Historia cukru
Podobnie jak pomidory - cukier trafił do polskich domów stosunkowo późno bo był bardzo drogi i delektować się im mogli tylko elity i magnaci. Cukier na każdym polskim stole stanął z nadejściem XX wieku.
Produkcję cukru rozpoczęto w zamierzchłych wiekach z trzciny cukrowej w Indiach - rośliny pochodzącej prawdopodobnie z regionu Indonezji. Poprzez Indie trudna technologia produkcji cukru trafiła do krajów arabskich. We wczesnym średniowieczu egipscy kalifowie imponowali gościom figurami i modelami z.. cukru. Bo właśnie budowanie modeli pałaców, świątyń i figur było najbardziej ulubionym przeznaczeniem cukru w arabskim świecie. Do dzisiaj pozostały nam z tego wielkanocne baranki z cukru, arabski marcepan i chałwa i Adam Małysz.
Krzyżowcy pierwsi posmakowali cukier w Jerozolimie a później weneccy kupcy rozpoczęli europejski handel cukrem z Arabii. Europejski klimat nie pozwala na uprawę trzciny cukrowej więc cukier był nadal bardzo luksusowym i drogim produktem dostępnym tylko dla monarchów a mniej zamożni musieli zadowalać się miodem i słodkimi owocami jak winogrona, rodzynki, suszone daktyle i figi - choć i te słodycze nie na każdą były kieszeń.
Tam gdzie jest pieniądz do zarobienia - tam są Holendrzy. Klimat Centralnej i Południowej Ameryki świetnie sprzyjał uprawie trzciny cukrowej więc kolonizacja tego regionu od Kuby po Brazylię jest ściśle z cukrem związana. Przez wieki powstało wiele holenderskich fortun na plantacjach trzciny i handlu niewolnikami niezbędnymi do pracochłonnej uprawy i produkcji cukru. Najsłynniejszym Holendrem który zbił fortunę na cukrze był książę Johan Maurits (1604-1679) zwany "Brazylijczykiem" dzięki któremu zawdzięczamy dzisiaj jedno z najpiękniejszych muzeów w Holandii.

Monarchowie XIV-wiecznej Europy w ślad arabskich kalifów także szpanowali cukrowymi statuami i cukier podawano w szpitalach chorym na wzmocnienie.
W XVIII wieku popyt na cukier w Europie szybko wzrastał wraz z szybkim wzrostem miast i rozpowszechnianiem się kawy i herbaty. Cukier daje kawie i herbacie znacznie większe walory smakowe jako, że sam w sobie oprócz słodyczy smaku nie ma. W XIX wieku produkcja cukru w Ameryce osiągnęła swój najwyższy poziom ale także w tym okresie handel niewolnikami i samo niewolnictwo stawało się coraz trudniejsze do zaakceptowania w cywilizowanym świecie. Holenderscy kupcy i biznesmeni w poszukiwaniu nowych możliwości wrócili z trzcina cukrową tam skąd ona pierwotnie pochodziła - do Indonezji czyli wówczas holenderskiej kolonii zwanej Holenderskimi Indiami. Według ówczesnego, kolonialnego prawa z 1830 roku, Indonezyjscy chłopi zobowiązani byli część swoich upraw (herbata, kawa i trzcina cukrowa) a także część swojej pracy bezpłatnie oddawać Holandii czyli odpracowywać rodzaj pańszczyzny.
XIX-wieczny okres europejskiej industrializacji to okres szybkiego rozwoju miast gdzie nową klasą robotnicza trzeba było nakarmić. W tym czasie opanowano już produkcję cukru z buraków cukrowych i dobrze rafinowany cukier jest identyczny niezależnie czy jest produkowany z buraków, trzciny lub palm. Do stosunkowo niedawna cukier sprzedawany był w tzw. "głowach cukru" czyli bryłach cukru o stożkowej formie o wadze kilku kilogramów (w Holandii 5 kg). Do potrzeb domowych rozbijało się go w moździerzu. W miarę wzrostu miast nadal rośnie w świecie spożycie cukru.
Cukier ma wysoką wydajność kaloryczną w tym sensie, że z jednego hektara buraków cukrowych otrzymuje się trzy razy więcej kalorii niż z jednego hektara pszenicy.
Oprócz tego cukier świetnie się przechowuje i łatwo transportuje. Te praktyczne zalety cukru pozwalały łatwiej nakarmić robotników którzy na dobrze posłodzonej szklance herbatce zdolni byli pracować kilka godzin. Cukier nie ma żadnych wartości odżywczych; żadnych minerałów i białka. W XIX-wiecznej Europie proletariat uważał cukier za krzepiące lekarstwo. W tym czasie także zaczęto postrzegać cukier jako strategiczny produkt spożywczy i każde państwo budowało swoje własne spółki cukrowe.
W latach osiemdziesiątych XX wieku światowe ceny cukru drastycznie spadły ale UE dało producentom buraków cukrowych gwarancję cenowe aby utrzymać własne cukrownie i nie być zależnym od tak strategicznie ważnego produktu od zagranicy.
Niepostrzeżenie cukier - który był kiedyś dobry jak lekarstwo - w ciągu stu lat stał się jednym z największych zagrożeń i utrapień zdrowotnych naszych czasów.
- Pod koniec XIX wieku na świecie spożywano 1 kilogram cukru na osobę rocznie.
- W roku 1910 było to już 9 kilogramów.
- W roku 2005 spożywaliśmy w świecie 25,5 kg cukru.
- W Polsce spożycie cukru wynosi ok. 42 kg na mieszkańca czyli trochę więcej niż wynosi średnia dla UE (39 kg).





42kg cukru rocznie?Nie dowiary..ja nie spozywam cukru moja rodzina prawie wcale,nawet cukierniczki w domu nie mam..mysle,ze zuzywamy rocznie moze 25kg.dodam,ze jest nas siedmioro.
W naszym domu nie uzywamy cukru w zwyklej formie Trzymam zazwyczaj w schowku kuchennym okolo kilograma dla gosci ,ktorzy slodza.Natomiast pod innymi postaciami a i owszem.Przedewszystkim owoce,potem dzemy i konfitury,czasami gorzka czekolada,lub jakies ciasteczko przy kawie zdarza sie.Suma 40 kilogramow statystyczych jest powalajaca.
cukru nie uzywam juz od ponad 20 lat... jestem poprostu wystarczajaco slodki :))
a najlepszy przepis na produkt z cukru: bimber grunwaldzki, 1410:
1 kg cukru, 4 litry wody i 10 deko drozdzy.
Palce lizac!!
Duże ilości cukru spożywamy w coli, sokach, lemoniadach, jogurtach, dżemach, lodach itd. To nie tylko ten cukier w cukiernicy.
U mnie bulgocze (fermentuje) właśnie beczka wina z ogrodowych winogron - też poszło do tego 10 kg cukru (...czy cukier przerobiony na alkohol to też cukier?)
Mimo to mysle,ze te 42 kg.to troche przesada:)Ale 10kg cukru w dobrym winku...czy tez bimberku...mniam:))
http://studio.wp.pl/mid,1209247,wideo.ht...
uzywalem zawsze brazowego, od jakiegos czasu - roku lece na miodzie
Brązowy cukier (niby z trzciny) jest takim samym cukrem, jedynie niezbyt dokładnie oczyszczonym aby się kolorystycznie odróżniał i... cenowo. Marketing.
Z miodem co innego, chociaż jak się pogada z imkerami/pszczelarzami to też nie wiadomo ile jest miodu w miodzie.
Duże ilości cukru spożywamy w coli, sokach, lemoniadach, jogurtach, dżemach, lodach itd.
To nie cukier tylko syrop fruktozowo-maltozowy. Z pszenicy, kukurydzy, jeczmienia.
Mało jaki cukiernik używa dziś cukru. Teraz używają ekstrakty słodowe w proszku.
Dlatego własnie poupadało wiele cukrowni.
Cukier przerobiony przez drozdże przestaje byc cukrem, bo rozkłada się na alkohol, CO2 i ciepło.
Faktem jest ,ze pszczelarze podkarmiaja pszczoly cukrem.Jednak patrzac na moja stryjenke,ktora zjada okolo 20 litrow miodu w ciagu roku i nie ma wiekszych klopotow ze zdrowiem,to moze to i zdrowe.Jej wiek to 89 lat.Do tego pol zycia palila i nie wylewala za kolnierz.
Powodem dobrego zdrowia w/w stryjenki na sto procent nie jest miod tylko alkohol oraz fajury,.bo jak powszechnie wiadomo....kto pije i pali,tem niema robali:)
i do tego jeszcze pili tylko bimber!!
jedna mala puszka coca coli zawiera 12 lyzeczek cukru
cola zero - zamiast cukru slodzona jest aspartamem.
Fuuuj.
Dodaj nową odpowiedź