holandia ofiarowala mi naprawdę dużo przez ten czas - pracę, dom (ze "społdzielni"), możliwość nauki dla moich dzieci w zasadzie od ich pierwszych dni pobytu tutaj, różnego rodzaju dodatki (zorgtoeslag, kinderbijslag, kindertoeslag).
Ktoś kto czuje sie tutaj gościem tak naprawdę nie będzie starał się zaaklimatyzować i zawsze przez Holendrów (i nie-Holendrów) będzie uważany za gościa.

Beata, nadajemy poprostu na tych samych falach!Popieram Ciebie w 100%.Doceniam Twoje checi, Twoj optymizm,Twoje poglady a szczegolnie to, ze jestes wdzieczna temu kraju, ze dal Ci tyle mozliwosci abys mogla prowadzic normalne i szczesliwe zycie.Trzymaj tak Beata!Nie bede sie powtarzac, ale ja rowniez uwazam, ze komu tu nie odpowiada to zaden problem wracac do swojego kraju.Dobranoc:)

vlasta

Beata i Iron Lady Wy wiecie i rozumiecie jak trzeba żyć żeby każdy dzień był radosnym,podpisuję się pod waszymi postami, też tak czuję

smieszne czuje sie w holandii gosciem ale i w polsce nie czuje sie juz jak w domu i tez jestem gosciem...
ALE KIEDY POCZUJE ZE JUZ GOSCIEM NIE JESTEM MAM NADZIEJE ZE TA STRONA BEDZIE JESZCZE ISTNIEC WTEDY NAPISZE WAM: TAK DZISIAJ POSTAWILAM SWOJE WALISKI!

a wracajac do uprzejmosci holendrow. ja jestem ogolnie osoba nieufna, a to dlatego ze zycie (od swojego!!!) dalo mi kopa na maxa. falszywi ludzie sa wszedzie, ale mam to gleboko gdzies juz nie mysle a ty cholero mowisz mi dziendobry a za plecami dupsko mi rabiesz! wole energie tracic na zabawe z dziecmi jak ciagle obserwowanie zachowan ludzi, ktorych ani ja ani moje dzieci nie interesuja. falsz jest wszedzie i nl i pl i de i fr i .... wszedzie.

Michasia , to co piszesz to prawda , do ktorej niektore polki sie nie przyznaja / bo wkrecaja sie niektorym -brzydko mowiac w tylek / , a stara wyzeraczka plotek uronionych i posycania ludzi przeciwko siebie jest STALA WYZERACZKA TEGO FORUM -/ wystepujaca kilkoma imionami / - TEN GRUBY SLONIK NIEBIESKI - I R O N L A D Y !!!!!!!!, ostrzegam , i popatrzcie na jej wypowiedzi a z archiwalnych rozmow , ja juz czasami zajrze na wiatrak , bo wiele dowiaduje sie o histori ... Hollandi - przez Pana Andrzeja , /to jego strona / -choc sam powiedzial ze do maja jest w Polsce , ale kontakt bedzie utrzymywal i dobrze , bo pisze madrosci .
Kazdy z nas wie swoje / kazdy przezywal lub przezywa rozne sytuacje dobre lub zle - gdzie by nie mieszkal, i ma prawo do swojego zdania , a inni co tego nie przezyli , niech lepiej milcza , bo widze , ze Polacy w kraju lub poza krajem - zawsze , ploty , ploty , i narzekania , az mdlosci biora , niech kazdy popatrzy najpierw na siebie / w lusterku / , Na swoja prywatnosc , a potem zabiera glos lub lepiej milczy .
Wstyd mi , ze my Polacy ,mamy tak wstretne charaktery , popatrzcie i poszukajcie , czy inne panstwa maja takie forum -ze zajmuja sie plotami jeden do drugiego z tego samego panstwa .I TAK SKACZA SOBIE DO OCZU -ZAMIAST POMAGAC,
Powiem wam moi rodacy ! zal i wstyd mi was , ze jestescie tak malo zaradni ,a zwlaszcza kulturowo , juz nie pisze wiecej - dalej sie chapcie nawzajem / jak na rynku / -nie zapomniejcie zabrac - slonika -I.L.

Ja mieszkam tutaj od 9 lat.Wszystko osiagnelam sama i z godnoscia! DUZO. Zwiedzam swiat ....i ciagle ide do przodu! Meza nie mam. Czesto slysze ze dobrze mowie po holendersku. No wlasnie.. ten kraj dal mi swietne mozliwosci i moje zycie zmienilo sie diametralnie po wyjezdzie!! Po co tak wyolbrzymiac?? Alkoholik odrzucony przez spoleczenstwo tez jest " inny" Osoba nieslyszaca w Polsce tez jest "inna" Czolowiek ktoremu naprawde sie powiodlo jest "inny" Kobieta ktora po trzydziestce w Polsce nie ma dzieci bo ma na to jeszcze czas jak twierdzi tez jest "inna" Facet w rozowej koszuli w Polsce to "czub ".. itd itd. Wiec to uczucie "innosci" akurat w tym przypadku bycia "gosciem " moze towarzyszyc WSZYSTKI I W ROZNYCH SYTUACJACH ZYCIOWYCH .
Ja sama przez to ze jestem jak jestem i zawsze dokonywalam nieco innych wyborow niz wszyscy tez bylam "inna". Paradoksalnie w Holandii czuje sie swietnie.
Liczy sie jakim sie jest czlowiekiem!! A akceptacja wszystkich nie jest potrzebana!Wszedzie jest Twoja parafia! Jeli Ty czujesz sie dobrze sam ze soba to i inni beda Ci tak odbierac i lgnac do Ciebie tak jak napisala JOANNA MONIKA P.
To jest wybor albo wykorzystuje szanse albo tesknie za "mandarynkami tylko na swieta". Zycze wszystkim m wiary w siebie!

Szukam pod tekstem zdania innych na konkretny temat. Niestety nie potrafimy uszanować zdania innych, jakie by nie było. Jestem za usuwaniem tych wszystkich jałowych dyskusji personalnych. Polki-Polacy, wypowiadać się na TEMAT ! CZYTAJCIE TEKST ZE ZROZUMIENIEM. Na pogaduchy albo rzucanie mięsem umawiać się na ringu albo w knajpie. Bez odbioru.

Wiatrak

Absolutnie się z tobą Akustyk nie zgadzam. Nie zgadzam się z tym wygodnym upraszczaniem - jakie dzisiaj stosują wszyscy Polacy, że 'przepaść generacji', 'pokolenie komuny', 'bagaż komunistyczny' itd. itd. jakoby to kiedyś było straszno, siermiężnie a teraz to nowe Pokolenie'78 zaznało oświecenia, było wolne od wszystkich polskich cech i śmiało idzie przez Europę czując się 'wolnymi' Europejczykami.
Ciągle słyszę tą opowieść o Mojżeszu i pokoleniu które musi wymrzeć aby mogło być lepiej "w tym kraju".
Tak nie będzie.
To nowe pokolenie to MY!
Ty jesteś synem swojego ojca i za 25 lat będziesz swoim ojcem, a twoje dzieci także staną się z twoim ojcem za lat 50.
Polski charakter narodowy nie wytworzył się w latach 1944-1989 ale w latach 999-2009 i ten mały epizod jakim była komuna to tylko malutki i do tego dość pozytywny kawałek tej tysiącletniej historii. Pozytywny, bo gdyby nie ta komuna to dalej byśmy gęsi pasali na Wołyniu a nie rozpisywali się na blogach :-)
(sporo upraszczam, ale czasu brak!)

@M - bardzo celny ten strzal z "To jest wybor albo wykorzystuje szanse albo tesknie za mandarynkami tylko na swieta". tez mam czesto wrazenie, ze wielu Polakow ma w glowie zakodowane przeswiadczenie, ze zycie polega na nieustannej walce o zalatwienie roznych rzeczy i na przyslowiowym "sikaniu pod wiatr". a tak nie jest. i mozna z tym "nie jest" dobrze zyc, jesli pokona sie wewnetrzny niepokoj zwiazany z brakiem klod rzucanych pod nogi przez urzedy czy innych rodakow.

@Andrzej - jeszcze sobie pozwole na taka krotka mysl na temat roznicy pokoleniowej ;) bo mysle, ze ona w znacznym stopniu bedzie tlumaczyc moje i kilku innych tu piszacych osob podejscie do tematu. podam na swoim przykladzie: jestem rocznik 1978. w 1989 kiedy komuna padla mialem 11 lat. moje szczeniece lata, w ktorych ksztaltuje sie system wartosci i swiatopoglad (przyjmijmy, ze to bedzie 13-18 rok zycia) przypadly na okres najintensywniejszych transformacji ustrojowych i gospodarczych. moj obraz swiata ksztaltowal sie na podstawie obserwacji rodzicow i ich znajomych - ludzi, ktorzy wychowani za komuny nagle stawili czolo zupelnie innym realiom, w ktorych musieli sie znalezc mimo totalnego braku oparcia i wzorcow. ludzi, ktorzy w kompletnym chaosie uczyli sie nowych rzeczy i dostosowali do rzeczywistosci totalnie przewartosciowanej wzgledem swiata, w ktorym oni sie wychowali.

mysle, ze to dobrze tlumaczy dlaczego pojecie "adaptacja" mojego pokolenia nie straszy, a wizja zmiany warunkow zycia, systemu wartosci, kultury, itd. nie wywoluje we mnie wielkiego niepokoju. bo po prostu jest to dla mnie naturalne wydarzenie w zyciu. zaryzykowalbym stwierdzenie, ze wyjezdzajac do Holandii przezylem mniejszy szok niz dane to bylo moim rodzicom w 1989 roku.

jesli dobrze pamietam, jest Pan mniej wiecej w wieku moich rodzicow, ale ze wzgledu na emigracje przezyl Pan inne transformacje i napotkal na inne przeszkody. mysle tez, ze z perspektywy mojego pokolenia opisywane w tym poscie zagadnienia wygladaja znacznie optymistyczniej (inna sprawa, czy slusznie) i naturalniej.

pozdrawiam z deszczowego dzis Leiden

Ewa pyta z przekasem jak wygladaja NORMEN EN WAARDEN w polskiej rzeczywistosci?Cieszy sie tez ze jej "chlopaki tutaj wydorosleja i naucza sie tolerancji" ...jednakze zapomina dodac,ze wszakze pod warunkiem ,ze bedzie ona zawsze zdrowa i nawet w podeszlym wieku sprawna inaczej jej chlopcy w przyplywie tolerancyjnego amoku odwioza ja bez pardonu do hospicjum ,gdzie bez zmruzenia oka podpisza zgode na jej eutanzje!Byc moze tez wczesniej chlopcy, naturalnie kierujac sie tolerancja ,zapisza sie do legalnie dzialajacej tutaj partii ...pedofilow,ktora postawila sobie za cel obnizenie wieku uzywalnosci ludzi (DZIECI) do lat 12!(obecnie 16 a w Polsce za sprawa kwasniewskiego ...15!)Wszystko to wyniesione na oltarz nowego pojecia-fetyszu,czczonego niczym grecki bog czyli: tolerancji!Nie pozostaje tez w tyle adamsky konstatujac z zadowoleniem ,ze u przybyszow z Polski zaciera sie na szczescie religia.Dechrystianizacja tego kraju doprowadzila do powstania znieczulicy spolecznej na nieznana w Polsce skale i tak wleczonej za torebke po chodniku w Amsterdamie staruszce pomogl dopiero....Rumun,reszta widowni nie reagowala, no bo od tego sa przeciez "hulpdiensten" ,ja,ja!...W piatkowym De Telegraaf stoi jak byk,ze 83% ankietowanych zwraca uwage na brak u mlodziezy tego co Holendrzy nazywaja "fatsoen" i postuluje nauke tej "specjalnosci" juz w ...przedszkolach!Mam nadzieje ,ze chlopcy Ewy rowniez skorzystaja z tej okazji ktorej w Polsce naturalnie by im nie dane bylo doswiadczyc.Niezbyt trafne sa tez uwagi niektorych odnosnie Turkow i Marokanczykow ,ktorzy nie tyle sa niezdatni do asymilacji ile gardza kultura europejska , a juz w szczegolnosci w wersji holenderskiej.Na koniec pewne spostrzezenie wyniesione z wieloletniego doswiadczenia.Tolerancja w Holandii nad ktora tak niektorzy tutaj pieja jest w tym kraju niejako zadekretowana dlatego w urzedach traktuje sie kazdego na rowni jednakowoz na codzien w stosunkach miedzyludzkich juz poza urzedami bedziesz dotad tolerowany dopoki masz poglady im odpowiadajce a sprobuj sie tylko wylamac z obowiazujacych tutaj kanonow a dowiesz sie jak smakuje bicz.... tolerancji!

a to ja troche co innego mialem na mysli. mnie nie tyle chodzilo o przepasc pokolen, ale o roznice w warunkach w jakich byly wychowywane i we wzorcach jakie obserwowaly. i to w ograniczeniu nie tyle do odwaznosci, umiejetnosci, mozliwosci i cech charakteru ogolnie, co po prostu wiekszego optymizmu wzgledem sytuacji, w ktorych trzeba zmierzyc sie z rozleglymi zmianami w podstawach zycia.

komuna mi tu bardziej sluzyla jako przyklad swiata innego systemu wartosci i innych uwarunkowan spolecznych/geopolitycznych. nie chodzilo mi tu o stawianie znakow nierownosci ;)

a czy to moje "nowe" pokolenie jest tak wyzbyte polskich cech i smialo idace do Europy...? mysle, ze troche tak, choc nie wynika to ze zmiany charakteru narodowego, co po prostu "odbicia" w druga strone, po pokoleniach, ktorym nie dane bylo podrozowac po swiecie. ale ten efekt "parcia na Europe" to nie tylko nasza przypadlosc, bo i starsze pokolenia po 89 z radoscia odkryly wolnosc podrozowania po Starym Kontynencie. i to z tej prostej przyczyny, ze wreszcie mozna bylo

pozdr

akustyk-wlasnie o to mi chodzilo.
Podobnie rowniez jak u Ciebie (jestem troszke starsza ) zmiana, a w tym przypadku zmana kraju,kultury nie wywolala we mnie niepokoju, byla (jest ) to dla mnie wielka przygoda i wyzwanie (ktore uwielbiam ).

Wiatrak

"Komuna" w dzisiejszych mediach (już chciałem napisać "w dzisiejszej propagandzie") rysuje się jako ponury i podły czas zniewolonych umysłów. Nie ma miary którą można by było zmierzyć jaki system i okres w historii jest/był dobry lub zły. To już tylko mity i wyolbrzymiane wspomnienia (jakie i ja mam) często dla potrzeb chwili. "Moja komuna" to był czas całkowitej i nieograniczonej wolności, także wolności finansowej. Bez dzisiejszych trosk o to czy mnie stać na: dziecko, rodzinne biesiady, dwumiesięczne wakacje z plecakiem, bilet do teatru... Ktoś mi zaraz wytłumaczy ile mi wówczas nie było wolno. Wiem to dobrze. Miałem na co dzień do czynienia z cenzurą na Mysiej i więcej przykładów ograniczeń systemowych.
Co prawda nie można mi było podróżować po Całej Europie ale mi tego wówczas akurat nie brakowało. Tak jak teraz nie brakuje mi braku możliwości rejsu transatlantykiem dookoła świata.
Dzisiaj w Holandii służby bezpieczeństwa też mają moją kartotekę. Big deal. Ten artykuł też ktoś "przez ramię czyta". W Holandii i w Rosji cenzury nigdy nie było. Była w Polsce.
No i co to mówi?
Wolność i szczęście to są tylko słowa i nic innego.

akurat przyklad AIVD jest morderczy, bo ten urzad slynal przez lata jako rekordzista ilosci podsluchiwanych telefonow i Holandia bila pod tym wzgledem nawet, bylo nie bylo znacznie wieksze, USA.

przy czym temat cenzury to jest raczej przyklad pojedynczego aspektu w temacie "komuna" i ja bym tych wnioskow nadmiernie nie ekstrapolowal. opinie na temat tego ustroju beda tak rozne jak rozne doswiadczenia osob, ktore sie z nia zetknely.

przy czym, o ile jest osobiscie przeciwnikiem zabierania w tym temacie krytycznego glosu przez pokolenie, ktorego problemy do roku 89 obejmowaly bitki w piaskownicy, wybor lodow z automatu itd. itp. - o tyle teza, ze to pokolenie nie mialo z komuna do czynienia jest bardzo nietrafna. nawet dzisiejsze dzieci maja do czynienia z pop... mentalnoscia socrealizmu, ktorej bynajmniej nie udalo sie wykorzenic po niemal 20 latach.

tego, jak w mediach malowana jest komuna, to moze nie komentujmy, bo to temat bomba, zwlaszcza jak sie w watku znajdzie zwolennik teorii spiskow.
odkad istnieja gazety czy telewizja to politycy za wszelka cene, najczesciej z powodzeniem, probuja na nich trzymac lape i wykorzystywac jako swoja tube propagandowa.

Niejaki tow.M .Rakowski,ostatni I Sekretarz KC PZPR w przyplywie szczerosci wyznal byl kiedys ,ze gdyby nie wladza ludowa to on pasal by krowki....Juz abstrahujac od tego czy mial by on pasac krowki na Wolyniu -jak to zartobliwie zauwazyl Andrzej- czy tez na Slasku ,istotnym w tym wszystkim jest fakt,ze niewatpliwie wyszlo by to na zdrowie zarowno jemu jak i Polsce.Istnieja roznorakie podejscia do kwestii "gdyby nie komuna to...".Jedni uwazaja jej istnienie za dopust Bozy jako ze pozwolilo im to uniknac pasania krowek(ale mleko pic kazdy chce)inni zas ,do ktorych zalicza sie moja skromna osioba smia twierdzic,ze gdyby nie komuna to forum na ktorym obecnie piszemy w ogole by nie zaistnialo ,jako ze wszyscy do dzisiaj mieszkalibysmy w zasobnej Polsce,podobnie jak zachodni Niemcy w odniesieniu do swoich braci z robotniczo-chlopskiego raju w NRD!Wrocmy jednak na ziemie, bo oto ktos wyswiadczyl Polakom w Holandii przyslowiowa niedziedzia przysluge! Okazalo sie bowiem ,ze "uitzendbureaus" zatrudniajace wylacznie Polakow wynegocjowaly tak korzystne dla pracodawcow CAO ,ze koszty zatrudnienia Polaka beda o cale 15% nizsze od zatrudnienia Holendra w analogicznym holenderskim uitzendzie!Juz teraz PVDA i SP domagaja sie debaty parlamentarnej zadajac kategorycznie wyrownania CAO dla Polakow z CAO dla Holendrow ,ale ...klocilo by sie to zasadami wolnego rynku wiec zanosi sie na to ,ze dziesiatki a nawet setki tysiecy tubylcow straca prace na rzecz Polakow i nie potrzebuje chyba nikomu tlumaczyc jaki to bedzie mialo wplyw na wzrost antypolskich nastrojow o czym juz donosi sie z Irlandii czy Anglii!

Gdyby nie komuna to rzeki w Polsce bylyby czyste,autostrady bylyby zbudowane,ludzie znaliby jezyki obce,stadiony stalyby od lat,przemysl bylby nowoczesny,ludzie byliby milsi,niebyloby blokowisk .Do 89r. w Polsce bylo 8% ludzi z wyzszym wyksztalceniem ,najmniej w Europie puszka coli byla rarytassem a po papier do d.... ludzie stali w kolejce.KOMUNA BYLA SUPER

Holendrzy wpadali do POLSKI Z sokiem pomaranczowym i robili furore za komuny w Polandzie

Ela, zdajesz Ty sobie sprawe z tego,jakie zdanie wyrabiasz sobie trescia Twoich komentarzy??WATPIE!!

Słuchajcie, przecież to nie ma być kłótnia na temat tego czy komuna była dobra czy nie. Tutaj chodzi raczej o postrzeganie siebie w otaczającym nas świecie: "Tam dom twój gdzie serce twoje".
Poza tym jeśli ja osobiście uważam ze robię dobrze emigrując do innego kraju to mówię o tym bo nie wstydzę się swoich poglądów. Potrafię rzeczowo uzasadnić swoją decyzję, bronic swoich racji i polemizować z osobami które wytykają mnie palcami. To tyle.
Pozdrawiam wszystkich dyskutantów

Wiatrak

“Tam dom twój gdzie serce twoje” kontra “Tam dom twój gdzie chleb twój”

Beta@,rozwazania czy komuna byla dobra czy zla sa rownie bezprzedmiotowe jak spekulacje kto jest w lepszej sytuacji ? ...piesc czy szczeka? W PRL- rzeczywistosc byla klarowna i czytelna bowiem spoleczenstwo dzielilo sie na dwie kategorie: "Oni" i "My".Zeby sie nie rozpisywac ci pierwsi,zwani tez wlascielami PRL oplywali we wszystkie dobra i dostatki a ci drudzy pozostawali ...dziadami!Oczywiscie byla jeszcze tzw. prywatna inicjatywa,czyli rzemieslnicy i badylarze ,ale w ilosciach sladowych.Klotni wiec tutaj zadnej nie ma tylko kazda z w/w kategorii przedstawia swoje racje...

Paul - czy w Twoim, obrazie swiata jest miejsce na jakies odcienie szarosci czy jest on ku... uproszczony do czerni i bieli? bo to nie pierwsza wypowiedz, w ktorej Twoja kategorycznosc i pewnosc pogladow osiaga niestrawialny poziom

kim byl pracownik milicji, ktory tytulem wykonywania waznych rzeczy w dziale lacznosci musial byc "poblogoslawiony" legitymacja SB, choc tego bynajmniej nie chcial i nie potrzebowal. mimo to, zgodnie z zasada kastrowania wielbladow, jest przez kolejne rzady RP zagrozony odebraniem emerytury.

czlowiek bedacy ojcem, ciezko pracujacym zeby wyzywic dzieci i zapewnic im podstawy do zycia. borykajacy sie z tymi samymi problemami co reszta spoleczenstwa.

to kim on jest w Twoim binarnym swiecie? juz "oni" czy jeszcze "my"?

sorki, nie kupuje tego uproszczenia. to jest na zywca metoda PIS-u na rzadzenie i zjednywanie sobie elektoratu. dopieszczanie i zjednywanie skrzywdzonych przez los ("my") i wskazywanie im mitycznych sprawcow nieszcesc ("oni").

Wiatrak

Podział na ONI i MY istniał przed komuną i istnieje dzisiaj. Pierwsze zdanie jakie słyszę po przyjeździe do Polski jest: "Czy Pan słyszał co oni znowu zrobili?!"

zylem rok w stanach i pod koniec mojego pobyty stanalem kiedys nad jezioren naprzeciw down town i powiedzialem sobie - to jest moje miasto:)

Panie Andrzeju - niech będzie "Tam dom Twój gdzie chleb twój". Jeśli na emigracji chleb smakuje komuś bardziej (nawet gdyby miał smak trocin) to dlaczego wytykać go palcami? Czy naprawdę wszyscy emigranci muszą tęsknić do ciężkiego kawałka chleba jaki mieli możliwość jeść w Polsce???
Dlaczego każdy myślący o lepszej przyszłości swoich dzieci musi być "gorszy" i "egoistyczny"?
Wracając na "nasze", polskie podwórko - dlaczego w Polsce każdy zaradny, dbający o swoje interesy od razu postrzegany jest jako "dorobkiewicz", "złodziej", "krętacz"???
Popatrzcie wokół siebie - ilu
ludzi tak nazywacie???
Każdy mierzy swoją miarą - jeśli nazywasz kogoś egoistą pewnie sam nim jesteś....

Witam wszystkich, jestem nowa na " Wiatrak". W Holandii od 1986 roku.
Chce podzielic sie mysla ktora w tej chwili mnie naszla w czasie czytania komentarzy:
"ZYJ SWOIM ZYCIEM I POZWOL ZYC INNYM". To nie nauka, ale ta mysl mnie samej pomaga w szybkim wydawaniu opinii o innych.

Andrzej b. slusznie zauwazyl,ze obecnie znowu w Polsce wraca moda na okreslenie "ONI".Wlasnie ONI obchodza 20 lecie swojego zwyciestwa przy Okraglym Stole przy ktorym doszlo do iscie tuskowego cudu: komuna pokonala....komune!

Wiatrak

Sorry, ale nie "znowu wraca" tylko "nigdy nie odeszła" polska wiara w NICH. Były ewentualnie króciutkie momenty, że ludziki mieli złudzenie bycia NIMI. Ale, że Polak nie ma jakiegokolwiek poczucia odpowiedzialności za własny kraj, dla tego szybko się "odcina" i wytyka palcem na NICH. W ten sposób mamy czyste sumienie i śpimy spokojnie, snem hipokryty ze świętą wiarą, że ONI demolują nasz kraj a my się pod tym nie podpisujemy. Bo przecież MY to nie ONI.
Generacje się już na tym wychowały i jest to już nierozerwalna część polskiej historii. Brak odpowiedzialności. Zwalanie winy na innych.
Przedszkole.

Swieta prawda Andrzej,sam bym tego trafniej nie ujal!Rzeczywiscie element "ONI" stal sie nierozerwalna czescia powojennej polskiej historii a cale generacje przyzwyczaily sie juz do tego ,ze ktos inny jest wlascicielem i gospodarzem ich kraju .Okazuje sie jednak ,ze znowu ...."MY" nawalilismy bo nie dosc,ze urzednicy z nadania PO–PSL pozyskali ze srodkow unijnych o 20 mld zl mniej niz zakladal budzet,to jeszcze w ciagu ostatnich pieciu miesiecy "nieodpowiedzialni" Polacy doplacili do Unii Europejskiej ponad 1,5 mld zl!Skoro jednak ministerialni urzednicy roznych szczebli za swoje "pensje" kupuja sobie dzialki na Mazurach to najwyrazniej wieko skrzyni panstwowego skarbca nie domyka sie z nadmiaru pieniedzy.... tak wiec tylko przedszkolak moze jeszcze twierdzic,ze wszystkiemu temu nie jest winien szary Polak zagladajacy z troska do portfela przed wejsciem do supermarketu....

Marysiu,trafiłaś w samo sedno,dobrze to opisałaś! Ja już swoje walizki rozpakowałem...poznałem holenderkę, więc jest mi łatwiej.Pozdrawiam!

powiem tak duza czesc polakow nie zna zadnego jezyka obcego przyjechali tu i mysla ze sa najmadrzejsi i po co sie uczyc holenderskiego wola pic cpac i krasc i to wlasnie oni sa bardziej zapamietani niz normalni ludzie ktorzy prowadza tu normalne zycie i dlatego mamy taka a nie inna opinie w Nl.Ja nie czuje sie tu gosciem ale tez wiem ze to nie byla i nigdy nie bedzie moja ojczyzna i zawsze bede tesknic za Polska,a ludzi ktorzy twierdza ze to jest ich kraj bo takich tez spotkalam poprostu nie rozumiem.Mozna tu zyc normalnie i kochac Holandie ale to nigdy nie bedzie nasza ojczyzna.

mojim zdaniem zalezy od ludzi jak ktos czce niech zostaje a jak komus sie niepodoba niech jedzie z powrotem do polski kocham polske chociaz nic mi niedal ten kraj moja mama ma 500 zl renty wielka korupcja a ci co wyjechali do holandii musza sluchac zazdrosnych polakow jacy inni juz jestesmy takie pierdoly

Wydaje mi sie ze Holendrzy nas nigdy tak jak Turkow, Marokanczykow, czy Filipinczykow, nie beda traktowac jak swoich.Zyje tu juz 4 czy 5 pokolenie Turkow i oni sa zawsze Turkami ! Mysle ze w rodzinach mieszanych polsko-holenderskim jest latwiej sie tu zadomowic. Bo wchodza w rodzine meza (z regoly) i mimo woli musza sie zintegrowac. Poznie rodza sie tu dzieci ktore maja Hol. nazwisko, a to juz duuuuzy krok do zaakceptowania ich ''jako swoich''.Ale i tak chowane sa po Polsku :) A matki chyba do konca beda nazywane ta ''polse vrouw'' a nie Gosia,Asia... .Gorzej jest w malzenstwach czysto PL :) bo wiekszosc z nich szczerze mowiac nawet nie chce sie integrowac z Holendrami? Na sile oczywiscie ;) Turcy do dnia dzisiejszego zyja po swojemu, mimo ze tu juz ich 4 pokolenie zyje. I to strasznie irytuje Holendrow :) Ale Holendrzy zyja tak samo jek emigruja do innych krai, to jest naturalne zachowanie KAZDEJ naci. Znam takich co wyemigrowali na poludnie Francji i zyja po Holendersku, z ta roznica ze sa bardziej otwarci do mieszkancow. Polak ma trudniej, znam tez taka rodzine w ktorej polak zyje z Holenderka (kupili wspolnie mieszkanie) a jej matka go nie chce znac, nawet na Sw. go niezaprasza. Ona chodzi sama. Ogolna zla opinia co poniektorych (glupcow,rasistow) oslepia. Znam i takie malzenstwa pol-hol co na emeryturce juz, emigruja na stale do PL. MY NIGDY nie bedziemy sie czuc tu jak u siebie, nasze dzieci, wnuki, tak! A ten kto mysli inaczej to sie sam oszukuje. A jeszcze jedno, uwazam ze nasza kultura nie jest zla w kazdym razie hol. nie jest lepsza! I nie widze w tym nic zlego ze sie chowa dzieci po polsku. Dobry polak to napewno nie ten, ktory sie wypiera swej tozsamosci !!!

Na początku mojego pobytu w Holandii słyszałam zawsze dwa pytania: „Skąd jesteś?” i „Kiedy wracasz?”. Już ich na szczęście nie słyszę. Myślę, że na ile my otworzymy się na Holendrów, zaakceptujemy ich zwyczaje i po prostu dopasujemy się, na tyle oni zaakceptują nas i będą traktować jak równych sobie. Problem nasz polega jednak na tym (choć niechętnie to piszę, bo prawda w oczy kole), że jesteśmy nacjonalistami. Bo „dobre bo polskie”, bo „Polak potrafi”, itd.

Dobry Polak to nie ten, który sam siebie uważa za dobrego.

Dobry Polak np. szanuje swój język i stara się mówić i pisać poprawną polszczyzną.

Jedynie integracja małego dziecka ma szanse nastąpić "mimo woli". Dorosły, przeciętnie inteligentny człowiek aby się zintegrować musi wyrazić świadomie taką wolę, bez względu na okoliczności (mąż Holender, żona Holenderka, dziecko pół na pół, a sąsiad Australijczyk).

Zgadzam się z DPS Talen.
Od siebie dodam, ze każdy kto ma problem z nacjonalizmem typu ja jestem najlepszy, moja polskość jest najdoskonalsza (i wcale mi nie przeszkasdza, że sadze byki ortograficzne i gramatyczne w umiłowanym języku polskim) dla własnego dobra nie powienien nigdy mieszkać w innym kraju niż tym do którego się tak fiksacyjnie przywiązał.

no dobra ale my nigdy niebedziemy holendrami ,polacy ktorzy jada za granice udaja juz ze niepamietaja jezyka i chca sie nasile stac tym co niesa i niebeda ! holender sie usmiechnie a za plecami obgada oni nas nigdy niezakceptuje a ja wcale niechce byc holenderka jestem polka i koniec!!!

lola o smaku...

Zgadzam sie z toba w 100% a reszta niech sie sama oszukuje ;)

Darina

Mozesz sobie te kasliwe uwagi zachowac dla siebie,(po pierwszej linijce wnioskuje ze to do mnie) Bo mnie NAPEWNO nie sprowokujesz. Szczerze mowiac mam ich gdzies !

Darina masz 1005 racje!!!

100%

kiwi,mylisz sie i to bardzo.Ja nie mialam i nie mam do dzis problemu z kultura hol,z mieszkancami,z obyczajami itp.Nikt mi nigdy nie mowil POLSE VROUW i akceptowana bylam od samego poczatku.Trzeba samemu chciec i byc otwartym a nie bedzie sie mialo problemow z niczym.
lola,jezeli chodzi o jedzenie ktore wymienilas, to kazdy je to co lubi.Tobie nie odpowiadaja frytki z musem jablkowym a Holendrzy nie lubia np flaczkow lub galarety.To jest kwestia smaku.

DPS TALEN masz racje piszac ...Polak potrafi.Oj potrafi, potrafi!!!!!!

Kiwi, bardzo słusznie, ze nie dajesz sie sprowokować. To teraz idż krok na przód - i sama nie prowokuj.

Darina,

Ja rowniez nie prowokuje tylko przedstawia NL w innym swietle.Tym ktory udalo mi sie zaobserwowac, niestety. Idac ulica (sami) z mezem zawsze rozmawiamy po polsku, mimo ze i ja sobie radze, to i moj maz swietnie mowi po NL bez zadnego akcentu. I przez te 8 lat mojego pobytu udalo mi sie zaobserwowac,uslyszec wiele rzeczy, nie koniecznie takich ''fajnych'' jak piszerz. Kazdy kraj ma dwie strony medalu i nie zgadzam sie z tym ze ''wszystko jest takie cudowne''. Co nieoznacza ze nie ma i dobrych stron! Dlatego nie szufladkuj nikogo jesli ktos ma odmienne zdanie. Nie jestem anty-Holenderska, ale i tez nie anty-Polska.Zadna krzywda w Pl mnie nie spotkala, ale i NL tez nie(choc pare mozna by bylo wymienic ;) np. NL lekarz ). Z biegiem czasu widze ze ludzie sa wszedzie jednakowi, i tu i tam sa rasisci,falszywi,zawistni ludzie. Moja tesciowa przyjechala tu 30 lat temu i mowi ze to co bylo wtedy, a teraz. To sa calkiem dwie rozne rzeczy, (moze dlatego ze teraz jest wiecej polakow,tych ktorych mozna zaliczyc do patologi?)Moze??? To ze Holender nie powie ci w twarz, to powie za plecami.Tak jest zreszta i z Polakami.Mozemy udawac Holendrow kto chce, ale to jest osmieszanie samego siebie i wypieranie swojej tozsamosci. NIGDY nie wywiesilam NL falagi w dzien niepodleglosci, czy dzien krolowej. Bo niby po co, jak kazdy wie ze jestem Polka ??? Staram sie nie rzucac w oczy dbam o dom,i do okola :) Zyjemy z mezem jak normalni ''Holenderscy ludzie'' (czyli bez pijanstwa,burd,satelity... :) Ale w domu gotuje po Polsku i tez rozmawiamy po PL. Maz ma znajomych Holendrow bo tu sie wychowal,i utrzymujemy z nimi kontakty. Ja mam najlepsze dwie kolezanki jeszcze z czasow szkoly (kursu jezykowego) Filipinke i Polke, ktore sie z Holendrami zwiazaly. I nie wiem na czym ma ta ''NL integracja'' polegac, mam w pomaranczowych sweterkach chodzic ??? Zartuje oczywiscie z tymi sweterkami :) :)

Karina: co prawda nie do tego wątku, ale dzieki za zaproszenie. Jak zorganizujemy sobie wycieczkę na "przemierającą głodem" pólnoc to bardzo chetnie skorzystam z Twojego zaproszenia na kawkę. Będzie mi bardzo miło.

Kiwi: każdy normalny człowiek stara się tak żyć jak opisywałaś, czyli tak jak u siebie. Przenosi swoje europejskie przyzwyczajenia na grunt holenderski i nie a w tym dla nikogo nic dziwnego, bo zwyczajne życie zwyczajnego cżłowieka w Polsce niewiele sie kulturowo różni od holenderskiego. Polacy tak samo musza rano zjeść śniadanie, iść do pracy, dobrze pracować, ułozyć sobie dobre stosunki z pracodawcą i wspólpracownikami, po pracy odebrac dziecko ze szkoły (przedszkola), zrobić obiad, pobyć z rodziną, zjeść i iść spać.
A Ty ciągle wałkujesz temat "udawania Holendrów".
Nikt nie udaje na forum Holendra, za wyjątkiem Ciebie, która opowiadasz, że Twój mąż po 10 czy tam 15 latach pobytu w Holandii mówi bez akcentu. Baaaardzo mało prawdopodobne, że jeśli przyjechał do Holandii jako nawet bardzo młody człowiek ale już nie małe dziecko żeby potrafił mówić bez akcentu. Do pewnego wieku (tj. zdajsie 4,5 lat maksymalnie) kształtuje sie aparat mowy, który pozwala mówić "bez akcentu". Póżniej staje się to możliwe tylko u wyjątkowych ludzi. Ja osobiście znałam taką jedną osobę. I nawet nie zaliczam do tej grupy koleżanki, która mówi bardzo dobrze 6 językami (w tym trzy studiowała) a w czwartym mówi na codzień ze swoim cudzoziemskim mężem. Ale nawet ona we wszystkich tych językach mówi z akcentem.
Ja w każdym razie nie opowiadam, że mówie tak świetnie po holendersku, że ho ho (każdy może opowiadać na forum, że mówi rewelacyjnie - do momentu kiedy się tego nie sprawdzi). Mówie z polskim akcentem, nawet uwazam bardzo mocnym i nawet nie myśle o tym żeby to zmienić.
Ty za to opowiadasz mało prawdopodobne historyjki, że jakoby Twój mąż mówi tak świetnie, że aż bez akcentu.
Więc kto udaje Holendra?

@Darina - nie ma sprawy, mnie rowniez bedzie milo.

Darina

NIGDY nie udawalam i nie mam zamiaru udawac Holenderki. Nie pisalam tez o sobie (ze swietnie mowie po Holendersku) TYLKO o moim mezu. Wiec nieodwracaj kota ogonem :) Przyjechal tu jako 5-cio latek, dzis ma 35L. Tesciowa zwiazala sie z Holendrem, i wyobraz sobie ze on swietnie mowi po Holendersku wlasnie dlatego ze w domu zmuszony byl mowic w tym jezyku. Pozniej szkola, studia, no i samo zycie. Nie trzeba byc super inteligentnym, trzeba tylko chciec. Plus ze on jest cholernie ambitna osoba. Znam tez jedna tlumaczke Polke ktora tez zyje z Holendrem i swietnie (bez akcentu) mowi po Holendersku.Maz ja uczyl i chodzila do logopedy, tak ze jak sie chce to mozna ;) Ja nie walkuje tematu ''udawadniania Holendrow'' bo osobiscie nie mam takiej potrzeby :) Zawsze mnie atakujesz jesli mowie cos negatywnego o NL, i kto tu ma problem ;) Kazda/y z nas ma inne poglady,obserwacje,doswiadczenia i zdanie na temat tego kraju.I po to jest ''wiatrak'' zeby je wymieniac. A nie na sile udowadniac kto ma racje?! Bynajmniej tak mi sie wydawalo? Ty i Zosia (choc Zosia to robi w b.chamski sposob) koniecznie usilujecie wmowic kazdemu cos co niekoniecznie jest takie ''czarne albo biale''. To nie sa kasliwe uwagi, tylko stwierdzam fakty.

A to jesli maz przyjechal do Holandii w wieku 5 lat to bezprzecznie musi mowic bez akcentu, xle by bylo, gdyby mowil z akcentem. W zasadzie jest bardziej Holendrem niz Polakiem i to bez "udawania".
W zwiazku z tym, ze wyrazalas sie niekiedy bardzo negatywnie o Polkach zwiazanych z Holendrami, to ciekawi mnie gdzie poznalas swojego meza praktycznie Holendra, mieszkajacego prawie cale zycie w Holandii?
Bo jak widac nie jest to jedyny dobry (wg. nieco zazdrosnych polskich mezczyzn) "Jozek" z sasiedztwa poznany na wiejskiej dyskotece lub miejscowym kosciolku.

A kto walkuje temat udawania Holendrow? Ci ktorych to nie interesuje? Przeczytaj swoje teksty, stale jest o tym jak to nie bedziesz udawac Holenderki a ci ktorzy to robia to nie sa patrioci.
To jest Twoj dyzurny problem.
Zauwaz, ze ludzie juz nawet przestaja reagowac na Twoje stale teksty o udawaniu". Nawet mnie sie juz znudzilo.

Darina> powiem ci jedno, jestes baaardzo zazdrosna osoba.A twoj tok myslenia i interpretowania cudzych wypowiedzi mnie przeraza. A meza poznalam w moim miescie, ma babcie (jak i wiekszosc rodziny) z tamtad, ktora odwiedzal !!! Choc dla kogos takiego jak ty, wyda sie to ''nienormalne''. Nie kazdy musi przyjechac do Holandi na szparagi i zapoznac faceta !!! Ale widac ty masz TYLKO jedna wersje w glowie !!! I dlatego dyskusja z toba nie ma sensu !!! Ja tu jestem od paru miesiecy (na wiatraku), a twoje wypowiedzi sa duzo, duzo, dluzej. I jakos nie wielu mialas dyskutantow ! Pamietaj, przez zawisc jeszcze NIKT NIGDY NICZEGO nie osiagnal.
Mimo wszystko zycze ci powodzenia, bo my wspolnego jezyka NIGDY nie bedziemy miec :(

Masz racje Kiwuniu. Taka wyjatkowa w swoim rodzaju osobka jak ty - i nikt tego nie docenia, lacznie ze mna. Masz racje - to musi byc zazdrosc.

Hm .. czyli tak to wygladalo, szparagi Kiwi zbierala i tak "zlapala" szczescie za nogi. Holendra sie nie udalo, bo to trza jezyki obce znac, a Kiwi tylko po polsku umiala. No to sie trafil prawie Holender, ktory na szczescie jednak po polsku mowil.
Bardzo fajnie.

Przeczytaj swoj tekst jeszcze raz, ale powoli. A bedziesz juz wszystko wiedziala. Zal dziewczyno i tylko zal ze sa tacy jak ty :(

Szkoda ze glupota nie boli, bo mogla bys poprosic o eutanazje. A tak sie musisz meczyc, i wszystkich dookola !

Pisz więcej o głupocie, bo wyjątkowo ci to pasuje, jak mało komu.
Cierpienie z zazdrością się we mnie przeplata na myśl, że cyt. "nigdy nie będziemy mieć wspólnego języka". Taka wyjątkowa osoba. Wielka szkoda. Niepowetowana strata.

Tez tak mysle ! I mam nadzieje ze ci ulzylo ?!

Kiwi,daj prosze przyklad w moich komentarzach, gdzie ja sie zachowuje po chamsku?Wklej prosze ten przyklad!!!!!!!!Darina ma racje piszac, ze nikt juz nie odpowiada na Twoje komentarze,bo Twoj poziom jest nizszy niz ZERO!A jezeli chodzi o Twojego meza ze przyjechal tu jako 5latek i swietnie mowi po holendersku:-)to wiesz co....wstyd by bylo aby za tyle lat nie umial dobrze wladac tym jezykiem.Za 30 lat to glucho-niemy by sie nawet nauczyl:-)

Darina ja jestem tu 42 lata,dobrze mowie po holendersku, ale akcent nadal mam.Chyba wybiore sie do logopedy:-)))))))

Wiesz Zosiu ja chyba też. Będzie nam łatwiej udawać Holenderki.

Jestes typem ''swini, ktora wstaje z rana i od nowa ryje!" Nie masz dosc po wczorajszym sparingu ??? Chetnie bys jeszcze pociagnela temat? Tak cie boli ze jest ktos ''jednak'' lepszy od ciebie ?! Znajdz sobie dziewczyno jakies zajecie(hobby,kolezanke,prace!)albo wyjdz na dwor (taka piekna pogoda a nie siedzisz przed kompem!)z dziecmi, i im (a przy okazji i sobie) zorganizuj milo czas. A moze wtedy opuszcza cie zlosliwe,zawistne, i sfrustrowane mysli ! Ale niektorzy maja to we krwi !!!

kiwi, prosilam abym wstawila moj komentarz w ktorym jak twierdzisz robie to w bardzo chamski spsob.Jak jestes taka odwazna to czekam na MOJ CHAMSKI WPIS!Niczym wstawisz moj, to zwroc najpierw uwage na powyzsza Twoja wypowiedz.

Ta osoba, ktora porywa zlosc na mnie i probuje droga powiadomien na NK przeslac mi wirusa,bedzie rozczarowana,wiec szkoda czasu na tego rodzaju proby:-)

Ha ha ha Zosiu, i wstawiła. Tylko jej się ze sobą pomyliło i zamiast Twojego nieistniejącego, swój wstawiła.

Darina ktory to komentarz bo nie kumam:-)

Zosiu. Kiwi sama wyraża się chamsko. Dlatego pozwoliłam sobie na mały żarcik, że Kiwi umieściła chamskie odzywki - ale swoje, zamiast Twoich. Bo oczywiście Ty swoje zdanie wyrażasz, ale zawsze kulturalnie, w przeciwieństwie do Kiwi, która (co jest śmiechu warte) zarzuca Ci chamstwo.

Darina teraz rozumiem:-)No coz,sa ludzie i ludziska:-)Niektorych ponosi fantazja:-)Pewnie to przyczyna przedawkowania sera i sledzi holenderskich:-))))))Hmmmm, no ale ponoc sledzie dobrze wplywaja na nasze szare komurki:-))))))

Wiatrak

@baśka: w Danii bywałem tylko przelotnie, ale mam wrażenie, że wiele się Duńczycy od Holendrów nie różnią. Dziękuję za miły komentarz z zagranicy! :-)

Alez Panie Andrzeju! To jest fantastyczna lektura! Podziwiam Pana konsekwencje we "wrzucaniu" neutralnych tekstow, ktore jednak podtrzymuja ogien pod polskim kotlem!Zazdroszcze polskojezycznej spolecznosci holenderskiej mozliwosci "wyzucia ust ze slow", jak spiewala w PRL-u Krystyna Janda. Mieszkam w innym kraju, jak to widac z mojego adresu, ale pare razy do roku, albo czesciej, jesli mi czas pozwala, czytam sobie panska strone. SUPER! My nie mamy, niestety, takich mozliwosci. Przed wyjazdem do mojego ukochanego Amsterdamu odnawiam sobie zawsze wiedze na necie, stad znajomosc Panskiej strony...
Zeby to nie bylo calkiem od rzeczy w tej dyskusji, pod ktora sie wpisuje, mam pare uwag:
-pozdrawiam Darine, ktora wydaje mi sie osoba calkiem, calkiem...
-wyrazam wyrazy wspolczucia Szkole Polskiej, za produkt w postaci Kiwi...
-jestem pelna podziwu dla Zofii-Iron Lady-Tlustego Slonia-jeszcze innych alias tej samej osoby za utrzymmanie stylu i grafiki w postaci :))))))), za ciaglosc, mimo rozdwojenia(-trojenia-,-czworzenia-)osobowosci.
Mam nadzieje, ze moj komentarz wejdzie na stronke i bede sobie mogla polski potrenowac, mam wrazenie, ze jest lekko zmurszaly... A w Holandii bywam, moze ktos zaprosi mnie na koffietafel...
baska

Dziekuje za "odzew". Znowu cytat, pamietasz, jak sie mowilo: "haslo - odzew"? Nie pisze prywatnie do Ciebie, Andrzeju, ale mam nadzieje, ze wsrod Twoich czytelnikow jest wiecej osob, ktore nabraly dystansu do swojej sytuacji tulacza i potrafi sie zachowywac tak, jak Ty to robisz: z wdziekiem!
A jesli chodzi o te walizki, to trzeba je szybko wyrzucic, jesli chce sie w nowym kraju zostac, przeciez w tym celu tu przyjechalismy. Nie wazne, czy to byly te z tektury, ze skorka na rogach, te z DDR w kratke i z suwakiem dookola, czy tez te z sizalu: biale torby w niebiesko-czerwona kratke z ruskiego bazaru. Wazne jest to, co sie w nich przywiozlo, to powinno z nami zostac. Do uzytku na przyszlosc trzeba sobie kupic Samsonite, albo jesli juz nam sie to podoba, to gumowane plotno od Louisa Vuitona. Wszedles miedzy wrony, kracz jak one...
Nie mam dzisiaj wiecej czasu na glebsze mysli, ale mam nadzieje, ze znajde partnerow do rozmowy, moze nawet pokrzykiwania i machania szabelka. Nie mam ochoty na rozrywanie koszuli na piersi, ale tego mozna przeciez elegancko uniknac na tego rodzaju forum: nie musi sie nawet chowac ogona miedzy tylne lapy...
Zrobilo sie duzo tych wielokropkow, ale mam nadzieje, ze je wypelnie.
Witam w globalnej wiosce!

...Twój mąż po 10 czy tam 15 latach pobytu w Holandii mówi bez akcentu. Baaaardzo mało prawdopodobne, że jeśli przyjechał do Holandii jako nawet bardzo młody człowiek ale już nie małe dziecko żeby potrafił mówić bez akcentu. Do pewnego wieku (tj. zdajsie 4,5 lat maksymalnie) kształtuje sie aparat mowy, który pozwala mówić “bez akcentu”. Póżniej staje się to możliwe tylko u wyjątkowych ludzi....

Smieszne:)4 moich dzieci urodzilo sie w pl.przyjechaly tu w wieku 10lat,8lat,4lata i 1.5roku,wszystkie mowia po Holendersku bez akcentu:))))Powiem wiecej u mojej corki w szkole jak to czesto w tym kraju bywa miala miejsce wszawica,bylo to jakies 4 mc.po przeprowadzce do innej miejscowosci,co za tym idzie moja corka byla nowa uczennica w klasie,dziewczynka do dziewczynki na przerwi pokazujac palcem moja corke mowi...."moze to Ona,ma wszy"?mala przyszla do domu z placzem...wiec mowie do niej Stefciu powiedz im ,ze WSZAWICA w Polsce nie wystepuje tak czesto jak tutaj i ,ze Ty poki co napewno nie posiadasz ....a mala mi na to "nie mamo nie bede tak mowic bo Oni nie wiedza ,ze jestem z Polski "

Teraz wladze polskie rozpatruja opodatkowanie Polakow powracajacych z zagranicy ( ich nabytych nieruchomosci / mieszkan zakupionych za srodki finansowe nabyte poza granicami kraju ). Teraz RZAD POLSKI ROZPATRUJE JAK OBEDRZEC ZE SKORY TYCH RODAKOW / WYROBNIKOW POWRACAJACYCH DO KRAJU ABY SPLACAC "DLUG PUBLICZNY , KTORY NARASTA W ASTRONOMICZNYM TEPIE W WYNIKU ROZKRADANIA / I NIE GOSPODARNOSCI "POLSKICH ELIT RZADZACYCH? " POLSKIE" WLADZE KREUJA I UTRZYMUJA KRYMINALNY BALAGAN POLITYCZNO / EKONOMICZNY DLA PASOZYTNICZEJ DZIALALNOSCI NA KRZYWDE NARODU POLSKIEGO I PANSTWA.
TRZEBA WTRACIC ICH WSZYSTKICH DO WIENZIEN !- I TO JAK NAJSZYBCIEJ!

cwele ...

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.