Wojenna zima
Książka ta wydana w 1973 roku zdobyła ważne nagrody literackie i w nakładzie 300 tys. egzemplarzy należała najbardziej znanych książek powojennej generacji w tym kraju.
Choć filmowa wersja „Oorlogswinter” nie jest arcydziełem holenderskiego kina jakim był „Aanslag” (Zamach), „Antonia”, Karakter” (Charakter), lub „Turks Fruit” (Tureckie Delicje) to jednak gorąco polecam „Oorlogswinter” jako ilustrację ważnego dla tego narodu epizodu historii i II Wojny Światowej.
Zima 1944-1945 była wyjątkowo sroga i odizolowany kraj doznał głodu niespotykanego w jego historii. Ta głodowa zima (hongerwinter - jak ją nazywają Holendrzy) miała dla Holandii konsekwencje odczuwalne w mentalności mieszkańców aglomeracji Randstad do dzisiaj.
9 komentarzy





ano, to sie wybiore do kina na to.
a swoja droga, to w tym temacie az prosi sie o Zwartboek. dobry wojenny film bez znanego nam z polskiej kinematografii zadecia, epatowania martyrologia i moralizatorstwa.
Zapowiada sie ciekawy film,wiec warto sie wybrac.
Wymieniłem tylko kilka najważniejszych filmów holenderskiej kinematografii. Ponadto wiele innych jak: Soldaat van Oranje, Zwartboek, De Noorderlingen, Spoorloos, De Tweeling, De Vierde Man... no i jakże mógłbym zapomnieć; mistrzowski De Poolse Bruid (wymieniłem w przypadkowej kolejności).
akustyk, zastanawiam się które filmy z polskiej kinematografii masz na mysli mówiąc o zadęciu, epatowaniu i maralizatorstwie, "Czterej pancerni"? Wybacz ale jeżeli mówisz o filmach powstałych przed 1989 to nie ma co porównywać kinematografii polskiej okresu PRLu do kinematografii wolnego Zachodu. Niestety większość filmów tamtego okresu musiała być podporządkowana czarno-białemu obrazowi narzuconemu przez cenzurę, gdzie pewne rzeczy celowo wyolbrzymiano, by przedmilczeć inne. Pozatym jeżeli pewne historie oparte sa na faktach, jak maja nie epatować pewnymi subiektywnymi odczuciami prawdziwych ludzi, których doświadczyło okrucieństwo wojny. Chyba nie wymagasz od Wajdy, by zrobił zabawną i lekką komedie o tragedii katyńskiej? A z tym zadęciem nie ma co przesadzać - "Jak rozpętałem II wojnę światową" jest dobrym przykładem na inne spojrzenie na trudny temat wojny. Poczekajmy na nowe filmy o Powstaniu Warszawskim, które maja trafić niebawem do kin. Myśle ze potrzeba czasu na spojrzenie z dystansu na pewne sprawy, zapewne kolejne pokolenia patrzą na ten temat bardziej obiektywnie i bez emocji. Pozatym mimo że Holandia również poniosła straty w czasie wojny, wydaje mi się że sa one nieporównywalne z ofiarami jakie poniosła Polska, stąd też róznica w spojrzeniu na II ws. NEUTRALNA Holandia skapitulowała po 5 dniach, nie została zaatakowana przez dwa wrogie mocarstwa z obydwu stron a po wojnie nie była przez prawie pół wieku pod butem wielkiego brata. Nic więc dziwnego w tym, że w kulturze obu narodów funkcjonują nieco różniące się wizje tamtych czasów - co nie znaczy, że któreś z tych spojrzeń jest nieprawdziwe. A moze należy ubolewać, że na Zachodzie nie powstały dobre obrazy np o Kampanii Wrześniowej albo Powstaniu Warszawskim, w czasach, gdy w Polsce pewne rzeczy powstac poprostu nie mogły.........
dWuCeT - ale mam odpisywac, czy nie? bo w zasadzie zadales pytanie i zaczales sobie na nie odpisywac, rozwijajac temat o cala kupe zagadnien pobocznych. i pomimo inwokacji z moim pseudonimem ja nie bardzo widze co moglbym tu jeszcze zrobic ;)
no ale skoro zostalem wywolany do tablicy to tylko napisze, ze ow Wajda jest akurat swietnym przykladem. kina wojennego, ktoremu towarzyszy otoczka stania na bacznosc, rozpamietywania martyrologii narodu, harcerzy wnoszacych wieniec bialo-czerwonych roz, niewiast roniacych lzy, zolnierzy paradujacych i nauczycieli szkolnych zadajacych wypracowania na wzniosle tematy. taka rasowa pompa, w ktorej wlasciwy temat historyczny jest potraktowany utylitarnie a wartoscia nadrzedna jest ten krzywo rozumiany patriotyzm. nieodmiennie obliczony na przyciagniecie tlumow szkolnych wycieczek, bo normalni ludzie, zyjacy terazniejszoscia, raczej takiego umoralniajacego belkotu nie strawia.
to nie musi tak wygladac. i piszac to nie mam na mysli alternatywy w postaci lekkiej i zabawnej komedii. to nie sa dwa dopelniajace sie zbiory i jest caly szereg mozliwosci posrednich.
To nie są poboczne wątki i zagadnienia, bo nawiązują do tego z czego to moralizatorstwo i zadęcie może wynikać. Bo takie a nie inne postrzeganie tamatu może wynikać z osobistego stosunku atrysty do przeżytej historii, a konkretny obraz jest ograniczany ramami cenzury, zniekształcany, bo powstaje w takim a nie innym okresie politycznym. Inaczej wogóle by nie powstał. Holandia takich ograniczeń nie miała, więc porównanie zbyt płytkie: holenderskie filmy bez zadęcia - cacy!, polskie kino moralizatorskie, przepełnione martyrologią - be! To wszystko co piszesz o Wajdzie odnosi sie raczej do obrazów z okrsu PRLu - obraz jak z pochodu 1 Maja, w "Katyniu" tego nie zauważyłem......Jeżeli kogoś oceniasz musisz brać pod uwagę w jakim czasie tworzy, w jakich realiach operuje na ile może mówić wprost, a na ile miedzy wierszami. Mógł wtedy wyemigrować do Holandii, wtedy nie ograniczany z nikąd, w pełni wolny tworzyłby wybitnie obiektywne dzieła bez zbędnego patosu i typowo polskiego zadęcia :)
"To nie są poboczne wątki i zagadnienia, bo nawiązują do tego z czego to moralizatorstwo i zadęcie może wynikać. (...) Inaczej wogóle by nie powstał."
OK, zgoda, ja bym tu nawet dorzucil ograniczenia komercyjne. tylko w tej sytuacji kluczowe jest pytanie, czy inna kinematografia ma w ogole szanse powstac w Polsce. zwazywszy na to jak nieuregulowany jest stosunek wiekszosci Polakow do wojny i do relacji miedzy przeszloscia a terazniejszoscia i przyszloscia.
mam w glowie "Europa Europa", poniekad polskiej rezyserki. film o wojnie, ktory umyka powyzszym ograniczeniom a przy tym jest wartosciowy i nie plytki. taki kontrprzyklad, ze sie jednak da.
"Holandia takich ograniczeń nie miała, więc porównanie zbyt płytkie: holenderskie filmy bez zadęcia - cacy!, polskie kino moralizatorskie, przepełnione martyrologią - be!"
ale ja tylko porownywalem Zwartboek ze znanymi mi polskimi filmami wojennymi. bez aspiracji do uogolnienia tego na kinematografie polska i holenderska.
ale, nawiazujac do dalszej czesci Twojej odpowiedzi - owszem obejmuje to w duzym stopniu filmy z okresu PRL.
"Jeżeli kogoś oceniasz musisz brać pod uwagę w jakim czasie tworzy, w jakich realiach operuje na ile może mówić wprost, a na ile miedzy wierszami."
prawda, ale to jest podejscia zakladajace gruntowna analize tworcy i jego uwarunkowan przy ocenie dziela koncowego. ale mi na tym niezalezy gdy oceniam film jako obraz kinowy. no a przynajmniej nie kazdy. nie ujmujac wadze tego podejscia, ale ono nie jest jedyne majace racje bytu
zupelnie z innej beczki - mysle, ze jesli uwzglednic w tym temacie zagadnienie uwarunkowan, to tak PRL-owska jak i obecna kinematografia wojenna, czy chocby jakakolwiek obejmujaca nasza historie, zwlaszcza w relacjach z Niemcami czy Rosjanami, jest z gory skazana na nieobiektywizm i moralizatorstwo, jesli chce odniesc sukces. my mamy raczej niezdrowy stosunek do naszej historii i klient masowy nie potrafi na nia spojrzec z dostatecznym dystansem i krytycyzmem. mamy wpojone w szkolach gloryfikowanie naszej przeszlosci i bezkrytycznosc w stosunku do niej. plus caly szereg tabu i uproszczen, ktorych sie nie dotyka.
z gory mowie - nie wiem jak to wyglada poza Polska i nie twierdze, ze wszedzie jest lepiej. mysle tylko, ze polskim problemem jest nadal nierozliczenie z przeszloscia, jej niezrozumienie i nieumiejetnosc spojrzenia w przyszlosc. ale to juz osobny temat...
PS.
Nie wiem który film Wajdy masz na mysli mówiąc o "przykładzie kina wojennego któremu towarzyszy otoczka stania na baczność", bo chyba nie o "Kanale". Ten film raczej nie był robiony pod wycieczki szkolne a juz napewno nie dotyczy go nic z tej wiązanki zarzutów którą jednym tchem wymieniłeś http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/12...
Więc żyj dalej "teraźniejszością jak normalny człowiek" i utyskuj nad słabościami polskiej kinematografii o której jak widać masz niewielkie pojecie (podobnie jak ja zresztą) ale w przeciwieństwie do mnie z dużą łatwością i pewnościa siebie wypowiadasz opinie na temat "krzywo rozumianego patriotyzmu".
ograniczenia komercyjne mogą mieć wpływ na formę, ale czy na treść?
nie wiem o co chodzi z tym "nieuregulowanym stosunkiem większości Polaków do wojny"? może do słuzby wojskowej? :)
poniekąd polska reżyserka, a może poniekąd hollenderska.....
Zwartboek został porównany do "znanej nam z polskiej kinematografii....." (nie padły żadne tytuły-więc uogólnienie)
nie wiem jak oceniać dzieło bez odniesienia do sytuacji w jakiej powstało (mozesz w ten sposób ocenić np obrazy van Gogha? - to bez sensu)
nikt w szkole nie wpajał mi gloryfikowania przeszłości i bezkrytyczności w stosunku do niej-uczono nas półprawdy albo nieprawdy - jak w takim wypadku wyrobić sobie zdanie na temat historii własnego narodu, nie mogąc poznać wszystkich faktów historycznych.........
pokolenie wojenne rozliczyło się z przeszłoscią we własnym sumieniu, nowe pokolenia patrzą w przyszłość, ale nie powinny o własnej historii zapominać
Dlatego serdecznie zapraszamy do kin :)
Dodaj nową odpowiedź