Moja serdeczna przyjaciółka

Najszybciej integrują się w Holandii kobiety wychodzące za mąż za Holendra. Zrozumiałe. Dostają przymusowy, 24-godzinny kurs integracyjny od swojego męża, jego rodziny i nowego holenderskiego środowiska. Kontakty z Polską są na ogół znacznie bardziej ograniczone niż u innych Polaków na obczyźnie.

Czasami te kontakty z Polską i polskością są nawet bardzo ograniczone. Dla wielu Polek dopiero internet w ostatnich latach otworzył możliwości pewnego kontaktu z rodakami. Nie mają gdzie poplotkować w ojczystym języku ani pooglądać polskich seriali bo mąż nie ma ochoty na spodek na dachu.

Niezauważalnie postępuje "sholendrzanie się" i nowe wzorce zastępują dawny polski charakter.przyjaciółki

Wiele polskich żon jeździ do Polski raz w roku odwiedzić rodzinę i przyjaciół "z tamtych lat" młodości.

Wiele Polek zmaga się do dzisiaj ze swoim "podwójnym obywatelstwem" w sensie podwójnego życia, podwójnej osobowości, podwójnych systemów wartości, podwójnych obyczajów. Ważną część życia pozostawiły w Polsce. Tam pozostawiły wszystkich najbliższych. Tutaj, w Holandii mozolnie budują swoje nowe życie i budują nową rodzinę i krąg znajomych. To nie zawsze jest łatwe do pogodzenia.
Cytat:

"
Wydaje mi się, że dyskusja o tym ''jak znaleźć balans i szczęście żyjąc w obu światach'' jest bardzo ważna, być może jedna z najważniejszych. Życie w rozkroku nie jest łatwe. Jak pozostawić i kultywować w swoim życiu cześć Polski, jak ''zasadzić'' trochę polskości w Holenderskiej rodzinie/wśród znajomych. Dozowanie jednego i drugiego jest niezmiernie trudne a moim zdaniem jest bardzo ważne by móc być tutaj szczęśliwym czując się i Polakiem a jednocześnie przynależeć do Holandii i Holendrów, rozumieć i akceptować życie tutaj. Większości niestety tego balansu znaleźć się nie udaje przez co czuja się nieszczęśliwi i niezrozumiani.
"

Nie można utrzymać wszystkiego w ręku. Czasami trzeba coś puścić, pozwolić odejść, zrobić niechciany, przymusowy wybór.

Czytelniczka z wieloletnim stażem w Holandii zadaje pytanie:

"Jakie są wasze relacje przyjacielskie z rodzina i przyjaciółmi mieszkającymi w Polsce?

Czy są nadal utrzymywane lub  zostały zerwane z powodu naszego zamieszkania w Holandii a też zawarcia związku z Holendrem?"

Etykietowanie: kontakty przyjaźń
66 komentarzy

Roznie to bywa z tymi relacjami rodzinnymi i przyjacielskimi w dzisiejszych czasach.Jak masz cos na co mozna cie skubnoc to najczesciej przyjaciol i kochajacej rodzinki duzo!Jak powiesz nie mam, nie dam,no to relacje sie poluzniaja.U nas jest tak.Rodzina holenderska ma drzwi zamkniete do naszego domu.Z Polski wstep ma tylko moj brat z rodzina bez ograniczen i Rodzice.Przyjaciele przechodza test za pierwsza wizyta i w zaleznosci jak wypadna rozwijaja sie relacje towarzyskie.Oczywiscie chodzi tu o relacje na linii Polska-Holandia.Chetnych duzo ,gorzej ze zdaniem naszego wewnetrznego testu.No ale coz zasady jakies musza obowiazywac,chociaz nazywanoby nas ,,przyjaciolmi".Nie mozna sobie dac wlezdz na glowe we wlasnym domu!

A skad taki wniosek, ze zony Holendrow nie maja polskiej telewizji ? Albo ze nie maja z kim poplotkowac? Dwadziescia lat temu wszystkie Polki ktore poznalam mialy mezow Holendrow, Mimo meza Holendra jestem bardziej polska niz niektore Polki majace polskich mezow, to samo moge powiedziec o moich kolezankach. Artykul do kitu.

" Czytelniczka z wieloletnim stażem w Holandii zadaje pytanie:

"Jakie są wasze relacje przyjacielskie z rodzina i przyjaciółmi mieszkającymi w Polsce?

Czy są nadal utrzymywane lub zostały zerwane z powodu naszego zamieszkania w Holandii a też zawarcia związku z Holendrem?" "

Tak, sa nadal utrzymywane codzienne kontakty telefoniczne, skype (owe) , mailowe, czatowe plus wzajemne odwiedziny kilka razy w roku.

Jaka trzeba byc niemota,ciura,zeby dac sie zniewolic mezowi,nie wazne jakiej narodowosci.Jeszcze tego by brakowalo,zeby chlop mi mowil z kim mam sie spotykac czy przyjaznicW moim przypadku jest duzo latwiej bo moj maz jest jedyna osoba z ktora moge sie przyjaznic bezwarunkowo.Mialam szczescie!!.W malzenstwie najwazniejszy jest kompromis,!Problem polega na tym ,zeby zbytnio sie nie ranic,jezeli zdecydowalismy sie na zwiazek trwaly.Postepowac tak,zeby druga polowka nam zaufala i dobrze trafiac z podjetymi decyzjami.Trafnosc i rzeczowosc argumentow,przewidywalnosc zdarzen,analiza sytuacji to droga do sukcesu.W innym przypadku zwiazek nie ma szans przetrwania.To prawie tak jak w malym przedsiebiorstwie!

JvdHB jaki to kompromis, jeśli zamykasz drzwi swojego domu dla holenderskiej rodziny, a swoją czule wpuszczasz?

Rodzina rodzinie nie rowna.Decyzje akurat w tym temacie holenderskim podejmuje moj maz!Zostawiam mu czasami wolna reke.Tak calkiem go nie ubezwlasnowolniam.:-D.Gorzej jest w malzenstwach ,gdzie do glosu dochodza rodzice,tesciowie.U nas maz juz dawno nie ma rodzicow,a moi daleko,wiec ten problem z glowy!Nie raz mozna bylo poczytac lub posluchac rozpaczone kobiety,ktore o rozpad malzenstwa obwiniaja matke meza ta slynna tesciowa.Wszystko nie wygladaloby tak tragicznie ,gdyby w zwiazkach nie bylo dzieci.Najgorsze jest to ,ze w przypadku rozpadu malzenstwa prawie rzadna ze stron nie mysli o dobrze dziecka,ktore powinno byc ponad wszystko.Potem takie dzieci sa strasznie okaleczone i nie potrafia normalnie egzystowac w swoim doroslym zyciu.Pomijam tu fakt rozpadu zwiazku z powodu alkocholizmu.Tu nie ma kompromisu,tu czasami trzeba ratowac zdrowie i zycie,wiec jedyna droga jest rozwod i ucieczka od zwyrodnialca.Trudne jest czasami zycie,ale w wiekszosci przypadkow sami sobie fundujemy klopoty.Przewaznie kobiety w poczatkowej fazie znajomosci malo mysla ta czescia ciala ,ktora do tego zostala stworzona i poddaja sie hormonom. W konsekwencji nietrafnych decyzji reszta zycia moze byc juz tylko tragedia.

Ewka

Misiasia, szkoda czasu, nie dowiesz sie.
Nie oczekuj podania jakiekokolwiek, wiarygodnego zrodla, poniewaz teksty Andrzeja nie sa artykulami, ale blogiem z mozliwoscia komentarzy dla, glownie, antypolskich klakierow i wirtualnych obszczymurkow.
Artykul, w potocznym tego slowa znaczeniu jest zupelnie czyms innym niz blog. Aby napisac dziennikarsko odpowiedzialny artykul musimy poswiecic wiele czasu na przygotowanie artykulu, czyli przynajmniej dokladnie przeczesac net w poszukiwaniu wiarygodnych badan.
Generalna zasada jest przejmowanie koncowych wnioskow z raportow, chyba, ze mamy dostep do wiekszej ilosci badan, a koncowe konkluzje roznia sie diametralnie. Wlasne wnioski prezentujemy bardzo ostroznie, bo inaczej szanujacy sie redaktor naczelny nie dopusci do publikacji naszego tekstu lub nawet wywali nas z pracy za notoryczne pisanie bzdur.

No Ewka myslalam ,ze dluzej wytrzymasz.Stawialam na 2 tygodnie od prowokacji.Bardzo dobrze ,ze wrocilas,bo robilo sie nudno i bagiennie.:-)))

Wiatrak

W Holandii żyje kilkadziesiąt tysięcy Polek zamężnych z Holendrami. Tych parę (na palcach jednej ręki policzyć) które się tutaj odzywają - nie są absolutnie reprezentacyjne dla tego środowiska, ani ich celem nie jest jakakolwiek dyskusja a jedynie podbijanie własnego ego. Zdecydowanie są to też panie ze spodkiem satelitarnym na dachu.

A jakie sa te reprezentatywne.Moze jakis przyklad.Ciekawi mnie co taka reprezantywna Polka potrafi robic w obcym kraju.Zapierdziela na lenia Holendra,usluguje mu i jego rodzinie,czy jest juz po rozwodzie ,bo nie sprostala wymaganiom pana i wladcy i teraz musi tyrac na dzieci,bo wyladowala na przyslowiowym bruku.A moze juz jest tak wazna osobistoscia,ze nie godzi jej sie zagladac na pseudopolskie portale,bo nie czuje sie juz Polka.Co ty Andrzej za pierdoly opowiadasz.Tak samo mozemy powiedziec o wszystkich Polakach ktorzy sa za granicami kraju.W Holandii jest okolo 200 000 Polakow ,moze wiecej.Ilu zaglada tu na portal?10 moze mniej.Tez nie sa reprezentatywni dla calej emigracji.To po jaka cholere ten portal.Dla mnie to zwykly blog,nad ktorym wlasciciel zupelnie nie panuje,albo udaje ze nie potrafi zapanowac.,Sprawia ci to przyjemnosc jak ludzie sobie skacza do oczu bez jakiejkolwiek przyczyny?W sumie sa rozne zboczenia,wiec wszystko mozna jakos sklasyfikowac.Oby cie wena nie opuscila!Lubie niegroznych zboczkow.:-)))

Polki, ktore sa lub byly zonami Holendrow, sa tak samo rozne jak Polki w swojej ojczyznie.
Wiekszosc moich kolezanek, ktore poznalam zaraz po przyjezdzie lub kilka lat pozniej, jest zadowolona ze swojego zycia u boku holenderskiego partnera.
Znam pare kobiet (ponad 20 lat w Holandii), ktore nie maja polskiej TV, bo nie jest im potrzebna. Nigdy nie slyszalam aby sytuacja rodzinna ktorej kolwiek pogorszyla sie z powodu jej wyjazdy, czy zwiazku z Holendrem.
Moim zdaniem w najtrudniejszej sytuacji sa jedynaczki, ktore zostawily swoich rodzicow w Polsce. Mam takie dwie kolezanki, jednej z nich mama zmarla tego lata.
Na szczescie byla przy niej. Wczesniej przez kilka lat choroby mamy byla w Polsce lub przywozila ja do Holandii.
Druga kolezanka tez przez kilka lat ledwie wyszla ze szpitala od swojego chorego meza, wsiadala w autobus i jechala do polskiego szpitala aby odwiedzic chora mame.
Sa to trudne sytuacje i chyba nie ma idealnego rozwiazania.
Poza tym polskie zony maja sie calkiem dobrze. Nie znam takiej, ktora pracowalaby na swojego meza, pracuja wspolnie lub pracuje maz.
Czesto urzadzamy spotkania mieszanych malzenstw...i tu jest wyrazny podzial.
Panowie siedza razem dyskutuja spokojnie, najczesciej na temat pilki...panie tez oddzielnie i trajkocza po polsku...a pyski dra jak ptaki na wiosne:-)
Moje kontakty z rodzina w Polsce nie zmienily sie po moim wyjezdzie.
Z kolezankami pozostawionymi w Polsce wiezi pooowoooluutku ale skutecznie slabna, zaczyna brakowac tematow do rozmowy. Tak jakos znajomosci z polski umieraja smiercia naturalna.

I jeszcze jedno w tym temacie,bo wkurzyles mnie dokladnie!
Jezeli miales na mysli te reprezentatywe,ktore mozna pogladac na zdjeciach na portalu Polonii Breda,to ja nie chce nalezec do tej REPREZENTACJI!!Wole pozostac w mniejszosci.I do tego nie mozna znalezdz odpowiedniej reprezentatywnej,ktora moglaby poprowadzic polonijne stowarzyszenie,tylko wybieracie sobie bardzo reprezentacyjna Holenderke to Wam Gratuluje!! LOL

Zaraz zaraz... czyli Polka zamezna siedzaca tutaj na Wiatraku nie jest reprezentatywna dla blablabla... i ma talerz satelitarny, a jak jest z panami, ktorzy maja zony Holenderki ? Tez nie sa reprezentatywni i maja satelity ? I tez tu podbijaja swoje ego czy jak? Bo 2 tematy nizej to byly jakis zaczepki i prowokacje. A te reprezentatywne to zdaje sie grupa znajomych Wiatraka ? Prosze prosze, jaka Wiatrak jest wyrocznia :D

Zadna holenderska kobyla nie weznie za meza Polaka!One wola czarnych ogierow.Przeciez Polacy to cholota!Pokazali to dobitnie nie wpuszczajac kibicow(juz nie pamietam z Legii czy Wisly Krakow) na mecz w Tweente.To sie nazywa tolerancja w holenderskim wydaniu!!!Boja sie nas jak zarazy!!!

No jest garstka Holenderek ktore jednak wziely za meza Polaka, jeden szczesliwiec jest tu na Wiatraku :P

iiiihaha:)

JvdHB i to jest właśnie ta "polska kultura", która wyszła z Ciebie i która często wychodzi u wielu naszych rodaków, niestety... To jest język slumsów, a nie eleganckiej kobiety, którą sądziłam że jesteś! Dama nigdy nie powie o drugiej, że jest kobyłą, tak samo jak zawsze powie, idąc do toalety, że idzie umyć ręce. Niby drobiazg, który zapewne wiele osób tu wyśmieje, ale wiele mówi o nas. To jest przerażające, ile osób pisząc anonimowo na forum zachowuje się jak pijany, z którego wychodzi prawdziwy charakter. To już nawet Ewka prezentuje się lepiej, bo wypowiada się często w konwencji literackiego blogu!

Ja tez nie mam odbiornika -talerza .Jestem zona Holendra,ale nie rozumie w czym jestem gorsza od innej kobiety,ktora ma meza Polaka czy Muzulmanina.Niestety w zyciu roznie bywa i roznie sa kazdego z Nas dzieje losowe.Kazda z Nas -kobiet ,ktora postanowila wyjsc za maz za obcokrajowca,[Holendra] i tutaj w Holandii zamieszkac brala tez pod uwage perspektywe dalszego wspolnego zycia.Kazdy mysli o tym aby zylo mu sie dostatnio i jak najmniej stresujaco.Ja osobiscie znam jednego Polaka,ktory mieszka tutaj od ponad trzydziestu lat i ma zone Holenderke i nic nie wskazuje zeby byli zlym malzenstwem.Wiec nie mozna wszystkich mierzyc jedna miarka.

JvdHB- to chyba najwiekszy prymityw na tym blogu.NIe dosc,ze obsesyjna konfabulantka,ktora na poczekaniu zmysla historyjki,ktorymi raczy na tej stronie.To tez pelna wulgaryzmow kobieta bez wiekszych skroplow w stosunku do pozostalych blogowiczow.Niestety nazwac kobiete czy dziecko ,jak juz to mialo wiele razy nieprzyzwoicie,to tylko moze zrobic zacna nasza inteligentna Jola.Oczywiscie duzo tej kobiecie brakuje do tego zeby byc zacna,a juz nie wspomne jej poziom inteligencji rowny jest najgorszemu rynsztokowemu belkotowi.

Wiatrak

Tematem miała być "Moja serdeczna przyjaciółka" a nie telewizory! O przyjaźniach ani słowa. Temat tabu? Wygląda na to, że szanowne panie przeczytały jedynie pierwsze 8 linijek :-)

A KTO TU NA DAME POZUJE.Gowno mnie obchodza konwenanse w odniesieniu do prostackich komentarzy i chamskich napasci.Co wyscie sie niektorzy z wariatkowa dopiero wyposcili?Jaka jestem juz dawno wiadomo,nie zalezy mi na niczyich pochlebnych opiniach.Odsylam do mojego tematu!Takie moje odpowiedzi jakie pytania i kometarze w kierunku mojej osoby.Prosze mi tu pokazac w ktorym kometarzu do tematu prezentowanym przez Andrzeja napadam w chamski sposob na obecnych na forum.
Co ja tu kurwa dla was jestem wyrocznia,ze sie kazdy zwraca ze swoja geba w moja strone.ANDRZEJA mi tu kometowac,to jego strona
A ty kutesie vel Onufry,Mirusia\ czy jeszcze jakas inna meda jak mi tu bedziesz Jolkowal to sie schizolu,psychopato ,pomiocie stalinowsi mozesz zaczac modlic do Sw.Idziego!Pieprznij sie pare razy w hlenderski mur to ci moze zaskoczy cos w tej oslej lepetynie.Nie jestem Twoja kumpela i nie mam zamiaru cie wiecej ostrzegac!!!

A ty Andrzej to wybiurczo czytasz kometarze czy nie czytasz wcale,bo uwazasz ,ze nie warto i ty tak wiesz najlepiej.W pierwszym kometarzu pada 4 krotnie slowo PRZYJACIEL w 4 odmianach.Wynika z tego,ze olewasz wszystko,chodzi tylko o podbicie twego EGO,ktore zarzucasz innym.

Powtarzam jeszcze raz NIE PRETENDUJE DO ZADNEGO TYTULU ani NAGRODY,zeby zwracac uwage na moje wpisy.To sa tylko i wylacznie moje opinie,i nikomu nic do tego!!!Fuck off! LOL.

Buhaha! chyba założe blog pod tytułem "Wulgaryzmy polskiego internetu" i wkleje powyższy post.

Dzisiaj nazwano Tuska lisem,a Kaczynskiego kameleonem w jedej z ankiet porownujacych politykow do zwierzat.Orwell w ,,Folwarku zwierzecym" glownego bohatera przedstawil jako wieprza.Nie ja pierwsza uzywam porownan zwierzecych w stosunku do ludzi.Czym sa w wiekszosci przedstawiciele homo sapiens niz zwierzetami z mordami psow,ktore sa wstanie zagrysc kazdego bez jakiejkolwiek przyczyny.Kobieta moze byc krowa,swinia,zmija,rybka,koteczkiem,ZMIJA,kobyla.Facet mozebyc buchajem,wieprzem,misiem,ogierem,bykiem.Nie ma tak w literaturze czy w jezyku mowionym?.Jezeli komus to przeszkadza,nie CZYTAC!Bulke przez bibulke,a chu. do reki to niestety nie JA.Za duzo przeszlam w zyciu ,zeby gowno owijac w sreberka i udawac ,ze to bambonierka!

Nie no różni są ludzie. Jest jedna grupa, która zamiast przecinków używa słowo "kurwa" jak pani powyżej, jakoś nigdy nie umiałam z nimi zanleźć wspólnego języka, choć zdarzały się próby na róznym etapie dorastania.

Wiatrak dzięki za temat.

A do J vHB.....poradziłabym Ci dla upustyu własnej wściekłości ugryźć kawałek ściany, a nie wypisywać taki chłam w internecie i to w społeczności, której opowiedziałaś całe swoje życie. Post jest przeuroczy i zostanie on poddany ocenie i szeregu komentarzy, ewidentnie rzuca się w oczy tym, który twój język polski jest odmienny od ich języka. Zrozum, że nie każdy używa tak często epitetów, nie każdy ekscytuje się odmiennym zdaniem drugiego i nie każdy tak uroczo potrafi pokazać swoje wburzone emocje w jednym krótkim poście tak jak Ty. Brak panowania nad własnymi emocjami przysparza problemów o czym zapewne doskanale wiesz. Pozdrawiam

J vHB, ja też wiele przeszłam w moim dość krótkim życiu, że powinnam na lewo i prawo "kurwami" sypać, ale używam takich słów tylko w niektórych przypadkach. To trzeba mieć we krwi....albo to te kurwiki w oczach? Co nie? xD

Zosiahol

Choc bym chciala napisac cos na ten temat to nic nie wymysle, poniewaz mam tutaj cala rodzine a w Polsce garstke przyjaciol (od mojego wyjazdu do dzis) z ktorymi wzajemnie sie odwiedzamy.

JvdHB opanuj sie kobieto!!!!Czy Ty wogole zdajesz sobie sprawe z Twoich chamskich wypowiedzi obrazajac rowniez innych?Skad Ty pochodzisz kobieto>Gdzie Cie nauczono takiego slownictwa???SZOK!!!!!!

cd...nie doczytalam powyzszego artykolu...Mieszkam w Holandii krotko,ale dla mnie te kilka lat,to juz szmat czasu.Zapewniam,ze na chwile obecna nie zaluje tej decyzji.Mam problem z komunikowaniem sie w jezyku holenderskim.Niestety byl,to moj duzy blad,ze od poczatku nie uczylam sie dobrze -gramatycznie mowic po holendersku,a teraz sa z tym problemy.Zapewne latwiej sie uczyc obcego jezyka mlodemu czlowiekowi niz szcdziesiecioletniej kobiecie.Nie zostawialam w Polsce nikogo.Bo jak sie nie ma bliskiej rodziny i prawdziwych przyjaciol,to tez nie jest zal opuszczac swoj Kraj z ktorym wlasciwie czlowieka nic juz nie wiaze.Zapewne w sercu pozstaje sentyment do wielu Polskich tradycji,ale tez mozna namiastke takiej tradycji przeniesc tam gdzie sie przebywaZapewne jest kilka osob znajomych,a te znajome,o ktorych myslalam,ze sa przyjaciolkami,to nimi tak naprawde nigdy nie byly,bo przez okres mojego pobytu tutaj okazalo sie jakim tak naprawde sa ''przyjaciolkami''-materialistkami.Moj maz pochodzi z wielorodzinnej rodziny,a wiec kontakty z jego rodzenstwem sa dosc czeste.Niestety moje pierwsze zdrerzenie z tutejszymi przyjeciem urodzinowym bylo dla mnie ogromnym szokiem.Nie moglam zrozumiec dlaczego Ci ludzie tak skromniutko zastawili okolicznosciowy stoliczek.Teraz juz wiem,ze dla Holendrow spotkanie rodzinne,czy przyjacielskie nie polega na wspolnym biesiadowniu przy suto zastawionym stole. Pomalutku wtapiam sie w tutejsze srodowisko.Mimo,ze w na osiedlu w ktorym mieszkamy mieszkaja Polacy[mlodzi ludzie] ja nie mam z nimi zazylych kontaktow,bo to juz za duza roznica wieku,a tez inne spojrzenie na wiele spraw.Mam kontakt z sasiadami i chyba mi to wystarcza.Nigdy nie bylam towarzyska osoba ani rozrywkowa moze dlatego jestem takim odludkiem.Przeciez nic nie mozna na sile robic,a szczegolnie szukac ludzi z ktorymi by czlowiek chcial sie zaprzyjaznic.Przyjazn,to cos bezwarunkowego,a to juz trudna sprawa jak,ktos w przyjazni doszukuje sie zobowiazan materialnych.

Mowilam Ci babiszonie jeden z rzeszowskiego nie sadzaj zebow do mnie ,bo znowu oberwiesz!

Odnosząc się do artykułu, to nie mam zatrzeżeń. To jest blog więc autor nie musi przedstawiać obiektywnej pozycji danego tematu, tylko subiektywną ocenę. A dyskusja jest umożliwiona pod artykułem, jest ok.
Internet to świetne narzędzie do odświeżenia kontaktów. u mnie jest taka sytuacja, że mam tu paru znajomych, zaraz na samym starcie, a odświerzenie znajomości nastąpiło dzięki internecie. Spodziewam się również mozolnej budowy życia w nowym miejscu, mając nadzieję, że żadna przeprowadzka w następnych 5 latach nie będzie mnie czekać. Żeby to co zostało zbudowane w ciagu okreslonego czasu (relacje miedzyludzkie, kariera, język, nawyki) nie zostało przerwane.
Są pewne polskie obyczaje, które chcę zatrzymać w mojej polsko-holenderskiej rodzinie. Ale jestem pewna przewagi holenderskiej kultury. Głownie dlatego, ze jestesmy w Holandii, a inny powód to to, że ja nie przywiązuje wagi do tego czy w Boże Narodzenia zjemy kluski z roladą i modrą kapustą lub zrobimy grilla. Moge być szczęśliwa z obiema opcjami, byle było zgodne z tym co mam w głowie.
Kontakt z polską rodziną napewno będzie ograniczony głownie dlatego, że to daleko. Przewiduje 1 wyjazd na 2 lub 3 lata i pewnie u innych to inaczej wygląda w zależności od relacji rodzinnych i przyjacielskich, a także od tego jesli ktoś chce zwiedzać tylko polskę, a nie inne kraje.

J vHB gryź ścianę....pamiętaj xD albo policz do 10. Może podziała.

do J. vd H.B Kazdy z nas- ludzi ma jakies przezycia.Dla kazdego jego sa najbardziej bolesne ,ale nie mozna dawac temu upust piszac w ten sposob.Ja tez w zyciu przeszlam gehenne i to z chwila poczecia,bo nie powinnam sie urodzic,tego moja matka nie planowala.Sa momenty,ze czlowiek by chcial juz umrzec tyle ma problemow i roznych zdrowotnych klopotow,ale czy z tego powodu mam 'szalec'' i opluwac innych.Prosze nie dawac sie prowokowac i nie zwracac uwagi na zgryzliwe komentarze.

holandyja-masz zupelna racje,ze dzieki internetowi ludzie odnawiaja juz zapomniane szkolne znajomosci,ale tez znajduja rodziny.Ja nawiazalam kontakt z moim ojcem i jego rodzina,a to tylko dzieki portalowi ''Nasza Klasa''

Ketuczko...fajny post, podoba mi się twoje podejscie. Ja również jestem na początku drogi z tym wszystkim, pracą, językiem, zrozumieniem holenderskiej kultury. Bardzo przypadł mi do gustu brak biesiadowania przy suto zastawionym stole. Ma wiele zalet, brak stresu z nadąrzaniem z potrawami, pewna oszczędność pieniędzy i przede wszystkim brak obżarstwa.
Co do przyjaźni dla mnie nie liczy sie ilość ale jakość. Dlatego nie usycham z tęsknoty za przyjacielem,pewnie dlatego, że mam w domu. A kiedy zauwżam, że koleżanka to koleżanka-chamka (jakieś głupie przygadywki, słowotok itp) to po prostu nie chcę utrzymywać kontaktu. Znalezienie przyjaźni w tak małej społeczności jakim jest Polonia w Holandii to nie lada wyczyn, więc wolę liczyć na stare przyjaźnie, a nie na częste patologiczne zachowania Polek.

holandyja- zapewne jestes mloda osoba w przeciwienstwie do mnie.Masz racje,ze najwazniejsza osoba-przyjacielem jest zona/maz.Moj maz tez jest najlepszym przyjacielem.Wiem,ze moge na niego liczyc w roznych trudnych sytuacjach,a szczegolnie zdrowotnych.Mimo,ze moj maz i ja to dwa rozne,ba skrajne charaktery,to jakos sie potrafimy wspierac i zrozumiec.Mlodzi ludzie maja inne potrzeby,bo sa mlodzi.My jestesmy juz starsi i z racji,ze zycie nas nie rozpieszczalo potrzebujemy ciszy i spokoju.Wiesz co mi daje najwieksza radosc,a to,ze w bezdeszczowa pogode moge wsiac na rower i jezdzic ..............to mnie relaksuje i wycisza.Podczas takich rowerowych wypadow jestem najszczesliwsza osoba pod sloncem.W zyciu czlowieka przychodzi moment na przewartosciowanie swojego zycia.Dzisiaj wiem,ze zadne bogactwa materialne nie sa wstanie zrekompensowac zyczliwosci ludzkiej,a tez nie sa wyznacznikiem lojalnosci i dobroci .Bo dobroc,to bycie ze soba i obok siebie w roznych zyciowych sytuacjach.Zycze Ci powodzenia na tej pieknej Holenderskiej Ziemi.Pamietaj wystrzegaj sie ludzi, ktorzy sa w stosunku do Ciebie niezyczliwi i z pogarda mowia o swoich przyjaciolach.Jesli ktos mowi do Ciebie o kims zle,to wiedz,ze o Tobie tez nie bedzie mowil dobrze.Serdecznie pozdrawiam.[ide smazyc nalesniki z bialym serem,ale tylko dla siebie,bo moj maz nie lubi bialego sera]

Spoko kobietki.Panuje nad wszystkim! ;-)))
holandyja,nie szukaj przyjaciol w Holandii wrod Polakow!Moje dlugoletnie doswiadczenia na emigracji,szczegolnie w Szwecji pozwalaja na stwierdzenie:Najwiekszy Twoj wrog na emigracji to Polak.Sprzedadza slabych i naiwnych za 1 euro!Jezeli mieszkasz z Polakami to naprawde wspolczuje.

"Najszybciej integrują się w Holandii kobiety wychodzące za mąż za Holendra. "
"Życie w rozkroku nie jest łatwe. "
"Nie można utrzymać wszystkiego w ręku. "
"Czytelniczka z wieloletnim stażem w Holandii zadaje pytanie"

yyyy??? O czym tak właściwie jest ten artykuł? :)
Biedactwa pożeniły się w ciemno, żeby uciec z tej niedobrej Polski i okazało się, ze poza Polską żyje się inaczej i otoczenie nie popiera poglądów? Trzeba było myśleć trochę.

A tak poza tym, to mam taką sąsiadkę i ostatnio wyzywała mnie ze swojego okna od Debili a mąż wtórował po holendersku krzycząc, że tyfus jestem i złodziej. Policja stwierdziła, że to była niewinna zabawa, a rozmowy z mediatorem zostały zerwane. Do dzisiaj nie wiem o co tym razem im chodziło. To jest dopiero najgorszy rodzaj emigranta. Najgorszy ptak, co własne gniazdo kole.

Karina D.

Przyjazn zwykle oczekuje bycia dla siebie gdy sie siebie potrzebuje. I jest dosc trudnym wyzwaniem (choc mozliwym) utrzymac przyjaznie w Polsce gdy jest sie tutaj. Ktos wyzej pisal o skypowaniu kazdego dnia, odwiedzinach kilka raz w roku. Byc moze mowie jedynie za siebie, jednak wiekszosc pracujacych ludzi nie ma takich mozliwosci chocby czasowo by codziennie mailowac/dzwonic do polskich znajomych gdy jednoczesnie ma sie prace, dom, znajomych i rodzine tutaj. Moje wyjazdy do Polski coraz mniej przypominaja wakacje poniewaz wypelnione sa codziennymi odwiedzinami. Zaczynam coraz bardziej rozgraniczac przyjazn i przyjaciol od innych znajomych i dawnych kolezanek.

Mnie udalo sie podtrzymac jedynie jedna prawdziwa przyjazn w Polsce. Nie oczekujemy od siebie zbyt wiele, widujemy sie 1-2razy w roku, dzwonimy raz na miesiac ale gdy sie widzimy jest tak jakbysmy widzieli sie jeszcze dzien wczesniej. Wiekszosc moich kontakow kolezenskich/blizszych i dalszych znajomych w Polsce ulegla jednak zerwaniu. Po czesci z powodu zawodu (jako marynarze zawsze z wszystkimi sie mijalismy) a po trosze z powodu fizycznej nieobecnosci w Polsce. Podtrzymywanie ich jest moim zdaniem ogromnym wysilkiem.

Znajomosci i przyjaznie w Holandii sie najczesciej od rodziny i znajomych partnera. Jesli sa to zwiazki obojga Polakow domyslam ze moze byc jeszcze trudniej. Rodzina partnera/partnerki jest takim pierwszym lacznikiem z nowym swiatem i wejscie w nia dzieje sie dosc naturalnie. Wydaje mi sie ze to, co obraz Polski i Polakow jaki ma nasza holenderska rodzina i znajomi jest pierwszym filtrem do tego jak bedziemy odbierani. Nikt na pierwszy rzut oka nie powie nam ze mu sie nie podobamy, ryzykujac naderwanie stosunkow z synem/corka czy bratem. Jednak predzej czy pozniej pojawia sie drobne konflikty, roznice kulturowe ktore spowoduja ze lepiej sie poznamy, czasem poklocimy a czasem zaprzyjaznimy.

Sama ''dorobilam'' sie w Holandii dwoch przyjaciolek z ktorych jedna jest naprawde moja ''hartsvriendin'' poniewaz trafilysmy na siebie w okresie gdy obie mialysmy sporo problemow.

Te KETUCKA czysbys sie dorabiala do renciny,ze tak dajesz rady innym.moze ty jakas jehowa albo co,bo na normalna to ne wygladasz.wsiadaj na ten swoj wechikol i proj do polski,bo wybory sie zblizaja,a moze wybiora kaczora,to bedzisz chyba szczesliwa.

Wiatrak

Ja miałem ten komfort (?), że opuszczając Polskę wiedziałem, że do niej już nigdy nie wrócę. I tak też się stało. Wszystkie polskie znajomości i przyjaźnie zostały praktycznie całkowicie zerwane. Zostałem "z-resetowany" i zaczynałem życie od początku. Ja do Polski nie wróciłem choć Polska wróciła do mnie. Będąc już innym człowiekiem nie mógłbym nawet kontynuować przyjaźni z tamtego życia. Nawet własna matka stała się odległa. Dzisiaj siadam w piaskownicy w "Mojej Polsce Nr 2" tak jak siadałem w niej mając 8 lat. Piaskownica jest wciąż ta sama, reszta nie.

Ketuczko dzieki za ciepłe słowa.Mój facet też nie lubi białego sera (twarogu), nie wie co traci;) Napisz gdzie go kupujesz, bo w holenderskich sklepach nie mogę znaleźć, a mam w planach zrobić sernik królewski.
Mam doświadczenie z Polakami, a że należałam do tych słabych i naiwnych to dostałam "po dupie". I co mi zostało to pomniejszenie rodziny (naszczęście tylko o jedną nieżyczliwą osobę) i wyssana energia, którą muszę jakoś odnowić. Ale na szczęście mam dobrego Anioła Stróża i spadam na cztery łapy. Niesamowite ile ludzi na mojej drodze przestrzegało mnie przed tym co nastąpić musiało, tych co znało fakty i tych co kompletnie mnie nie znało. Jakaś magia...anioł stróż na mojej drodze.
Dla mnie młody jest kto jest młodym duchem. Znam wielu, którzy młodsi byli od własnych dzieci, bo mieli pogodne i zdrowe podejście do zycia. Nie trzeba łazić na dyskoteki, skakać przez płot, ubierać sie i malować jak nastolatka żeby pokazać, że jest się młodym duchem. Ciekawość świata, chęć nauki i ciągła walka ze swoimi słabościami to atuty młodości. Znam ludzi, którzy nie poddawali się chorobom, dosłownie tym najcięższym, i dalej parli do przodu z uśmiechem na twarzy. Dla mnie oni są święci i jakże trudnym wzorem do naśladowania.

Undutchable, gdybyś nie była analfabetą to bys wiedziała o czym jest ten artykuł. Nie dziwie się, że cie sąsiadka wyzwała skoro ty taka prymitywna. Pewnie twoj brak kultury osobistej, brak logicznego myślenia (to po twoim poście wywnioskowałam) musiał jej tak doskwierać, że musiała to z siebie wyrzucić ;P

Nie każdy ma taki "komfort". Emigracja jest bolesna ze względu na ograniczony kontakt z rodziną. Kiedy tej rodziny brak lub przywiązanie nie jest tak ogromne, wtedy łatwiej żyć w nowym kraju. Nie dziwię się i dziwić nie będę Polakom przyjeżdżającym tylko na określony czas, a nie na stałe, bo decyzja taka nie jest łatwa. Ja niestety mam już ten "komfort" :/

Andrzej, taki miałeś komfort, że podwinąłeś ogon i zwiałeś. Większość ludzi w Polsce jednak musiała stawiać czoło rzeczywistości.

Jak tak Wam źle w Holandii, to rozwód można wziąć i wyjechać do Polski. W czym problem.
@holandyja Nie interesuje mnie Twoja opinia na mój temat. Przeceniasz swoje umiejętności, to pewnie od tego "życia w rozkroku". :)

Czy mozna sie zresetowac? Moze i tak, sa ludzie,ktorzy wyjezdzaja zrywajac wszystkie kontakty. Tylko zastanawiam sie po co, w jakim celu? Mysle, ze w tym "poprzednim" zyciu musialo byc im bardzo zle, ze tak wszystko zerwali.
Ja doswiadczenia emigracji przezywalam juz w kraju emigrujac do roznych miejsc.
Majac 15 lat emigrowalam do szkoly sredniej, do miejscowosci odleglej o 250km. Tesknilam okrutnie! zostawilam wszystkie swoje kolezanki i kolegow z podworka, ulicy i szkoly, zostawilam rodzine...tylko po to aby miec ten wymarzony zawod.
Po skonczeniu szkoly na krotko wrocilam do swojej rodziny nad morze. W pracy poznalam meza i po slubie wyjechalismy na poludnie Polski 650km od mojego domu. Zmienialam w zyciu jeszcze kilkakrotnie miejsce zamieszkania w przerwach wracajac do rodzinnej miejscowowsci...aby ostatecznie wyjechac do Holandii.
Z kazdego miejsca swojego zamieszkania mam chociaz 1 osobe, z ktora kontakt otrzymuje do dzis.
Gdyby nie stabilnosc mojego meza to pewnie i w Holandii nie usiadzialabym na jednym miejscu. Maz, na moje szczescie lub nieszczescie nie lubi zmian.

Zosiahol

J vdHB wt., 04/10/2011 - 14:57 Mowilam Ci babiszonie jeden z rzeszowskiego nie sadzaj zebow do mnie ,bo znowu oberwiesz!

JvdHB, nie sadzam zebow bo mi ich szkoda uszkodzic na takim typie jak Ty. Nie jestes warta moich zebow!!!!!:-)

Zosiahol

Ja rowniez mialam ten komfort,ale do dzis utrzymuje przyjazn z dawnymi przyjacielami, ktorzy sa rowniez przyjacielami mojego meza.

No i męskie i żeńskie żony Holendrów pobiegły "gotować" kolację z paczek i mrożonek mężom, bo to już ta pora. :) Nie ma nic gorszego niż Holender wybity z wielosetletniej tradycji jedzenia kolacji o tej samej porze i tego samego w określony dzień tygodnia. Polka tego nie może przecież zrozumieć. :) LOL

Co to znaczy "komfort" wyjazdu na stale?
Czasem nawet po smierci nasze cialo zmienia miejsce pobytu, w zaleznosci od tego co wymysla nasza rodzina.
Ja juz zapowiedzialam, ze po smierci maja mnie zostawic tam gdzie mnie pochowaja.Zeby komus nie przyszedl do glowy jakis durny pomysl przewozenia mnie gdziekolwiek.
Puki zyje wszystko sie moze zdarzyc. Nie przewiduje powrotu do Polski, tu mam dzieci i wnuki...ale jak Holandie zaleje...

Undutchable, wsadzę cie do klatki i postawię w zoo, bo tak słodko głupiutki/ka jesteś. Kto mówi, że chce się rozchodzić, rozwodzić? Kto wieje z Polski? Czy aby napewno zarzyłeś/łaś dzisiaj tabletki? mam nadzieje, że ty jesteś w tej polskiej rzeczywistości, bo takich jak ty to nie chciałabym spotkać w holenderskiej, a przy najmniej w okolicach mojej osoby.
A co do moich umiejetności, to mi pochlebiasz...A mogę wiedzieć jakie umiejętności to ja posiadam? :D Ahh nie ma to jak dostawać komplementy...

Undutchable,
chcesz pogadac, to prosze.
Ja juz po obiedzie.
Ja jakos nie slyszalam o tych samych daniach w te same dnie tygodnia.
Stosuje jednak jadlospis tygodniowy, czasem cos wyrzucam z jadlospisu, bo sie znudzilo i wprowadzam nowe w to miejsce.

Undutchable oczywiście nawet masło sam przygotowuje.
A o trzeciej godzinie po południu na pauzie odgrzewał wcześniej przygotowane ziemniaczki, schabowy i sałatkę. Tak, żeby polskiej tradycji stało się zadość.

Do holandyja....
Pytalas gdzie mozna kupic bialy ser.Ja kupuje w polskim sklepie.Zapewne w poblizu Twojego miejsca zamieszkania tez sa polskie sklepy.Musze Ci powiedziec,ze tez korzystam z uslug polskiego zakladu fryzjerskiego i to za przystepna cene,bo obciecie wlosow z suszeniem kosztuje15.50 euro,a wiec cena przystepna w porownaniu z cenami w tutejszych salonach fryzjerskich.Chce Ci jeszcze napisac,ze mozna w polskich sklepach kupic wedline i roznosci,ktore nie zawsze przywieziesz z Polski.
My Polacy jestesmy przyzwyczjeni do calkowicie innej kuchni.Dlatego czesto robie sobie jarskie potrawy,ktorych moj maz nie lubi.Lubi bardzo bigos i pieczona karkoweczke oraz polskie wedliny.

No i sie kreci Wiatraczek!Chyba bedzie deszcz padal jutro! *^ ^*

Hahah, trafione. :) Wychodzi z bab polskie robienie wycieczek osobistych bez rozmowy o argumentach. Bo o czym tu gadać, jak to co napisane to prawda.
Ziemniaczki są dobre i nie, nie odgrzewam. Schabowy to akurat niemiecki wynalazek Schnitzel.

"ty jesteś w tej polskiej rzeczywistości, bo takich jak ty to nie chciałabym spotkać w holenderskiej" Polska rzeczywistość to ta gorsza według jaśnie pani :)
Nie ma polskiej, nie ma holenderskiej. Jest taka jaką sobie zbudujesz.

ot cała prawda o rzeczywistości. Ale nadal nalegam zarzyć tabletki, bo niewiele z twoich postów rozumiem.

A własnie, co to znaczy "życie w rozkroku"?

@Undutchable "Wychodzi z bab polskie robienie wycieczek osobistych bez rozmowy o argumentach" Ty natomiast robisz wycieczkę w nieznany kierunek. Coś tam napiszesz, pobełkoczesz, nie umiesz przedstawić argumentu w jednej logicznej postaci. Coś musi być nie tak...napisz o co ci chodzi, pisz pełnym zdaniem, staraj sie napisać tak, żeby cie inni zrozumieli.a może nie będzie ci tak ciężko :)

,,podwójnej osobowości"??? panie Andrzeju emogracja nie jest tozsama z schizofrenia :) pozdrawiam

Poswiecilam swoj cenny czas i przeczytalam wszystkie wypowiedzi do konca. Wlosy na glowie mi sie zjezyly czytajac to, ale coz, tak to jest jak sie zbierze pare bab :))

Oj, wiatraku chyba nie o to ci chodzilo ;)

Zastanawia mnie jeden fakt dlaczego wyjechales bezpowrotnie ??? Powod finansowy, rodzinny, czy moze zle wspomnienia ? Ale jakie ? Co takiego sie stalo ze czlowiek nie ma ochoty wracac do ojczyzny (no chyba ze zona holenderka to zrozumiale) ja napewno tam nie ciagnie ;)

Wiatrak

Niedawno pisałem o podróżach w czasie. Będą możliwe! To i ja wówczas wrócę do Polski :-)
“W mojej ojczyźnie, do której nie wrócę,
Jest takie leśne jezioro ogromne,
Chmury szerokie, rozdarte, cudowne
Pamiętam, kiedy wzrok za siebie rzucę. "
Czesław Miłosz

Rozumiesz ten wiersz. purina?

Chyba tak Wiatraku ;) choc wiersze nigdy nie byly moja mocna strona ;))) ale chyba rozumiem.
Hm, mam nadzieje ze jeszcze dluugo bedziesz czekal na ta podroz w czasie ;)

Wiatrak

Jeszcze coś na temat BEZinteresownej przyjaźni. Idealistów jest na świecie sporo. Szczególnie (na szczęście!) wśród młodych ludzi. Polacy są dość infantylnymi idealistami którzy wciąż z wybałuszonymi oczami udają.wierzą, że świat jest BEZinteresowny.
W roku 1976 (to już prawie 40 lat temu!) w amerykańskim filmie "Wszyscy ludzie prezydenta" wypowiedziano słowa: "Follow the money" czyli gdy czegoś nie rozumiesz PATRZ GDZIE JEST PIENIĄDZ (interes).
Kto wierzy w bezinteresowną przyjaźń oszukuje samego siebie (albo nas). Ale to jest cecha naiwnych lub sprytnych. Amerykanie to już dawno wiedzą. Czyżby oni byli tacy naiwni i głupi? Nieeeee. To jest akurat ta "dark side of life" której idealiści nie chcą przyjąć.... i chwała im za to! Świat jest zbudowany na naiwności młodzieży. Jakże by świat wyglądał gdyby wszyscy byli takimi zgorzkniałymi dziadami jak ja?! :-)
Przyjaźń, Miłość, Honor, Bóg, Ojczyzna - te słowa służą do gwałcenia młodzieży.

Przyjazn, Milosc i Bog zupelnie mi wystarcza;-)

Karina D.

Czy czlowiek jest w stanie zrobić cokolwiek dla innego człowieka bezinteresownie? Jeśli pomoże komuś; powiedzmy nakarmić biednego i da mu to poczucie spełnienia dobrego uczynku, spokoju czy zadowolenia - czy ta pomoc jest bezinteresowna? Czy pomagamy komuś by poczuć się lepiej? Czy czujemy się lepiej bo komuś od tak sobie pomoglismy?
Jeśli dziś skocze w ogień ratować męża i córkę czy jest to działanie bezinteresowne? Czy mające na celu uszczesliwienie mnie samej poprzez zapewnienie sobie możliwości dalszego bycia z nimi i uniknięcie bólu ich straty? Nie wiem, być może to wszystko to "psychological egoism" w każdym z nas.

Moja filozofia pomocy innym jest taka:
Zyje w jakims jancuchu ludzkosci, korzystam z pomocy silniejszych i oddaje ta pomoc dla slabszych.
Nie zaprzatam sobie glowy tym czy jestem egoistka, czy altruistka. Jestem pewnie i ta, i ta, w zaleznosci komu i w jaki sposob pomagam.

„Żal mu było ptaków, a zwłaszcza małych, delikatnych, ciemnych rybitw, które wciąż latały, rozglądając się za czymś i prawie nigdy nic nie znajdując. Pomyślał: „Ptaki mają cięższe życie niż my, z wyjątkiem drapieżników i tych dużych, silnych. Dlaczego stworzono ptaki tak kruche i wątłe jak te jaskółki morskie, jeżeli ocean potrafi być tak okrutny? Jest dobry i bardzo piękny. Ale umie też być okrutny, a przychodzi to nagle, i takie ptaki, co latają muskając wodę i polując, i mają słabe, smutne głosy, są za delikatne na morze”. (Cytat ze "Stary człowiek i morze")

Nie o to chodzi czy ktoś młody i naiwny czy stary i zgorzkniały. Ludzie dzielą się na dobrych i złych. To jest tak jak na zwykłej osi, im dalece od zera tym bardziej dobry lub bardziej zły. Źli ludzie nie chcą przyjaźni, bo nic dla nich nie znaczy, jest dla nich tylko kartą przetargową. Dobrzy ludzie cenią sobie przyjaźń, starają się do niej dojść lub marzą o niej. Przyjaźń nigdy nie zaistnieje między minusem a plusem, między jedną strona osi, a drugą.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Chcesz kupić dom w Holandii?
serwis reklamowy usługi