Nasza edukacja
Polskie odwieczne szablony nauczania mamy głęboko zakorzenione. Sposób myślenia ma także swoje dobrze utarte drogi. Zmiana jest niemal niemożliwa.
Jak w wielu innych dziedzinach, tak samo w edukacji narodowej różnice kulturowe maja duży wpływ na system szkolnictwa.
Najprostszym przykładem jest długość trwania wakacji letnich:
- W krajach o mocnych tradycjach agrarnych, gdzie lwia część społeczeństwa (do niedawna lub jeszcze dzisiaj) parała się rolą dzieci mają wakacje długie. W Polsce około 76 dni a na Ukrainie aż 108 dni. Tradycyjnie dzieci potrzebne były na gospodarce. Dla przykładu na Ukrainie nadal istnieją ferie jesienne w okresie wykopków ziemniaków.
- W krajach Zachodnich, a już w szczególności w Holandii, gdzie rolnictwem od wieków zajmuje się znikomy procent (2%) społeczeństwa długie przerwy wakacyjne były i są raczej uciążliwością dla rodziców niż zaletą. Dlatego letnie wakacje w Holandii trwają tylko 42 dni.
Ale największą różnicą w porównaniu edukacji w Holandii i w Polsce jest filozofia nauczania. 
W uproszczeniu:
- Polak uczy się w szkole jak złapać rybę a Holender uczy się dlaczego złapać rybę.
- Polak uczy się imion królów i dat wielkich bitew a Holender uczy się dlaczego się wówczas bito.
- Polak uczy sie matematyki a Holender uczy się obchodzić z kalkulatorem matematycznym.
Typowe pytanie młodego człowieka zaczerpnięte z forum:
"Chodzę do 2 kl. technikum. Zastanawiam się nad tym czy to czego mnie tam uczą kiedykolwiek przyda mi się w życiu?
Np. na chemii mam jakieś benzeny itp, otrzymywanie soli na 7 sposobów. Matematyka - jakieś funkcje kwadratowe i nierówności, równości. I jeszcze inne przedmioty. Praktycznie wszystko jest niepotrzebne. Dlaczego mamy się uczyć takich BZDUR. Skoro i tak nam się to nie przyda w dalszym życiu. Mamy się tylko tego nauczyć, zaliczyć i zapomnieć. Więc po co marnować czas na naukę tego co i tak nie jest potrzebne a po pewnym czasie to zapomnimy?"
Dobrze ilustruje to poniższa tabelka kursująca już parę lat na internecie:
________________________________________________________________
| Przedmiot | NIE WIEM | WIEM |
Język | Nie umiem poprawnie napisać życiorysu ani C.V. | Wiem, że drugą osobę w tragedii greckiej wprowadził Arjon. |
| Matematyka | Nie umiem wypełnić druku PIT ani obliczyć podatku, jaki przyjdzie mi zapłacić | Wiem, że pi jest w przybliżeniu 3,1415926535897932 i znam 1000 wzorów które pomagają mi w upraszczaniu równań trygonometrycznych. |
| Geografia | Nie wiem gdzie leży | Wiem, że krzewinki rosnące w klimacie tundry są dobre na mole. Wiem, że świat wydobywa 10 mln ton rudy miedzi rocznie. |
| Biologia | Nie wiem jakiego leku użyć w wypadku przeziębienia | Wiem, że cytoplazma ameby jest zróżnicowana na ektoplazmę oraz endoplazmę. Wiem jak powstają pseudopodia. |
| Chemia | Nie wiem czy w wypadku narażenia na działanie kwasu, oko należy przemyć mlekiem
| Wiem, że sole można uzyskać na siedem sposobów. Tylko w jednym przypadku powstaje sól i wodór (reakcja metalu z kwasem). |
| Język angielski | Mimo dużego zasobu | Wiem, że sophisticated oznacza wyrafinowany. |
| Język rosyjski | Po czterech latach nauki tego pięknego języka - nie znam alfabetu. | Wiem, że nieudawlietwaritielna (cyrylica niedostępna) oznacza niezadowalający/o. |
________________________________________________________________
Wiele lat temu, w czasach gdy ja "uczyłem się" Holandii, pewna holenderska koleżanka spodziewająca się dziecka powiedziała do mnie: "pragnę wychować moje dziecko na mocno społecznie rozwiniętego człowieka"... I tu zaczyna się mój problem, bo po pierwsze nie bardzo rozumiałem wówczas co ona ma na myśli a po drugie nie bardzo umiem na polski przełożyć jej holenderskie słowa "sterk sociaal ontwikkeld mens".
Holenderska oświata dba przede wszystkim o to aby dzieci nauczyły się dawać sobie radę w społeczeństwie. Aby były rozwinięte społecznie. Dlatego też pierwsze lata przedszkola i szkoły podstawowej holenderskie dzieci siedzą w kółeczku i się razem bawią, razem uczą i rozmawiają. Opowiadają. Dyskutują. Nacisk kładzie się na pracę w grupie. Może dla tego gramatyka, geometria i fizyka nigdy nie jest tak człowiekowi w życiu potrzebna jak rozwój społeczny, socjalizacja.

Polacy są indywidualistami. Nie przywiązują wagi do rozwoju społecznego. Ważne aby dziecko znało cytoplazmę, wzór na obwód trapezu, fizykę kwantową i przeanalizowało wszystkich bohaterów romantyzmu i wierszy Słowackiego. Dlatego pisał Cyprian Kamil Norwid o Polakach: " Naród wielki, społeczeństwo żadne " .
Na kursach nauki obcego języka Polacy wkuwają jakby z książeczki "Rozmówki polsko-holenderskie"; listy obcych słówek, ale nie potrafią prowadzić konwersacji.
Polacy chcą wiedzieć za dużo. Szesnastoletni uczeń musi wkuwać wiedzę ze stosu książek z argumentem "nigdy nie wiadomo co ci się w życiu przyda". Najczęściej nie przyda mu się nic. Za to praktyki ma zero.
Na światowym rynku pracy Polak ma mała szanse. Dlatego moją radą jest nadal: zaczynaj w jak najmłodszym wieku edukację poza granicami Polski. Chcesz mieć przyszłość to zaczynaj od dobrej szkoły. Polska oświata nie nadąża za coraz szybszymi zmianami. Olewaj te polskie mądrości szkolne bo one zaowocowały już trzecią generacją armii inżynierów i magistrów których nabyta po latach pracy zawodowej wiedza ogranicza się do daty znanej bitwy 1410 (litr wody + 400g cukru + 10 dg drożdży).
Poniżej kilka dość reprezentacyjnych wypowiedzi na łamach Wiatraka z przeszłości:
"Do tego wiedza ogólna Holendrów (i nie tylko) jest raczej uboga. System nauczania jest tu oczywiście inny, Holendrzy maja bardzo dobrą wiedzę w określonej dziedzinie, gdyż nie muszą się znać na wszystkim, co często ma miejsce w Polsce"
"...hmm do tego zajęcia w pierwszych klasach trudno nazwać nauką (podobnie jak w naszych przedszkolach, chodzi o to by dziecko nauczyło się podstaw, i przygotowało do prawdziwej nauki)."
"Faktycznie w polskich przedszkolach dzieci maja szeroki zakres nauki poprzez zabawę. Zajęcia muzyczne, plastyczne, techniczne, sportowe i inne dodatkowe. Tutaj tego nie ma, jest totalne pójście na łatwiznę (zresztą jak w wielu dziedzinach). Obowiązek szkolny obejmuje już 4 latki, próbuje się z nich zrobić w tym wieku Einsteinów, ale kiedy wychodzą z podstawówki w wieku 12 lat, to poziomem wiedzy odpowiadają naszym 9, 10 latkom. I czemu wiec służy tak wczesny obowiązek szkolny?"
"Zadaje Pan pytanie, dlaczego polski student zamiast rozwijać swoją karierę w Polsce, jest gotów "upodlić" się w byle jakiej pracy za kilka euro. Otóż prawda jest taka że 60% studentów w ogóle nie ma takich dylematów, bo termin "rozwój kariery", "inwestycja w siebie", "krok który będzie procentował w dłuższym terminie" jest im po prostu obcy. Nie szuka się praktyk i staży w firmach, bo prościej jest odbębnić jakieś obowiązkowe praktyki na uczelni i spokój. Z pozostałych 40% studentów, połowa i tak wybiera wózek widłowy, bo zmusza ich do tego sytuacja materialna, za taką trzymiesięczną pensję tutaj będą w stanie wyżyć w Polsce kolejny rok akademicki, wielu moich kolegów tak robiło. Z pozostałych 20% z kolei większość nie wierzy w swoje możliwości, i myśli "praktyka? w firmie? za granicą? - na pewno nie dam rady..." - i tu dopiero moglibyśmy ewentualnie doszukiwać się błędów w polskim szkolnictwie. I tak oto polskich studentów i magistrów spotykamy tam gdzie Pan opisuje."
"Kochani polskie dyplomy są NIC NIE WARTE. Ja studiuje na Radboud Universiteit w Nijmegen. Tego nie da się kompletnie porównać. W Polsce każą ci wkuwać na pamięć książki ale nie uczą cię przestrzennie myśleć. Po paru latach kucia nie pamiętasz co było na pierwszym czy trzecim roku a wszystko co się nauczyłeś nie umiesz tego zastosować w życiu. Polska produkuje tzw. inteligentnych inwalidów."
"Ja skończyłam jeden z lepszych ogólniaków w Katowicach, i po pierwszym roku na UŚ wyjechałam do Holandii. W Polsce uczysz się bardzo dużo na pamięć. Jak myślicie dlaczego ludzie zaraz po studiach majątki problem aby znaleźć dobrą prace w zawodzie za godziwe wynagrodzenie??? Bo w Polsce system oświaty nie stawia na praktyki. Tutaj już na 1 roku zaczynają się praktyki. Wykuta wiedza to nie wszystko trzeba ją umieć zastosować w życiu. A w Polsce masz świeżo wykształconych ludzi z zerowym doświadczeniem. ( Nie wspomnę już o praktykach w Polsce gdzie jedyne co Ci wolno to zrobić komuś kawę)."
"Czytywałam kiedyś bloga pewnej całkiem sensownej dziewczyny, chyba Monika miała na imię. Niestety przestała go już pisać. Gdzieś na południu Holandii mieszka i pracuje jako nauczycielka matematyki. Porównała kiedyś poziom nauczania matematyki w Polsce i w Holandii. Z tego co pamiętam stwierdziła, że tylko na początku można odnieść wrażenie, że poziom jest niższy, ale poziom bardzo szybko się wyrównuje a z powodu innych czynników jak właśnie nastawienie na kreatywność w NL nauka jest bardziej efektywna. To mówiła osoba, która rzeczywiście się zna. Bo uczyła i w Polsce i w Holandii, więc miała porównanie i żadnego interesu aby koloryzować."

- Więcej interesujących opinii na temat różnic edukacji w Polsce i w Holandii znajdziesz w poprzednich artykułach: w liście studenta, o studiowaniu i przede wszystkim dużo mówiący ranking szkół w świecie.





Podstawowke konczylem w Polsce, dalsza edukacje przeszedlem w Holandii (zakonczylem ja na RUU w Utrechcie). Kiedy zaczalem nauke w ogolniaku tu w Holandii, okazalo sie, ze moja encyklopedyczna wrecz wiedza wyniesiona z polskiej postawowki zdaje sie psu na buty. Kwestie o rybie, ktora wyzej napisal Andrzej, ja bym uscislil: nauka o lapaniu ryby w Polsce polegala by na rozlozeniu na czynniki pierwsze zarowno wedki jak i ryby, natomiast w Holandii nauczyla by mnie w jakich warunkach taka rybe lapie sie najlepiej, oraz dlaczego zlapanie ryby jest dla mnie pozyteczne. Nikt nie przepytywal by mnie gdzie sa skrzela czy pletwa grzbietowa, natomiast otrzymalbym zadania zlapania jak najwiekszej ilosci ryb aby wykazac, ze wiedze przyswoilem.
Edukacja holenderska przygotowuje do samodzielnego zycia, uczy samodzielnego myslenia, uczy podejmowania samodzielnych decyzji. Oczywiscie, sa niechlubne wyjatki, na przyklad opisywany prze Ewke przypadek HBO "In Holland" (bardzo slusznie zreszta przez nia i nie tylko przez nia napietnowany ), zwarte scholen, schaalvergroting itp itd, ale w gruncie rzeczy ja osobiscie jestem zadowolony z tego, ze moje dwa smurfy beda chodzic do szkoly tu, a nie w Polsce. Juz nawet tylko z tego prozaicznego powodu, ze nikt ich nie bedzie zmuszal do codziennego dzwigania dwudziestokilogramowych tornistrow.
Zgadzam sie z artykulem w glownych tezach,ale jak zwykle diabel tkwi w szczegolach.
Polska edukacja tez idzie teraz bardziej w zachodnim kierunku.Juz dzieci mojego brata maja zupelnie inny system niz uczono nas 30 lat temu.Stawia sie na rozwijanie indywidualnych predyspozycji i kierunkuje sie dzieciaki juz w okresie gimnazjum.
Zazdroszcze tym ktorzy zakonczyli edukacje w zachodnim kraju, ale mam nadzieje ze roznica nie jest az tak astronomiczna.
Analfabeci wszystkich krajow laczcie sie!
Kolejna „dyskusja” welles, nietes ?
Argumenty pt.: „A kolega mojego szwagra.....”, lub „Moja znajoma w Urk ...”, lub „Nasz sasiad ma wujka w Terneuzen i ....”, uwazam za sympatyczne, aczkolwiek zadne.
Nu komt die....:-)
Nasza najmlodsza latorosl, po skonczeniu podstawowki Montessori, gdzie uczyla sie rowniez rozmaitych rzeczy na pamiec, sorrrrrry mensen, raz jeszcze NA PAMIEC, szczegolnie w ostatnich grupach, bo byla to dobra „biala” szkola, ktorej zalezalo na tym, aby absolwenci wyladowali jak najwyzej, skonczyla atheneum, a aktualnie studiuje psychologie na Erasmusie. Obie szkoly (podstawowa i atheneum) byly doskonale, male, kazdy uczen wiedzial, jak nazywa sie dyrektor/rector i gdzie mozna go znalezc. Spoznienie sie bylo nieoplacalne, trzeba byle je „odrobic” nastepnego dnia. Rodzicow wagarowiczow wzywano natychmiast do szkoly. Uczniowie byli, Drogi Internaucie....naprawde, codziennie testowani, naturalnie klasowka byla za kazdym razem z innego przedmiotu. Czyli, dzisiaj biologia, a jutro matematyka, albo francuski, itd..
W wozeniu ksiazek w ta i z powrotem nie widze niczego zlego. Aby zaliczyc toets trzeba przegladnac material i miec ksiazke w domu, a aby byc obecnym i przytomnym na zajeciach w szkole nalezy rowniez miec swoj podrecznik. Ksiazki mozna naturalnie wrzucic do szkolnej szafki na poczatku roku szkolnego i wydlubac przed letnimi wakacjami w roku nastepnym, co robia uczniowie holenderskich szkol zawodowych. Ci przychodza na zajecia tylko z komorka...
Ewka nie zrozumialam gdzie sie rzecz dziala. W Polsce czy w Holandii?:)
znowu artykul z cyklu NL swietne PL stolec
gratulacje
w wiesz ze lekarz w NL chcial wycinac migdalki mojemu synowi bo mial problemy z oddychaniem na pytanie o wymaz z nosa lub gardla by sprawdzic czemu tak jest stwierdzil ze jak dziecko ma infekcje to sie wycina.
Zycie pokazalo ze dziecko ma alergie ale nie infekcje o czym mu mowilem.
to tak na temat edukacji znakomitej w NL
oczywiscie jako Polak zepewne jestem upierdliwy i wiem wiecej od lekarza
bez kitu trudno sie wiatraka czyta jak ciagle w jedna strone uderzasz Andrzeju
Ewka , nie kazdy jest profesorem w szkole tak jak ty.Kogo nazywasz analfabetami!Chyba kazdy ma prawo wypowiedziec swoje zdanie ,chociaz byl by laikiem w danym temacie.Do jasnej Anielki,kiedy wreszcie zagladajacy na ten portal zrozumia ze to tylko portal spolecznosciowy.Bardziej kolko rozancowe,niz forum dyskusyjne na szczeblu profesorskim.To ,ze nie jestes glupia wszyscy juz wiemy.Jestes bystra,inteligentna,dowcipna to tez wiemy.Ale po jaka cholere ranisz ludzi jak cie nikt nie zaczepia!Sama piszesz nie podoba sie, nie czytac.Ok.To po cholere tu pisac,jak nikt ma tego nie czytac.
Co ,mam przeslac tutaj laborat na temat szkolnictwa w Holandii?!Zaraz dam staremu zadanie domowe,to mi tu wysmaruje swoj poglad,chociaz ja juz od 6 lat wiem z czym sie to je.Codziennie mam dosyc opowiesci o onderwijs in Holland!Ale po co jak mnie ktos zaraz nazwie analfabeta albo przemadrzalym dupkiem.
J vdHB...Ewka nazwala rowniez siebie analfabetka wstawiajac kolejny "zadny post" wiec nieboj zaby;)
@holaNDYJA: " Ewka nie zrozumialam gdzie sie rzecz dziala. W Polsce czy w Holandii?:)"
Przeciez Ewka po polsku napisala, PO POLSKU !!! No patrz jakie to wszystko holenderskie sie porobilo ze juz OJCZYSTEGO JEZYKA nie rozumie :D
"Chyba kazdy ma prawo wypowiedziec swoje zdanie ,chociaz byl by laikiem w danym temacie."
Najtrafniejsza definicja końca świata z jaką się zetknąłem.
Byłem w Holandii przez 3 miesiące i powiem że poziom nauczania jest tam zajebiście niski. Są oczywiście ludzie którzy mają wiedzę ale jest ich niewielu. Tam gdzie byłem był chłopak który porozumiewał się z polakami po niemiecku, angielsku, francusku, do tego dochodził jego rodowity holenderski, a na koniec mojego pobytu potrafił już po polsku co nieco powiedzieć :). Więcej jest osób których wiedza opiera się na znajomości obsługi telefonu komórkowego i kalkulatora, ale tylko pewnych modeli bo jak coś nowego to rady sobie nie dają.
Rozmowa z rodowitym holendrem będącym w moim wieku na temat wiatraków irygacyjnych zakończyła się jego stwierdzeniem "ja nie wiem po co ta woda wiatrak napędza, przecież wiatr sam wieje", ręce mi wtedy opadły.
Ewka,czy Ty pozwolisz innym na swobodna wypowiedz,bo z tego co piszesz,to wszystkich uwazasz za idiotow,a ty jako jedyna i ta najmadrzejsza wiesz najlepiej na kazdy temat.Zaczniej szanowac ludzi,ktorzy tez maja swoje zdanie.Nikt jeszcze nie urodzil sie alfa-omega,a ty myslisz tak o sobie,to,ze mieszkasz w Holandii juz kilkanascie lat,to jeszcze o niczym nie swiadczybo sa ludzie-Polacy,ktorzy mieszkaja znacznie dluzej niz ty i jakos tym tak sie nie obnosza,a szczegolnie z taka kretyka wszystkiego co nederlandzkie.Po cholere ty tu jeszcze siedzisz.Zwijaj manele i do Polski.Chyba tobie jest wszdzie zle,starzejesz sie kobieto!
Co do szkoly,to musze napisac,ze szkola Monttesori w Deventer jest szkola o bardzo niskim poziomie nauczania.
"holaNDYJA: " Ewka nie zrozumialam gdzie sie rzecz dziala. W Polsce czy w Holandii?:)"
Przeciez Ewka po polsku napisala, PO POLSKU !!! No patrz jakie to wszystko holenderskie sie porobilo ze juz OJCZYSTEGO JEZYKA nie rozumie :D"
Misioasiu: Radzilabym poczytac nieco o inteligencji emocjonalnej, ktorej ci najwidoczniej brakuje, biorac pod uwage twoj post skierowany do mnie. Wykrzyczniczki, capslock...tam sie az gotuje. A co do merytorycznej tresci wypowiedz moze byc tak skonstruowana, ze pomimo swietnej znajomosci jezyka nadal pewne informacje w niej zawarte moga byc nie jasne, jesli sie nie wie co to jest Erasmus lub Montessori.Ale widze ze dla ciebie zawsze wszystko jest jasne jak bezchmurne niebo. Gratuluje:D
Poza tym nie wiem czy o tym wiesz, ale ty osiedlajac sie w Holandii musisz "zrobic sie holenderska", oczywiscie nie zapominajac o swojej tozsamosci. To jeden z najwazniejszych warunkow twojego tutaj przyjazdu.
Onufry mysle, ze Ewka sobie sama wystawila etykiete piszacej "zadne posty". Warto byloby sie zastanowic co klasyfikuje sie w poczet "zadnego postu". czyzby to byl post bez tresci, z bledami ortograficznymi, bez wiekszego przemyslenia, malo inteligentny...? Nic tylko radzic takim gwiazdom pomaszerowac na forum intelligentnych, blyskotliwych, ponadprzecietnych internautow, zeby ich zlote pioro nie ucierpialo na tak "prymitywnej tresci forum".
Masz racje, ze musimy zbyt czesto stawiac czola i napotykac na wlasnej drodze ludzi egocentrycznie bezkrytycznych w stosunku do wlasnych zachowan i nie szanujacych cudze wartosci.
Onufry, holandyja, mysle ze szkoda naszego cennego czasu na poswiecanie go patologiom.
@holandyja " A co do merytorycznej tresci wypowiedz moze byc tak skonstruowana, ze pomimo swietnej znajomosci jezyka nadal pewne informacje w niej zawarte moga byc nie jasne, jesli sie nie wie co to jest Erasmus lub Montessori "
Zamiast sie interesowac kto z kim i gdzie uprawia seks ( sasiedni watek) radze wiecej czasu poswiecic jakiemus bardziej budujacemu tematowi i zapoznac sie z rodzajami szkol w Holandii.
Cyt. " Poza tym nie wiem czy o tym wiesz, ale ty osiedlajac sie w Holandii musisz "zrobic sie holenderska" "
Musisz? Nic nie musze, musze to ja s...c spac i jesc Holenderko od siedmiu bolesci ! :D
Rece opadaja...Przyklad, ktory opisalam to Polki, ktore ze swoim zyciem erotycznym wchodza wspollokatorom na glowe. Ale oczywiscie takie pozniej mowia, ze to wspollokatorzy interesuja sie kto z kim i gdzie uprawia seks.
Erasmus i Montessori to nie rodzaj szkol, ale nazwa konkretnych placowek bedacych w pewnych kategoriach szkol.
I najwazniejsze to elementarny brak twojej wiedzy na tematy migracyjne. Polacy osiedlajac sie w Holandii przejmuja tradycje holenderska , jednym to latwiej drugim trudniej przychodzi. Ci drudzy to wedlug mnie bambry, ktorzy pozniej robia dzieciom komunie jak w opisywanym wyzej przypadku. Takim sie wydaje, ze Polacy na Holendrow chca sie robic. Nic tylko glupota.
Oczywiscie,ze Erasmus i Montessori to nazwa szkol.W miasteczku gdzie mieszkalam w Polsce przedszkole prywatne tez nosi nazwe Montessori.Natomiast co chodzi o prywatne szkoly podstawowe i ponad podstawowe jak i studia,ktore powstaja jak grzyby po deszczu, tez roznia sie poziomem nauczania.{w Polsce} Nie wiem jakie sa oplaty za nauke w prywatnych szkolch w Holandii,ale wiem jedno,ze rodzice odkladaja dziecku pieniadze na edukacje.Wiec z tego wynika,ze studia sa drogie.
Podzielam spostrzezenie na temat komunijnych strojow w jakie ubieraja swoje dzieci nasze rodaczki.Moze chca pokazac,ze ich dziecko jest kims lepszym,bo ma suknie niczym panna mloda.Uwazam,ze to jest krzywdzace dla samego dziecka,a juz nie wspominajac jak sie czuja pozostale dzieciaczki kiedy wsrod nich jest taka'' sztuczna polska ksiezniczka''
Przepraszam ze zyje i wtracam swoje trzy grosze.
Montessori to wizja oswiatowa, system pedagogiczny, sposob uczenia dzieci (przydaje sie jednak od czasu do czasu PABO achtergrond).
Wiecej informacji na temat tego systemu, tej wizji mozna znalezc na przyklad w:
http://www.kinderdagverblijfmickey.nl/mo...
http://nl.wikipedia.org/wiki/Montessorio...
Wbrew twierdzeniom wentylowanym powyzej przez -wydawalo by sie- fachowca, w systemie Montessori dzieci nie "wkuwaja" niczego na pamiec. System jest oparty na oddzialywaniu na dzieci odpowiednimi bodzcami, oferowaniu odpowiednich pomocy naukowych i stosowaniu odpowiedniej metodyki.
Erasmus to popularna nazwa Uniwersytetu w Rotteramie im. Erazma z Rotterdamu:
http://www.eur.nl/
ale takze fundacja majaca za zadanie popularyzacje miedzynarodowej wymiany mlodzierzy studenckiej:
http://www.esn.org/
Dziéki Broerkonijn :D
Y.W. :))
Metoda Montessori - system wychowawczy dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym, który został stworzony przez włoską lekarkę Maria Montessori i który pomaga we wszechstronnym rozwoju dziecka.
Maria Montessori zaproponowała system nauki poprzez zabawę. Dzieci posługują sie przedmiotami wspomagającymi twórcze i logiczne myślenie. Jednak każde z nich ma do dyspozycji tylko jeden przedmiot każdego rodzaju, co z kolei buduje dobre relacje pomiędzy nimi
Teraz wiem dlaczego prywatne przedszkole nos taka nazwe.
zaraz, zaraz, ketuczka...
a gdzie zgubilas pasaz w wkuwniu na pamiec? NA PAMIEC????
Celem metody Montessori jest przygotowanie wychowanka do samodzielnego życia przez wspieranie jego potencjalnych możliwości. Doktor Montessori twierdziła bowiem, iż dziecko ma swój własny, naturalny plan rozwoju, aktywizowany przez środowisko wychowawcze. Odpowiednio przygotowane otoczenie szkolne stanowi więc podstawowy warunek osiągnięcia przez uczniów pełnego rozwoju i życiowej niezależności. Zaprojektowanie klasowego środowiska pracy należy do powinności nauczyciela. On też, będąc integralną częścią przygotowanego otoczenia, ma do spełnienia takie samo jak i dziecko zadanie – pomóc mu w procesie samorozwoju.
W pracowni Montessori dzieci w różnym wieku pracują niezależnie od siebie (lub w małych grupach) nad dowolnie wybranym zadaniem dydaktycznym. W tak zorganizowanym procesie kształcenia na pierwszy plan wysuwa się indywidualna nauka dziecka oraz nierozerwalnie z nią związane samokontrola wykonywanej pracy, jak również samodzielna korekta błędów.
Twórczyni metody zindywidualizowanego nauczania przyznawała prawo do błędu wszystkim ludziom. – Błąd jest kompanem nierozerwalnie związanym z naszym życiem – mówiła Montessori. Wiele z nich człowiek naprawia metodą prób i błędów, po prostu żyjąc, albowiem w ten sposób stale zdobywa nowe wiadomości i umiejętności niezbędne do zrozumienia popełnianych omyłek. Rozpoznanie zatem błędu, a nie kara prowadzi do jego usunięcia. Kara stanowi rodzaj poniżenia, znieważa człowieka i ubliża jego godności. Co więcej, każda reprymenda zmniejsza poczucie osobistej wartości i wiarę we własne siły. Szkolny system dyscyplinowania i kontrolowania – oparty na karach i nagrodach – odrywa uwagę dziecka od zadań edukacyjnych i kieruje ją w stronę ewentualnych konsekwencji wykonania bądź niewykonania pracy. Uczeń traci w ten sposób zainteresowanie procesem uczenia się, a elementem motywującym do nauki staje się prawdopodobieństwo otrzymania kary lub nagrody. Ponadto opisywany system kar i nagród rozwija wśród dzieci zazdrość, rywalizację, współzawodnictwo, arogancję, donosicielstwo itp.
Nie znaczy to, że w systemie Montessori rezygnuje się z nagród. Są one jednak natury wewnętrznej, a nie zewnętrznej. Nagrodą staje się satysfakcja dziecka z dobrze wykonanego zadania. Zadowolenie ucznia wzrasta, gdy nauczyciel lub koledzy okazują zainteresowanie i solidarność z jego pracą. Kara pojawia się (...) jako wstrzymanie lub cofnięcie konsekwencji nagradzających. Tak więc, jeśli dziecko nie posługuje się materiałem lub nie wykorzystuje swej wolności w sposób właściwy, są mu one odbierane aż do momentu, w którym poczuje, że gotowe jest spróbować jeszcze raz (Ch. Galloway 1988).
I wlasnie o to chodzi w tej metodzie. Dziecko uczy sie samodzielnosci, uczy sie kreatywnosci, odpowiedzialnosci, a nie bezmyslnego dukania dat, regulek, wzorow i nazwisk.
Zalosne jest jak probujecie obrocic kota ogonem, Montessori jest to rodzaj szkoly specjalnej - bijzondere school a nazwa szkoly to moze byc " Kabouter Plop " albo " De Verf " . Wypowiedz Ewki dotyczyla konkretnie szkoly Montessori a nie samego znaczenia slowa Montessori, jego pochodzenia, znaczenia i tak dalej, nic tez nie pisala o przedszkolu.
@holandyja cyt. " I najwazniejsze to elementarny brak twojej wiedzy na tematy migracyjne."
Jak ja emigrowalam to Ty jeszcze w pieluchy robilas a przynajmniej jeszcze mialas mleko pod nosem. Znawczyni polskiej emigracji a mieszka na kupie z innymi emigrantami bo sie jeszcze mieszkania nie zdazyla dorobic, zenada !
Ja w innych wątkach wypowiadałem się wielokrotnie na temat holenderskich szkół (basis i HAVO) do których chodzą moje dzieci.Uważam osobiście że system nauczania jest lepszy niż w Polsce (patrz tabelka w artykule).To nie jest tak że tu się dzieci nie muszą uczyć.Kto kładzie lachę idzie do zawodówki bez znieczulenia.
Na wielu forach spotykam się z opiniami że "miejscowi" to tępaki,nie znają się na niczym.Oczywiście,czasami, też spotykam się z niesamowitym kretynizmem.
Jednak odpowiedzcie sobie sami na pytanie:dlaczego przyjechałeś pracować/mieszkać w Holandii?Dlaczego niektórzy weemigrowali z Polski na stałe?
Czyżby polityka,biurokracja,praca dla oświeconego (k...jego mać) Prywatnego Polskiego Pracodawcy Ci nie odpowiadała?Co z tą Polską jest nie tak że ok.3 000 000 ludzi wyjeb..ło (sorry) za granicę?
Na koniec krótka anegdotka:Wynajmowałem pokój u Holenderskiej rodziny,robiłem fuchę,trzeba było odciąć kaloryfer.Zakręciłem główny zawór,wypuściłem z kaloryfera wodę,odkręcam- a gościu mówi "Uważaj bo w jednej rurce jest woda a w drugiej GAZ :))))
Welke soorten basisscholen zijn er?
Openbare basisscholen
Bijzondere basisscholen
Algemeen bijzondere scholen
Brede scholen
Gemengde scholen
Scholen voor speciaal basisonderwijs
Meer informatie basisscholen
Algemeen bijzondere scholen
Algemeen bijzondere scholen geven onderwijs vanuit bepaalde opvoedkundige uitgangspunten. Voorbeelden van algemeen bijzondere scholen zijn montessorischolen, daltonscholen, jenaplanscholen en vrije scholen. Dit soort onderwijs heet ook wel vernieuwingsonderwijs.
Jak byk - welke soorten - SOORTEN ! RODZAJE ! Nie NAMEN !
Czytanie ze zrozumieniem to jednak sztuka bardzo trudna.
Milo sie dowiedziec na '*Wiatraku'*,ze nastepna Polka jest tutaj w Holandii wlascicielka domu.Chwala ci kobieto,a buduj sobie palace,tylko kogo to obchodzi,ze kupilas dm czy jakas psia bude o nazwie dom.
Przchwalalki,to tez domena polskich kobiet.Juz sie flaki czlowiekowi przewtracaja jak wszedzie slyszy o tym jakie to uczelnie pokonczyly i jakie domy maja,a tu zapierdzielaja na zimnie i w deszczu po cholere te przechwalki.Nikt tu nie chce czytac o waszych wyimagnowanych doktoratach i milionach w banku.Inteligencja i milionerki od siedmiu bolesci.
****Ewka powinna zalozyc swoj wlasny portal internetowy i powinna cenzurowac odowiedzi,bo jak do tej pory nikt jeszcze nie jest w stanie dorowanac poziomowi inteligencji.Najgorzej jak ktos mysli o sobie,ze jest encyklopedia chodzaca .Ewka,ty nie masz szacunku do nikogo,ale tez chyba sama do siebie tez nie masz. .Ewka po h...a siedzisz imarnuje swoj czas,jesli kazdego olewasz,a tak chyba najbardziej to my wszyscy ciebie olewamy,a dobitniej jak ty to piszesz ******obszczywamy**********
Misiaasia: Mnie nie obchodzi duza roznica naszego wieku i ze masz wiecej doswiadczenia, ktore w sumie niczego cie nie nauczylo. Jak pojechalas w obcy kraj bez wiedzy - co mozna zreszta zrozumiec, tak finalnie mozna stwierdzic, ze niczego cie Holandia nie nauczyla. A Holandia ma wiele do zaoferowania dla nas, nie tylko prace i pewna stabilnosc, ktorej brak w Polsce, ale rowniez otwartosci na innych, ktorej my nie jestesmy nauczeni i musimy sie tego uczyc od innych.
Juz drugi raz zdarzylo mi sie uslyszec na wiatraku, ze mam sie zamknac bo jestem za mloda. Jak ja tego nie lubie...
Poza tym misioasiu co pozwala ci myslec, ze jestes lepszym gatunkiem czlowieka, bo zadomowilas w Holandii, a inni jeszcze tego nie zrobili? Jestes arogancka, a do tego glupia kobieta, bez cienia empatii dla drugiego. Gdybys tylko troche pomyslala moglabys dojsc do wniosku, ze ci ludzie sa w takiej sytuacji, bo albo dopiero startuja w Holandie i jest to przejsciowe zajecie lub nie maja planow na przyszlosc, bo nie maja oparcia w drugiej osobie (mlode dziewczyny, chlopcy bez partnerow). A jeszcze innym taki stan odpowiada bo nie wiaza przyszlosci w Holandii. Ale zawsze sie znajdzie taki cwany Polak, ktory swoje bezmyslne 5 groszy wsadzi.
Dla twojej wiadomosci nie powiem ci jak mieszkam,zeby ci glupio nie bylo.
Onufry za krotko tu jestem zebym o tych milionach i palacach miala uslyszec, ale wierze ci;) Ludzka wyobraznie nie zna granic. Ale warto marzyc, bo bez tego ani rusz. Jesli dobrze pamietam Ewka ma bloga, wiec moze tam daje upust swoim pociagom cenzuatorskim.
holandyja-jak nie wiesz ,to zapewne wkrotce znow powroci ten temat .Czesto na ''Wiatraku'' opisuja swoje bogactwo.One,te polskie milionerki wrecz licytuja sie ,ktora ma wiecej brylantow i hektarow.Cyrk.Wisz,ze glupich nie sieja,glupoki same sie rodza ,a ze od urodzenia glupi,to na starosc pdwojnie glupieje i pisze taki-bezmozgowiec co by chcial,ale jak sie nie ma i nie mialo,to trzeba dac upust polskiej fantazji.
Jedna taka milionerka polska [wiesz o kim pisze,bo to sie ciebie tyczy zaklamancu!!!] zapraszala juz do siebie,tylko jak bylo tego dnia do niej jechac,to szybko wizyte odwolala i jakos do dnia dzisiejszego juz nie wrocila do tematu wspolnego wypicia polskiej wodeczki ,ktorej ma tyle,ze juz nie wie co ma zrobic
hehehe ...bo Ona nie pije.....WCALE:)
Jesli ONA to ja, to nie powiem, ze wcale. W domu co prawda stoi pare win, ale czekaja na okazje wypicia, bo rowniez byly ofiarowane z pewnej waznej okazji. Poza tym kupno takiego alkoholu jakiego my lubimy, to jest pewien wydadek, ktory nie miesci sie w naszym budzecie oszczednosciowym i musimy sobie go dawkowac co jakis czas. Dziwne co? Byc w Holandii i jeszcze oszczedzac? Ale tak sie rzeczy maja w Holandii i najczesciej oszczedzaja ci co sami wypracowuja swoj budzet, a nie dostaja za darmo od geemente. Oczywiscie to moja subiektywna opinia.
nie tylko Twoja.
''Oczywiscie to moja subiektywna opinia.''
Zapewniam, ze nie tylko Twoja.
Broer - na szczescie jest rowniez cos pozytywnego w Miljoenennota 2012; w przyszlym roku dla tych ktorzy pracuja;
''- Werkende ouders hebben 230 euro voordeel bij het verhogen van de combinatiekorting
- Werkenden hebben door de hogere arbeidskorting 10 euro voordeel.''
Lezec wentylem do gory i nic nie robic (wylaczam emerytow i tych ktorzy pracowac nie moga) zaczyna coraz mniej sie oplacac. Better late than never.
czas najwyzszy. moze w koncu zabiora sie do roboty ci, ktorzy sie od niej uchylaja, a najglosniej narzekaja.
System pomocowy miala byc przeznaczony dla tych ktorzy tego naprawde potrzebuja, osob chorych i nie mogacych podjac prace ze wzgledu na ekstremalna sytuacje rodzinna. Moze im zostac odebrana ta pomoc ze wzgledu na naduzycia tych zdrowych leniuchow i kombinatorow, ktorzy wkrotce zlamia ten caly system opiekunczo spoleczny.
I tak powinno byc.....DO ROBOTY!!!!!
Nie holandyja nie Ciebie mialam na mysli mowiac Ona:)
Tak juz niestety dziala kazdy system na swiecie. Straca ci ktorzy pomocy naprawde potrzebuja po latami profitowali ci, ktorym sie nie nalezalo. Smutna prawda.
Dodam natomiast ze coraz mniej zaczyna mnie to wszystko emocjonowac. Do niedawna zameczalam pytaniami jak to bedzie za 20 lat. Meczy mnie to coraz bardziej wiec staram sie juz tylko przyjmowac pewne rzeczy do wiadomosci by wiedziec czego sie spodziewac.
Niedawno poznalam starszego pana ktory wiele lat przepracowal jako lekarz z dziecmi w Afryce oraz z wiezniami w wiezieniach na calym swiecie. Uswiadomil mi cos o czym w wirze otaczajacych nas ostatnio problemow w EU zupelnie zapomnialam. Przeciez wciaz zyjemy w najbogatszej czesci swiata, mamy co jesc, wiekszosc z nas ma prace, nawet jesli musimy oszczedzac, ewentualnie pozwalamy sobie na wiecej niz potrzeba nam do zycia. Ogromny kawal swiata to ludzie ktorzy nie wiedza czy dotrwaja jutra i to jest cos strasznego, czego wiekszosc z nas nie potrafi (byc moze na szczescie) sobie wyobrazic. Przypomnialo mi sie wiec ze moje zwartwienia czy emerytura za 30 lat wyniesie x czy xx, czy zaplace 52 czy 60% podatku itd nie sa az tak wazne.
czysty relatywizm pojec. to co dla mnie, w europie, jest normalne, moze byc dla kogos innego, w namibii dajmy na to, czyms zupelnie nieosiagalnym. relatywizm pojec....
Zgadzam sie Broerkonijn. Uswiadamia i pozwala przystanac na chwile nad tym, jak tak naprawde jest nam dobrze w swiecie w ktorym woda czy chleb nie jest czyms nieosiagalnym i naciskajac spluczke w kiblu nawet sie nad tym nie zastanawiamy. W swiecie w ktorym zabija nas nadwaga a nie wychudzenie (pomijam grupe anorektyczek).
Byle my zdrowi byli. ..Masz racje Karina D. uswiadamiajac sobie jakie nieszczescie dotyka innych ludzi, ktorzy kazdego dnia mozna powiedziec walcza o wlasne zycie i zycie wlasnych rodzin, czasem musza wybierac, ktoremu dziecku darowac zycie, a ktore poswiecic dla dobra drugiego. To nie swiat zwierzecy, ale to sa tacy sami ludzie jak my, ktorzy sami sobie nie moga pomoc i im nikt nie jest wstanie pomoc, a dorazna pomoc to kropla w morzu problemow. Mam nadzieje, ze my nigdy nie bedziemy musieli byc w sytuacji jak oni, albo nasze babcie, a i tego nie mozemy byc tacy pewni, bo swiat to cyklicznie powtarzajaca historia.
Nasze zmartwienia to nic wzgledem chorob cywilizacyjnych, ktore moga nas predzej czy pozniej dotknac. Swiadomosc umykajacego nam zycia odgania przyziemne problemy, ktore stawaja sie nieistotne. Cieszmy sie zyciem jakie nam jest dane, wykorzystujmy czas jak najbardziej efektywnie, zebysmy sobie pozniej nie pluli w twarz. Ahh ale mnie wzielo na zadume;)
Mnie juz nadwaga nie zabija :)) od polowy maja stracilem 20 kg :))
To rozumiem ze dieta zakonczona? Gratulacje. Teraz tylko wystrzegac sie zmory o nazwie jo-jo ;-)
samo tracenie wagi zakonczone. teraz stabilizacja, do lutego.
A widze profesjonalne podejscie. A jaka to dieta jesli mozna wiedziec?
proteinowa.
tzw. dieta Dukana.
Dzieki, przypominam sobie ze o niej czytalam.
...Zastanawiasz sie czy pracuję?? Oooo tak, JESTEM MAMĄ. To sprawia, że jestem zarówno budzikiem, kucharką, sprzątaczką, kelnerką, lekarzem, nianią, pielęgniarką, stróżem, fotografem, doradcą, szoferem, studentką, organizatorką przyjęć, osobistym asystentem, księgową, BANKOMATEM, pocieszycielką, nigdy nie mam urlopu, wolnych dni ani płacone kiedy jestem chora. Pracuję dzien i noc. Jestem na dyżurze całą dobę do końca mojego życia.....
Andrzej napisal ''Holenderska oświata dba przede wszystkim o to aby dzieci nauczyły się dawać sobie radę w społeczeństwie. Aby były rozwinięte społecznie. ''
W innym artyluke obrazujac podejscie w Polsce ''Dzieci są potrzebne rodzicom na stare lata - jako naturalne ubezpieczenie emerytalne.''
Nie mam (jeszcze) doswiadczenia jesli chodzi o szkolnictwo, natomiast abstrachujac od poziomu nauczania wydaje mi sie ze roznica w podejsciu do szkolnictwa w PL i NL jest dosc latwa do wyjasnienia. Holandia z moich wlasnych obserwacji (mam na mysli Panstwo jako szkolnictwo, rodzicow jako spolecznestwo) nie traktuja dziecka jako wlasnosci swojej ale jako wlasnosci swiata. Dzieci nie sa wiec wychowywane by pelnic w przyszlosci funkcje podlegle rodzicom (opieka nad rodzicami) czy panstwu (jako sluga narodu czy kosciola). Cale wiec zalozenie systemu szkolnictwa jesli opiera sie na usamodzielnieniu i nauce myslenia a nie uzaleznieniu i przyswajaniu regul jest zupelnie inne. Zrozumialym jest brak zrozumienia tego systemu dla wiekszosci z nas wychowanych i wyksztalconych w Polsce.
Bardzo celna uwaga. Przyznam sie ze z tej strony, w tej chwili bardzo jasnej i logicznej, nigdy na to nie patrzylem. Nie wiem dlaczego, ale wlasnie takie podejscie do tego tematu, nigdy nie przeszyszlo mi do glowy. Moze dlatego, ze najciemniej jest zawsze pod latarnia?
hahahaha Karina, cale zalozenie szkolnictwa opiera sie na manipulacji, schemacie, kodowaniu informacji i zachowan itd (coby nie wchodzic w szczegoly) czy to jest w holandii czy w zanzi barze a pozniej wykorzystywaniu jednostek do pracy na rzecz kraju, to co piszesz jest zaprzeczeniem wlasnych wnioskow, jesli szkola faktycznie uczyla by samodzielnosci swiat wygladal by zupelnie inaczej... unia europejska wprowadza edukacje szkolna zaczynajaca sie od 6 lat, wbrew biologii i naturze, caly system szkolnictwa unijnego to pozostalosci po programie 3 rzeszy, szkola to najprosciej piszac totalne pranie mozgu, przyodziewanie uniformu skrojonego przez syatem. Wybacz Karina ale to co napisalea to banaly
Balkonende - nieczesto się ze sobą zgadzamy wiec dziś nie będzie wyjątkiem. Bez niespodzianek. Wielokrotnie krytykowalam założenia systemu szkolnictwa ostatnich lat (cito toets dla przedszkolakow!) co nie znaczy ze jeden system nie jest mniejszym złem niż inny.
Cieszę sięnatomiast ze ktoś tak doskonale znający wszystkie mechanizmy rządzące Światem może mnie uświadamiać ;-) wprawiles mnie w świetny nastrój za co serdecznie Ci dziękuje.
Zgadzam się z tym, że KAŻDA edukacja jest częścią SYSTEMU w jakim jest prowadzona, balkonende. Ludzie są tylko ludźmi. Można też uznać KAŻDĄ edukację za pranie mózgów. W szczególności przedmiot HISTORIĘ. To jest największe pranie mózgów jakie istnieje.
Obiektywna i niezależna edukacja nie istnieje. Większość dzisiejszych "zdobyczy" mamy dzięki wielkim dyktatorom jak Napoleon, Hitler, Stalin, Kaczka i Bush... he he.
Są tylko SYSTEMY które są bardziej EFEKTYWNE od innych. Ja pisałem o bagger/kut-edukacji w Polsce. Jeśli założymy, że nasza edukacja jest lepsza niż Zachodnia to dlaczego tu jeszcze siedzimy? Dla pieniędzy czy dla ideologii? A może ona jest jednak bardziej succesvol? A nam w końcu zawsze chodzi o sukces! Czyż nie?
Czy moze ktos mi napisac gdzie sie zdaje i jak wyglada egzamin ze znajomosci jezyka holenderskiego dla osoby ubiegajacej sie o obywatelstwo holenderskie.Czy osoba,ktora nie konczyla zadnych kursow jezykowych moze tez przystapic do takiego egzaminu.Bardzo prosze o wyczerpujaca odpowidz.Zaznaczam ze mieszkam w Zuid-Holland
dopisek.-znajoma przypadkowa -Polka powiedziala mi,ze zdawala egzamin w Den Haag.Egzamin trwal po nad szesc godzin i na okolo stu osob zdajacych tylko Ona jako jedyna osoba zdala ten egzamin.Wydaje mi sie troche to nieprawdopodobne!
@jola-anna: pierwsze i najważniejsze to sięgaj do zaufanych źródeł informacji a nie do "znajomej co mi powiedziała".
Wszystkie informacje na temat naturalizacji i obowiązkowych kursów integracyjnych znajdziesz na:
Info holenderskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych: http://www.minbuza.nl/nl/Producten_en_Di...
Test integracyjny: http://educatie.ntr.nl/nationaleinburger...
Najwięcej konkretów dowiesz się we własnym Gemeentehuis gdzie mieszkasz.
z innej beczki...wybieram się do Bredy na uroczystości Jej wyzwolenia, czy warto?
pozdrawiam
Przejrzalam watek na forum, szkoda tylko ze wiekszosc wypowiedzi nie dot. tematu. to jak jest z tym poziomem nauczania w NL? rozwazam wyjazd z dzieckiem i wlasnie to mnie bardzo interesuje jaki poziom edukacji??
dzieki. pozdr.
Dodaj nową odpowiedź