holandia
13
14

Ponuraki, fataliści, urodzeni pesymiści

styczeń 2009, Kategoria: Polska - Holandia, Polacy w Holandii

To my. Polacy.
Odnoszę wrażenie, że sukcesem Zachodniej Kultury jest ich niczym nieuzasadniony optymizm.
Oni są jak dzieci. Wszystko ich cieszy. Cały czas śmieją się do życia. Może to nawet nie ważne, czy się śmieją „od serca”, tak naprawdę czy to tylko profesjonalny uśmiech z miłym „prettige dag verder” albo „have a nice day”. Lepszy sztuczny śmiech niż prawdziwy płacz.

Im głębiej na Zachód tym więcej (powierzchownego naszym zdaniem) optymizmu. W Holandii naród żyje na luzie, zawsze skory do zabawy i uśmiechu. Nieznane witane jest z uśmiechem z optymizmem a nie ze strachem. A co dopiero za oceanem! Można by było przypuszczać, że Amerykanie nie mają w tym roku powodów do optymizmu. Kryzys powinien ich mocno uderzyć po kieszeni a bezrobocie i komornik czekają już za rogiem. A co na to ten naród? Czy słychać lament i zawodzenie? Ależ gdzie tam! Oni są nadal optymistami i święcie wierzą, że jutro będzie lepiej! Z szerokim uśmiechem. The show must go on. Może dla wielu ta postawa Amerykanów jest godna pogardy, ale jakże jest efektywna!rozpacz

A my? Polacy?
Tragedia. Masakra. Katastrofa. Zawsze i wszędzie. Przez wszystkie wieki wieków tak było i jest nadal.

Świat jest przeciw nam, choć my jesteśmy tacy piękni.

Tacy wspaniali.
Tacy bohaterscy.
Tacy dobrzy.
Tacy inteligentni.
Tacy przez Los pokrzywdzeni.

Los nas krzywdził i nadal krzywdzi!

A jeśli już nie Los to:

Faszysta i Komunista,
Lewica i Prawica,
Kozacy i Łajdacy,
Rusini i Murzyni,
Tatarzy i Szwedzi,
Ropa i Europa,
Prusacy i Krzyżacy,
Koalicja i Opozycja,
Węgrzy i Holendrzy.

Lament, cierpienie, załamywanie rąk i wrogie łypanie okiem na cały otaczający nas świat. Na świat który uwziął się aby nas zeszmacić, stłamsić, zdusić, zgwałcić, okraść a najchętniej wymordować. Sybir, Oświęcim, Katyń, Westerplatte, Powstanie, Sikorski, Sosabowski, Anders. Rozdrapujemy sobie te rany już setki lat i zrobiły nam się z tego paskudne ropne zapalenia którymi próbujemy egzaltować świat. A świat ma swoje interesy. Czasami rzuci nam pieniążek do puszki i idzie dalej, do pubu na piwo.

A może my jesteśmy już za starym narodem? Narodem zgrzybiałych staruchów bojących się własnego cienia? Narodem który nie ma już tej dziecięcej naiwności i uśmiechu do obcego, nieznanego mu świata. Bez lęku.

W tym nowym roku życzę wszystkim wiary w siebie, wiary we własny sukces z szerokim uśmiechem na ustach!

Tyle będziesz miał z tego świata ile sobie sam weźmiesz!

Nikt ci nic nie poda.

popularne13 komentarze

user Ella

Drogi Panie Andrzeju,
Moze i jestesmy urodzonymi malkontentami. Z drugiej jednak strony zaobserwowalam pewne dziwne zjawisko: mianowicie ilosc osob zapadajacych na choroby psychiczne i nerwowe tutaj w Holandii. “Overspannen”- chyba najliczniejsza grupa spoleczenstwa pobierajaca rente zdrowotna. Moze wiec lepiej wygadac sie polskim zwyczajem sasiadce, ponarzekac sobie do zaprzyjaznionej sklepowej z osiedlowego warzywniaka, niz nabijac portfel psychiatrom, psychoterapeutom i innym specjalistom? I z przyklejonym sztucznym usmiechem na twarzy udawac optymiste?
Zgodze sie natomiast z tym, ze tyle dostaniemy z zycia, ile sobie sami wezmiemy. Is het glas halfvol of half leeg? Na to pytanie kazdy musi sobie sam odpowiedziec.

adamsky

Ostatnie 20 lat była szansa na zmianę pewnych zachowań w skali Narodowej. niestety te zmiany zachodzą u niewielkiej części Polaków (dobrze idzie szczególnie najmłodszej części). Z uporem maniaka będę winił historie nie tylko ciągłe najazdy i wojny, bo akurat cala Europa walczyła miedzy sobą do 1945 roku. Przede wszystkim struktury społecznej, braku wolności i własności, czyli braku bycia “kimś”. Dziś do tego dochodzą media i z nimi powiązane partie polityczne. Straszenie ludzi w Polsce to już tradycja. Polecam pierwsze strony polskich gazet czy posłuchanie wiadomości. Fatalizm generowany przez synów fatalistów albo speców od propagandy w zależności od potrzeb. Czy to się zmieni? Tak, jeśli kiedyś wszyscy Polacy, którzy wyjechali wrócą do ojczyzny i wspomogą tych, którzy zostali i się nie poddają.

user Agnes

Zgadzam sie z tym artykulem w 100%!!!! Moj mąż jako dziecko mieszkał w Niemczach i po powrocie do Polski nie byl juz w stanie zaakceptowac tej naszej polskiej mentalnosci. Dlatego podjelismy decyzje o przeprowadzce do innego kraju.
Tutaj zyje sie naprawde inaczej-bez stresu, spokojnie.
Ale musze przyznac,ze mamy tu rowzniez znajomych,a nawet przyjaciol Polakow, lecz akumulatory ladujemy spedzajac czas z naszymi holenderskimi przyjaciolmi.
Naprawde nie wiem od czego to zalezy,ale nie mogę juz sluchac narzekan Polakow,ze malo zarabiaja,ze musza pracowac po 10 godz dziennie…Gdybym tu nie mieszkala, moze i bym w to uwierzyla. Ale prawda jest taka,ze my, jako narod po prostu Kochamy narzekac!!! Juz nie raz takiej marudzacej osobie chcialam pomoc-ale oni nie chca nic zmienic…bo wtedy nie mogli by narzekac!
Dlatego juz podjelismy z mezem decyzje,ze w Polsce mieszkac juz nie bedziemy…jest zbyt wiele pieknych krajow na tym swiecie!!! :)
A wiekszosc Polakow pewnie sie zmieni,ale to upłynie jeszcze kilkadziesiat lat:)
Sprobujcie chociaz pozytywnie patrzec na swiat i nie zazdrosci innym!
pozdrawiam

user druga strona

Znowu narzekanie na narzekanie. Jak slusznie zauwazyla Elle pelni ono w polskim srodowisku niezwykle wazna i jak widac zupelnie niedoceniana funkcje terapeutyczna.
Swiadczy raczej o otwartosci , zaufaniu i gotowosci do kontaktu niz jest jedynie oznaka slabosci i pesymizmu. ( mysle oczywiscie o tym utzymanym w zdrowych proporcjach a nie toksycznych wymiarow - sam przed takim jak najdalej uciekam)
Ciekawe jaka postawe prezentowali by Holendrzy zmuszeni do emigracji zarobkowej ( np. w konsekwencji ogolnej recesji ) , pracy po 12 godzin dziennie , spania w kartonowych barakach i do tego w zupelnie obcym i czesto nieprzychylnym srodowisku.
Pewnie szybko zniknalby im z twarzy ten wyraz zadowolenia i optymizmu. Jeszcze szybciej niz wsrod Polakow doszloby do upadku norm i wartosci, prysl by caly ten mit o narodowej solidarnsoci , a ich tolerancja ukazalaby swoje prawdziwe oblicze - obojetnosc. Moze sie myle , ale niejednokrotnie bylem swiadkiem sytuacji gdzie w momenie konfliku interesow potrafiono nie liczac sie z kimkolwiek , bez pardonu i co bardziej przerazajace , bez wstydu, zabiegac jedynie o swoje cele.
A te polskie “tragedie , masakry , katastrofy” ?
Sa czesto , i to z nawiazka ,rownowazone wzlotami , euforia i heroizmem. Nie bez przyczyny funkcjonuje na calym swiecie pojecie “slowianskiej duszy” .
A knot tlacy sie slabym ogniem nigdy nie zrozumie plonacej pochodni.
Uzna z wyzszoscia , ze jest to jedynie wielce niepraktyczne wykorzystanie enrgii. I bedzie dalej, niezwykle zadowolony z siebie ,kopcil.

Iron Lady

druga strona,Holendrzy czesto stali przed trudnymi sytuacjami w zyciu,ale tak jak pisal michal,oni maja to w krwi,ze sa zawsze optymistycznie ustawieni do zycia.U nich zawsze jest ALLES GOED!Nie mozna wiec GDYBAC, jak by sie zachowali GDYBY musieli pracowac po 12 godz, gdyby musieli spac w “kartonowych” barakach itp.Znajac ich mentalnosc, probowali by zmienic swoj standart zyciowy ,szukali by innych mozliwosci poprawy,tak jak zawsze robili i robia!Narzekanie nic nie daje!To jest najlatwiejsza forma reakcji na niezadowolenie!Sztuka jest w tym, aby dazyc do zmian na lepsze!Wielu Polakow osiagnelo tutaj to, co chcialo osiagnac.Oni nigdy nie narzekaja!Sa zadowoleni z zycia!Ciesza sie z tego ze mieli te szanse i je wykorzystali.TRZEBA TYLKO CHCIEC!!!!!

Iron Lady

Ella,wszedzie spotkasz ludzi ktorzy sa OVERSPANNEN z roznych powodow.Nie kazdy chce i potrafi wygadac sie sasiadce o swoich prywatnych problemach.Oni wola zwrocic sie z tym do specjalisty.To ze mimo problemow przybieraja sztuczny usmiech, to wlasnie swiadczy o ich mentalnosci!Nie lubia okazywac na zewnatrz swoich trosk i problemow.

user akustyk

tym nie narzekajacym na nic Holendrom do dzis gul skacze pod adresem Duitsers, z winy ktorych pod koniec II wojny swiatowej przezyli glod. wiec z tym zawsze “alles goed” to jednak nie do konca jest prawda…

Sophijka

Holendrzy nie lubia tzw. prania na zewnatrz i cos w tym jest! Ale mysle, ze w Polsce pomalu sie tez to juz przyjelo..

user Monika

Mam prośbę, czy ktoś mógłby mi przetlumaczyć zwrot po holendersku. Pomimo poszukiwań w slownikach internetowych niestety nie udalo mi sie tego zrobić: “Pijn in de knip: gekocht” wielkie dzięki

user Ella

@ Monika, “knip” oznacza miedzy innymi portfel. W tym przypadku podejrzewam, ze ktos kupil cos “z bolem w portfelu” czyli zrobil jakis drozszy zakup.

Iron Lady

akustyk, chyba nie rozumie do czego to napisales.Co ma wspolnego glod po 2giej wojnie swiatowej do tego tematu?Wtedy nie tylko Holendrzy przezyli glod!Polacy tez i wiele innych panstw.Wszyscy wiec maja prawo narzekac na skutki tamtej wojny!Teraz cale szczescie nie znaja glodu dlatego to ALLES GOED zawsze!

Iron Lady

Monika Pijn in de knip,oznacza ze nic(malo) nie masz w portmonetce.Chcesz cos kupic, ale w knip jest za malo na ten wydatek

martencja

Gdy tu przyjechalam bylam zachwycona holenderskim optymizmem. Nie bylam wtedy swiadoma, ze nie sa to usmiechy szczere i wyrazajace uczucia a tylko wyuczony wyraz twarzy. Dlatego tez kilkakrotnie zostalam przez usmiechnietych od ucha do ucha holendrow zrobiona delikatnie mowiac w ‘bambuko’…
Mysle, ze Polacy nie narzekaja bez powodu. Wszyscy wiemy jak jest tu a jak sie zyje w Polsce.
Wiadomo, ze na imieninach u cioci rozmawia sie glownie o chorobach a sasiad podjezdzajacy pod dom nowym mercem powie ci “stara bida” ale tacy poprostu jestesmy… :)

dodajDodaj komentarz