Wały wciąż straszą przerwaniem
Zajmuje się tym państwowy urząd zarządzania wodą (waterschap lub hoogheemraadschap) który podzielony na 26 dystryktów dozoruje ląd, wały, wodę i system pomp (gemalen). Na czele każdego dystryktu stoi dijkgraaf (co nieszczęśliwie tłumaczę jako "hrabia wałowy") odpowiedzialny za stan wód i wałów. Oprócz tego urzędu istnieje także ministerstwo komunikacji i stanu wody z powstałym już w roku 1798 urzędem stanu wody (Rijkswaterstaat) który zarządza drogami wodnymi i lądowymi.

Jeszcze w 1995 roku, po wyjątkowo dużych opadach deszczy w Niemczech i Francji wysoki poziom wód w Mozie i Renie zmusił ćwierć miliona mieszkańców prowincji Gelderland do ewakuacji. Wały cudem utrzymały napór wysokiej wody. W listopadzie 2007 roku, w czasie wyjątkowo dużego sztormu, po raz pierwszy profilaktycznie zamknięto gigantyczne zapory systemu Delty.
To, że Holandia leży w dużej części poniżej poziomu morza nie oznacza, że jedynym zagrożeniem powodzi jest morze. Równie niebezpieczne są wielkie rzeki (Ren, Moza, Skalda) które mają w Holandii swoje ujście. Przy wysokim stanie wód w Morzu Północnym woda z rzek nie ma ujścia i w szybkim tempie spiętrza się w głębi lądu.
Szczególnie w ostatnich latach, gdy coraz częściej mówi się o ocieplaniu klimatu, topnieniu wiecznych zmarzlin i podnoszeniu się poziomu mórz, trwają w Holandii dyskusje jak dalej zabezpieczyć się przed przerwaniem wałów.





Podobno istnieje przepowiednia ze Holandia bedzie kiedys cala zalana.i co dalej?holendrzy przeniosa sie do innego kraju i tam rozwina sie na nowo.i tak zawsze beda na wysokim poziomie czego my chyba nie osiagniemy nigdy
to zapraszamy holendrów na Suwalszczyznę
Na Suwalszczyźnie jestem obowiązkowo co roku! Piękny kraj!
Warmia ładniejsza! ;-)wybieram się już za tydzień:-D
eee tam...Lublin:))
Dodaj nową odpowiedź