Mądrzy ludzie nie kupują złota

Złoto jest kulturowo mocno zakorzenione w ludzkiej świadomości. Przez tysiące lat złoto było jedynym rzetelnym środkiem płatniczym od Fenicjan do Wenecjan. Złoto darowane przez mężów kobietom, dawało przez tysiące lat białogłowym gwarancję przeżycia w razie gdyby ją mąż wypędził z domu. To był rodzaj ubezpieczenia. Ale te czasy już dawno minęły.
Złoto wydobywane jet w coraz większych ilościach. Nie będziemy wiedzieli ile złota się wydobywa a raczej ile go wydobywać można. To są informacje o zbyt dużej strategicznej wartości chroniące zbyt duże interesy aby można było ufać oficjalnym cyfrom. Owszem na giełdach uncja złota czasami w kryzysie idzie w górę. Tak jest właśnie w tej chwili.
Całkowita ilość złota w świecie wynosi 160 tys. ton z czego ponad połowa znajduje się w wyrobach jubilerskich a reszta to złoto w sztabach inwestorów, rezerwach bankowych i do użytku przemysłowego. Rocznie na światowym rynku przybywa 2400 ton nowego złota czyli zasoby złota rosną rocznie o 1,5% czyli wystarczająco mało aby cena nie spadała.
W liczbach absolutnych jeden kilogram złota kosztował 10 lat temu (2001) 9600 dolarów a w roku 2011 już 45 tys. dolarów. W tej chwili, gdy giełdy wpadają w panikę cena kilograma złota osiąga wysokość 65 tys. dolarów a mówi się, że pójdzie jeszcze bardziej w górę do 80 tys. dolarów!

Mimo to, spoglądając wstecz w dziesiątki lat historii i porównując ceny złota z inflacją to inwestowanie w złoto nigdy nie było dobrym interesem. Najwięksi miliarderzy jak np. Warren Buffet nie inwestują w złoto. Jest znacznie więcej możliwości efektywniejszego inwestowania. W ciągu ostatnich 40 lat, uwzględniając inflację, złoto miało najwyższą wartość w roku 1980-1981. Kupując w roku 1980 sztabkę złota, uwzględniając inflację - po 30 latach w roku 2010 ta sztabka warta była już cztery razy mniej.
Lokata majątku w złocie nie przynosi dywidend lub procentu. Gdy tylko zaufanie inwestorów w ekonomię wzrośnie cena giełdowa złota gwałtownie spadnie.
Pierścionki i inne wyroby jubilerskie ze złota nie maja żadnej wartości materialnej. Najładniejszy pierścionek u najlepiej płacącego jubilera skupującego złoto w Amsterdamie wart jest 19,75 Euro/gram (14 karatów, sierpień 2011) - czyli otrzymane pieniądze za pierścionek wystarczą aby zatankować samochód.
Podobnie jest z wartością diamentów. Nowo powstałe olbrzymie kopalnie diamentów na Syberii i tak wydobywają diamenty dla południowo-afrykańskiego kartelu De Beers który kontroluje cały światowy rynek i utrzymujące sztucznie wysokie ceny tych świecidełek dla pań.
Status złota jest wciąż chętnie podtrzymywane przez handlarzy zlotem, jubilerów i nasze własne tradycje kulturowe (złote medale olimpijskie, złote przeboje, złote ikony) mocno w nas zakorzenione.
Mimo wysokiego statusu złota, złoto nie pomogło jednak bogatym Żydom uniknąć komór gazowych ani złoto nie dało bogactwa ich oprawcom ściągającym im z rak pierścionki i wyrywającym złote zęby.
Podobnie jak bezwartościowe jest zbieranie złota, tak bezwartościowa jest filatelistyka i numizmatyka. Ta przedziwna potrzeba kolekcjonowania znaczków lub monet aczkolwiek dla zbieracza bardzo przyjemna, nabija tylko kabzy handlarzom a sam kolekcjoner nawet za 1000 lat nie dostanie za swoje kolekcje specjalnych edycji monet lub znaczków więcej niż sam zapłacił.
Jako małe dziecko zbierałem znaczki. Całkiem na serio. Miałem abonament Poczty Polskiej na wszystkie wydania. Kosztowało to moich rodziców wiele setek złotych rocznie (a złotówka była w latach sześćdziesiątych więcej warta niż jest dzisiaj). Piękne klasery, pincetki, barwne obrazki. To było po prostu śliczne! Te klasery nadal mam. Na stronie katalogu znaczków pocztowych podliczyłem ich dzisiejszą wartość: około 250 złotych. To też wystarcza aby zatankować samochód.





W sumie to nic sie nie oplaca.Czasami zastanawiam sie czy niektorym oplaca sie zyc,bo przwciez zycie to smiertelna choroba!
Zlotem niech sie obwieszaja dresiarze oraz ich blondi plastic-fantastic.
Dla mnie osobiscie wieksza wartosc przedstawia oryginalne bakelitowe (jeszcze nie winyl!!) wydanie singla Louisa Prima "Buona Sera" z 1957 roku, w stanie idealnym, lub wszystkie pierwsze wydania calej dyskografii The Beatles. Koneserzy sa w stanie wydac majatek na takie biale kruki fonograficzne, o ile znajduja sie one w idealnym stanie, a posiadaniem takich moge sie pochwalic. Co dla laika jest bezwartosciowe, dla kolekcjonera przedstawia przeogromna wartosc. Najwieksza jest jednak wartosc emocjonalna, nie dajaca sie przeliczyc na zlotowki, euro czy dolary.
Znam kolesia co w 2008 r. sprzedał komuś kawałek pola pod budowę domu, za 60 tys. zł. Było to na moment przed kryzysem gdy jeszcze dolar był nisko. Teraz po trzech latach sprzedał to i miał jakieś 130 tys. zł które zainwestował we własny biznes. Chociaż radziłem mu żeby czekał aż uncja będzie za 2000$, a moim zdaniem spokojnie osiągnie 2500$. Facet czytał podobnie jak ja wszystko związane z austriacką szkołą ekonomii.
Biżuteria nie jest opłacalna, bo jubilerzy mają bardzo wysokie marże.
O diamentach - http://mises.pl/blog/2011/04/27/karanam-...
Najpewniejsze inwestycje to moim zdaniem; złoto, ziemia, twarde waluty( choć tu trzeba mieć dużo szczęścia, wyczucia), własny biznes no i inwestowanie w siebie i rodzinę. Na surowcach też idzie zarobić.
Sorry zapomniałem dopisać, że kupił złoto inwestycyjne.
Jedyny zloty przedmiot, ktory posiadam to jest slubna obraczka.
Lezy w jakiejs szufladzie, gdyby zginela to nawet bym nie zauwazyla.
Jakos nigdy nie mialam przywiazania do zlota.
Gdybym miala inwestowac pieniadze to tylko w zakup ziemi.
Zbieranie czegokolwiek jest przypadłością mężczyzn. Moje zbiory mieszczą się na 200 GB. Nie jestem pewny czy to dobrze, czy źle.
Wartość materialną (więc nie emocjonalną) mają tylko rzeczy unikalne. Wiek obiektu nie gra roli.
Zakup ziemi... Ziemię można kupić. Choć moim zdaniem ani ziemia ani powietrze nie są do kupienia. One SĄ. Jak nas nie będzie one pozostaną. Nas w tej ziemi złożą. Są rejony w Europie gdzie ziemia jest astronomicznie droga a gdzie indziej za bezcen.
Ja najbardziej lubię zbierać grzyby i ludzkie losy.
Wiatraku-masz stu procentowa racje.Ludzie w ciagu minuty traca cale swoje zyciowe dobytki.Uwazam,ze to co zwiedze i zobacze oraz czego sie naucze jest moje.Nikt i nic [chyba,ze choroba-demencja] mi tego nie zabierze.W ekstremalnych sytuacjach ludzie zmuszeni do opuszczenia domostw nie mysla o obrazach czy innych rzeczach.Mysla o ocaleniu sobie i swojej rodziny. Ktos kiedys powiedzal' 'ím mniej mam, tym latwiej umierac''....
Mam ziemie,mam zloto,mam pieniadze,mielismy akcje ale w pore pozbylisy sie pod moim naciskiem jakies 3 lata temu.Mamy domy,samochody i co z tego ,ze mamy.Moze ktos pomyslec maja wszystko.Czasami ludzie ,przyjaciele mowia,nie wiedzielismy co wam kupic,bo wy macie wszystko.I co???Problem polega na tym,ze to co dla wiekszosci znaczy wszystko,dla mnie nie znaczy NIC!Dla mnie najwazniejsze ,ze mam wspanialego czlowieka przy boku,ktoremu ufam bardziej niz samej sobie,mam wspaniala rodzine ze staruszkami na czela.Teraz juz jestem naprawde w pelni zadowolona,bo przywiozlam sobie balagan z Polski pod imieniem Snoopy,ktory teraz wlasnie zaczal obgryzac moje drogie buty! Coz,rzeczy materialne sa,bo sa.Dopoki zyjemy naleza do nas,a pozniej ...,nie obchodzi mnie to co sie z nimi stanie!.Jacys krewni sie znajda,dla ktorych spadek moze przyniesie szczescie, moze troche latwiejsze zycie, a moze problemy rodzinne!Ale to juz nie moj problem!
Dzieki temu,ze Zydzi w czasie wojny mieli kosztownosci wielu znalazlo schronienie w Polskich rodzinach i przezylo wojne.Niestety taka jest prawda!.Niby bogactwo nie daje szczescia,ale daje poczucie bezpieczenstwa.Zapewne czlowiek, nawet ten najbogatszy nie odkupi sie od smierci,ale w najtrudniejszym okresie swego zycia ,czyli przed smiercia kiedy jest obloznie chory moze ten czas spedzic w komfortowych warunkach i to jest ta roznica.W obecnej chwili w Polsce jest taka sytuacja,ze jak czlowiek ma pieniadze,to sie moze leczyc-prywatnie,a jak nie ma to musi umierac.Wiec prawda jest taka,ze warto miec pieniadze,zloto i domy.Bo moze ten, kto to wszystko ma nie musi sie martwic o swoja starosc i zdrowie.
Oj martwi sie,martwi,nie mniej niz inni!Wszystko zalezy od psychiki.Znam wielu ludzi,ktorzy naprawde nie maja nic oprocz 6 dzieci i zawalajacej sie chalupy,i naprawde sie tym nie martwia.Nawet jak starasz sie takim pomoc,to uwazaja cie za intruza,ktory pcha nos w nie swoje sprawy.Nie ma to jak ,,lekka glowa".Czasami im zazdroszcze!
Ja to bym chciala byc taka szczesciara jak Maxima!!!!!!!!!!! to rzeczywiscie mozna zycie brac pelnymi garsciami.Nie przyjmowac sie trudnosciami dnia codzinnego,bo nakarmia,ubiora,a jeszcze sobie podrozuje tu i tam.Dzieci tez maja zapewniona opieke i przyszlsc.{Najblizsi tez sie maja nie najgorzej}Niestety nie kazdemu jest dane byc Maxima i byc szczesliwa.Tylko jesli jeszcze w tym wszystkim jest prawdziwa milosc!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Najcenniejsze jest chyba nasze zdrowie. A pieniadze, choc ponoc szczescia nie daja, przydaja aby pokryc koszty np. leczenia. Warto miec tez samochod, aby w razie nieszczescia moc zawiezc dziecko na pogotowie. Lub, warto miec za co zaplacic taksowkarzowi. Szczesliwe dzieci nie sa glodne, maja przynajmniej buty, ksiazki, tornister, zeszyty, kredki i dlugopis.
Warto inwestowac w nieruchomosci, ale nalezy zadbac o to, aby nieruchomosc nie stala sie kula u nogi. Bedac wlascicielem nieruchomosci musimy placic podatki. Podatek za ziemie rolna jest niewielki, ale lake trzeba od czasu do czasu kosic, pilnowac, aby nie zrobiono z niej wysypiska smieci. Sa ponoc i tacy, ktorzy oszczedzaja na wywozie smieci i cuchnoce wory potrafia deponowac 20 km dalej. Posesje warto ogrodzic, poniewaz tam, gdzie diabel mowi dobranoc, czyli w Jeleniej :-) przychodza noca dziki, ktore beztrosko ryja w naszej, uslanej makami i kaczencami lace. Nalezy tez wyrywac samosiejki, czyli na poczatku male drzewka z ktorych robia sie duuuuuuuuuuze drzewa. Kolezanka kupila sobie lata temu dzialke na ktorej ma teraz niezaplanowany lasek. Niektore drzewa, brzoza, wierzba, topola rosna zdumiewajaco szybko. Ktorego to lasu nie moze sobie tak po prostu wyrabac, bo na sciecie drzewa w Polsce (tez w Holandii) trzeba miec zezwolenie.
Ponoc doskonala inwestycja jest kupno win czerwonych do lezakowania., na ca 5 lat. Inwestycja zadna, nie musimy miec nawet piwnicy. Kazdy dom w Holandii ma kruipruimte, o min wymiarach 5m x 10m, gdzie na prymitywnych stojakach deponujemy butelki. Po 5 latach lezakowania sprzedajemy butelke po ca 200 euro. Minus powyzszej inwestycji: na winach nalezy sie przynajmniej troche znac :-), a te z AH nie nadaja sie do lezakowania.
skracajac i trywializujac:
geld maakt niet gelukkig, maar gelukkig maken ze geld.
na złoto można sobie chociaż czasami popatrzeć a działki porażka cały czas trzeba z nimi coś robić bo inaczej zarastają lasem
Dodaj nową odpowiedź